Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
kichnal 3
kichnie 1
kichy 1
kieby 306
kiecek 1
kiecka 5
kieckami 1
Frequency    [«  »]
315 gdzie
314 znowu
310 bez
306 kieby
304 bedzie
304 niej
302 tylko
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

kieby

    Tom, Rozdzial
1 1, 3 | ino jaki taki listeczek, kieby motyl złoty, odrywał się 2 1, 3 | a przyległo do mojego, kieby kto z umysłu narządził! 3 1, 3 | tak szła sprawa za sprawą, kieby skiba za skibą, równo i 4 1, 3 | tyle nowych, że stali zbici kieby w snop, że nikto poruszyć 5 1, 3 | poglądał na starą, na jej suchą kieby z blichowanego wosku twarz, 6 1, 3 | niechcący:~- Gorąc ci taki, kieby we żniwa.~- Rzekliście.~ 7 1, 4 | liściem topoli, że szedł kieby po szafranowym kilimie.~ 8 1, 4 | któren szedł za nią, wpatrzon kieby w obraz.~Splunął jeno i 9 1, 4 | gdzieniegdzie, z rzadka kieby srebrne gwoździe, gwiazdy 10 1, 5 | ziemiami wsiały mgły szare, kieby zgrzebne płótna, do cna 11 1, 5 | zachodzącym słońcem, a lekkie, kieby z pajęczyny! Nie, nie ścierpiała 12 1, 5 | pachnącej uczynione; korale, kieby z tych kropel krwi nanizane, 13 1, 5 | i przezierali na wskroś, kieby przez szyby.~Jambroży tylko 14 1, 6 | wrzeciono, że z warczeniem, kieby bąk, kręciło się po podłodze 15 1, 7 | przypiekało i gorąc był taki, jak kieby przed burzą... A cienia 16 1, 7 | A pies środkiem ludzi, kieby z nagła rozstąpioną ulicą, 17 1, 9 | się jeszcze żarzyły blado, kieby ta miedź stygnąca, spod 18 1, 9 | rozlegały, jęki a westchnienia, kieby po pogrzebie czyim. Drzwi 19 1, 11| mokradłach kurzyły opary kieby dymy. Powietrze było tak 20 1, 11| kościoła,. a już we wsi wrzało kieby w ulu. Z pół wsi szykowało 21 1, 11| wszystko utrafione i foremne kieby żywe, się ludzie wczoraj 22 1, 11| między nimi najśmiglejsza i kieby ta róża najśliczniejsza 23 1, 11| leciały za nią, i furkotały kieby ta tęcza; spódnica biała 24 1, 11| na to Boryna, bo skoczył kieby ryś do niej, ujął wpół 25 1, 11| zawracało w miejscu, jak kieby wicher zakręcił - że ino 26 1, 11| przenikliwie, smutnie, kieby rozstajami płacze sieroce 27 1, 12| skrzydeł i pióra poleciały kieby z rozprutej pierzyny, bo 28 1, 12| widny, wysoki, stancje kieby w jakim dworze, wybielone, 29 1, 12| urodna, piękna na gębie, kieby jaka pani dworska!~- Wiecie, 30 2, 13| przeropiałe, zgoła paskudne, kieby te ścierwa przegniłe i ociekające 31 2, 13| niebo zaś się wyrównało kieby to pole zbronowane, a pokryte 32 2, 13| wzgórku, to wieś widniała kieby na dłoni; rzędy kopic abo 33 2, 14| przejrzysty, niebo było jasne, kieby szklane, odsłonięte w dalach 34 2, 14| skąd wieś się rozchodziła kieby w te dwie ręce obejmujące 35 2, 14| raz wyżej brała, górniej kieby w śpiewie, to znowu cichła, 36 2, 14| Mróz był coraz tęższy i kieby żelaznymi pazurami ściskał, 37 2, 15| kół, obrośniętych w lody, kieby w te kłaki zielone i zwite 38 2, 16| słuchliwym, mroźnym powietrzu kieby muzyka, śmiechy rozgłośne, 39 2, 16| obrazów nalepić, to widzą się kieby pomalowane w żywe kolory, 40 2, 16| wszystko, pomaluśku, a dookoła, kieby w tym kieracie, jak zwyczajnie 41 2, 16| nią rozmiłowanymi oczami i kieby przed weselem, słodkie słówka 42 2, 16| wszystkich, pojedli go ze czcią, kieby ten chleb Pański.~- Chrystus 43 2, 16| zboża także... bociany zaś kieby wrosły w niebo z rozłożonymi 44 2, 18| kurzył suchy, miałki śnieg, kieby kto pytle wytrzepywał z 45 2, 18| ziemię. Gorąc objął i kieby płomień palący wichrem wiał 46 2, 18| Boryny.~- Jaguś! Jaguś!...~Kieby piorun w nich trzasnął, 47 2, 19| szarych popiołów żarzyły się kieby głownie dogasające, a świat 48 2, 19| niektóra chuchro takie, co kieby dmuchnął, nakryłaby się 49 2, 19| największego mocarza wodzi kieby to cielę na postroneczku, 50 2, 19| taneczników rozlegały się kieby bicie cepów. Kłębowa kompania 51 2, 19| medytują: któren? bo obaj byli kieby te pluskwy zeschnięte! Skoczyły 52 2, 19| grała i takie wesele, jak kieby się ten zwiesnowy dzień 53 2, 19| mieszało, kręciło w kółko kieby jedno wrzeciono, od którego 54 2, 19| środku drogi, ale słabo kieby przez sen.~Antek wlókł się 55 2, 20| oczekiwaniu czegoś strasznego, jak kieby pod dachem, któren lada 56 2, 20| się po nim cicho, lękliwie kieby te cienie.~Co prawda, mało 57 2, 20| a to mi cię żal okrutnie kieby rodzonej? Ten stary pies 58 2, 20| potrząchając dzwonkami, a reszta kieby za procesją szła z tyłu.~ 59 2, 21| wytrzepywał je nad światem kieby te chusty pełne białych, 60 2, 21| tak przebiera po kościach, kieby tymi lodowymi palicami... - 61 2, 21| zapomina la tamtej. To kieby rozpalonymi obcęgami ściskało 62 2, 21| przewijały się ślepe smugi, kieby te dymy jeszcze nikłe.~Dorwali 63 2, 21| Jezus!~Zgroza poderwała kieby huragan, strach nią zatrząsł, 64 2, 21| ziemi, toczyło, narastało, kieby te wielgachne białe wrzeciona 65 2, 21| wszędzie, jakieś poświsty kieby batami siekły naokół, to 66 2, 21| wstała w niej z nagła i kieby biczem popędzała, że już 67 2, 22| drogich kamieni, a strzechę kieby z nieba nabitego gwiazdami, 68 2, 22| cudownościami poprzerastanym kieby dojrzałe zboże wyczką i 69 2, 22| patrzenia chorego, smutkami kieby mgłą przysłoniony, mrok 70 2, 22| przeciągle a trzęsą piórkami kieby tym pacierzem dziękczynnym.~ 71 2, 22| gorzkimi łzami zapłakała!~Kieby piorun w niego trzasnął!~ 72 2, 23| przegarniał miękkim powiewem i kieby tymi pieszczącymi szeptami 73 2, 23| poszarpanymi runami chmur, kieby to stado wołów burych zaległo 74 2, 23| obłoków, uciekających chyżo, kieby klucze wiosennego ptactwa 75 2, 23| beczeć, przeganiać się i gzić kieby na weselisku, całą gromadą 76 2, 23| zapadły, że ino oczy świeciły kieby te świętojańskie robaczki 77 2, 23| świętą, a spojrzenia padały kieby ten ciężki, rodny okwiat 78 2, 23| i otoczył ramionami, że kieby dzieciątko przywarła mu 79 2, 23| cichość we mnie rośnie, kieby śmierć przy mnie stojała, 80 2, 24| odmawiał, a pędem bieżał kieby na ten jarmarek.~Dzień się 81 2, 24| jasność, a mroczało jeszcze kieby na świtaniu, śnieg bowiem 82 2, 24| co mu sił starczyło, że kieby opętanie jakieś poniesło 83 2, 24| chałupach natomiast wrzało kieby w ulach, bo w Lipcach tego 84 2, 24| głowie!~Błądzili przeto kieby po omacku nie mogąc w żaden 85 2, 24| odpędzała ciekawych od proga kieby tych psów naprzykrzonych.~ 86 2, 24| strasznego, ale tak zmieniona, że kieby zgoła inna podniesła się 87 2, 24| Skoczył na równe nogi, kieby go kto kijem zdzielił, ale 88 2, 24| się w słońcu, płonęły i kieby srebrną przędzą leciały 89 2, 24| w niego zapamiętałością kieby tymi cepami, żebych mogła - 90 2, 24| w, to jakieś zatracenie, kieby z tego pagórka spadzistego, 91 2, 24| nie mógł oderwać oczów, kieby przykuty i urzeczony pałającymi 92 2, 24| żalami wszystkie serca i kieby deszcz rosisty zaszemrały 93 2, 24| się usuwali z drogi, że kieby ulicą z nagła uczynioną 94 2, 25| kłyźnień a przemówień.~A kieby na przykładkę diabelską 95 2, 25| to deszcz pluskał, jak kieby kto tym ziarnem ważnym ciepał 96 2, 25| przycichła z nagła, jak kieby piorun uderzył, chodzili 97 2, 25| sto piersi ryknęło wraz, kieby piorunami.~- Nie damy! Nie 98 2, 25| dzwonnicę i zaczął bić w dzwon kieby na pożar...~Próżno mu bronił 99 2, 25| wybrała i zwarła się w gęstwę kieby w ten zagon długi, szumiący 100 2, 25| pracowało od samego świtania; kieby to stado dzięciołów spadło 101 2, 25| rozsączały się w śniegach kieby ta żałosna krew lasu.~A 102 2, 25| ozieleniałe, padały jedle, kieby w zgrzebne kapoty przyodziane, 103 2, 25| rosisty opad osędzielizny, kieby tymi łzami pokrapiał.~Naraz 104 3, 26| czarne pola albo zasie, kieby dymy kadzielne, wionęły 105 3, 26| gdzieniegdzie pod zorze, kieby te czarne kamienie spod 106 3, 26| wychylało się z przepaści i kieby ogromną, złocistą i rozgorzałą 107 3, 26| poniektórych drzewach trzęsły się kieby te bursztynowe paciorki, 108 3, 26| się rozdzwaniała życiem kieby ten dzwon umarły, gdy mu 109 3, 26| leżały wsie dalekie, wsie kieby te szare liszki przywarte 110 3, 26| ziemie, pokrajane w pasy, kieby te postawy zgrzebnego płótna, 111 3, 26| już przesychająca, abo zaś kieby ten chudy cień, od drzew 112 3, 26| drogi do południa i siało kieby tym szczerym złotem, i jęło 113 3, 26| wszystko w takim porządku, kieby u jakiego Olendra na koloniach 114 3, 26| któren się już rudział kieby szczotką żelazną tymi młodymi 115 3, 27| pożogą, zorze przecierały się kieby przez sito, brzaskami osypując 116 3, 27| się ciepło, bo z dachów kieby szklanymi paciorkami spływał 117 3, 27| po zbladłych policzkach kieby te paciorki lśniące rozerwanego 118 3, 27| wrzasnęła znowu Hanka.~Jagna, kieby przecknęła, otarła łzy, 119 3, 28| niekaj dygotliwym cieniem, kieby z tych skłaczonych, szklistych 120 3, 28| turkotały, że nad stawem kieby w procesji wciąż się czerwieniły 121 3, 28| przedarło się z chmur i kieby złotem posuło świat - jak 122 3, 28| Jaguś cisnęła się naprzód kieby do kłótni, ale dała spokój, 123 3, 28| wespół z matką.~Witały się, kieby w najlepszej zgodzie żyły, 124 3, 28| gęba, sucha i poradlona, kieby z blichowanego wosku, nosiła 125 3, 29| ten smętarz żałosne...~A kieby na dobitkę jeszczech te 126 3, 29| uciekającym po niebie, zawlekanym kieby piaskami rozwianymi, zaś 127 3, 29| dziwnej szarości zmierzchu, kieby ze startego na proch szkła 128 3, 29| waliły na koła, a wiater kieby tymi największymi worami 129 3, 29| we ściany rypał i tłukł, kieby tymi barami, myśleli 130 3, 29| kobiety umączone, rozbabrane i kieby na procesji owe feretrony, 131 3, 29| żółciuchne, a rodzynkami kieby tymi gwoździami gęsto ponabijane; 132 3, 30| strojami, rozpierają w kościele kieby dziedzice, toczą hardo oczyma, 133 3, 30| słodkość lało się w serca i kieby słońce rozpalało w duszach, 134 3, 30| stanęło w krwawych ogniach, kieby tym zarzewiem przysypane, 135 3, 30| w połednie, spróbowałam: kieby na starym bucie zgotowana 136 3, 30| to po swojemu tym słowem kieby nożem żgacie...~- Wesoło 137 3, 31| podwórza.~Osłupieli, jak kieby piorun trzasnął gdziesik 138 3, 31| straciła, wystroiła się kieby na odpust i siedziała zapatrzona 139 3, 31| miejscami z wyrw głębokich kieby w studniach gwiazdy bystro 140 3, 31| wzeszło pięknie, że świat, kieby tym srebrem szronami potrząśnięty, 141 3, 32| zawziętości oczy uderzyły kieby nożem, jaże Hankę z miejsca 142 3, 32| sobie połamał w żerdkach, kieby nie Jagna, która dosłyszawszy 143 3, 32| modre, zwilgotniałe oczy, kieby ten dzień majowy bardzo 144 3, 32| zbladła, ręce jej opadły kieby te skrzydła przetrącone 145 3, 32| powietrza rozkwitające sady, kieby te wielgachne snopy kwietne, 146 3, 32| Naturę bowiem już taką miała, kieby te wiotkie trzmieliny czy 147 3, 32| przewłócząc każdego złymi ozorami kieby przez te ostre ciernie...~ 148 3, 32| drzewinach, ale tak mięciutko, kieby te ręce matczyne gładziły 149 3, 32| całe w białościach kwiatów kieby w tych gzłach przenajświętszych.~ 150 3, 32| gęsto upstrzone kaczeńcami, kieby do cichego wtóru pieśniom 151 3, 32| leżała jakaś biała chmura, kieby owca na modrawych, nieobjętych 152 3, 32| odhukiwał z wolna i bełkotał, kieby z tej głębokiej, nieprzejrzanej 153 3, 32| chojary stały zwartą gęstwą i kieby chłopy wsparte o się ramionami, 154 3, 32| rozmysły przygniatały kieby kamienie, że ledwie nogi 155 3, 32| białe opary, rozwłócząc kieby przędzę na wszystkie niziny. 156 3, 32| obwisłe pod kwiatem gałęzie, kieby te kochane, dziecińskie 157 3, 33| już wałęsał po świecie, kieby ten gospodarz budzący wszystko 158 3, 33| rozeznał, czyje pięście młócą kieby cepami, czyje głowy się 159 3, 33| chudziaszek w takim opuszczeniu, kieby już do grobu złożony i trawą 160 3, 33| ku końcowi, a przypiekało kieby w lipcu. Dnie wstawały ciche 161 3, 33| zboża stanęły przygięte, kieby zasłuchane dźwiękliwy bełkot 162 3, 33| polśniewał wskroś drzew kieby tafla lodowa... Aże dzwoniło 163 3, 33| zaśpiewały, a ona siedziała kieby zmartwiała, powtarzając 164 3, 34| pociesznie między drzewami kieby na straży.~Sad był stary 165 3, 34| Wołalim, a oni nic, leżą kieby pomarłe...~- Głupi, będzie 166 3, 34| prawda, leżą jakieś ludzie kieby nieżywe... jeno im kulasy 167 3, 34| pożałuję... Pyskacze juchy, kieby się to przytrafiło z którego 168 3, 34| szerokie zatoki zórz krwawych, kieby mrowiska porozrywane, i 169 3, 34| rzekli: przed gankiem stanęła kieby kapliczka, wypleciona z 170 3, 34| szła od wschodniej strony, kieby sierpem nadciągały ciężkie, 171 3, 34| owiesek -~Teraz szczekasz kieby piesek -~Oj dana, da dana!..~ ~ 172 3, 35| cała wieś szczuła na nią, kieby na psa parszywego; kobiety 173 3, 35| migotliwych brzasków i cieniów, kieby ten deszcz zielonozłoty.~- 174 3, 35| wynosiły się przed oczyma kieby na dłoni, a w zieleni borów 175 3, 35| się w Miemców, a z twarzy kieby zastygłych biła surowa zawziętość 176 3, 35| naprzeciw w głębokiej cichości kieby to stado baranów, co już 177 3, 36| ciężko osypując ich rosą kieby tymi łzami.~Wiater jął ździebko 178 3, 36| zapominali o biedzie, żyjąc kieby w tym kotle w ciągłych plotach 179 3, 36| powietrzu, trzęsącym się kieby ten war na wolnym ogniu, 180 3, 36| głuchy strach trzymał kieby na uwięzi, że nie poredziła 181 3, 36| ich wolę, patrząc w nie kieby w przepaście nieprzejrzane.~ 182 3, 36| troskliwie przysłaniać pola kieby mać utrudzoną.~Spod ledwie 183 3, 36| ciężarem kłosów, zwisających kieby te rdzawe dzioby piskląt, 184 4, 37| czasie, a rozkrzyżowany kieby w tym ostatnim dusznym i 185 4, 37| poruchiwały niekiej listkami, kieby tym skrzydłem ptak tonący 186 4, 37| ziemiach, stojących we słońcu kieby w tej złotawej przyodziewie; 187 4, 37| jagody zapełniając izbę kieby mgłą modrawą, w której 188 4, 37| Siedziały rozczapierzone kieby te kwoki w piasku, ledwie 189 4, 37| gęstniał roztrząsając się kieby ta zamieć śniegowa.~Niebo 190 4, 37| jawiły się obrazy borów, kieby te czarne chmury wynoszące 191 4, 37| i trzepot, i ćwierkania, kieby ten jeden głos żywej, serdecznej 192 4, 37| w ganku na jednej nodze kieby na stróży.~Zaś deszcz nie 193 4, 37| powiewem, ptaki darły się kieby oszalałe, psy ujadały wesoło 194 4, 37| jakieś cudne i niebosiężne, kieby te głosy śpiewań janielskich 195 4, 37| stojało bez ruchu, przygięte i kieby zasłuchane w te pieśnie 196 4, 37| a zdawał się otwierać, kieby ten straszny, nigdy nie 197 4, 38| czystym głosem zawodził i kieby się zapamiętał, tak dzwonił, 198 4, 38| siekającym, prędkim głosem, kieby te dziecińskie sprzeciwy. 199 4, 38| dalach przebłyskujących kieby zapalonymi świecami, w radosnych 200 4, 38| ziemia stojała przystrojona kieby na te gody weselne, cała 201 4, 38| Drzewa po miedzach stojały kieby na stróży, zapatrzone w 202 4, 38| że prosto czad bił od pól kieby w kościele, gdy jegomość 203 4, 38| cały smętarz widział się kieby przytrząśnięty kwiatami, 204 4, 38| Jezus! Pachniało też od nich kieby z tego trybularza.~Chłodziły 205 4, 38| gniot, harmider i wrzaski kieby w jakiej bóżnicy.~Przeszło 206 4, 38| bakier i w kapocie bieluśkiej kieby mleko.~- A bom się wyrwał 207 4, 38| barzej się skuliła i ostała kieby urzeczona wpatrując się 208 4, 39| lękiem patrzała przed siebie, kieby w jakąś głąb nagle rozwartą, 209 4, 39| rozpalone powietrze zawiewało kieby z pieca, ludzie już wracali 210 4, 40| pomyślunki roiły się we głowie kieby mrowisko, obłażąc całą 211 4, 40| mniejszą barszczu, w którym kieby koło pływała kiełbasa.~Skwapnie 212 4, 40| polach jakaś biała chmurka, kieby ta owca zbłąkana.~Zaś po 213 4, 40| wyciska, i nieukojoną tęsknicą kieby kamieniem przywala.~Szło 214 4, 40| odganiając z pamięci, ale kieby na przekór szła pobok, biedro 215 4, 41| kury leżały pod płotami kieby nieżywe, a prosiaki z pojękiwaniem 216 4, 41| czekają, a ty wleczesz się kieby szmaciarz! ~- A juści, droga 217 4, 41| rozprażony, pachnący i kieby ździebko przymglały w słonecznej 218 4, 41| tykami.~Wielgachne chojary; kieby z miedzi wykute, wynosiły 219 4, 41| już najbarzej Jagusia...~I kieby przędzę rozsnuwała różnoście 220 4, 41| mocy robiło się powolne kieby ciasto, ugniatali go też 221 4, 41| zmizerowany i wyschnięty kieby ta osinowa deska; jedne 222 4, 41| domowi.~Szedł jednak z wolna kieby pod przymusem, przystając 223 4, 41| rozbiegając się oczami kieby ze wstydem i żalem.~Na darmo 224 4, 41| swoją kobietą?~Zerwał się, kieby go kto biczem trzasnął.~- 225 4, 41| rozsrożonymi ślepiami, a kieby szukając w sobie tych jakichś 226 4, 41| sadami; przecierał tylko oczy kieby ze śpiku a wzdychał markotnie.~- 227 4, 41| niebo przyodziewało się kieby w te zgrzebne gzło, ale 228 4, 41| drzewa naciętego zimą, że kieby to nieustanne kucie dzięciołów, 229 4, 41| stanęła przed nim pobladła kieby ściana.~- Nie pódę i dzieci 230 4, 42| jęła chodzić.~Widział kieby cień snującą się poddrzewami; 231 4, 42| znowu przypinał się do ziemi kieby ta pijawka nienasycona, 232 4, 42| dodawał pieszczotliwie kieby do dzieciątka:~- Poczekaj 233 4, 42| której zboża pławiły się kieby w tym rozbełtanym, cichuśkim 234 4, 42| się kulasami nie wyrobi. Kieby te dzieci, to śmiech, to 235 4, 42| Zbielałe, mętne niebo wisiało kieby ta ognista, rozdrgana płachta, 236 4, 42| chodziły też kole niego kobiety kieby kole tej ważnej osoby, często 237 4, 42| patrzy dzisia w swoją kobietę kieby gapa w gnat, że nawet człowieka 238 4, 42| grzech, a chłopak haruje kieby wół, to mu się należy nadgroda.~- 239 4, 42| na świecie, a zdarzy się kieby to ziarno ślepej kurze, 240 4, 42| jego pomocy chałupina rosła kieby na drożdżach, zaś kiedy 241 4, 43| kochany, a to śliczności, kieby malowanie!~- A pilnuj się, 242 4, 43| ziemniaki więdły, zawiązały się kieby orzeszki i tak ostały, przypalone 243 4, 43| nagle słońce i zmętniało, kieby weń kto rzucił przygarścią 244 4, 43| tumany, słońce rozlało się kieby żółtko w piasku, ściemniało 245 4, 43| paliła się od góry do dołu kieby ta kupa zwalonych szczap, 246 4, 43| nosił się godnie i prawił kieby mądrala.~- Któreż to wasze 247 4, 43| puści.~- Brat mój, a słucham kieby zgoła o obcym.~- A taki 248 4, 43| Cóż ci to? krzywisz się kieby po occie.~Jął wyrzekać, 249 4, 43| powiew muskał pieściwie kieby te umiłowane ręce, a czasem 250 4, 44| nasłuchujący.~- Młynarz się łasi kieby ten głodny pies!~- Bo go 251 4, 44| przy drzwiach wyprostowani kieby kije.~Naczelnik dał się 252 4, 44| słowo i patrząc się w niego kieby w obraz.~Pisarz ciągnął 253 4, 44| gromadzie zagotowało się z nagła kieby w tym kotle, wszyscy naraz 254 4, 45| obzierał się za gromadą kieby ten kot odpędzony od miski, 255 4, 45| każdemu źle, każden wije się kieby nadeptany piskorz i każden 256 4, 45| A ode mnie to uciekaj kieby od tej zarazy. Juści, nowe 257 4, 45| ogromny rój, niósł się górą kieby rozbrzęczana chmura, kołował 258 4, 45| tak ważnie i uroczyście kieby monstrancję, Jasio go 259 4, 45| nad nią słuchał i patrzał kieby w jakąś nieodgadnioną głąb, 260 4, 45| zetlałego źdźbła, co drgając, kieby ten promień gasnący w mroku, 261 4, 45| Jasio miał duszę czystą kieby ten najbielszy kwiat, to 262 4, 45| ośmiała się kraśniejąc kieby róża, że to wszyscy na nią 263 4, 45| krążyła bowiem kole niego kieby ten motyl w kręgu światła 264 4, 45| radosna i weselnie rozkwitła, kieby ta róża w jej ogródku, kieby 265 4, 45| kieby ta róża w jej ogródku, kieby te malwy smukła i kieby 266 4, 45| kieby te malwy smukła i kieby ten kwiat na Bożym zagonie 267 4, 45| już prześmiewa! A harna kieby dziedziczka! - skarżyli 268 4, 45| ostre kiej pazury i jadowite kieby żmije. Brały też na ozory 269 4, 45| ścierpieć!~- I przystraja się kieby dziedziczka i skąd to na 270 4, 45| trzęsły i serce łomotało kieby młotem, zaś indziej, gdy 271 4, 45| dnie lipcowe, że mijały kieby sen słodki, cięgiem pragniony.~ 272 4, 45| utrafione do wiersza, rychtyk kieby w tych pobożnych śpiewaniach, 273 4, 46| milczeniu, jak przetrząsali dom kieby kopę siana. Antek musiał 274 4, 46| złym przeczuciem.~Prawił kieby ksiądz na spowiedzi, wypominając 275 4, 46| oczy rwały się gdziesik kieby ptaki radośnie rozśpiewane 276 4, 46| na darmo, jak to ciągiem, kieby te zboża na ziemi nawożonej, 277 4, 46| obejmując ziemię rękami kieby mać żegnaną na zawsze.~ 278 4, 47| drogach i pod młynem wrzało kieby na jarmarku, głównie bowiem 279 4, 47| dziesięciu. Uciekałem, to kieby cień szła za mną. Niechże 280 4, 47| z nią ożenić, kąsały go kieby rozwścieklone psy.~Nie odpowiadał 281 4, 47| zakrzyczała, bijąc słowami kieby biczem:~- Cyganisz jak pies! 282 4, 47| pomarła se ta dziadówka kieby najpierwsza we wsi, a Jambroż, 283 4, 47| zapłakaną. Przytulił się do niej kieby do matki, kładł rozbolałą 284 4, 48| nagła ogłuchł i zatrząsł się kieby osika. Wiater poszedł po 285 4, 48| drzewa i zagwarzyły cichuśko kieby we śpiku, z pasieki zawiały 286 4, 48| ci łeb wrzątkiem oparzę kieby temu psu...~- ...ino ten 287 4, 48| poniewoli jakowymś myślom, kieby tym wichrom palącym.~- Więc 288 4, 48| sznurowadła; twarz miała kieby odlaną z blichowanego wosku, 289 4, 48| wzdychów topniał w sobie kieby śnieg pod tym zwiesnowym 290 4, 48| piersiami, ale patrzała w niego kieby w to cudne zwidzenie, a 291 4, 48| już nigdy nie obaczę...~Kieby pachnący wiater zawiał z 292 4, 48| Stojała przed nim spłoniona kieby ten kierz różany, kieby 293 4, 48| kieby ten kierz różany, kieby ten jabłoniowy kwiat, mdlejący 294 4, 48| ona klęczy se przed nim kieby przed tym świątkiem i modli 295 4, 48| czerwone wargi, a dusze kieby w czas Podniesienia były 296 4, 48| ziemia spłynęła zorzami kieby , rosą pozłocistą, wszystko 297 4, 48| przytaiło dech wszystko kieby zmartwiało w zasłuchaniu 298 4, 48| nich była sama zrodziła i kieby ptak rozświergotany leciała 299 4, 48| sieroce łzy patrzyła w Jasia kieby w to słońce, juści, co z 300 4, 49| dziesięć rąk, a tu szło, kieby kto w nosie podłubywał. 301 4, 49| w przeróżnych domysłach kieby w tej uprzykrzonej ćmie, 302 4, 49| i wyzwiska posypały się kieby kamienie:~- A żebyś, ścierwo, 303 4, 49| sposób - używały se ścierwy kieby jakie dziedzice. Co dnia 304 4, 49| zawierucha, latali po wsi kieby poszaleli, kłótnie wrzały 305 4, 49| przez głowę, serce zatłukło kieby młotem, gniew nim zatargał 306 4, 49| wieś ruszyła do Dominikowej kieby ten wezbrany, szumiący potok,


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL