|
Znaczenie soborowego przełomu najlepiej opisał
ks. Karl Rahner, jeden z najwybitniejszych teologów XX w.: "Ujmując
rzecz z teologicznego punktu widzenia, można wyróżnić
trzy wielkie epoki w historii Kościoła, z których ostatnia
rozpoczęła się oficjalnie od Soboru Watykańskiego II.
Pierwsza - krótki okres chrześcijaństwa żydowskiego.
Druga - to historia Kościoła w określonym regionie kulturowym,
mianowicie w rejonie kultury hellenistycznej, a następnie europejskiej.
Trzecia - to okres, w którym sfera życia Kościoła zaczyna
rzeczywiście obejmować cały świat (po raz pierwszy w
dziejach w soborze uczestniczyli biskupi spoza kręgu kultury
europejskiej). Te trzy epoki oznaczają trzy zasadniczo różne
sytuacje, w których chrześcijaństwo żyje i jest głoszone".
U początku pierwszej epoki stoi Jezus Chrystus, u początku drugiej święty
Paweł, trzeciej zaś - właśnie Sobór Watykański
II. Wielkość i głębię soborowego przełomu można
przyrównać do wielkości przełomu przejścia,
dokonanego dzięki św. Pawłowi, od chrześcijaństwa Żydów
do chrześcijaństwa pogan. Wstrząsającym tego symbolem było
zwolnienie chrześcijan nawracających się z pogaństwa z
konieczności obrzezania, znaku przymierza z Bogiem. To tak, jakbyśmy
dziś nagle zdecydowali, że dla nawracających się na chrześcijaństwo
nie jest potrzebny sakrament chrztu. Odwaga Apostoła Narodów
graniczyła z szaleństwem. Przełom dokonany na Soborze Watykańskim
II ma wiele wspólnego z odwagą Pawłowego szaleństwa.
Sobór trwał trzy lata. Zaczął się za pontyfikatu
Jana XXIII, a zakończył, gdy papieżem był Paweł VI. To
zdumiewające spotkanie biskupów świata zaowocowało
szesnastoma dokumentami (razem 550 stron w polskiej edycji!), które
wstrząsnęły Kościołem i dały początek głębokim
przemianom wewnątrz niego i w jego stosunku do świata. Sobór
zrezygnował z wcześniejszej wizji Kościoła, utożsamianego
z hierarchią. Przywrócił pełne kościelne
"obywatelstwo" świeckim, którzy przez długie wieki
wiedli żywot jakby na marginesie Kościoła. Dostrzegł
potrzebę odnowy liturgii, tak aby stała się dziełem nie
tylko księdza, ale całej wspólnoty wiernych. Uznał
konieczność zaangażowania się Kościoła w ruch
ekumeniczny, który wcześniej był poddawany, mówiąc
delikatnie, radykalnej krytyce. Pozytywnie spojrzał na inne religie,
szczególnie na judaizm. Uznał prawo każdej osoby do
wolności religijnej. Przedsoborowe zamknięcie na świat przekuł
w krytyczne i przyjazne otwarcie na niego. Odkurzył starą prawdę,
że Kościół - na wzór Chrystusa - ma być sługą
nie panem w świecie... Jeśli przed Soborem takie rzeczy przychodziły
komukolwiek do głowy, to mogły to być tylko głowy szaleńców.
Istota soborowej reformy polegała, jak sądzę, przede wszystkim
na uświadomieniu sobie przez Kościół potrzeby ciągłego
krytycznego "reformowania się" - zakorzenionego w apostolskim świadectwie
wiary odnawiania się w świetle zmieniających się
znaków czasu i w otwarciu na poruszenia Ducha Świętego. Innymi
słowy: Sobór był wielkim początkiem odnowy Kościoła,
a nie jej kresem.
|