Problem granic
Kościoła należy niewątpliwie do najtrudniejszych w
teologii. Wraz z rozwojem historycznym chrześcijaństwa wyraźnie
widoczna jest tendencja do pewnego ekskluzywizmu kościelnego,
odbiegająca od otwartości pierwotnego chrześcijaństwa. Dla
pierwszych teologów chrześcijańskich Arystoteles i Platon byli
"chrześcijanami przed Chrystusem", dla współczesnych
teologów są "pogańskimi filozofami". Dla
Apostoła Pawła - w Chrystusie nie ma ani Żyda, ani poganina, ani
Greka; dla wielu współczesnych chrześcijan granice
określonego narodu są granicami "prawdziwego
chrześcijaństwa". Także słynne zdanie św. Cypriana
może być właściwie zrozumiane tylko wtedy, gdy ustalimy
granice Kościoła. Nie można przy tym zapominać, że
Chrystus, stając się człowiekiem, utożsamił się z
całą ludzkością i wziął na siebie grzech
wszystkich ludzi. Już to jedno pokazuje podstawową trudność
eklezjologii. Kościół pierwszego tysiąclecia nie
wydał żadnego orzeczenia dogmatycznego o Kościele. Ustalenie granic
przynależności do Kościoła czy też
przynależności do Chrystusa poza granicami Kościoła
("Bóg nie związał sobie rąk sakramentami" -
św. Bazyli Wielki) może być rozpatrywane jedynie w świetle
Biblii i tradycji.
Jedność Kościoła wypływa
w sposób konieczny z jedności Bożej, gdyż
Kościół nie jest wielością osób w ich
osobowej oddzielności, ale jednością Bożej łaski, żyjącej
w wielości rozumnych stworzeń, korzących się przed
łaską. Takie ujęcie jedności, jakie odnajdujemy na
przykład w pismach Aleksego Chomiakowa, pociąga za sobą szereg
daleko idących wniosków. Chomiakow zauważa, że tylko w
stosunku do człowieka można przyjąć podział
Kościoła na widzialny i niewidzialny, ale ich jedność nie
ulega wątpliwości i jest prawdziwa. Wszyscy ludzie, którzy
byli, są i będą, stanowią jedność w jednym
Kościele, w jednej łasce Bożej. Kościół widzialny
jest bowiem instytucją czasową, trwającą do skończenia
świata.
Kościół jest prawdziwy, gdyż
żyje w jedności z ciałem mistycznym, którego głową
jest Chrystus. Symbolem tego jest wewnętrzna świętość
nie dopuszczająca żadnego fałszu, gdyż żyje w niej
duch prawdy i zewnętrzna niezmienność, gdyż niezmienny jest
jej Stróż i Głowa - Chrystus.
Kościół jest sakramentem,
misterium nieustającym obecności Chrystusa. Zawsze poza całą
instytucjonalną i historyczną realnością Kościoła
należy widzieć obecnego Chrystusa. Idea kenozy ziemskiego życia
Chrystusa (Flp 2,5-8) może być też zastosowana do
Kościoła. Cierpiący i zniekształcony, niepodobny do
człowieka Sługa Jahwe z wizji Izajasza (53, 2-3) to także
Kościół w swym wymiarze ziemskim, będący kamieniem
obrazy. To właśnie przez epiklezę dary przemienione zostają
w Ciało i Krew, ale równocześnie i my zostajemy
uświęceni i przemienieni w jedności doskonałego ciała
eklezjalnego.
Kościół pierwotny nie znał
znaków zewnętrznych dla niektórych aktów uznanych później
przez teologię za sakramenty. Nie jest udowodniony fakt udzielania chrztu
małym dzieciom urodzonym w rodzinach chrześcijańskich (teza Schillebeeckxa).
Podobnie nie istniał też znak zewnętrzny dla zawarcia małżeństwa.
Istnieją też prawdopodobnie wypadki objęcia biskupstwa bez
święceń (wypadki wyborów pierwszych patriarchów
Aleksandrii, sprawa papieża Korneliusza, legenda o św. Grzegorzu
Taumaturgu). Nie kwestionuje się w tych wypadkach działania Ducha
Świętego i Kościoła, niezależnego od znaków
zewnętrznych.
Nowy Testament służy za bezpośredni
dowód tego, że pobożność pierwszych chrześcijan
miała charakter pneumatologiczny i że życie religijne chrześcijaństwa
apostolskiego nosiło znamiona zaszczepionej w grunt jego duszy wielkiej i
żywej myśli o spełnionym przez Boga fakcie Zesłania Ducha
Świętego na ziemię, pobożność chrześcijan
manifestowała się nadnaturalnymi darami Opatrzności Bożej.
Kościół to przede wszystkim
"koinonia" - czyli społeczność Ducha Świętego.
Z biegiem czasu stopień aktywności Ducha Świętego i
bogactwo darów pneumatologicznych, jakim wyróżniało
się chrześcijaństwo apostolskie, coraz bardziej malały w
Kościele. Nie zniknęły jednak całkowicie, a w
prawosławiu ruch monastyczny wybitnie wzbogacił życie
chrześcijańskiej społeczności. Dzięki niemu wzmogło
się znaczenie takich charyzmatycznych darów Ducha
Świętego, jak proroctwo, moc uzdrawiania i moc poznania
wewnętrznego stanu człowieka, które Kościół
przynosi swym wyznawcom, lecz z których chrześcijanie
nieczęsto korzystają. Asceci i mistycy zagłębili się w
tajemnicę łączności Boga z człowiekiem i dzięki
nim łatwiej przyszło innym wstąpić na utorowaną
już drogę.
Wszystko to pozwala stwierdzić istnienie
charakteru sakramentalnego poza granicami działania Kościoła. Problem
"granic Kościoła" po raz pierwszy postawił św. Cyprian
z Kartaginy w związku z rozpatrywaniem ważności
sakramentów udzielanych poza Kościołem. W nowszych czasach
zajmował się tym o. Mikołaj Afanasjew, badając kwestię
przynależności do Kościoła ochrzczonych i ekskomunikowanych,
gdyż ekskomunika wyłącza ze wspólnoty eucharystycznej,
ale nie pozbawia sakramentu chrztu.
Na tej zasadzie Kościół może
kontynuować swoją działalność wśród
odłączonych. Sakramenty sprawowane są tylko w Kościele, ale
przecież Bóg "nie związał sobie rąk"
sakramentami. Jak zauważył Aleksy Chomiakow, cała
ludzkość jest w jakiś sposób połączona z
Kościołem więzami, których Bóg nie zechciał
jeszcze objawić, pozostawiając to sądowi Wielkiego Dnia. Granica
Kościoła jest realna, ale nie można jej wskazać. Tym samym
granice kanoniczne Kościoła nie mogą być granicami charyzmatycznymi
i Duch Święty działa poza Kościołem. Kościół
jest sakramentem i jest sakramentalny. Ponieważ brak wyraźnych granic
Kościoła i granic działania Ducha Świętego, świat
jest także poniekąd sakramentalny, istnieje "koinonia"
człowieka z Bogiem.
Jak jednak pogodzić z tym
faktyczny stan rozbicia chrześcijaństwa i jaka jest możliwość
przywrócenia jedności ("communio")? Dla
należących do Kościoła jest możliwa tylko komunia. Nie
znamy jednak rzeczywistych granic Kościoła, wiadomych jedynie samemu
Bogu. Nikt z ludzi nie może wytyczyć granic odkupieńczej
działalności Chrystusa, który otrzymał wszelką
władzę na niebie i na ziemi (Mt 28,18). Nie można też
wytyczyć granic uświęcającej mocy Ducha Świętego.
Nikt nie ma prawa określić granic Kościoła, które
poznaje się jedynie od wewnątrz, w akcie wiary, i w
doświadczeniu duchowym, a my nie znamy od wewnątrz stanu eklezjalnego
innych Kościołów. Według o. Jerzego Klingera nie można
nawet mówić, że nasz Kościół jest jedynym
Kościołem prawdziwym. Co najwyżej można mówić,
że jest Kościołem prawdziwym. Nie jest to jednak równoznaczne
ze stwierdzeniem, że stanowi cały prawdziwy Kościół.
Kościół prawosławny jest powszechny dzięki swej
nieprzerwanej tradycji.
Problemy natury
teologiczno-kanonicznej pozostaną zawsze. A co robić z tymi, którzy
nie znają Ducha Świętego? Jak są ochrzczeni? Jak bierzmowani (por. Dz 10, 31-35)? Czy
ważny jest chrzest udzielany poza Kościołem? Zwykle mówi
się, że kanony wyraźnie nakazują powtórny chrzest. Instruktywna
może być tutaj analiza odpowiednich kanonów starożytnego
Kościoła, aczkolwiek prawo jest zasadniczo elementem obcym,
który przeniknął do Kościoła w historii. Prawo
kościelne zostało zbudowane na wzór ustawodawstwa cesarstwa
rzymskiego. Było to przeniknięcie empirycznego życia bez
łaski do życia Kościoła pełnego łaski. Świadomość
kościelna postawiła prawo kanoniczne razem z prawem państwowym
("nomos"), jako okazanie jednego i tego samego porządku. Pierwotne
chrześcijaństwo nie znało prawa, uważając za
jedyną zasadę swego życia i działalności
łaskę (por. 2 Kor 6, 14-16). Świadczy o tym zdarzenie z
Ananiaszem i Safirą, stanowiące początek prawa. Przed tym chrześcijanami
kierowało "serce jedno i myśl jedna" (Dz 4,32).
Jednak zmianom mogą ulegać przepisy nie
mające swojej bazy w określeniach dogmatycznych. Nie możemy
dopuścić, aby wszystkie kanony przyjęte przez
Kościół zostały w przyszłości uznane za
niekościelne i pozbawione łaski.
Problem przyjmowania "heretyków"
i "schizmatyków" wyniknął bardzo wcześnie. W III
wieku istniały w Kościele dwie tendencje, z których jedna
preferowała powtórny chrzest, wychodząc z założenia,
że ważny jest tylko chrzest w Kościele katolickim, a druga
głosiła włożenie rąk przez biskupa (Zachód). Pierwszy
kanon II soboru powszechnego (Konstantynopol 381) oraz kanon siódmy
tegoż soboru, powtórzony przez VI sobór powszechny (in
Trullo) w kanonie 95 (także kanony 8 i 19 soboru powszechnego I, Nicea
325) rozróżniają przyjmowanie do Kościoła przez bierzmowanie
(tak mieliby zostać potraktowani arianie, macedonianie, nowacjanie, tetradyci
i apolinaryści), przez powtórny chrzest (eunomianie, paulicjanie, montaniści,
sabelianie, manichejczycy, walentynianie, marcjoniści) oraz przez wyrzeczenie
się błędów i przyjęcie Komunii (nestorianie). Równocześnie
kanon ósmy I soboru powszechnego nakazuje, w porządku
dyscyplinarnym i etycznym, nie chrzcić a jedynie "sprawdzić
wiarę" nowacjan. 68 kanon synodu w Kartaginie zabrania chrzcić
donatystów ochrzczonych w niemowlęctwie, jeżeli po
dojściu do pełnoletności wyrażą chęć powrotu
do Kościoła. Kanon ósmy synodu w Laodycei (około 364
roku) nakazuje jednak chrzcić powtórnie frygijczyków czyli zwolenników
gnostyka Montana. Już 47 Kanon Apostolski grozi biskupowi lub prezbiterowi
odłączeniem od Kościoła za powtórny chrzest
ważnie ochrzczonego ("nie rozróżnia bowiem
kapłanów prawdziwych od fałszywych"). Dopiero pierwszy kanon
św. Bazylego Wielkiego rozróżnia heretyków,
których należy chrzcić powtórnie, schizmatyków,
których nie należy chrzcić powtórnie, oraz
"samowolne grupy" powstałe wskutek wykroczeń
dyscpylinarnych, a które przyjmuje się przez pokutę.
Sobory nie rozwiązują więc tego
problemu definitywnie, a jedynie dają wskazówki co do
poszczególnych wypadków. Można mówić o
niejasności nauki o Kościele, a w szczególności o
sakramentach.
Szkolna teologia widzi trzy sposoby przyjmowania
do Kościoła prawosławnego: 1) przez chrzest, 2) przez
bierzmowanie, 3) przez pokutę. Rozróżnienie to zaciążyło
na poglądach co do przyjmowania na przykład katolików. Przyjmuje
się ich przez powtórny chrzest (Kościół grecki),
bądź pokutę i udzielenie Eucharystii (Kościoły
słowiańskie). O. Mikołaj Afanasjew, analizując kanony, doszukał
się pięciu sposobów przyjmowania wiernych z innych
wspólnot: 1) przez chrzest poprzedzony katechumenatem, 2) przez chrzest
bez katechumenatu, 3) przez bierzmowanie, 4) przez pokutę, 5) przez
pisemne świadectwo Wyznania Wiary i odrzucenie błędów.
Niejasnym pozostaje problem, w jaki sposób
przyjmować osoby z wyznań, które pojawiły się po
wydaniu odnośnych kanonów z pierwszych wieków. Pod
wpływem szkoły kijowskiej w XVII wieku oraz Teofana Prokopowicza w
Petersburgu, Kościół rosyjski uznał
ważność sakramentu chrztu wszystkich "chrześcijan
zachodnich" oraz ważność Eucharystii i wszystkich
sakramentów udzielanych w Kościele katolickim. W praktyce oznacza
to przyjmowanie ochrzczonych i bierzmowanych katolików przez udzielenie
Eucharystii (ewentualnie akt "wyrzeczenia się błędów").
Zarówno Kościół grecki jak i rosyjski
powołują się przy tym na 95 kanon soboru in Trullo, który
wylicza sposoby przyjmowania do Kościoła, a mianowicie przez
powtórny chrzest, bierzmowanie i przez pokutę, ale nie wspomina nieistniejących
przecież wówczas katolików.
Nieskuteczność chrztu heretyków
podkreślają 47 i 68 Kanon Apostolski - "u heretyków
wszystkie sakramenty są fałszywe", co wpłynęło na
opinię Bizancjum, że każdy, kto nie jest prawosławnym, jest
heretykiem. Rzeczywistość okazała się jednak silniejsza od
teologii. Szkolna teologia usiłowała pogodzić dwie sprzeczne
opinie, głoszące, że chrzest heretyków jest ważny
oraz że nie jest ważny, co wpłynęło na decyzje
synodów. Podręczniki teologii uważają za ważny chrzest
dokonany w imię Trójcy Świętej, obojętnie przez
kogo. Za tym podąża też obecna praktyka
Kościołów słowiańskich.
Oznacza to, że Kościół
prawosławny uznaje sakramenty udzielane poza tym Kościołem. A
przecież gdzie ważne sakramenty, tam też jest
Kościół, Ciało mistyczne Chrystusa. O. Jerzy Klinger
twierdzi, że granice Kościoła sięgają przynajmniej tak
daleko, jak daleko sięga skuteczność sakramentów. Jeżeli
bowiem Chrystus działa w sakramentach innych Kościołów,
oznacza to, że mamy do czynienia nie z wieloma Kościołami, ale z
jednym Kościołem. Tam, gdzie prawdziwa Komunia, tam też i
prawdziwy Kościół. Prawdziwość i jedność
Kościoła polegają na obecności Chrystusa, który jest
całą prawdą i jedyną prawdą. Nikt inny nie ma prawa do
pełni prawdy - "Ja jestem droga, prawda i życie" (J 14,6). Kto
przyjmuje ważne sakramenty, nie może być poza
Kościołem, ponieważ w ogniu obecności Chrystusa
topnieją wszystkie ekskomuniki, nawet gdy jeszcze istnieją.
Kościół jest pełnym
łaski życiem w Duchu Świętym, należy do świata
Bożego, ale istnieje w historii. W czasowym objawia się wieczne i w
stworzonym niestworzone. Życie Boże jest bowiem istotą
Kościoła, gdy "Bóg ma być wszystkim we
wszystkich". "Daj im zamiast ziemskich niebiańskie, zamiast
czasowych wieczne, zamiast zniszczalnych niezniszczalne", modli się
Kościół w anaforze św. Bazylego. Kościół
jest życiem Ducha Świętego na mocy tego, że jest
Ciałem Chrystusa (Rz 8,9) - "Duch Pański nade mną, dlatego
mnie namaścił" (Łk 4,18).
W Piśmie Świętym, a zwłaszcza
w Dziejach Apostolskich, mamy opisy wielu zstąpień Ducha
Świętego. Zatrzymajmy się jednak przy trzech z nich, a
mianowicie w momencie Zwiastowania, w momencie Chrztu Jezusa w Jordanie i w
dniu Pięćdziesiątnicy. Można do tego dodać opis z
Księgi Rodzaju, mówiący że "na początku... Duch
Boży unosił się nad wodami", gdy jeszcze "ziemia
była pustkowiem i bezładem" (1, 1-2).
W momencie Zwiastowania Duch Święty
zstąpił na Marię Pannę, aby uformować ludzkie
ciało Jezusa. Kwestia ta w teologii nie budziła
wątpliwości. Również namaszczenie Duchem
Świętym w momencie Chrztu w Jordanie dotyczyło ludzkiej natury
Chrystusa. Już Pięćdziesiątnica napotyka na duże
trudności interpretacyjne. Działalność Ducha
Świętego przyjmowana jest w sposób cząstkowy i
subiektywny, jako uświęcenie Apostołów. Tymczasem było
to powołanie nowego bytu - Ciała mistycznego Chrystusa. Duch
Święty, zstępując na Apostołów, zjednoczył
ich w jedności Ciała mistycznego. W dniu
Pięćdziesiątnicy z ognistych języków Ducha
zrodził się Kościół jako Ciało mistyczne
Chrystusa, wielkiego poprzednika Ducha. Tłumaczy to też opis Genesis
jako przygotowanie "materiału wyjściowego" do uformowania
ciał ludzkich, tożsamych z ciałem Chrystusa.
Duch Święty zstępuje więc
celem uformowania Ciała Chrystusa, co jest zasadniczym i
głównym motywem ingerencji Ducha Świętego. Należy
teraz postawić nową kwestię - gdzie realizuje się
zstąpienie Ducha Świętego obecnie? Bez wątpienia dzieje
się tak przede wszystkim w sakramentach. Tam, gdzie zstępuje Duch,
istnieje Ciało eucharystyczne Chrystusa. Tam, gdzie zstępuje Duch, istnieje
też Kościół na zasadzie ciała. Jeżeli
przyjmujemy istnienie sakramentów w jakimkolwiek Kościele poza
naszym, to znaczy, że w Kościele tym zstępuje Duch Święty,
co warunkuje pełnię życia Bożego.
Kościół prawosławny,
przynajmniej rosyjski, uznał istnienie sakramentów w Kościołach
przedchalcedońskich i w Kościele katolickim. Jest to
równoznaczne ze stwierdzeniem, że w sakramentach tych
Kościołów Duch Święty zstępuje realnie. Zstępuje
też na postacie eucharystyczne i powołuje Ciało eucharystyczne Chrystusa.
Eucharystycznie przebóstwione ciało Chrystusa jest zasadą organizującą
Ciało mistyczne - Kościół. Duch Święty bowiem
zstępuje na chleb i wino oraz uczestników zgromadzenia,
realizując tym Ciało Chrystusa. Jak kiedyś realizował
ciało ludzkie Chrystusa w historii Jego ziemskiego życia, tak teraz realizuje
Jego ciało eucharystyczne i Jego ciało mistyczne -
Kościół.
W tym kontekście spotkanie
Kościołów należy traktować raczej jako odkrycie jedności
istniejącej już w sakramentach Kościołów, nawet w
stanie niezgody doktrynalnej i kanonicznej. Jest tu miejsce na daleko
idące różnice, zgodnie ze słowami Listu do
Hebrajczyków: "Wielokrotnie i różnorodnie
mówił niegdyś Bóg do Ojców" (1,1). Słowa
te mogą być też zastosowane do Kościoła. Zawsze
należy także mieć na uwadze istotną sentencję
Wincentego z Lerynu, głoszącą jedność w rzeczach
koniecznych, wolność w wątpliwościach i we wszystkim
miłość.
Zróżnicowanie wyznaniowe
chrześcijaństwa posiada bowiem charakter charyzmatyczny i
wzbogacający, gdyż każda gałąź
chrześcijaństwa wypracowała w ciągu wieków
własne podejście do teologii, realizując tym specjalny charyzmat
dany przez Boga. Pomimo rozdarcia Kościoły zachowały przez to
jedność dynamiczną, którą trudno określić
i o którą trzeba się modlić, a której
podstawą jest obecność Chrystusa.
Pojęcie "katolicki" dotyczy bowiem
nie wymiaru zewnętrznego a wewnętrznego. "Katolickim" jest
każdy członek Kościoła, o ile pozostaje w prawdziwej
jedności z Kościołem niewidzialnym. Dlatego poszczególne
Kościoły lokalne nie są, jak prowincje lub części
państwa, większymi lub mniejszymi częściami
Kościoła. Każda z nich, bez różnicy, jest
Kościołem, utożsamia się z Kościołem, objawia w
sobie cały Kościół jako pars pro toto. Dlatego w
stosunku do Kościoła można używać zarówno
liczby mnogiej, jak i pojedynczej.
Kościół posiada jeszcze jeden
sens, wyrażany terminem "soborność", który oznacza
zjednoczenie, jedność kolektywnej całości. "Soborowość"
jest zasadą jedności Kościoła i oznacza
równocześnie wolność. W tym sensie Kościół
jest jednością w miłości i wolności, a życie w
Kościele jest aktem, procesem duchowego jednoczenia. Kościół
jest organizacją hierarchiczną, ale hierarchia nie określa
życia Kościoła. Hierarchia istnieje w Kościele a nie ponad
Kościołem i jest jednym z aspektów Kościoła.
Wylanie Ducha "na każde ciało,
nawet na sługi i służebnice" w czasach eschatologicznych
(Jl 2, 28-29), a także na pogan (Dz 10, 45), co skłoniło autora Oktoicha
do mówienia o "Kościele pogan", jest
równocześnie realizacją mistycznej jedności
członków Kościoła, którzy przeżywszy Przemienienie
i Zmartwychwstanie, stanowią rzeczywistość członków
Ciała mistycznego, połączonych w jedno poprzez
Pięćdziesiątnicę.
Lud Boży, połączony przeżyciem
Przemienienia i Pięćdziesiątnicy, do czego prowadzą
sakramenty, stanowi "społeczność Ducha
Świętego``, Kościół mistycznie zjednoczonych
wyznawców, będących aktualnie w idealónej
jedności. Czyni to Duch, uświęcający, nie
uświęcony, mierzący, nie zmierzony, dający, nie
biorący udziału, wypełniający, nie wypełniony, Duch
tworzący i na nowo budujący przez chrzest, przez Zmartwychwstanie. Ci,
których dotyka Duch Pański, są bowiem już teraz
przebóstwieni, ubóstwieni ("theopoisin"),
są synami Ducha, bo są zrodzeni z Ducha. Chrześcijaństwo
jest bowiem religią paradoksów, w której następuje
stopniowo przezwyciężenie materii przez ducha, ewolucja do punktu Omega,
a jest nim Przemieniony Chrystus, który wkroczył w centrum historii
i stał się motorem ewolucji duchowej.
O wszystkich bez wyjątku pamięta
Kościół, modląc się słowami anafory św. Bazylego
Wielkiego: "Dobre otocz dobrocią, złe uczyń dobrym ze Swej
Dobroci." Zadaniem Kościoła jest doprowadzenie do
Królestwa. Wydaje się, że nie może być dwóch
wieczności. Królestwo Boże jest jedno, jak i jeden jest
Bóg. Nie możemy stawiać tam odkupieńczej misji Chrystusa
zaadresowanej do całego świata. Exapostilarion Wielkiego
Piątku jest tutaj pouczający: "Rozbójnika mądrego w
jednej chwili Raju [czyli: wieczności] uczyniłeś godnym,
Panie."
Bez Kościoła jednak
Duch Święty działa, gdyż jest większy niż
Kościół, niż wszystkie Kościoły. Duch
Święty stwarza bowiem i jednoczy nową świątynię ludzkości,
jest autorem nie tylko integralnej i idealnej jedności w Chrystusie, ale
także jednoczy i integruje Kościół, Ciało mistyczne
Chrystusa i ludzkość, złączoną także z
Kościołem, gdy nie ma legalizmu zbawienia i nie ma granic Kościoła
oraz granic dla Ducha Świętego.
Według prawosławia,
Kościół jest miejscem duchowym lub mocą Bożą,
mocą modlitwy. Kościół w świecie jest wielkim i bez
końca gorejącym krzakiem w Duchu Świętym. Sam
Kościół jest bowiem "wielkim sakramentem",
"misterium", znakiem dla świata, miejscem działania
łaski.
Kościół
prawosławny nie ma nie tylko zdogmatyzowanej, ale też nawet opracowanej
eklezjologii. Tłumaczy to zasadniczą trudność
prawosławnej perspektywy ekumenicznej, przy której, godząc
się na zjednoczenie w jednym Kościele, nie znamy ani jego granic, ani
właściwej natury, nie wiemy, kto z naszych braci w nim już jest,
a kto jeszcze nie jest. Dlatego o. Jerzy Florowski uważa, że
eklezjologia prawosławna, będąca częścią
chrystologii, jest w stadium przedhistorycznym. Według o. Sergiusza
Bułgakowa trudność polega jednak nie na braku dostatecznej
precyzji dogmatycznej w określeniu cech istotnych Kościoła, ale
na tym, że Kościół w ogóle nie daje się
zdefiniować. Kościół jest bowiem samym życiem, a
jako życie musi być przeżyty, rozpoznany. Słowa
"Przyjdź, a oglądaj" (J 1,39) stosują się
najbardziej do Kościoła. Żeby poznać inny
Kościół, trzeba właściwie żyć jego
rzeczywistością, wejść od wewnątrz w nurt jego
życia.
Duch jednak wieje, kędy
chce i jak chce. Stąd łaska nie odnosi się do Kościoła
instytucjonalnego, lecz mistycznego, a nauka o łasce nie mieści
się w ramach nauki o Kościele jako zewnętrznej, kanonicznej
instytucji.
Daleko idące konsekwencje
teologiczne pociąga za sobą przyjęcie eklezjologii eucharystycznej.
Kontrowersje Kościoła starożytnego dotyczyły przecież
dwóch systemów eklezjologicznych - uniwersalnego i lokalnego
(eucharystycznego). Zasada "extra Ecclesiam salus nulla est"
stawia problem granic Kościoła powszechnego.
Listy Apostoła Pawła
adresowane są do poszczególnych Kościołów
lokalnych: "Do Kościoła Bożego, który jest w
Koryncie" (1 Kor 1, 1-2); "Do Kościoła Bożego w Koryncie"
(2 Kor 1,1); "Do Kościoła Tessaloniki" (1 Tes 1,1),
"wszystkim, którzy są w Rzymie" (Rz 1,7).
Kościół lokalny jest częścią Kościoła
powszechnego i reprezentuje Kościół Boży.
Kościół Boży identyfikuje się z Kościołem
lokalnym i w myśl eklezjologii św. Pawła chrześcijanie w
Koryncie są Kościołem Bożym.
Z zagadnieniem tym
wiąże się problem Ciała mistycznego Chrystusa - "wy jesteście
Ciałem Chrystusa" z Pierwszego Listu do Koryntian (12,27) oraz
Ciała eucharystycznego - "To jest Ciało Moje" (1 Kor
11,24). Problem Kościoła jako Ciała Chrystusa nie jest
spekulacją teologiczną, ale percepcją eucharystyczną Kościoła.
Kościół to Chrystus na zasadzie ciała ("soma").
Chrystus nie może być podzielny, gdyż zawsze jest w całej
swej pełni. Podobnie i Kościół, ponieważ jest
Ciałem Chrystusa. Powoduje to jedność ontologiczną
członków Ciała Chrystusa, w której nie ma
różnicy między Żydem i Grekiem, wolnym i niewolnikiem,
mężczyzną i kobietą (Ga 3,28; Rz 10,12; Kol 3,11; Ef 3,6)
oraz jedność mistyczną wiernych z Chrystusem.
Natura ontologicznej
jedności Ciała Chrystusa została objawiona przez św. Pawła
w XIII rozdziale Pierwszego Listu do Koryntian, w Hymnie Miłości, korespondującym
z nauką św. Jana o Bogu
jako Miłości (1 J 4, 7-8). Członkowie Kościoła
lokalnego pozostają w relacji z Ciałem, gdyż Kościół
jest Ciałem Chrystusa. Jest to konsekwencja nauki o Ciele Chrystusa w
aspekcie eucharystycznym (por. Rz 12, 3-5), a życie w Chrystusie jest
życiem w Duchu - "en pneúmati" (Rz 8,9). Listy
św. Pawła głoszą, że Kościół jest
Boży w Chrystusie (1 Tes 2,14; Ga 1,22; Fil 1,1). Pierwszym
atrybutem Kościoła jest więc to, że jest Boży, a
drugim to, że jest w Chrystusie.
Kościół
lokalny jest jeden, gdyż jest Kościołem Bożym.
Kościół niewidzialny nie jest odseparowany od
Kościoła widzialnego i w Kościele lokalnym konkretyzuje się
i manifestuje cały Kościół. Wielość
Kościołów lokalnych nie przeczy jedności Kościoła
Bożego, tak samo jak wielość zebrań eucharystycznych nie
przeczy jednej Eucharystii (1 Kor 10,17). W jedności Kościoła
lokalnego manifestuje się jedność i pełnia
Kościoła Bożego. Kościół lokalny jest przede
wszystkim zebraniem eucharystycznym i dlatego "épi tó
autó" oznacza Kościół lokalny.
"Kościół Boży w Chrystusie" egzystuje więc
w Kościele lokalnym.
W roku 1935 ukazała
się w Monachium książka Karla Bartha Die Kirche und die
Kirchen, w której twórca teologii dialektycznej dowodzi,
że prawdziwy jest nie jeden jakiś Kościół, ale
wszystkie Kościoły, ponieważ niewidzialny Kościół
mieści się we wszystkich Kościołach widzialnych. Dlatego
jedyna droga do jedności to posłuszeństwo wobec swoich
Kościołów, ponieważ podziały są zgodne z wolą
Bożą - "należy, aby wśród was były
podziały" (1 Kor 11,19). W tej perspektywie jedność
przedstawia się nie tyle jako osiągnięcie nowego stanu, ile raczej
jako odkrycie poza koniecznymi rozłamami już osiągniętej
jedności. Tego typu perspektywa jest jednak zbyt oddalona od teologii
prawosławnej, gdyż odrywa zbytnio Kościół widzialny
od niewidzialnego, czyniąc z Kościoła ziemskiego instytucję
czysto ludzką czyli omylną. Dla prawosławia tymczasem
Kościół jest kontynuacją Wcielenia.
We wszystkich sporach
teologów, niestety, bardziej chodziło o obronę własnego stanowiska
niż o Prawdę, oraz o prawdę-formułę, a nie o
Prawdę-rzeczywistość. Jedność tymczasem nie polega na
uzgodnionych formułach, ale na życiu Chrystusem i dlatego
zjednoczenie winno nastąpić przed Ołtarzem. Niejasność
nauki o Kościele, a w szczególności o jego granicach, nie
powinna też skłaniać teologów do jeszcze większego
jej zaciemniania. Przede wszystkim powinna dominować jedna myśl i
jedno dążenie: Una Sancta.
Możemy więc
mówić o "jedności bez zjednoczenia", o jedności
Ciała Chrystusa. Chrystus żyjący w swych członkach powoduje
tym samym jedność mistyczną, ale też realną i
obiektywną. Jesteśmy na tyle chrześcijanami, na ile żyje w
nas Chrystus. Jest to zarazem formułą ekumenicznego paradoksu.
Kościół jest zawsze jeden na zasadzie Ciała Chrystusa.
Jest natomiast wiele Kościołów w historycznym planie naszego
życia w Chrystusie. Możemy mówić o planie mistycznym i eklezjologicznym.
Szukając Chrystusa znajdujemy siebie samych. Wtedy realizują się
słowa Listu św. Pawła: "pozdrawiają was
Kościoły Azji" (1 Kor 16,19), "pozdrawiają was
wszystkie Kościoły Chrystusa" (Rz 16,16) i
"pozdrawiają was bracia z Italii" (Hbr 13,24). Ewangelie i
Apokalipsa nie znają rozdzielenia Kościołów (Ap 14,6).
Zjednoczenie ich winno dokonać się nie tylko w ziemskiej historii
przed końcem świata, ale i w niebiańskiej metahistorii.
Dotychczasowe niepowodzenia ruchu ekumenicznego w dziele historycznego zjednoczenia
Kościołów nie oznaczają jednak, iż niemożliwe
jest dokonanie tego dzieła.
Kwestie te
wiążą się nierozerwalnie z problematyką rozwoju
Objawienia. Można bowiem wykazać, że myśl o stopniowym
rozwoju Objawienia nie była obca Ojcom wschodnich Kościołów,
a zwłaszcza św. Grzegorzowi Teologowi. Duch Święty objawiający
Kościołowi wszelką prawdę jest gwarantem rozwoju
Objawienia, chociaż Sam pozostaje w cichości tchnienia.
Nasuwa się pytanie, czy
działalność Ducha Świętego jest ograniczona tylko do Kościoła?
Przeżycie mistyczne "Ja jestem", światłości i
zmartwychwstania wskazuje, że nie ma granic dla działalności
Ducha Świętego - "i na pogan łaska Ducha Świętego
jest wylana". Duch Święty jest więc sprawcą
jedności ludzi, gdyż Jego akcja przekracza granice Kościoła
instytucjonalnego.
Rozkwitła pustynia jako krynica, o Panie Pogański niepłodny Kościół - dzięki Twemu przyjściu, W niej właśnie utwiedzone jest moje serce.
Duch Święty jest
dany przez pokutę, więc Kościół należy do tych,
którzy pokutują i którzy giną. Communio sanctorum
jest uczestnictwem grzesznych w rzeczach świętych.
Św. Grzegorz z Nyssy
opisał obrzęd namaszczenia krzyżmem przed sakramentem chrztu,
zachowany w rycie syryjskim, który nie zna namaszczenia po chrzcie. Nie jest
to dewiacja liturgiczna, a zachowana tradycja judeochrześcijańska,
gdyż nikt nie może powiedzieć, że Jezus jest Panem, jak
tylko w Duchu Świętym (1 Kor 12,3), a czego zewnętrznym wyrazem
jest namaszczenie poprzedzające Wyznanie Wiary. Ceremonia ta
nawiązuje równocześnie do wspomnianej sytuacji w domu Korneliusza.
Poprzez Liturgię bowiem spotykamy się osobowo z Chrystusem i dokonuje
się nasze "wniebowstępowanie" (por. Ef 2, 4-6; Hbr 12,
22-24) przez Cherubikon i Sursum corda aż do eucharystycznej
koinonii i pełnego zjednoczenia z Chrystusem w Duchu
Świętym.
Nie oznacza to wcale, że
należy lekceważyć jedność z Kościołem
historycznym, gdyż jest to fakt tożsamości Ciała Chrystusa,
który "wczoraj i dziś, ten sam i na wieki" (Hbr 13,8).
Kościół czyli Ecclesia nie jest "semper reformanda",
ale "semper evoluanda" w kierunku nadchodzącego w Duchu Świętym
Chrystusa.
|