Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Jan Kracik
Chrzescijanstwo wobec pokusy fundamentalizmu

IntraText CT - Text

  • Selektywne odczytywanie Kosciola i swiata
Previous - Next

Click here to hide the links to concordance

Selektywne odczytywanie Kościoła i świata

Fundamentalistycznie usposobione autorytety dobierają sobie pomocników i następców spośród najwierniejszych, choćby miernych. Kwalifikacje fachowe czy osobowe liczą się najmniej. Temat chrześcijańskiej dojrzałości w praktyce znika po - szybującym ponad kościelnymi realiami w obłokach ogólników - kazaniu do bierzmowanych. Oczekuje się dziecięcego, nie zaś dojrzałego, oddania papieżowi. Z tym jednak, że deklarowanej lojalności towarzyszy wybiórcze traktowanie papieskiego (soborowego również) nauczania: z przemilczaniem wątków o ekumenizmie, wolności sumienia, szacunku dla innych religii i poglądów. Dlatego wśród wyrazów oddania Ojcu Świętemu nie przytacza się choćby takich jego słów:

Kościół nie zamyka bynajmniej oczu na niebezpieczeństwo fanatyzmu czy fundamentalizmu tych ludzi, którzy w imię ideologii uważającej się za naukową albo religijną czują się uprawnieni do narzucania innym własnej koncepcji prawdy i dobra. Prawda chrześcijańska do tej kategorii nie należy. Nie będąc ideologią, wiara chrześcijańska nie sądzi, by mogła ująć w sztywny schemat tak bardzo różnorodną rzeczywistość społeczno-polityczną, i uznaje, że życie ludzkie w historii realizuje się na różne sposoby, które bynajmniej nie doskonałe. Tak więc metodą Kościoła jest poszanowanie wolności przy niezmiennym uznawaniu transcendentnej godności osoby ludzkiej (Centesimus annus, 46).

Fundamentalista jest daltonistą z wyboru. Uznając tylko biel i czerń, zapewnia sobie proste widzenie świata. Jest zawsze w posiadaniu prawdy. Nie potrzebuje jej szukać, zgłębiać, rozróżniać stopni jej pewności. Na żadnym z tych stopni nie doznaje więc rozterki czy wahania, nie nachodzą go wątpliwości. I wtedy nic nie stoi już na przeszkodzie, by po jasełkowym uproszczeniu złożoności ludzkich spraw i sprowadzeniu ich do diabelstwa lub anielstwa wziąć własne uproszczenia i bezmyślenie za wyraz mocnej wiary, a katastroficzne prognozy i ponurą zawziętość za przejaw żarliwości. Wykorzystywanie religii nie jest tożsame z jej obroną.

Fundamentalizm jest postawą podzielną i podlegającą stopniowaniu. Bywa ostrym stanem zapalnym lub tylko lekką gorączką ducha. Może przybierać postać kuriozalną, która kompromituje głównie siebie samą, może być przejściowy jak kampania wyborcza, ale też i taki, który długo nie ustępuje, otępiając umysły jak miejski smog. Że zaś fundamentalizm ma taką opinię, nikt się do niego nie przyznaje, a diagnoza objawowa do łatwych nie należy, nietrudno tu o pochopne etykietowanie, dyskredytujące konkretną osobę czy grupę (w niniejszym tekście nie ma żadnych adresów). Trafnie zaś określeni usiłują ową etykietę przykleić innym. W ten sposób każdy z dumnie podniesioną głową mówi: "dzięki Ci, Panie, że nie jestem jako ten fundamentalista". Można bowiem popaść w rodzaj kontrkrucjaty, alias antyfundamentalizmu fundamentalistycznego, co świadczyłoby skądinąd o zaraźliwości samegoż fundamentalizmu.

Cóż jednak czynić wobec owego wcielenia strachu przemieszanego z wolą mocy, jakim zawsze był i jest fundamentalizm? Z jego sposobem konstruowania pewności, redukcjonizmem, autorytaryzmem, czcią dla przywódców? Z manichejskim widzeniem świata, rozpołowionego na zły i dobry? Skoro energie swe zużywa głównie na walkę z tworami własnej spętanej strachem wyobraźni i prowadzi w tym celu taką politykę poczucia bezpieczeństwa, która produkuje nowe lęki? Co robić ze sprowadzaniem polifonicznej rzeczywistości do paru dźwięków i kilku strun, nieustannie szarpanych? I z uzurpacją prerogatyw Sądu Boskiego?

Fundamentalizm bowiem nie wyprowadza ludzi z domu niewoli do wolnej ziemi Bożych obietnic, lecz zawraca go w przeszłość, obiecując bezpieczeństwo i nasycenie jednoznacznością. Już nie historia z jej wymaganiami trudnego rozwoju w marszu przez pustynię doświadczeń jest miejscem Boskiego działania - jak w judeochrześcijańskim Objawieniu - lecz jednakowo ponadczasowa prawdziwość widziana poza społeczeństwem i historią.

Wyznaczanie linii między postawami fundamentalistycznymi a niefundamentalistycznymi jest trudne także dlatego, że korzenie fundamentalizmu głównie natury psychologicznej. Z tego też powodu tak słabo trafiają do fundamentalistów racjonalne argumenty. Człowiek bowiem w poczuciu zagrożenia socjalnego, religijnego czy politycznego podatny jest nie na racje, lecz na populistyczne hasła, jako że niepewność woła o uciszenie gwarancjami.

Czy zatem nie da się nawiązać kontaktu z fundamentalistycznie usposobionym bliźnim? Szansę taką stanowi własny fundamentalizm potencjalny, drzemiący w każdym. Bo oto na przykład przekonany zwolennik tolerancji gotów czasem proklamować i zaprowadzać w sposób zgoła nietolerancyjny. Albo świadom jest przynajmniej możliwości takiej lub podobnej fundamentalistycznej reakcji własnej. Pamięć o własnych pokusach i skłonności do "antyfundamentalistycznego fundamentalizmu" pomaga nam zrozumieć fundamentalistę i podjąć z nim rozmowę.

Skoro zaś fundamentalizm jest irracjonalny, iluzją byłoby oczekiwać, że ustąpi przed rozumnymi argumentami. A że kurczowo trzyma się formuł i zewnętrznych kształtów jako fundamentów, nie można mu tych podpórek zakazać czy zabrać. Jak chromemu laski. Lepiej mu pomóc w rekonwalescencji, by, doszedłszy do głębszych źródeł egzystencjalnej pewności, mógł odrzucić kule z własnego przekonania. Źródła te Karl Rahner widzi nie w moralności, a w mistyce, uważając, że obowiązek wprowadzania w nią musi być ciągle przypominany, zwłaszcza w Kościele rzymskokatolickim. Powraca tu bowiem ciągle - jak pisze wiedeński pastoralista Paul Zulehner - pokusa takiego zaniedbania mistyki Ewangelii, że Ewangelia zostaje potraktowana jak bezpiecznik mieszczańskiej moralności.

Skoro korzenie fundamentalizmu tkwią w lęku, należy skupić się na nim właśnie, nie zaś na samych jego przejawach, tym bardziej że sami fundamentaliści, w przeciwieństwie do wielu współczesnych, owych lęków nie tłumią w sobie i gotowi o nich rozmawiać. Granicę dialogu określą sami fundamentaliści, jako że to wynika z ich logiki rozgraniczeń i z potrzeby obrazu wroga. Inna granica dialogu to nietolerowanie przez nich tolerancji, co trudno oczywiście tolerować.

 




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License