Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Stanislaw Tkocz
Stal sie czlowiekiem

IntraText CT - Text

  • 3
Previous - Next

Click here to show the links to concordance

Piłat patrząc na Jezusa ubiczowanego, krwawiącego i sponiewieranego, nagle dowiaduje się, że „On czyni siebie królem”. Pyta Go więc, czy to prawda. Jezus odpowiada: „Tak, jestem królem... Królestwo moje nie jest z tego świata”. Prawda ta dla wierzących jest oczywista. Chrześcijaństwo ma wymiar eschatologiczny. Jeśli Bóg jest wieczny, a my jesteśmy nieśmiertelni, to istnieje jeszcze inny świat, niematerialny, w którym będziemy istnieć, ale w innej naturze. Święty Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian stwierdza, że gdyby to nie miało być prawdą, bylibyśmy na tej ziemi ludźmi najbardziej oszukanymi, niemądrymi i nieszczęśliwymi.

Tygodnik „Focus” opublikował przed paroma laty ankietę z pytaniami, czego obywatele społeczeństwa dobrobytu mogą jeszcze oczekiwać od życia. Były także pytania o wierzenia religijne, transcendencję, życie pozagrobowe. Przeszło 60 proc. respondentów odpowiedziało, że wierzy w Boga, ale tylko 18 proc. wierzyło w życie pozagrobowe. Większość była z życia zadowolona, a jeśli czegoś pragnęli, to dalszych sukcesów, zdrowia i pogodnej starości. Praktykami religijnymi specjalnie się nie przejmowali.

Cywilizacja zachodnia wzniosła się na wyżyny dobrobytu materialnego, jakiego ludzkość nigdy wcześniej nie osiągnęła. Dobrobyt ten niewątpliwie ułatwia ludziom życie, ale rodzi także pogoń za pieniądzem, pęd do konsumpcji i przyjemności. Dla biznesu Bóg jest nieistotny. Nie potrzeba Go, by osiągnąć sukces ekonomiczny. Człowiek w swych myślach, pragnieniach i wyobrażeniach coraz mniej wybiega poza świat materialny, w transcendencję. W miejsce Boga stworzył sobie różnych bożków i uprawia ich kult — kult dobrobytu, pieniądza, przyjemności, zdrowia, młodości.

A jednak żyjemy w cieniu śmierci. Psalmista mówi, że żyjemy siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt lat, a to wszystko i tak utrudzenie, znój i cierpienie. W końcu każdy musi stąd odejść.

Jak kruche i złudne jest szczęście materialne, pamiętają ci, którzy na własne oczy oglądali ruiny i zgliszcza Europy po drugiej wojnie światowej. Nikt nie chce, by tą drogą ludzkość miała znów sobie przypomnieć, jaka jest właściwa hierarchia wartości na tej ziemi. Dlatego nie można żyć iluzjami i trzeba wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy. Jesteśmy coraz bardziej „zakładnikami” wytworów tego świata, nastawionego na zachłanne konsumowanie i rozrywkę, a to może prowadzić do dehumanizacji i samounicestwienia.

Bóg, przychodząc na świat w postaci małego bezbronnego dziecka, chciał pokazać, że nie jest pozaświatowym Absolutem, że krucha ludzka kondycja jest mu bardzo bliska. Zainteresował się nawet warunkami, w jakich człowiek egzystuje na ziemi i opowiedział się bezapelacyjnie po stronie najbiedniejszych i wydziedziczonych. A jeśli będzie kiedyś ludzi surowo rozliczał, to przede wszystkim tych, którzy krzywdzą innych.

O naszej śmiertelności jesteśmy wszyscy przekonani, tego nie trzeba udowadniać, ale Jezus, stając przed Piłatem, stwierdził jasno, że śmierć nie jest końcem, że Jego królestwo jest po tamtej stronie, a mieszkań w nim jest wiele.

Chrześcijaństwo nie neguje doczesnych wartości, ale chce je traktować jako pewnego rodzaju „narzędzie”, które — jeśli zostanie dobrze wykorzystane — może przyczynić się do wzrostu dobra w świecie. Optymizm naszej religii rodzi się przede wszystkim z szukania wartości duchowych oraz szczęścia wewnątrz, a nie na zewnątrz człowieka. Dopiero wtedy to, co doczesne, może doznać pewnego rodzaju przebóstwienia. Tajemnica Wcielenia o tym nam przypomina.

 

 




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License