| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Andrzej Szostek Wiara w Kosciól IntraText CT - Text |
|
|
|
4. Nie ma zbawienia poza Kościołem, ponieważ nie ma zbawienia poza Chrystusem. Uwierzyć w Jego rzeczywistą, żywą obecność w Kościele jest zapewne równie trudno, jak Żydom uwierzyć, że w Człowieku Jezusie objawił się "Ten, Który Jest" - ale bez tego kroku wiara chrześcijańska traci sens: pozostaje wspomnienie o historycznym Jezusie, którego idee mogą nas pobudzać do dobra, lecz ostatecznie do dobra pobudza nas wiele budujących postaci. Jeden z moich znajomych, katolik, ułożył sobie ranking ważnych dla siebie osób, wśród których było miejsce także dla Jezusa, a jakże, ale nie na pierwszym miejscu (tym bardziej nie na jedynym). O ile pamiętam, wyżej sobie cenił Newtona. Oczywiście, Sobór wymienia różne kręgi przynależności do Kościoła, aż po tych, "którzy bez własnej winy w ogóle jeszcze nie doszli do wyraźnego poznania Boga, a usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie" (KK 16). Tak było i za czasów Jezusa. Szczególną pochwałę za wiarę uzyskał setnik, Rzymianin, oraz kobieta kananejska. Swoimi trudnymi drogami szedł Nikodem, w otoczeniu Jezusa znaleźli się i uczeni w Piśmie, o których powiedział, że są niedaleko od królestwa Bożego (por. Mk 12,34). Wiary się nie "ma", jak się ma pieniądze w kieszeni. Szymon Piotr najpierw usłyszał uroczyste i radosne zapewnienie Jezusa, że jego wyznanie było natchnione przez Ojca, który jest w niebie - a zaraz potem, gdy w najlepszej wierze próbował odwieść Mistrza od czarnych myśli, padły straszne słowa: "Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki" (Mt 16,23). Zdarzenie pod Cezareą Filipową jest tu szczególnie ważne, streszcza bowiem w sobie dramat, jaki czekał Apostołów na ich drodze wiary. Drogę tę wyznaczają trzy kroki, każdy z nich trudniejszy od poprzedniego. Po pierwsze, musieli uwierzyć, że Jezus jest nie tylko wyjątkowym nauczycielem czy nawet prorokiem obdarzonym przez Boga szczególną mocą słowa i znaków, ale Mesjaszem, Synem Błogosławionego. Wspominałem już, jak trudno to było pojąć pobożnemu Żydowi. Ale ledwie zaczęli Apostołowie przyswajać sobie tę niesłychaną prawdę, a już usłyszeli, że musi umrzeć Ten, w którego niezwyciężoną boską moc właśnie uwierzyli; co więcej, stali się świadkami haniebnej śmierci Jezusa, który wskrzeszając innych tak spektakularnie okazał swą władzę nad śmiercią. A wreszcie, gdy pouciekali przestraszeni, zagubieni w poczuciu całkowitej i nieodwołalnej klęski swego Mistrza i własnej, ujrzeli Go znów i usłyszeli Jego wyrzut, że ich serca były nieskore do uwierzenia w Jego zmartwychwstanie. Ważne są nie tylko te etapy (skądinąd kluczowe w procesie dojrzewania każdego chrześcijanina), w zalążku obecne już w zdarzeniu pod Cezareą. Bardziej chodzi mi o to, że Chrystus prowadzi swych wiernych coraz to dalej, stale ich zdumiewając, ukazując nową rzeczywistość, która nie uchyla poprzedniej, ale odsłania pełniejszy sens tego, co wydawało się już jasne i ostatecznie zrozumiałe. Od zmartwychwstałego Chrystusa Szymon Piotr słyszy raz jeszcze: "Ty pójdź za Mną" (J 21,22). Kościół jest nie tylko ciałem Chrystusa, jest także pielgrzymującym Ludem, prowadzonym przez Tego, który powiedział o sobie: "Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu"(J 18,37). Katolicki czyli powszechny Kościół musi więc być otwarty na wszelką prawdę i gotowy do uważnego dialogu także z tymi religiami i kulturami, które są dotąd słabo w nim obecne i przyswojone. Mnogość religii i światopoglądów sprawia, że w poszczególnych grupach wyznaniowych nasilają się tendencje "integrystyczne", scalające i porządkujące to, co decyduje o ich tożsamości. Tendencje te zauważyć można także w Kościele katolickim i mają one swoje uzasadnienie, jednakże nie mogą być pojęte tak, by zamykały wiernych na to wszystko, co potencjalnie jest katolickie, ale co nie znalazło dotąd w nauce Kościoła właściwego miejsca. Wysiłek zrozumienia tego, co ma do powiedzenia rozmówca, wraz z pokorną pamięcią o własnej omylności, która może wykrzywić sens głoszonej przeze mnie prawdy, nie tylko nie jest sprzeczny z przynależnością do Kościoła, ale wprost z niej wynika. Nikt, a już zwłaszcza żaden katolik, nie "posiadł" pełni prawdy tak, by nie podlegał dalszemu rozwojowi, a raczej dalszemu prowadzeniu przez Tego, który jest "semper maior" i nie da się zamknąć w żadnej okrągłej formule teologicznej ani ludzkiej wizji.
|
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License |