| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Tadeusz Czapiga Obrona chrzescijanstwa w "Przeciw Marcjonowi" IntraText CT - Text |
|
|
|
Zdrowy rozsądek mówi: "drugi" Bóg Marcjona nie istniejeTertulian w pierwszej księdze dzieła napisał, że Marcjon, "opowiada o dwóch bogach (...), to znaczy o Stwórcy, którego istnienia nie mógł zaprzeczyć, to jest naszego Boga oraz tego swojego Boga, którego istnienia nie będzie mógł udowodnić"5. Autor podjął zatem polemikę z nauką wyrosłą z gnostycyzmu o dwóch bogach tzn. o złym (lub tylko tzw. "sprawiedliwym") bogu Starego Testamentu i o ("obcym" albo "drugim") dobrym bogu Marcjona. To twierdzenie, że istnieją dwaj bogowie przedstawia się w systemie Marcjona, w ujęciu naszego autora, jako fundamentalne, zaś oddzielenie Starego Testamentu od Nowego i w konsekwencji odrzucenie go, jako logiczne następstwo ideologii przyjętej przez herezjarchę. Nie można też wykluczyć tezy, że nauka Marcjona była wyrazem skrajnej reakcji na postawy i doktrynę chrześcijan judaizujących. Z powyższego fragmentu wynika, że Tertulian postawił sobie za cel wykazać, iż marcjoński bóg Nowego Testamentu w ogóle nie istnieje ponieważ Bóg i Starego i Nowego Przymierza jest tym samym Bogiem stwarzającym. Wywody Marcjona dotyczą zatem sztucznie wywołanego problemu. Autor stwierdził: "I tak w Chrystusie znajdując (chodzi o Marcjona) jakby inny boski plan jedynej i bezinteresownej dobroci, niby odrębnej od Stwórcy, z łatwością zaczął udowadniać, że w Chrystusie objawiła się nowa i życzliwa boskość"6. Tak w zarysie można przedstawić podstawowe założenie omawianego dzieła. Chociaż polemika Tertuliana zawarta w czwartej i piątej księdze dzieła "Przeciw Marcjonowi" może uchodzić "za pierwsze poważne studium biblijne tekstu Nowego Testamentu"7, trzeba zauważyć, że w pierwszych trzech księgach autor dał pierwszeństwo logicznej argumentacji opierając się poza filozofią stoicką także o prawdy doktryny chrześcijańskiej (o regułę wiary). Odwołał się przeto najpierw do rozumu, żeby wykazać iż nie jest możliwe istnienie dwóch Bogów - "Główny zatem, a stąd cały atak, (jak stwierdził) dotyczy liczby: czy wolno wprowadzać dwóch Bogów? Może na podstawie dowolności poetyckiej i malarskiej. Trzecia bowiem możliwość będzie już heretycka. Prawda jednak chrześcijańska najściślej określiła, że Bóg, jeśli nie jest jeden, nie istnieje. Zbyt poważnie bowiem wierzymy, że nie istnieje to, co nie istnieje tak, jak istnieć powinno. Pamiętaj zatem, że Bóg powinien być jedynym"8. Kontynuując myśl Tertulian w dalszej części cytowanego fragmentu podjął próbę opisania tego jedynego Boga: " (...) to uznaje świadomość wszystkich ludzi, że Bóg jest najwyższą wielkością, że istnieje w wieczności (niezrodzony, niestworzony, bez początku, bez końca). Taki bowiem stan należy przyznać wieczności, która ukazuje najwyższą wielkość Boga, podczas gdy ona sama jest w Bogu. W ten sposób także pozostałe (przymioty), mianowicie, że Bóg jest najwyższą wielkością zarówno co do postaci, jak też racji, siły i władzy"9. Ostatecznie wywód zakończył stwierdzeniem, że: "Najwyższa wielkość musi być jedna, nie pozwala mieć sobie równej, ponieważ nie byłaby najwyższą wielkością. Nie istnieje zatem inaczej, jak przez to, przez co ma istnienie, to znaczy, że może być wyłącznie jedyna"10. Ten rozumowy argument oparty o powszechnie przyjmowane przymioty boskiej natury przez filozofów i o regułę wiary w Kościele stanowi pierwszy etap w dowodzeniu Tertuliana. W wyznawanym przez niego poglądzie, że każda dusza ludzka z natury jest chrześcijańska należy widzieć powód, dla którego tak dużą wagę przywiązywał do powszechnych przekonań na temat natury Boga. Wniosek ten potwierdza to, że autor nie wprowadził rozgraniczenia między powszechnymi przekonaniami wszystkich ludzi, które wynikają z natury człowieka od przekonań zawartych w nauczaniu Kościoła. Potraktował je jako ze sobą zharmonizowane. Po wykazaniu na drodze rozumowej, że może istnieć tylko jeden Bóg wyraża jednoznacznie i z mocą przekonanie, że prawdziwym jest tylko ten Bóg, który może coś uczynić (stworzyć) i który jest blisko swojego stworzenia i przez jego pośrednictwo jest poznawany - "Ponieważ od początku istnienia rzeczy ich Stwórca z nimi samymi jest poznawalny, ponieważ one po to zostały utworzone, aby Bóg był poznany. Wydaje się bowiem, że (...) Mojżesz wcale nie pierwszy wyznał w świątyni swoich pism Boga jako Stwórcę Świata, dlatego, że przez Pentateuch są już pokazane narodziny poznania Boga"11. Pisma Mojżesza zatem nie wynalazły znajomości Stwórcy, ale są jedynie świadectwem na istnienie jej od stworzenia rodzaju ludzkiego, tzn: "od raju i od Adama". Tę powszechność poznania Boga potwierdza to, że większość ludzi żyjących na ziemi zna Boga Mojżeszowego, chociaż ani imienia Mojżesza, ani powstania jego ksiąg nie jest świadoma. Wprawdzie mimo tego, że bałwochwalstwo pokrywa państwo, to jednak poszczególni ludzie wzywają Stwórcę jakby jego własnym imieniem, np: "Boga nad Bogami", i: "jak się Bogu spodoba", i: "bogu polecam". "Patrz! Czy oni nie widzą, że wyznają tego, o którym wszystko świadczy? A tego nie zawdzięczają żadnym Księgom Mojżesza. Wpierw dusza potem proroctwo"12. Ludzka dusza z natury bowiem chrześcijańska potrafi sama z siebie wzywać Boga wyprzedzając w porządku rzeczy objawienie nadprzyrodzone. Tymczasem "drugi bóg" przyjmowany przez Marcjona nie jest według niego samego Stworzycielem, a przez to nie jest Bogiem dającym się poznać przez to co stworzył - "Powiedz mi Marcjonie, pyta Tertulian, - czy twój Bóg chciał być kiedykolwiek poznanym, czy też nie? Czy zstąpił (z nieba) i głosił Ewangelię i został umęczony i czy zmartwychwstał w innym zamiarze niż w tym, aby być poznanym?" Autor po tych retorycznych pytaniach ironizując stwierdził, że tzw. "nowy bóg" chociaż niczego nie stworzył, to zdaniem Marcjona, dał się poznać. A jeżeli został poznany, to znaczy, że tego chciał chociaż przecież nic by się z nim nie stało, gdyby tego nie chciał. Tak bardzo jednak zabiegał o to by być poznanym, że nie wzdragał się przed pojawieniem w świecie w niesławie ciała a co gorzej, nawet w ciele pozornym. Ta zaś ostatnia forma jest podlejsza od rzeczywistego ciała bo jest tylko udawaniem substancji. Zresztą jeśli ten, który przyjął na siebie przekleństwo Stwórcy bo został powieszony na drzewie, to czy nie mógł znaleźć godniejszego sposobu objawienia siebie ludziom. Czy nie "powinien był zbudować poznanie siebie samego u ludzi poprzez jakieś znaki swojej mocy!" 13. "Drugi bóg" Marcjona byłby Bogiem, zdaniem Tertuliana, gdyby mógł się wykazać stworzeniem chociaż najmniejszej rzeczy, chociaż przysłowiowego jednego groszka. Zatem zdrowy rozsądek w oparciu o stworzony porządek natury i o oczywiste prawdy objawione w Piśmie Świętym nie pozwala przyjąć istnienia jakiegoś "drugiego" dobrego boga Marcjona. Ażeby wzmocnić przedstawioną argumentację na rzecz jedynego Boga autor zamieścił uzasadnienie użyteczności małżeństwa. Związek mężczyzny i kobiety, jego zdaniem, nie może być zakazany, czego domagał się Marcjon, ponieważ Bóg chce zbawiać. W jaki sposób Bóg mógłby zbawiać, jeśli nie chciałby stwarzać nowych ludzi zakazując życia w małżeństwie. Twierdzenie powyższe jest zgodne z tezą autora, że działanie boskie jest dobre bo zawsze jest zasadne. Wprawdzie świętość (tzn. wstrzemięźliwość płciowa) jest lepsza, ale małżeństwo jest samo w sobie dobre. Ostatecznie Bóg jest jeden i ten sam. Bóg, który zbawił powiedział niegdyś do człowieka, którego stworzył: "bądźcie płodni, zaludniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną" (Rdz 1,29). Można powiedzieć, że trudno byłoby znaleźć lepszy temat na podsumowanie rozważań o bliskości Boga Stwórcy i Zbawiciela względem stworzeń niż rozważanie o płodności w małżeństwie. Wprowadzenie wątku związanego z użytecznością małżeństwa wzbogaciło argumentację o aspekt antydoketyczny. Autor uzasadnił przeto, że może istnieć tylko jedyny Bóg Stwórca, który jako wszechmocny stworzył świat i przez ten świat daje się poznać ludzkiemu rodzajowi; ten sam Bóg jest równocześnie tym, który zbawia i działa w Kościele. Pozostawanie zaś Boga w bliskości względem swego stworzenia przedstawił jako najważniejszy dowód za Jego prawdziwością. "Nowy" czy "obcy" bóg Marcjona nie jest bogiem prawdziwym i wręcz nie istnieje ponieważ nie miał mocy ani by stworzyć świat ani też by przywdziać rzeczywiste ciało ludzkie. |
5 PrzM, 35. 6 Tamże, 36. 7 Wincenty Myszor, PSP LVIII, 20. 8 PrzM, 36. 9 Tamże. 10 Tamże. 11 Tamże, 43; zob. także przypis 2. 12 Tamże, 43n. 13 Tamże, 45. |
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License |