Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
cokolwiek 1
com 33
coniebadz 1
coraz 363
córce 3
córek 1
córka 9
Frequency    [«  »]
380 u
375 nia
369 niego
363 coraz
360 cala
358 zaraz
352 nic
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

coraz

    Tom, Rozdzial
1 1, 1 | któren, że już słońce było coraz niżej, powstał i krzyknął 2 1, 1 | na ziemię.~Ksiądz szedł coraz wolniej, czasem przystawał, 3 1, 1 | porykiwania, turkoty wozów coraz ostrzej brzmiały w cichym, 4 1, 2 | pomagało, wyciągała się coraz dłużej, niekiedy podnosiła 5 1, 2 | dworze by znalazł!~Wyrzekał coraz żałośniej i obchodził , 6 1, 2 | krowa dyszała chrapliwie i coraz ciężej, krew przestała płynąć, 7 1, 2 | złością i zmartwieniem, bo coraz to przystawał przed krową 8 1, 2 | krzątała się po izbie, i coraz to wychylała się przez okno 9 1, 2 | pogadywania.~Boryna szedł coraz wolniej, bo ociężało go 10 1, 3 | nad chałupami i świeciło coraz cieplej, bo z oszroniałych 11 1, 3 | palca wetknąć, i parli się coraz krzepciej na kraty, trzeszczały; 12 1, 3 | takie mocne słowo padało coraz gęściej.~Żydzi szwargotali 13 1, 3 | nie dziwota!~Dogadywali coraz złośliwiej i okrutniej, 14 1, 3 | poglądając na wieś, co była już coraz bliżej widna, przez topole.~ 15 1, 3 | prędkich drganiach, i tylko coraz któraś się prostowała, roztrzepywała 16 1, 4 | katolik...~Podnosił głowę coraz wyżej i coraz hardziej, 17 1, 4 | Podnosił głowę coraz wyżej i coraz hardziej, prostował się, 18 1, 4 | coś rzekli i szli wolno, a coraz to Antek pochylał się nad 19 1, 4 | Tymczasem do karczmy napływało coraz więcej ludzi, bo już mrok 20 1, 5 | Rozdział 5~ ~Jesień szła coraz głębsza.~Blade dnie wlekły 21 1, 5 | pola i przymierały w lasach coraz cichsze, coraz bladsze - 22 1, 5 | w lasach coraz cichsze, coraz bladsze - niby te święte 23 1, 5 | trwogi zarazem.~I często, coraz częściej niebo powlekało 24 1, 5 | były jeszcze, ale zimne i coraz częściej przeciągały się 25 1, 5 | jadło.~A i dziady różne coraz częściej nawiedzały wieś; 26 1, 5 | przelewa a o grosz gotowy coraz to trudniej.~A tu i rychtyk 27 1, 5 | coś kapnie.~- A i wotyw coraz mniej, a i targują się jak 28 1, 5 | mówił do mojego.~- I dworów coraz mniej. Dawniej, kiedy się 29 1, 5 | Dominikowej, któren ostawał coraz dalej, bo Jasio tęgo prażył 30 1, 5 | wozy, że to deszcz zacinał coraz gęstszy i zimniejszy.~Mrok 31 1, 5 | oko wykol; deszcz padał coraz grubszy i gdzieniegdzie 32 1, 6 | się do domu, więc i głosy coraz mocniejsze rozlegały się 33 1, 7 | liście i mówiła szybko, coraz głośniej, żeby i drugie 34 1, 7 | płachtę i stożyły się w coraz większą kupę. Antek zaś 35 1, 7 | domem. A on grał wciąż i coraz to coś nowego, przebierał 36 1, 8 | karczmie gwar się podnosił coraz większy i ludzi przybywało, 37 1, 8 | uwijał się cicho i stawiał coraz nowe kwarty i butelki z 38 1, 9 | i lęk ogarniał, bo szły coraz niżej i coraz większymi 39 1, 9 | ogarniał, bo szły coraz niżej i coraz większymi stadami, że niebo 40 1, 9 | wychodzili przed chałupy coraz liczniej, bo nigdy jeszcze 41 1, 9 | Antek zaś gorzał w mękach coraz boleśniejszych i sroższych - 42 1, 9 | biedota płakaniem...~Noc była coraz głębsza, wiatr mocniej targał 43 1, 10| drzewami.~Wiatr się podnosił coraz mocniejszy, przewalał się 44 1, 10| przerzekał raz po raz a coraz ciszej - jako ten pacierz, 45 1, 10| potrzęsie! - Rozsrażał się coraz bardziej, bo go wściekłość 46 1, 10| omijała!...~Nie, to nie! I coraz bardziej zawzinał się przeciwko 47 1, 10| swoje upomina! - wrzeszczał coraz mocniej Antek.~- Chcecie, 48 1, 10| wykrzyknął w głos, ale coraz więcej mu się przypominało 49 1, 10| twarz, i lizały, a Witek coraz to nosił mu wodę wiaderkiem 50 1, 11| A w domu gwar się czynił coraz większy, bo wciąż wpadały 51 1, 11| okrążała weselników ciżbą, coraz wolniej szli, a dzieci chmarą 52 1, 11| tańcowała niezmęczenie, coraz zmieniając taneczników, 53 1, 11| on niezmordowanie hulał i coraz siarczyściej; już się niejedni 54 1, 11| placki.~Wrzawa podnosiła się coraz większa, bo każden swoje 55 1, 11| rajcował i zwijał się, że coraz to w innej stronie widniał 56 1, 11| wójt, że był już napity, coraz głośniej mówił, wypuczał 57 1, 11| się, trącać kieliszkami, a coraz wolniej pojadać, aby się 58 1, 11| przyciszyły głosy i rajcowały coraz złośliwiej, i nicowały nieubłaganie 59 1, 11| wrzało już i kotłowało się coraz bardziej, gdy Ewka z Jagustynką 60 1, 11| zawiedły "da dana" i wili się coraz prędzej , kolebali do taktu 61 1, 11| kolorami, mieniła się i wiła coraz prędzej, wścieklej, zapamiętalej, 62 1, 11| kudłate,~poskręcane drzewa i coraz niżej chyliły oszroniałe 63 1, 11| trzeszczał, pojękiwał i coraz mocniej hulał, że się już 64 1, 11| mazowiecki.~Świt już się stawał coraz jaśniejszy, że światła bladły 65 1, 12| łeb.~Gorączka mroczyła go coraz bardziej, więc jakby na 66 1, 12| przyzduszony mrokiem, wskroś mgieł coraz gęstszych, w ciszy ciemnicy 67 1, 12| poczynali, przytupywać i coraz większym kołem taczać po 68 2, 13| niebo poczęło się zaciągać coraz mroczniej; chmury wypełzały 69 2, 13| rzędem nieskończonym, ciągiem coraz większym, jakoby te klucze 70 2, 13| dusząca: chmury opadały coraz niżej, zwalały się z lasów 71 2, 13| jednako wiały i gryzły mrozem coraz krzepciej, że już od tej 72 2, 13| śnieg nie przestawał, sypał coraz gęściej, suchszy nieco a 73 2, 13| skąd płynące, dokąd - a coraz słabiej się trzepotały, 74 2, 13| słabiej się trzepotały, coraz ciszej...~I tak sypało dwa 75 2, 13| wciąż padał, tylko że już coraz suchszy i rzedszy, to nocami 76 2, 13| wbił w samo serce i bolał coraz ostrzej, przez niego to 77 2, 13| nie jątrzyć hałasem, ale coraz częściej spozierała na niego 78 2, 13| wiedziały i chocia wrzeszczeli coraz głośniej i coraz zapalczywiej 79 2, 13| wrzeszczeli coraz głośniej i coraz zapalczywiej bili w Antkową 80 2, 14| Wieczór cichy i mroźny opadał coraz prędzej, gwiazd przybywało, 81 2, 14| przemarznięta cichość! Mróz był coraz tęższy i kieby żelaznymi 82 2, 15| ramiona, bo skrzytwa była coraz tęższa, i robili w milczeniu.~ 83 2, 15| że się zawzinali na się coraz srożej, bo na samym dnie 84 2, 15| nienawistnie, zacinając się w coraz sroższym gniewie na wszystkich, 85 2, 15| popuszczał z uwięzi - ale już mu coraz częściej mdlała dusza z 86 2, 15| mdlała dusza z utrudzenia i coraz częściej chciało mu się 87 2, 16| pryskała światłem, jarzyła się coraz bystrzej, a coraz bliżej 88 2, 16| jarzyła się coraz bystrzej, a coraz bliżej była, Rocho uklęknął 89 2, 16| pniami. Strach go. brał coraz bardziej, bo przechodził 90 2, 16| którym się pozdrawiali, a coraz gęściej majaczeli w tej 91 2, 17| potrzeby, w ganku stawała, a coraz większa ckność przejmowała 92 2, 17| w okno, bo pies szczekał coraz zajadlej.~- Pewnie Antek, 93 2, 18| powrócił do roboty, ale coraz niecierpliwiej spoglądał 94 2, 18| mimo uszów te skargi, bo coraz niecierpliwiej nasłuchiwał, 95 2, 18| to przed dom wychodził i coraz niecierpliwiej czekał, ale 96 2, 18| się cały, zacierał ręce i coraz bliżej przysuwał się do 97 2, 18| mącił i bił w chałupy, ale coraz rzadziej i słabiej się trzepotał, 98 2, 18| ale gdy się przyciszyło, coraz bliżej czerwieniały wełniaki 99 2, 18| szedł... śnieg trzeszczał coraz bliżej... oderwała głowę 100 2, 18| przytomność, ale prężyła się coraz mocniej i tak zapamiętale 101 2, 19| całkiem.~Jeno od karczmy coraz ostrzej rozlegały się muzyckie 102 2, 19| się naród do zabawy, bo coraz większy gwar napełniał izbę 103 2, 19| większy gwar napełniał izbę i coraz częściej podzwaniały kieliszki, 104 2, 19| podzwaniały kieliszki, i coraz gęściej się robiło, że już 105 2, 19| wygrażał i darł się do nich, a coraz więcej ludzi wrzało przeciwko, 106 2, 19| ludzi wrzało przeciwko, coraz zapalczywsze koło ich otaczało, 107 2, 19| bo tanecznicy rozbijali i coraz większym kołem zataczali, 108 2, 19| podziw i kochanie! To i rósł coraz bardziej, puszył się i hukał 109 2, 20| podnosił i złość podrywała coraz częściej. Wielce jej w tym 110 2, 20| poradził na jej humory, a coraz częściej dla świętego spokoju 111 2, 20| znienawidziła go jeszcze barzej, a coraz potężniej wydzierała się 112 2, 20| złodziejach chodziły słuchy coraz częstsze; wzięli podobno 113 2, 20| Jaśkiem, to z Dominikową, a coraz niespokojniej czekał na 114 2, 21| po równo zaś zrywał się coraz mocniejszy wiatr, hukliwy 115 2, 21| w gardziel i dusił, szła coraz wolniej i ciężej.~Droga 116 2, 21| przycichał górą, ale natomiast coraz wścieklej tarzał się na 117 2, 21| nie mogła, przyginała się coraz niżej i ledwie nogi potrafiła 118 2, 21| ciężar tak przygniatał, coraz częściej przywierała pod 119 2, 21| przywierała pod drzewami i coraz dłużej siedziała omroczona, 120 2, 21| się, piuka i wraz zapada w coraz głębszą senność !~Drgała 121 2, 21| jednak jechał za nią i był coraz bliżej, się wyłoniły 122 2, 21| Rozmyślała różnie i tłumaczyła, i coraz bardziej ustępował z niej 123 2, 21| wrzeciono wypadało z palców, bo coraz pilniej rozważała słowa 124 2, 21| ciszy, rósł, rozlegał się coraz wyraźniej, a wraz z nim 125 2, 22| pierwszy gospodarz!~Słuchali coraz pilniej, nie tracąc ani 126 2, 22| to swarzyć, prześmiewać i coraz ucieszniejsze zagadki powiadać, 127 2, 23| posuwał się po śniegach, był coraz bliżej, wyrastał, zatrzymywał 128 2, 24| się też czynił niemały, bo coraz więcej nadciągało narodu, 129 2, 24| wypominać jej grzechy.~Gadały coraz głośniej i coraz zawzięciej 130 2, 24| Gadały coraz głośniej i coraz zawzięciej potępiały Jagnę, 131 2, 24| płomieniem - tłoczyli się coraz mocniej i prędzej, gdy ci 132 2, 24| snuły się przypuszczenia coraz insze i zgoła niepodobne 133 2, 24| o tych zdarzeniach, ale coraz rzadziej i płoniej, boć 134 2, 24| swoimi cudakami, że wciąż a coraz w innej stronie buchały 135 2, 24| przesiadywał i pił, snując coraz krwawsze zamysły pomsty 136 2, 24| mówić, zapamiętywał się coraz barzej, jeszcze więcej pił 137 2, 24| co wyprawia, oburzali się coraz mocniej, a że przy tym i 138 2, 24| zabrzmiało jękiem, a ksiądz mówił coraz mocniej i groźniej, rósł, 139 2, 25| podwórcach.~A że dnie były coraz dłuższe, to i barzej się 140 2, 25| jedyną okrasę mieli - to i coraz częściej ciągnęli do młynarza 141 2, 25| rwetes we wsi stawał się coraz większy i zamieszanie jeszcze 142 2, 25| naród burzył się w sobie i coraz niecierpliwiej wyglądał 143 2, 25| mogła, ale to jarzmo i tak coraz ciężej i boleśniej. przyginało 144 2, 25| mierziło się jej życie coraz barzej i jakaś nieopowiedziana 145 2, 25| mocno, że bezwolnie traciła coraz barzej serce do niego i 146 2, 25| nawet na drodze zbierało się coraz więcej narodu, każdy był 147 2, 25| godziny za godzinami, a coraz nowe pokosy drzew zalegały 148 2, 25| drzewa.~Jakoż i gwar był coraz bliższy i wyraźniejszy, 149 2, 25| przepierali jeszcze, a z coraz większym krzykiem Lipczaków, 150 2, 25| psy i tłukąc o ziemię, ale coraz częściej stary był na spodzie, 151 3, 26| światłościami, zniżając się coraz barzej nad światem, że już 152 3, 26| świtów.~Dzień się już czynił coraz większy, zorze rozsączały 153 3, 26| pod wzgórze, dźwigała się coraz widniej na światłość, zaś 154 3, 26| nad wsie nieprzeliczone, coraz wyżej, i wielkie, gorejące, 155 3, 26| bełkotliwy turkot dochodził coraz żywiej, stał na kraju wsi 156 3, 26| przywierając oczyma do chałup coraz bliższych.~- A potem już 157 3, 26| rozdygotana w sobie strachem coraz zjadliwszym, że już z umysłu 158 3, 27| stronę, która podnosiła się coraz wyżej niby ten złoty baldach 159 3, 27| gałęziach, skowronki dzwoniły coraz rzęsiściej, a we wsi, na 160 3, 27| mogła.~Do tego zaś często, coraz częściej nawiedzały wspominki 161 3, 28| jeszczech podsuwając pod oczy coraz to nowe la zachęty.~- Niech 162 3, 28| galanto, bo deszcz mżył coraz gęstszy i mgły zwalały się 163 3, 28| kiej w chałupie czyniło się coraz gwarniej, bo co trocha wpadała 164 3, 28| się ruch nadspodziewanie, coraz więcej ludzi człapało po 165 3, 28| ale się teraz utwierdzał coraz bardziej że ona coś wie; 166 3, 28| otwierać... co?- wrzeszczała coraz głośniej.~- Nie powiadałem 167 3, 28| rozczapierzały drąc się coraz bliżej siebie, gdyby nie 168 3, 29| jasna i obtulna, podnosiła coraz wyżej, że już coraz dalej 169 3, 29| podnosiła coraz wyżej, że już coraz dalej sięgały tęskliwe oczy, 170 3, 29| oczy urzędom.~Gwar zaś był coraz wrzaskliwszy, kobiet wciąż 171 3, 29| wołała jedna przez drugą, a coraz głośniej.~- Jeno dojrzałam 172 3, 29| wciąż hurkotał ciskając się coraz barzej, a tak miecąc drzewinami, 173 3, 29| przyprószone, i gwiazdy się coraz rzęsiściej wysypywały, tylko 174 3, 29| nie widziała zanosząc się coraz cięższym szlochaniem.~- 175 3, 29| oczy.~Ze wsi nadchodziło coraz więcej kobiet i dzieci, 176 3, 29| pośpiechu i wrzawę czyniąc coraz większą, dzieci nawet pędząc 177 3, 30| Klękali kornie cisnąc się coraz barzej, że wnet cały naród 178 3, 30| liściach; głowy pochylały się coraz niżej, czasem jęk wyrwał 179 3, 30| zaszło i zorze się rozlewały coraz szerzej, że z pół nieba 180 3, 30| rozgorzały, od miasta zaś coraz więcej nadjeżdżało wozów 181 3, 30| więcej nadjeżdżało wozów i coraz rozgłośniej wrzały krzyki 182 3, 30| śmiechy, przegony narastały coraz barzej, bo i dzieuchy gziły 183 3, 30| ciągnęli gęsiego, i wozy coraz częściej dudniały na moście.~ 184 3, 30| I długo śpiewali, a coraz śmielej i rozgłośniej, 185 3, 30| topoli, a we wsi czyniło się coraz rojniej i gwarliwiej: starsi 186 3, 30| wszystko, nie pomogło: rwało coraz barzej, by gdziesik lecieć, 187 3, 30| wzruszenia, a cisnąc się coraz barzej, bych lepiej dojrzeć, 188 3, 30| , Jaguś, ! - szeptał coraz ciszej zaglądając jej w 189 3, 30| już jęły do się przysiadać coraz bliżej, a ciszej poredzać 190 3, 30| mądrze, że nie spamiętać, i coraz ciszej a rzewliwiej, że 191 3, 30| odziani wpadali na drogi, a coraz większą kupą cisnęli się 192 3, 30| wiatru i ogień wynosił się coraz wyżej, budynki płonęły kiej 193 3, 31| dzieci do sieni się naszło i coraz to głowiny do izby wtykały, 194 3, 31| tamta pobladła chyląc głowę coraz niżej.~Jagna właśnie sień 195 3, 31| przyciszać, bo srożył się coraz barzej i już kole siebie 196 3, 31| staruch, psów i tych sadów coraz gęściej przysłaniających 197 3, 31| kuropatki skrzykiwały się coraz głośniej, to zajączek często 198 3, 31| Balcerkową, przejmując się coraz większym strachem o swój 199 3, 32| obawy jeszcze zgoła ciemne.~Coraz wolniej szła i ciężej, usuwając 200 3, 32| bo deszcz, choć ciepły i coraz drobniejszy, mżył cięgiem, 201 3, 32| zaglądała po kątach źląc się coraz barzej.~A to krowy były 202 3, 32| jego karku i zanosiła się coraz boleśniej.~Cóż jej ta po 203 3, 32| kałużami, świat stawał się coraz jaśniejszy.~Rachowali, co 204 3, 32| bórg, ile kto ino chciał, a coraz to ktosik właził na drabinę 205 3, 32| kamiennych płotów wynosiły się coraz barzej na jaśnię powietrza 206 3, 32| długim lotem i już z wolna i coraz niżej opadających.~Parli 207 3, 32| Ale naród, choć śpiewał coraz głośniej, w dyrdy już sunął 208 3, 32| twarzy, a w duszy krzewił się coraz bujniejszy i sroższy smutek~ 209 3, 32| opuszczenie kłoniły je ku sobie coraz bliżej... jeno co nie skłoniły, 210 3, 32| stawem, kołować, przystając coraz częściej, bo prawie co krok 211 3, 32| im przeciągłym, sennym, coraz cichszym hukaniem... 212 3, 33| na pola; wozy turkotały coraz dalej, a ino czerwień kobiet 213 3, 33| o pieniądze pisze!~Szła coraz wolniej; mężowy list tak 214 3, 33| po raz popędza je batem coraz głębiej w koniczynę, to...~- 215 3, 33| dzisiaj wściekła, srożyła się coraz barzej, zaś Kozłowa z rozmysłu 216 3, 33| w końcu, zmagając się coraz zajadlej, runęli na ziem, 217 3, 33| jej kryjomo dziwując się coraz barzej:~- A gdzież to miałem 218 3, 33| właśnie on i bez to srożył się coraz barzej. Gniewały go jej 219 3, 33| odwrócił plecami i pykał coraz wolniej i rzadziej. Popuścił 220 3, 33| schodził, że męt we wsi był coraz większy.~ tu któregoś 221 3, 33| jakby na dobitkę; upały szły coraz większe. Maj dopiero się 222 3, 33| grzesznych jamorów rosło coraz barzej i dobrzy ludzie już 223 3, 33| Parobek się rozzuchwalał coraz barzej, snadź przez kowala 224 3, 33| Zapadała przeto na zdrowiu coraz więcej. Jakże, i żelazo 225 3, 34| słońce chlustało mu w oczy i coraz kawał modrego nieba się 226 3, 34| czerwieniało opuszczając się coraz niżej i po całym świecie, 227 3, 34| Folgował se Pan Jezus i prażył coraz mocniej, ale naród jakby 228 3, 34| wynosiło się nad wieś i coraz więcej turkotało wozów, 229 3, 34| zaś grzmoty rozlegały się coraz bliżej.~A nie wyszło i dwóch 230 3, 34| ale że wrzask się robił coraz większy i ciasnota, to przenieśli 231 3, 34| Słyszeliśta, co?~Dziwowali się coraz barzej.~- Ja jestem Żyd, 232 3, 34| się przepijali, a raili coraz głośniej i coraz bełkotliwiej.~ 233 3, 34| a raili coraz głośniej i coraz bełkotliwiej.~Noc już się 234 3, 34| Zaś pod ścianą było już coraz głośniej, gadali wszyscy 235 3, 34| przed muzyką i tańcowali coraz zapamiętalej, że nawet starsze 236 3, 35| między sobą...~Mateusza coraz silniej ciągnęło do niej, 237 3, 35| podkówki szczękały o kamienie coraz bliżej, Niemcy się ani poruszyli, 238 3, 35| A chłopy już dochodziły, coraz ciężej szli jeno i wolniej, 239 3, 35| się nie ulękli, krzycząc coraz głośniej i całą kupą się 240 3, 35| zachęcając się a cisnąc coraz bliżej i groźniej, Mateusz 241 3, 35| Rozgwarzali się między sobą, coraz prędzej idąc, bo już od 242 3, 36| przegarniać trawy i czajki coraz jękliwiej krzyczały nad 243 3, 36| zawzięcie ostawiając za sobą coraz dłuższe pokosy i wgniecione 244 3, 36| różności przednowek stawał się coraz cięższy, zwłaszcza la komorników 245 3, 36| widać było, jako słabnie i coraz barzej zapada, to go już 246 3, 36| przesiane, i wznosił się coraz wyżej, leciał kiej ptak 247 4, 37| gospodarza lub na Józkę chlipiącą coraz ciszej.~Na drogach ustał 248 4, 37| świecie, słońce ogrzewało coraz barzej i ciepło, sycone 249 4, 37| swojemu.~Ale upał wzmagał się coraz barzej i prażył już niemiłosiernie.~ 250 4, 37| mało wiele o różnościach, a coraz ciszej i senniej, jakby 251 4, 37| Borynowego wezgłowia było coraz widniej od świec jarzących, 252 4, 37| wodząc za łby, że wyciągali coraz ciszej i mamrotliwiej, nie 253 4, 37| ciężkimi kłosami, chyliły się coraz niżej, jakby do nóg przypadając 254 4, 37| przejmował, że wzdychali coraz ciężej, a już poniektóry 255 4, 37| biły i ponura pieśń huczała coraz jękliwiej, smętarz już był 256 4, 37| dokoła i wzdychy rwały się coraz gęściej, gdy nabrawszy powietrza 257 4, 37| pijaństwo, a złoście krzewią się coraz barzej.~Wszędy łajdus na 258 4, 37| zaś siedzieli rozdygotani coraz barzej, a tak strwożeni, 259 4, 38| południem i wynosiło się coraz bardziej palące, kiej lipeckie 260 4, 38| w tumanach kurzawy jęły coraz częściej turkotać wozy, 261 4, 38| czystym niebie, jarząc się coraz barzej i nagrzewając tak 262 4, 38| pośpieszał, gdyż słońce prażyło coraz ogniściej, jaże śpik morzył, 263 4, 38| wozów i koni.~Rwetes też był coraz większy, gwary i krzyki 264 4, 38| płomieniami.~Cichość była coraz senniejsza, że już niejeden 265 4, 38| pacierzów, bo jeno kupili się coraz gęściej kole dziedzica. 266 4, 38| gadała na wpół z płaczem, a coraz żałośniej, gdy wtoczył się 267 4, 38| wypoczywało pod chałupami, ale już coraz więcej ludzi schodziło się 268 4, 38| porozkładane na stołach, a coraz i z żałosnym wzdychaniem 269 4, 38| Zaczęli się przemawiać coraz zapalczywiej, a że i drugie 270 4, 38| zapowietrzone! - krzyczał coraz głośniej i tak nieprzystojnie 271 4, 39| siebie, co? - podnosiła głos coraz silniej.~- La śmiechu rzekłem, 272 4, 39| zanosi, ale wójtową ponosiło coraz barzej.~- Choć raz muszę 273 4, 39| zawziętość nabierała w sercu, że coraz bardziej podnosiła głowę 274 4, 39| mi jedno! - wrzeszczała coraz zapalczywiej, złość się 275 4, 40| przewracała się z boku na bok, coraz barzej niespokojna, boć 276 4, 40| stawie.~A dzień podnosił się coraz chybciej, że pokrótce zapiał 277 4, 40| w opłotki.~Szła ku niemu coraz wolniej i coraz ciężej, 278 4, 40| ku niemu coraz wolniej i coraz ciężej, chytając się po 279 4, 40| Jaże krzyknęły z podziwu na coraz nowe cudności, oglądając 280 4, 40| przechodził. Zwalniał jednak coraz bardziej, gdyż Pietruś mu 281 4, 40| Czyste złoto idzie!~Był coraz dalej, wspinając się z wolna 282 4, 40| i obchodzić, podskakując coraz bliżej, a stopercząc obmierzłe, 283 4, 40| trzecią krowę śpiewając coraz rozgłośniej:~Stój, siwulo, 284 4, 40| swarząc się między sobą coraz zawzięciej, gdy Mateusz 285 4, 40| oknem wyzierała na nich coraz niecierpliwiej, pilnie nadstawiając 286 4, 41| rozdrażniona, że robiła coraz wolniej i niecierpliwiej.~ 287 4, 41| wio!~Ale konie ustawały coraz barzej, całe już okryte 288 4, 41| papierosa, ale jakby przez coraz głębszą mgłę widział dziedzica 289 4, 41| Jurzył się też w sobie coraz barzej i nie wiada laczego 290 4, 41| i przyćmiewały oczy, że coraz częściej pług mu się w rękach 291 4, 41| Długo koło niego majstrował coraz niecierpliwiej, nasłuchując 292 4, 41| chociaż pogadywał, ale już coraz niespokojniej latał oczami 293 4, 41| gwiazdy jęły się rozjarzać coraz migotliwiej; wieczór czynił 294 4, 41| patrzy w niego, słucha i z coraz większą niespokojnością 295 4, 41| ciebie! Wszyćko! - szeptała coraz bardziej rozżalona. - A 296 4, 41| poredził, że już płakała coraz ciszej przywierając doń 297 4, 41| rozprażało jej ciepło, że coraz zajadlej całował i coraz 298 4, 41| coraz zajadlej całował i coraz mocniej ogarniał sobą...~ 299 4, 42| ciemnościach, ale na niebie już się coraz barzej jarzyły złociste 300 4, 42| ale Szymek, odpowiadał coraz niecierpliwiej, że już w 301 4, 42| omijali.~Słońce podnosiło się coraz wyżej, wisiało już nad kościołem, 302 4, 42| swoją biedę, jeno co już coraz rzadziej, gdyż wieś jakby 303 4, 43| nie pomagało, pola mglały coraz barzej, uwiędły, a niedojrzały 304 4, 43| wszystkich stron, opuszczając się coraz niżej i groźniej.~Strach 305 4, 43| uspokoiło i padał deszcz coraz drobniejszy, z jakiejś ostatniej 306 4, 43| zestraszone, a Szymek gwizdał coraz głośniej.~- Widno z tego, 307 4, 44| dochodziło, skwar czynił się coraz większy i naród już się 308 4, 44| oparzony, wyglądał na drogę i coraz głośniej przynaglał chłopów 309 4, 44| dalej wywoływał ludzi, a coraz to z drugich wsi, każdego 310 4, 44| rwetes i krętanina były coraz większe.~Od czasu do czasu 311 4, 44| strażnikom kupiąc się zarazem coraz ciaśniej.~Antek, wsparty 312 4, 44| przypołudniowy skwar poredzali coraz gwarniej i hardziej, gdy 313 4, 44| ściągać pod dom i zwierać coraz gęściej, cierpliwie spozierając 314 4, 44| że spod okapu wysuwał się coraz większy cień, w którym ustawili 315 4, 44| czekanie i słońce przypiekało coraz barzej, to jaki taki jął 316 4, 44| jeszczek wstrzymali klnąc jeno coraz siarczyściej a niecierpliwie 317 4, 44| już ze wszystkich stron, a coraz śmielej, głośniej i hardziej.~ 318 4, 44| ludzie, głosujmy!~Wrzało coraz głośniej; gdy Grzela wystąpił 319 4, 44| drugich, rozgrzewali się coraz barzej, rozbili się na kupy 320 4, 44| czym, większość srożyła się coraz zuchwalej, wygadując, co 321 4, 44| wilk na kondle, że ostawali coraz dalej.~Ale w gromadzie zagotowało 322 4, 45| prześmiechał wyciągając coraz lepiej kulasy, że ledwie 323 4, 45| ziemi omglałej.~Antek szedł coraz wolniej, rozmyślając o zebraniu, 324 4, 45| wskóra - rozjątrzał się coraz barzej - poniektóra to jak 325 4, 45| kurzawy i toczył się ku niej coraz prędzej, a nie wyszło i 326 4, 45| nas w domu, a przychody coraz mniejsze i żeby nie te trochę 327 4, 45| chwilę, gdyż pszczoły opadały coraz niżej, jakby zamierzając 328 4, 45| ciągnął ciszej i już coraz słabiej, opędzając się przed 329 4, 45| tak gorąco, że odchodził coraz chmurniejszy i coraz częściej 330 4, 45| odchodził coraz chmurniejszy i coraz częściej zaglądał do karczmy, 331 4, 45| nie podoba, co? - nabierał coraz więcej śmiałości.~- Żaden, 332 4, 45| południcach, i o smokach? - pytała coraz żałośniej.~- Nieprawda, 333 4, 46| naszczekiwania psów były coraz bliższe, i wnet rozległy 334 4, 46| Wybuchnęli jeden po drugim, a coraz zapamiętalej, musiał 335 4, 47| przez miedzę. Przejmował go coraz większy niespokój, odsunął 336 4, 47| Tereskę rozrastał się w nim coraz barzej i dręczył już nie 337 4, 47| miłosierny, dzięki! - jąkała coraz słabiej, prześmiech zatlił 338 4, 47| powtarzała za Jasiem, ale coraz słabiej, coraz ciszej, coraz 339 4, 47| Jasiem, ale coraz słabiej, coraz ciszej, coraz bełkotliwiej, 340 4, 47| coraz słabiej, coraz ciszej, coraz bełkotliwiej, oczy jej gasły 341 4, 48| rzeczy. Rozważał je jednak z coraz większą udręką i już sto 342 4, 48| nieprawda! Dumał gorączkowo, ale coraz głębiej wierzył w jej niewinność 343 4, 48| sposób było rozeznać, ale coraz wyraźniej słyszał krótkie, 344 4, 48| się w płot i nasłuchiwał coraz silniej rozdygotany.~- ... 345 4, 48| Więc to tak? - dumał z coraz większą zgrozą i wraz z 346 4, 48| wśród śpiewań oddalając się coraz barzej, i zginęła całkiem 347 4, 48| poczynanie się śmierci, szła coraz wolniej i ciężej, wyzbyta 348 4, 49| też jeno zbywał roboty, coraz częściej przesiadując u 349 4, 49| nie sposób! - krzyczała coraz zawzięciej, chociaż palące 350 4, 49| ktosik przylatywał z nową i coraz gorszą przykładką, jeszcze 351 4, 49| Krzyczały jedna przez drugą i coraz zapamiętalej.~- Ze to taką 352 4, 49| wsi! Wygnać! - wrzeszczeli coraz głośniej.~Prawił jeszcze 353 4, 49| świtem, zamęt podniósł się coraz większy i niespokojność 354 4, 49| organistowych opłotkach zbiera się coraz więcej narodu, wziął kosę 355 4, 49| jeszcze, ale już słuchał coraz pokorniej. ~- Juści, że 356 4, 49| jakby opita złością, wrzała coraz zapalczywiej jurząc się 357 4, 49| chwila, niebo posępniało coraz barzej, wiater bił w topole, 358 4, 49| Pietrek! prędzej! - wołali coraz częściej, rosła w nich bowiem 359 4, 49| ziemi, zawyły wiatry i jęły coraz zapamiętalej walić się na 360 4, 49| spęczniałe opuchłe kałduny i coraz to któraś się rozpękła, 361 4, 49| pracy.~Słońce podnosiło się coraz wyżej, skwar wzmagał się 362 4, 49| przechodziły jedne za drugimi, a coraz chybciej, i zarówno znojne, 363 4, 49| prawie na oczach, a pszenice coraz złociściej rdzawiały, że


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL