|
Niestety, język
liberalnych mediów został bez oporów przejęty przez
wielu teologów katolickich. Nie mogę oprzeć się smutnej
konstatacji, że żywotność debaty o fundamentalizmie świadczy
o obumieraniu wiary. Wielu teologów, którzy zabierają
w niej głos, sprawia wrażenie raczej wykształconych
religijnie agnostyków lub ateistów niż osób wierzących.
Jak to trafnie ujął Dietrich von Hildebrand w książce Das
trojanische Pferd in der Stadt Gottes, można mieć poważne
obawy, czy są oni zdolni rozumieć pojęcie prawdy objawionej
i nadprzyrodzonej. To, że teologowie zachodni bez próby wstępnej
krytyki języka przekładają wprost pojęcia ze sfery
politycznej i używają ich następnie w dyskusji religijnej,
świadczy tylko o jednym: o tym, że w ich umysłach
religia utraciła miejsce autonomiczne i została podporządkowana
celom świeckim. Zjawisko to uderza tym bardziej, że Sobór
Watykański II najwyraźniej jak to możliwe podkreślił
autonomiczność (nie absolutną oczywiście) sfery politycznej
w stosunku do religijnej. Efekt tego oddzielenia w praktyce jest
zaskakujący. Mentalność doczesna podbiła bowiem świadomość
osób religijnych.
Każda debata filozoficzna
powinna zacząć się od ustalenia jej przedmiotu. Co jednak czynią
teologowie? Określają pojęcie fundamentalizmu tak szeroko
i ogólnie, że nie ma ono żadnej treści. Dostrzegają
to nawet autorzy, którzy przypisują sobie rolę
twórców tego pojęcia. "Na pierwszy rzut oka fundamentalizm
religijny wydaje się stosunkowo jednorodnym zjawiskiem. Trudności
pojawiają się dopiero wtedy, gdy podejmuje się próbę
jego wyodrębnienia i opisania" - przyznał Altermatt.
Z równym powodzeniem można by powiedzieć, że religia
wydaje się zjawiskiem stosunkowo jednorodnym. Nie wiem też, co znaczy
słówko "dopiero". Zawsze sądziłem, że
wiedza na temat tego, o czym się mówi, jest samym początkiem
dzieła. Przejdę jednak nad tym do porządku dziennego. Nawet to,
co napisał szwajcarski myśliciel, wystarczy mi, by zgodzić się
z jerozolimskim historykiem Michaelem Tochem, iż słowo
fundamentalizm "jest dziś obciążone politycznymi
stereotypami i obrazami wroga", a dzięki temu
szczególnie nadaje się do "oczernienia politycznego
i kulturowego przeciwnika".
Dostrzegam dwa rodzaje usiłowań
określenia, czym jest fundamentalizm. Po pierwsze usiłuje się to
pojęcie opisać w kategoriach filozoficzno-socjologicznych, po
drugie, skoro to pierwsze przedsięwzięcie okazuje się nieudane -
w kategoriach psychologicznych.
|