76. Jakże nie wspomnieć w tym kontekście o
ekumenicznym zaangażowaniu na rzecz pokoju, wyrażającym się
w modlitwie i działaniu, które ogarnia coraz liczniejszych
chrześcijan i którego motywacja teologiczna staje się
stopniowo coraz głębsza? Nie mogłoby zresztą być
inaczej. Czyż nie wierzymy w Jezusa Chrystusa, Księcia Pokoju?
Chrześcijanie coraz zgodniej odrzucają przemoc, przemoc wszelkiego
rodzaju — od wojen po niesprawiedliwość społeczną.
Jesteśmy powołani do coraz większego wysiłku i
aktywności, aby stało się jeszcze bardziej oczywiste, że
racje religijne nie są prawdziwą przyczyną toczących
się wojen, choć nadal niestety istnieje ryzyko instrumentalizacji
religii do celów politycznych i w rozstrzyganiu sporów.
W 1986 r. w Asyżu, podczas Światowego Dnia Modlitw o
pokój, chrześcijanie z różnych
Kościołów i Wspólnot kościelnych jednym
głosem błagali Pana historii o pokój dla świata. Tego
samego dnia modlili się o pokój — w sposób odrębny, ale
równolegle z nami — również Żydzi i przedstawiciele
innych religii niechrześcijańskich, połączeni
wspólnotą uczuć, które poruszały
najgłębsze struny ludzkiego ducha.
Nie chcę tu też pominąć Dnia Modlitw o pokój
w Europie, zwłaszcza na Bałkanach, obchodzonego 9 i 10 stycznia
1993 r., kiedy to ponownie udałem się jako pielgrzym do miasta
św. Franciszka oraz Mszy św. o pokój na Bałkanach,
szczególnie w Bośni i Hercegowinie, której
przewodniczyłem 23 stycznia 1994 r. w Bazylice Św. Piotra w ramach Tygodnia
Modlitw o jedność chrześcijan.
Gdy ogarniamy spojrzeniem świat, nasze serca napełniają
się radością. Stwierdzamy bowiem, że chrześcijanie
coraz powszechniej uświadamiają sobie swoją
odpowiedzialność za sprawę pokoju. Rozumieją, że jest
ona ściśle związana z głoszeniem Ewangelii i z
nadejściem Królestwa Bożego.
|