| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] byka 10 byki 1 bykiem 1 byl 642 byla 403 bylaby 6 bylabym 1 | Frequency [« »] 686 by 684 przed 667 ten 642 byl 557 przez 533 nawet 525 ci | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances byl |
Tom, Rozdzial
501 3, 35| duszą się jej oddał.~Chłop był kwardy i nieustępliwy, a 502 3, 35| Miemcami po ichnemu.~Właśnie to był Rocho teraz przyobiecał 503 3, 35| Jaguś... - pokorny już był i dobry. ~- Aleć potem wołałam 504 3, 35| ciągnęło do niej, że wziąłby ją był na ręce kiej to dzieciątko 505 3, 35| cichuśko.~- Nigdym ci krzyw nie był... nie baczysz to?...~- 506 3, 35| wytrzymać.~- Jak Maciej był, to i miał kto załagodzić, 507 3, 36| caluśki świat pokrył się był sinawą modrością kiej śliwa 508 3, 36| Maciej już od samego rana był jakiś dziwny, matyjasił, 509 3, 36| zdumionymi oczyma.~Księżyc już był w pół nieba, ziemie pławiły 510 3, 36| żywot człowieczy, któren był wziął i teraz tym niwom 511 4, 37| zeskrzytwiałym, leżał na twarzy, jak był padł w skonania czasie, 512 4, 37| pomoce i zabiegi, trup ci to był jeno, zimny trup człowieczy.~ 513 4, 37| tylko jeden Pietrek, co się był pokręcił tu i owdzie, wyjrzał 514 4, 37| płaczliwie:~- Gospodarzem se był, to i gospodarski pochówek 515 4, 37| do pomocy.~Dzień się już był wyniósł dawno, słońce świeciło 516 4, 37| tłumaczył Bylica, któren był właśnie nadszedł z Weronką.~- 517 4, 37| powróciła do chałupy.~Boryna już był całkiem wyrychtowany.~Leżał 518 4, 37| świecami, juści, co wymyty był, wyczesany i ogolony do 519 4, 37| białą kapotę, którą se był sprawił na ślub z Jagusią, 520 4, 37| odlatują.~Gotowy ci już był do pożegnań znajomków a 521 4, 37| ta śmierć Borynowa; dzień był przeciek śliczny, rozsłoneczniony, 522 4, 37| zdzieram skóry z ludzi. Maciej był pierwszym we wsi gospodarzem, 523 4, 37| Mateusz jakoś nie bardzo był rad, bo się wykręcał.~- 524 4, 37| potem do Hanki. - Dobry to był człowiek i prawy Polak. 525 4, 37| człowiek i prawy Polak. Był z nami w powstaniu, przystał 526 4, 37| powitanie kowala, któren był właśnie wchodził do sieni.~- 527 4, 37| nim z przekąsem, ale że był jakiś rozradowany, to przysiadł 528 4, 37| naradę.~Zmierzch się już był czynił, zorze ostygły kiej 529 4, 37| kończył już trumnę i właśnie był malował na niej biały krzyż, 530 4, 37| Chociaż od tyla czasu trupem był jeno, a zawdy czuć było 531 4, 37| nie pokazało; świat się był omglił szarawą kurzawą, 532 4, 37| przepychając, ale każden tak był zatopiony w smutkach, że 533 4, 37| coraz jękliwiej, smętarz już był niedaleko, wyrastał ze zbóż 534 4, 37| karczmie. Tylko jeden Jambroż był dzisia zgoła niepodobny 535 4, 37| każdego szmeru.~Wieczór był cichy, tylko niekiedy wiater 536 4, 38| Rozdział 2~Dzień był bardzo cudny, prawdziwie 537 4, 38| radośnie zwoływały, boć to był dzień świętego Piotra i 538 4, 38| obchodzony.~A czas się też był zrobił wybrany, cichy i 539 4, 38| cichości.~Hej, radosny ci to był dzień i prawdziwie odpustowy. 540 4, 38| wozów i koni.~Rwetes też był coraz większy, gwary i krzyki 541 4, 38| tłok ni na spiekę.~A wiater był całkiem ustał i gorąc podnosił 542 4, 38| jakiej bądź osłony.~Proboszcz był właśnie wychodził ze mszą, 543 4, 38| poredzając między sobą.~Był i ten z Woli, ale nie usiedział 544 4, 38| zawołał któryś.~Juści, co to był Jasio, jeno już ubrany po 545 4, 38| oczy raz i drugi; on ci to był jednak, on!...~- Ociec między 546 4, 38| babiego naporu. Nie mniejszy był tłok, kaj przedawali kiełbasy, 547 4, 38| przeróżnych paciorków, a wszędy był niepomierny gniot, harmider 548 4, 38| przed wyrojem.~Każden bowiem był syty i wypoczęty, to rad 549 4, 38| onych śliczności.~Szymek był właśnie kupił Nastusi bursztyny, 550 4, 38| się im dajesz! - zły już był i zniecierpliwiony.~- Czemu? 551 4, 38| Mateusz wszedł, właśnie był Grzela prawił gorąco i kredą 552 4, 38| jeszcze powtórzył, co mu był kazał dziedzic powiedzieć.~ 553 4, 38| były nowe Lipce! żeby każdy był pan! - wołał puszczając 554 4, 38| muzyka.~Właśnie i wieczór się był robił, słońce zapadło za 555 4, 38| wypowiedzieć nie sposób, ni to był żal, ni to tęsknica, ni 556 4, 38| mamusiu! Boże, jaki ten dzień był krótki! - westchnął żałośnie.~ 557 4, 39| trzepała pacierze.~Kościół był cichy, chłodny i mroczny, 558 4, 39| pamiętajcie. Nieboszczyk był szczodrym i czy na światło, 559 4, 39| Hanka. Snadź i dobrodziej był wzruszony, bo wytarłszy 560 4, 39| odpoczywając co chwila.~Dzień był powszedni, robotny, to i 561 4, 39| wspominając o tobie. Nawet gotów był sobie zrobić co złego, abych 562 4, 39| zastała jednak księdza, był w polu przy swoich najemnikach 563 4, 39| młynarza, któren właśnie był wraz z Mateuszem puszczał 564 4, 40| żeby nie Rocho, to bym był zabaczył, ale przypomnieli 565 4, 40| dobrze, dobrze - mruknął, nie był ta ciekaw bele czego. Przeszedł 566 4, 40| potem przy jęczmieniu, który był mizerny i już przypalony, 567 4, 40| przypaliło! Czyste złoto idzie!~Był coraz dalej, wspinając się 568 4, 40| barzej jeszcze niepojęte.~Był na jawie, a śpik sypał mu 569 4, 40| pełne szczęśliwości.~Kwardy był przeciek i do tkliwości 570 4, 40| dziwnych minutach gotów był paść na ziem, przywrzeć 571 4, 40| smugą aż w sad.~Wieczór był cichy, nagrzany i sielnie 572 4, 40| wielkiej chęci, nawet Mateusz był dzisia smutny, mało się 573 4, 40| mówmy o czym drugim... - zły był jak pies.~Antek powstał 574 4, 41| dźwigać. Jeno zrazu, pókim był głupi, to potyrał mną, kto 575 4, 41| ozwał do kobiet, ale tak już był umęczony pracą i spiekotą, 576 4, 41| pianą, a i jemu, chocia był rozdziany do białych portek 577 4, 41| morzący śpikiem cień. Już się był całkiem zapadł w cichość, 578 4, 41| kamienie, zaś pod lasem tak się był zarył pod jakiś korzeń, 579 4, 41| wyciągnął spod szopy, zarówno był do niczego. Długo koło niego 580 4, 41| ramionami poszedł.~Kowal był przy robocie; już z dala 581 4, 41| w piekle. Michał właśnie był odkuwał z pomocnikiem jakieś 582 4, 41| wzburzyły krew, że gotów był lecieć za nią i brać ją 583 4, 41| poszedł do kuźni. Michał był sam i właśnie już się zabierał 584 4, 41| przyjacielstwie. ~Mateusz tyle co jeno był wrócił z roboty i właśnie 585 4, 41| Juści, co chłopak do cna był zmizerowany i wyschnięty 586 4, 41| Księżycowy sierp zawisł już był na pociemniałym niebie i 587 4, 41| wolna rozpowiadać, z czym był przyszedł. Proboszcz słuchał 588 4, 41| w ojcowej obronie, a że był łajdus i luter, to niewielka 589 4, 41| i drugie też nie lepsze.~Był za tym, żeby Antek uciekał 590 4, 41| późno, czas spać!~Antek tak był przejęty turbacjami, że 591 4, 41| brogiem! A takiś przódzi był zły! A kiej cię brali, to 592 4, 41| twarz, lecz taki dziwnie był la niej dobry, że skoro 593 4, 41| okrzesującego chojary.~- A kto temu był winowaty, jak nie dziedzic 594 4, 41| Przystanął w miejscu, kaj był zakatrupił borowego, i tak 595 4, 41| Antek już sto razy gotów był prasnąć wszystko i uciekać, 596 4, 41| najlepiej, kiej cięgiem był zły, chmurny, o bele co 597 4, 41| przy miskach, bo wiater się był zerwał po zachodzie, psy 598 4, 42| rozmamlane piersi, bo go był chłód ździebko przejmował, 599 4, 42| rodu Paczesiów, to się tak był sprężył w mocy i srogiej 600 4, 42| karczunków.~Dzień się już był podniósł złocisty, od wsi 601 4, 42| do czegoś żywego.~Jął się był właśnie wyważania wielgachnego 602 4, 42| jasnością i żarem, wiater się był kajś zadział, że już gorąc 603 4, 42| ten i ów, ale że nierad był pogwarom, to jeno z dala 604 4, 42| Kwarda jucha! Kto by się to był spodział - mruknął Kłąb.~- 605 4, 42| na odwieczerzu zwlókł się był z barłogu i przybrawszy 606 4, 42| miał i chłopskiej robocie był niezwyczajny, ale miał takie 607 4, 42| nie naleźć na świecie.~I był mu niezmiernie wdzięczny 608 4, 42| zazdrościły - dodał, a że był wielce strudzony i nieco 609 4, 43| rozżaliła Józina choroba, że rad był jej nieba przychylić i cięgiem 610 4, 43| doma nie było, pojechał był jeszcze rano do gminy, zaś 611 4, 43| nie poredził, w chałupie był popychadłem i pomiatał nim, 612 4, 43| nieopowiedzianemu szczęściu.~Był już późny wieczór, kiej 613 4, 43| nieukojonej tęsknicy.~Księżyc już był zaszedł, płowy mrok obtulał 614 4, 44| bakę w oczy świecił, z kim był za pan brat, a od każdego 615 4, 44| kupę ludzi, między którymi był wójt, młynarz, a nieco z 616 4, 44| Juści, żeby jeno w krzyku był rozum, to bele pyskacz miałby 617 4, 44| bych nie zwąchał, co to był za aresztant.~- Nie bójcie 618 4, 44| nazwisku znaczył kreskę, jeśli był za szkołą, lub robił krzyżyk, 619 4, 45| stanęli kiej wryci, gdyż chłop był ogromny, rozwścieklony i 620 4, 45| rozmigotana rzeka słońca. Bór był stary i wyniosły, dęby, 621 4, 45| na nowo.~Dziedzic, że to był prędki, ozgniewał się i 622 4, 45| sitka i zbierał, gdyż rój był ogromny.~- Uważać! burzą 623 4, 45| tylko słońce zaświeciło, już był na nogach. Obleciał pole, 624 4, 45| pofiglował ze źrebakiem i był wszędy i wszystko witał 625 4, 45| takim czasie, gdy Jasio był w domu, że nieraz kiej zasiadał 626 4, 45| ledwie już miarkując, kiedy był dzień, a kiedy noc.~Dominikowa 627 4, 45| pod wełniak.~Ale i Jasio był zmieszany, rozglądał się 628 4, 46| Stachowej chałupie; właśnie był siedział okrakiem na zrębie 629 4, 46| siebie, a nie wydaj! ~I jak był, bez czapki a kapoty, rzucił 630 4, 47| stęskniony do swoich.~- Dobry był chłop, ale zawzięty. Tereska 631 4, 47| ją na ozory - smarkul to był jeszcze, kiej Jaśka wzieni 632 4, 48| Jagusia upierze. Ale kto to był po południu z krową?~- Któryś 633 4, 48| jabłek gałęzie.~Wieczór był nagrzany i duszny, pachniał 634 4, 48| przyklęknął pod światłem i tak się był gorąco oddał pacierzom, 635 4, 48| modlił się za Jagusię, bo już był całkiem uwierzył w jej straszne 636 4, 48| zdążył z trumną...~Zaduch był w izbie i taką trwogą przejmowała 637 4, 49| łóżka musiał ściągać, bo już był spał.~- Musicie iść i powiedzieć 638 4, 49| Wiesz o Jagusi? - blady był kiej trup i cały dygotał.~- 639 4, 49| ten dzień pamiętny także był jakiś niezwyczajny. Słońce 640 4, 49| widziały, jakby już wszystek był tam, przy Jagusi, że tylko 641 4, 49| bokami drogi, bo środkiem był srogi piasek, że tylko niekiedy 642 4, 49| po paru dniach, że czas był wybrany i pogody cięgiem