|
Pytaniom nie ma końca, co wcale nie musi
być sprawą godną ubolewania. Przeciwnie,
możliwość ostrego artykułowania zastrzeżeń i
wątópliwości na drodze wiary nigdy nie stanowiła blokady
w docieraniu do jej istoty, lecz raczej zawsze stymulowała wiarę
gorączkowo poszukującą zrozumienia. Pytaniom
połóżmy jednak na razie kres. Dzisiejszemu wierzącemu
spróbujmy unaocznić najpierw tylko to, że w istocie rzeczy
przed człowiekiem ściele się wyłącznie jedna droga
wiodąca do zbawienia, mianowicie gościniec przebiegający przez
samo centrum Osoby Jezusa Chrystusa, nigdy obok Niego. Ale: droga ta od
początku ma podwójne rozgałęzienie; rozwidla się
także na "świat", na "wielu", czyli na
wszystkich; równocześnie zostaje powiedziane, iż tą
drogą zbawienia jest Kościół. Tak więc z
istotą owej drogi wiąże się ścisłe
przyporządkowanie do siebie owych "nielicznych" i
"wielu", pojmowane raczej jako proegzystencja i tajemniczy sposób
ratowania całości świata przez Boga.
Cała "intryga" Bożego planu
zbawienia zaczyna się już od ostrego wejścia Boga w dzieje ludzkości.
Spośród wszystkich ludów i narodów świata
Bóg dokonuje dziwnej selekcji: wybiera niepokaźny naród
izraelski jako przedmiot i nawet podmiot szczególnej misji. Czy z faktu tej
delimitacji i eliminacji wynika wniosek, że wybraństwem cieszy
się tylko Izrael, wszystkie zaś pozostałe narody
pójdą na śmietnik historii zbawienia? Na początku tak to
rzeczywiście wyglądało. Rysuje się nam przed oczami
klarowny obraz: z jednej strony w ordynku nieliczny orszak zmierzających
do bram raju (Świadkowie Jehowy znają ich liczbę: 144
tysiące), z drugiej nieprzejrzane masy przeznaczonych na wiekuiste zatracenie.
Św. Augustyn był pod tak przemożnym wrażeniem tej wizji
rzesz potępionych, iż mówił o massa damnata i
ukuł nawet imperatyw: compelle intrare!, to znaczy: "zmuszaj
ich do wejścia!" - do arki Kościoła, jedynej przystani
zbawienia. Kalwiński nurt Reformacji sprawę tak zwanej predestynacji (przeznaczenia)
sformułował krańcowo: Bóg z góry przeznaczył
część ludzkości na wiekuiste zatracenie.
Odnosimy rzeczywiście wrażenie, jakoby
niewzruszone trwanie obok siebie narodu wybranego i narodów
niewybranych pojmować należało w tym właśnie, statycznym
znaczeniu. Rychło okazuje się jednak, że w Chrystusie owa
statyka ustawionych obok siebie Żydów i pogan ulega
gwałtownemu i dynamicznemu pęknięciu, tak że oto
właśnie poganie poprzez swe nie-wybraństwo stają się
wybranymi, wskutek czego Izrael bynajmniej nie traci jednak swojego wybrania,
jak na to wyraźnie wskazuje List do Rzymian: "Czyż Bóg
odrzucił lud swój? Żadną miarą! I ja przecież
jestem Izraelitą..." - stwierdza Paweł i ciągnie dalej:
"Czyż aż tak się potknęli, że całkiem
upadli? Żadną miarą! Ale przez ich przestępstwo zbawienie
przypadło w udziale poganom, by ich pobudzić do współzawodnictwa...
Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże
będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do
życia?" A następnie wielkie słowo Apostoła:
"Jeżeli bowiem zaczyn jest święty, to i ciasto; jeżeli
korzeń jest święty, to i gałęzie" (Rz
11,1.11.15).
Widać stąd, że Bóg
wybierać może ludzi w podwójny sposób:
bezpośrednio albo poprzez ich pozorne odrzucenie. Tę
dwoistość strategii zbawiania, wedle schematu "nieliczni" i
"wielu", co krok wyczytujemy w Biblii: "Ciasna jest brama i
wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich,
którzy ją znajdują" (Mt 7,14); "Robotników
[jest] mało"(Mt 9,37); "Mało wybranych" (Mt 22,14);
"Nie bój się, mała trzódko"(Łk 12,32);
Jezus "oddaje swoje życie jako okup za wielu" (Mk 10,45).
Przeciwstawienie Żydów i pogan,
Kościoła i nie-Kościoła egzemplifikuje tylko powyższy
podział na nielicznych i na wielu. Bóg nie dlatego jednak dzieli ludzkość
na nielicznych i wielu, by jednych spisywać na straty a drugich
ocalać; także nie dlatego, by owych wielu ratować łatwo, a
drugich kosztem ogromnych wyrzeczeń. Nielicznych używa raczej jako
punktu archimedesowego, w oparciu o który z zastałych posad wyrywa
owych wielu i pociąga ich ku sobie. Jedni i drudzy mają swe
określone miejsce na drodze zbawienia, która jest wprawdzie różna,
ale wiedzie do tego samego celu.
|