|
Obecnie postawa "konstantyńska"
została zdelegitymizowana przez sam Kościół, który
za nieuzasadnione uważa świeckie roszczenie, by państwo brało
na siebie zadania wywierania przymusu w sprawach religijnych (por.
deklarację Dignitatis humanae, stwierdzającą pod numerem
3, że "władza doczesna (...) przekracza swoje granice, jeżeli
przypisuje sobie prawo kierowania lub przeszkadzania w wykonywaniu
aktów religijnych"). Z chwilą pozbawienia doktrynalnego
uzasadnienia dla bezpośredniej kontroli Kościoła nad państwem
władza Kościoła nad nim jawi się wyraźnie jako pośrednia,
to znaczy podporządkowana w społeczeństwie rzeczywistemu wpływowi
wiary na wolne osoby, które stanowią elektorat (por. Katechizm Kościoła
Katolickiego, 2105, 2107, 2109).
Postawa "juliańska" doprowadziłaby
Kościół do zamknięcia się w sobie,
sekciarskiego i pełnego pogardy wobec świata. Dla
katolików ulegnięcie pokusie postawy "juliańskiej",
z zasady przeciwnej państwu liberalnemu i demokratycznemu,
oznaczałoby zapomnienie o samej istocie Kościoła,
który nie ma odgrywać roli jakiegoś "posągu
komandora", jak chcieliby lefebvryści. W rzeczywistości,
w ślad za swoim Mistrzem, Kościół nie został
posłany, "aby świat potępić, ale po to, by świat
został przez niego zbawiony" (J 3,17). A realny świat,
który dziś trzeba zbawiać, to ludzkość, która
na dobre i złe żyje w systemie liberalnym
i demokratycznym.
Ulegnięcie tej pokusie
"juliańskiej" jest dziś czymś bardzo groźnym dla
najbardziej konsekwentnych w swej wierze katolików francuskich.
Często nie bez racji czują się oni społecznie odrzuceni na
skutek karykaturalnego i złośliwego przedstawiania opinii
publicznej ich wiary i przekonań moralnych. Przez takie manipulacje
przewrotnie spycha się ich na pozycje zamknięcia się
w sobie, by móc ich potem łatwiej okrzyknąć
sektą. Od nich zależy, czy wpadną w tę
pułapkę, zastawioną i na lewicy, i na prawicy,
mogącą ich zamknąć w fałszywym dylemacie, tak
że pozostałoby im tylko "czekać na kozaków
i Ducha Świętego", opuściwszy miasto ludzi. Jeśli
chodzi o ludzi uczciwych i odpowiedzialnych, winni czynić
wszystko, by z tej i z tamtej strony nie podsycano ognia przez
wysuwanie ekstremistycznych propozycji w sytuacji, gdy polityczny konsens
na tle kryzysu ekonomicznego i społecznego jest we Francji
szczególnie kruchy.
|