Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Józef Majewski
Szalona odwaga Soboru

IntraText CT - Text

  • Polskie drogi
Previous - Next

Click here to show the links to concordance

Polskie drogi

Jak potoczyła się i toczy soborowa reforma nad Wisłą? Kościoły na Zachodzie, wprowadzając soborowe reformy dużo mniej roztropnie, nierzadko jakby na skróty, w wielu punktach poniosły wielkie szkody, ich sytuacja w niektórych przypadkach stała się tragiczna. U nas przezornie wybrano drogę okrężną, metodę drobnych kroków. Wbrew pozorom i utyskiwaniom niepoprawnych malkontentów, tego, co osiągnięto na tej nierychliwej drodze, nie sposób przecenić. Udało się strukturalnie - bez większych problemów - wprowadzić reformę liturgiczną, powstało wiele ruchów i wspólnot kościelnych, tysiące świeckich zdobywa formację teologiczną na wielu wydziałach teologii, od czasów Soboru powstały trzy pełne przekłady Pisma Świętego. To naprawdę wiele, a można by wydłużyć listę tych osiągnięć. Niemniej metoda drobnych kroków - bez choćby odrobiny szaleństwa - często niepostrzeżenie przeradza się w dreptanie w miejscu. "Kto (zaś) stoi w miejscu, ten się cofa" - mawiał święty Augustyn. Trzeźwą prawdę słów Ojca Kościoła i zarazem - mimo osiągnięć - mizerię soborowego przełomu na naszej ziemi zobaczyliśmy w losach II Synodu Plenarnego Kościoła w Polsce. Synod z założenia miał inspirować gruntowną odnowę życia kościelnego w duchu - oczywiście - Soboru Watykańskiego II. Swój najgłębszy sens miał czerpać z zaangażowania weń jak największej rzeszy wierzących. Tymczasem w ciągu dziewięciu lat (!) trwania przyciągnął serca i ręce niewielkiej liczby katolików. W synod nie zaangażowało się - z grubsza biorąc - dwie trzecie parafii. Jedną z głównych przyczyn tej sytuacji jest bez wątpienia fakt, że korzenie Soboru Watykańskiego II tkwią bardzo płytko w ziemi naszej wiary i Kościoła. Mało znamy jego nauczanie i ducha. Ale nawet, gdyby ktoś zechciał je poznać, na przeszkodzie stanie... brak odpowiedniej literatury. "U nas - pisze z pasją ks. M. Starowieyski - przez całe lata tekstów soborowych było jak na lekarstwo, teraz z rzadka się pojawiają w kiepskim przekładzie (...). Ta sprawa jest jednym z największych skandali katolickich naszego wieku w Polsce". Nie mamy w Polsce też komentarzy dokumentów soborowych, a jedyny, jaki powstał z inicjatywy świeckich, pt. "Dzieci Soboru zadają pytania" (Biblioteka "Więzi"), chociaż - jak twierdzą fachowcy - bardzo dobry (!), nie cieszy się większym zainteresowaniem, nawet osób w szczególny sposób odpowiedzialnych za soborowe reformy. Lektura dokumentów Soboru nie jest łatwa, szczególnie dla niewtajemniczonych w arkana teologii. Bez mądrego komentarza wielu może "połamać sobie na nich zęby". Lekturę tę utrudnia fakt, że posoborowe nauczanie Kościoła i teologii w wielu punktach poszło dalej niż Sobór. On nie rozwiązał wszystkich problemów, wielu tylko dotknął, postawił pytania, zarysował kierunek, w którym trzeba iść. Wielkość Soboru polega przede wszystkim na tym, że dał początek, że odważnie otworzył przed wiarą drzwi, często w nieznane. Czas i życie wierzących i Kościoła mają kontynuować soborowe dzieło. Lektura dokumentów Soboru nie może się obejść bez mądrych przewodników, soborowych mistrzów. Tak trudno jednak ich znaleźć. To prawda, że doświadczenie Kościoła na Zachodzie pokazuje, jak bardzo dramatyczna, a nierzadko tragiczna, może być przygoda z Soborem. Widok tragedii często paraliżuje. Czy jednak to powinno odbierać nam odwagę podjęcia ciężaru, ale i piękna przygody wiary, jaką na nowo odkrył Sobór? Kiedy patrzę na Kościół w Polsce, odnoszę wrażenie, że jest w nim za mało soborowej odwagi, np. w budzeniu i kształtowaniu kościelnej samoświadomości wierzących świeckich. Czy to nie brak odwagi sprawia, że tak rzadko mają oni szansę realnego współdecydowania o losie Kościoła? Czy nie brakuje odwagi w przywracaniu kobietom właściwego im miejsca w Kościele, w otwieraniu się na ekumenizm...? Jezus mówił do uczniów i uczennic: "Nie lękajcie się!". Słowa te stały się mottem Soboru Watykańskiego II. Jeśli będziemy wierni jego duchowi, możemy być pewni, że dramat czy przygoda wiary w dzisiejszym świecie nie muszą okazać się tragedią. Ale bez odwagi o tym się nie przekonamy.

 




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License