|
Podobnie było w III stuleciu, gdy papieże
i biskupi przyjmowali powtórnie do Kościoła tych chrześcijan,
którzy dopuścili się apostazji (lapsi) z obawy
przed męczeństwem, a byli oni liczni w wyniku prześladowań
za Decjusza (250-251). Wzbudziło to nowe fale sekciarskiego rygoryzmu. Rzymski
kapłan i teolog Nowacjan zbuntował się przeciwko temu miłosierdziu
i musiał zostać potępiony przez synod zwołany
w Rzymie przez papieża świętego Korneliusza. Schizma jego
trwała jednakże przez stulecia. Wkrótce potem analogiczny
problem przeciwstawił sobie papieża świętego Stefana
(254-256) i biskupa Kartaginy świętego Cypriana, w związku
z chrztem udzielanym przez heretyków. Papież uważał
go za ważny z chwilą, gdy był udzielany w imię Trójcy
Świętej; święty Cyprian głosił, że jest
nieważny i ponownie chrzcił heretyków, którzy
powracali do Kościoła. Niewątpliwie tylko jego męczeństwo
w roku 258 zapobiegło schizmie między Kościołem Afryki
a Rzymem. Kościół ten, o skłonnościach
rygorystycznych, będzie zresztą nadal chrzcił ponownie
heretyków aż do świętego Augustyna (biskupa w latach
396-430), pomimo uznania przez synod w Arles (314), a następnie
sobór ekumeniczny w Konstantynopolu (381) chrztu udzielanego przez
heretyków w imię Trójcy Świętej.
Afrykański rygoryzm stał się jawnie
sekciarski wraz z donatyzmem. Biskupi afrykańscy, którzy
wykazali się mało mężną postawą podczas
ostatniego wielkiego prześladowania (303-313), wznieconego przez
Dioklecjana, zostali przez biskupa Donata i jego zwolenników uznani
za niezdolnych do ważnego udzielania sakramentów. Pomimo sądu,
który potępił donatystów na synodzie w Rzymie
(313), a potem w Arles (314), wreszcie przed trybunałem cesarza
Konstantyna (316), odrzucili oni episkopat katolicki, władzę Rzymu
oraz władzę cesarską i ukonstytuowali się jako afrykański
Kościół schizmatycki w imię swojej godności
"synów męczennika". Wiadomo, że to przeciwko nim święty
Augustyn przywoływał prawo Kościoła "konstantyńskiego"
do domagania się od władzy politycznej egzekwowania owego compelle
intrare przy pomocy świeckiego ramienia.
Kościół "konstantyński"
i Kościół "juliański", przeciwstawne sobie
w obrębie tego samego problemu, jakim jest roszczenie teokratyczne, będą
stawać w opozycji do siebie w innych momentach historii chrześcijaństwa.
W wiekach XI-XIII kataryzm, odrodzenie się nigdy całkowicie nie
unicestwionego, dawnego manicheizmu, szerzy się na Zachodzie, tak że
na południu Francji i w północnych Włoszech staje się
prawdziwym Kościołem w Kościele. Mniej wyraźnie
gnostycki joachimizm w XII wieku głosi antyinstytucjonalną
apokaliptykę, która w XIV wieku zradykalizuje się na modłę
sekciarską w ruchu franciszkańskich spirytuałów,
beginek, begardów i Fraticellich. Grupy anabaptystów
będą, w kontekście reformy XVI wieku, powielać to
"juliańskie" stanowisko całkowitego rozdziału między
instytucją kościelną a polityczną.
W Holandii i Francji XVII wieku jansenizm głosił
przeciwstawienie Kościoła czystych światu: władzy
politycznej w stanie zaawansowanej sekularyzacji w monarchiach
absolutnych i samemu Kościołowi, uważanemu za zbyt światowy.
W konsekwencji janseniści odrzucali, jako liberalistyczne zepsucie,
działania jezuitów na rzecz przeznaczonej dla mas religii
barokowej, tryumfującej wszędzie w Europie kontrreformacyjnej. Kompromis,
jaki działania te niosły wobec społeczeństwa i państwa,
janseniści uważali za kompromitację niegodną chrześcijaństwa.
W ich oczach łaska w istocie stanowiła "drugą
naturę", zastępującą tę pierwszą, światową,
nieuleczalnie zepsutą przez grzech. Polemiczny geniusz Pascala,
niefortunnie oddany w służbę tej złej sprawie,
w sposób trwały wsączył do katolicyzmu francuskiego
tę subtelną truciznę elitaryzmu duchowego i radykalnej
kontestacji wobec świata. Trucizna ta objawi swoje skutki, na prawicy
i na lewicy, w przeciwstawnych, ale symetrycznych formach tego
samego, nieprzejednanego "integryzmu". Jansenizm był "juliański"
przeciw królowi i przeciw samemu Rzymowi, posuwając się aż
do schizmy po bulli Unigenitus (1713), która nieodwołalnie
go potępiała.
Podobną sekciarską postawę
w myśl "juliańskiego" stanowiska, odziedziczonego
zresztą po jansenizmie, odnajdujemy w schizmie małych Kościołów
Wandei i Lyonu, które w imię "Kościoła męczenników"
odmówiły pójścia na kompromis i uznania konkordatu
napoleońskiego . Skądinąd tylko silne znamię ultramontańskie,
charakteryzujące prąd niezłomnego katolicyzmu w XIX wieku,
uchroni go przed analogicznym gallikańskim sekciarstwem. Ale zobaczymy,
jak wciąż pojawia się ta pokusa, zasilana podskórnym
jansenizmem, w katolickich środowiskach, które odrzucą
potępienie w roku 1926 Action Française oraz głoszone
przez Piusa XI drugie Ralliement [pogodzenie się katolików
z republiką francuską - przyp. tłum.], później
zaś Sobór Watykański II. Integrystyczna schizma arcybiskupa
Lefebvre’a stanowi w istocie radykalne przejście na pozycje
"juliańskie" w reakcji na położenie kresu
postawie "konstantyńskiej" przez Sobór Watykański
II, zwłaszcza w jego Deklaracji o wolności religijnej. Odtąd
Kościół rzeczywiście nie powraca do niej nie tylko
faktycznie, ale i na mocy prawa.
|