Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
gdybym 1
gdybyscie 2
gdym 1
gdyz 177
gdzie 315
gdzieby 7
gdziebym 3
Frequency    [«  »]
181 glos
179 jagna
179 prawda
177 gdyz
177 was
176 ano
176 izbie
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

gdyz

    Tom, Rozdzial
1 1, 11| więcej, bo Witek wołał, gdyż od wypędzenia Antków przeniesła 2 2, 18| wieczornych, ale zła była, gdyż Józka znowu gdzieś przepadła, 3 2, 19| staje się coś strasznego, gdyż Antek rzucił się za nimi, 4 2, 19| nie mogli z nim dogadać, gdyż nic nie odpowiadał, opuścili 5 2, 21| Jambrożym; jechali z wolna, gdyż przez zaspy ledwie się było 6 2, 22| chodzić spać razem z kurami, gdyż i tak do świtania tyla się 7 2, 24| zarówno bojała się Antka, gdyż zapowiedział groźnie, że 8 2, 24| płótno i ledwie dychający, gdyż te słowa leciały na niego 9 3, 27| wyrozumieć, o czym mówią, gdyż psy zaczęły coś głośno szczekać 10 3, 28| Przerwali w najlepszym miejscu, gdyż Jaguś wpadła stając naraz 11 3, 28| będą jeszcze spowiadali, gdyż siła narodu czeka.~Po prędkim 12 3, 28| jej to wrychle obmierzło, gdyż się w robocie pomagać ofiarowywała.~- 13 3, 29| jakieś przedsięwzięcie ważne, gdyż jeszcze barzej zwolnił kroku, 14 3, 29| najwyżej do pasionki przydatny, gdyż co starsze wraz z ojcami 15 3, 29| zmrużyć choćby na pacierz, gdyż chałupy srodze przewiewał, 16 3, 29| krzyknęła niecierpliwie, gdyż Pietrek nie mógł dać rady 17 3, 29| i klepały ostro kijanki, gdyż prano w wielu naraz miejscach.~ 18 3, 29| pecyny i spulchniał ziemię, gdyż Hanka jeszcze dzisiaj zamierzała 19 3, 29| łażąc za wronimi gniazdami, gdyż nie było komu przeszkodzić, 20 3, 29| w okna jeno zaglądając, gdyż ani sposobu zajrzeć było 21 3, 29| je na ławie pobok stołu, gdyż ino w kilku chałupach co 22 3, 30| rumor się czynił w kościele, gdyż powstawali z klęczek, cisnąc 23 3, 30| posuwając się wolno ku domowi, gdyż wozy toczyły się nieprzerwanym 24 3, 30| Jagusią a robiąc grdyką, gdyż Hanka, przeżegnawszy się, 25 3, 30| czosnkiem dobrze przyprawione, gdyż po izbie rozniesły się zapachy, 26 3, 30| zachwycą.~Nie odrzekła, gdyż w opłotki skręcał z drogi 27 3, 30| Zaczęła podawać na ławę, gdyż Rocho czekał, dzieci jeść 28 3, 30| zaraz podawali na ganku, gdyż ciepło było i słonecznie. 29 3, 30| jamą jeszcze nie zawaloną, gdyż wójt wzbronił do czasu przyjazdu 30 3, 30| obraniać kogutka przed naporem, gdyż każde piórek chciało tykać 31 3, 30| barzej, bych lepiej dojrzeć, gdyż słońce opuściło się już 32 3, 30| wstała i otulona w kożuch, gdyż ziąb wziął po zachodzie, 33 3, 30| powiadał jeszcze różności, gdyż srodze się rozciekawili. 34 3, 30| ognia, i to z gołymi rękoma, gdyż ani bosaków, ni wiader nie 35 3, 31| mówiła Hanka unosząc głowę, gdyż w opłotkach rozległy się 36 3, 31| bych się do jadła brali, gdyż jajecznica na kiełbasie 37 3, 31| wertepach i zabłocili po pasy, gdyż role były jeszcze miejscami 38 3, 31| mój Boże, odłogiem prawie, gdyż te kobiece ręce nie znaczyły 39 3, 31| przemiany na lepsze; naprzeciw, gdyż co dnia prawie mniej kobiet 40 3, 31| gdzie siać, o dzieciach, gdyż Bylica już od chrzcin nie 41 3, 31| Niezgorzej musiała być napita, gdyż długo macała za klamką i 42 3, 31| miała przejść spokojnie, gdyż na samym świtaniu zatrząsł 43 3, 31| rozżalając się nad stratą, gdyż bez konia to jak przez rąk, 44 3, 31| trwoga jeszcze barzej urosła, gdyż mimo tych stróżowań zaraz 45 3, 31| nieprzełamany...~Ale uciekł zaraz, gdyż zaczęła wypytywać, kto sprawił 46 3, 31| pomocą? Chodził po wsi, gdyż do późnej nocy świeciło 47 3, 31| usługiwały, ledwie tykając jadła, gdyż większość była parobków 48 3, 31| tłoczyli się na topolowej, gdyż tamtędy z trzech wsi 49 3, 32| Posunęli się jeszcze ździebko, gdyż od spalonego folwarku ktosik 50 3, 32| uważnie na wsze strony, gdyż cisnęły się z bliska.~Kupą 51 3, 32| zezując ku sobie wyczekująco, gdyż ustępowała zawziętość, przymierały 52 3, 33| wywozili, co któren miał, gdyż wójt o podatki wołał i karami 53 3, 33| jednej izbie z półsionką, gdyż drugą przy działach brat 54 3, 33| naciągając barzej na czoło, gdyż słońce wyłaziło za budynków. ~ 55 3, 33| próbowała rozważać słowa starej, gdyż co chwila chwytał taki 56 3, 33| Nieśpieszno było Mateuszowi, gdyż rad przystawał poredzajac 57 3, 33| sprawując się już kiej trusia, gdyż za każdym odezwaniem złością 58 3, 33| że już po sadach sypiali, gdyż trudno było w chałupach 59 3, 33| świarczyła przeciwko Kozłom, gdyż była przy bitce i opatrywała 60 3, 33| broniąc od zupełnej ruiny, gdyż kapliczka była odwieczna, 61 3, 34| wyzdrowieć.~Snadź rozumiał, gdyż potrząsł głową i jakby niechętnie 62 3, 34| głosem, ale nie skończył, gdyż się zjawił między nimi Grzela, 63 3, 34| jakby na to nie baczył; gdyż już od samego świtania rejwach 64 3, 34| nie darowała i chałupie, gdyż całe ściany i okna ginęły 65 3, 34| smętarza i przepychając, gdyż zjazd był ogromny, cała 66 3, 34| gęsto pociągali na zabawę, gdyż od tyla czasu, bo od samych 67 3, 34| się do żydowskiej stancji, gdyż alkierz zajmowali gospodarze 68 3, 34| narodu cięgiem przybywa, gdyż co starczyło za dziadków 69 3, 34| kominie.~Nie pytali o więcej, gdyż Grzela zaczął wykładać swój 70 3, 35| Snadź Rocho go przekonał, gdyż o zmierzchu, kiej ludzie 71 3, 35| Rocho uśmiechając się nieco, gdyż kowal jaże wyrywał se wąsy 72 3, 35| przykucnął ze strachu.~Zmilkli, gdyż nowe straszne jęki rozległy 73 3, 35| poleciał śpiesznie do kościoła, gdyż sygnaturka zadzwoniła.~Czas 74 3, 35| też było głośno i rojno, gdyż zasiadano do obiadów pod 75 3, 35| Musieli dojrzeć idących, gdyż jęli się zrywać, przysłaniać 76 3, 36| wracały z wypalonych pastwisk, gdyż dziedzic jeno tym pozwalał 77 3, 36| wyłożę...~Przerwał Mateusz, gdyż od wsi pokazał się Witek 78 3, 36| uspakajała wylękła, gdyż wydawał się całkiem przytomny 79 3, 36| nie wiedząc, co począć, gdyż naraz przechylił się i leciał 80 3, 36| patrzcie!~Musiał dosłyszeć, gdyż drżał nieco, twarz mu się 81 3, 36| śpieszniej zaczęli zwozić siano, gdyż miało się na odmianę, kokoty 82 3, 36| przedarła się do mózgu, gdyż ani się poruszył, ni spojrzał 83 4, 37| zrozumieć, wsparła się o ścianę, gdyż się jej widziało, jakoby 84 4, 37| sobie cosik drugiego taił, gdyż niby to wzdychał, niby to 85 4, 37| sadłem Borynowych butów, gdyż się tak zeschły, co nie 86 4, 37| nabożeństwo snadź się rozpoczęło, gdyż od kościoła jęły się rozkrążać 87 4, 37| spokoju! - zabiadała Hanka, gdyż przypominki chlasnęły 88 4, 37| przysłali po niego od młynarza, gdyż wójtowa rozczapierzała się 89 4, 37| siana i wszystką koniczynę, gdyż deszcz rozpadał się już 90 4, 37| palić sobótkowe ognie, gdyż to była wigilia świętego 91 4, 37| jak nieboskie stworzenie, gdyż deszcz nie ustawał ani na 92 4, 37| parasol nad dobrodziejami, gdyż deszcz z nowa pokrapiał.~ 93 4, 37| trumny w srogiej ciasnocie, gdyż dróżka była wąska, gęsto 94 4, 37| obzierając się wyczekująco, gdyż kowal z Hanką spraszali 95 4, 37| żałując jadła ni napitku, gdyż w południe, kiej już niejeden 96 4, 37| drugie, a może i więcej, gdyż sam się przymawiał o gorzałkę, 97 4, 38| dokoła z niemym podziwem, gdyż ziemia stojała przystrojona 98 4, 38| batem okładał i pośpieszał, gdyż słońce prażyło coraz ogniściej, 99 4, 38| wychodzili się rzeźwić, gdyż raz po raz skrzypiały kajś 100 4, 38| ale nawet była temu rada, gdyż obrzydły jej te niepoczciwe 101 4, 38| nikaj, poszedł do kościoła, gdyż przedzwonili na nieszpór, 102 4, 38| jej duszę wniebowziętą, gdyż wszystko, co w niej wrzało 103 4, 39| wiedła matkę na ostatku, gdyż stara wlekła się z trudem 104 4, 39| wszyscy gruchnęli śmiechem, gdyż koń się wyrwał, skoczył 105 4, 39| ręce robiły prawie same, gdyż myślami była kajś daleko, 106 4, 40| niekiedy poszumiały drzewa, gdyż jakoś od samego północka 107 4, 40| znowu trwożnie nasłuchiwała, gdyż przychodziły takie chwile, 108 4, 40| nim cichuśko i trwożnie, gdyż wszystko jeszcze dokoła 109 4, 40| ważyła nie mogąc rozpoznać, gdyż cień przepadł nagle i bez 110 4, 40| przejęły jakieś ciągotki, gdyż raz po raz przeciągała się 111 4, 40| miarkując.~Zeźliła się niemało, gdyż Pietrek krzyknął na nią 112 4, 40| chytając się po drodze płota, gdyż nogi się pod nią gięły, 113 4, 40| kupować.~A sporo nakupił, gdyż dodał żonie jeszcze trzewiki 114 4, 40| Zwalniał jednak coraz bardziej, gdyż Pietruś mu ciążył i jakoś 115 4, 40| Rozradował się głęboko, gdyż było pięknie wyrośnięte, 116 4, 40| okrywając Pietrusiową gębusię, gdyż pszczoły brzęczały nad nią 117 4, 40| ale w mig się pokryły, gdyż cała banda wróblego narodu 118 4, 40| pochylał nisko ociężałą głowę, gdyż nawiedziły go całą ciżbą 119 4, 40| obganiane przez pieski, gdyż cięgiem się rwały w przydrożne 120 4, 40| jakby ociężony spominkami, gdyż Jagusia przychodziła mu 121 4, 40| wyniósł się pod chałupę, gdyż zaczęli się schodzić znajomkowie 122 4, 40| odradzać, aby sprawy poniechał, gdyż z chłopami nie trafi do 123 4, 41| Zwijała się siarczyście, gdyż ciasto prawie już kipiało 124 4, 41| cmokaniem je przynaglał, gdyż do cna ustawały, robota 125 4, 41| powrotem, ale już nie zasnął, gdyż ktosik wyrzekł: - Pochwalony! ~ 126 4, 41| język, ale milczał uparcie, gdyż z nagła rozparła go taka 127 4, 41| ale tam zeźlił się barzej, gdyż i ten drugi pług, któren 128 4, 41| się prędko przed kuźnię, gdyż znowuj zagrały młoty i iskry 129 4, 41| podniósł się niemały rejwach, gdyż Witek przygnał stado, a 130 4, 41| w sadzie, w półkoszkach, gdyż w izbie nie sposób było 131 4, 41| niczym, co mogło być prawdą, gdyż stary przychodził teraz 132 4, 42| cicho przebierać ze sąsieka, gdyż mu się przywidziało, jako 133 4, 42| kroku, pilnie nasłuchując, gdyż w opłotkach jakby ktosik 134 4, 42| Tereska albo kto drugi, gdyż Nastusia odrabiała przy 135 4, 42| robiły się puste i głuche, gdyż nie sposób było wytrzymać 136 4, 42| go i zapłoniona uciekła, gdyż niedaleczko ukazał się pan 137 4, 42| zabawę się nie zanosiło, gdyż niejedni, podjadłszy ździebko 138 4, 42| jeno co już coraz rzadziej, gdyż wieś jakby się zmówiła na 139 4, 43| postronek i pognać do Nastusi, gdyż iść samej czegoś się wagowała.~- 140 4, 43| ni żadnej z przyjaciółek, gdyż Jagustynka, mająca w 141 4, 43| byłoby doszło do bitki, gdyż wójtowa skoczyła do niej 142 4, 43| Jagustynka smarowała maścią, gdyż Hanusia krzywiła się na 143 4, 43| a szczerze powiedziała, gdyż żaden nie widział się jej 144 4, 43| nieproszony nie podsłuchał, gdyż zeszli się na cichą, przyjacielską 145 4, 43| rozeszli się śpiesznie, gdyż nazajutrz trza było dość 146 4, 44| trzeba głosować na szkołę, gdyż tak chce sam naczelnik, 147 4, 44| Przycichli jednak trwożnie, gdyż strażnicy zasiedli pod kancelarią, 148 4, 44| jeno przytakująco głowami, gdyż najgłupszy rozumiał, jako 149 4, 44| krzyczeli z prześmiechem, gdyż całe stado gołębi kołowało 150 4, 44| myślach postały sprzeciwy, gdyż on stał groźnie, tocząc 151 4, 44| przeciwił.~Długo się wlekło, gdyż ludzi było chmara, lecz 152 4, 45| Strażnicy stanęli kiej wryci, gdyż chłop był ogromny, rozwścieklony 153 4, 45| cieniu, abych odpocząć nieco, gdyż trząsł się jeszcze cały 154 4, 45| z niezmiernym wysiłkiem, gdyż była naładowana workami 155 4, 45| powiat?~Antek jął rozpytywać, gdyż Żyd wiedział różne ciekawe 156 4, 45| uspokoił się dopiero pod wsią, gdyż dojrzał organiścinę siedzącą 157 4, 45| szkodzie! Skoczył wyganiać, gdyż się były dorwały żyta łuskając 158 4, 45| Jasio jakby nie zrozumiał, gdyż dojrzawszy stado gołębi 159 4, 45| zwalniając ani na chwilę, gdyż pszczoły opadały coraz niżej, 160 4, 45| zbierał je do sitka i zbierał, gdyż rój był ogromny.~- Uważać! 161 4, 45| od wrzasków i bieganiny; gdyż wszyscy naraz pragnęli mu 162 4, 45| Najpierw zaszedł do Kłębów, gdyż siedzieli najbliżej, przez 163 4, 45| wełnę, dziwił się temu, gdyż oczy miała przewiązane.~- 164 4, 45| jeno westchnął żałośnie, gdyż nawet on tyla jeno wskórał, 165 4, 46| ślepiami na wszystkie strony, gdyż naszczekiwania psów były 166 4, 46| zamknęli się w stodole, gdyż do chałupy cięgiem ktoś 167 4, 47| bez jego przyzwoleństwa, gdyż krzyknął do żony siedzącej 168 4, 47| Antek słuchał uważnie, gdyż mocno go zajęła nowina, 169 4, 47| trwożniej i niecierpliwiej, gdyż mu się uwidziało, że Jasiek 170 4, 47| przestali o tym deliberować, gdyż żniwa były za pasem, dnie 171 4, 47| izbie jeno muchy brzęczały, gdyż ludzie snuli się bez głosu 172 4, 48| się cieniami nad stawem, gdyż słońce prażyło już nie do 173 4, 48| Odwrócił się prędko, gdyż spod ugiętej wysoko kiecki 174 4, 48| prędko wydostać na wolę, gdyż zarno z południa zaczęli 175 4, 49| cosik ważnego uradziły, gdyż jeszcze przed zmierzchem 176 4, 49| wrazić, i wrzało z cicha, gdyż organista stojał właśnie 177 4, 49| Zaczęli nawet pośpieszać, gdyż burza mogła wybuchnąć leda


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL