"Największe
nowsze wydarzenie - że Bóg jest martwy - zaczyna rzucać
już swe pierwsze cienie na Europę": tak brzmi pierwsze zdanie
księgi piątej Wiedzy radosnej Friedricha Nietzschego.1
Tę samą myśl wyraża pierwsze zdanie księgi pierwszej
fragmentów wydanych pod tytułem Wola mocy: "Nihilizm
stoi u wrót."2Mając na względzie tę
sytuację, Nietzsche nazywa siebie "prorokiem pomroki i zaćmienia
Słońca, którym równych prawdopodobnie nie było dotąd
na Ziemi".3 Ów cień, który widział
Nietzsche, dziś, jeśli się nie mylimy, stał się
jeszcze dłuższy i jeszcze ciemniejszy.
Jeżeli przyjąć,
że współcześnie ludzkość jeszcze bardziej niż
w czasach Nietzschego stoi w cieniu nihilizmu oraz że nihilizm oznacza,
jak sądzi Nietzsche, śmierć Boga, to temat naszych rozważań
musi się wydać absurdalnym. Czy za słowami "Teologia
filozoficzna w cieniu nihilizmu" nie powinien się znajdować
wielki znak zapytania? Tytuł
nie ma jednak formy pytania. To znaczy: naszym właściwym tematem jest
ów opuszczony znak zapytania - interesuje nas tu kwestia możliwości
teologii filozoficznej w epoce nihilizmu.
Cień nihilizmu nie jest wszakże jedynym
cieniem, w którym stoi teologia filozoficzna. Często spycha ją
w mrok także teologia objawienia. Nikt, kto rozprawia dzisiaj o teologii
filozoficznej, nie może nie brać pod uwagę gromiącego sądu
wygłoszonego przez dwu wielkich współczesnej teologii
protestanckiej: Karla Bartha i Rudolfa Bultmanna. Barth w swej gniewnej
polemice, skierowanej przeciwko Emilowi Brunnerowi, głosi: "Teologię
naturalną... należy a limine, już na progu odeprzeć.
Strawna może być ona jedynie dla teologii i Kościoła
antychrysta." 4 Bultmann nie mniej drastycznie stwierdza w swym
artykule o Problemie "teologii naturalnej": "Wszelkie
rozprawianie człowieka o Bogu poza wiarą nie rozprawia o Bogu, lecz o
diable."5
Spór między teologią objawienia i
teologią filozoficzną, jakkolwiek gwałtowne by mógł
przybierać formy, zatroskanemu spojrzeniu na współczesność
jawi się jednak mniej groźnym aniżeli śmiertelne
niebezpieczeństwo, którym dla nich obu pozostaje nihilizm. Nihilizm
głosi bowiem, że wszelkie rozprawianie o Bogu, zarówno
filozoficzne, jak i we właściwym znaczeniu teologiczne, jest
pozbawione wszelkiego sensu.
Dlatego też zwłaszcza
z nihilizmem muszą się ścierać wszelkie usiłowania
teologii filozoficznej. Nihilizm głosi, że uczciwe myślenie nie
dosięga Boga, lecz jedynie nicości, że zatem w świetle właściwie
pojętej istoty filozofowania teologia filozoficzna jest dziwacznym i wewnętrznie
niemożliwym przedsięwzięciem, ba, że już w wyrażeniu
"teologia filozoficzna" zawiera się pozbawiona wszelkiego sensu
sprzeczność. Z tymi zatem twierdzeniami przyjdzie się nam tu
zmierzyć.
Rozważania poniższe
dzielić się będą na trzy części:
1. Czy pytanie o Boga należy
do istoty filozofii, czy też filozofia musi je porzucić w warunkach
panowania nihilizmu?
2. Czy w cieniu nihilizmu jest
w ogóle możliwe coś takiego jak filozofowanie?
3. Jeżeli przyjąć,
że tak, to czy w cieniu nihilizmu jest możliwa teologia filozoficzna
i jak ewentualnie teologia taka musiałaby wyglądać?
|