Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Elzbieta Wolicka
Kim jestes, Kosciele?

IntraText CT - Text

  • Intro
Previous - Next

Click here to show the links to concordance

Próba odpowiedzi na tytułowe pytanie wymaga odwagi. Tożsamość Kościoła to temat-rzeka, nad którym debatowały synody i sobory, nie wyłączając Watykańskiego Drugiego, temat, z którym Kościół usiłuje się uporać od początku swego istnienia aż do dziś! Chodzi bowiem jednocześnie: o podstawy jego doczesnego samookreślenia oraz wynikające stąd konsekwencje - egzystencjalne i historyczne zadania i powinności - a także o to, co je przekracza sięgając tak zwanych spraw ostatecznych.

Zauważmy na wstępie: istnienie Kościoła jest widzialnym świadectwem tej prawdy, że "żaden człowiek nie jest samotną wyspą", lecz jego bycie-w-świecie posiada niezbywalny wymiar wspólnotowy - i to nie tylko w płaszczyźnie socjologicznej, politycznej, czy kulturalnej, lecz na poziomie zdawałoby się najbardziej osobistym i intymnym: jego stosunku do Transcendencji, do Boga. Co stwierdziwszy, nie rozstrzygamy jeszcze kwestii "tożsamości Kościoła i jego pograniczy", konstatujemy po prostu zasadność jego roszczenia do bycia wyrazem i "kształtem wcielenia" tej realnej i podstawowej "opcji wspólnotowej" człowieka w egzystencjalnym i historycznym ukierunkowaniu na to, co go przekracza.

Pytanie: "kim jesteś, święty Kościele grzesznych (bez wyjątku) ludzi?" - powraca ze szczególną uporczywością zwłaszcza wówczas, kiedy nasilają się napięcia między nim a tzw. "światem". Stawiane bywa zarówno od zewnątrz, pod naciskiem owego "świata", który niekiedy dość agresywnie domaga się od Kościoła rozliczenia z roli, jaką przyjął (a raczej jaką mu zlecono) w ludzkich dziejach, jak też i od wewnątrz, ilekroć owa rola wymaga ponownego przypomnienia i odnowienia (renovatio).

W takiej sytuacji znaleźliśmy się dzisiaj, w epoce "posoborowej", kiedy wyraźnie rysują się w Kościele dwie przeciwstawne tendencje i dążenia. Z jednej strony, obserwujemy niespotykane dotąd na tak szeroką skalę otwarcie się na dialog z tym, co inne: wyznaniowo, kulturowo, instytucjonalnie i światopoglądowo, wraz z rosnącą świadomością solidarności wszystkich ludzi dobrej woli; potrzebę wzajemnego, coraz głębszego poznania, zrozumienia i pojednania w duchu międzyludzkiej wspólnoty, z poszanowaniem wielości i różnorodności poszczególnych tradycji. Z drugiej zaś strony, mamy do czynienia z wyraźnymi reakcjami samoobronnymi, czy wręcz lękowymi, z prowadzącą aż do agresji i przemocy obawą przed "rozmyciem" własnej tożsamości, której ugruntowania poszukuje się w dążeniu do ścisłej integracji: instytucjonalnej, wyznaniowej, doktrynalnej (lub ideologicznej), prawnej, etyczno-obyczajowej czy nawet narodowej i etnicznej. Tę drugą tendencję łatwo oskarżyć o ciasny, konfesyjny partykularyzm i "integryzm", jednakże trzeba w niej także dostrzec i zrozumieć potrzebę zakorzenienia i zadomowienia człowieka, który w skrajnie rozumianym uniwersalizmie może się dopatrywać niebezpieczeństwa relatywizmu i rozpłynięcia się w bliżej nieokreślonej religijności czy "duchowości powszechnej".

Wyraźnie zaznaczone cechy oraz środki zabezpieczenia identyfikacji grupowej wysuwają się na pierwszy plan z chwilą, kiedy pluralistycznie i uniwersalistycznie zorientowana solidarność w duchu "tożsamości receptywnej" wydaje się zbyt kruchą gwarancją zachowania "tożsamości własnej" lub wręcz postrzegana jest jako jej zagrożenie. "Tożsamość własna" zaczyna tu być pojmowana przede wszystkim jako "odróżnianie się", a to odróżnianie jako "oddzielenie" od tego, co "inne" - solidarność kurczy się do wymiarów konfesyjnej "swojskości", a obszar "obcości" rozszerza się i nabiera cech wrogich. Potrzeba samookreślenia poprzez "oddzielenie się" wzrasta w miarę, jak słabnie zdolność recepcji (i na odwrót). Jednakże to osłabienie zdolności recepcji wynika z kolei z już jakoś zachwianej "tożsamości własnej" - z niepewności, kim się naprawdę jest - jako że przyjmować i otwierać się na to, co "inne" można tylko na gruncie elementarnej identyfikacji z tym, co "swoje", zarówno w sensie jednostkowym, jak grupowym. Recepcja oznacza przecież "przyswajanie", różni się jednak od "zawłaszczenia". Będzie o tym mowa poniżej.

Pytanie o tożsamość Kościoła noszącego miano "powszechnego", który zarazem jest jeden (niepodzielny), święty (niesprowadzalny do instytucji o charakterze czysto socjologicznym) oraz apostolski (oparty na autorytecie a nie na "umowie zbiorowej"), jest zatem jak najbardziej aktualne. Czy jednak można tę tożsamość opisywać w oparciu o kryteria zewnętrzne, podobnie jak się opisuje każdą formację społeczną i historyczną, zarysowując ostro jej granice i tym samym kładąc nacisk na odrębność hierarchicznej kościelnej wspólnoty w stosunku do innych ciał zbiorowych? Oczywiście można, lecz powstaje pytanie następne: czy taki opis nie gubi lub nawet nie świadczy już o zagubieniu czegoś bardziej podstawowego niż wszystkie wyróżniki obiektywne, a mianowicie sensu owej powszechności, jedności i apostolskości, czyli zdolności i powinności przekraczania barier i znoszenia podziałów, szukania i wskazywania dróg pojednania? Czy nie jest opisem redukującym, ba, nawet deformującym to, co się takim kryteriom i wyróżnikom obiektywnym wymyka - co je przekracza - ale jednocześnie stanowi niezbywalne znamię "oryginalności" Kościoła, sięgające samych jego "początków": źródła i zasady jego receptywnej - "przyjmującej" - tożsamości?

Dyskusję nad pytaniami o tożsamość Kościoła wypada zacząć od próby określenia, czym jest Kościół. W swoich oficjalnych dokumentach (na przykład w konstytucjach soborowych) Kościół dokonuje prób autoprezentacji; nie sposób ich jednak traktować jako "definicji" Kościoła. Warto pamiętać, że "oryginalne" - źródłowe - sposoby samookreślenia się Kościoła przybierały zawsze charakter analogiczny i obrazowy, odwoływały się do metafor: budowli (Mt 16,18; 1 Tm 3,15; Hbr 3,6; 1 P 4,17), świątyni (Ef 2,21), Miasta Bożego (Ga 4,25; Ap 21,2; 21,10n), a także ciała (Ef 1,22-23; 4,15 n), ziarna, krzewu lub drzewa (Mt 13,31 n; J 15,1-8). Aby uniknąć błędu nadmiernej racjonalizacji, należałoby odwołać się do różnych wypowiedzi ostatniego Soboru. Pierwsza - pochodząca z konstytucji dogmatycznej Lumen gentium - otwiera niniejszy numer; proponuję uzupełnić ją o fragmenty pochodzące z konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes, w której kwestia tożsamości kościelnej wspólnoty została osadzona i ukazana w szerszym kontekście "dialogu ze światem współczesnym", a przez to zyskała na dynamice. Na ten właśnie dynamiczny aspekt tożsamości Kościoła zamierzam położyć szczególny nacisk.




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License