|
Myślę, że byłoby nam znacznie
łatwiej żyć, gdybyśmy wychodząc z kościoła,
zabierali ze sobą to pozdrowienie kapłańskie i pamiętali
zawsze, że Pan jest z nami, również we wszystkim, co
składa się na nasz dzień powszedni, we wszelkich naszych
radościach i wszelkich cierpieniach. Urodził się, jak Mu
kolędujemy, "w ubóstwie", a umarł w udręce i
opuszczeniu, właśnie po to, by nikt z nas nie musiał się
czuć opuszczony nawet w ciemnościach śmierci. Nie darmo
łotrowi, który obok Niego umierał na krzyżu,
powiedział: "Dziś ZE MNĄ będziesz w raju"
(Łk 23,43). W naszym życiu, a nawet nieraz w naszym sercu,
często czai się zło. W dzisiejszym świecie jest ono
zresztą, jak się wydaje, szczególnie wyraziste i niemal
wszechobecne. Wystarczy włączyć radio czy obejrzeć
wiadomości telewizyjne. Ludzie buntują się czasem: Jakże to
pogodzić ze słowami "Pan z wami"? Otóż nie
wolno zapominać, że zło zawsze robi wiele hałasu i od
początku uprawia niezwykle zręczną propagandę. Dobro
zaś z natury jest ciche i działa całkiem inaczej. Dlatego
też i z ostatniej wojny światowej pamiętamy przede wszystkim
nieludzkie okrucieństwa i miliony pomordowanych ofiar. Na tym straszliwym
tle postaci kanonizowanych męczenników zdają się czasem
jakby zanikać. A przecież za nimi stoją niezliczone zastępy
podobnych do nich, bohaterów i świętych, ludzi ze wszystkich
narodów, ras i języków, tych, którzy swoim braciom
oddawali nieraz ostatnią kromkę chleba, a nawet poświęcali
za nich życie. Na mniejszą zaś skalę i
najczęściej niewidocznie dzieje się to nadal. Tak Bóg
niepostrzeżenie wchodzi w nasz dzień powszedni. Pismo
Święte nikomu nie obiecuje łatwej drogi. Historia jest polem
walki, ale też miejscem danej nam przez Pana wolności, a zatem i
naszej własnej decyzji opowiedzenia się za Nim lub przeciw Niemu.
Chrystus zwyciężył świat (por. J 16,33), stał się
BOGIEM-Z-NAMI, lecz tylko od nas zależy, czy zwycięstwo to
będzie i naszym udziałem. Ostatnie strony Apokalipsy św. Jana
ukazują najlepiej, czym jest owo zwycięstwo i co naprawdę znaczy
EMMANUEL, Z-NAMI-BÓG. Jest to obraz nie tyle końca świata, ile
raczej jego prawdziwego początku, kiedy to nowe Jeruzalem - nowy
Kościół - zstąpi z nieba od Boga, "przystrojone jak
oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem
donośny głos mówiący od tronu: «Oto przybytek Boga z
ludźmi: i zamieszka wraz z nimi i będą Jego ludem, a On
będzie BOGIEM-Z-NIMI. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a
śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni
krzyku, ni trudu [...], bo pierwsze rzeczy przeminęły». I rzekł
Zasiadający na tronie: «Oto czynię wszystko nowe»" (Ap 21,2-5).
|