Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
anny 1
ano 176
antal 2
antek 350
antka 102
antkach 1
antkami 2
Frequency    [«  »]
360 cala
358 zaraz
352 nic
350 antek
345 ma
344 mnie
344 moze
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

antek

    Tom, Rozdzial
1 1, 2 | właśnie na stronę stawu. Antek szedł w końcu i podtrzymywał, 2 1, 2 | opłotkach, bo tam je zostawił Antek, a sam spokojnie przyglądał 3 1, 2 | cepów w jakiejś stodole.~- Antek, urąb no pieńków, bo sama 4 1, 2 | obłupiał ze skóry - rzucił Antek.~I już nie mówili, słychać 5 1, 2 | pochylonych, do płotów szarych.~Antek z Kubą zwozili ziemniaki, 6 1, 2 | potrafi...~A teraz co?... ~Antek ino na swoją stronę ciągnie, 7 1, 2 | dom powróci, to niechta se Antek na żoniną gospodarkę wróci... 8 1, 4 | swoich gospodarzy, bo i Antek z żoną stojali w kupie z 9 1, 4 | we świecie... ozwał się Antek.~- I kowal z młynarzem trzymają 10 1, 4 | księża - powiedział ostro Antek.~- Czytałeś? Wiesz?~- Czytałem 11 1, 4 | oganiać.~- Ociec! - wrzasnął Antek zrywając się z ławki, ale 12 1, 4 | Porozchodzili się zaraz ,ino Antek ostał i medytował, Kuba 13 1, 4 | akuratnie zza stodoły wyszedł Antek z Hanką i szli miedzą w 14 1, 4 | Hanką i szli miedzą w pola.~Antek szedł przodem, a Hanka z 15 1, 4 | i szli wolno, a coraz to Antek pochylał się nad rolą i 16 1, 4 | dziecko, bo płakać poczęło, a Antek skręcił papierosa, zapalił 17 1, 4 | krzywdy, i żale, i nadzieje, a Antek milczał zawzięcie, zniecierpliwiona 18 1, 4 | dba o nią ani o dzieci.~ Antek zerwał się na równe nogi 19 1, 4 | krokami poszedł ku wsi.~- Antek, Antek! - wołała za nim 20 1, 4 | poszedł ku wsi.~- Antek, Antek! - wołała za nim żałośnie, 21 1, 4 | serca nie ucieszy. Dałby jej Antek kumy! Nic, ino siedź w chałupie 22 1, 4 | chodzą a na wesela... a ten Antek... bo to mu dogodzić można?... 23 1, 5 | ostawianych na chowanie, Antek zaś z Witkiem, że to leda 24 1, 5 | że nie później - odrzekł Antek i zabrał się do smarowania 25 1, 5 | podpasionego wieprzka, a Antek powiózł dziesięć worków 26 1, 5 | wnet się na niego natknął. Antek siedział na workach i smagał 27 1, 5 | kolei i oglądali pszenicę.~- Antek, pójde ino do pisarza i 28 1, 5 | w ojcową garść uważasz.~Antek odwrócił się gwałtownie 29 1, 5 | jarmarku, co się zowie. Antek podcinał koni i jechał, 30 1, 6 | chustkę... juści... ale i Antek by kupił to samo... a i 31 1, 7 | makowych kwiatów! --zawołał Antek, bo był wtoczył do sieni 32 1, 7 | się w coraz większą kupę. Antek zaś szatkował nad wielkim 33 1, 7 | bez to tak wył! - zawołał Antek, wyjrzawszy do sieni.~- 34 1, 7 | wyjścia...~Na to i czekał Antek, przyodział się nieznacznie 35 1, 8 | wieś całą, baczcie ino.~- Antek nie ustąpi, jakże? Nowa 36 1, 8 | niebie, to zaraz po śniadaniu Antek z Kubą i z kobietami pojechali 37 1, 9 | nikim nie mówił, choć i Antek cięgiem nasuwał mu się na 38 1, 9 | jak ten ptak zamknięty! Antek zaś gorzał w mękach coraz 39 1, 9 | ławach przed kominem, ino Antek pod oknem.~A Roch przegarniał 40 1, 10| ksiądz się srodze zakasłał, a Antek nic nie rzekł, szedł w podle 41 1, 10| jej ta będzie! - mruknął Antek ze złością, bo jakże, poszedł 42 1, 10| A pomsty szukasz, co?~Antek nie wiedział, co rzec na 43 1, 10| będzie sprawiedliwość!~- Antek! Rozum ci się ze złości 44 1, 10| pleciesz, mój drogi!~Ale Antek już nie słuchał, rzucił 45 1, 10| żałosne rżenie kobyły...~Antek zaś poszedł w dół wsi, ku 46 1, 10| cóż by zaś! - odparł cicho Antek, wsparł się o wasąg, których 47 1, 10| mówił usprawiedliwiająco Antek.~- Uczony, jak wziąć trzeba, 48 1, 10| łagodzić i tak kręcić, się Antek poznał i krzyknął:~- Ty 49 1, 10| orzydla, ale opadli wnet, bo Antek rzekł ciszej:~- Nie mówię 50 1, 10| Urzędnik jestem, miarkuj się, Antek, byś nie żałował.~- A w 51 1, 10| zasłaniając sobą wójta, ale Antek już na nic nie zważał, bo 52 1, 10| zaszło pomiędzy nimi~A że Antek szedł do stodoły urznąć 53 1, 10| wyciągam rękę do zgody...~Antek podał mu rękę, spojrzał 54 1, 10| niech ma swoją uciechę.~Antek przybladł na to przypomnienie 55 1, 10| szepnął przez zęby.~- Co ty, Antek? Co ty? - bełkotał przestraszony, 56 1, 10| bełkotał przestraszony, bo Antek puścił kosę i szedł ku niemu 57 1, 10| wściekłość porywała, że Antek przejrzał jego zamysły i 58 1, 10| co ojciec powiedzą i co Antek przódzi mówił będzie...~ 59 1, 10| szepnął i poszedł na dół.~Antek zaś po odejściu kowala jął 60 1, 10| dziwował się talk głośno, Antek oprzytomniał, ladę rzucił, 61 1, 10| słowo w rozmowę, jaką wiódł Antek z siostrą; wywodził swoje 62 1, 10| zmilkła zastrachana, bo Antek spojrzał na nią groźnie. 63 1, 10| sprzedaje; a wyda na co?...~Antek machnął ręką na to siostrzyne 64 1, 10| zawołał Witek prędko, Antek drgnął ze strachu.~Mroczało 65 1, 10| milczeniem.~- A to... mów, Antek... a to przyślim wedle tego 66 1, 10| zapiszecie! - powiedział Antek.~- Dziecińskie, nasze.~- 67 1, 10| pradziadach! - zawołał mocno Antek.~Stary uderzył go oczami 68 1, 10| wrzeszczał coraz mocniej Antek.~- Chcecie, to i zapiszcie, 69 1, 10| wszystkie swoje żale i krzywdy. Antek tak się zapamiętał i tak 70 1, 10| jął nią trząść, ale już Antek przyskoczył i osłonił, i 71 1, 10| zajrzał na drugą stronę. Antek leżał jeszcze, twarz miał 72 1, 10| Słyszysz! - ryknął, bo Antek podniósł się, ale nic nie 73 1, 10| zawołał jeszcze z sieni.~Antek i na to nie odrzekł, jakby 74 1, 10| Hanka mdlała z żałości, Antek wodą trzeźwił i poganiał, 75 1, 10| chleb odpowiedział stary.~Antek nic nie odrzekł na namowy, 76 1, 10| wyjeżdżali z opłotków na drogę... Antek ni się obejrzał na chałupę, 77 1, 11| szukać!... A nie wyganiać, to Antek byłby pod bokiem i obraza 78 1, 11| ty, Jaguś, co ty? A dyć Antek najbarzej wygadywał na ciebie 79 1, 11| że powtórzyć trudno.~- Antek przeciw mnie? Ocyganili 80 2, 13| zarówno mi jedno! - burknął Antek dźwigając się z pościeli.~ 81 2, 13| zaczyna! - szepnął urągliwie Antek okręcając nogi nagrzanymi 82 2, 13| je niósł na ramieniu.~- Antek, chcesz iść do młocki? Organista 83 2, 13| powstrzymywała, jak mogła. Antek? Cóż miał powiedać? że mu 84 2, 13| ale nie śmiała zacząć, bo Antek wciąż siedział przed wygasłym 85 2, 13| zbraknie!~Wróciła do izby.~- Antek! - powiedziała ostro, śmiele, 86 2, 13| było rozeznać spod śniegów.~Antek wziął się ostro za robotę, 87 2, 13| tam chmura wisiała.~Ale Antek niedługo się błąkał po śnieżnym 88 2, 13| dobierały się do nich, Antek wyszedł naprzeciw i obronił~- 89 2, 13| rozpoczęli zajadłe targi, Antek też stał twardo przy swoim, 90 2, 13| powrotem do zagrody, i nawet Antek się rozsierdził i gotów 91 2, 13| buczy i buczy!- krzyknął Antek siedząc przed rozłożonymi 92 2, 13| Bogiem, za parę dni wrócę.~- Antek! - krzyknęła rozpaczliwie.~- 93 2, 13| utonęły w kurzawie, ale Antek z miejsca się nie ruszył, 94 2, 13| trochu wygrają, wszyscy.~Antek nie słuchał przekpiwań, 95 2, 13| chłód wiał po karczmie, Antek zaś siedział, popijał z 96 2, 13| i spiesznie się usunął.~Antek ino gruchnął w drzwi i wybiegł. ~ 97 2, 14| pacierzy przyjdę, a jakby Antek wrócił, to kapusta jest 98 2, 14| będzie, lekciej. A nie zechce Antek robić, to i tak po proszonym 99 2, 14| powiedział:~- A wasz co robi?~- Antek?... A poszedł szukać roboty!~- 100 2, 14| przypomniało się jej, że Antek przykazywał nie zadawać 101 2, 14| pies warowała będę, czy Antek chce, czy nie... Ociec nie 102 2, 14| być... - powiedział żywo Antek.~- Byliście to i w porębie? - 103 2, 15| Może w jakiś pacierz Antek już stanął do roboty naprzeciw 104 2, 15| Sprawny jucha! - szepnął Antek z uznaniem, ale nie bez 105 2, 15| poganiała.~O dobrym już zmroku Antek powlókł się do domu, a tak 106 2, 15| powiadał o swoim miłowaniu, a Antek kryć się z tym musiał, to 107 2, 15| to szło i rad gadał, że Antek robi u niego i słucha się 108 2, 15| wyjdą jeszcze historie, bo Antek nie daruje i nie dziś, to 109 2, 15| kwaśne jabłko.~Juści, że Antek o tych gadkach nie wiedział, 110 2, 15| wszyscy jeść do młynicy. Antek zaś, że dobrze znał się 111 2, 15| tonęła w dymie, i rajcowali.~Antek usiadł na jakichś workach 112 2, 15| ale ten pomarł! - rzucił Antek i podniósł się, bo już Mateusz 113 2, 15| gospodarzy ci wara! - wrzasnął Antek, gotowy już na wszystko.~ 114 2, 15| chwila wybuchali śmiechem.~Antek cofnął się prawie z progu 115 2, 15| dorzucił ze śmiechem inny.~Antek przysiadł pod cylindrem, 116 2, 15| waliła z rykiem do rzeki.~Antek czekał może z godzinę na 117 2, 15| dowcipy jak grad się posypały. Antek, sam nie wiedząc dlaczego, 118 2, 15| rozlegał, się pokładali.~Antek przysunął się bliżej, prawie 119 2, 15| jak ten pies! - krzyknął Antek przestępując próg.~Mateusz 120 2, 15| zmiarkować co bądź, już Antek skoczył jak ten wilk wściekły, 121 2, 15| że i ranka nie doczeka.~Antek zaś, kiedy Mateusza wynieśli, 122 2, 15| szeptali między sobą.~Ale Antek na nich nie zważał, zmełł 123 2, 16| kolędy za organami.~Jeden ino Antek nie śpiewał z drugimi, przyszedł 124 2, 16| twarz.~Tak, on ci to był, Antek, on, wymizerowany wielce, 125 2, 16| jednakim ogniem grały im oczy.~Antek przysunął się jeszcze bliżej, 126 2, 17| kościele się być czuła...Antek klęczał obok... mówił wciąż 127 2, 17| wtorek, widzi mi się, wasz Antek go pobił; za orzydle wziął, 128 2, 17| bywał u ciebie w komorze, Antek to posłyszał i pobił go! 129 2, 17| zęby cię biorą.~- Jak im Antek przytnie ozory, to zmilkną!~- 130 2, 17| coraz zajadlej.~- Pewnie Antek, nie doczekał się i... - 131 2, 18| skomleć radośnie, go Antek jął głaskać.~- Dobry pies, 132 2, 18| Cicho, Jaguś, cicho!~- Antek !~Struchlała całkiem i tak 133 2, 18| podwórze, prosto do obory, że Antek ledwie zdążył skoczyć do 134 2, 18| drzwi trzasnęły, dopiero Antek się wysunął z ukrycia.~- 135 2, 18| stało jej w myślach, że Antek czeka pod brogiem, czeka... 136 2, 18| musiała się przychylać.~Antek czaił się przy przełazie, 137 2, 18| trzasnął, tak się roznieśli, Antek skoczył w bok i chyłkiem 138 2, 19| ale z nagła ucichł, bo Antek stanął we drzwiach, spostrzegł 139 2, 19| nie mogę - odparł miętko.~Antek nie dowierzał, zmarszczył 140 2, 19| popękały, do ciebie piję, Antek, co tam, poniechaj złości, 141 2, 19| nieprawda?- pytał cicho Antek.~- Nieprawda, przez złość 142 2, 19| Przepili raz i drugi, potem Antek postawił kolejkę i znowu 143 2, 19| raz i drugi a pogadywali, Antek już był zdziebko napity, 144 2, 19| Takuteńko było i z narodem.~Jeno Antek z Mateuszem nie ruchali 145 2, 19| że to nie wiada było, czy Antek jakim ostrym słowem nie 146 2, 19| rozmowa jakoś się nie wiedła, Antek mało mówił, a cięgiem spoglądał 147 2, 19| pokrzywdzeni.~- A najbarzej Antek!~- Trza by we wsi zrobić 148 2, 19| Wyprawia to dzisiaj? - zapytał Antek.~- A dyć ojcowie nasi tam 149 2, 19| nie ugodzi! - rzekł mocno Antek.~- To samo uradzali u Kłęba.~- 150 2, 19| czy Maciej zechce.~- To Antek poprowadzi - wykrzyknął 151 2, 19| dzieuchami! - zauważył któryś.~Antek, któren chciał coś odpowiedzieć 152 2, 19| pilnie rozglądał w tłoku.~Antek zaś już nie spuszczał oczów 153 2, 19| gdzie i pozostał.~Juści, że Antek ino tego czekał, bo wnet 154 2, 19| przytupywał a krzykał la zachęty!~Antek zaś hulał zapamiętale, wywiódł 155 2, 19| ośnieżoną, mroźną, zimową noc.~Antek zaś hulał wciąż na przedzie, 156 2, 19| do starego.~- Ociec, a to Antek tańcuje z macochą, ludzie 157 2, 19| jeszcze swoje dokładali. Antek fundował wszystkim piwo, 158 2, 19| Ciągnęło się to dosyć długo, bo Antek już gorzałkę stawiał całej 159 2, 19| nieco otrzeźwić, juści, że i Antek z Jagusią tańcowali na przedzie.~ 160 2, 19| chycić za rękę, ale w ten mig Antek zakręcił w miejscu i poniósł 161 2, 19| się coś strasznego, gdyż Antek rzucił się za nimi, roztrącił 162 2, 19| , puśćcie! - bełkotał Antek zgoła nieprzytomnie i przysuwał 163 2, 19| stary, gotowy na wszystko, Antek cofnął się bezwiednie, opadły 164 2, 19| rękach i wzdychali, no i Antek, siedzący w kącie samotnie, 165 2, 19| ale słabo kieby przez sen.~Antek wlókł się ciężko i wolno 166 2, 20| nieco przykrócić, jeno...~- Antek jest winien, nie ona! - 167 2, 20| kreminale, ale spalił. To i Antek może to zrobić, musiał coś 168 2, 20| utwierdził w pewności, że to Antek podchodzi nocami i wypatruje 169 2, 21| dzieciom starczyło, nie, że Antek w karczmie przepijał z kamratami, 170 2, 21| sprawiedliwości, ale ten Antek łajdus, no!~- Juści, że 171 2, 21| robak taki przewiercał! Antek chce, to niech przepada, 172 2, 21| skapiał, nie przyjdę, dałby mi Antek! - wykrzyknęła ze złością, 173 2, 21| wygnał ich, prawda, ale Antek go pierwszy pobił i zawsze 174 2, 21| poniewierki by nie było, gdyby się Antek nie sprzągł z suką, temu 175 2, 21| nikto świata nie zwojował... Antek jeszcze powróci do ciebie... 176 2, 21| zaś wyglądała oknem, czy Antek nie wraca, ale nie było 177 2, 21| pójdzie do starego, choćby Antek nie wiem jak zakazywał, 178 2, 22| Wzdrygnęła się na to Jagna, bo i Antek wszedł akuratnie, ale mało 179 2, 22| czerwoną i niebieską, jaką jej Antek podsunął, tak była zajęta 180 2, 22| wołając nawet Józki, a za nią Antek wysunął się też ukradkiem, 181 2, 23| ledwie co dychający, Antek cudem jakimś natrafił na 182 2, 23| ziemi, nie trafił dobrze, bo Antek się zerwał i nim stary ponowił, 183 2, 24| Toteż widno, co bez złość Antek podpalił. ~- Abo się to 184 2, 24| przekładać gospodarzom, że Antek dawno się odgrażał podpaleniem, 185 2, 24| nastawali ci, którym nieraz Antek żebra zrachował kijaszkiem...~ 186 2, 24| pożarze, ile że ni Boryna, ni Antek, ni Jagna nie drażnili sobą 187 2, 24| zbierasz tak rano? - zapytał Antek.~- Do kościoła, Popielec 188 2, 24| próżno mu przekładał - Antek ani usłuchał, ni dał sobie 189 2, 24| rozważania męki Panajezusowej.~Antek zaś nic nie słyszał, bo 190 2, 24| widny, a tak świdrował, Antek odwracał ociężałą głowę 191 2, 24| wyrzucili na zatracenie!~Antek odwrócił się nagle i wolno 192 2, 24| deszcz zacinał w twarz, ale Antek nie zważał na nic, biegł 193 2, 24| przerażająca ogarniała świat, gdy Antek oprzytomniał zupełnie i 194 2, 25| Płoszkową stodołę.~Już tam Antek był.~- Dyć czekam na cię 195 2, 25| drugich oglądał, dopiero Antek się wyrwał, na środek skoczył 196 2, 25| jeszcze głowę podnosił, Antek pobiegł na dzwonnicę i zaczął 197 2, 25| bocznymi drogami ku dworowi, Antek zaś któren był od samego 198 2, 25| Na to właśnie nadleciał Antek, spóźnił się wielce, więc 199 2, 25| podskakiwał po korzeniach.~Antek raz się jeszcze obejrzał, 200 2, 25| porwali się obaj na nogi, Antek też się podniósł i fuzję 201 2, 25| padł kiej kloc na ziemię...~Antek oprzytomniał, rzucił fuzję 202 2, 25| ratować, jak ino poredzili. Antek zaś przysiadł na ziemi, 203 2, 25| jeno, że twarz osmalił, a Antek zwalił się na niego jak 204 2, 25| śmiertelnym o zmiłowanie prosił - Antek porwał go w pazury kiej 205 2, 25| zupełnie podobny do trupa.~Antek szedł przy saniach, wpatrzony 206 3, 26| uszlachtował, a tego ci znowuj Antek Boryniak zakatrupił za ojca.~- 207 3, 27| krzyczy:~- Boryna zabit, Antek zabit, Mateusz i drugie!... - 208 3, 27| powiedział:~- Stary wnet zamrze, Antek o Bożym świecie nie wie, 209 3, 27| Mateusz siedzi z drugimi, Antek zaś osobno.~- I... tak jeno 210 3, 27| Józka.~- Mówili, ale kiej Antek przykazują zabić, to jego 211 3, 28| karczma, a takim prawem, że Antek przez Rocha przykazał go 212 3, 28| przykazał go zarznąć.~- Cóż tu Antek ma do rządzenia? jego to?~- 213 3, 28| ćwierć i połeć słoniny.~- Antek każe wam dać, to dam, ale 214 3, 29| Hance przyszedł na myśl Antek z Jagną. Głęboko się zamedytowała.~- 215 3, 30| się utulić, kiej właśnie Antek jawił się w pamięci tak 216 3, 30| utrudzenia. Jakże!... toć Antek przyjął kiej tego psa 217 3, 31| do niczego. Ucieszy się Antek z takiego przychowku.~- 218 3, 32| czuła, dziwnie słabo.- Wróci Antek, wróci! - radość rozpierała 219 3, 32| Jagna w chałupie, i skoro Antek wróci, cudeńka się tu zaczną 220 3, 32| kołek!... - Tyle co może Antek!... - dodała trwożnie.~- 221 3, 32| dodała trwożnie.~- Antek! - wyszeptała cichuśko, 222 3, 33| mu potem, że niech jeno Antek powróci, a z nim się często 223 3, 33| jeno wykup, a resztę to już Antek postanowi, dajcie...~- Skądże 224 3, 33| jakie bogactwa zbierają. Antek mógłby zaraz uciekać: zna 225 3, 34| kobieta, nie dziwno mi też, co Antek Boryna...~- Dajta spokój, 226 3, 35| jutro albo we wtorek.~- Antek wraca! Antek wraca! - powtarzała 227 3, 35| we wtorek.~- Antek wraca! Antek wraca! - powtarzała bezwolnie.~- 228 3, 35| wszystkiej: ~- Gospodarz wracają! Antek wróci!~Jaże z onej radości 229 3, 35| nie pozwoli.~- A może i Antek - przyszło jej naraz do 230 3, 35| może w narodzie: Żeby choć Antek wrócił!...~- Wróci niezadługo, 231 3, 36| wyskakiwać przed końmi.~- A kaj Antek? - krzyczała z proga Józka 232 3, 36| zaszeptała targając go za rękę - Antek za trzy dni powróci. Odstawili 233 3, 36| Hanuś... zemgliło me... Antek w polu, co? W polu? - powtarzał, 234 3, 36| Sobota, to już dzisiaj Antek wróci z pewnością! - rzekła 235 4, 37| Magda.~- A mnie jeno żal, co Antek nie zdążył do żywego.~- 236 4, 37| gospodarza w chałupie.~- Antek wróci, to i gospodarz będzie - 237 4, 38| rodzony ociec na żebrach! A co Antek na to powie? Dopiero ludzie 238 4, 39| o niczym prawa nie mam. Antek wróci, to się podzielita.~- 239 4, 39| choroby, to może być, póki Antek nie powróci.~- Nie on jeden 240 4, 39| głównie jednak rozmyślała, co Antek powie na to wszystko.~- 241 4, 39| zapiera, wiadomo! Ale że Antek leda dzień wróci, to czego 242 4, 39| abo najdalej jutro powróci Antek!~- Nie zwodzicie mnie aby? - 243 4, 39| Dopiero to będzie, jak Antek wróci, a was wsadzą! Z czystego 244 4, 40| baczenie na wszystko! A jakby Antek wrócił, daj znać na kapuśniki. 245 4, 40| wytrząchając rękami:~- Hanuś! Antek wrócili! Hanuś!~Hanka prasnęła 246 4, 40| głowie miała to jedno, że Antek wrócił i na nią czeka.~- 247 4, 40| ojcowe kolana bełkocąc cosik. Antek objął obydwóch z dziwną 248 4, 40| podsunął spory tobół, z którego Antek jął wyjmować różności, a 249 4, 40| uśmiechał zacierając ręce, Antek zaś jeno pogwizdywał.~- 250 4, 40| obaczycie!~- Niech jeno Antek wróci do dawnego, to jej 251 4, 40| jakby się skarżąc na wisusa.~Antek przystanął pod lasem na 252 4, 40| kiej piorun we zboża...~Antek porwał się bronić, ale już 253 4, 40| zawodził, jaże się rozlegało.~Antek ostawał już za wszystkimi, 254 4, 40| parobek mój kochany! - szepnął Antek, skręcił zaraz w pole i 255 4, 40| kluski zagniatała na ganku.~Antek przerzekł cosik do Pietrka, 256 4, 40| i poleciała do nich, zaś Antek ruszył w podwórze przepatrując 257 4, 40| przechładzali się ludzie.~Antek rozpytywał się o różnoście, 258 4, 40| sprzeczać, wtrącił się Antek:~- Nie ma co, szkoła w Lipcach 259 4, 40| się szydliwe głosy.~- Kto? Antek Boryna! A jakby i on nie 260 4, 40| zaśmiał się zjadliwie, skoro Antek powiedział:~- Przeciek nie 261 4, 40| się, ostał jeno pod oknem Antek z kowalem, bo Rocho klęczał 262 4, 40| drugim... - zły był jak pies.~Antek powstał przeciągając się 263 4, 40| to, jak cię zasądzą?...~Antek przysiadł z powrotem i tak 264 4, 41| Pietrek dowoził, a przyorywał Antek.~Że zaś ziemia gliniasta, 265 4, 41| jaże rwały się postronki.~Antek, jakby wrośnięty w imadła, 266 4, 41| przypomina, cycoń jeden - mruknął Antek śmigając go po kulasach, 267 4, 41| głosy i ptasie śpiewania.~Antek rozciągnął się na trawie 268 4, 41| Będzie woził na tartak!~Antek przysiadł na progu skręcając 269 4, 41| jeszcze dzisia do nich poletę.~Antek cofnął się prędko przed 270 4, 41| kajże to Bartek? - pytał Antek rozglądając się po ludziach.~- 271 4, 41| jakbyś już miał na wozie.~Antek jął pisać kredą na drzwiach 272 4, 41| się kowal od niechcenia.~Antek schmurzył się nagle i oczy 273 4, 41| znowu z zajadłością, zaś Antek pogrążył się w niepokojące 274 4, 41| Przyjdę do cię wieczorem.~Ale Antek nie zapomniał tak zaraz; 275 4, 41| kąpiących się we stawie.~Antek wyciągnął wóz za stodołę, 276 4, 41| czy uredzisz? - mruknął Antek niedowierzająco.~- Dajcie 277 4, 41| dziedzica i kupować!~- Poczekaj, Antek, zaraz, niech no se wszyćko 278 4, 41| dopalały się na zachodzie.~Antek stał czas jakiś nad stawem 279 4, 41| ani się spodziewając, jako Antek patrzy w niego, słucha i 280 4, 41| zadzwonią kosy! No, mówię ci!...~Antek przysiadł wpodle i zaczął 281 4, 41| i uczęstował tabaką, że Antek nabrawszy śmiałości rozpowiedział 282 4, 41| lepsze.~Był za tym, żeby Antek uciekał choćby jutro, to 283 4, 41| ci, późno, czas spać!~Antek tak był przejęty turbacjami, 284 4, 41| w te zgrzebne gzło, ale Antek jeszcze nie spał, zaś kiej 285 4, 41| i ów dałby pieniędzy...~Antek już sto razy gotów był prasnąć 286 4, 41| Skoczył w sad i zginął.~Antek zbladł śmiertelnie i skoczył 287 4, 41| ujrzawszy na progu strażników.~Antek nie mógł się poruszyć, a 288 4, 41| późno? - zapytał wreszcie Antek.~- Po służbie! Dzieło u 289 4, 41| złodziejami? - dorzucił Antek śmielej, wynosząc flachę 290 4, 41| nie schowałem! - odburknął Antek.~- Ja tu po służbie, ponimajcie, 291 4, 42| nosił im gorzałkę a piwo.~- Antek patrzy dzisia w swoją kobietę 292 4, 43| kupa zwalonych szczap, to Antek z Mateuszem i drugie bronili 293 4, 43| niej z pazurami, ledwie Antek zdążył je rozdzielić i tak 294 4, 43| spuszczać wody i równać wyrwy.~Antek prawie przed samą chałupą 295 4, 43| dziesięć razy szczodrzej, toć Antek zaręczył u dziedzica za 296 4, 43| niejednym nas wspomógł.~- Antek wziął się za Szymkiem! - 297 4, 44| odszedł na stronę, kaj stał Antek, Mateusz, Kłąb i Stacho 298 4, 44| zarazem coraz ciaśniej.~Antek, wsparty plecami o węgieł 299 4, 44| prosto do serca trafiał Antek, ale i strach było się przeciwić 300 4, 44| pisarza.~Podszedł do nich Antek z przełożeniem, ale młynarz 301 4, 44| kiej skowronki! - huknął Antek, zatrzęsły się śmiechy, 302 4, 44| słuchać będziem! wrzeszczał Antek.~- Ty kto takoj? - spytał 303 4, 44| udziału w zebraniu gminnym.~Antek poczerwieniał z gniewu, 304 4, 44| niczego! - krzyknął zuchwale Antek.~I odszedł wolno ku wsi, 305 4, 45| Rozdział 9~Antek obzierał się za gromadą 306 4, 45| starszy nie popuścił ni słowa.~Antek się jeno prześmiechał wyciągając 307 4, 45| sięgając jaże do maci, ale Antek, że mu się to już zmierziły 308 4, 45| jakby z wywartego pieca.~Antek wytchnąwszy galancie ruszył 309 4, 45| wszystką moc ze ziemi omglałej.~Antek szedł coraz wolniej, rozmyślając 310 4, 45| kilkanaście kroków i znowu stawał.~Antek skinął mu głową i przeszedł, 311 4, 45| kiej trup i ledwie dyszący.~Antek zawrócił bez słowa, zwalił 312 4, 45| wierzch wylazły, a kiej Antek zwolnił nieco kroku, chycił 313 4, 45| dziedzic na swój powiat?~Antek jął rozpytywać, gdyż Żyd 314 4, 45| lasu i twardszej drogi, Antek odstawił taczki, kupił za 315 4, 45| zagadując o czym innym, ale Antek z rozmysłem wracał do tej 316 4, 45| rzucił z przekąsem, Antek poczerwieniał, łypnął ślepiami, 317 4, 45| klaczy zagrała wątroba.~Antek zaś poszedł w swoją stronę, 318 4, 45| łaski?~- Powiadają, jako i Antek nie skąpi - przepowiadały 319 4, 45| opłotkach Płoszkowej.~- Antek dba tyla o nią, co pies 320 4, 46| się ogrodami do Borynów.~Antek siedział w ganku nakuwając 321 4, 46| zaradzić jakoś - szeptał Antek tężąc myślą.~- Skrzyknę 322 4, 46| ani mru-mru! - rozkazywał Antek zasiadając do przerwanej 323 4, 46| wójt, wielce zalękniony.~Antek obrzucił spojrzeniem całą 324 4, 46| Przeciek wywarte! - odburknął Antek dźwigając się z ławy.~Urzędnik 325 4, 46| przetrząsali dom kieby kopę siana. Antek musiał im wszystko pokazywać 326 4, 46| nabożeństwa! - odpowiedział Antek.~Starszy oddał książeczki 327 4, 46| Szukajcie!...~A kiedy skończyli, Antek przystąpił do starszego 328 4, 46| najbarzej im dopiekał.~Jaż Antek, kiedy już ostali sami, 329 4, 46| boru, kiej dopiero wyszli; Antek wziął zaraz rychtować brykę, 330 4, 46| chałupach.~Na to właśnie czekał Antek, bo skoro jeno drogi opustoszały 331 4, 46| ten ociec rodzony, ale że Antek przynaglał, to pobłogosławiwszy 332 4, 46| kroków nie było słychać.~Antek zaprzągł konie, włożył w 333 4, 46| z kopyta tak ostro, jaże Antek za nim krzyknął:~- Wolniej, 334 4, 46| już od nas! - powiedział Antek.~- Być może, kiedyś powrócę, 335 4, 46| wilcy zjedzą! - westchnął Antek, wpatrzony w cienie, kaj 336 4, 46| mocą i pragnieniem, jaże Antek zawołał:~- Jezu... prowadźcie 337 4, 46| rozeszli.~Do wsi wracał tylko Antek z Jagusią, tamci zaś przepadli 338 4, 47| niespodzianą nowiną. ~Antek majdrował cosik kole woza 339 4, 47| największą robotę - mruknął Antek, ale żonie się nie przeciwił 340 4, 47| przeciek mu zarno powiedzą!~Antek słuchał uważnie, gdyż mocno 341 4, 47| ścierwę i do kreminału!~Antek roześmiał się z jej zapalczywości, 342 4, 47| zagadnął niespokojnie Antek.~- Pomstuje na niego, że 343 4, 47| żal - wtrącił ostrożnie Antek.~- Zaśbym ta żałował, już 344 4, 47| Co inszego mnie trapi.~Antek się zdumiał, ale nijakoś 345 4, 47| sielnie sobie chwaląc.~Antek pomiarkowawszy, o co mu 346 4, 49| chciał słuchać.~- Wiecie, Antek już wyrachował, co na wspomożenie 347 4, 49| zakrzyczała:~- A kajże to Antek Boryna? Cała wieś się zebrała, 348 4, 49| kiej na jarmarku.~Tylko Antek się nie odzywał, stojał 349 4, 49| tego kamienia.~- Ratuj, Antek, poradź co niebądź. Laboga, 350 4, 49| rosła z minuty na minutę.~Antek dojrzawszy, że w organistowych


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL