Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Pawel Lisicki
Uwiedziona teologia

IntraText CT - Text

  • Antymodernisci
Previous - Next

Click here to show the links to concordance

Antymoderniści

Są też inne próby określenia, czym jest fundamentalizm. Mówi się o nim jako o tendencji życia społecznego, w której trzymanie się tradycjonalistycznie pojętych fundamentów ma służyć przeciwstawieniu się takiemu czy innemu "modernizmowi". Taka definicja to, moim zdaniem, po prostu masło maślane. Jest tak ogólna, że nie łączę z nią żadnej idei. W 1933 roku dla wielu profesorów niemieckich z Martinem Heideggerem na czele liberalizm - a więc przywiązanie do swobód demokratycznych - było fundamentalizmem, bowiem wynikało z trzymania się tradycjonalistycznie pojętych fundamentów (wolność i godność człowieka), co przeciwstawiało się postępowi ("modernizmowi") - światowej rewolucji narodowego socjalizmu.

Według Altermatta "fundamentalizm religijny chce spowolnić zmianę społeczną (...) artykułuje zniechęcenie w obliczu tempa przeobrażeń społecznych, które w ostatnich dziesięcioleciach doznały niebywałego przyśpieszenia". Co to jednak znaczy? Czy zmiana społeczna to większa liczba telefonów komórkowych i samochodów, czy też większa liczba rozwodów i zabiegów aborcji? Czy "tempo przeobrażeń społecznych" oznacza szybkość, z jaką ludzie zapominają o Dekalogu, czy też szybkość, z jaką społeczeństwo przystosowuje się do nowych warunków technicznych? Jak w ogóle można formułować takie sądy - oto co mnie zdumiewa. Jeśli zmiana społeczna jest zła, to chrześcijanin (ba, każdy uczciwy człowiek) winien się jej sprzeciwić. Czy Altermatt sądzi, że już sama szybkość przeobrażeń społecznych, niezależnie od kierunku, jest czymś pozytywnym? Nie chce mi się w to wierzyć, chociaż nie mogę inaczej rozumieć jego słów. Szwajcarski autor brnie dalej: "Generalnie, fundamentalizm można uważać za konserwatywno-regresywną reakcję na przeciętny wzorzec chrześcijańskiej religijności, ukształtowany przez warunki nowoczesnego świata." Ile słów, tyle niewiadomych. A jeśli ów "przeciętny wzorzec religijności" jest zły? Wówczas negatywna reakcja na niego, powrót do wzorca prawdziwego, jest nakazem dla chrześcijanina. Chyba iż uznam, że dla Altermatta prawdziwego i niepodważalnego wzorca nie ma.

Z kolei dla takich teologów jak Thomas Meyer (Fundamentalismus in der modernen Welt. Die Internationale der Unvernunft) fundamentalizm odznacza się wrogością do Oświecenia i wyraża sprzeciw wobec kultury współczesnej. I znowu wpadamy w tę samą nieokreśloność. Jeśli Oświecenie oznacza atak na chrześcijaństwo, wyparcie religii ze sfery publicznej, relatywizm moralny, to każdy chrześcijanin powinien być fundamentalistą. Z punktu widzenia przywódców Rewolucji Francuskiej samo wyznawanie chrześcijaństwa było szkodliwym zabobonem, a niechęć do złamania przysięgi wierności papieżowi fanatyzmem karanym śmiercią.

Nie lepiej wypadają pozostałe próby określenia fundamentalizmu. Powiedzieć, że fundamentalizm polega na dążeniu do wąsko rozumianej tożsamości wyznaniowej bez liczenia się z rozwojem historycznym, to nie powiedzieć nic. Wszystko opiera się bowiem na owym niewinnym "wąsko" i nieco mniej niewinnym "rozwoju historycznym". Do rodzaju fundamentalistów można zaliczyć bowiem po prostu ortodoksyjnych katolików, zwolenników teokracji i sekciarzy. A przecież grupy te bardzo się od siebie różnią i nie daje się ich sprowadzić do jednego mianownika. Samo to, że przyjmuje się istnienie prawd bezwarunkowych, nie jest żadnym wyróżnikiem. Wszystkie spory w historii chrześcijaństwa polegały właśnie na tym, co znaczy owo "wąsko" i jak odróżnić "rozwój historyczny" od "wypaczenia". Czy św. Paweł był fundamentalistą, kiedy domagał się od Galatów "wąskiego" zachowania nauki: "Ale gdybyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam Ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!" (Ga 1,8). Absurdy, do jakich dochodzimy chcąc używać pojęcia fundamentalizm w stosunku do historii chrześcijaństwa, potwierdzają tylko, że nie jest ono pojęciem filozoficznym, ale instrumentem walki. Apostołowie byli fundamentalistami w stosunku do marcjonitów, bo nie godzili się odrzucić ksiąg Starego Testamentu, i postępowcami w stosunku do ortodoksyjnych wyznawców judaizmu, bo nie chcieli uznać litery Starego Przymierza. Naprawdę jednak nie byli ani jednymi, ani drugimi: byli świadkami prawdy objawionej im przez samego Najwyższego, dzięki przyjęciu której człowiek mógł liczyć na zbawienie.

 




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License