Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siatkach 1
sidla 2
sidlach 1
sie 10642
siebie 217
siec 1
sieci 2
Frequency    [«  »]
-----
-----
13137 i
10642 sie
6542 a
6068 na
5932 nie
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7500 | 7501-8000 | 8001-8500 | 8501-9000 | 9001-9500 | 9501-10000 | 10001-10500 | 10501-10642

      Tom, Rozdzial
2501 2, 15| u niej w komorze? raz mi się to żaliła na niego?~- Łżesz 2502 2, 15| przestępując próg.~Mateusz się porwał w ten mig do niego, 2503 2, 15| ciężki padł we wodę.~Rejwach się uczynił i krzyk wielki, 2504 2, 15| była i głęboka, rzucili się ludzie na ratunek i wyciągnęli 2505 2, 15| był nieprzytomny, ledwie się go docucili. Przyleciał 2506 2, 15| pacierzy Jambroża, naszło się ludzi ze wsi, go przenieśli 2507 2, 15| księdza nawet posłali, tak się źle z nim widziało, myśleli, 2508 2, 15| pogadywał z Frankiem, który się znalazł - a skoro ludzie 2509 2, 15| popowracali i uspokoiło się nieco, rzekł tak głośno, 2510 2, 15| albo jeszcze lepiej!~Nikt się nie odezwał, patrzeli na 2511 2, 15| słyszał!... No, bo żeby się pobili, zmagali i jeden 2512 2, 15| żerdek, nic to, wylekuje się, ale taki wstyd, taki wstyd, 2513 2, 15| poszedł do domu; świeciło się jeszcze u młynarza w tej 2514 2, 15| Mateusza.~- Nie będziesz się, ścierwo, przechwalał więcej, 2515 2, 15| gorzej poprowadzę.~Młynarz się wściekał, targował, ale 2516 2, 16| puchem co najbielszym; słońce się nawet całkiem wyłupało i 2517 2, 16| brał na dzień, podnosił się jeszcze i przejmował taką 2518 2, 16| kłębach mgieł, ale świat się cały rozsłonecznił i stanął 2519 2, 16| stadko kuropatw skrzykiwało się pod zasypanymi krzami i 2520 2, 16| stwardniałą skorupę dobierając się do zboża, ale spłoszony 2521 2, 16| zimna! - Pusto i głucho się czyniło na tych nie objętych 2522 2, 16| zgubionych w zapach, tłukł się jękliwy głos dzwonka i skrzyp 2523 2, 16| ludzi, nawet w bydlątkach się odzywał; krzyki dźwięczały 2524 2, 16| psy jak oszalałe tarzały się po śniegach, szczekały z 2525 2, 16| ganiały za wronami, tłukącymi się około domów, po stajniach 2526 2, 16| rżały konie, z obór wyrywaly się przeciągłe, tęskne ryki, 2527 2, 16| gęgliwych głosów gęsich, co się trzepały po przyręblach, 2528 2, 16| sadów raz po raz czerwieniły się wełniaki kobiet, przebiegających 2529 2, 16| oparzeliskach, z oparów kurzących się mgłami wydzierały się krzyki 2530 2, 16| kurzących się mgłami wydzierały się krzyki dzikich kaczek i 2531 2, 16| to i w ludziskach budziła się dusza z zimowego odrętwienia, 2532 2, 16| zimowego odrętwienia, otrząsała się z szarzyzny, podnosiła się 2533 2, 16| się z szarzyzny, podnosiła się i szła radosna, czująca 2534 2, 16| miejsce.~A w chałupie uwijano się żwawo, Józka przyśpiewywała 2535 2, 16| obrazów nalepić, to widzą się kieby pomalowane w żywe 2536 2, 16| tak długachne, że widziały się jako te lechy w sadzie, 2537 2, 16| pytlowej mąki - a zwijała się żywo, bo ciasto już kipiało 2538 2, 16| miodem, któren wygrzewał się już pod pierzyną i czekał 2539 2, 16| szabaśnika, w którym buzował się tęgi ogień.~Witek miał przykazane, 2540 2, 16| przy śniadaniu, bo zaraz się gdziesik zapodział. Próżno 2541 2, 16| obejściu i nawoływały, ani się odezwał jucha;~siedział 2542 2, 16| sztuk różnych wyuczył i tak się z nim pokumał, że niech 2543 2, 16| zgodzie, bo razem wyprawiali się na szczury w stajni.~Rocho 2544 2, 16| Pochwalonym.~Zafrasowała się wielce, że to w izbie rozgardiasz 2545 2, 16| niewiele!... - wzbraniał się.~- Niech pan Jasio choć 2546 2, 16| Niech pan Jasio choć się ogrzeje, zamróz taki!~- 2547 2, 16| proponowała Dominikowa. Wymawiali się, ale przysiedli pod oknem 2548 2, 16| na skrzyni, Jasio zaś tak się wpatrzył w Jagnę, poczerwieniała 2549 2, 16| dni temu.~- Pewnikiem ckni się im w tych szkołach? - zapytała 2550 2, 16| Boże, to dopiero pociecha się ojcom ściele! To dopiero 2551 2, 16| czasie umarł!~- A zmarło mu się, zmarło chudziaczkowi, krew 2552 2, 16| pokutuje, że widzieli, jak się cosik nocami po drogach 2553 2, 16| ruszył, a z biednym to gotów się był kapotą ostatnią podzielić.~- 2554 2, 16| ostatnią podzielić.~- Tak się zmienia ciągle w Lipcach, 2555 2, 16| że co przyjadę, poznać się nie mogę. Byłem dzisiaj 2556 2, 16| skrzypi, a on sam tak się zmienił, tak wychudł, że 2557 2, 16| go poznał!~Nie odezwały się na to ani słowem, jeno Jagna 2558 2, 16| były z łońskiego roku, ale się we wesele do cna pomarnowały.~ 2559 2, 16| do izby, a za nim wciskał się Łapa z boćkiem, bo Witek 2560 2, 16| z boćkiem, bo Witek też się zjawił równo z gospodarzem.~- 2561 2, 16| Zawierajcie prędko drzwi, bo się ciasto oziębi - krzyczała 2562 2, 16| Jak kobiety zabierają się do porządków, to chłopom 2563 2, 16| na nas zakalca! - śmiał się Boryna rozgrzewając skostniałe 2564 2, 16| dlatego, a tylko że krowa się dzisiaj ocieliła, to został 2565 2, 16| baraszkuje ino, a do klaczy się tak wydziera, że przeprowadziłam 2566 2, 16| Jasio jeszcze z opłotków się odwracał za Jagną, bo też 2567 2, 16| co ino zechciała, słuchał się jej ze wszystkim, jej oczami 2568 2, 16| jej oczami patrzał, jej się radził, a i Dominikowej 2569 2, 16| wygodę swoją miał, a użalić się przed kim i poradzić, że 2570 2, 16| Nawet teraz oto wygrzewał się przed kominem, a cięgiem 2571 2, 16| jeno o tym myślał, czym by się jej jeszcze więcej przypodchlebić.~ 2572 2, 16| jak ten luty wicher nosiła się po izbie - robotę spychała 2573 2, 16| by ostać samej i zamyślać się o Antku.~Jasio go jej przypomniał, 2574 2, 16| przychodził, a ludzie też wagowali się mówić o nim przed nią... 2575 2, 16| żałością, z takim wyrzutem, się jej dusza zatrzęsła ze zgryzoty...~- 2576 2, 16| myślała żałośnie broniąc się przed wspominkami... ale 2577 2, 16| ale dziwno jej było, czemu się tak mocno przypomniał, czemuż 2578 2, 16| Zadać jej cosik musiał, że się biedzi teraz i wydziera 2579 2, 16| wydziera z siebie, i w męce się pławi, bo taka tęskność 2580 2, 16| Pobiegła do domu, zwijała się, jak mogła, ale myśli o 2581 2, 16| i wszędzie przypominały się jego niebieskie ślepie i 2582 2, 16| Próżno zapamiętale wzięła się do roboty, paliło się jej 2583 2, 16| wzięła się do roboty, paliło się jej w rękach, uprzątała 2584 2, 16| uprzątała izbę, wzięła się pod wieczór do obrządku 2585 2, 16| nic nie pomogło, wypłakała się do woli i wnet się w niej 2586 2, 16| wypłakała się do woli i wnet się w niej cosik przemieniło 2587 2, 16| przemieniło z nagła, bo się podniosła ze skrzyni prawie 2588 2, 16| ważnie spoglądali, wywiedli się do sieni, coś tam poszeptali 2589 2, 16| Wam z matką we łbach się poprzewracało, nieprawda, 2590 2, 16| Oboje z matką znamy się na tym, już ja ci mówię, 2591 2, 16| chciał całować, wyrwała mu się ze złością i pobiegła do 2592 2, 16| stanowczo.~- Nieprawda, zdaje się wam ino! - zaprzeczała gorączkowo.~- 2593 2, 16| a niechta!~- Czemuż to się tak wyrzekasz tego, co?~- 2594 2, 16| gruntu to jak bez nóg, tula się ino, tula, a do nikąd nie 2595 2, 16| spokojnie chleb wysadzić, bo się na węgiel spiecze; zajmij 2596 2, 16| na węgiel spiecze; zajmij się lepiej robotą, śledzie ano 2597 2, 16| czerwone zorze rozlewały się po niebie krwawymi zatokami, 2598 2, 16| zatokami, że śniegi gorzeć się zdawały, jakby zarzewiem 2599 2, 16| stawu, rąbali drwa, to ktoś się spieszył saniami, koniom 2600 2, 16| wrótnie gdzieniegdzie, zrywały się tu i ówdzie głosy różne, 2601 2, 16| popielną sinością, jaka się sypała na świat ruch zamierał, 2602 2, 16| ziemię w moc swoją, a mróz się podnosił i tak ściskał, 2603 2, 16| trepami i szyby malowały się w rózgi i kwiaty dziwne...~ 2604 2, 16| śnieżystych mrokach, jakby się rozlała, że ani ujrzał domów, 2605 2, 16| niźli zwykle, bo wszędy się szykowano do wigilijnej 2606 2, 16| ostatniej, przystrajano się i czekano z namaszczeniem, 2607 2, 16| bo skoro ostatnie zorze się dopalały, niebo zaczęło 2608 2, 16| dopalały, niebo zaczęło się zasnuwać jakby dymami sinymi 2609 2, 16| sinymi i całkiem zatapiało się w burościach.~Józka z Witkiem 2610 2, 16| tuż nad wschodem, jakby się rozdarły bure opony, a z 2611 2, 16| granatowych głębin rodziła się gwiazda i zda się rosła 2612 2, 16| rodziła się gwiazda i zda się rosła w oczach, leciała, 2613 2, 16| pryskała światłem, jarzyła się coraz bystrzej, a coraz 2614 2, 16| przy której blasku Pan nasz się narodził, niech będzie święte 2615 2, 16| za nim pobożnie i wpili się oczami w światłość daleką, 2616 2, 16| gwiazda olbrzymiała, niosła się już niby kula ognista, błękitne 2617 2, 16| świętego koła, i skrzyły się po śniegach, i świetlistymi 2618 2, 16| służki wierne, wychylały się z nieba inne, a liczne, 2619 2, 16| gęstwą, że niebo pokryło się rosą świetlistą i rozwijało 2620 2, 16| rosą świetlistą i rozwijało się nad światem modrą płachtą, 2621 2, 16| wieczerzać, kiedy słowo ciałem się stało!- rzekł Roch.~Weszli 2622 2, 16| Dominikowa z synami, bo się dołożyła, aby razem wieczerzać, 2623 2, 16| cichość zaległa izbę.~Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek 2624 2, 16| chleb Pański.~- Chrystus się w onej godzinie narodził, 2625 2, 16| każde stworzenie krzepi się tym chlebem świętym! - powiedział 2626 2, 16| masłem były, nie godziło się jeść dnia tego.~Jedli długo 2627 2, 16| ino skrzybot łyżek o wręby się rozlegał i mlaskanie - tylko 2628 2, 16| tylko Boryna raz po raz rwał się pomagać Jagusi a wyręczać, 2629 2, 16| skarciła~- Siedźcie, nic się jej nie stanie, daleko jeszcze 2630 2, 16| święta na swojem, to niechaj się wkłada !...~Ale Łapa skomlał 2631 2, 16| trykał łbem o zady, łasił się a przypochlebiał, by mu 2632 2, 16| ścianę, to klekotał, się kury odzywały na grzędach.~ 2633 2, 16| puszczać i nie obzierać się, to złe, wciśnie się i na 2634 2, 16| obzierać się, to złe, wciśnie się i na cały rok ostanie! - 2635 2, 16| strwożeni, pukanie znowu się ponowiło.~- Kubowa dusza! - 2636 2, 16| ostawać bez dachu - odezwał się Roch podnosząc się drzwi 2637 2, 16| odezwał się Roch podnosząc się drzwi otwierać.~Jagustynka 2638 2, 16| u proga i przez łzy, co się jej jak groch sypały, prosiła 2639 2, 16| psu wyrzucicie! Zmiłujcie się nad sierotą... Czekałam, 2640 2, 16| wbiją gwoździe ostatnie, by się upewnić, że nie wrócicie 2641 2, 16| męka ozdzierała.~Cicho się w izbie stało, ciepło, serdecznie, 2642 2, 16| rozświetlał całą izbę, lśniły się szkła obrazów i czerwieniały 2643 2, 16| wzruszonym głosem:~-Jako to stała się nam nowina, Panna porodziła 2644 2, 16| podłym mieście, narodził się Pan w ubóstwie; na sianie, 2645 2, 16| opowieść oną, a głos mu się wzmagał i rozmadlał, i w 2646 2, 16| stajence ci to lichej urodzić się przyszło, tam w tych krajach 2647 2, 16| biły współczuciem, a dusze się zrywały i niesły we świat 2648 2, 16| ognistej i dufności oddawali Mu się w te służki najwierniejsze 2649 2, 16| gębą wpodle słuchał, a tak się wielce dziwował słyszanemu, 2650 2, 16| Postrofował ja surowo, ale się już nie przeciwiła, pomilkli 2651 2, 16| miejsca i chyłkiem chciał się wynieść.~- Gdzie ci tak 2652 2, 16| wyganiała ich też więcej, ale się zaraz podniesła i wzięła 2653 2, 16| że to między niemi Pan się narodził. Kto ino bezgrzeszny 2654 2, 16| czujące, więc i opłatkiem trza się z niemi podzielić...~Ruszyli 2655 2, 16| jęły postękiwać, zbierać się ciężko do powstawania a 2656 2, 16| między wszystkie. Darzyć ci się będą lepiej i nie chorować; 2657 2, 16| pięć części i przychylając się nad każdą krową, czyniła 2658 2, 16| czuje, wszystko wie, że Pan się narodził.~- Jezus kochany! 2659 2, 16| godzinę czeka, Jezus się zmiłuje i rzeknie: "Wstań, 2660 2, 16| Wstań, duszo, ożyj, zasługuj się nieba!" Bo i robaczek najmniejszy, 2661 2, 16| trawka chwiejna, wszystko się po swojemu zasługuje i po 2662 2, 16| jedną na rok cały, wszystko się podnosi, przecyka, nasłuchuje, 2663 2, 16| rzekł, prosto do serca, ale się to Borynie ni Dominikowej 2664 2, 16| srogo spojrzała na ojca, bo się jej Antkowie przypomnieli, 2665 2, 16| Antkowie przypomnieli, ale bała się rzec tym.~Obsiedli znowu 2666 2, 16| już tam krzyczy i wydziera się, że pewnie tej nocy zlegnie...~- 2667 2, 16| we wsi najmocniejszy, ale się spieszył, aby przed nocą 2668 2, 16| aby przed nocą do domu się dostać, bo podówczas zbóje 2669 2, 16| bo podówczas zbóje kryły się w lasach i poczciwym ludziom 2670 2, 16| wiater był duży, to drzew a się kołysały i szum srogi szedł 2671 2, 16| jak ino mógł, a rozglądał się strachliwie dookoła, ale 2672 2, 16| przez taki gąszcz, gdzie się i oczami nie przecisnął, 2673 2, 16| najczęściej zbóje następowali, to się przeżegnał, pacierz w głos 2674 2, 16| i w dyrdy pobiegł...~Już się szczęśliwie wydostał z wysokiego 2675 2, 16| karłowatą sośniną a jałowcami się przebierał, już nawet widział 2676 2, 16| wszyscy z nożami! Bronił się, ale wnet przemogli, a że 2677 2, 16| srodzy a nie ruchający się - i wszystko się w ten mig 2678 2, 16| ruchający się - i wszystko się w ten mig zatrzymało w miejscu... 2679 2, 16| podniesionym batem - świat się cały zaląkł w to oczymgnienie 2680 2, 16| nie wiadomo - rozległ się nad ziemią anielski śpiew:~ 2681 2, 16| ziemią anielski śpiew:~Bóg się rodzi, moc truchleje!~Ruszyło 2682 2, 16| moc truchleje!~Ruszyło się zaraz wszystko, ale zbóje 2683 2, 16| do stajenki onej pokłonić się Narodzonemu! Wraz z nimi, 2684 2, 16| w powietrzu."~Dziwowali się wielce temu, co Rocho opowiadał, 2685 2, 16| jest z tego, że wam czas się nie dłuży! Hale, prawda 2686 2, 16| sprawiedliwość wymierzy, ten się zmiłuje, jak ten jastrząb 2687 2, 16| nad kurczątkiem.~Porwał się Rocho i zaczął wielkim głosem 2688 2, 16| diabelskich, bo na potępienie się wiedziesz i wieczny ogień! - 2689 2, 16| łzy mu zalały głos, trząsł się cały ze zgrozy świętej, 2690 2, 16| oboje do obory.~Trzymając się za ręce i dygocząc ze strachu, 2691 2, 16| dygocząc ze strachu, a żegnając się raz po raz, wsunęli się 2692 2, 16| się raz po raz, wsunęli się do obory pomiędzy krowy.~ 2693 2, 16| tchu im brakowało, dusze się trzęsły, łzy nabiegały do 2694 2, 16| była, bo Witek nachylił się do samego ucha i szepnął 2695 2, 16| pomlaskując ozorem.~- Cosik się jej stało, że nie odpowiada, 2696 2, 16| to poczucie winy, że się zanosił, a Józka też mu 2697 2, 16| płakali społem, nie mogąc się utulić, wypowiedzieli 2698 2, 16| drugiej zaś stronie mył się i pucował do czysta Pietrek 2699 2, 16| wszedł potem do izby; pozbył się bowiem szynela i tych sołdackich 2700 2, 16| zwyczajnie po chłopsku.~- Śmieli się ze mnie, burkiem przezywali, 2701 2, 16| burkiem przezywali, tom się i przeodział! - wybełkotał.~- 2702 2, 16| głos sygnaturki przedzierał się do izby.~- Sygnują na pasterkę, 2703 2, 16| Sygnują na pasterkę, trza się nam zbierać! ~Jakoż w pacierz 2704 2, 16| okna, czasem głos jakiś się podniósł w mrokach, kaszel, 2705 2, 16| nogami, to słowo Boże, którym się pozdrawiali, a coraz gęściej 2706 2, 16| że ino tupot nóg rozlegał się w suchym powietrzu.~Kto 2707 2, 16| wyrósł w kościele, tulił się do białych ścian, obrastał 2708 2, 16| obrastał ołtarze, z ław się wynosił i prawie sięgał 2709 2, 16| czubami sklepień, a chwiał się i kołysał pod naporem tej 2710 2, 16| przekpiewy że samymi piskorzami się żywią, bo to na niskich 2711 2, 16| nadchodził naród, a wiedli się całymi familiami, jak te 2712 2, 16| ino a płachta", albo że się ich piąciu krowiego ogona 2713 2, 16| żołtopasiaste , a pchali się środkiem nieustępliwie, 2714 2, 16| szedł, z paradą, a puszył się, wynosił i po ławkach przed: 2715 2, 16| gąszczem zwartym, kolebiącym się i szumiącym jak bór, gęsto 2716 2, 16| szumiącym jak bór, gęsto się bieliły kapoty Lipczaków 2717 2, 16| organy zagrały, a naród się zakołysał, pochylił i na 2718 2, 16| nikt nie śpiewał, a modlił się każdy wpatrzony w księdza 2719 2, 16| przez kości, czasem ksiądz się odwrócił, rozkładał ręce, 2720 2, 16| wzdychał głęboko, pochylał się w skrusze pobożnej, bił 2721 2, 16| w skrusze pobożnej, bił się w piersi i modlił żarliwie.~ 2722 2, 16| żarliwie.~Potem zaś, gdy się msza skończyła, ksiądz wlazł 2723 2, 16| taki westchnął ciężko, kto się bił w piersi, kto się w 2724 2, 16| kto się bił w piersi, kto się w sumieniu z win kajał, 2725 2, 16| sumieniu z win kajał, kto się zamedytował, któren znów 2726 2, 16| skruszał nieco modleniem się, huknęły znowu organy i 2727 2, 16| leży, któż pobieży.~Naród się zakołysał, powstał z klęczek, 2728 2, 16| Kolędować małemu !~Zatrzęsły się drzewa i zadygotały światła 2729 2, 16| wichury głosów.~I już, tak się zwarli duszami, wiarą i 2730 2, 16| że ustoić było trudno, to się kręcili, przedeptywali, 2731 2, 16| przed ołtarzem, właśnie się był rozglądał, gdzie by 2732 2, 16| całym domem, przepychali się środkiem, a Jagna szła na 2733 2, 16| szła na przedzie.~Usunął się pod świerk i już z niej 2734 2, 16| tym i nie wiedząc, cisnął się przez gęstwę uparcie, 2735 2, 16| gęstwę uparcie, dostał się obok niej, a gdy podczas 2736 2, 16| przyklękali, uklęknął i tak się przychylił, że głową dotykał 2737 2, 16| stoczek, przy którym modliła się na książce, rozkrążał tak 2738 2, 16| Podniesienia, gdy uklęknęła i bijąc się w piersi pochyliła głowę - 2739 2, 16| skamieniała z radości, nie śmiała się ruszyć, nie śmiała spojrzeć 2740 2, 16| spojrzeć po raz drugi, bo snem się jej wydało to widzenie, 2741 2, 16| napastliwe i harde oczy tak się słodko patrzyły, a tak żałości 2742 2, 16| były pełne, że ścisnęła się jej dusza trwogą i współczuciem, 2743 2, 16| przysłoniły, że zatraciła się całkiem, przepadła zgoła - 2744 2, 16| tak potężnym, że trzęsła się w niej każda kosteczka, 2745 2, 16| kosteczka, a serce tłukło się jako ten ptak, gdy mu dla 2746 2, 16| przybiją do ściany!...~Msza się odprawiła, kazanie było, 2747 2, 16| naród śpiewał społem, modlił się, wzdychał, płakał - a oni 2748 2, 16| zaklęcia i pożądania paliły się w nich na przemian, szły 2749 2, 16| im oczy.~Antek przysunął się jeszcze bliżej, wsparł się 2750 2, 16| się jeszcze bliżej, wsparł się ramieniem w jej biedro, 2751 2, 16| Jaguś! Jaguś!~Wstrząsnęła się i omal nie padła ze wzruszenia, 2752 2, 16| wieczorze czekał będę... nie bój się... pomówić mi z tobą pilno... 2753 2, 16| musieli dokoła - ale uniosła się nieco, jakby już iść chciała 2754 2, 16| kolędę, kościół zatrząsł się od śpiewów, że ona opamiętała 2755 2, 16| śpiewów, że ona opamiętała się nieco i usiadła rozglądając 2756 2, 16| nieco i usiadła rozglądając się po ludziach i po kościele... 2757 2, 16| Antka już nie było, odsunął się nieznacznie i z wolna wycofał 2758 2, 16| mrozie pod dzwonnicą, rzeźwił się i nabierał powietrza, przytomniał... 2759 2, 16| skamlących głosów, rozlegających się w dzwonnicy... Nic, o niczym 2760 2, 16| mur na drogę - i poniósł się jak wicher na pola.~ 2761 2, 17| już cały dom chrapał, się rozlegało, tylko jedna Jagusia, 2762 2, 17| utrudzona, nie zasnęła; próżno się wciskała w poduszki, próżno 2763 2, 17| jeno jakby zmora zwaliła się na nią i na piersi padła 2764 2, 17| odetchnąć mogła, ni krzyknąć, ni się porwać z łóżka; leżała nieruchoma, 2765 2, 17| rozeznaje, a ino sama dusza się wyprzędza ze wspominek, 2766 2, 17| różne patrzy, nad ziemiami się nosi, w słońce się ubiera - 2767 2, 17| ziemiami się nosi, w słońce się ubiera - a tyla sama jest, 2768 2, 17| wszystko i jako ten ptak niesła się duszą po cudeńkach - po 2769 2, 17| żywiących... w kościele się być czuła...Antek klęczał 2770 2, 17| zarazem... to śpiew jakiś się rozlegał i organy huczały 2771 2, 17| czerwona groźna twarz księdza się jej widziała i wyciągnięte 2772 2, 17| przychodziły... spotykania się z nim... całunki... uściski... 2773 2, 17| przenikał i taka lubość; że się prężyła cisnąc mocno do 2774 2, 17| słyszała: "Wyjdź! Wyjdź!..." się podnosiła i jakby szła w 2775 2, 17| przychodziło na nią, że się opamiętać ni wyrwać spod 2776 2, 17| dużym już dniu podniesła się z pościeli, ale czuła się 2777 2, 17| się z pościeli, ale czuła się jak z krzyża zdjęta, wszystkie 2778 2, 17| radością, pełno ludzi snuło się po drogach, często saniami 2779 2, 17| poredzając, to odwiedzali się po sąsiedzku,~a dzieci całym 2780 2, 17| na wieś całą roznosiły się wrzaski.~Ale Jagusi nie 2781 2, 17| dzwoniących po chałupie, obcą się czuła w pośrodku swoich, 2782 2, 17| nich i jakby wśród zbójów się czuła.~A często, nie mogąc 2783 2, 17| czuła.~A często, nie mogąc się oprzeć, zasłuchiwała się 2784 2, 17| się oprzeć, zasłuchiwała się w tych gorących szeptach 2785 2, 17| widziała przed sobą.~Zalękła się srodze, struchlała w głębokim 2786 2, 17| śmiertelny! - powtarzała krzepiąc się tym słowem i odżegnując 2787 2, 17| krzyczała w żalu i męce bo rwała się do niego, rwała całą mocą, 2788 2, 17| przywalone zwałami rwie się o wiośnie do słońca, jak 2789 2, 17| słońca, jak ta ziemia prężąca się pod pierwszym tchnieniem 2790 2, 17| przeważył jeszcze, że zmogła się w sobie i usiłowała zapomnieć 2791 2, 17| wychodziła z chałupy, bała się wychylić w opłotki; bo; 2792 2, 17| zawoła na nią...a oprze mu się to wtedy, wstrzyma duszę, 2793 2, 17| za tym głosem? !...~Ostro się wzięła do gospodarstwa, 2794 2, 17| za nią cięgiem i niczego się tknąć nie pozwalał.~- Odpocznij, 2795 2, 17| Odpocznij, nie narywaj się, by ci się przed czasem 2796 2, 17| nie narywaj się, by ci się przed czasem nie stało co 2797 2, 17| nie robiła, a ino tłukła się po izbach bez celu, wyglądała 2798 2, 17| poleciała, na przełaj i jeszcze się trwożnie rozglądała, czy 2799 2, 17| drogę, bo Szymek przystrajał się w komorze.~Odmieniło się 2800 2, 17| się w komorze.~Odmieniło się w niej, opadły wszystkie 2801 2, 17| zgryzoty, skoro jeno poczuła się po dawnemu w swojej izbie, 2802 2, 17| bezwiednie prawie zaczęła się krzątać, zajrzała do krów, 2803 2, 17| był na izbę i przyczesywał się przed lusterkiem.~- Kędy 2804 2, 17| przed lusterkiem.~- Kędy się to szykujesz?~- A na wieś, 2805 2, 17| wieś, u Płoszków zbierają się chłopaki.~- Da ci to matka 2806 2, 17| to matka iść, co?~- Pytał się cięgiem o przyzwoleństwo 2807 2, 17| i swoją wolę... i co mi się jeno uwidzi - zrobię!...~- 2808 2, 17| ten cielak w cały świat się poniesie, choć mu ino do 2809 2, 17| cicho nie przeciwiąc mu się w niczym, choć wygadywał 2810 2, 17| wygadywał na matkę i wygrażał się srodze, nawet mało wiele 2811 2, 17| stąd, że prawie z płaczem się podniosła i wolno a ciężko 2812 2, 17| Gołębianka przyleciała i gziły się z Józką, na drodze było 2813 2, 17| wrzeszczała i na płacz się jej zbierało, że nie przytwierdzają.~- 2814 2, 17| na nikogo, a uśmiechała się ku Nastce - cicho no, Józia. 2815 2, 17| ścierwy nie ludzie!~- A po cóż się zadawała z Frankiem! - wykrzyknęła 2816 2, 17| zapowiedzi poniesie!~Zaperzyła się o to Nastka i jęła przegadywać, 2817 2, 17| Magdzie! Już żywie, domacali się w niej ducha, Jambroży powiada, 2818 2, 17| i poi, ale pono lekować się będzie musiała długo.~- 2819 2, 17| musiała długo.~- A gdzie się to podzieje biedota, gdzie?~- 2820 2, 17| z morga płacili.~Boryna się zniecierpliwił i nie chciał 2821 2, 17| Komu jest dobrze, temu się widzi, że wszystko się dzieje 2822 2, 17| temu się widzi, że wszystko się dzieje na świecie, jak przynależy, 2823 2, 17| przykazał!~Ale już na to Boryna się nie odezwał, wiec Jagustynka 2824 2, 17| wiec Jagustynka zwróciła się do Nastki:~- Jakże tam Mateuszowe 2825 2, 17| lepiej?~- Mateusz? Cóż mu się to stało?...~- Nie wiecie?.. - 2826 2, 17| jeszcze, we wtorek, widzi mi się, wasz Antek go pobił; za 2827 2, 17| wpadł do wody i ledwie się nie utopił. Choruje teraz, 2828 2, 17| teraz, krwią pluje, ruchać się nie może. Jambroży powiadają, 2829 2, 17| Jambroży powiadają, że mu się macica przewróciła i cztery 2830 2, 17| cięgiem, tak stęka!~Rozpłakała się.~Jagna porwała się na pierwsze 2831 2, 17| Rozpłakała się.~Jagna porwała się na pierwsze słowa, jakby 2832 2, 17| na zbója, nie ukrzywdzą się zanadto! - mruknął stary, 2833 2, 17| ale zły być musiał, bo się namarszczył i jął drewka 2834 2, 17| rzucać do komina.~- O co się pobili? - spytała później 2835 2, 17| prawdę.~- Rzekłam! Mateusz się chwalił we młynie przed 2836 2, 17| Jak te psy o sukę ,.tak się o ciebie zagryzają.~- Nie 2837 2, 17| słuchać nieletko.~- Rozpytaj się na wsi, kiej mnie nie wierzysz, 2838 2, 17| ciebie, co? - skrzywiła się złośliwie.~- A wy jak ten 2839 2, 17| podpowiadacie swoje, a cieszycie się z cudzej biedy.~Jaguś srodze 2840 2, 17| cudzej biedy.~Jaguś srodze się rozeźliła, może pierwszy 2841 2, 17| nie dał. Ale mimo to tak się ciskała po domu, tak o byle 2842 2, 17| krzyczała na Józkę i Witka, się stary zaniepokoił, przysiadł 2843 2, 17| A cóż by, nic. Odsuńcie się, przy ludziach będą się 2844 2, 17| się, przy ludziach będą się umilali!~Odsunęła go szorstko.~- 2845 2, 17| starość, pierwszy raz obudził się w niej wstręt do niego i 2846 2, 17| radosną wzgardą przyglądała mu się teraz, bo istotnie, w ostatnich 2847 2, 17| ostatnich czasach postarzał się mocno, powłóczył nogami, 2848 2, 17| powłóczył nogami, garbił się i ręce mu się trzęsły.~- 2849 2, 17| nogami, garbił się i ręce mu się trzęsły.~- Dziad ten, niezguła!~ 2850 2, 17| ten, niezguła!~Otrząsnęła się z obrzydzenia i tym usilniej 2851 2, 17| usilniej myślała o Antku, i już się nie broniła przed wspominkami, 2852 2, 17| słodkich szeptów!~A dzień się dłużył ogromnie, nie do 2853 2, 17| na pola... albo wspierała się o chruściany płot, dzielący 2854 2, 17| głęboka radość, że za nią się ujął i skrzywdzić nie dał!~- 2855 2, 17| myślała z tkliwością. Gdyby się zjawił teraz, w tym oczymgnieniu! 2856 2, 17| oczymgnieniu! nie oparłaby mu się, nie!...~Bróg stał niedaleczko, 2857 2, 17| całymi bandami chroniły się do wielkiej dziury, jaka 2858 2, 17| sianie; parobkowi nie chciało się włazić i z wierzchu zrucać, 2859 2, 17| wyskubał, że parę ludzi mogło się w niej pomieścić.~- Wyjdź! 2860 2, 17| dzwonić na nieszpory, a jej się zachciało samej iść do kościoła, 2861 2, 17| kościele, ale za to spotkała się zaraz przy wejściu w kruchcie 2862 2, 17| mizerota, no, no! - snuło się jej po głowie, ale rychło 2863 2, 17| tak cicho a uroczyście, że się zatopiła całkiem w muzyce. 2864 2, 17| przenigdy; nie modliła się nawet, książka leżała nie 2865 2, 17| ledwie widnych i niesła się duszą w zaświaty, w te cudności 2866 2, 17| baczyła, gdzie jest, jeno się jej widziało, że święci 2867 2, 17| błogosławiące ręce wyciągają się nad nią i dalej idą, nad 2868 2, 17| idą, nad całym narodem, się przychylił jako ten łan, 2869 2, 17| wypowiedzieć!~Ocknęła, gdy się nieszpory skończyły i umilkły 2870 2, 17| sennego rozmarzenia, z żalem się podniosła i wychodziła z 2871 2, 17| ale przed kościołem znowu się spotkała z Hanką, która 2872 2, 17| migotał za szybami i snuł się nieskończonym, kłaczastym 2873 2, 17| odwiedziny, a głównie, by się z Nastką spotkać, siedzieli 2874 2, 17| Przestań, Pietrek, a to się na płacz zbiera z tej 2875 2, 17| najlepiej przy graniu - zaśmiała się Jagustynka.~Ale skrzypki 2876 2, 17| po czasie jakimś ozwały się cichutką, ledwie słyszaną 2877 2, 17| słyszaną nutą za stajni, bo tam się przeniósł Pietrek i długo 2878 2, 17| długo w noc grał. Kolacja się też dogotowywała, gdy powrócił 2879 2, 17| Dominikowa przepędza ludzi, tyla się naszło. Trzeba by ci, Jaguś, 2880 2, 17| zniechęcona nagle, a on i na to się zgodził i nie nastawał, 2881 2, 17| gdzież to twój?~- Zepsuła się młockarnia we Woli, to go 2882 2, 17| tego wyjdzie...~Ale na tym się skończyło, bo nikomu nie 2883 2, 17| bo nikomu nie chciało, się wieść głupiej rozmowy la 2884 2, 17| która gorączkowo uwijała się po izbie, zapraszała do 2885 2, 17| śmiechem, to znowu przysiadała się do dziewczyn i rajcowała 2886 2, 17| niepokojów. Wieczór wlókł się wolno, ociężale, sennie, 2887 2, 17| w niej rosła i wzmagała się nieustępliwie chęć wybieżenia 2888 2, 17| do brogu... Ale nie mogła się zdecydować, bała się, że 2889 2, 17| mogła się zdecydować, bała się, że spostrzegą... bała się 2890 2, 17| się, że spostrzegą... bała się grzechu... powstrzymywała 2891 2, 17| grzechu... powstrzymywała się całą mocą i dygotała z męki, 2892 2, 17| pies na łańcuchu, rwało się serce... nie, nie mogła, 2893 2, 17| nie wyjdę, grzech... Już się za zapaską oglądała, już 2894 2, 17| przytrzymało na miejscu... bała się... i Jagustynki oczy chodziły 2895 2, 17| wyjdę dzisiaj, nie...~Zmogła się wreszcie, ale czuła się 2896 2, 17| się wreszcie, ale czuła się tak zmordowaną, że ani wiedziała, 2897 2, 17| zmordowaną, że ani wiedziała, co się dzieje dokoła. Przecknęła 2898 2, 17| Pewnie Antek, nie doczekał się i... - porwała się zestraszona.~ 2899 2, 17| doczekał się i... - porwała się zestraszona.~Ale to stary 2900 2, 17| wchodzili wolno, otrzepując się i obijając o próg buty ze 2901 2, 17| Józek Wachnik...~Dziwował się tej procesji Boryna, ale 2902 2, 17| tabaką częstował...~Usadzili się rzędem, tabakę ochotnie 2903 2, 17| krzepka, jenszy rozglądał się po izbie, któren znów to 2904 2, 17| czym przyszli...~Boryna się kręcił na ławie, w oczy 2905 2, 17| stron zabiegał.~Nie dali się jednak wywieść; siedzieli 2906 2, 17| nieprzystępni a mądrale , to się strzegli wymówić przed czasem 2907 2, 17| marudzić i zwlekać; przyślim się dowiedzieć, czy trzymacie 2908 2, 17| przewodzicie....~- Kużden się na was ogląda.~- Ile że 2909 2, 17| wybierze.~- Nie trza dać, by się znarowił!~- Rzekliście mądre 2910 2, 17| jutro po kościele mają się gospodarze zebrać u mnie, 2911 2, 17| Woli, prawdę mówię, dzielą się tam gospodarką krewniaki, 2912 2, 17| swarzą i procesują, obiecałem się rozsądzić, by się sierotom 2913 2, 17| obiecałem się rozsądzić, by się sierotom krzywda nie stała, 2914 2, 17| przytwierdzał i zgadzał się na wszystko, co mówili, 2915 2, 17| nie pójdą z wami! Niech się dwór dowie, że nie nastaje 2916 2, 17| zapłaci~za krowę... i będzie się chciał godzić z osobna..: 2917 2, 17| tu domu, Jaguś, a jakby się kto dowiadywał, rozgłaszaj, 2918 2, 17| i później.~Przyodziewał się świątecznie, a ona znosiła 2919 2, 17| konie zakładał, trzęsła się cała. Nie mogła ustać na 2920 2, 17| bróg... Wyjdzie! Hej! Rwała się już jej dusza do wylotu, 2921 2, 17| dusza do wylotu, śmiały się oczy, wyciągały ręce, prężyła 2922 2, 17| patrzyła za Boryną, gdy się okręcił w pas, nadział czapę 2923 2, 17| chałupie ostanie? - zdziwił się mocno.~- Weźcie mnie, święty 2924 2, 17| ma, weźcie mnie, tak mi się markoci, weźcie! - prosiła 2925 2, 17| prosiła tak gorąco, że chociaż się dziwował, ale się nie oparł 2926 2, 17| chociaż się dziwował, ale się nie oparł przyzwolił.~W 2927 2, 18| kroki nic nie rozezna przed się.~- Matka w chałupie?~- A 2928 2, 18| opowiadała Jagna otrzepując się ze śniegu.~- Cóż tam na 2929 2, 18| wiejbie, a dziedzicowi by się tam chciało...~- Kogo mus 2930 2, 18| komu mus... - uśmiechnęła się wątpiąco.~- Sam się obiecał, 2931 2, 18| uśmiechnęła się wątpiąco.~- Sam się obiecał, nikto go nie prosił - 2932 2, 18| widać nie było.~- Widzi mi się, że śnieg już nie sypie - 2933 2, 18| rozgrzała ręce i wzięła się do motania nici z wrzecion 2934 2, 18| nie usiedzi.~- A bo jej się cni, powiada.~- Ale, zabawy 2935 2, 18| szukała.~- Tak powiada, by ino się od roboty wykręcić.~- Nie 2936 2, 18| wichura ino wyła, przewalała się po świecie, biła niby barami 2937 2, 18| Bieżyj w ten mig i dowiedz się, gdzie stanął!~- Pójdziecie 2938 2, 18| zawołają mnie, napraszał się nie będę, ale beze mnie 2939 2, 18| rzucił wszystko i zaczął się przybierać do wyjścia, nim 2940 2, 18| stoją w podwórzu.~- Cóżeś się tak utytłał?~- A bo mię 2941 2, 18| zaspę...~- Pewnie, dobrześ się musiał z chłopakami za łapy 2942 2, 18| Drzyj obleczenie, drzyj, jak się, jucho, rzemieniem pogrzeję, 2943 2, 18| Puść komin, w nocy się dość wygrzejesz, powiedz 2944 2, 18| powiedz Pietrkowi, niech się do młocki weźmie, pomóż 2945 2, 18| widział na wsi, zakręcił się po izbie, gwizdnął na Łapę, 2946 2, 18| na Łapę, ale pies zwinął się w kłębek i ani chciał słuchać, 2947 2, 18| Głupiaś, nie powiadaj, na czym się nie rozumiesz...~Zamilkła 2948 2, 18| łagodnymi słowy, w końcu sam się zeźlił, nadział czapę i 2949 2, 18| narządziła kądziel, przysiadła się pod okno i przędła spoglądając 2950 2, 18| czasu w śnieżycę, srożącą się za oknem.~Wiatr huczał przeraźliwie, 2951 2, 18| wielgachne, rozstrzępione taczały się po świecie i raz po raz 2952 2, 18| poustawiane w szafce i kolebały się u pułapu opłatkowe światy. 2953 2, 18| legowiska, a Jagna przyokryła się w zapaskę.~Witek wsunął 2954 2, 18| w zapaskę.~Witek wsunął się cicho i rzekł nieśmiało:~- 2955 2, 18| brzękadła na pasach to łyśnią się od złota kiej te obrazy 2956 2, 18| rwały, co? gospodyni...~Pies się zerwał nagle, nastroszył 2957 2, 18| czapkę o buty i rozglądał się po izbie.~- Pozwólcie się 2958 2, 18| się po izbie.~- Pozwólcie się ogrzać i wytchnąć nieco! - 2959 2, 18| siadł przed kominem, ogrzał się nieco i zapalił fajkę.~- 2960 2, 18| przytwierdziła ze strachem, bo się jej uwidziało, że to jakiś 2961 2, 18| zimno mu było, bo wstrząsał się cały, zacierał ręce i coraz 2962 2, 18| i coraz bliżej przysuwał się do ognia.~- Ciężka zima 2963 2, 18| Rozmyślała porozumiewając się oczami z Witkiem, któren 2964 2, 18| rozglądał nieznajomego i mocno się dziwował, że ten cmoknął 2965 2, 18| szepnął mimo woli.~- Nie bój się, mnie psy nie gryzą - uśmiechnął 2966 2, 18| psy nie gryzą - uśmiechnął się dziwnie i gładził tulący 2967 2, 18| dziwnie i gładził tulący mu się do kolan psi łeb.~Przyszła 2968 2, 18| to któryś z sąsiadów, bo się już było rozniesło w sąsiedztwie, 2969 2, 18| siedzi u Borynów.~A on wciąż się nagrzewał nie bacząc na 2970 2, 18| szepty i uwagi, dopiero gdy się woda zagotowała, wydobył 2971 2, 18| chodził po izbie, a przyglądał się obrazom, sprzętom, to stawał 2972 2, 18| że ludziom miętko robiło się w dołku.~- Kto to lepił? - 2973 2, 18| rzekł ani słowa.~Ludzie się porozchodzili, bo wieczór 2974 2, 18| wieczór nadchodził i zamieć się uciszała, że ino czasami 2975 2, 18| uciszała, że ino czasami zrywał się jeszcze ostry wicher, zakręcał, 2976 2, 18| coraz rzadziej i słabiej się trzepotał, niby ten ptak 2977 2, 18| odstawiła kądziel i wzięła się do wieczorowych obrządków.~- 2978 2, 18| Kuba! Juści, że służył, ale się pomarło chudziakowi jeszcze 2979 2, 18| Sochy, dopiero dzisiaj się dowiedziałem, że służył 2980 2, 18| zdążyć.~Nieznajomy odział się w kożuch i przez długą chwilę 2981 2, 18| środku izby, gdzieś przed się zapatrzony. Stary już był, 2982 2, 18| cięgiem zapalał. Poruszył się wreszcie i chciał jakieś 2983 2, 18| pocałować w rękę, ale wyrwał się i żwawo ruszył z chałupy.~ 2984 2, 18| chałupy.~Na ziemię, sypał się pierwszy, ledwie dojrzany 2985 2, 18| że domy i sady wychyliły się na jaśnię i stały widne 2986 2, 18| przecknęła z odrętwienia, zaroiły się drogi, zawrzały głosami 2987 2, 18| opłotki, gdzieniegdzie brali się do odwalania śniegów sprzed 2988 2, 18| cepów donośniej rozlegało się po drogach, gdzieniegdzie 2989 2, 18| drogę, nawet wrony pokazały się w obejściach, co było niechybnym 2990 2, 18| odmianę.~Pan Jacek rozglądał się ciekawie dokoła, czasem 2991 2, 18| Przed kościołem piętrzyły się tak srogie zaspy, że całkiem 2992 2, 18| hurma chłopaków ganiała się z wrzaskiem i biła śniegiem, 2993 2, 18| ratunek, ale i jemu dostało się niezgorzej pecynami, że 2994 2, 18| niezgorzej pecynami, że ledwie się wygramolił, coś niecoś oddał 2995 2, 18| Jacek nie czekał.~Ledwie się przekopali na cmentarz, 2996 2, 18| ramiona krzyżów czerniały się nad groblami i garbami śniegów; 2997 2, 18| ino drzewa nagie targały się w niej i majaczyły pniami. 2998 2, 18| przepadali całkiem, ale gdy się przyciszyło, coraz bliżej 2999 2, 18| wyrobki chodzą abo do służby się godzą.~- I często po drzewo 3000 2, 18| Juści, że Witek prosić się nie dał i opowiedział, co


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7500 | 7501-8000 | 8001-8500 | 8501-9000 | 9001-9500 | 9501-10000 | 10001-10500 | 10501-10642

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL