| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] 7 4 8 4 9 4 a 6542 a1e 1 abo 154 abom 3 | Frequency [« »] ----- 13137 i 10642 sie 6542 a 6068 na 5932 nie 5699 w | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances a |
Tom, Rozdzial
2501 2, 19| piętnastu, z Dębicy cosik ośmiu, a samej rzepeckiej szlachty 2502 2, 19| szlachty bez mała dwudziestu a z Lipiec ani jeden. Prawda 2503 2, 19| się ino zdarzyła robota, a chyla tyla wyskrzybali, 2504 2, 19| zbawienia czekali na te poręby.~A teraz co począć?~Zima była 2505 2, 19| bieda była w chałupie, a głód już zębce szczerzył 2506 2, 19| węgłem, do zwiesny daleko, a wspomożenia znikąd, to i 2507 2, 19| karczmy prosto przyjdą.~A tymczasem wieczór się już 2508 2, 19| kieby głownie dogasające, a świat z wolna otulał się 2509 2, 19| wolna otulał się w modrawą a lutą płachtę nocy. Księżyca 2510 2, 19| wysypywać na ciemne niebo, a tak rosły i trzęsły się 2511 2, 19| i żeby najcichszy głos, a leciał światem całym.~W 2512 2, 19| podążał spieszno saniami, a ludzie w dyrdy ganiali po 2513 2, 19| przebierał na przewiady, a insze zaś, którym nie było 2514 2, 19| cniło się ostawać samym, a dziewczyny aż piszczały 2515 2, 19| mróz prażył żywym ogniem.~A w karczmie kłębiła się już 2516 2, 19| ściskał kieliszek i przepijał, a jeno rajcowali rozglądając 2517 2, 19| rajcowali rozglądając się wkoło, a bacząc na wchodzących.~Jeno 2518 2, 19| rzadka przepijali do się, a tylko poredzali, świadczyli 2519 2, 19| zmówinach.~Wszyscy zaś często a nieznacznie naglądali pod 2520 2, 19| sielnie gorzałę ciągnął a ocyganiał, co ino wlazło. 2521 2, 19| ocyganiał, co ino wlazło. A pobok nich stojał Bartek 2522 2, 19| co im rzekł dobrodziej, a sielnie pomstował na dziedzica, 2523 2, 19| Kobus, chłop suchy, mały a tak zapalczywy, że cięgiem 2524 2, 19| wstawiać za nimi do dziedzica, a naprzeciw, odwracano się 2525 2, 19| gdzie już pobrzękują flachy a kieliszek kołem chodzi.~ 2526 2, 19| puścił się Socha z Małgośką, a za nimi zaś, kto ino miał 2527 2, 19| wesołe rozmowy wiedli, a podkpiwali półgłosem z rzepeckiej 2528 2, 19| uniósł i zawołał:~Boryna! a chodźcie no do mnie.~- Masz 2529 2, 19| robocie przypiekał cięgiem, a potem i szczekał paskudnie, 2530 2, 19| przytwierdzam i nie strachu, a po dobroci... Aleś mnie 2531 2, 19| Żydzie, haraku z esencją, a w ten mig, bo przetrącę! - 2532 2, 19| nie naleźć śliczniejszej, a poszła za starego na twoją 2533 2, 19| wrzątkiem w sercu bełkocze, a taką tęsknością duszę przejmuje, 2534 2, 19| na kochanie: ożenić się, a jakby ręką odjął. Znalazłaby 2535 2, 19| nie można, dostać kobietę, a wnet smak do niej przejdzie 2536 2, 19| dowodził chełpliwie.~- A jak i potem nie przejdzie? - 2537 2, 19| postękuje, za węgłami się czai, a kiej kiecka zachrzęści, 2538 2, 19| dmuchnął, nakryłaby się nogami, a często i największego mocarza 2539 2, 19| Przepili raz i drugi a pogadywali, Antek już był 2540 2, 19| już był zdziebko napity, a że nigdy nie miał przed 2541 2, 19| przychodziło do sporów, a wszędy gadano tak głośno, 2542 2, 19| wrzawa przepełniała izbę, a tupoty taneczników rozlegały 2543 2, 19| pili już z drugiej flachy, a Wojtek Kobus już wprost 2544 2, 19| przyleciały!~Dogadywali mocno, a jaki taki pięścią wygrażał 2545 2, 19| wygrażał i darł się do nich, a coraz więcej ludzi wrzało 2546 2, 19| kiełbasę, jaką mieli ze sobą, a hardo, nieustraszliwie poglądali 2547 2, 19| jął uspokajać, przekładać a prosić, a za nim starsi 2548 2, 19| uspokajać, przekładać a prosić, a za nim starsi i Jambroży, 2549 2, 19| muzyka sielnie zagrała, a Jambroż jął znowu cyganić 2550 2, 19| Napolionie, Naczelniku, a później i insze ucieszne 2551 2, 19| niejedni pokładali ze śmiechu; a on rad wielce, podpity niezgorzej, 2552 2, 19| krótką, bo mi pilno tańcować, a i dzieuchy krzywe, że do 2553 2, 19| wylewa. Jeden jest dobry, a i drugi nie gorszy!~Swaty 2554 2, 19| przez skowronków nawożone, a drugi też takie, na których 2555 2, 19| pod przyciesiami włażą, a i drugi nie gorszą.~Obaj 2556 2, 19| chłopak śmigły kiej ta kopica, a i drugiemu brzucho wzdeno 2557 2, 19| Sosze ślina z gęby cieknie, a Pryczek ma ślepie kaprawe!~ 2558 2, 19| kaprawe!~Równe we wszystkim, a takie robotne i zapamiętałe, 2559 2, 19| zawsze do gęby trafiają, a nie gdzie indziej.~Co tu 2560 2, 19| się kręci, w nosie dłubie, a Małgośki pyta: którego chcesz?...~- 2561 2, 19| mądrala na całą chałupę, a tu chłopaki przynaglają, 2562 2, 19| Przynieśli oną wagę, ustawili, a on prawi:~- Zważta się, 2563 2, 19| Roześmieli się wszyscy, a Kłąb powiada:~- Zmyślna 2564 2, 19| młodzi hulali z całej mocy, a starsi zasię zalegali stoły, 2565 2, 19| większym kołem zataczali, a każden w głos gadał, przepijał, 2566 2, 19| nosili, pokrzykiwali wesoło, a obcasami bili, że ino dyle 2567 2, 19| przywarty do rodnej ziemi, a niech jeno śnieg spadnie, 2568 2, 19| spadnie, ziemia się przesłoni, a wnet każde drzewo dojrzysz 2569 2, 19| nie, podawał każdemu rękę a z dobrością patrzał, to 2570 2, 19| świadczyli i tak mu się umilali a zdawali we wszystkim, jak 2571 2, 19| wspomniało jak to jeszcze wczoraj a ci sami omijali go z dala 2572 2, 19| przytwierdzili półgłosem, a potem z wolna przeszli na 2573 2, 19| wiedła, Antek mało mówił, a cięgiem spoglądał na drzwi, 2574 2, 19| Cóż uredzili? - zapytał.~- A cóż, skamlali, narzekali, 2575 2, 19| narzekali, żalili się, a rady nijakiej nie powzięli, 2576 2, 19| trza pozwolić na wyręb.~- A bo to co mądrego uradzą 2577 2, 19| co z łońskiego śniegu, a dziedzic może sobie spokojnie 2578 2, 19| wykrzykiwać.~- Któż jak nie wy?~- A juści, pozwolą to na co? 2579 2, 19| że to nie moja sprawa, a ich, gospodarzy! Juści, 2580 2, 19| dzierżą i choćby na tę minutę, a nie popuszczą, a my cóż 2581 2, 19| minutę, a nie popuszczą, a my cóż znaczymy, tyle co 2582 2, 19| Źle jest całkiem, źle.~- A nie tak powinno być!~- Juści, 2583 2, 19| do gruntów i do rządów.~- A samym na wycugi iść!~- Ja 2584 2, 19| odsłużyłem, lata mi idą, a tego, co moje, dać nie chcą! - 2585 2, 19| Każdemu czas na swoje.~- A wszyscyśmy tutaj pokrzywdzeni.~- 2586 2, 19| wszyscyśmy tutaj pokrzywdzeni.~- A najbarzej Antek!~- Trza 2587 2, 19| spojrzeli na niego zdumieni, a on wysunął się na czoło 2588 2, 19| prawić o swoich krzywdach, a w oczy wszystkim patrzał 2589 2, 19| dzisiaj? - zapytał Antek.~- A dyć ojcowie nasi tam siedzą. 2590 2, 19| chciał - tłumaczył Płoszka.~- A to co za jeden ? - wykrzyknął 2591 2, 19| Jacek przeciskał się z wolna a oczami kogoś szukał, aż 2592 2, 19| on może chcieć?~- Czego, a niczego, tak se chodzi ino 2593 2, 19| Grzela się sprzeciwiał, a że bywał we świecie i gazetę " 2594 2, 19| sprowadziła z miasta adwokata, a ten by wszystko po sprawiedliwości 2595 2, 19| ojców wyrzekacie, że głupie, a sami ani za grosz pomyślenia 2596 2, 19| grosz pomyślenia nie macie, a jeno jak te dzieci, co jeszcze 2597 2, 19| mroziło od niej złością, a gdy do kolacji siadali, 2598 2, 19| skrzyni dobywać, przymierzać a przystrajać się.~To i cóż 2599 2, 19| odmawiała pogadując wesoło, a ukradkiem przebierając oczami 2600 2, 19| choć naród już był napity, a spoglądali na nią z podziwem. 2601 2, 19| Ponad wszystkie piękniejsza. A przecież była tam i Nastka, 2602 2, 19| ciągnące oczy parobków, a jak Balcerkówna Marysia, 2603 2, 19| róża przenosi one nasturcje a malwy, a georginie, a maki, 2604 2, 19| przenosi one nasturcje a malwy, a georginie, a maki, że zgoła 2605 2, 19| nasturcje a malwy, a georginie, a maki, że zgoła podlejsze 2606 2, 19| wdziała gorącożółty w zielone a białe pasy, stanik zaś z 2607 2, 19| do pół piersi wycięty, a na koszuli cieniuśkiej, 2608 2, 19| różowy rzucik farbowaną, a końce od niej puściła na 2609 2, 19| słowa, jeno dychali prędzej, a ukradkiem zaglądali sobie 2610 2, 19| dnia... - szepnął cicho.~- A mogę to wyjść?... pilnują 2611 2, 19| oczach skry się jarzyły, a w sercach była taka muzyka, 2612 2, 19| muzykantów:~- Obertasa; chłopacy, a ostro!~Juści, że trzasnęli 2613 2, 19| całej karczmie fundować !~A za nim puścili się w tan 2614 2, 19| Grzela, tańcowały i drugie, a Mateusz, że mu to żebra 2615 2, 19| popuszczały, to ino przytupywał a krzykał la zachęty!~Antek 2616 2, 19| cisnęła się do niego słodko, a raz w raz, ledwie dech łapiąc, 2617 2, 19| nich uwagę, coś szepczą a krzywią się i w głos dogadują.~ 2618 2, 19| aż mu piersi rozpierało! A Jaguś też była całkiem jakby 2619 2, 19| pamięci świat wszystek, a grało w niej takim weselem, 2620 2, 19| czarne, te oczy przepaściste, a te wargi czerwone, ciągnące!~ 2621 2, 19| wargi czerwone, ciągnące!~A skrzypice wycinały siarczyście, 2622 2, 19| przemieniała i serce grało weselem a mocą; basy zaś pobekiwały 2623 2, 19| kiej ten kos na zwiesnę, a taką lubością przejmował, 2624 2, 19| mąciło, tchu brakowało, a zarazem chciało się płakać 2625 2, 19| strach brał niejednych, a mało kto za nim nadążył.~ 2626 2, 19| inni przystawali zmęczeni, a nawet i muzyce mdlały ręce, 2627 2, 19| aż Józka, zła na Antka, a barzej jeszcze na macochę, 2628 2, 19| poleciała do starego.~- Ociec, a to Antek tańcuje z macochą, 2629 2, 19| trącać ze starszym i kowalem, a prawić cosik.~Wróciła z 2630 2, 19| przysłaniały zapaskami, a parobcy w głos śmieli, a 2631 2, 19| a parobcy w głos śmieli, a jeszcze swoje dokładali. 2632 2, 19| brał parobków, ściskał, a dzieuchom całymi garściami 2633 2, 19| przy tym i Jagusi nakłaść, a mimo zmęczenia śmiał się 2634 2, 19| cięgiem jakieś pary tańcowały, a drudzy gęstwili się, gdzie 2635 2, 19| przy gorzałce z Lipczakami, a niektórzy i do tańca się 2636 2, 19| i co najpierwsza we wsi, a on, mimo że ze wszystkimi 2637 2, 19| wrzaskiem uciekła do chałupy, a Józka wtykała w garście 2638 2, 19| mocny, że drżeć zaczął, a stary poszedł wolno ku domowi.~ 2639 2, 19| odejdź! - krzyknął groźnie, a potem nagle, nie wiada laczego, 2640 2, 19| zamierało, włosy się jeżyły - a z pamięci ginęła zawziętość, 2641 2, 19| kochanie, ginęło wszystko, a ostawał jeno strach śmiertelny, 2642 2, 19| wędrownik albo i pijany - a to Hanka leżała żebrząc 2643 2, 19| mu dziwnie zmiękła dusza, a że się nie odezwała, uniósł 2644 2, 20| krzyki, nie pomstowania, a ino ciężka cichość, złowrogo 2645 2, 20| powstrzymywanych gniewów a żalów.~Cały dom zmilknął, 2646 2, 20| osnuł się posępnością, a żył w ciągłej trwodze i 2647 2, 20| o wczorajszej sprawie.~- A czyja? - mruknął.~- W czym 2648 2, 20| która mu się jeno uwidzi, a że ją wybrał i nie popuszczał 2649 2, 20| bym wyzdrowiał rychło, a nie uczcie mnie rozumu, 2650 2, 20| różaniec przebierała, nie!~- A i to czemuście mi ją dali? - 2651 2, 20| rzucił urągliwie.~- Czemu? A kto to skamlał jak ten pies? 2652 2, 20| senna chodziła po domu, a ino tymi żałosnymi oczami 2653 2, 20| jeno ziąb nań chuchnie, a wnet owarzy się i rozdygocze 2654 2, 20| dobrego słowa nie rzekł, a jako ten zbój spoglądał. 2655 2, 20| kościele przesiadywała, a jeśli była, to pokazywała 2656 2, 20| gorzkie wymówki czyniła, a chłopaki też łaziły omroczone, 2657 2, 20| słowa, twardo spozierali, a wszyscy zarówno biadali 2658 2, 20| czasy nastają paskudne!~A Józka też, jak ino mogła, 2659 2, 20| chałupie stary nie pozwalał.~A zima wciąż była sroga, mroźna 2660 2, 20| gdzie znowu ze sprawami, a nawet z takimi przestawał 2661 2, 20| sprawę w śmieszki obracał a rad rozpowiadał, jako się 2662 2, 20| jego nieustępliwą hardość, a i to, że skoro na ambit 2663 2, 20| żywym ogniem przypiekać, a głosu by nie wydał; wiedziano 2664 2, 20| najlepszego we wsi miał, a wielce baczył, by go na 2665 2, 20| gasi, jakie były powstały.~A nawet stary Szymon, sołtys, 2666 2, 20| baju, chłop śliwy rwie, a ino ich dwie! Ludzkie gadanie 2667 2, 20| pazurami, sam się musi wypalić! A to wam jeno przypomnę, com 2668 2, 20| ostrym słowem, że struchlała; a potem nie zrobił się inszym, 2669 2, 20| o jej łaski się starał, a ostro kiej na dziewkę krzyczał 2670 2, 20| różne porządki gospodarskie, a tak pilnie stróżował Jagusi, 2671 2, 20| wszystkim kazał mieć baczenie!~A Jagny jakby nie było, przędła 2672 2, 20| nic jej nie brakowało, a nie umiała tego poszanować, 2673 2, 20| popróbuje czego innego! A to wam zapowiadam, powiedzcie 2674 2, 20| sobie.~- Bójcie się Boga, a dyć ona nic złego nie zrobiła!~- 2675 2, 20| twardo stał przy swoim, a na zakończenie powiedział:~- 2676 2, 20| Swoje tylko powiadam, a wy zbytnio w siebie dufacie. 2677 2, 20| tej złości smak znajdował, a chociaż nieraz w nocy słysząc 2678 2, 20| wieczór i długo przesiadywał, a jak tylko mógł, podjudzał 2679 2, 20| upokorzyć, za nic nie mogła, a naprzeciw, bunt się w niej 2680 2, 20| cicha zaczęła:~- Jaguś, a to mi cię żal okrutnie kieby 2681 2, 20| stary pies cię ukrzywdza, a ty kiej ten baranek cierpisz! 2682 2, 20| dobrością nie przeprzesz, a ino jeszcze większą złością! 2683 2, 20| złością! Za dziewkę cię ma, a ty nic; szmaty ci pono w 2684 2, 20| dobrego słowa nie da - a ty co? Wzdychasz, trujesz 2685 2, 20| wiada, na czym skończy! - A najpierwsze - zniżyła głos 2686 2, 20| rychlej się pomiarkuje! A starego łacniej niźli młodziaka, 2687 2, 20| chałupach szkodzić! Zrób tak, a wnet mi podziękujesz! A 2688 2, 20| a wnet mi podziękujesz! A co tam pyskują na ciebie 2689 2, 20| palcem nie przepuszczą, a któren nie stoi, co o nim 2690 2, 20| nim powiadają, mocny jest a hardy, to może robić, co 2691 2, 20| słówkiem nie piśnie naprzeciw, a łasić się będą kiej pieski! 2692 2, 20| wszystek, do nieustępliwych a zawziętych! Na mnie się 2693 2, 20| jeszcze prawiła, nauczała ją, a z wolna, choć i nie pytana, 2694 2, 20| słowo odpowiadała całą kopą, a tak głośno, że na drodze 2695 2, 20| przyczepiała się na każdym kroku, a tak nieraz boleśnie karciła, 2696 2, 20| jak ino mogła najlepiej, a nie czekając na męża sama 2697 2, 20| poradził na jej humory, a coraz częściej dla świętego 2698 2, 20| widziała, tą owieczką pokorną, a teraz okoniem stawa! - wykrzyknął 2699 2, 20| księże sanie przed gankiem, a on sam w komży na futrze, 2700 2, 20| na talerzu wodę święconą, a on w głos się modlił i poświęcał 2701 2, 20| potrząchając dzwonkami, a reszta kieby za procesją 2702 2, 20| i przysiadł odpoczywać, a nim Boryna z parobkiem zsypali 2703 2, 20| Pacierza to mię nauczył Kuba, a katechizmu i na lementarzu 2704 2, 20| Dal im po dwa obrazki, a nauczał, by słuchali starszych, 2705 2, 20| na każdym kroku się czai, a do piekła namawia. A potem 2706 2, 20| czai, a do piekła namawia. A potem podniósłszy głos spojrzał 2707 2, 20| zrozumiała, że do niej mówił, a skoro Maciej powrócił, wyszła 2708 2, 20| to, niesłusznie robicie, a kto niesprawiedliwość czyni, 2709 2, 20| Po jakim to ogierze?~- A po młynarzowym!~- Zaraz 2710 2, 20| Radzę wam jak ksiądz, a zrobicie, co wam sumienie 2711 2, 20| wśliźnie, wszystkie zarazi! A z tych zmawiań przeciwko 2712 2, 20| pogadał o c różnych rzeczach, a w końcu rzekł:~- Zgodą tylko, 2713 2, 20| Wilcze sąsiedztwo, a na takiego najlepszy kół 2714 2, 20| drugiego nie dosłyszeć, a na trzecie nie zważać, by 2715 2, 20| zapuchłymi od płaczu oczami, a jak ino mógł, dopadał boćka, 2716 2, 20| ogarniał go ramionami, całował a żałosnym płaczem się zanosił...~ 2717 2, 20| ponieśli go na plebanię, a Łapa pobiegł z nimi i też 2718 2, 20| zgoła cały się widział, a gdziesik cieknął i przepuszczał 2719 2, 20| nieufności i prawie mimo woli, a dawał ciągłe baczenie na 2720 2, 20| znienawidziła go jeszcze barzej, a coraz potężniej wydzierała 2721 2, 20| gospodarza za tego boćka, a przylgnął do Jagny, że to 2722 2, 20| podwieczorki, więcej omasty, a czego gęsto i parę groszy 2723 2, 20| ochraniała przed niespodziankami! A wszystko to robiła przez 2724 2, 20| ze wsi, że mają wszystko, a jej nie dostaje nawet tego 2725 2, 20| kądzielą, podsłuchiwała, a judziła jednych na drugich 2726 2, 20| obawiając się jej ozora, a głównie tego, że pono złe 2727 2, 20| całkiem nie stworzyłaby sobie.~A Rocho, że to dobry był człowiek, 2728 2, 20| ustatkuje się prędzej, a nie będzie już powodów do 2729 2, 20| miał z torbami, iść, pójdę; a pókim żyw, nie dam i tego 2730 2, 20| zamierza!...~- Napletli wam, a wy to do serca bierzecie!...~- 2731 2, 20| zaglądał pod strzechy, a w nocy się często budził, 2732 2, 20| zrobił mu budę pod szopą, a jątrzył cięgiem, mało jeść 2733 2, 20| latał i użerał jak wściekły, a rzucał się na każdego, że 2734 2, 20| dopuszczał i zwierzać się a wyżalać nie miał przed kim, 2735 2, 20| mu ta we wątpiach siedzi a podgryza.~Baczył więcej 2736 2, 20| gdzieniegdzie coś uskubnęły. A przy tym, jak to zawdy pod 2737 2, 20| że woda stała po rowach, a gdzieniegdzie i zagony czerniały, 2738 2, 20| że świata nie dojrzał, a po nich zaś bywały dnie 2739 2, 20| ludzi ogarniała radość, a starzy, się pod ścianami 2740 2, 20| trzy dni się zabawiali, a tak hucznie, że powiadali, 2741 2, 20| tydzień ledwie chorzał, a miał chudziaczek dopiero 2742 2, 20| młodzi i najbarzej dokazywał.~A te pogwary ciągłe, obmowy, 2743 2, 20| wieś się od nich trzęsła. A czasem trafił się dziad 2744 2, 20| opowiadań, wzdychów dzieuszyn a matczynych płaczów, że i 2745 2, 20| całe tygodnie starczyło!~A insze rzeczy! a to Magda 2746 2, 20| starczyło!~A insze rzeczy! a to Magda poszła w służbę 2747 2, 20| przyjeżdżał go zastępować - a to o złodziejach mówiono, 2748 2, 20| gospodarstwie, o świecie, ludziach, a te insze rzeczy, że ni spamiętać, 2749 2, 20| opowiedzieć któż poredzi! a tak cięgiem coś nowego, 2750 2, 20| żadne zabawy nie chodził, a i kobietom też iść nie pozwalał, 2751 2, 20| desperacja brała Jagusię, a Józka całe dnie mamrotała 2752 2, 20| Dominikowa przy lampce, a reszta z powodu tęgiego 2753 2, 20| Józka kręciła się po izbie, a stary pykał z fajki w komin 2754 2, 20| hukał od czasu do czasu, a nikt jakoś się nie odzywał, 2755 2, 20| rozglądasz? - pytała Jagna.~- A bo... bociek musiał się 2756 2, 20| zrobi! - mruknął Witek.~- A bo i nie wiem, po co go 2757 2, 20| łowił, wszystkim ustępował, a wydali go! - szepnął z wyrzutem 2758 2, 20| kiej ci żal za boćkami!~- A nie obłaskawię, bo i ten 2759 2, 20| nie wytrzyma na plebanii, a przyleci!~Jasiek koniecznie 2760 2, 20| se swój sposób wynajdzie, a nie będzie brał od drugich!~ 2761 2, 20| iż cięgiem łaził za nią, a trzymała w odwodzie na ten 2762 2, 20| był ze starym pogodził, a zaraz od proga zawołał:~- 2763 2, 20| naszykujcie, co potrza, a ty pojedziesz na świadka. 2764 2, 20| ty pojedziesz na świadka. A Bartek uwiadomiony?~- Byłem 2765 2, 20| winowaty, to niech płaci.~- A bogać tam niewinien, tylachna 2766 2, 20| będziemy drzewo na tartak, a potem deski do miasta.~- 2767 2, 20| parobek się jeno wałkoni, a zarobek pewny, płacą od 2768 2, 20| rzekł po długim namyśle.~- A choćby od jutra zaczynać! 2769 2, 20| Przystańcie jeno do nas, a dobrze wypadnie, już ja 2770 2, 20| jutro po sądach do młynarza, a poredzimy jeszcze, muszę 2771 2, 20| przyjdzie, upłynie dość czasu... a co mu szkodzi tamtym przytwierdzać, 2772 2, 20| nie daruje przy sposobie, a tymczasem dobrze zarobić 2773 2, 20| do siebie, ręce zacierał a mruczał zadowolony:~- Głupie 2774 2, 20| Jaśkiem, to z Dominikową, a coraz niespokojniej czekał 2775 2, 20| tym w domu nie zaczynał, a gdy się szykowali do spania, 2776 2, 20| byś w chałupie ostała...~- A bo to nie wrócicie do zmroku?...~- 2777 2, 21| śnieg prószył drobny, suchy a ostry kiej kasza ledwie 2778 2, 21| skowyczał, przegwizdywał a śniegami miecił zapalczywie.~ 2779 2, 21| Hanka ze starym Bylicą, a z nimi jeszcze parę komornic, 2780 2, 21| drzewinami, hurkotał po wsi, a co trochę podrywał tumany 2781 2, 21| te chusty pełne białych, a kłujących paździerzy, że 2782 2, 21| czubami widnym w kurzawie, a jeszcze dalekim.~Wiatr wzmagał 2783 2, 21| się ino barzej ku ziemi, a on zabiegał z przodu, darł 2784 2, 21| wiatr zatykał i rwał słowa, a postękując nieco i ręce 2785 2, 21| szła, śmiałby to ostać! a i w chałupie ziąb nie do 2786 2, 21| suchego chleba pojedli... a tu zimny wiater tak przebiera 2787 2, 21| jeno ciężko, zacinała zęby, a szła, i to nie po raz pierwszy, 2788 2, 21| po raz pierwszy, nie...~- A niechta! A niechta! - szeptała 2789 2, 21| pierwszy, nie...~- A niechta! A niechta! - szeptała twardo, 2790 2, 21| dziadówkami, jak Filipka, stawa, a płakać nie będzie ni żalić 2791 2, 21| może kiedyś i wynagrodzi... A niechta, przetrzyma wszystko, 2792 2, 21| dziećmi i rąk nie opuści, a na politowanie ludzkie ni 2793 2, 21| kamratami, o dom nie stojał, a kiej ten pies zwleczony 2794 2, 21| Jak to, ma żonę i dzieci, a o wszystkim zapomina la 2795 2, 21| jej, że zły idzie pobok, a wciąż szepta do ucha te 2796 2, 21| choćby krzyczeć wniebogłosy, a łbem tłuc o ścianę!~- Zmiłuj 2797 2, 21| ledwie widne w kurzawie, a bór już był niedaleko, gdy 2798 2, 21| głodem, haruje jak wół, a nikto nawet nie polituje.~- 2799 2, 21| nikto nawet nie polituje.~- A przódzi to nas nawet nie 2800 2, 21| Moiściewy, chleb daje rogi, a głód nogi, powiedają. ~- 2801 2, 21| zdarłabym Jagnę za łeb, a wyzwała, a skleła, a kudłów 2802 2, 21| Jagnę za łeb, a wyzwała, a skleła, a kudłów naczesała, 2803 2, 21| łeb, a wyzwała, a skleła, a kudłów naczesała, żeby całe 2804 2, 21| takie Paczesiowe nasienie, a Dominikowa nie insza była, 2805 2, 21| do lasu i porozchodzili, a blisko, by móc się skrzyknąć 2806 2, 21| ciżbą, gęstwą nieprzebraną, a tak śmigłą, prostą i mocarną, 2807 2, 21| zmilkną i śpiewy ustaną, a jeno szemrzą wzdychy ostatnie, 2808 2, 21| gęstych, przyziemnych krzach - a las ni drgnął, ni jedna 2809 2, 21| załopotał wskroś mroków.~A czasami znowu wichura spadała 2810 2, 21| uderzał ze strasznym krzykiem, a bił już jak ten mocarz oślepły 2811 2, 21| przyczajone w podszyciach, a oszalałe z trwogi ptactwo 2812 2, 21| prawie nie było na ziemi, a tylko opadły z dawna, zwietrzały 2813 2, 21| układając w rozpostartą płachtę, a robiła tak zapalczywie, 2814 2, 21| się wnet zmęczył i ustał, a i Hance sił brakowało, to 2815 2, 21| Nie przejdziemy tędy, a za dębiną mokradła, nawróćmy 2816 2, 21| nie zalegały tak wysoko, a pokrótce wyszli na pola - 2817 2, 21| aż jęk leciał po lesie, a tak mącił, zakręcał i bił, 2818 2, 21| obrócić.~- Tą dróżką na lewo, a wyjdzierny niechybnie do 2819 2, 21| bała puścić na niepewne.~- A miarkujecie aby, w jaką 2820 2, 21| dróżkę całkiem zasypało, a do tego z boku od pól wciąż 2821 2, 21| trzęsły się, przyginały, a śniegowe tumany zasypywały 2822 2, 21| w mrocznych myśleniach, a wciąż o jednym: o Antkowym 2823 2, 21| pełen zakrzepłych w lód, a palących łez, pełen żywych, 2824 2, 21| palących łez, pełen żywych, a zapiekłych w boleści głosów.~- 2825 2, 21| huragan, strach nią zatrząsł, a potem zawrzała gniewem tak 2826 2, 21| wichurą. - Dosyć już tego, a to i kamień już by się rozpękł, 2827 2, 21| przez zapaskę i kaftan, a wgniatały się w żywe mięso, 2828 2, 21| ramiona ją strasznie bolały, a zaś ten węzeł płachty, zakręcony 2829 2, 21| widziała się cała ziemia.~A zewsząd wraz z noc szło 2830 2, 21| droga jakby nie miała końca, a ciężar tak przygniatał, 2831 2, 21| trzeźwiła się, jak mogła, a wciąż jakby zapadała na 2832 2, 21| niekiej zatrzepie skrzydłem, a że już mocy nijakiej nie 2833 2, 21| zwały, plątała w zaspach, a szła gnana trwogą o dzieci, 2834 2, 21| się było można przekopać, a nawet w gorszych miejscach 2835 2, 21| prześmiechami głośnymi, a Jambroży często podśpiewywał 2836 2, 21| obejrzał się i wstrzymał konie, a gdy się wyłoniła z kurzawy 2837 2, 21| jeszcze myśli pozbierać, a stary przyglądał się jej 2838 2, 21| miała zapuchłe od płaczów, a usta zacięte boleśnie, trzęsła 2839 2, 21| nietrudno o chorobę...~- A któż to za mnie zrobi? - 2840 2, 21| wciąż zagadywał i pytał, a zdumiewał się wielce nad 2841 2, 21| mrożący spokój bił od niej, a jakaś moc skamieniała, nieustępliwa 2842 2, 21| dawniej, mówiła niby z równym a obcym o różnych rzeczach 2843 2, 21| Odpowiadała prosto, do składu, a głosem dziwnie surowym, 2844 2, 21| na zimno musi kuć dolę a w cierpliwości hartować.~ 2845 2, 21| wziąć brzemię na plecy, a wreszcie rzekł z cicha do 2846 2, 21| z cicha do niej tylko:~- A zajrzyj do mnie którego 2847 2, 21| łajdus przepija wszystko, a ty pewnikiem mrzesz głodem 2848 2, 21| zaraz skręcał przed karczmę, a Hanka już nie czekając na 2849 2, 21| koło warzy i obrządków, a wciąż przemyśliwała o tym 2850 2, 21| spokojne myśli przychodziły, a z nimi i bunt srogi przeciwko 2851 2, 21| jego wola dać lub nie. A jak to miętko powiedział: " 2852 2, 21| pytał, o wszystko! Juści, a i pół tej biedy i poniewierki 2853 2, 21| jako już był całkiem ustał, a może by i zamroził się na 2854 2, 21| ostawił mnie Bartkowi, a sam pognał konie, by cię 2855 2, 21| resztek wełny organiścinej, a stary wygrzewał się wciąż, 2856 2, 21| na Antka się nie oglądaj, a ino siebie i dzieci miej 2857 2, 21| rozważając powoli rady ojcowe.~A stary przyszykował sobie 2858 2, 21| to nikogo nie słuchaj, a bieżyj...~Długo ją namawiał 2859 2, 21| namawiał i przekonywał, a nie doczekawszy się żadnej 2860 2, 21| rozważała słowa Borynowe.~- A może się tak stanie, może 2861 2, 21| Troje nas cierpi biedę, a niezadługo będzie czworo! 2862 2, 21| od mocy, nieustępliwości a odwagi, ognie chodziły po 2863 2, 21| nie posłucha i pójdzie, a tej dobrej okazji nie popuści... 2864 2, 21| rozlegał się coraz wyraźniej, a wraz z nim i blask krwawy 2865 2, 22| samego dnia, po obrządkach, a już o dobrym wieczorze zaczęli 2866 2, 22| się skarżąca na wszystko; a po niej, niby ta rozgdakana, 2867 2, 22| sąsiedzkich swarach najzawziętsza; a po niej wtoczyła się gruba 2868 2, 22| mała, zawiędła, ponura a sielna procesownica, która 2869 2, 22| miesiąc stawała na sądy; a po nich wlazła hardo, choć 2870 2, 22| fortelnica, jakich mało, a szkudnik w cudzym najgorszy! 2871 2, 22| chyba jeno po obleczeniu - a zeszło się razem sporo babiego 2872 2, 22| ze lnem, to z pakułami, a niektóre z szyciem albo 2873 2, 22| owarzone, bo starsze już były a prawie jednolatki.~Kłębowa 2874 2, 22| miłe słowa i sam stołki a ławy podsuwał...~Nadeszła 2875 2, 22| Jagusia z Józką i Nastką, a z nimi jeszcze parę dziewczyn, 2876 2, 22| pieńki przynosili ze dwora, a jeszcze miejsca dosyć ostawało 2877 2, 22| furkotały i dudniły po podłodze, a gdzieniegdzie i kółko warczało, 2878 2, 22| na przęślicach.~Kłębiaki, a czterech było młodziaków, 2879 2, 22| się trzęsła od chichotów; a starsze jeszcze rade dokładały 2880 2, 22| końcu i wyczekiwany Rocho, a tuż za nim Mateusz.~- Wieje 2881 2, 22| oczami drzwi wchodowych.~- A wiało też dzisiaj, że niech 2882 2, 22| żywe przywlekły się z lasu, a pono Hanka z Bylicą jeszcze 2883 2, 22| do bicia by przyszło.~- A bo jej pozwalają przewodzić.~- 2884 2, 22| wymiarkuje, kiedy prawdę powie, a kiej scygani !~- Wszystko 2885 2, 22| organistów.~- Które to chodzą?~- A dyć te wisielaki Gulbasowe 2886 2, 22| rozległ przed domem długi ryk, a po nim głosy różnych zwierząt 2887 2, 22| owce beczały; koń rżał, a przewodził im ktosik na 2888 2, 22| że jak Cygan się widział, a ciągnął za sobą na długim 2889 2, 22| chodził niby na czworakach, a za nim szedł tuż drugi wodziciel, 2890 2, 22| pękate torbeczki wisiały, a dopiero za nimi Michał od 2891 2, 22| płoty kiełbasami grodzą, a ogniem się chłodzą; gdzie 2892 2, 22| bogacze, gospodynie użyczliwe, a dzieuchy piękne, tośmy przyśli 2893 2, 22| Pokażcie, co umiecie, a może się la was znajdzie 2894 2, 22| zakrzyczał kropiąc go kijem, a na to piszczałka wrzasnęła 2895 2, 22| wodziciel udawał różne głosy, a niedźwiadek jął skakać na 2896 2, 22| wierzgał, za dzieuchami gonił, a wodziciel niby go to powstrzymywał, 2897 2, 22| niby go to powstrzymywał, a pytą wokół prał, co wlazło, 2898 2, 22| bieganina, przegony, piski, a taka uciecha zapanowała, 2899 2, 22| taktu Michałowej piszczałki, a rzekome niedźwiedniki wraz 2900 2, 22| gdy się nieco uspokoiło.~- A Jasiek Przewrotny, nie poznaliście 2901 2, 22| jest, ale zgoła niegłupi., a tak bronił Jaśkowej sprawy, 2902 2, 22| u Borynów na jesieni:~- A pamiętasz to, Józia, com 2903 2, 22| jeno wrzeciona warkotały, a czasem ogień trzasnął na 2904 2, 22| westchnienie zaszemrało - a Rocho powiadał cudeńka różne 2905 2, 22| idą, ludzie się schodzą, a niech kur zapieje, wszystko 2906 2, 22| Madeje, gdzie kije samobije, a one Lele-Polele, a one południce, 2907 2, 22| samobije, a one Lele-Polele, a one południce, upiory, strachy, 2908 2, 22| strachy, czary, dziwności ! - a drugie jeszcze, insze a 2909 2, 22| a drugie jeszcze, insze a cudne i wprost nie do wiary, 2910 2, 22| wrzeciona z rąk leciały, a dusze się niesły w zaczarowane 2911 2, 22| z utęsknienia i podziwu.~A na końcu opowiadał o królu, 2912 2, 22| naprawiał, i złości gasił, a potem, by już być za jedno 2913 2, 22| gospodarską córką spod Krakowa, a Zofia było jej na imię, 2914 2, 22| duszą, gdzie wiódł słowami, a już najbardziej chwyciła 2915 2, 22| Jagna, przejęta takim mocnym a zapamiętałym wzruszeniem, 2916 2, 22| niechby rzekł to słowo, a poszłaby, jak stała, w tę 2917 2, 22| Opadli wnet Rocha pytaniami, a gdzie to zamki takie, wojska 2918 2, 22| opowiadał smutnie nieco a tak mądrze, wraz prawdy 2919 2, 22| Jedno dzisiaj człowiekowe, a jutro w boskiej mocy! - 2920 2, 22| Rocho odpoczywał zmęczony, a że zaś wszystkich dusze 2921 2, 22| między sobą cicho zrazu, a potem już dla wszystkich 2922 2, 22| przypomniało, i czwartej, a każda co nowego niesła, 2923 2, 22| znowu powiadali, przędli a motali dalej one gadki nieskończone, 2924 2, 22| mu dogadzał, owsem pasł, a nie dogodził, koń robić 2925 2, 22| kopytami i na miejscu zabił, a sam w cały świat pognał 2926 2, 22| była zima, śniegi i mrozy, a wilki tuż za nim, że mu 2927 2, 22| cieniu - cienie odlatywały, a słońce żarło żywym ogniem! 2928 2, 22| miał z drogich kamieni, a strzechę kieby z nieba nabitego 2929 2, 22| się o chłodzie i głodzie, a w wielkim strachu, bo wilki, 2930 2, 22| wyleciała wdowa z dziećmi, a poznawszy go, choć tak był 2931 2, 22| czym popadło, odganiać a wyklinać za krzywdy, bo 2932 2, 22| w, niego potem, robiła, a odbijała się za krzywdę! 2933 2, 22| Jezus zawsze karze zło, a dobre wynagradza i o niczym, 2934 2, 22| robaczek wiercący w ścianie, a nie ukryje się przed Jego 2935 2, 22| wznosiły, pod niebo rosły, a płonęły jak te smolne szczapy, 2936 2, 22| potępionych głosem jęczą wisielce, a strzygi z nietoperzowymi 2937 2, 22| płakań, i żaleń, i czekań - a otwarły się oczy na świat 2938 2, 22| wielkim, mocarnym, bujnym a świętym, i cudownościami 2939 2, 22| się, by dzień ten przeżyć, a nie pomyślisz nawet, co 2940 2, 22| Opowiadali dalej, wciąż, a Rocho dopomagał chętliwie, 2941 2, 22| kiej i drudzy płakali...~A czasem następowały długie, 2942 2, 22| drgnienia po niej się snują, a tęcze, a kolory; jako te 2943 2, 22| niej się snują, a tęcze, a kolory; jako te zboża młode 2944 2, 22| słodko, szemrzą przeciągle a trzęsą piórkami kieby tym 2945 2, 22| dzieci, które Rocho nauczał a ona nasłuchując opowiadań 2946 2, 22| smoki, czy inne różności, a tak utrafiała, że każden 2947 2, 22| nimi oblepić całą belkę, a jeszcze i pofarbowała lubryką 2948 2, 22| się czegoś niecierpliwi, a ukradkiem daje jakieś znaki... 2949 2, 22| ukradkiem daje jakieś znaki... a nikto drugi też nie spostrzegł 2950 2, 22| Zmartwieli wszyscy nasłuchując, a bojąc ruszyć się z miejsca, 2951 2, 22| Kazimierz mu było na imię, a na przezwisko Jastrząb, 2952 2, 22| podatkami nie uciskał, a poczciwości we wszystkim 2953 2, 22| rankiem jakoś po mszy świętej!~A cała wieś odprowadzała ich 2954 2, 22| dawno powrócili do domów, a Jastrzębia jak nie było, 2955 2, 22| przeciera oczy, żegna się, a poznać nie może... Jezus 2956 2, 22| z lewentarza ni śladu... a z chałupy ino zręby spalone... 2957 2, 22| ostało nic, ziemia jeno a niebo.~Siedział na progu 2958 2, 22| na progu kiej zmartwiały, a na odwieczerzu, kiedy przedzwaniali 2959 2, 22| przeciw boskiemu imieniowi a krzyczał, że już chyba złemu 2960 2, 22| pomiarkował w tej złości, a ino zawołał:~- Pomagaj, 2961 2, 22| i wypróbować.~- Pomogę, a oddasz duszę? - zaskrzeczał 2962 2, 22| wieść, sam mało co robił, a ino doglądał i rządził, 2963 2, 22| przezywać, robił za niego, a drugie diabły poprzebierane 2964 2, 22| się tym Jastrząb srodze, a po nocach czasami rozmyślał, 2965 2, 22| się za żywota zaprzedali, a żaden z nich się nie turbuje 2966 2, 22| co tam będzie po śmierci, a jeno się weselą i wszystkiego 2967 2, 22| bogactwa rosły niepomiernie, a z nimi także znaczenie, 2968 2, 22| i bieda siadła na progu.~A on chorzał ciężko, ciało 2969 2, 22| zawiśnie ręka Bożego gniewu!~A i diabli nie stali już o 2970 2, 22| nuż tańcować koło węgłów, a cisnąć się z widłami do 2971 2, 22| poświęconą znacząc progi a okna, ale już ustawała z 2972 2, 22| szykował się gdziesik do drogi, a do bezbożnika iść nie chciał.~- 2973 2, 22| deszcz, błocko, kawał drogi, a do tego diabli wszędzie 2974 2, 22| śmierć siedziała na progu, a diabli przez moc dobywali 2975 2, 22| rozgląda się przed chałupą, a tu ani karety, ni lokajów, 2976 2, 22| Panienką ku kapliczce !~Patrzy, a tu Ona już w płaszczu i 2977 2, 22| wyciągnął ręce o zmiłowanie.~A Panienka święta spojrzała 2978 2, 22| nikogo nie minie."~Długie a głębokie milczenie padło 2979 2, 22| jasnością, że jeno ją tknąć, a gotowa gwiezdnym deszczem 2980 2, 22| się rozsnuć między ziemią a niebem.~To trwali w cichości, 2981 2, 22| z cicha tą nutą rzewliwą a mieniącą, jakoby kto rosy 2982 2, 22| suł po owych pajęczynach, a Sochowa zaśpiewała "Pod 2983 2, 22| Przywtarzali jej z cicha.~A potem zaś z wolna zaczęli 2984 2, 22| nie wołając nawet Józki, a za nią Antek wysunął się 2985 2, 22| innych drzwi na podwórze, a stamtąd przez sad do stodoły.~ 2986 2, 22| Przez ciała, przez duszy, a pod pierzyną się ruszy. ." 2987 2, 22| koszuli się na świat rodzi,~A po świecie nago chodzi."~ 2988 2, 22| Lipowe drzewo wesoło śpiwa,~A koń na baranie ogonem kiwa."~ 2989 2, 22| rąk, bez głowy i brzucha,~A kaj się obróci, wszędy se 2990 2, 23| przychyleni nieco, radośni a strwożeni, milczący a pełni 2991 2, 23| radośni a strwożeni, milczący a pełni rozśpiewania, lecieli 2992 2, 23| upalne, nieme błyskawice, a usta spadały na się z piorunową 2993 2, 23| we śnie nieprzypomnianym, a jeno przez dusze wiedzianym, 2994 2, 23| dno podziwu i niepamięci.~A potem, powracając do przytomności, 2995 2, 23| że się nie doczekam...~- A kiej wszedłem, to udałaś, 2996 2, 23| bojałam się zagadać... a serce to mi się tak tłukło, 2997 2, 23| Do dom chciałam bieżyć, a zniewoliłeś...~- Nie chciałaś 2998 2, 23| namiętnie.~- Zaśby nie, Jantoś! a cięgiem, cięgiem... Tam 2999 2, 23| zaległo puste i nagie ugory, a dale majaczyły jakoby przez 3000 2, 23| mętu.~Głęboki, niepokojący, a ledwie odczuty szmer drgał