| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] nieglodne 1 nieglosno 1 nieglupi 2 niego 369 niegodne 1 niegramotna 1 niehonor 1 | Frequency [« »] 397 tego 380 u 375 nia 369 niego 363 coraz 360 cala 358 zaraz | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances niego |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | karkach, aż wyciągały do niego nozdrza i przyjacielsko 2 1, 1 | wzgórze i opadał, a spod niego niby z obłoku wychylał się 3 1, 1 | aż hurmem przybiegli do niego i chowając ręce za siebie 4 1, 1 | każda młódka pójdzie za niego, niechby tylko rzekł.~- 5 1, 2 | obawą, bo nic to nie było u niego skląć abo i zbić z leda 6 1, 2 | szybami okien, bo zachód bił w niego. Pęki czerwonych georginii 7 1, 2 | dyć i ci też czekają na niego - wskazała ruchem~brody 8 1, 2 | mój, wara komu drugiemu do niego. A nie chceta, to... - nie 9 1, 3 | będziesz, jucho! - i rzucił w niego raz, drugi, że pies wylazł, 10 1, 3 | już z daleka wyciągała do niego kasztanowaty łeb ze strzałką 11 1, 3 | dogadywać i wykrzykiwać na niego, że zeźlony odrzekł ostro:~- 12 1, 3 | wyciągać i drzeć się do niego przez gęstwę ludzką, aż 13 1, 3 | zwiniętą, chudą pięść do niego i syknęła:~- Ty złodzieju 14 1, 3 | prześwietnego sądu kary na niego, niech mu już tam Jezusiczek 15 1, 3 | jastrzębimi oczami wpiła się w niego, ale Boryna, że człek był 16 1, 3 | ogromne oczy podniosła na niego, i uśmiech przeleciał przez 17 1, 4 | często pokrzykiwał na niego albo i zasie szturchał biczyskiem, 18 1, 4 | zawdy, jak przystało la niego, jeno się mocno jął przepychać 19 1, 4 | Podniesienia.~Patrzyli na niego ze zdumieniem i zgrozą, 20 1, 4 | złocistym obleczeniu patrzyła na niego... a wszędy lśniła się pozłota, 21 1, 4 | światła i farby biły na niego z okien, że widział się 22 1, 4 | sam dobry pan, co mówił do niego i dał mu złotówkę bo teraz 23 1, 4 | Dominikowej, co stała w podle niego z Jagusią - zapalił ją wnet, 24 1, 4 | czerwony baldachim, a spod niego promieniała monstrancja 25 1, 4 | a Pan Jezus obsiewa la niego pola, że ino mu zbierać 26 1, 4 | aż Jankiel spozierał na niego i nie przestając się kiwać 27 1, 5 | jeden zadatku dołoży, to u niego ostanę, a nie, to psiachmać 28 1, 5 | wołał stary przepijając do niego na zgodę, choć zły był, 29 1, 5 | można się całkiem spuścić na niego, że wszystko, jak przynależało, 30 1, 5 | szóstym miesiącu, i to od niego...~- Powiedali, że to od 31 1, 5 | przejechać, ale wnet się na niego natknął. Antek siedział 32 1, 5 | aż Jaguś obejrzała się na niego i nie wiedziała, co rzec 33 1, 6 | że laboga!- wyciągnęła do niego rękę.~Zamilkli nagle, wóz 34 1, 6 | stara położyła łyżkę dla niego i zapraszała.~- Ostajcie 35 1, 6 | cię... Panią se będziesz u niego, gospodynią... A jak zapis 36 1, 7 | wystrojona w chustkę od niego.~Zaraz też Witek z Kubą 37 1, 7 | człowiekowi odsłużysz i żyć bez niego nie poradzisz... - powiedział 38 1, 7 | Przenajświętszy pojrzał miłościwie na niego w tej godzinie i rzekł ostatnim 39 1, 8 | go połą kapoty, nalał w niego araku i rzekł poważnie: - 40 1, 8 | Borynę pod okno i zaraz do niego, prosto z mostu:~- Wasza 41 1, 8 | wytrzeźwiejeta!~Wytrzeszczyli na niego nieprzytomne oczy:~- A to 42 1, 9 | Józia zaczęła mamrotać na niego, że pierzynę błotem pomazał.~- 43 1, 9 | swoją... a wszyscy patrzą w niego... to nasłuchują... przypominają 44 1, 10| Sześć morgów grontu! To my u niego z kobietą za parobków prawie 45 1, 10| tchnienie czuł, buchnęły na niego żarem... i ten głos cichy, 46 1, 10| Jantoś! - przechylała się do niego blisko, że czuł ją całą 47 1, 10| wszystkie oczy podniosły się na niego i opadły wnet, bo przystanął 48 1, 10| krzyczał przyskakując do niego z pięściami.~- A ukrzywdzić 49 1, 10| że wściekłość buchała z niego i raz w raz już starego 50 1, 11| groźnie.~- A bo wszystkie na niego! Ja nie jestem jak ten pies 51 1, 11| się w głos przekpiwali z niego.~- Jak ten kot do sperki 52 1, 12| świata."~Wójt przysiadł obok niego, a drugie w podle, gdzie 53 1, 12| Byłem na odwieczerzy u niego i mówiłem jusze, aby się 54 1, 12| do dziedziców.~- Pójdę po niego, zwlekać nie można!~- Do 55 1, 12| Ale już dusza wychodziła z niego powoli i niesła się we światy, 56 2, 13| bolał coraz ostrzej, przez niego to wszystko, przez niego!~ 57 2, 13| niego to wszystko, przez niego!~I zbierał, zgarniał w siebie 58 2, 13| się cała wieś odwróciła od niego, jakby go nie znali, jakby 59 2, 13| coraz częściej spozierała na niego z trwożliwą czułością i 60 2, 13| duszę - ani przemówić do niego, ni przystąpić z tym szczerym 61 2, 13| i nie wie, co się wedle niego dzieje! A ty, człowieku, 62 2, 13| jeno że nikto nie zważał na niego.~Żydzi rozpoczęli zajadłe 63 2, 13| groźnie się przysuwała do niego, nie zważał na to, przyodział 64 2, 13| środkiem drogi, wprost na niego waliły jakieś sanie w kłębach 65 2, 14| i żyłę każdą wypruła la niego, nic to, kiej serca la mnie 66 2, 14| krótko powiedział, żeby do niego zachodzili, a jak im czego 67 2, 15| czterech kół waliła pod niego grubym zielonym wałem i 68 2, 15| rad gadał, że Antek robi u niego i słucha się we wszystkim, 69 2, 15| namarnował, i ostałem u niego, że to i prosił. Bez dwa 70 2, 15| rozczuleniem wpatrywała się w niego. Wysechł był od pracy, poczerniał, 71 2, 15| napatrzeć się nie mogła na niego.~- Nie mógł to ociec przynieść, 72 2, 15| przynosić i chociaż popatrzeć na niego. ,~- Cóż tam? - spytał dojadając.~- 73 2, 15| wzięłam, po cóż nam brać od niego... przecież... należy nam 74 2, 15| w zęby, to się teraz do niego łasi. Myślał, że łaskę posiadł, 75 2, 15| zmiękła rura i że wieś z niego przekpiwała, o czym powiadali 76 2, 15| gorąco, a zabiegała koło niego, jak mogła, w oczy mu cięgiem 77 2, 15| złodzieja, jakby się zmówili na niego - nieraz bowiem spostrzegał 78 2, 15| mu wyrzucał, że nigdy do niego nie zajrzy.~I prawdę rzekł, 79 2, 15| raz mi się to żaliła na niego?~- Łżesz jak ten pies! - 80 2, 15| się porwał w ten mig do niego, ale nim mógł zmiarkować 81 2, 15| nie odezwał, patrzeli na niego z głębokim podziwem, z szacunkiem, 82 2, 16| moc straszną, jaka biła od niego, szła jej prosto do serca, 83 2, 17| żalu i męce bo rwała się do niego, rwała całą mocą, całą potęgą 84 2, 17| obudził się w niej wstręt do niego i głęboka niechęć, nienawiść 85 2, 17| dowie, że nie nastaje na niego, prędzej zapłaci~za krowę... 86 2, 18| stanął!~- Pójdziecie do niego? - zapytała cicho, z tchem 87 2, 18| niecierpliwiej czekał, ale nikt po niego nie przychodził.~- Może 88 2, 18| niepoznaki i spozierała na niego pilnie, pełna głuchego niepokoju 89 2, 18| roboty, pies się rzucił do niego przyłaszać, szczekać i skomleć 90 2, 18| dziedzic wysłał pana Jacka do niego, by się wywiedział, co to 91 2, 18| pominięcie, i że radzili bez niego! Rozsrożył się znowu na 92 2, 18| jak ten głupi, a oni bez niego radzili! Nie daruje im tego, 93 2, 18| to, że podobno skargę na niego pisali do komisarza.~- Samem 94 2, 19| drugimi cicho, spojrzeli na niego zdumieni, a on wysunął się 95 2, 19| bo Jaguś cisnęła się do niego słodko, a raz w raz, ledwie 96 2, 19| patrzał; taki żar buchał od niego, takie kochanie w niej wzbierało, 97 2, 19| stary odwracając się do niego. Jagna z wrzaskiem uciekła 98 2, 19| oczy rozsrożone, bijące w niego kiej nożem, że cofał się 99 2, 20| dzieciątka spozierała na niego i tak wzdychała, aż mu się 100 2, 20| prosto w oczy, jak to u niego było zwyczajne:~- Baj baju, 101 2, 20| odetchnęła z ulgą i jęła do niego zagadywać, to w oczy naglądać, 102 2, 20| dziwne!~Nachylił się do niego, chciał głaskać, ale bociek 103 2, 20| na plebanię.~- Przyślę po niego Walka.~- Nie da się on tknąć 104 2, 20| powiedział cicho:~- Podobne to do niego, taki zbój, podobne.~I więcej 105 2, 20| synowskiej nienawiści do niego musi być cosik więcej niźli 106 2, 20| umyśliłem taki sposób na niego, że nie wytrzyma na plebanii, 107 2, 20| Jaśka, boć wielce stała o niego; głupawy on juści był, wieś 108 2, 20| on juści był, wieś się z niego prześmiewała, niezgraba, 109 2, 21| odpuścić; ot, przyszła na niego taka zła godzina, to aby 110 2, 21| rozglądając się za pniem, by z niego łacniej wziąć na plecy.~ 111 2, 21| najwięcej, jeśli nie przez niego! Stary zapisał grunt tej 112 2, 21| pobił i zawsze szczekał na niego, to się i ozeźlił... Miał 113 2, 21| poniechaj złości. Tam u niego w chałupie piekło... nie 114 2, 22| cały, bo nikto z uzdą do niego nie wyszedł, dopiero o wieczornym 115 2, 22| ino wlazło! Robiła też w, niego potem, robiła, a odbijała 116 2, 22| zapomniała, nie baczyła nawet na niego, nie widząc, że się czegoś 117 2, 22| zapłakała!~Kieby piorun w niego trzasnął!~Oto kiedy on wojował 118 2, 22| zły przezywać, robił za niego, a drugie diabły poprzebierane 119 2, 22| nawet sam król zajeżdżał do niego, na dwór zapraszał i między 120 2, 22| Najpierw zwaliły się na niego ciężkie choroby i nie popuszczały 121 2, 22| i diabli nie stali już o niego: ich był, to aby prędzej 122 2, 23| szepnęła z mocą, tuląc się do niego zapamiętale...~- Czekałaś 123 2, 23| się porwał, stary runął na niego i przebódł widłami do ziemi, 124 2, 24| niestworzone rzeczy wymyślał na niego; aż i naród dość już wzburzony 125 2, 24| choćby na to jedno słowo do niego, nie poredziła, tak zapiekłą 126 2, 24| Ale nie poszła zaraz do niego, przeczekała jeszcze dni 127 2, 24| zaraz, nie potrza mi nic od niego! - zakrzyczał.~- Ale mnie 128 2, 24| jednego zła, a jeno biła w niego zapamiętałością kieby tymi 129 2, 24| choć młynarz przysyłał po niego parę razy, a ino wałęsał 130 2, 24| najgorszymi we wsi, przystali do niego tacy, jak Bartek, Kozioł, 131 2, 24| wieś nie przestała mieć na niego pilnego baczenia, bo choć 132 2, 24| pierwsi głośno powstając na niego, juści, nie stojał o to, 133 2, 24| Nastką.~Jaguś wychodziła do niego niechętnie, pod strachem 134 2, 24| że jeśli nie wyjdzie do niego na każde zawołanie, to on 135 2, 24| kogo zgrzeszy, temu się do niego nie spieszy, ale że groźbą 136 2, 24| pogodzili ze starym i już się do niego przeniesła.~Jakby go kłonicą 137 2, 24| i raz w raz spoglądał na niego surowo.~Organy huczały przejmująco, 138 2, 24| na Antka, któren wprost niego stojał, jeno niżej nieco, 139 2, 24| gdyż te słowa leciały na niego z hukiem, jakby cały kościół 140 2, 24| jakąś gędźbę drzew.~- Przez niego wszystko, przez niego! - 141 2, 24| Przez niego wszystko, przez niego! - począł krzyczeć i ogarnęło 142 2, 24| prosto z miejsca wywarła na niego pysk, sklęła i jak tego 143 2, 24| nieprzerwanym łańcuchem idą na niego, ściskają i wiążą w pęta, 144 2, 24| słowa i cały naród idzie na niego.~- Sprawiedliwie! Sprawiedliwie! - 145 2, 25| próśb, choć całą gromadą do niego chodzili, to juści, że i 146 2, 25| się już nie wyrywała do niego całą duszą jak przódzi, 147 2, 25| zjadliwy kiej trutka żal do niego, iż to wszystko, co ją spotyka, 148 2, 25| ciężkie życie, to przez niego; i ten jeszcze boleśniejszy, 149 2, 25| tego najgorszego; biła od niego jakaś zgroza śmiertelnego 150 2, 25| traciła coraz barzej serce do niego i sztywniała mu nieraz w 151 2, 25| należało naród poprowadzić, bez niego żaden gospodarz by się nie 152 2, 25| zasłuchany w głosy, jakie z niego idą, i w te bełkoty strug, 153 2, 25| Boryna, i cały naród do niego się odwrócił.~Maciej blady 154 2, 25| surowy, że aż mróz szedł od niego, ale oczy jarzyły mu się 155 2, 25| kilkadziesiąt bijaków spadło na niego, a kilkadziesiąt rąk chwyciło 156 2, 25| wytrzymał i rzucił się do niego, ale choć chłop był w mocy 157 2, 25| dojrzawszy Borynę skoczył na niego, chycili się wpół, opletli 158 2, 25| osmalił, a Antek zwalił się na niego jak piorun.~Próżno się bronił, 159 3, 26| krzyżem na bani, a wpodle niego czerwieniły się dachówki 160 3, 27| wargami mówiła, daleko od niego duszą i cała we wspomnieniach 161 3, 27| ozdrowieje.~Więc mieli kole niego tyle już jeno starunków, 162 3, 27| strachu, tak śmiercią wiało od niego i trupem, ale pomimo wszystkiego 163 3, 27| do cna straciła serce do niego, i całkiem się w niej przemieniło 164 3, 27| siedział w końcu, a pobok niego przykucał na ziemi Witek, 165 3, 27| ramiona i grzbiet. Patrzali w niego z trwogą czekając, co powie.~- 166 3, 27| z płaczem rzuciła się do niego, ale snadź jej nie poznał.~- 167 3, 28| wszystkich należy!... drogo wy za niego zapłacicie!~- Nie przed 168 3, 28| chorzy, to on tu rządzi za niego i jego głową wszyćko stoi. 169 3, 28| spieniony.~- Wara ci od niego!... może i powleką... jeno 170 3, 28| bystro a urągliwie patrząc w niego, aż przysiadł na skrzyni, 171 3, 28| mimo tego żarła ją trwoga o niego niemała. Przewiadywała się 172 3, 29| stawem, raz, że wiatr tak w niego siepał, iż ledwie się na 173 3, 29| szarwarki jeździć. Pójdę do niego, niech załagodzi sprawę, 174 3, 29| inszymi, przysiadła wnet do niego i jęła nieśmiało a cichuśko 175 3, 29| też się zwalił, że ostał z niego niewielki osztych, kiej 176 3, 29| dobrodzieju wlepiając w niego oczy.~Ze wsi nadchodziło 177 3, 29| czystej wełny wyszło na niego więcej niźli cztery funty, 178 3, 29| święta będą puszczali do niego, pojadę... Ale, trza by 179 3, 29| wąsy zajęcze.~Jeszcze się z niego ześmiał Pietrek, a i Józka 180 3, 30| poprowadzisz - rzucały w niego szydliwie.~- A jakbym do 181 3, 30| przychwycił, bo śmigały kole niego kiej jaskółki, potrącając 182 3, 30| Jeszcze sztachetków brak kiele niego, żeby nie sfrunął.~- To 183 3, 30| cucić go a przemawiać do niego cichuśko.~Dom też opustoszał, 184 3, 30| robotę i cóż pocznę przez niego w tylim gospodarstwie!~- 185 3, 30| drzewa chciała popatrzeć na niego, ale ją dojrzał.~I uciec 186 3, 30| oczu nie mogła oderwać od niego; zbliżał się z uśmiechem, 187 3, 30| niekiedy, wtedy podnosiła na niego oczy podziwu pełne, nie 188 3, 31| wszedł i wójt podniósł się do niego z kieliszkiem.~- Spóźniłeś 189 3, 31| ująwszy się pod boki pysk na niego wywarła:~- A mam gdziesik... 190 3, 31| na Bylicę, z pięściami do niego skoczył i krzyczał:~- Ty, 191 3, 31| wołał.~Nie zwracali na niego uwagi opisując wszystko 192 3, 31| przeciek dobrodziej wypędzali z niego diabła.~- Jezu, że to są 193 3, 31| bele czego! - powstała na niego Jagustynka.~- Śmiałbym to, 194 3, 31| i tak mało kto zważał na niego w tym ciężkim strapieniu, 195 3, 31| czterdzieści papierków daliby za niego.~- A figlował kiej pies, 196 3, 32| krzyczał na żonę.~Przypadły do niego z wrzaskiem, zadyszane, 197 3, 32| urzędowy, przypinały się do niego, wlepiając oczy z jakąś 198 3, 32| komory rznąć kawał świniny la niego, że już po gorzałkę chciała 199 3, 32| gorzałkę chciała posyłać la niego, nawet już ku skrzyni szła, 200 3, 32| przyodziać świątecznie la niego - ale nim to uczyniła, przypominki 201 3, 32| Podniesła zdumione oczy na niego. Siadał właśnie na przednim 202 3, 32| niech se wróci! co mi tam z niego! - ciepnęła się niecierpliwie. 203 3, 32| Zadem się odwróciła od niego z obmierzłości, nie podając 204 3, 32| odkrzyknęli, cisnąc się do niego kiej te owce do pasterza, 205 3, 32| że to i Walek czekał na niego z bryczką.~Śpiewali ta jeszcze 206 3, 33| wychodził, szykując się na niego.~Przednowek wcześniej latoś 207 3, 33| tu z gołymi rękoma iść do niego?~- Weź parę jajków.~- Matka 208 3, 33| ostro, spode łba patrząc na niego, ale pan Jacek już się nie 209 3, 33| się hardo pod bok i biła w niego skrzącymi ślepiami z taką 210 3, 33| doiła w sadzie; podniosła na niego oczy dziwnie smutne, ledwie 211 3, 33| cięgiem plątała się kole niego. Miał już ochotę krzyknąć, 212 3, 33| pamięta.~- Zaglądałeś to do niego? co?~- Hale, pójdę sam, 213 3, 33| Kłębianki podniesły wrzask na niego, że stary krzyknął:~- Cichojta! 214 3, 33| Kłąb.~Balcerek spojrzał na niego, ale stary dodał gorąco:~- 215 3, 33| gorąco:~- Już wstyd przez niego na wieś idzie. Słyszeliście 216 3, 33| Panem Jezusem sprowadzali do niego. Powiedali ta różnie o tej 217 3, 33| zaczął.~- Byłam, ale mnie do niego nie puścili.~- Tegom się 218 3, 33| jeszcze.~Odwróciła się do niego.~- Dać wykup, to go puszczą 219 3, 34| dzieciom, co się były do niego garnęły, głowiny przygładzał 220 3, 34| Chory naraz zwrócił się do niego.~- Poznajecie mnie, Macieju, 221 3, 34| niechętnie odwrócił się od niego. Zapatrzył się znowu w rozkołysane 222 3, 34| darmo?... jeszcze się z niego wyśmieją, że zawierzył głupiemu... 223 3, 34| niedawno, nie puścili me do niego. Bóg wie, kiej go obaczę.~- 224 3, 34| końskich ogonów! - gruchnął na niego Stacho Płoszka.~- I bacz, 225 3, 34| ludzi daje, jaki wstyd przez niego i różne różności.~- Trzymam 226 3, 34| wybierzem!~Odsunęli się od niego i cosik długo w noc uredzali. 227 3, 34| weźmy się do swojego przez niego - powiedział Grzela patrząc 228 3, 35| Pewnie, co wszystko złe przez niego... i z Antkiem by tego nie 229 3, 35| ogień buzował; dmuchał w niego ze strachu, zaś Szymek przeczekawszy 230 3, 35| pogrzebacz runęła znowu na niego. Nie chciał tej bitki z 231 3, 35| cóż, kiej przypięła się do niego niby pijawka i biła z oszalałą 232 3, 35| porywała się jeszcze na niego.~- Wynoś mi się, wyrodku 233 3, 35| obleczeniem i zdzierając z niego Szymkowe rzeczy, jęła je 234 3, 35| na kolana i spojrzała na niego, ale miała tak przepłakane 235 3, 35| już coś przewąchać i ma na niego oko... Starszy me spotkał 236 3, 35| kancelarii i sielnie wypytywał o niego... Nie rzekłem mu wiela, 237 3, 35| człowiek, pobożny, ale przez niego może spaść na wieś bieda... 238 3, 36| przykazała Józce pilniejsze na niego baczenie. Dziewczyna często 239 3, 36| Dziewczyna często zaglądała do niego, leżał spokojnie, aż dopiero 240 3, 36| spieczoną ziemię, że tyle było z niego pociechy, co się odświeżyło 241 3, 36| puścili, Rocho czeka na niego - powtarzała mu w same uszy, 242 3, 36| pilne roboty czekają na niego...~- Pora wstawać, pora... - 243 3, 36| odgłosy tego, co się dokoła niego działo przez cały czas choroby, 244 3, 36| choroby, przesiąkało to w niego w strzępach nikłych, w bladych 245 3, 36| błyszczący pług pod chlewami, do niego pośpieszył i nie doszedłszy 246 3, 36| się podnosił i walił na niego, że strach go porwał, chciał 247 4, 37| straszna groza śmierci biła od niego i taka przejmująca lutość, 248 4, 37| jęknęła wreszcie wtapiając w niego zestrachane, nieprzytomne 249 4, 37| zapytała nagle, przystępując do niego.~- Juści, co nie do ślubu 250 4, 37| z wieczora zaglądałam do niego, to leżał se cicho jak zawdy.~- 251 4, 37| Szczęściem, że przysłali po niego od młynarza, gdyż wójtowa 252 4, 37| postronku.~- Młynarz do niego jeszczek lepiej ryczy, jeno 253 4, 37| chociaż synowie wdali się w niego - wyrzekł potem do Hanki. - 254 4, 37| Jagatą, wsparłszy się o niego głowami, zadrzemali już 255 4, 37| Borynową siną twarz; patrzył w niego dzień mgławy, zaglądały 256 4, 38| Lipczaka, przystawał do niego i przyjacielsko zagadywał, 257 4, 38| podobno jeździliście po niego?~- Juści, zarno po ojcowym 258 4, 38| będzie potrzeba, poręczę za niego.~Poszedł dalej do Jagusi, 259 4, 38| z ludzi zdziera, ale na niego nie żałuje.~- Juści, bo 260 4, 38| że całą kupą stali dokoła niego, a częsty grosz sypał mu 261 4, 38| czoło i przebrała się do niego z tyłu od wozów, pod którymi 262 4, 38| świnie więcej dbasz niźli o niego.~- Prawda była, juści, ojca 263 4, 38| niej, ale że patrzeli w niego kiej w tęczę, odwrócił oczy 264 4, 38| kiej wryta, zapatrzona w niego rozgorzałymi oczami, a z 265 4, 38| to, ni owo, chcąc się od niego odczepić, ale szedł nieodstępnie, 266 4, 38| jaże Nastusia patrzała w niego z podziwem. Jędrzych przytwierdzał, 267 4, 38| aż Grzela przyskoczył do niego z pięściami, ledwie już 268 4, 38| przeszkadzajcie! - krzyknął na niego Kłąb.~- Chodziłeś z nimi 269 4, 38| przyleciał pod chałupę, rzekł do niego wielce dobrotliwie:~- Weź 270 4, 38| rozumiała.~Patrzyła jeno w niego niby w ten obraz święty, 271 4, 38| proboszcz napisze o to do niego.~- Nie bój się, napisze, 272 4, 38| się czołgać tam, bliżej niego, bych chociaż tknąć ustami 273 4, 39| już dzisiaj pojechało do niego piąciu...~-To chwała Bogu! 274 4, 39| odrzekła z wolna, wpierając w niego wzgardliwe oczy. Zakręcił 275 4, 39| złodzieje.~Hanka patrzyła na niego ze szydliwym prześmiechem. 276 4, 39| się wszystkie rzuciły na niego.~- A czegoż to mamy jej 277 4, 39| przyszedłem.~Podniesła na niego niespokojne oczy.~- Wiecie, 278 4, 40| Odszczeknął cosik, aż skoczyła do niego, szczęściem, co nie czekał, 279 4, 40| przyczajał się, klekotał, a kuł w niego i wyjadał. Była wszędy, 280 4, 40| serca. Cisnęła się też do niego zgoła już bez pamięci, a 281 4, 40| nawet już o kobiecie la niego myślałem - wyrzekał cicho, 282 4, 40| przyświadczała radośnie, wpatrzona w niego i czuwająca na najlżejsze 283 4, 40| rzekła twardo, podnosząc na niego oczy.~Ściągnął brwie, przedeliberował 284 4, 40| przekrzywionymi łbami zazierać w niego i obchodzić, podskakując 285 4, 40| jął zuchwale ciągnąć na niego; mrówki łaziły mu po plecach, 286 4, 40| mgnienie, czyby nie chycnąć na niego, ale on ani już o czym wiedział, 287 4, 40| przywala.~Szło to przez niego niby chmury, że nim co pojął, 288 4, 40| Płoszka, ale Grzela wsiadł na niego:~- Łacno zwalać na ojców, 289 4, 40| raz po raz wyglądając na niego, nie dosłyszał, że ozwała 290 4, 41| odkrzyknął.~Wywarła na niego gębę po swojemu.~Ale parob 291 4, 41| wielkimi kawałami. ~Wypadła na niego z wrzaskiem.~Uciekał z wyciągniętym 292 4, 41| Jagustynka nie doczekawszy się od niego ani słowa odpowiedzi jęła 293 4, 41| był do niczego. Długo koło niego majstrował coraz niecierpliwiej, 294 4, 41| spodziewając, jako Antek patrzy w niego, słucha i z coraz większą 295 4, 41| przyszło na myśl podejść do niego a wyznać się ze swoich frasunków.~- 296 4, 41| Kajże to? - podniesła na niego zapłakane oczy.~- A choćby 297 4, 41| Pościel gotowa już czekała na niego w sadzie, w półkoszkach, 298 4, 41| deliberacje i szły przez niego kiej te wiośniane, pachnące 299 4, 41| zaklął:~- Ścierwa, przez niego cała moja marnacyja! Bym 300 4, 41| pan starszy upatrzył se na niego?~- Tak cóż by, nic, po znajomości 301 4, 41| różnymi sposobami wypytywać o niego. Nawet już tabaką częstował, 302 4, 42| ciemnoście, kaj już czekały na niego te sześć morgów kupione 303 4, 42| zapłakała przytulając się do niego, obcierał jej oczy, głaskał 304 4, 42| Chciała się przygarnąć do niego i udobruchać, ale ją odepchnął.~- 305 4, 42| ziemniakach.~Zrazu zaglądał do niego ten i ów, ale że nierad 306 4, 42| michami; chodziły też kole niego kobiety kieby kole tej ważnej 307 4, 42| groziła wpierając się w niego.~- Mojaś, Nastuś... samaś 308 4, 42| całował, jaże przekpiwali z niego, a Jambroż rzekł posępnie:~- 309 4, 42| nieodstępnie.~Jaguś nie stroniła od niego, bo ni ją ziębił, ni parzył, 310 4, 43| pomocy, a bydło pasał za niego wraz ze swoim Kłębów Maciuś.~ 311 4, 43| odbierze!~Zrozumiałam, co od niego, padłam mu do nóg dziękować, 312 4, 43| że już co dnia pacierz za niego mówię!~- Byle ci jeno kto 313 4, 43| Hanka też nie gorsza od niego, dała mi maciorkę, prosię 314 4, 43| to jeszczek, ale będzie z niego pociecha, bo idzie z plennego 315 4, 44| pokazywać!~Spojrzeli na niego pytająco.~- Juści, kto mu 316 4, 44| bo nikto drugi pleców za niego nie podstawi... To wama 317 4, 44| nie minie.~Zwarli się kole niego gęstwą i zakrzyczeli kiej 318 4, 44| wama rzeknę! - zawołał do niego Kłąb.~- Hale, nie ma tu 319 4, 44| każde słowo i patrząc się w niego kieby w obraz.~Pisarz ciągnął 320 4, 44| się nie strwożył, wparł w niego harde ślepie chcąc jeszcze 321 4, 44| spytał naczelnik wpierając w niego oczy.~Zadrżał, ale rzekł 322 4, 44| stali kiej mur patrząc w niego spokojnie.~Podpisał jakieś 323 4, 44| ktoś nawet pysk wywarł na niego, lecz zmilkli, bo jakaś 324 4, 45| jadącego konno podszedł do niego. Przywitali się zwyczajnie, 325 4, 45| o kilkanaście kroków od niego, zapatrzeni w siebie i dziwnie 326 4, 45| myślał o Jagusi. - A jak to w niego łakomie patrzała; dziw go 327 4, 45| młynarzom zachciało się zrobić z niego doktora! A tak się nim pysznili, 328 4, 45| przyjacielsko i patrząc na niego z niemałą dumą: boć lipeckie 329 4, 45| czas nie odezwała się do niego ani słowa i dopiero kiej 330 4, 45| drzewa i przytulając się do niego stanęła bez tchu prawie 331 4, 45| wtedy, kiej patrzała na niego przez okno, w tamtą noc 332 4, 45| oczami, kaj się nieść do niego choćby jeno tą myślą radosną; 333 4, 45| radosną; krążyła bowiem kole niego kieby ten motyl w kręgu 334 4, 45| jakimś drzewem patrzała w niego długo i z taką tkliwością, 335 4, 45| przytwierdzała wlepiając w niego ciężkie oczy.~Uśmiechnął 336 4, 45| trzęsła głową patrząc w niego rozmarzonymi słodko oczami, 337 4, 45| duszą, nie spuszczając z niego oczów.~- Jakże się wam podoba? - 338 4, 45| chociaż wpatrzona była w niego jakby w ten obraz najśliczniejszy 339 4, 46| Prawda, przeciek się już o niego przepytywali! Że mi to nawet 340 4, 46| lecz srodze zatroskany o niego, rzekł smutnie:~- Ani chybi; 341 4, 46| nabuntował? Jeszczek przez niego cała wieś ucierpi...~- To 342 4, 47| widziała, galancie koło niego i okrutnie stęskniony do 343 4, 47| niespokojnie Antek.~- Pomstuje na niego, że niech Bóg broni! Jasiek 344 4, 47| przed chałupą czekała na niego matka.~- Jasiek wrócił - 345 4, 47| zawrzeszczała przyskakując do niego z pięściami - idź, i niech 346 4, 47| podbechtana przez kumy, wywarła na niego gębę:~- Głupiś jak cielę! 347 4, 48| prawda... co noc wychodzi do niego... Kozłowa przydybała ich 348 4, 48| szczęściem nikto nie zwrócił na niego uwagi. Matka siedziała przed 349 4, 48| stojała w miejscu wpatrzona w niego smutnymi oczami.~W domu 350 4, 48| pogrzebie Jagaty, tak patrzała w niego przez całe nabożeństwo, 351 4, 48| organiściny, szła prawie pobok niego, że nasłuchując jej żałośliwych 352 4, 48| piersiami, ale patrzała w niego kieby w to cudne zwidzenie, 353 4, 48| zawiał z łąk i uderzył w niego, jaże pochylił głowę, tak 354 4, 48| się do kolan wpierała w niego oczy, przepaści ogniste, 355 4, 48| słowo nie spuszczając z niego oczów, ale mało wiele poredziła 356 4, 48| było sposobu przemówić do niego ni nawet stanąć mu w oczach.~ 357 4, 48| grudki ziemi tkniętej przez niego.~Nie było, nie było la niej 358 4, 49| jeszcze mało, Lipce muszą za niego dopłacić!~Wzburzyło to wszystkich, 359 4, 49| nim spółki, to i płacił za niego nie będę.~- Ani ja! Balował 360 4, 49| markotności.~- Dawno miałem oko na niego i mówiłem, do czego to idzie, 361 4, 49| Lipcach gospodarz, to przez niego nie można radzić, będzie 362 4, 49| nieważne.~- Prawda, posłać po niego! Musi przyjść! Bez niego 363 4, 49| niego! Musi przyjść! Bez niego nie można! - wrzeszczeli.~- 364 4, 49| wszystkie!~Kopnął się po niego sołtys i z łóżka musiał 365 4, 49| jeden złodziej wyjmie spod niego przyciesię, niech drugi 366 4, 49| męki, a przychodziły na niego takie minuty, że chciało 367 4, 49| wszystkie oczy wlepiły się w niego, byli prawie pewni, że się 368 4, 49| kłoniły mu się do nóg i biły w niego niby rozkolebane wody, wiater 369 4, 49| że już nie czekając na niego wracali kupami, a jakoś