61.
W tej perspektywie Kościół katolicki nie pragnie niczego
innego, jak tylko pełnej komunii między Wschodem i Zachodem. W
dążeniu tym czerpie natchnienie z doświadczenia pierwszego
milenium. W tym okresie bowiem „rozwój różnych
doświadczeń życia kościelnego nie przeszkadzał temu,
że utrzymując wzajemne kontakty, chrześcijanie mogli nadal
żywić przekonanie, iż bez względu na to, w jakim
Kościele by się znaleźli, są zawsze we własnym domu;
ze wszystkich bowiem Kościołów wznosiła się, w
przedziwnej różnorodności języków i
głosów, pochwała jedynego Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym;
wszystkie gromadziły się, by sprawować Eucharystię,
stanowiącą serce i wzorzec wspólnoty; nie tylko jej
duchowości czy życia moralnego, ale również samej
struktury Kościoła, w którym różnorodne
posługi i służby są sprawowane pod przewodnictwem Biskupa,
następcy Apostołów. Pierwsze sobory są wymownym
świadectwem tej trwałej jedności w różnorodności”
102. W jaki sposób odtworzyć jedność po
upływie prawie tysiąca lat? Oto wielkie zadanie, które musi
Kościół katolicki wykonać i które stoi także
przed Kościołem prawosławnym. W tym kontekście będzie
można zrozumieć całą aktualność dialogu
podtrzymywanego światłem i mocą Ducha Świętego.
|