Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
oczom 8
oczów 70
oczu 28
oczy 509
oczyma 78
oczymgnienia 1
oczymgnienie 14
Frequency    [«  »]
525 ci
524 tez
510 jusci
509 oczy
507 tym
496 we
491 nad
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

oczy

1-500 | 501-509

    Tom, Rozdzial
1 1, 1 | dal i rychło przywarł oczy, bo nad zachodem wisiało 2 1, 1 | i rozłożył brewiarz, ale oczy ześlizgiwały mu się z czerwonych 3 1, 1 | podorówkach.~Przysłonił ręką oczy i patrzył pod słońce - drogą 4 1, 1 | na ten przykład wiatr w oczy dorzucił jeden z komorników, 5 1, 2 | boleśnie, jej piękne oczy o białkach różowych mętniały 6 1, 2 | obszedł krowę, zajrzał jej w oczy, przyjrzał się ozorowi, 7 1, 2 | Józia czasami podnosiła oczy na chłopaka - podziw w nich 8 1, 2 | czaszkę i szeroko otwarte oczy, zasnute bielmem, nieruchomo 9 1, 2 | rękawem tarł załzawione oczy.~- Niech wam będzie na zdrowie. 10 1, 2 | Peterburka, dobrze ano robi na oczy.~- Wstąpcie jutro do mnie, 11 1, 3 | chodził za nim i zaglądał mu w oczy.~- Zjadłbyś i ty, co? To 12 1, 3 | przyłożył do ucha, dmuchnął w oczy i rzekł:~- Zdrętwiały, bo 13 1, 3 | ożywiały się, otwierały oczy i poczynały wydzierać się 14 1, 3 | kumy, co na Podniesienie oczy podniesą, ręce rozłożą i 15 1, 3 | włosy spadały mu grzywą na oczy, to zaglądał ostrożnie do 16 1, 3 | słońce świeciło prosto w oczy, i siedziała nieruchomo, 17 1, 3 | nieruchomo, ino jej bure oczy gorzały.~- Wykopaliście 18 1, 3 | skończy...~- Myślicie...~- Oczy swoje mam i miarkuję se 19 1, 3 | wesoło i modre, ogromne oczy podniosła na niego, i uśmiech 20 1, 4 | odbijał w sobie słońce, oczy raziło.~A dzwony wciąż biły 21 1, 4 | któren znów zasie spuszczał oczy i kajał się w sumieniu - 22 1, 4 | brzasków, twarz mu pobladła, oczy ciskały błyskawice, gdy 23 1, 4 | bo mu się nawinęły pod oczy Dominikowa z Jagną, wychodzące 24 1, 4 | strojna dzisiaj była, że oczy rwała parobków, co się w 25 1, 4 | przystawały w podle, abych nasycić oczy tym jej wełniakiem pasiastym 26 1, 4 | się na wlepione w siebie oczy Antka, oblała się rumieńcem 27 1, 4 | szykująca obiad.~Spuścił oczy, bo wstyd mu się zrobiło 28 1, 4 | dusi w skrzyni i nawet na oczy nie pokaże... A wełniaki 29 1, 4 | słońce świeciło prosto w oczy, dopiero gdy zniknęła za 30 1, 4 | w książce, przykładając oczy prawie do samych kart.~Kuba 31 1, 4 | To niby... - wytrzeszczał oczy i kalkulował.~- Wszystkie 32 1, 4 | mocno na rękach wszyscy oczy utkwili w kowala, któren 33 1, 5 | drugie aby ino popatrzeć i oczy se ucieszyć ślicznościami.~ 34 1, 5 | aże grały tymi farbami, że oczy trza było mrużyć...~A wszędy, 35 1, 5 | zwolniła, przystawała i jej oczy ~To ci śliczności, mój Jezus 36 1, 5 | lnianych włosach; a one modre oczy tak rozgorzały z radości, 37 1, 5 | miała, a ino tak sobie, żeby oczy dłużej nacieszyć.~Ostygła 38 1, 5 | Jest to na jarmarku? - oczy jej pojaśniały.~- Ostał 39 1, 6 | biodro, ramię w ramię...~- A oczy to się wam świcą jak temu 40 1, 6 | miękko, zaglądając mu w oczy.~- Laboga, a dyć ino la 41 1, 6 | wiedziała, co się jej stało, oczy paliły, jakby zasypane 42 1, 6 | cięgiem widziała jego twarz i oczy roziskrzone, pożądliwe... 43 1, 6 | rzekła twardo stara wznosząc oczy na obrazy święte.~- A kto 44 1, 6 | siedziała w milczeniu, ino te oczy gwiezdne świeciły się kiej 45 1, 7 | rękę i tak gorąco patrzył w oczy, się dziewczyna zarumieniła 46 1, 7 | całował, że całkiem zesłabła, oczy jej zaszły mgłą, tchu złapać 47 1, 7 | ani mi się pokazuj na oczy!... - wrzasnęła.~- Krzyczycie 48 1, 7 | troskliwie obcierać jej twarz i oczy, a głaskać po głowinie, 49 1, 7 | nie płacz... nie... a to oczy ci się zaczerwienią kiej 50 1, 7 | patrzał na nią, spuszczała oczy i czerwieniła się. Ale nikt 51 1, 7 | mówią o bocianie, ino się w oczy roześmieje... nie tak to 52 1, 7 | wszystkich stron i wszystkie oczy spoczęły na niej. ,~- A 53 1, 7 | utkwił blade, jakby wypłakane oczy w ogniu i ozwał się cicho, 54 1, 7 | to obcierały ukradkiem oczy, bo tak je rzewnością przejęła 55 1, 8 | domu, bo go powstrzymywały oczy Jagustynki, co za nim chodziły 56 1, 8 | za nim chodziły cięgiem; oczy zmrużone, a świecące urągliwością 57 1, 8 | przysiadł w podle.~- Jakże, mam oczy.~Milczeli długo przetrzymując 58 1, 8 | Przepili parę razy z rzędu, oczy pojaśniały wszystkim i języki 59 1, 8 | Wytrzeszczyli na niego nieprzytomne oczy:~- A to nie ma godziny, 60 1, 9 | się mętne kałuże kiej te oczy zapłakane...~Nadszedł Dzień 61 1, 9 | ziemia, twarze i topili oczy beztrwożne w tajemnicy, 62 1, 9 | cięgiem nasuwał mu się na oczy, ino zaraz legł spać, jak 63 1, 9 | mu poczerniała, że tylko oczy uczyniły się jeszcze większe 64 1, 9 | gębę szeroko otworzył i te oczy modre i stojał nieruchawy 65 1, 9 | porwał się z nagła, wytarł oczy i z mocą jął iść do stołu... 66 1, 9 | jak ta ziemia święta, a oczy szare niby te kałuże, co 67 1, 10| ino plunąć a iść, gdzie oczy poniesą...~- A idź, któż 68 1, 10| i te jej psie, skamlące oczy... i gdyby nie ona!... Żeby 69 1, 10| usmoloną tak, że mu ino oczy świeciły się jako te wągliki, 70 1, 10| żalenia się po kątach, trza w oczy stanąć i prosto powiedzieć, 71 1, 10| Przeciw temu nie powstawaj w oczy, a przychwalaj i mów, że 72 1, 10| pot pokrył mu czoło, oczy rozbłysły i dreszcz go przechodził 73 1, 10| dyszącą namiętnie, jej modre oczy i te usta pełne i tak czerwone, 74 1, 10| jej ramiona, jej nogi - oczy przecierał i odpędzał precz 75 1, 10| Milczeli, ino wszystkie oczy podniosły się na niego i 76 1, 10| włosy mu cięgiem spadały na oczy, jarzące jak u żbika...ale 77 1, 10| teraz wynoś się! Niech moje oczy was nie widzą! Słyszysz! - 78 1, 10| a blady jak ten papier, oczy mu gorzały zaciętością i 79 1, 11| zaczerwienione, rozpalone oczy w świt i modliła się długo 80 1, 11| trzymać! - dodała obcierając oczy.~- Józka dobra dziewczyna, 81 1, 11| kowalem, bo mu się wciąż na oczy nawijał.~Godnie go wprowadzili 82 1, 11| słońce ciągnąca wszystkich oczy; włosy miała zaplecione 83 1, 11| zagrała, się jej modre oczy lśniły i białe zęby połyskiwały 84 1, 11| pogadywał z cicha, a w oczy miłośnie patrzył, na ludzi 85 1, 11| wygaduje...~- I inni mają oczy widzące, mają...~- I źle 86 1, 11| uciecha! Twarze się rumieniły, oczy połyskiwały i serca się 87 1, 12| poszedł spać.~- Żeby choć te oczy napaść.. żeby...~Zamilkł 88 1, 12| przepada, ginie, a nawet go oczy człowiecze nie chycą.~Ino 89 1, 12| wszelkiego, otwierały się im oczy, a niejednej matce dostałych 90 1, 12| szparę wrażały zazdrosne oczy.~Nie zazdrościć to losu 91 1, 12| zmyślał jucha i cyganił w żywe oczy, ino tak sprawnie i uciesznie, 92 1, 12| odeszła.~Kuba otworzył naraz oczy i wodził nimi dosyć przytomnie.~- 93 1, 12| każdy krzyk śpiewem, a każde oczy weselem się jarzyły i radością.~ 94 2, 13| podnosił czujące, lękliwe oczy na północ - w niezgłębioną 95 2, 13| przygasły światłości, sine oczy wód pomdlały, wszystko jakby 96 2, 13| Nie spoglądali sobie w oczy, nie przemawiali, słowa 97 2, 13| nią ciche, zaczerwienione oczy i tak spojrzał smutnie a 98 2, 13| nadzieją; patrzyła mu w oczy jak ten pies wierny i słuchliwy, 99 2, 13| pustkowiu, nawrócił znowu oczy na wieś, za ojcową chałupą 100 2, 13| wybałuszone i zestrachane oczy, darmo porykiwało głucho.~- 101 2, 13| We świat iść, gdzie oczy poniesą, byle ino z dala... 102 2, 13| wzgórze... Patrzył wciąż w jej oczy, stały przed nim, skrzyły 103 2, 13| przejęły, że ino te modre oczy same jedne w nim jaśniały. 104 2, 13| kwaterkę po kwaterce, a te oczy wciąż modrzały przed nim, 105 2, 14| ożeni:.. to mi się w żywe oczy zapierała wszystkiego! Juści, 106 2, 14| czegoś potrzebował i w oczy dobrość świadczył.... a 107 2, 14| skamlałaby i ludziom przed oczy nie świeciłaby swoją biedą.~ 108 2, 14| choćby ino w opłotki, by choć oczy nacieszyć, ale zawróciła 109 2, 14| ścieżkę, próżno przecierała oczy z łez marznących u rzęs, 110 2, 14| bez pamięci, bo Jagusine oczy znowu wyjrzały z ciemności 111 2, 14| oczami patrzył w tamtej oczy, w Jagusine modre oczy.~ 112 2, 14| tamtej oczy, w Jagusine modre oczy.~ 113 2, 15| czepiał, niby nie prosto w oczy, ale tak zawżdy utrafił 114 2, 15| słucha się we wszystkim, a w oczy pokornie patrzy jak ta trusia, 115 2, 15| niecoś świat Boży oglądało, oczy pasło i duszy rosnąć pomagało... - 116 2, 15| stronił od nich, ino im takie oczy pokazywał, że sami go omijali.~ 117 2, 15| jastrzębi, jeno nie tak garbaty, oczy wielkie, siwozielone, a 118 2, 15| koło niego, jak mogła, w oczy mu cięgiem patrzyła, by 119 2, 15| spostrzegał przyczajone za węgłami oczy, nieraz czuł, jak się oglądają 120 2, 15| na wskróś. Bolały go te oczy, bo jakby świdrem szły przez 121 2, 15| jednakie.~- Nie cygań w żywe oczy, hale, myśli, że z głupim 122 2, 15| obmacujące, złodziejskie oczy Jagustynki.~Wieczór był 123 2, 15| żółciły się jak te kocie oczy zaczajone i drygały raz 124 2, 16| rosą przyokrył śniegi, oczy bolały patrzeć.~Okólne pola, 125 2, 16| rzekł ciszej i spuścił oczy.~- Mój Boże, to dopiero 126 2, 16| że poszłaby, gdzie ino oczy poniesą, na bory i lasy.~- 127 2, 16| zatraciła, wciąż jej wracał na oczy i wszędzie przypominały 128 2, 16| rozgrymaszonego, głaskali, patrzyli w oczy, nic nie pomogło, wypłakała 129 2, 16| i mocni; a postrojeni oczy raziło; kapoty mieli białe, 130 2, 16| niczym więcej... Przywarła oczy i długo, długo klęczała 131 2, 16| wielkie, napastliwe i harde oczy tak się słodko patrzyły, 132 2, 16| kart nawet, nic, bo te jego oczy smutne, oczy żałosne, oczy 133 2, 16| bo te jego oczy smutne, oczy żałosne, oczy parzące blaskami 134 2, 16| oczy smutne, oczy żałosne, oczy parzące blaskami stały przed 135 2, 16| jednakim ogniem grały im oczy.~Antek przysunął się jeszcze 136 2, 17| wciskała w poduszki, próżno oczy przywierała i nawet pierzyną 137 2, 17| te stróżujące mężowe oczy, gniewała radość i gwar 138 2, 17| bała się... i Jagustynki oczy chodziły za nią w ślad, 139 2, 17| nos ucierał, tamten zaś oczy, bo tabaka była krzepka, 140 2, 17| Boryna się kręcił na ławie, w oczy im patrzał, za języki pociągał 141 2, 17| dusza do wylotu, śmiały się oczy, wyciągały ręce, prężyła 142 2, 18| przenikliwie spoglądał w oczy, że ludziom miętko robiło 143 2, 18| rzadką bródkę i ciemne oczy, głęboko wpadnięte i jarzące 144 2, 18| nie zwiedła, niby wprost, oczy w oczy, nie patrzał, dobrze 145 2, 18| zwiedła, niby wprost, oczy w oczy, nie patrzał, dobrze jednak 146 2, 18| cała w ogniach, czerwona, a oczy rozjarzone błyszczą się 147 2, 18| milczenie i te jego szpiegujące oczy nie dawały spokoju, jęła 148 2, 19| o swoich krzywdach, a w oczy wszystkim patrzał i czerwienił 149 2, 19| urodne, wyrosłe, ciągnące oczy parobków, a jak Balcerkówna 150 2, 19| ukradkiem zaglądali sobie w oczy, tanecznicy zepchnęli ich 151 2, 19| przywierała te lube modre oczy, to się już był całkiem 152 2, 19| te jego brwie czarne, te oczy przepaściste, a te wargi 153 2, 19| rozpalone twarze, jarzące oczy, tupoty zapamiętałe, śpiewki, 154 2, 19| wstrzymywał od całowania! Oczy mu ino latały nieprzytomnie 155 2, 19| słowa, bo wciąż widział jego oczy rozsrożone, bijące w niego 156 2, 20| spoglądał. Cięgiem czuła jego oczy na sobie, cięgiem, że już 157 2, 20| powiedział mu prosto w oczy, jak to u niego było zwyczajne:~- 158 2, 20| do niego zagadywać, to w oczy naglądać, przymilać się 159 2, 20| śmiejąc księdzu spojrzeć w oczy.~- Chciałbym z wami pomówić, 160 2, 20| szare, zimne, nieubłagane oczy i zacięte wargi, odwrócił 161 2, 20| głównie tego, że pono złe oczy miała... Zazierała i do 162 2, 20| myślunków i turbacji, że mu ino oczy gorzały kiej w chorobie. 163 2, 20| Siedział ano teraz przy niej, w oczy poglądał i rozmyślał, co 164 2, 21| piaskiem i prażył w twarze, oczy trza było przysłaniać.~Szli 165 2, 21| obetrzeć załzawione od wiatru oczy, potem zaś w dyrdy śpieszył 166 2, 21| nie wysychającymi łzami oczy ku niebu. ~Zaczęła przyspieszać 167 2, 21| rozpalona twarz, przecierała oczy, trzeźwiła się, jak mogła, 168 2, 21| naciągając chustkę barzej na oczy, ale mimo to stary przy 169 2, 21| wychudzoną, siną, poodmrażaną, oczy miała zapuchłe od płaczów, 170 2, 21| spozierając mu prosto w oczy bez dawnego lęku i zestrachanej 171 2, 21| ognie chodziły po niej, oczy się roziskrzały... już się 172 2, 22| pośrodku i najpierwsza mu w oczy wpadła, uśmiechnęła się 173 2, 22| niesły w zaczarowane światy, oczy gorzały, łzy ciekły z nieopowiedzianej 174 2, 22| utopiła modre, ołzawione oczy w Rochowej twarzy, któren 175 2, 22| całkiem przysłoniły się oczy na wszystek świat smutny 176 2, 22| i czekań - a otwarły się oczy na świat inny, nowy i tak 177 2, 22| dziewczyn krzyknęła zalękła, oczy przecierając zdumiona.~- 178 2, 22| raz po raz ktoś podnosił oczy na okno i strachem utajonym 179 2, 22| przed swój dom, przeciera oczy, żegna się, a poznać nie 180 2, 22| mu Michałek jawić przed oczy, jako wszystkie bogacze, 181 2, 22| Najświętsza zamknęła mu oczy, pobłogosławiła kobietę 182 2, 23| zaglądali w siebie co chwila, oczy przeświecały się nawzajem, 183 2, 23| świat cały przepadał, że oczy, nie mogąc się uchwycić 184 2, 23| a przesłonione bielmami oczy nie widziały już nic, nawet 185 2, 23| pod ziemię zapadły, że ino oczy świeciły kieby te świętojańskie 186 2, 23| boć tak samo rozkwitały im oczy, tak samo dyszeli upalnym 187 2, 24| rozedniało chyla tyla i ludzie oczy z pomroki nocnej przetarli, 188 2, 24| powiadacie, jakbyście na oczy widzieli.~- Widzieć nie 189 2, 24| przepychali się z mocą, że jeno oczy błyszczały groźnie i splątana, 190 2, 24| z drzewa wyrzezał, jeno oczy gorzały bystro a sucho i 191 2, 24| bowiem nawijać mu się przed oczy tak prędko po wszystkim.~ 192 2, 24| mu świecili, jak pieski w oczy naglądając, że choć czasem 193 2, 24| oprzytomniał i otworzył oczy, spotykał się z oczami księdza; 194 2, 24| dech w piersiach, wszystkie oczy kiej ten grad piorunowy 195 2, 25| opłotkach i mrużąc od blasków oczy spozierał radośnie na wieś 196 2, 25| ledwie człowiek ozwar oczy, ledwie się obejrzał, ledwie 197 2, 25| patrzenie chorego, co ledwie oczy ozewrze i coś niecoś rozpozna, 198 2, 25| świętości, jako na własne oczy sprawdziła, że już z dobre 199 2, 25| ściskał jej duszę i napełnił oczy łzami, że zachciało się 200 2, 25| gwałtownie, rozbłysły dziko oczy, sto pięści naraz wyrwało 201 2, 25| tyla rozedniało i jaki taki oczy ozwarł i ciężką, senną jeszcze 202 2, 25| wychynęła w górę, to jakieś oczy rozgorzały bystrzej, to 203 2, 25| mróz szedł od niego, ale oczy jarzyły mu się kiej wilkowi, 204 2, 25| na odlew pięścią między oczy, że jeno ozwarł ramiona 205 2, 25| żyw był jeszcze, ale już oczy zachodziły mu mgłą i kopał 206 2, 25| wydobywała się krew zalewając mu oczy i twarz całą, blady był 207 2, 25| pokrapiał.~Naraz Boryna otworzył oczy i długo patrzał w Antka, 208 3, 26| Ostatnie gwiazdy gasły kiej oczy śpiączką morzone.~Na wschodzie 209 3, 26| ciężko mgławicami zasnute oczy, poruchiwał się ździebko, 210 3, 26| i zamilkło przywierając oczy niegodne.~I oto dzień się 211 3, 26| jej siwe, zaczerwienione oczy rozbłyskiwały radością.~ 212 3, 26| gdzie znów patrzyły żółte oczy kaczeńców, wiaterek też 213 3, 26| westchnęła przysłaniając oczy dłonią, bo naprzeciw od 214 3, 26| się urągliwie, a złe jej oczy strzeliły nienawiścią.~Agata 215 3, 26| on stanął przed nimi, a w oczy im rzekł:~- Skujcie mię 216 3, 26| te śliczności i ciesząc oczy podarunkami, a ona rada 217 3, 26| kości me bolą po drodze i oczy już śpik morzy.~- A śpijcie, 218 3, 27| dała, szronem przetarła oczy i nalazłszy to zagubione 219 3, 27| Podniesła ciche, opite radością oczy na pola szerokie, zawarte 220 3, 27| rzezanych; otwarte szeroko oczy patrzyły przed się nieruchomo 221 3, 27| plamami, i zaczerwienione oczy.~- Niczym się nie umartwi, 222 3, 27| zajrzał mu z bliska w oczy.~- Dyć leży, jak leżał! - 223 3, 27| poskrobał rudych wąsów, a oczy to mu jak te złodzieje latały 224 3, 27| się nie natknąć na jego oczy, wciąż rozwarte.~Juści, 225 3, 27| udręki, odwracając z odrazą oczy od jego twarzy strasznej, 226 3, 27| pamięć tych rzeczy topiąc oczy w górze, wysoko, gdzie na 227 3, 27| poszłaby na kraj świata, gdzie oczy poniesą, gdzie jeno powiedzie 228 3, 27| głos poruchuje wargami, a oczy mu chodzą, jakby chciał 229 3, 27| poredzę! - szepnęła z mocą i oczy jej rozbłysły nieustępliwą 230 3, 27| wymijająco nie patrząc jej w oczy.~- Pytał się to o chałupę, 231 3, 27| pamięć krzywd wywlekły przed oczy, nawet mało kto poszedł 232 3, 27| wyprężył się i padł w tył, oczy mu się zwarły, zarzęział.~- 233 3, 27| wyszedł, Boryna otworzył oczy puszczając z rąk gromnicę, 234 3, 27| i zwalił się na pościel, oczy mu przygasły i zasnuły się 235 3, 28| nim słońce wzjedzie, oczy rosa wyje: któren pieniądz 236 3, 28| jeszczech podsuwając pod oczy coraz to nowe la zachęty.~- 237 3, 28| stara podsuwając mu pod oczy połeć.~- I... niecałe trzydzieści 238 3, 28| raz pierwszy ciska jej w oczy groźby i strachania, że 239 3, 28| nasuniętą na czoło zapaskę oczy zaczerwienione jakoś.~Hanka 240 3, 28| cyganiliście, jedno by mi piaskiem oczy zasypać, a robicie drugie. 241 3, 28| siarczyście.~Popatrzyli sobie w oczy z bliska i z taką mocą, 242 3, 28| przyjdzie i nigdy Lipiec na oczy nie oglądać, kiejście tacy. 243 3, 29| po raz wznosił rozpalone oczy na chałupy, przemyśliwał 244 3, 29| coraz dalej sięgały tęskliwe oczy, po owe wręby wsi i borów, 245 3, 29| nie lubił jakoś leźć w oczy urzędom.~Gwar zaś był coraz 246 3, 29| puszczą?.. - przycierała, w oczy mu nie spoglądając.~- A 247 3, 29| nawet pól mogły sięgnąć oczy, niebo zaś wisiało wysokie 248 3, 29| noc, że mało kto poredził oczy zmrużyć choćby na pacierz, 249 3, 29| dobrodzieju wlepiając w niego oczy.~Ze wsi nadchodziło coraz 250 3, 29| tęcza i grał farbami oczy trza było mrużyć.~- Śliczności, 251 3, 29| nigdy nic i z uśmiechem w oczy jej poglądała.~Hanka dziw 252 3, 29| że kiej żywy się widział: oczy miał ze ziarn różańcowych 253 3, 29| pilnie zapinając stanik; oczy jej gorzały i ręce się trzęsły.~ 254 3, 30| ździebko, człowieczym łanie oczy się mrowiły, połyskliwie 255 3, 30| kowalowy.~Niejedne kobiece oczy się tam niesły wypatrując 256 3, 30| dojrzawszy naraz znajome twarze i oczy łzami przeszklone... Nawet 257 3, 30| rzewliwie owe krzywdy Pańskie na oczy przywodził, jaże się gorąco 258 3, 30| dokumentnie, jaże kajś niekaj oczy kleiły się śpikiem, a po 259 3, 30| śpiewaniami opowite i przez oczy wszystkiego narodu, i przez 260 3, 30| zorza się widziała, a modre oczy niby gwiazdy jarzyły się 261 3, 30| obrały i zawiązawszy mu oczy, ustawiły go wprost ganku 262 3, 30| światła gasły posobnie, kiej oczy snem zwierane; milczenie, 263 3, 30| Hanki.~- Skarży się, a rada, oczy się jej skrzą do figlów!~- 264 3, 30| wziął miejsce kole Jagusi, w oczy jej zaglądał podając usłużliwie, 265 3, 30| oprzytomniała otwierając oczy, zgudka jeno chyciła.~ 266 3, 30| rzewliwa, że łzy przysłaniały oczy i ognie się po niej rozlewały; 267 3, 30| chłodząc nimi rozpalone usta i oczy...~Czasem przysiadała pod 268 3, 30| Dygotała w sobie, paliły oczy, zaś omdlałe nogi stulały 269 3, 30| Zobaczcie! - podsunął jej pod oczy książkę i pokazywał.~Stali 270 3, 30| wtedy podnosiła na niego oczy podziwu pełne, nie śmiejąc 271 3, 30| ciszej zaglądając jej w oczy z tak bliska, że wstrzymała 272 3, 30| szeptem, paśli jeno chciwe oczy i wzdychali, bo w każdym 273 3, 30| ziemię wrosły, a pasący oczy i dusze odemstą...~Zaś od 274 3, 31| Dominikowa przetarła mu wódką oczy, usta i czoło i dopiero 275 3, 31| sołtysem, a Hanka wpierając oczy w kowala rzekła:~- Przyjdą 276 3, 31| się chorą, rzekła cicho:~- Oczy się wam świecą kiej w chorobie...~- 277 3, 31| nie śmiejąc cisnąć się na oczy dobrodzieja, który wnet 278 3, 32| miał czerwone i spaśne, oczy bielmem zasnute, brwie siwe 279 3, 32| się do niego, wlepiając oczy z jakąś trwożną radością, 280 3, 32| wyprostował się i wparł oczy w jej rozgorączkowaną twarz.~- 281 3, 32| zapaski, że ledwie im było oczy widać, z koszykami na ręku 282 3, 32| Co dnia z nią siedzę, a oczy i rozumienie mam. Nacierzpiała 283 3, 32| srogie, pełne zawziętości oczy uderzyły kieby nożem, jaże 284 3, 32| księdza!~Podniesła zdumione oczy na niego. Siadał właśnie 285 3, 32| jej modre, zwilgotniałe oczy, kieby ten dzień majowy 286 3, 32| serce lubo dygotało, a oczy szły za nim pokornie, zgoła 287 3, 32| topolowej, rozerwały się ich oczy, puściły te parzące ogniwa 288 3, 32| Rozglądała się dokoła, oczy trąc, jakby ze snu wyrwana.~- 289 3, 32| niekiedy, a częściej Jasiowe oczy jarzące i Jasiowe wargi 290 3, 32| Hej! szeroko niesły się oczy, i daleko, i przestrono, 291 3, 32| drzewa samotnie rosnące. Oczy się tam niesły jak ptaki, 292 3, 32| głośniej, w dyrdy już sunął i oczy wpierał w bór niedaleki, 293 3, 32| zeszła na bok, w bruzdę, i oczy wypatrywała...~Zaś Jagusia, 294 3, 32| pokrzyki a szepty gorące, i już oczy gorzały radością, już się 295 3, 32| toć gwarzą, cieszą się, w oczy sobie zaglądają, cisną się 296 3, 32| szepty, wpierała ciężkie oczy w krzyż błyszczący i szła, 297 3, 32| mrokiem przesłaniają się oczy i jak ta męka rośnie z minuty 298 3, 32| ku niemu rzuciły się jej oczy rozgorzałe, ku niemu porwały 299 3, 32| Olendrów z Grunbacha.~Szeptali oczy wytrzeszczając ciekawie, 300 3, 32| robiła, co ino jej wpadło pod oczy, za wszystkich; wydoiła 301 3, 32| sroższy smutek~Zapłakane oczy nic nie widziały wpodle 302 3, 32| Hankę: zajrzały sobie w oczy przeszklone łzami a bólem 303 3, 32| że często złe i mściwe oczy przyskakiwały do siebie 304 3, 32| złoście sprężyły dusze i oczy poczęły się żgać błyskawicami 305 3, 33| i szepcąc pacierze, trąc oczy, a ździebko poziewając za 306 3, 33| stracha, zamiera, aże raptem oczy ozewrze na słoneczną światłość 307 3, 33| rozniesło!~- Nie przywrę, w oczy mu powiem, bo widziałem. 308 3, 33| ze skórą, naderwane uszy, oczy zakrwawione i całą twarz 309 3, 33| modrzały ogromne; słodkie oczy, białe zęby grały w wiśniowych 310 3, 33| sadzie; podniosła na niego oczy dziwnie smutne, ledwie co 311 3, 33| barzej:~- A gdzież to miałem oczy? Takie to cherlawe i wymiękłe... 312 3, 33| postury, ni...~Prawda, jedne oczy to miała piękne, równe może 313 3, 33| go jej kochające, lękliwe oczy, gniewał chód cichy, gniewała 314 3, 33| przywtórzyli wbijając oczy w michę.~- Byliście już 315 3, 33| Słońce prażyło prosto w oczy, cienie były jeszcze maluśkie, 316 3, 33| Tomaszu! Tomaszu!~Ozwarł oczy, Agata siedziała pobok, 317 3, 33| lśniły w słońcu. Przymrużał oczy z lubości, grzebiąc między 318 3, 33| skrzybotem, podnosząc wypłakane oczy ku niemu.~Powlekła się wolniuśko, 319 3, 33| zdziebko.~Chory drgnął, oczy mu się zatrzęsły, obejrzał 320 3, 33| co?~Czekali patrząc mu w oczy.~- Sam tu, chłopy! Do mnie! 321 3, 33| rzekł Kłąb odwracając oczy na chałupę.~Józka znowu 322 3, 33| słuchać nie chciała, w żywe oczy się wypierając, jakoby co 323 3, 33| zawzięta, boć przy ludziach w oczy świarczyli sobie przyjacielstwo, 324 3, 33| Biednemu zawdy wiater w oczy!...~Ale i wyrzekania a biadolenia 325 3, 34| ozdarł, słońce chlustało mu w oczy i coraz kawał modrego nieba 326 3, 34| przyśmiech wionął po twarzy, oczy się zatrzepały i jął ruchać 327 3, 34| słoneczne bryzgi, zalewające mu oczy raz po raz.~Rocho jeno westchnął, 328 3, 34| spieki, słońce lunęło w oczy, żywym ogniem prażąc, że 329 3, 34| ozdzierały schmurzone niebo, oczy wyżerając blaskami.~Domy 330 3, 35| wracając spuszczała przed nim oczy i krwawy rumieniec oblewał 331 3, 35| dobrotliwie, podnosząc na nią oczy. ~Przystanęła z zapartym 332 3, 35| Chory wytrzeszczył na nią oczy i cosik zamamrotał, ale 333 3, 35| potem zbladła kiej ściana, oczy się przyćmiły łzami, rozwiedła 334 3, 35| tak nagle się przemieniła: oczy się zaiskrzyły, krew zagrała 335 3, 35| za nią ze skamleniem i w oczy zaglądał, jakby cosik miarkując, 336 3, 35| o tym rozpowiadała, jaże oczy trzeszczył wystrachane i 337 3, 35| trzasnął pięścią między oczy, chycił za boki i rzucił 338 3, 35| wydzierała.~- Żebych cię moje oczy więcej nie widziały... żebych 339 3, 35| popieczone, włosy spalone i oczy, że ledwie widziała.~Szymek 340 3, 35| ale miała tak przepłakane oczy i żałości a smutku pełne, 341 3, 35| świecie, nie... - odwróciła oczy.~- Bym ci co pomógł, zaradził... - 342 3, 35| w jej modre, przepłakane oczy, a żal, tkliwość i gniew 343 3, 35| zapytał cicho, nie patrząc w oczy:~- Prawda to, że ksiądz 344 3, 35| Ale kto go ta posłucha? - oczy jej rozbłysły.~- Jużeśmy 345 3, 35| surowe, miny zadzierzyste, a oczy wynosiły się hardo, nieustępliwie.~ 346 3, 35| się zrywać, przysłaniać oczy garściami, a patrzeć ku 347 3, 36| siadł raptem, przecierał oczy i jakby słuchał, ale wnet 348 3, 36| zaglądał mu w przywarte oczy, to ozwał się znowu z dziwnym 349 3, 36| w jakimś niemym krzyku, oczy patrzyły jeszcze straszniej 350 3, 36| światła jedne po drugim, jak oczy snem przywierane. ~Księżyc 351 3, 36| księżycowych brzasków, bijącą mu w oczy.~- Dnieje... pora... - zamamrotał 352 3, 36| błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo 353 4, 37| garściach zaciskał piach; zaś oczy otwarte szeroko patrzyły 354 4, 37| unosił płachty, zazierał mu w oczy, przyklękał i pacierz mówił, 355 4, 37| zestrachane, nieprzytomne oczy. Strach chycił za gardło 356 4, 37| co? - pytał trąc suche oczy.~- Ani tego słowa, ogarnęłam 357 4, 37| żałował i łzy obcierał, a w oczy nie patrzył. Wziął się Jambrożowi 358 4, 37| dobroście nieboszczyka, ale oczy mu cięgien szukały czegoś 359 4, 37| przymrużone od blasków dziecińskie oczy.~Bardzo cudnie było na świecie, 360 4, 37| jeszcze śmie pokazywać na oczy! - syknęła za nią wójtowa.~- 361 4, 37| posobnie i gasły niby te oczy strudzone patrzeniem w umarłego, 362 4, 37| kto przecknął i ozwierał oczy. W słodkim dośpiku leżało 363 4, 37| łzy napełniły jej modre oczy, a ciężkie wzdychy dziw 364 4, 37| wzdychał ciężko, obcierał oczy, a często gęsto i poniektóre 365 4, 37| cisnęły, zamierało serce, a oczy strwożone, oczy pobłąkane 366 4, 37| serce, a oczy strwożone, oczy pobłąkane w niemocy niesły 367 4, 37| gdziesik i jakby widział przez oczy zaszklone łzami ojców swoich, 368 4, 37| dziedzic, a obcierał kułakiem oczy.~Pokrótce jednak księża 369 4, 37| zaś Płoszkowa obcierając oczy dodała:~- Tak se łaskę wypłakuje, 370 4, 37| w kącie srodze zwarzony, oczy cięgiem przecierał i ciężko 371 4, 37| poruszył, tylko rozpalone oczy latały, Łapa jeno przewąchiwał 372 4, 38| powietrze ślepiło wyżerając oczy. Parzyła ziemia, parzyły 373 4, 38| dziedziców zaglądało im w oczy i tak się cosik śmiali, 374 4, 38| ni kogo pozdrowił. Jeno oczy się im jarzyły i brody trzęsły, 375 4, 38| zabrzęknął w tacę, podniesła oczy i jakby zdrętwiała ze zdumienia, 376 4, 38| ślepiami, że próżno tarła oczy i żegnała się raz po raz, 377 4, 38| głowę i wytrzeszczył ślepe oczy.~- Antkowa, widzi mi sie! 378 4, 38| przywidziało, przetarła oczy raz i drugi; on ci to był 379 4, 38| niego kiej w tęczę, odwrócił oczy i nakupiwszy w kramie obrazików, 380 4, 38| odparła smutnie.~Zajrzał w jej oczy przemglone, zacisnął kaszkiet 381 4, 38| już ponosiła wszystkich, oczy strzelały mocą, hardość 382 4, 38| galancie, co już niejeden jeno oczy bałuszył i ozorem ledwo 383 4, 38| tęsknica, ni to kochanie, a oczy miała pełne suchego żaru 384 4, 38| ręce do pacierza, podniósł oczy ku niebu i zamodlił się 385 4, 38| kiej oszalałe, paliły oczy, paliły usta nabrane i same 386 4, 39| zgromiła odrywając oczy od różańca.~- Kiej me tak 387 4, 39| bo wytarłszy ukradkiem oczy; częstował kowala tabaką 388 4, 39| czegoś chmurna i wzdychliwa, oczy miała połyskliwe jakby od 389 4, 39| wpierając w niego wzgardliwe oczy. Zakręcił się, jakby kijem 390 4, 39| wpierała w nią szydliwe oczy, a judzący prześmiech wił 391 4, 39| jakimi miała przewiązane oczy, i lały się ciurkiem po 392 4, 39| Hance naraz łzy zalały oczy, pamięć zdrad Antkowych 393 4, 39| jeno nie widzieć więcej na oczy. Chciałaś, to masz prawdę. 394 4, 39| jeszcze jakieś Zdrowaś obtarła oczy, przeszła sień, otworzyła 395 4, 39| jakby kto trzasnął między oczy, ale papier podniesła i 396 4, 39| o ziem i pójdę, kaj mnie oczy poniesą - zakrzyczał gniewnie 397 4, 39| Podniesła na niego niespokojne oczy.~- Wiecie, Dominikowa pojechała 398 4, 40| dziewczyna. Hanka przysłoniła oczy od słońca, ale nie mogła 399 4, 40| oroszony krwią serdeczną, a oczy wierne i oddane, oczy pełne 400 4, 40| a oczy wierne i oddane, oczy pełne bezgranicznego miłowania 401 4, 40| jęknęła podnosząc łzawe oczy ku niebu, w najszczerszej, 402 4, 40| stodole.~I śmiały się jej oczy i twarz i tak wszystka tchnęła 403 4, 40| przy tym naglądając mu w oczy i wyczekująco, ale on sobie 404 4, 40| twardo, podnosząc na niego oczy.~Ściągnął brwie, przedeliberował 405 4, 40| najdłużej się cieszył i napasał oczy, bo chociaż szła nierówno, 406 4, 40| jawie, a śpik sypał mu w oczy makiem i wodził kajś ponad 407 4, 40| rozbiera! - bronił się trąc oczy kułakiem i srożąc brwie, 408 4, 40| widział przed sobą jej modre oczy i lśniące zęby, i te czerwone 409 4, 40| żywa mu stawała, przecierał oczy odganiając z pamięci, 410 4, 40| bojąc mu się nawijać na oczy przemykał się jeno z dala, 411 4, 41| Odpocznijcie, a to wama już oczy na wierzch wyłażą.~Przysiadła 412 4, 41| odwracając zaczerwienione, bólne oczy.~- Takeście jakoś zmiękli, 413 4, 41| w niebo groźne, pytające oczy.~- Małoście to na nich pomstowali? - 414 4, 41| wargach, rozjarzyły się oczy i przysunąwszy się jęła 415 4, 41| znikąd ni poratunku! Jeno oczy wypłakują i boskiego zmiłowania 416 4, 41| po głowie i przyćmiewały oczy, że coraz częściej pług 417 4, 41| Długo potem przecierał oczy wodząc nimi po drzewach, 418 4, 41| Antek schmurzył się nagle i oczy zaświeciły mu ponuro.~- 419 4, 41| ta osinowa deska; jedne oczy mu gorzały, zaś w wychudzonej 420 4, 41| dnia wisiałem u kraty i oczy wypatrywałem za tobą, i 421 4, 41| szarpani gryzącymi spominkami, oczy im pływały w zakrzepłych 422 4, 41| wargi roztrzęsione i te oczy zalane gorzkimi łzami, te 423 4, 41| kochane a tak przesmucone oczy. Pieścił , przyhołubiał 424 4, 41| podniesła na niego zapłakane oczy.~- A choćby do samej Hameryki! 425 4, 41| sadami; przecierał tylko oczy kieby ze śpiku a wzdychał 426 4, 41| dzień jął mu zazierać w oczy, przyleciała go budzić Hanka. 427 4, 42| grzbiet, odzipiał, przecierał oczy zalane potem i znowu przypinał 428 4, 42| i zaświeciło mu prosto w oczy.~- Panie Boże zapłać! - 429 4, 42| wyrzekł przymrużając oczy. - Na gorąc znowu idzie 430 4, 42| się do niego, obcierał jej oczy, głaskał po głowinie, ale 431 4, 42| gorąco i zazierając jej w oczy dodał ciszej: - Chłopak 432 4, 42| się z nią stowarzyszał, w oczy zazierał i z cicha, gorąco 433 4, 42| bacząc na rozjarzone łzami oczy Tereski stróżujące nieodstępnie.~ 434 4, 43| w niej była na odpuście. Oczy za mną wypatrzą, zobaczysz! 435 4, 43| matyjasiła odwracając oczy i nawet nie patrząc na boćka, 436 4, 43| biły jeden za drugim, jaże oczy ślepiło, i spadała ulewa, 437 4, 43| mnie gębulę. Przetarłam oczy, bo mi się zdało, że mnie 438 4, 43| Zajrzała mu pytająco w oczy.~- Cóż ci to? krzywisz się 439 4, 43| pójdzie we świat, gdzie go oczy poniosą.~- To się ożeń, 440 4, 43| myślach - zajrzał jej w oczy natarczywie, odwróciła głowę 441 4, 44| próg i przysłoniwszy dłonią oczy wyzierał na szeroką drogę, 442 4, 44| strażnikami, komu bakę w oczy świecił, z kim był za pan 443 4, 44| smak, niech stanie, to mu w oczy przywtórzę, głupie! Bo nie 444 4, 44| zaczęli się odwracać podnosząc oczy na dach kancelarii, kaj 445 4, 44| prężących się u proga.~Wszystkie oczy zwróciły się na drzwi, ale 446 4, 44| głową jakby przytakująco i oczy przecierał, więc ośmielony 447 4, 44| wszystkie! - wyrzekł otwierając oczy.~- To my akuratnie takiej 448 4, 44| naczelnik wpierając w niego oczy.~Zadrżał, ale rzekł śmiało 449 4, 45| kipiało już takim warem, że oczy bolały od blasków i spieki, 450 4, 45| jak się odbywało, jaże oczy szeroko otworzył ze zdumienia.~- 451 4, 45| naciskiem, patrząc mu bystro w oczy, dziedzic zakręcił się jakoś 452 4, 45| organistów z Jagusią.~Przetarł oczy, całkiem pewny, jako mu 453 4, 45| z naciskiem, spuszczając oczy na rozmigotane druty. ~Jasio 454 4, 45| Ale nikt go nie widział na oczy.~- Nie mogę go nikaj naleźć - 455 4, 45| powstał z krzesła, otworzył oczy i zamamrotał: - Zmęczyły 456 4, 45| żytem wtopił rozmodlone oczy w to niebo rozgwiażdżone 457 4, 45| widział jej modre, błyszczące oczy wlepione w siebie i jakiś 458 4, 45| otwarte, a jakby niewidzące oczy.~- A te moje, co się im 459 4, 45| ścisnęła duszę, łzy zatopiły oczy, współczująca litość przygięła 460 4, 45| grzejąc się w słońcu i ciesząc oczy tym dniem jasnym i życiem, 461 4, 45| wełnę, dziwił się temu, gdyż oczy miała przewiązane.~- Palcami 462 4, 45| się nań patrzą rozmiłowane oczy!~A jaki to człowiek mocen 463 4, 45| najśliczniejsza i tak ciągnąca oczy, tak wabiąca jarzącymi ślepiami, 464 4, 45| plotów nie roznoszę. Macie oczy, to wypatrzcie same.~Jakoż 465 4, 45| twarzy, gwiazdy zaglądały w oczy szeroko otwarte, nabrane 466 4, 45| wlepiając w niego ciężkie oczy.~Uśmiechnął się i spróbował 467 4, 45| stanęła w pąsach, pociemniałe oczy buchnęły płomieniami, a 468 4, 45| dziwnie niespokojnie, przetarł oczy i wstał.~- Muszę już iść 469 4, 45| rad z towarzystwa, wlepił oczy w książkę i z wolna idąc 470 4, 45| i zajrzał jej głęboko w oczy.~- Prawda, jakie śliczne, 471 4, 45| tego kazania słuchała.~Jaże oczy mu rozbłysły, a na twarz 472 4, 46| srogi niepokój i wszystkie oczy pełne były lęku i oczekiwań.~- 473 4, 46| lecą na plebanię.~Poniesły oczy na drugą stronę stawu, przeprowadzając 474 4, 46| Jasiu! Jasiu! - A rozjarzone oczy rwały się gdziesik kieby 475 4, 46| zadrżał, spojrzał w jej oczy szeroko otwarte i zamilkł.~ 476 4, 46| poklękały w zachwyceniu, oczy widziały cudności niewypowiedziane, 477 4, 46| chłopy ukradkiem wycierali oczy.~I zaraz się rozeszli.~Do 478 4, 47| radę dadzą.~Kłębowa jaże oczy wytrzeszczyła ze zdumienia.~- 479 4, 47| siebie i otworzyła załzawione oczy.~- Dyć już kończę, paniczku - 480 4, 47| ciszej, coraz bełkotliwiej, oczy jej gasły niby ten dzień 481 4, 47| na sam koniec, zawarł jej oczy, sam Jasio zmówił za nią 482 4, 47| skoro zajrzał w jej martwe oczy i w stężałą na grudę 483 4, 47| podniesła na nią zapłakane oczy i dygocąc w zalęknieniu, 484 4, 48| choćby wraz pęknąć miało... - Oczy jej zapłonęły taką świętą 485 4, 48| Dopiero Kozłowa otworzyła mi oczy, a teraz już sama zobaczyłam, 486 4, 48| niepojętej rozkoszy przysłonił mu oczy i serce dręczył, że naraz 487 4, 48| sparło pod piersiami, a oczy nalały się łzami, przejął 488 4, 48| się z pościeli, przecierał oczy i rozglądał się wystraszony, 489 4, 48| spominając jej gorące całunki, oczy rozjarzone i drżący głos: - 490 4, 48| Jasiowi również rozjarzyły się oczy i miody zalały serce, nie 491 4, 48| do kolan wpierała w niego oczy, przepaści ogniste, oczy 492 4, 48| oczy, przepaści ogniste, oczy modre jak niebo i jak niebo 493 4, 48| jak niebo niezgłębione, oczy upojne niby całunki i niby 494 4, 48| przygarnięcia rąk umiłowanych, oczy pokuszeń i niewinnego dzieciństwa 495 4, 48| że se cosik gaworzy, że oczy mu się jarzą, a ona klęczy 496 4, 48| bledszą i dziwnie zbolałą, zaś oczy podsiniałe i, jeszcze szkliste 497 4, 48| nabożeństwo, wystrachane oczy Jagusi, matka, siedząca 498 4, 48| wzmagał, słońce ślepiło oczy i kurz podnosił się tumanami, 499 4, 48| zabite smutkiem i rozpaczą, oczy świeciły kiej studnie niezgłębionej 500 4, 49| podnosząc zgorączkowane oczy.~- Ciekawaś czy nie, a powinnaś


1-500 | 501-509

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL