| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] slomki 1 slomy 14 slonca 40 slonce 205 slonce- 1 sloncem 9 sloncu 65 | Frequency [« »] 209 mateusz 207 kaj 207 pan 205 slonce 204 ciegiem 204 prawie 203 calkiem | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances slonce |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | zachodem wisiało oślepiające słońce; a potem spytał ciszej, 2 1, 1 | ciepło i nieco sennie.~Słońce, chociaż to był już koniec 3 1, 1 | ręką oczy i patrzył pod słońce - drogą od lasów szła jakaś 4 1, 1 | księdza, któren, że już słońce było coraz niżej, powstał 5 1, 1 | nie pilił i nie poganiał.~Słońce już się przetaczało na zachód 6 1, 1 | mroczeje.~- Czas, czas! Słońce już zaszło.~Pozbierali prędko 7 1, 2 | na klepisko ziemniaków.~Słońce zgasło, wieczór się robił, 8 1, 3 | powlókł się budzić Witka...~- Słońce ino, ino - zarno się pokaże... 9 1, 3 | Gospodarz zaspali dzisiaj, bo słońce już weszło i rozczerwieniło 10 1, 3 | chałupą, w szczycie, bo słońce już tam dochodziło i oblewało 11 1, 3 | zajrzał na Antkową stronę.~- Słońce już na dwa chłopa, a ty 12 1, 3 | pełnej kamieni drodze.~Słońce było już chyla tyla nad 13 1, 3 | brzaskami i odbłyskiwać słońce.~We wsi poczynał się już 14 1, 3 | rzucały pnie tnpoli, bo słońce z boku świeciło.~- Wio, 15 1, 3 | kwiatów hardo patrzyły w słońce a topole zagwarzyły, poszemrały 16 1, 3 | gdzieniegdzie przedzierało się słońce i pełzało niby złote pająki 17 1, 3 | ogona czarną łatę miała..."~Słońce się już było przetaczało 18 1, 3 | zapaskę barzej na czoło, bo słońce świeciło prosto w oczy, 19 1, 3 | przedzierał się z pól, a słońce wisiało prosto nad głowami 20 1, 3 | rozpostartą płachtę przed siebie.~Słońce, że się już było przetoczyło 21 1, 4 | czerwone zapaski na drodze.~Słońce przygrzewało niezgorzej, 22 1, 4 | misa złota odbijał w sobie słońce, aż oczy raziło.~A dzwony 23 1, 4 | stawie przed zachodem, kiedy .słońce bije w wodę. I poczuł się 24 1, 4 | dymów kadzielnych buchało słońce, rozwijały się na wietrze 25 1, 4 | zda się, płynął i bił w słońce blade; dzwony huczały nieustannie 26 1, 4 | pieniądz i spoglądał na słońce, wysoko było jeszcze i szło 27 1, 4 | udawał, że śpi, choć mu słońce świeciło prosto w oczy, 28 1, 5 | cichości ziemi zamierającej; słońce blade i ciężkie wykwitało 29 1, 5 | samo południe zaświeciło słońce, ale tylko tyla, coby kto 30 1, 6 | o wiośnie budziło ciepłe słońce, zapładniało życiem, wstrząsało 31 1, 7 | piachy srogie a parzące, bo słońce przypiekało i gorąc był 32 1, 10| strzech, gdy je wiośniane słońce przygrzeje, a budziło się 33 1, 11| na świecie od przymrozku! Słońce zaraz wzejdzie...~Jagna 34 1, 11| przygotowań ostatnich...~Słońce wstało i dzień raźno potoczył 35 1, 11| pobliskich, kto był zaproszon.~Słońce się już przetoczyło z południa 36 1, 11| ten kierz kwietny i kiej słońce ciągnąca wszystkich oczy; 37 1, 11| drogą waliła wieś cała.~Słońce już zachodziło, wisiało 38 2, 13| wyłupywało się czerwone, ogromne słońce i spadało ciężko, niby kadź 39 2, 16| zasie puchem co najbielszym; słońce się nawet całkiem wyłupało 40 2, 16| wieczór już stał u proga, słońce padało za bory, a czerwone 41 2, 16| powietrzu... rzeki stanęły... słońce jakby zakrzepło... wiatr 42 2, 17| nad ziemiami się nosi, w słońce się ubiera - a tyla sama 43 2, 20| dnie spokojne, ciche i tak słońce przygrzewało, że drogi roiły 44 2, 22| przechodziło jak cień, gdy chmurka słońce nakryje, że potem nie wiada 45 2, 22| cieniu - cienie odlatywały, a słońce żarło żywym ogniem! Cały 46 2, 23| jak kiedy chmura przysłoni słońce i świat ścichnie, omroczy 47 2, 24| było wychylić za chałupę, słońce jakby się gdziesik zatraciło 48 2, 24| dziwnie jasny i pogodny, słońce świeciło od samego wschodu, 49 2, 25| burych topieli wyjrzało słońce, to ledwie na to Zdrowaś, 50 2, 25| ziemia odtaje i przeschnie, słońce przygrzeje, bych można wyjść 51 2, 25| nastała jaka godzina suchsza i słońce zaświeciło, roiło się zaraz 52 2, 25| że kużden by leciał w to słońce jako te ptaki, co nadciągały 53 2, 25| wynoszono w kołyskach na słońce, a z otwartych obór rozlegały 54 2, 25| ze smutkiem głębokim, gdy słońce się skryło i zimny wiatr 55 2, 25| Dopiero po śniadaniu, gdy słońce podniesło się do tela, że 56 3, 26| rozpoznanych w szarościach.~Słońce zaś było już ino, ino...~ 57 3, 26| serdecznych dziękczynień.~Słońce zaś urastało wciąż, wynosiło 58 3, 26| polach, do całego świata!~Słońce się już było podniesło na 59 3, 26| pieśnie głosiły ją światu i to słońce święte, i ten wiater pieszczący, 60 3, 26| wisiało rozgorzałe, złotawe słońce, pobrzmiewały skowronkowe 61 3, 26| lewa staw świecił się ano, słońce wlekło się złotymi włosami 62 3, 26| wracały legać na przyzby w słońce.~A ona ci teraz szła wolniuśko, 63 3, 26| cicho i pusto było we wsi.~Słońce się już ano podniesło na 64 3, 26| gospodarze i bogacze lipeckie. Słońce jeno grało w czystych szybach; 65 3, 26| oknom, przez które padało słońce; za szybami ćwierkały wróble 66 3, 27| mówić przerwany pacierz.~Słońce też już wstało, wskroś sadów 67 3, 27| się przy tym i Józce, że słońce na chłopa, a ona się wyleguje.~- 68 3, 27| rozbudzona z przypominków.~Słońce już bokiem zaglądało rozczerwieniając 69 3, 27| kiej ta chmura padnie na słońce, iż się wszystek świat przyciemni, 70 3, 27| wiośniane poranki, kiej słońce przygrzeje, a wiatry zakolebią, 71 3, 27| nie starczyło nigdy czasu.~Słońce podniesło się już dość wysoko 72 3, 27| się wolno i cicho, bo kiej słońce stanęło najwyżej, to nawet 73 3, 27| radości, a uśmiech kiej słońce przemknął po niej.~- A na 74 3, 28| będziecie...~- Będzie!... nim słońce wzjedzie, oczy rosa wyje: 75 3, 28| przyszedł i taki czas, że słońce przedarło się z chmur i 76 3, 29| czekała; wygrzewało ją młode słońce, suszyły wiatry, przejmowały 77 3, 29| stronę lecą, a nawet to blade słońce, co się spoza rozwalonych 78 3, 29| świergotać radośnie, a choć słońce się nie pokazało, jednak 79 3, 29| Jasno było na świecie, słońce się nie pokazywało, ale 80 3, 30| zwiesnowego przypołudnia, kiej to słońce przypiecze pola, wiater 81 3, 30| lało się w serca i kieby słońce rozpalało w duszach, że 82 3, 30| dzierżył przed sobą, że jakoby słońce złociste, słońce promieniejące 83 3, 30| jakoby słońce złociste, słońce promieniejące rozgorzało 84 3, 30| Pańskiego Zmartwychwstania. Słońce wyniesło się zarno od wschodu 85 3, 30| bo już o dużym dniu, kiej słońce wciągało się nad sady, dopiero 86 3, 30| śmigając kamieniami na gęsi.~Słońce szło w górę, jasnością zalewając 87 3, 30| w ten dzień, nie tak!...~Słońce się już wspinało ku południowi, 88 3, 30| nieszpory zaczęli dzwonić.~Słońce się już przetaczało ku borom 89 3, 30| roztrząsał cichy po ziemiach, słońce zaszło i zorze się rozlewały 90 3, 30| poczerwieniałe ździebko słońce przetaczało się nad bory, 91 3, 30| Zagadywałam: ani spojrzał na mnie. Słońce mu świeci na łóżko, to je 92 3, 30| cienia ręki. Patrzała w słońce, nie widząc niczego, topole, 93 3, 30| rozpręża, kiej pierwsze słońce przygrzeje...~Dygotała w 94 3, 30| bych lepiej dojrzeć, gdyż słońce opuściło się już za bory.~ 95 3, 30| nakryci prawie cieniami drzew. Słońce zaszło, modrawe mroki trzęsły 96 3, 31| zazierało jasne i ciepłe słońce drzewa się w sadzie chwiały 97 3, 31| staruchy wygrzewały pod słońce.~Juści, że pisarz się zeźlił 98 3, 31| zawdy samotnie, patrzał w słońce, co się przez okno kładło 99 3, 31| co na krótko, bo go wnet słońce do cna zeżarło - to i nie 100 3, 31| śpiku i sposobić do pracy.~Słońce wzeszło pięknie, że świat, 101 3, 31| sam dobrodziej ekonomuje.~Słońce już czerwone i pełne nad 102 3, 32| Rachowali, co na przypołudnie słońce pokaże się niechybnie, bo 103 3, 32| zatrzęchły się niekiedy. Słońce co ino miało się wyłupać 104 3, 32| kazała podać na ganku, bo słońce się już całkiem wykryło, 105 3, 32| miedzach lub nad rowami.~A kiej słońce odtoczyło się na parę chłopa 106 3, 32| przytrząśniętymi zielenią. Słońce przypiekało niezgorzej, 107 3, 32| się ogromne, rozgorzałe słońce, zalewając świat ciepłem 108 3, 32| skowronkowe świergotania.~Słońce się przetaczało ku zachodowi, 109 3, 32| mdlało w sinych wysokościach, słońce zesunęło się na sam wrąb 110 3, 32| skręcała prosto ku młynowi.~Słońce już zachodziło i zimny wiater 111 3, 32| bliżej było do chałupy.~Słońce już zaszło i mroczało nad 112 3, 33| za robotą się rozgląda.~Słońce wschodziło pogodnie; czerwone 113 3, 33| wstawać.~Rano było jeszcze, słońce ledwie co na parę chłopa 114 3, 33| rzeźwym, pachnącym porankiem, słońce grało we wodach i rosy skapywały 115 3, 33| naciągając barzej na czoło, gdyż słońce wyłaziło za budynków. ~Z 116 3, 33| kołujące nad trześniami.~Słońce się już podnosiło ku południowi, 117 3, 33| zboża i sady stały jakby w słońce zapatrzone, że jeno niekiedy 118 3, 33| mruknął pykając smacznie.~Słońce wisiało nad samą chałupą, 119 3, 33| to i jałówka nie ołtarz!~Słońce prażyło prosto w oczy, cienie 120 3, 33| mu coś ziemniaki ciążyły, słońce przypiekało, gołębie gruchały 121 3, 33| podpierania chałupy.~Ale skoro słońce zaczęło przypiekać, stary 122 3, 33| zaglądały kiście bzów i słońce siało się przez zieleń.~ 123 3, 33| wstawały ciche i duszne, słońce od samego wschodu wynosiło 124 3, 34| kiej ją wiater ozdarł, słońce chlustało mu w oczy i coraz 125 3, 34| rozkołysanych drzewinach. Słońce już czerwieniało opuszczając 126 3, 34| żegnali z przerażenia. A nim słońce zaszło, z pół wsi wyległo 127 3, 34| nie przewiewał nad ziemią, słońce zarno od wschodu jęło prażyć 128 3, 34| skończyli pierwsi, ale już słońce wynosiło się nad wieś i 129 3, 34| biały i wrzący od spieki, słońce lunęło w oczy, żywym ogniem 130 3, 34| kurz zapierał gardziele, słońce zbielało i po jasnym niebie 131 3, 34| jakby kto walił młotami we słońce, iż wszystek świat zdał 132 3, 34| się stało i duszniej, zaś słońce paliło niemiłosierniej, 133 3, 34| wyszło i dwóch pacierzy, kiej słońce jęło się zatapiać w rudych, 134 3, 34| posiniało niby wątroba, słońce zgasło, zawyły wichry i 135 3, 34| deszcz przeszedł i na zachód słońce się wykryło zza chmur czerwoną 136 3, 35| kule przecinały powietrze. Słońce podnosiło się dopiero zza 137 3, 35| rozełkanym, pieściwym trzepotem.~Słońce galanto przypiekało, w przypołudniowej 138 3, 35| przedzwaniali właśnie na nieszpór, słońce przetaczało się ku lasom, 139 3, 35| się już kładł na ziemiach, słońce zaszło, chłodny wiater przegarniał 140 3, 36| gęsto wychodzić na kośbę.~Słońce właśnie co ino się pokazywało, 141 3, 36| wgniecione ślady nóg.~Zaś nim słońce wyniesło się nad wieś, już 142 3, 36| Południe przyszło upalne, słońce stanęło nad głowami rozpalone 143 3, 36| wieczór, kiej sczerwienione słońce kłoniło się nad bory i powietrze 144 3, 36| na odmianę, kokoty piały, słońce barzej dopiekało, stronami 145 4, 37| tu i owdzie, wyjrzał na słońce i spać poszedł do stajni.~ 146 4, 37| się po wsi, to ledwie co słońce wyniesło się chyla tyla 147 4, 37| się już był wyniósł dawno, słońce świeciło wesołe i palące, 148 4, 37| hardo spojrzała w samo słońce, prześmiechnęła się znacząco 149 4, 37| cudnie było na świecie, słońce ogrzewało coraz barzej i 150 4, 37| płótno na bielnikach, gdy je słońce przygrzeje, z pól powiało 151 4, 37| świtowych szarości wzeszło słońce czerwone i ogromne, wyniesło 152 4, 37| zachodzie wyjrzało rozognione słońce i zapaliło czerwone ognie 153 4, 37| na żałobne nabożeństwo.~Słońce się jednak nie pokazało; 154 4, 38| szła dziesiąta rano, bo już słońce wisiało w pół drogi między 155 4, 38| i wśród zbóż zielonych.~Słońce niesło się wyżej a wyżej 156 4, 38| na stróży, zapatrzone w słońce, a dołem jak okiem sięgnąć 157 4, 38| okładał i pośpieszał, gdyż słońce prażyło coraz ogniściej, 158 4, 38| Rychtyk i południe stanęło, słońce zawisło prosto nad głowami 159 4, 38| na placu przed kościołem.~Słońce przypiekało, jaże się człowiek 160 4, 38| Przedzwonili na nieszpór. Słońce się już galancie kłoniło 161 4, 38| i wieczór się był robił, słońce zapadło za bory i całe niebo 162 4, 38| błyskała w twarzach kiej to słońce. Przysiadł wreszcie pobok 163 4, 39| struga jarzącego światła, bo słońce biło przez wywarte drzwi 164 4, 39| jeszcze wcześnie, ale już słońce niezgorzej przypiekało, 165 4, 39| Południe się już podnosiło, słońce zawisło nad stawem, upał 166 4, 40| tytłają się kiej świnie.~Słońce właśnie co jeno wyjrzało 167 4, 40| rano, barzej on suszy niźli słońce.~- Dawno nie pamiętają tak 168 4, 40| surowo Hanka, iż pomilkły.~Słońce już się było wyniesło galancie 169 4, 40| jeszcze, ale skoro dogrzało słońce i zaleciało mi ziemią, to 170 4, 40| Płakała z radości, płakała, że słońce przygrzewało ją w plecy, 171 4, 40| we świat i zamedytował.~Słońce skłoniło się nad bory i 172 4, 40| biegnącej za stodołami.~Słońce tylko co zaszło i całe niebo 173 4, 41| wykręcał powrósła.~Popołudniowe słońce tak jeszcze przypiekało, 174 4, 41| raz po raz spozierał na słońce i niecierpliwymi oczami 175 4, 41| drugie wynosiły deski na słońce.~Mateusz prowadził całą 176 4, 42| się, dogodzę ci, dogodzę.~Słońce się podniesło na pola i 177 4, 42| sam, bo go już omijali.~Słońce podnosiło się coraz wyżej, 178 4, 42| ogień lał się z nieba i słońce wyżerało ślepie. Zbielałe, 179 4, 42| wschodu na zachód wędrowało słońce siejąc nieubłaganie ogień 180 4, 42| obyczajnie czas jakiś, gdy słońce zaszło i niebo stanęło w 181 4, 42| się w milczeniu, właśnie słońce co jeno było się pokazało, 182 4, 43| szklanej, białawej pożodze, a słońce zachodziło czyste i by najlżejszym 183 4, 43| wrzątku, przyćmiło się nagle słońce i zmętniało, kieby weń kto 184 4, 43| wzniosły się skłębione tumany, słońce rozlało się kieby żółtko 185 4, 43| skotłowało się wszystko do dna, słońce zgasło, uczynił się dziki 186 4, 43| bory i lasy, pokazało się słońce, po modrym niebie przeciągały 187 4, 44| jeszcze drogę.~Rychtyk i słońce przetoczyło się ździebko 188 4, 44| mierziło się już czekanie i słońce przypiekało coraz barzej, 189 4, 45| pusta, jakby wymarła, i słońce tak doskwierało, że jeno 190 4, 45| gdzieniegdzie przedzierało się słońce, pełzając niby te złociste 191 4, 45| wybierać się z motyką na słońce... A powiedziano: jakże 192 4, 45| spać. Ale rano, jak tylko słońce zaświeciło, już był na nogach. 193 4, 45| wróble wpadną do sieni, słońce ździebko poświeci przed 194 4, 45| skamlała w pazurach śmierci.~Słońce nie przestało świecić, szumiały 195 4, 46| ściągali z pól, chociaż słońce było jeszcze wysoko, gdzieś 196 4, 46| kogo się jeno dało, że już słońce zaszło i drogi zapchały 197 4, 48| cieniami nad stawem, gdyż słońce prażyło już nie do wytrzymania, 198 4, 48| płomieniami i wybuchnął kiej słońce.~Jasiowi również rozjarzyły 199 4, 48| jeszcze wyżej, ponad światy.~Słońce już zaszło i ziemia spłynęła 200 4, 48| godziny upał się już wzmagał, słońce ślepiło oczy i kurz podnosił 201 4, 48| patrzyła w Jasia kieby w to słońce, juści, co z dala, bo organiścina 202 4, 49| rozeszły się do domu, bo słońce kłoniło się już ku zachodowi. 203 4, 49| był jakiś niezwyczajny. Słońce wlekło się blade i jakby 204 4, 49| dawnego, ale skoro jeno słońce wyniesło się na parę chłopa, 205 4, 49| nieustannej i owocnej pracy.~Słońce podnosiło się coraz wyżej,