|
„Fajerwerki słowne” (N. Lohfink), którym tworzywa dostarczało pojęcie Ludu Bożego,
powoli się wypaliły, po pierwsze — i
przede wszystkim — dlatego, że gry o władzę same
się zdemaskowały i musiały ustąpić miejsca roztropnym
wysiłkom parafialnych gremiów; po drugie zaś dlatego, że
solidna praca teologów bezspornie wykazała, iż zupełnie
nieuprawniona jest taka polityzacja pojęcia „Lud
Boży”, które samo w sobie ma zupełnie inny
sens. Egzegeta Werner Berg z Bochum, podsumowując rezultat wnikliwych
analiz egzegetycznych, stwierdzał na przykład: „Mimo niewielkiej liczby miejsc, w których występuje termin »Lud
Boży« — gdyż jest on stosunkowo rzadkim
pojęciem biblijnym — można jednak określić coś,
co stanowi jego treść: sformułowanie »Lud Boży« oznacza
»krewnych« Boga, a więc relację wychodzącą od Boga,
związek między Bogiem i ludźmi określanymi jako »Lud
Boży«, czyli relację o »kierunku wertykalnym«. Zwrot ten niezbyt
nadaje się więc do opisu hierarchicznej struktury Kościoła,
zwłaszcza gdy ktoś traktuje »Lud Boży« jako
»przeciwieństwo« hierarchii kościelnej (...) Z biblijnego punktu widzenia
nie nadaje się on również na hasło protestacyjne,
skierowane przeciwko hierarchom: »My jesteśmy Ludem Bożym«”.
|