|
Dobiegały końca lata czterdzieste. Do
klasy, w czasie lekcji religii, wszedł inspektor z czterema żołnierzami.
- W Chinach czasy się zmieniły - powiedział bez wstępów.
- Zebrać te przedmioty - rozkazał, wskazując na wiszący na ścianie
krzyż i obrazy religijne. Kiedy żołnierze zrzucili wszystko na
ziemię, inspektor zwrócił się do przerażonych
dzieci. - Zabrać to i wynieść do ubikacji - powiedział.
Nikt się nie ruszył. - No jazda! Bo zacznę strzelać! -
zapienił się. Wreszcie podszedł do małej dziewczynki z tyłu
sali. - Ty to zrobisz - wrzasnął. Płakała bezgłośnie,
ale mimo obelg i przekleństw nie ruszyła się z miejsca.
Inspektor kazał więc zebrać wszystkich w kościele. Na dany
znak żołnierze roztrzaskali tabernakulum. - Uczono was, że tu
mieszka wszechmocny Bóg. Zaraz zobaczycie, jak was oszukano - powiedział
i wysypał hostie na posadzkę. Żołnierze podeptali je. W tym
czasie sprowadzono związanego ojca opornej dziewczynki. - I co, dalej
wierzysz w opowieści księży? - zwrócił się do
pojmanego. - Tak - brzmiała spokojna odpowiedź. W tym momencie oficer
szepnął coś do ucha inspektorowi. - Wszyscy wyjść z kościoła
- rozległ się suchy rozkaz. Bezsilnie obserwującego całą
scenę księdza zamknięto w przylegającej do kościoła
komórce. Rano następnego dnia uwięziony kapłan usłyszał
szmer w kościele. Przez dziurkę od klucza dojrzał zbliżającą
się do ołtarza tamtą dziewczynkę. Mała podeszła
do rozrzuconych hostii, uklękła i językiem podniosła jedną
z nich. Złożyła ręce i modliła się przez chwilę.
Potem bezszelestnie znikła. Następnego poranka powtórzyło
się to samo i jeszcze następnego. Aż któregoś
poranka, kiedy po przyjęciu Komunii modliła się klęcząc,
ktoś gwałtownie otwarł drzwi. Rozległ się strzał
i dziewczynka upadła na podłogę. Ostatkiem sił przyjęła
jeszcze jedną Hostię i próbowała się podnieść,
składając ręce. Nie udało jej się. Nie żyła
już, kiedy podszedł do niej żołnierz. Milczał chwilę,
po czym podszedł do drzwi komórki i otwarł ją. - Jest pan
wolny - powiedział. - Gdyby w każdej miejscowości był ktoś
taki jak ona, nikt nie walczyłby po stronie komunizmu - dodał po
chwili. Kiedy misjonarz pogrzebał ciało dziewczynki, jakiś mężczyzna
wsadził go do samochodu i odstawił na granicę, dzięki czemu
opowieść o niezwykłej męczennicy dotarła do wolnego świata.
Ile takich heroicznych wydarzeń pozostało za Wielkim Murem? Kiedy czołgi
rozjechały gąsienicami ciała tysiąca demonstrantów
na placu TianŐanmen, chiński przywódca Deng Xiaoping uśmiechał
się do dziennikarzy: - Ach, to drobiazg w porównaniu z tym, co
spotkało Chiny w niedawnej przeszłości - powiedział
zrelaksowany. To prawda. Nie sposób nawet ogarnąć myślą
milionowych udręk zadanych Chińczykom przez komunizm. Wśród
ofiar było też wielu bezimiennych chrześcijan.
|