|
Ukraińscy
nacjonaliści często przed zabiciem torturowali swoje ofiary. Oblata o.
Ludwika Włodarczyka, duszpasterza w Okopach (powiat Sarny), do połowy
przerżnięto piłą. Następnie jeszcze żywego
przywiązano do drzewa, gdzie konając służył jako
tarcza młodym dziewczętom uczącym się strzelać.
Szczególnie
umęczono także ks. Jana Walniczka z Kociubińc,
należących do dekanatu czortkowskiego. Pastwiono się nad nim
przez pięć godzin. Zdzierano
skórę, rany zalewano atramentem i wrzącą wodą. Na
końcu nożami przybito do ściany.
W okrutnych cierpieniach umierał
również ks. Marian Bosak, proboszcz z Mariampola. Złamano mu
żebra, jedną nogę, wybito zęby, odcięto uszy, nos, wyłupano
oczy, ręce związano drutem kolczastym, a na ciele wyrysowano
nożem ornat, a na koniec wleczono po ziemi. Proboszcz parafii Dołha
k. Doliny ks. Błażej Czuba spłonął żywcem wraz z
38 parafianami, którzy schronili się na strychu jego plebanii. Ks.
Stanisławowi Wilkońskiemu — katechecie z parafii Podwołczyska,
należącej do dekanatu Skałat, oprawcy wbili w głowę
kilka gwoździ. Konał bardzo długo.
|