| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hycnal 1 hymn 3 hymnem 1 i 13137 í 1 ich 281 ichnemu 1 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 13137 i 10642 sie 6542 a 6068 na | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
4001 2, 15| śmierci uchronić!~- Był ci i u nas Kuba, któren do boru 4002 2, 15| ten pomarł! - rzucił Antek i podniósł się, bo już Mateusz 4003 2, 15| porwała złość, -że wybiegł i zawołał:~- Nie drzyj się 4004 2, 15| kałdunowi - powiedział Bartek.~- I... krzyczy, by się przed 4005 2, 15| do was!~- Zawrzyj pysk i weź ozór za zęby, bym ci 4006 2, 15| robotą Antkową pilnie baczył i stróżował go na każdym kroku, 4007 2, 15| na robotę, to spostrzegł i przy pierwszej wypłacie 4008 2, 15| Dobryś mi ty, dobry mi i on, dobry mi każdy, któren 4009 2, 15| jest tyle co Bartek, a może i więcej, tom postąpił. Sprawiedliwy 4010 2, 15| wszystko do stu diabłów i niech se pan sam staje do 4011 2, 15| tartak poprowadzi Boryna, i do tego za cztery złote 4012 2, 15| Mateusz, że młynarz nie ustąpi i nie da się nastraszyć, to 4013 2, 15| zrobił się jakby miększym i wyrozumialszym, spostrzegli 4014 2, 15| a Bartek splunął na to i rzekł do drugich:~- Głupi 4015 2, 15| Mateuszowi zmiękła rura i że wieś z niego przekpiwała, 4016 2, 15| co ten łoński rok albo i mniej. Nie dla płacy robił, 4017 2, 15| w niej prosto zapamiętał i chodził jak ten koń w kieracie, 4018 2, 15| jak ten koń w kieracie, co i nie popędzany, a w kółko 4019 2, 15| póki go nie zatrzymają.~I tak szedł dzień za dniem, 4020 2, 15| samych Godów w ciężkiej i bezustannej pracy, aż mu 4021 2, 15| z wolna przycichła dusza i jakby skrzepła na lód, że 4022 2, 15| Dziwowali się temu ludzie i różnie o tym mówili. Ale 4023 2, 15| jako w tej wodzie bystrej i głębokiej, którą mróz w 4024 2, 15| którą mróz w lody okuje i śniegi przysypią - a bełkocze 4025 2, 15| spodzieje, kiej pęknie powłoka i wody luną... Tak ci było 4026 2, 15| wody luną... Tak ci było i w nim; robił, harował, pieniądze 4027 2, 15| rzekł nikomu, nie wyrzekał i jakby o wszystkich krzywdach 4028 2, 15| radowała się tej przemianie i dziękowała za nią Bogu gorąco, 4029 2, 15| służką mu była najwierniejszą i najpamiętliwszą, ale i często 4030 2, 15| najwierniejszą i najpamiętliwszą, ale i często łapała oczami jego 4031 2, 15| często opadały jej ręce i z zamarłym sercem oglądała 4032 2, 15| pobrzękiwały z lodowych przysłon i z ziemi przemarzłej niosły 4033 2, 15| snu, ciężkiego snu zimy, i co dnia przyspieszał kroku, 4034 2, 15| nie ujrzeli zasłuchanego, i biegł drugą stroną stawu, 4035 2, 15| nikogo.~Nikogo!~Dlatego też i w niedziele przesiadywał 4036 2, 15| szedł z nią do kościoła. Nie i nie. Bał się spotkania z 4037 2, 15| niezgorzej stowarzyszył, i sam czuł, że wieś wciąż 4038 2, 15| nim zajmuje~że go pilnują i śledzą na każdym kroku jak 4039 2, 15| by do dna duszy sięgnąć i wypatroszyć ją z każdego 4040 2, 15| wypatroszyć ją z każdego zamysłu, i przejrzeć na wskróś. Bolały 4041 2, 15| nigdy do niego nie zajrzy.~I prawdę rzekł, że ledwie 4042 2, 15| niby w ten kantar żelazny i trzymał krzepko, nie popuszczał 4043 2, 15| mdlała dusza z utrudzenia i coraz częściej chciało mu 4044 2, 15| było, bo życie mu mierzło i przeżerał go smutek - głęboki 4045 2, 15| wrzepił się w serce pazurami i darł, i ozdzierał.~Ciężko 4046 2, 15| w serce pazurami i darł, i ozdzierał.~Ciężko mu było 4047 2, 15| tym jarzmie, ckno, ciasno i duszno, jak temu spętanemu 4048 2, 15| psu na łańcuchu, jak... że i nie wypowiedzieć!~Czuł się 4049 2, 15| rodne, obłamane przez wicher i na zagładę skazane , a schnące 4050 2, 15| odbywały się u Kłębów, choć i bez muzyki, ale zabawiali 4051 2, 15| chyrlał, kwękał, aż się i przeniósł do Abramka na 4052 2, 15| z czego się śmiać albo i markocić; a zaś po różnych 4053 2, 15| kłopotał się, kto się zabawiał i rad w kieliszki przedzwaniał 4054 2, 15| przyjacioły, kto się puszył i wynosił nad drugie, kto 4055 2, 15| się uganiał kto chyrlał i na księżą oborę poglądał, 4056 2, 15| jakby poza wsią, poza ludźmi i czuł się jako ten ptak obcy, 4057 2, 15| pierwszy wyciągnął rękę i rzekł miętko, jakby z żalem:~- 4058 2, 15| poradziłbym, pomógł, chociaż i u mnie się nie przelewa...~- 4059 2, 15| przelewa...~- Mogłeś przyjść i pomóc!~- Jakże... pierwszy 4060 2, 15| nas krzywda spotkała, to i bolenie jednakie.~- Nie 4061 2, 15| wiatru za nim nie złapać i szkody nie pomścić.~- Że 4062 2, 15| pójść, sam ksiądz namawiał i niewolił, żeby obrazy boskiej 4063 2, 15| prosiłem cię o wojnę, to mie i ze zgodą nie żeń, widzisz 4064 2, 15| całkiem mnie poniechaj i z drogi mi schodź, bo jak 4065 2, 15| wiewiórczych kudłów nadrę i żeber pomacam, nie obronią 4066 2, 15| pomacam, nie obronią cię i strażniki,~choć z nimi trzymasz. 4067 2, 15| Zapamiętaj to sobie!~Odwrócił się i poszedł nie obejrzawszy 4068 2, 15| ścierwa, ze starym trzyma i do mnie z przyjacielstwem 4069 2, 15| ale musiał but zezuwać i okładać lodem, bo napuchła 4070 2, 15| okładać lodem, bo napuchła i srodze bolała... A do tego 4071 2, 15| srodze bolała... A do tego i Mateusz dzisiaj był rozżarty 4072 2, 15| głowę suszyła, nie zrobił i zastawiał się brakiem czasu.~ 4073 2, 15| Hanka chodziła strapiona i zapłakana, bo Pietruś leżał 4074 2, 15| Jagustynki, aby chłopca okadziła i przemierzyła, bo obsunąć 4075 2, 15| rozglądała się kryjomo po izbie i dziwną ochotę miała gadać, 4076 2, 15| wzięła się oglądać chłopca i lekować...~- Pójdę do młyna, 4077 2, 15| pewniej kasza będzie! - I poszedł spiesznie, zły był, 4078 2, 15| spiesznie, zły był, wzburzony i tak na wnątrzu rozciepany 4079 2, 15| się prawie z progu izdebki i poszedł na młyn szukać Franka.~- 4080 2, 15| przesiadywała tu całe noce, bo i gdzież się podzieje biedota! - 4081 2, 15| widział Mateuszowe plecy i głowy innych, pochylonych 4082 2, 15| innych, pochylonych ku niemu i zasłuchanych, mógł był słyszeć 4083 2, 15| turkot młyna nie pozwalał, a i sam słuchać nie chciał.~ 4084 2, 15| Uwalił się prawie na workach i jakby drzemał nieco ze znużenia.~ 4085 2, 15| trząsł się cały, dygotał i pracował wszystkimi gankami, 4086 2, 15| wrzące, w śnieżyste drzazgi i waliła z rykiem do rzeki.~ 4087 2, 15| przy izdebce, przeszedł i biorąc już za klamkę przystanął 4088 2, 15| warzy mleko, to herbatę i do pierzyny jej nosi.. - 4089 2, 15| nawet sam koło krów chodzi i z Jagustynką wszystko obrządza, 4090 2, 15| Gruchnęli śmiechem ogromnym i dowcipy jak grad się posypały. 4091 2, 15| dawne miejsce, padł na worki i bezmyślnie patrzył w długą, 4092 2, 15| te kocie oczy zaczajone i drygały raz po raz na sznurach. 4093 2, 15| wysiedzieć, podniósł się znowu i cicho, na palcach podsunął 4094 2, 15| podsunął się pod same drzwi i słuchał.~-...wszystko mu 4095 2, 15| płot pono się spieszyła i bez to - Dominikowa przytwierdziła, 4096 2, 15| przytrafia dzieuchom, że i ją to samo spotkało w panieństwie... 4097 2, 15| przydusił, aż tamten dech i głos stracił, drugą ujął 4098 2, 15| nogą drzwi wywalił na dwór i poniósł go prędko za tartak, 4099 2, 15| rzeki ogrodzonej płotem, i cisnął z całej mocy, aż 4100 2, 15| wodę.~Rejwach się uczynił i krzyk wielki, bo rzeka w 4101 2, 15| tym miejscu bystra była i głęboka, rzucili się ludzie 4102 2, 15| rzucili się ludzie na ratunek i wyciągnęli go rychło, ale 4103 2, 15| młynarzowego domu, bo cięgiem mdlał i rzygał krwią. Po księdza 4104 2, 15| nim widziało, myśleli, że i ranka nie doczeka.~Antek 4105 2, 15| jego miejscu przed kominem i grzał sobie ręce, i pogadywał 4106 2, 15| kominem i grzał sobie ręce, i pogadywał z Frankiem, który 4107 2, 15| skoro ludzie popowracali i uspokoiło się nieco, rzekł 4108 2, 15| ino będzie mnie szarpał i nastawał na mnie, każdemu 4109 2, 15| ten snopek słomy, ponieść i rzucić do wody! Jeszcze 4110 2, 15| żeby się pobili, zmagali i jeden drugiego przemógł, 4111 2, 15| tego szczeniaka za uszy i ciepnąć do wody! Że mu ta 4112 2, 15| nie zważał, zmełł kaszę i koło północka poszedł do 4113 2, 15| szepnął nienawistnie i splunął.~W domu nic nie 4114 2, 15| prowadźcie robotę, cztery złote i obiad będę wam płacił.~- 4115 2, 15| tyle, co Mateuszowi, stanę i nie gorzej poprowadzę.~Młynarz 4116 2, 15| rady, zaraz go też zabrał i poszli.~Hanka nic z tego 4117 2, 16| po paru dniach miętkich i wilgnych mgieł, to obwalił 4118 2, 16| się nawet całkiem wyłupało i świeciło na modrym, jakby 4119 2, 16| dzień, podnosił się jeszcze i przejmował taką skrzytwą, 4120 2, 16| skrzytwą, że dech zapierało i stworzenie wszelkie chodziło 4121 2, 16| świat się cały rozsłonecznił i stanął w takich migotliwych, 4122 2, 16| białe, roziskrzone, a głuche i martwe, ino czasami ptak 4123 2, 16| się pod zasypanymi krzami i płochliwie, czujnie ciągnęło 4124 2, 16| śniegach, stawał słupka i drapał stwardniałą skorupę 4125 2, 16| zmartwiałych z zimna! - Pusto i głucho się czyniło na tych 4126 2, 16| strumienie.~Chłód przejmujący i od tych mroźnych brzasków 4127 2, 16| świetlisty wionął światem całym i przenikał na wskróś zlodowaciałą 4128 2, 16| się jękliwy głos dzwonka i skrzyp sani, ale tak słabo 4129 2, 16| skrzyp sani, ale tak słabo i odległe, że jeszcze nie 4130 2, 16| całkiem, nie rozeznał skąd i gdzie, a już przebrzmiał 4131 2, 16| gdzie, a już przebrzmiał i zgoła przepadło w cichościach.~ 4132 2, 16| stawu, rojno było od ludzi i wrzaskliwie; radosny nastrój 4133 2, 16| śniegach, szczekały z uciechy i ganiały za wronami, tłukącymi 4134 2, 16| trącane w biegu drzewiny i krze sypały strugami okiści 4135 2, 16| gdzieś za nim, w błotach i w oparzeliskach, z oparów 4136 2, 16| się krzyki dzikich kaczek i całe ich stada kołowały.~ 4137 2, 16| Maćków, u wójtów, u Kłębów, i kto ich tam zliczy a wypowie 4138 2, 16| posypywano izby, sienie, a nawet i śnieg przed progami świeżym 4139 2, 16| igliwiem, a gdzieniegdzie to i bielono poczerniałe kominy; 4140 2, 16| na gwałt pieczono chleby i one strucle świąteczne, 4141 2, 16| święto, radosny dzień cudu i zmiłowania Jezusowego nad 4142 2, 16| pracowitych dniach, to i w ludziskach budziła się 4143 2, 16| szarzyzny, podnosiła się i szła radosna, czująca mocno 4144 2, 16| spotkanie narodzin Pańskich!~I u Borynów był taki sam rwetes, 4145 2, 16| taki sam rwetes, krętanina i przygotowania.~Stary jeszcze 4146 2, 16| przyśpiewywała cichuśko i strzygła z papierów kolorowych 4147 2, 16| miesiła w dzieży ciasto i przy matczynej pomocy piekła 4148 2, 16| żywo, bo ciasto już kipiało i trza było wyrabiać bochenki, 4149 2, 16| zaglądała do placka z serem i miodem, któren wygrzewał 4150 2, 16| wygrzewał się już pod pierzyną i czekał na piec, to latała 4151 2, 16| przykazane, aby pilnował ognia i dokładał polan, ale tyle 4152 2, 16| Dominikowa szukały go po obejściu i nawoływały, ani się odezwał 4153 2, 16| szczerym polu pod krzami i zakładał sidła na kuropatki, 4154 2, 16| przysypywał plewami dla niepoznaki i przynęty. Łapa z nim był 4155 2, 16| przynęty. Łapa z nim był i ten bociek, którego to był 4156 2, 16| żywił, sztuk różnych wyuczył i tak się z nim pokumał, że 4157 2, 16| siedział już od rana w kościele i tam do spółki z Jambrożym 4158 2, 16| Jambrożym przystrajali ołtarze i ściany jedliną, jakiej nawiózł 4159 2, 16| ułożyła bochenki na desce i jeszcze oklepywała i smarowała 4160 2, 16| desce i jeszcze oklepywała i smarowała je białkiem, by 4161 2, 16| Witek wraził głowę w drzwi i krzyknął:~- Kolędę niesą!~ 4162 2, 16| schowała pod zapaskę gołe ręce i zapraszała, by siedli odpocząć, 4163 2, 16| dźwigał niezgorsze torbeczki i niepróżne.~- Jeszcze mamy 4164 2, 16| Jagnę, aż poczerwieniała i jęła spiesznie ściągać na 4165 2, 16| ściągać na ręce rękawy, że i on pokraśniał jak burak 4166 2, 16| on pokraśniał jak burak i wziął w koszu szukać opłatków, 4167 2, 16| opłatków, a wyjął lepszą i grubszą paczkę, bo w złoty 4168 2, 16| bo w złoty pasek okręconą i poprzekładaną kolorowymi 4169 2, 16| wzięła ją przez zapaskę i położyła na talerzu pod 4170 2, 16| garniec siemienia lnianego i sześć jajek.~- Pan Jaś dawno 4171 2, 16| Nocy, tak! - rzekł ciszej i spuścił oczy.~- Mój Boże, 4172 2, 16| ostaną, a może da Bóg, to i w naszej parafii!~- Cóż 4173 2, 16| chudziaczkowi, krew go uszła i nawet bez świętej spowiedzi 4174 2, 16| to pod krzyżami wystaje i zmiłowania boskiego czeka!... 4175 2, 16| nie widziałam sama, to i nie przysięgnę na to, ale 4176 2, 16| człowiekowy rozum, choćby i największy, a nie wyrozumie, 4177 2, 16| poczciwości to był parob, że i drugiego nie znaleźć a cichy, 4178 2, 16| Jagna odwróciła szybko twarz i zaczęła nakładać chleb na 4179 2, 16| Józka przystąpiła zapłoniona i jęła prosić, aby dał parę 4180 2, 16| że dał jej kilkanaście i coś aż w piąciu kolorach.~- 4181 2, 16| Jezus, a dyć to starczy i na światy, i na księżyce, 4182 2, 16| to starczy i na światy, i na księżyce, i na gwiazdy! - 4183 2, 16| na światy, i na księżyce, i na gwiazdy! - wołała ucieszona, 4184 2, 16| ucieszona, poszeptały z Jagną i zesromana, przysłaniając 4185 2, 16| ten czas powrócił z miasta i wchodził do izby, a za nim 4186 2, 16| ręce. - Droga jak po szkle i sanna sielna, ale i taki 4187 2, 16| szkle i sanna sielna, ale i taki mróz, że trudno w saniach 4188 2, 16| niezgorszą wyrękę, bo to i przy organach, i w kancelarii! 4189 2, 16| bo to i przy organach, i w kancelarii! Juści, staremu 4190 2, 16| ocieliła, to został w domu i pilnuje.~- W dobry czas, 4191 2, 16| Samam nosiła, ale nawet i po palcu pić nie chciał, 4192 2, 16| kochania, bo choć kwardy był i nieustępliwy la wszystkich 4193 2, 16| patrzał, jej się radził, a i Dominikowej też, że do cna 4194 2, 16| a użalić się przed kim i poradzić, że już o niczym 4195 2, 16| już o niczym nie myślał i o nic nie stojał, co ino 4196 2, 16| nią rozmiłowanymi oczami i kieby przed weselem, słodkie 4197 2, 16| matkę, to na Józkę, a często i starego do niej zaganiała 4198 2, 16| głównie po to, by ostać samej i zamyślać się o Antku.~Jasio 4199 2, 16| różne, gospodarstwo, że i kiej to miała o nim pomyśleć! 4200 2, 16| pomyśleć! Nie widywała go, to i na myśl nie przychodził, 4201 2, 16| nagła stanął przed oczami i patrzył z taką żałością, 4202 2, 16| musiał, że się biedzi teraz i wydziera z siebie, i w męce 4203 2, 16| teraz i wydziera z siebie, i w męce się pławi, bo taka 4204 2, 16| ino oczy poniesą, na bory i lasy.~- Co on tam, chudziak, 4205 2, 16| chudziak, porabia, co se myśli? I ani sposobu, by z nim pomówić, 4206 2, 16| nim pomówić, ani sposobu i... nie wolno! Prawda, nie 4207 2, 16| wciąż jej wracał na oczy i wszędzie przypominały się 4208 2, 16| się jego niebieskie ślepie i te brwie czarne, i te wargi 4209 2, 16| ślepie i te brwie czarne, i te wargi czerwone, słodkie, 4210 2, 16| bo ciągle stał przed nią i tęsknica rosła w niej, i 4211 2, 16| i tęsknica rosła w niej, i rozdzierała duszę, co ją 4212 2, 16| czyniącej pospiesznie światy, i buchnęła płaczem.~Uspokajała 4213 2, 16| pomogło, wypłakała się do woli i wnet się w niej cosik przemieniło 4214 2, 16| a potem na siebie długo i ważnie spoglądali, wywiedli 4215 2, 16| sieni, coś tam poszeptali i wrócili rozradowani, weseli, 4216 2, 16| rozradowani, weseli, roześmiani i nuż ją brać w ramiona, całować, 4217 2, 16| Abo to mi nowina brać i cięższą!~Nic nie rozumiała.~ 4218 2, 16| roboty, ale cóż poradzi, trza i za to Panu Bogu podziękować... - 4219 2, 16| Panu Bogu podziękować... - I znowu chciał ją całować, 4220 2, 16| wyrwała mu się ze złością i pobiegła do matki z wymówkami, 4221 2, 16| tego, co?~- Bo nie chcę i tyle!~- Przecież gdyby było 4222 2, 16| czego Boże broń, do zapisu i jego część by przyszła, 4223 2, 16| po równo z drugimi, może i na całym gruncie byś ostała...~- 4224 2, 16| ino jedno w głowie: grunt i grunt, a la mnie tyla stoi, 4225 2, 16| Boś młódka jeszcze i głupia, a pleciesz bele 4226 2, 16| a wieczór ino, ino~Jakoż i prawda była, wieczór już 4227 2, 16| posypane - ale wieś głuchła i przycichała ; nosili jeszcze 4228 2, 16| gdzieniegdzie, zrywały się tu i ówdzie głosy różne, ale 4229 2, 16| wraz z gaśnięciem zórz i z tą popielną sinością, 4230 2, 16| zamierał, przycichały obejścia i pustoszały drogi. Dalekie 4231 2, 16| wieczór prędko nastawał i brał ziemię w moc swoją, 4232 2, 16| swoją, a mróz się podnosił i tak ściskał, że głośniej 4233 2, 16| grały śniegi pod trepami i szyby malowały się w rózgi 4234 2, 16| szyby malowały się w rózgi i kwiaty dziwne...~Wieś zginęła 4235 2, 16| ani ujrzał domów, płotów i sadów, jedne tylko światełka 4236 2, 16| zarówno u bogacza, jak i u komornika, jak i u tej 4237 2, 16| jak i u komornika, jak i u tej biedoty ostatniej, 4238 2, 16| ostatniej, przystrajano się i czekano z namaszczeniem, 4239 2, 16| bielonym, podścielano sianem i wyglądano oknami pierwszej 4240 2, 16| zasnuwać jakby dymami sinymi i całkiem zatapiało się w 4241 2, 16| Wyjrzał na to Boryna, wyjrzeli i drudzy, a na ostatku Rocho.~ 4242 2, 16| głębin rodziła się gwiazda i zda się rosła w oczach, 4243 2, 16| Powtórzyli za nim pobożnie i wpili się oczami w tę światłość 4244 2, 16| wiarą gorącą, dufnością i brały w siebie to światło 4245 2, 16| szprychy świętego koła, i skrzyły się po śniegach, 4246 2, 16| skrzyły się po śniegach, i świetlistymi drzazgami rozdzierały 4247 2, 16| a liczne, nieprzeliczoną i nieprzejrzaną gęstwą, że 4248 2, 16| pokryło się rosą świetlistą i rozwijało się nad światem 4249 2, 16| rzekł Roch.~Weszli do domu i zaraz też obsiedli wysoką 4250 2, 16| zaraz też obsiedli wysoką i długą ławę.~Siadł Boryna 4251 2, 16| bo trzeba było o jadle i przykładaniu pamiętać.~Uroczysta 4252 2, 16| izbę.~Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek pomiędzy 4253 2, 16| chlebie, a pojadali wolno i godnie.~Najpierw był buraczany 4254 2, 16| śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym, 4255 2, 16| gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprużone, 4256 2, 16| ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło 4257 2, 16| jeść dnia tego.~Jedli długo i mało kiedy jeśli tam które 4258 2, 16| łyżek o wręby się rozlegał i mlaskanie - tylko Boryna 4259 2, 16| do okna.~- Nie puszczać i nie obzierać się, to złe, 4260 2, 16| się, to złe, wciśnie się i na cały rok ostanie! - wykrzyknęła 4261 2, 16| Dominikowa.~Opuścili łyżki i słuchali strwożeni, pukanie 4262 2, 16| stanęła pokornie u proga i przez łzy, co się jej jak 4263 2, 16| cicho:~- Dajcie kąt jaki i choćby to, co psu wyrzucicie! 4264 2, 16| dzieci... samą mię ostawiły i bez tej okruszyny chleba... 4265 2, 16| nie wrócicie już po nic...~I z wielką dobrością zrobił 4266 2, 16| Jagusia niczego nie żałowała i szczerym sercem zniewalała 4267 2, 16| siedziała cicho, skulona i zaparta w sobie, że jeno 4268 2, 16| ciepło, serdecznie, nabożnie i tak uroczyście, jakby między 4269 2, 16| wesoło trzaskał na kominie i rozświetlał całą izbę, aż 4270 2, 16| lśniły się szkła obrazów i czerwieniały zamarznięte 4271 2, 16| wzdłuż ławy, przed ogniem, i poradzali z cicha a poważnie.~ 4272 2, 16| kawy, to słodzili ją suto i popijali z wolna...~Aż Rocho 4273 2, 16| książkę okręconą w różaniec i zaczął z niej czytać cichym 4274 2, 16| A ta sama gwiazda, co i dzisiaj świeci, spłonęła 4275 2, 16| dla tej świętej Dzieciny - i drogę wskazywała trzem królom, 4276 2, 16| królom, co chociaż pogany i czarne jako te sagany, a 4277 2, 16| sagany, a serca mieli czujące i z krajów dalekich, zza mórz 4278 2, 16| oną, a głos mu się wzmagał i rozmadlał, i w śpiew prawie 4279 2, 16| się wzmagał i rozmadlał, i w śpiew prawie przechodził, 4280 2, 16| drżeniu dusz olśnionych cudem i w najszczerszym odczuciu 4281 2, 16| Dziecineczko słodka!... Myśleli i serca biły współczuciem, 4282 2, 16| współczuciem, a dusze się zrywały i niesły we świat jako ci 4283 2, 16| Dzieciątka przypadali sercami i całą mocą wiary ognistej 4284 2, 16| całą mocą wiary ognistej i dufności oddawali Mu się 4285 2, 16| miętkie dzieuszysko było i wielce czujące, zapłakała 4286 2, 16| szarpał Szymka za kapotę i wykrzykiwał:~- Cie!... - 4287 2, 16| Dziw, że to nie zamarzło!~- I że to chciał Pan Jezus tyle 4288 2, 16| to:~- Bo ino ofiarą swoją i cierpieniem mógł zbawić 4289 2, 16| całkiem zapanował nad światem i wybierał dusze la siebie.~- 4290 2, 16| la siebie.~- Rządzi on tu i tak niemało - szepnęła Jagustynka.~- 4291 2, 16| rządzi, a to są kumy złego!~- I... co tam rządzi, co panuje, 4292 2, 16| człowiekiem zła dola ma moc swoją i to cierpienie.~- Nie powiadajcie, 4293 2, 16| przeciwiła, pomilkli też wszyscy i rozważali, a Szymek powstał 4294 2, 16| Szymek powstał z miejsca i chyłkiem chciał się wynieść.~- 4295 2, 16| został, zajrzyjcie do krów i czekajcie, przyjdę po was 4296 2, 16| czekajcie, przyjdę po was i razem do kościoła pójdziemy. - 4297 2, 16| ale się zaraz podniesła i wzięła ze stołu opłatek.~- 4298 2, 16| pójdziemy. W tę noc Narodzenia i każde bydlątko rozumie człowieczą 4299 2, 16| rozumie człowieczą mowę, i przemówić jest zdolne, że 4300 2, 16| równe są dzisiaj ludziom i społecznie z niemi czujące, 4301 2, 16| społecznie z niemi czujące, więc i opłatkiem trza się z niemi 4302 2, 16| leżały rzędem obok siebie i przeżuwały glamiąc powoli, 4303 2, 16| glamiąc powoli, ale na światło i głosy jęły postękiwać, zbierać 4304 2, 16| Darzyć ci się będą lepiej i nie chorować; jeno jutro 4305 2, 16| połamała opłatek na pięć części i przychylając się nad każdą 4306 2, 16| stworzenie, trawka kużda, choćby i ta najmarniejsza, kamuszek 4307 2, 16| Jezus kochany! Wszystko! To i ta ziemia, i te kamienie! - 4308 2, 16| Wszystko! To i ta ziemia, i te kamienie! - wykrzyknęła 4309 2, 16| Prawdę rzekłem, tak ci to i jest - wszystko ma swoją 4310 2, 16| na świecie, czującem jest i na swoją godzinę czeka, 4311 2, 16| czeka, aż Jezus się zmiłuje i rzeknie: "Wstań, duszo, 4312 2, 16| zasługuj się nieba!" Bo i robaczek najmniejszy, i 4313 2, 16| i robaczek najmniejszy, i ta trawka chwiejna, wszystko 4314 2, 16| się po swojemu zasługuje i po swojemu chwały Pańskiej 4315 2, 16| sobie w głowie przekładali i tak, i owak, a pojąć tego 4316 2, 16| głowie przekładali i tak, i owak, a pojąć tego nie mogli. 4317 2, 16| czyniąca, ale żeby kamienie i wszystko duszę swoją miało... 4318 2, 16| mogli tego wymiarkować. I nie myśleli już nad tym 4319 2, 16| U ojca razem posiedzim i społem pójdziemy na pasterkę - 4320 2, 16| Pietrek ostał na podwórzu i rąbał drzewo, aby nie brakło 4321 2, 16| a Witek nosił naręczami i układał drwa w sieni.~- 4322 2, 16| zapomniał! Dogonił mnie wójt i prosił, byście, Dominikowa, 4323 2, 16| do niej, już tam krzyczy i wydziera się, że pewnie 4324 2, 16| Pogadała po cichu z kowalową i pobiegła do chorej, że to 4325 2, 16| znająca była na chorobach i niejednego lepiej wylekowała 4326 2, 16| dzisiejszy, a między drugimi i taką:~- "Dawno już temu 4327 2, 16| kij niezgorszy w garści i krzepki też był, że może 4328 2, 16| zbóje kryły się w lasach i poczciwym ludziom drogę 4329 2, 16| bór był zielony, pachnący i żywymi głosami rozbrzmiały, 4330 2, 16| to drzew a się kołysały i szum srogi szedł górą. Pospieszał 4331 2, 16| przez taki gąszcz, gdzie się i oczami nie przecisnął, a 4332 2, 16| przeżegnał, pacierz w głos mówił i w dyrdy pobiegł...~Już się 4333 2, 16| zbóje! Dwunastu ich było i wszyscy z nożami! Bronił 4334 2, 16| przygnietli nogami, odnieśli noże i już, już mieli go żgnąć... 4335 2, 16| wtem skamienieli z nagła i zostali tak z podniesionymi 4336 2, 16| srodzy a nie ruchający się - i wszystko się w ten mig zatrzymało 4337 2, 16| miejscu... Ptaki pocichły i wisiały w powietrzu... rzeki 4338 2, 16| zaląkł w to oczymgnienie i skamieniał!~Jak to długo 4339 2, 16| w tym cudzie przestrogę i razem już poszli za tymi 4340 2, 16| nimi, co ino żyło na ziemi i w powietrzu."~Dziwowali 4341 2, 16| opowiadał, ale potem Boryna, to i kowal też opowiadali różne 4342 2, 16| opiekuny różne, co biednemu i uciśnionemu zmarnieć nie 4343 2, 16| zwierz, a to głód, a w końcu i ta kostucha dodusi - a ci 4344 2, 16| ci prawią o miłosierdziu i głupie żywią, i manią obietnicami, 4345 2, 16| miłosierdziu i głupie żywią, i manią obietnicami, że zbawienie 4346 2, 16| Przyjdzie, ale Antychryst, i ten sprawiedliwość wymierzy, 4347 2, 16| kurczątkiem.~Porwał się Rocho i zaczął wielkim głosem wołać:~- 4348 2, 16| potępienie się wiedziesz i wieczny ogień! - Ale upadł 4349 2, 16| wierzącej wykładał prawdę i na dobrą drogę wyprowadzał.~ 4350 2, 16| dobrą drogę wyprowadzał.~I długo, długo mówił, że lepiej 4351 2, 16| długo mówił, że lepiej i ksiądz na ambonie nie potrafił.~ 4352 2, 16| wywołał po cichu Józkę i poszli oboje do obory.~Trzymając 4353 2, 16| obory.~Trzymając się za ręce i dygocząc ze strachu, a żegnając 4354 2, 16| Podniesienia, ale dufność serdeczna i wiara w nich była, bo Witek 4355 2, 16| nachylił się aż do samego ucha i szepnął drżąco:~- Siwula, 4356 2, 16| Przyklęknęli przy drugiej i znowu Witek zapytał, ale 4357 2, 16| gospodarzowi postroneczki... a i ten rzemień stary... a i 4358 2, 16| i ten rzemień stary... a i te... - nie mógł mówić więcej, 4359 2, 16| więcej, płacz go chycił, żal i to poczucie winy, że aż 4360 2, 16| mu serdecznie wtórowała, i tak płakali społem, nie 4361 2, 16| drugiej zaś stronie mył się i pucował do czysta Pietrek 4362 2, 16| pozbył się bowiem szynela i tych sołdackich ubierów, 4363 2, 16| burkiem przezywali, tom się i przeodział! - wybełkotał.~- 4364 2, 16| mowy swojej nie słyszał, to i nie dziwota!...~Umilkli 4365 2, 16| Sygnaturka wciąż dzwoniła i jako ten ptaszek świergotała 4366 2, 16| drzwiami lunął potok światła i zamigotał jak błyskawica, 4367 2, 16| rozgorzałe okna kościelne i główne drzwi na rozcież 4368 2, 16| naród zaś płynął przez nie i płynął jak woda, z wolna 4369 2, 16| wnętrze, przystrojone w jodły i świerki, że jakby gęsty 4370 2, 16| ołtarze, z ław się wynosił i prawie sięgał czubami sklepień, 4371 2, 16| czubami sklepień, a chwiał się i kołysał pod naporem tej 4372 2, 16| naporem tej żywej fali, i przysłaniał mgłą, parami 4373 2, 16| wciąż jeszcze nadchodził i płynął bez końca...~Nadeszli 4374 2, 16| szli ramię w ramię, ostro i ciężko, bo chłopy były ogromne, 4375 2, 16| jednej, w podwójnych zapasach i w czepcach pookręcanych 4376 2, 16| kapaniną, po dwóch, po trzech i ci z Modlicy, cherlaki i 4377 2, 16| i ci z Modlicy, cherlaki i mizerota sama; w łatanych 4378 2, 16| torfowym od nich wiało.~I z Woli nadchodził naród, 4379 2, 16| sznurami czarnymi przybrane i pasami czerwonymi okręceni.~ 4380 2, 16| czerwonymi okręceni.~Nadciągnęła i szlachta rzepecka, co to 4381 2, 16| milczkiem, spode łba patrzący i z góry, a kobiety swoje, 4382 2, 16| dwórki jakie wystrojone i wielce urodne, białe na 4383 2, 16| świergotliwe, wiedli w pośrodku i mocno uważali.~A zaraz po 4384 2, 16| sosnowy wyrośnięci, śmigli i mocni; a postrojeni aż oczy 4385 2, 16| wstęgi u koszul zielone i portki żołtopasiaste , a 4386 2, 16| paradą, a puszył się, wynosił i po ławkach przed: wielkim 4387 2, 16| wielkim ołtarzem zasiadał, i pierwszeństwo brał przed 4388 2, 16| białych, wiązanych pod brodę, i w katanach z cienkiego sukna... 4389 2, 16| że kto by tam zapamiętał i wyliczył!...~A między tym 4390 2, 16| zwartym, kolebiącym się i szumiącym jak bór, gęsto 4391 2, 16| bieliły kapoty Lipczaków i czerwieniały chusty kobiet.~ 4392 2, 16| się zakołysał, pochylił i na kolana padł przed majestatem 4393 2, 16| przed majestatem Pańskim.~I już cicho było, nikt nie 4394 2, 16| każdy wpatrzony w księdza i w tę świeczkę, co płonęła 4395 2, 16| pobożnej, bił się w piersi i modlił żarliwie.~Potem zaś, 4396 2, 16| ksiądz wlazł na ambonę i prawił długo, nauczał o 4397 2, 16| gromił, rękami wytrząchał i grzmiał tym słowem palącym,- 4398 2, 16| to szło prosto do serca i do rozumu, juści, że tym 4399 2, 16| się, huknęły znowu organy i ksiądz zaśpiewał:~W żłobie 4400 2, 16| wraz też pochwycił nutę i pełnymi piersiami, a z mocą 4401 2, 16| małemu !~Zatrzęsły się drzewa i zadygotały światła od tej 4402 2, 16| serdecznej wichury głosów.~I już, tak się zwarli duszami, 4403 2, 16| się zwarli duszami, wiarą i głosami, że jakby jeden 4404 2, 16| jakby jeden głos śpiewał i bił pieśnią ogromną, ze 4405 2, 16| nóżeczki Dzieciątka.~Gdy już i drugą mszę wysłuchali, organista 4406 2, 16| przedeptywali, odwracali do chóru i wesoło pokrzykiwali kolędy 4407 2, 16| drugimi, przyszedł był z żoną i ze Stachami, puścił ich 4408 2, 16| przedzie.~Usunął się pod świerk i już z niej oka nie spuścił, 4409 2, 16| nawet nie myśląc o tym i nie wiedząc, cisnął się 4410 2, 16| mszy przyklękali, uklęknął i tak się przychylił, że głową 4411 2, 16| rozkrążał tak mdłe światło i gałęzie świerków tak przysłaniały, 4412 2, 16| Podniesienia, gdy uklęknęła i bijąc się w piersi pochyliła 4413 2, 16| więcej... Przywarła oczy i długo, długo klęczała pochylona, 4414 2, 16| wzruszenia... aż usiadła raptem i spojrzała mu prosto w twarz.~ 4415 2, 16| jego wielkie, napastliwe i harde oczy tak się słodko 4416 2, 16| ścisnęła się jej dusza trwogą i współczuciem, a łzy same 4417 2, 16| oczów.~Siedziała sztywno jak i drugie kobiety, w książkę 4418 2, 16| klęczał, słyszała jego krótki i gorący oddech i czuła tę 4419 2, 16| jego krótki i gorący oddech i czuła tę moc słodką, tę 4420 2, 16| krępowała niby powrozami i przejmowała strachem a słodkością, 4421 2, 16| słyszeli nic, nie widzieli nic i nie czuli nic prócz siebie.~ 4422 2, 16| przypomnienia, obietnice, zaklęcia i pożądania paliły się w nich 4423 2, 16| ją przytomność odchodziła i rumieńce oblewały, a podczas 4424 2, 16| Jaguś!~Wstrząsnęła się i omal nie padła ze wzruszenia, 4425 2, 16| tym ostrzem przesłodkim, i radością.~- Wyjdź którego 4426 2, 16| wyjdź... - szeptał namiętnie i tak blisko, tak blisko, 4427 2, 16| w gardle, serce dygotało i tak biło, że chyba słyszeć 4428 2, 16| ona opamiętała się nieco i usiadła rozglądając się 4429 2, 16| rozglądając się po ludziach i po kościele... Ale Antka 4430 2, 16| odsunął się nieznacznie i z wolna wycofał aż na cmentarz.~ 4431 2, 16| pod dzwonnicą, rzeźwił się i nabierał powietrza, przytomniał... 4432 2, 16| bił z drzwi kościelnych i szedł na świat, ni jakichś 4433 2, 16| wiedział, nabrał garść śniegu i połykał chciwie, a potem 4434 2, 16| skoczył przez mur na drogę - i poniósł się jak wicher na 4435 2, 17| świtaniu powrócili z kościoła i ledwie w pacierz potem już 4436 2, 17| próżno oczy przywierała i nawet pierzyną zasłaniała 4437 2, 17| zmora zwaliła się na nią i na piersi padła takim ciężarem, 4438 2, 17| wspominek, jak gdyby z kądzieli, i omotuje sobą świat cały, 4439 2, 17| sczezło z jej pamięci wszystko i jako ten ptak niesła się 4440 2, 17| klęczał obok... mówił wciąż i parzył ją oczami, parzył 4441 2, 17| przejmował słodką męką i strachem zarazem... to śpiew 4442 2, 17| śpiew jakiś się rozlegał i organy huczały tak przenikliwie, 4443 2, 17| księdza się jej widziała i wyciągnięte nad narodem 4444 2, 17| aż gorąc ją przenikał i taka lubość; że się prężyła 4445 2, 17| Wyjdź!..." aż się podnosiła i jakby szła w sobie, szła:.. 4446 2, 17| przerażenie wiało z ciemności.~I tak wciąż w kółko, to jedno, 4447 2, 17| dusić albo zły nagabywał i do grzechu sposobił.~O dużym 4448 2, 17| blada była, roztrzęsiona i strasznie smutna.~Mróz był 4449 2, 17| stawały w śnieżnej kurzawie, i po drogach prześwistywał, 4450 2, 17| było, mimo ciągłego gwaru i Józinych śpiewek, dzwoniących 4451 2, 17| strachem patrzała na nich i jakby wśród zbójów się czuła.~ 4452 2, 17| w sercu...~- Gniew boski i potępienie wieczne na takie!"- 4453 2, 17| wieczne na takie!"- twarz i wyciągnięte, grożące ręce 4454 2, 17| krzepiąc się tym słowem i odżegnując od zła, ale dusza 4455 2, 17| dusza jej krzyczała w żalu i męce bo rwała się do niego, 4456 2, 17| jeszcze, że zmogła się w sobie i usiłowała zapomnieć o nim, 4457 2, 17| gdzie przyczajony czeka i zawoła na nią...a oprze 4458 2, 17| stary chodził za nią cięgiem i niczego się tknąć nie pozwalał.~- 4459 2, 17| czasem nie stało co złego.~To i nie robiła, a ino tłukła 4460 2, 17| większa ckność ją przejmowała i rozdrażnienie zarazem, bo 4461 2, 17| mężowe oczy, gniewała radość i gwar całego domu, gniewał 4462 2, 17| stawem poleciała, na przełaj i jeszcze się trwożnie rozglądała, 4463 2, 17| było, rankiem pono zajrzała i powróciła do wójtowej, Jędrzych 4464 2, 17| śmieciach, poweselała całkiem i bezwiednie prawie zaczęła 4465 2, 17| uprzątnęła, co było potrza, i wesoło pogadywała z chłopakami, 4466 2, 17| kapotę, wyszedł był na izbę i przyczesywał się przed lusterkiem.~- 4467 2, 17| będę, swój rozum też mam i swoją wolę... i co mi się 4468 2, 17| też mam i swoją wolę... i co mi się jeno uwidzi - 4469 2, 17| choć wygadywał na matkę i wygrażał się srodze, nawet 4470 2, 17| z płaczem się podniosła i wolno a ciężko poszła.~A 4471 2, 17| domu gwarniej jeszcze było i weselej niźli przódzi. Nastka 4472 2, 17| Nastka Gołębianka przyleciała i gziły się z Józką, aż na 4473 2, 17| piasek, trzymałam na piecu i zakwitła! Zaglądałam wczoraj, 4474 2, 17| Trześnia, kwiatuszki różowe i pachnące! - szepnął Witek 4475 2, 17| trześnia!~Obstąpili dokoła i z dziwną radością a podziwem 4476 2, 17| siebie, wrzaskliwa, harda i bacząca, aby ino dogryźć 4477 2, 17| jeszcze rzemień potrzebny abo i co twardsze! - rzekła zaraz 4478 2, 17| zakwitła!... - wrzeszczała i aż na płacz się jej zbierało, 4479 2, 17| czas ganiać za parobkami i wystawać na przełazach; 4480 2, 17| Jambroży szedł dzwonić i nastąpił na nią...~- Mój 4481 2, 17| nastąpił na nią...~- Mój Jezus! I nie przemarzła!~- Bogać 4482 2, 17| zipie. Wzięli ją na plebanię i cucą jeszcze... a lepiej, 4483 2, 17| ją czeka: cierpienie ano i harowanie!~- Powiadał Mateusz, 4484 2, 17| przychodziła cięgiem do młyna i tam przesiadywała, ale potem 4485 2, 17| ale potem Franek ją sprał i wygonił, pono z młynarzowego 4486 2, 17| zrobić, w ramki oprawić i na ścianie powiesić! Chłop 4487 2, 17| powiesić! Chłop on jest jak i drugie, przysięgał, jak 4488 2, 17| Zaperzyła się o to Nastka i jęła przegadywać, ale wszedł 4489 2, 17| trze ją jeszcze śniegiem i poi, ale pono lekować się 4490 2, 17| gdzie urwią, wycyganią albo i ukradną, to za co będą ją 4491 2, 17| zwoził; jeść dawał, lekował i może jeszcze dochtorów płacił! 4492 2, 17| płotem.~- Takie już jest i będzie urządzenie na świecie, 4493 2, 17| Boryna się zniecierpliwił i nie chciał o tym mówić więcej:~- 4494 2, 17| ludzkiego skrzybotu, temu i płakania są zbędne! Komu 4495 2, 17| wziął, wyniósł z młynicy i tak ciepnął o płot, że cztery 4496 2, 17| żerdki pękły, wpadł do wody i ledwie się nie utopił. Choruje 4497 2, 17| mu się macica przewróciła i cztery żebra pękły! A tak 4498 2, 17| przysiadła znowu na skrzyni i jęła przyciskać łypiące 4499 2, 17| musiał, bo się namarszczył i jął drewka rzucać do komina.~- 4500 2, 17| komorze, Antek to posłyszał i pobił go! Jak te psy o sukę ,.