| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] omszonym 1 omylila 1 on 244 ona 171 one 46 onego 3 onej 29 | Frequency [« »] 174 noc 172 drogi 172 wójt 171 ona 171 tyla 169 ksiadz 168 rocho | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances ona |
Tom, Rozdzial
1 1, 2 | nawet, jakby nie słyszał, że ona nie śmiała powtórzyć i już 2 1, 2 | wójt, podjadłszy nieco.~- A ona ci! Żem to jej zasług nie 3 1, 2 | chrzciny dał worek owsa...~- Ona powieda, że ten dzieciak 4 1, 2 | to już różnie gadali...~- Ona skarży na was.~- Zakatrupię 5 1, 3 | markotno, że to nasza krowa, a ona nawet nie obaczy.~- To la 6 1, 3 | ścieżkę, co bieży na przełaj - ona za mną. Gorąco mi się zrobiło, 7 1, 3 | czarno łaciaty! Ja bez rów - ona za mną, ja na te mogiłki, 8 1, 3 | mogiłki, co za figurą są - ona za mną, ja na kamionki, 9 1, 3 | za mną, ja na kamionki, a ona kiej mi się nie rzuci pod 10 1, 3 | Ledwiem się pozbierał, a ona kiej nie zadrze ogona i 11 1, 3 | Co było radzić? Miała ona nas - tośwa my ją zjadły, 12 1, 3 | pasionki...~- Lenieje ci ona kiej krowa na zwiesnę.~- 13 1, 3 | złośliwiej i okrutniej, a ona zmilkła i nieprzytomnymi 14 1, 3 | dobrodziejowi worek owsa...~- Służy ona u młynarza, a ten w kompanii 15 1, 3 | dobrego słowa...~- Miała i ona swój rozum. Urzędnikiem 16 1, 3 | kobietę; on se wójtuje, a ona wv garści wszyćko dzierży.~ 17 1, 4 | w jadle...~Józia, że to ona dzisiaj była za gospodynią, 18 1, 4 | we młynie gospodarzy ,a ona ,że to już była podpita 19 1, 4 | dzieci ją skrzywdziły, a ona na starość na wyrobek chodzić 20 1, 4 | Naród gruchnął śmiechem, a ona wyszła zaraz pomstując z 21 1, 5 | To Jagusia Dominikowa?~- Ona ci sama, ona - powiedział 22 1, 5 | Dominikowa?~- Ona ci sama, ona - powiedział Boryna patrząc 23 1, 6 | Taki skrzat! A ma to ona już lata? Widzi mi się, 24 1, 6 | wszystkie razem... a bo ona ma głowę, żeby wybierać! 25 1, 6 | ognia, pożądania, miłości a ona rodzi, bo musi; żyje, śpiewa, 26 1, 7 | robota leciała z rąk, a ona zapatrzała się w staw rozchlustany, 27 1, 7 | już o niczym nie wie... co ona winowata?~Skarżyła się cicho 28 1, 7 | obraz poglądała, a i nie ona jedna tylko... a on przystawał, 29 1, 7 | pod wiatrem, to w tę, to w oną stronę się kolebie i ucieka, 30 1, 8 | poczciwe? Co?...~- Będzie się ona dopiero nadymała! I tak 31 1, 8 | Dominikowa nie głupia, już ona wszystkich wyrychtuje.~- 32 1, 9 | się ino wsparł głowiną o oną misę cynową, żeby nie paść, 33 1, 10| beczki, wykręcił tylko, a ona już sama trafiła na plebanię... - 34 1, 10| Jagny.~Jak zadra tkwiła mu ona pod sercem, jak zła zadra, 35 1, 10| obejrzał za się.~- Ojcowa ona już, ojcowa!~Do szwagra 36 1, 10| skamlące oczy... i gdyby nie ona!... Żeby to byt sam! Jezus 37 1, 10| znacie się dobrze... to i ona mogłaby ci pomóc coś niecoś... 38 1, 10| jeno jej rzeknij o tym... ona jeszcze lepiej mogłaby starego 39 1, 10| przeciw wszystkiemu! Ojcowa ona, to i obca, to i ta przybłęda, 40 1, 10| możecie się z Jagną żenić, bo ona moja! Ale strach podnosił 41 1, 11| miasta kolorowych papierów, a ona wystrzygnęła z nich kółek 42 1, 11| rozplecinach dziwowali. Umiała ona i nie takie, a wszystko, 43 1, 11| muzyka już po wsi chodzi... a ona się zabawia...~- Zdążę jeszcze, 44 1, 11| Jagustynka , ale jak to ona, zawżdy z przekpinami i 45 1, 11| robota leciała jej z rąk, a ona stała długo, bezmyślnie 46 1, 11| kwiaty to były, nie kwiaty, a ona między nimi najśmiglejsza 47 1, 11| a gdy nadciągnęli - już ona państwa młodych na progu 48 1, 11| powiedziała.~- Czemu to ona dzisiaj nie przyszła?~- 49 1, 11| Twoja matka w piekle!~Co ona tam robi?~Dzieciom kluski 50 1, 11| Dominikowej, nie stojała ona o darmochy, bo swojego miała 51 1, 12| Pobiegł do Jagustynki, że to i ona znająca była na chorobach, 52 1, 12| bieży i krzyczy... juści ona!... Pietrek Rafałów... rajcuje 53 2, 13| ale co począć, co? Żeby to ona chłopem była, mój Boże, 54 2, 14| rzec jej to jakie słowo, to ona i na półkopku nie poprzestanie, 55 2, 14| Jagustynka za nią robi, a ona do białego dnia się wyleguje 56 2, 14| ustrzeże! Wszyscy spać, a ona w świat, wyspacerowała teraz 57 2, 14| organistów.~Hej, żeby to ona chłopem była, zaraz by się 58 2, 14| Kto temu zaradzi jak nie ona? Tylko pomodliła się gorąco 59 2, 14| Nic już nie odrzekł, a i ona milczała; leżeli koło siebie 60 2, 15| sroki na płocie, wy słowo, a ona dwudziestu kiej grochowinami 61 2, 15| trzęsie... wy macie rozum, a ona ino ozorem zamiata. Mówisz 62 2, 15| spytaj się Jagustynki, ona cięgiem przesiaduje u starego, 63 2, 15| wszystko obrządza, byle ino ona se rączków nie powalała... 64 2, 16| Długo czytał opowieść oną, a głos mu się wzmagał i 65 2, 16| zatrząsł się od śpiewów, że ona opamiętała się nieco i usiadła 66 2, 17| w palcach nie zaczęty, a ona wzdychała ino, chodziła 67 2, 17| Przyodziewał się świątecznie, a ona znosiła mur z komory ubrania, 68 2, 17| może dopiero w nocy, a ona zostanie sama i o zmroku - 69 2, 18| jej nie przykrócicie, to ona ma gdzieś moje przykazy.~ 70 2, 19| Wagę przynieśta!~Przynieśli oną wagę, ustawili, a on prawi:~- 71 2, 19| aż Jagusia poprosi, ale ona zaraz po obiedzie zapowiedziała 72 2, 19| przy niej widzą, tak ci ona przenosiła wszystkie i nad 73 2, 20| ja wam ją podtykałam ni ona sama! Mogła se iść za każdego 74 2, 20| ślepiami chodził za Jagną... Ona zaś była jakaś blada, zmizerowana, 75 2, 20| sobie.~Nacierzpiała się ona, nacierzpiała! Mało tego 76 2, 20| wszystko robił, jakby nie ona była gospodynią, bo ino 77 2, 20| Bójcie się Boga, a dyć ona nic złego nie zrobiła!~- 78 2, 20| się nie przemienił, ale i ona nie ustępowała, na słowo 79 2, 20| Antek jest winien, nie ona! - przerwał mu popędliwie. - 80 2, 20| chałupie się widziało, bo przez oną zgodę nierozeznanymi szparutkami 81 2, 20| baczenie na każdy ruch Jagny, ona zaś ani na to oczymgnienie 82 2, 20| nosiła wieści między nimi, ona stróżowała przed starym 83 2, 21| przypiecku, wolał, ale cóż kiej ona, biedaczka, szła, śmiałby 84 2, 21| nie da! .~Wycierpiała się ona ostatnimi czasy tyla, że 85 2, 21| la siebie.~- Prawda, że ona ta otwartej ręki la ludzi 86 2, 22| się schodzić do Kłębów na oną przęślicową wieczornicę.~ 87 2, 22| dzieci, które Rocho nauczał a ona nasłuchując opowiadań wystrzygała 88 2, 22| frasunku, przyklękła przed oną figurą Częstochowskiej i 89 2, 22| kapliczce !~Patrzy, a tu Ona już w płaszczu i koronie, 90 2, 22| Do dzisiaj oglądać można oną figurę w Dąbrowie pod Przedborzem: 91 2, 25| nawet już nie baczył, co ona wyrabia, choć dobrze pewnikiem 92 2, 25| nią zwierzał i radził, ale ona i tej pary z gęby nie puściła 93 2, 25| nawet na myśl przyszło, że i ona winowata tych grzechów jego, 94 2, 25| gruda i błoto wyrzucane, a ona zaś chyba tyla, by jeno 95 2, 25| jednego słowa poleciał, a ona padła z płaczem okropnym, 96 3, 26| krewniaczka Kłębów.~Powracała ona z żebrów, na któren to chleb 97 3, 26| ze szczęścia ogarnia sobą oną ziemię, ów świat cały, każdą 98 3, 26| życie zbierała na chwilę oną świętą i ostatnią.~Miała 99 3, 26| głowę. Nie cisnęła się ta ona nigdy naprzód, między możne 100 3, 26| legać na przyzby w słońce.~A ona ci teraz szła wolniuśko, 101 3, 26| zjadając rozgorzałymi oczyma.~A ona najpierw po obraziku poświęcanym 102 3, 26| ciesząc oczy podarunkami, a ona rada wielce, z niemałą lubością 103 3, 27| gdzie jękami pobitych, a ona cichuśko się wniesła i osiadła 104 3, 27| pazurami - wiedziała ci ona już o tym, wiedziała!~Więc 105 3, 27| jej wolą, rozumem a mocą.~Ona zaś ni dojadła, ni dospała, 106 3, 27| że słońce na chłopa, a ona się wyleguje.~- Jeno z oka 107 3, 27| pomimo wszystkiego może jeno ona jedna najszczerzej pragnęła, 108 3, 27| poszanować.~Nie rozumiała ona tego przódzi, dopiero kiej 109 3, 27| odpoczywając po każdym słowie, a ona, tłumiąc strach jakiś, cała 110 3, 28| nie mogąc wykrztusić. Ale ona się nie ulękła, bierąc nóż 111 3, 28| utwierdzał coraz bardziej że ona coś wie; wyczytał to z jej 112 3, 28| Jambroży zdążył z nawrotem, a ona nie powróciła; właśnie był 113 3, 28| Pomstę ostawcie Bogu! ona też człowiek i krzywdy czuje, 114 3, 29| w bok się odsuwając, ale ona nic nie dojrzała przez płacz.~- 115 3, 29| w sieni było wszystko, a ona w całości ostała.~Ksiądz 116 3, 29| na straży w opłotkach, a ona wsunęła się na palcach do 117 3, 30| przedzwonili na Podniesienie, a ona cięgiem spała. Zbudził ją 118 3, 31| człowiecze nasienie... już ona ciężko przed Bogiem odpowie.~- 119 3, 32| rozumienie mam. Nacierzpiała się ona i przeszła krzyże, że niech 120 3, 32| do róży polnej podobną.~Ona zaś szła prawie bezwolnie, 121 3, 32| cisną się do siebie, a ona jedna przemówić nie ma do 122 3, 32| radości niepowstrzymanej, a ona, choć idzie w pośrodku, 123 3, 32| pilno do swoich... co im tam ona?... a tylachna ich wróciło... 124 3, 32| czuła się nie lepiej: szła ona z osobna, przemykając się 125 3, 32| wierząc własnym oczom. A ona nie bacząc na nikogo pracowała, 126 3, 32| jej prawiąc... Przeszli, a ona jeszcze słyszała ich głosy 127 3, 33| wszystkiego po grdykę, a ona ledwie się, pożywi, głodując 128 3, 33| świat, słowiki zaśpiewały, a ona siedziała kieby zmartwiała, 129 3, 34| Wójt jeno winien! To ona mu korale zwoziła? ona go 130 3, 34| To ona mu korale zwoziła? ona go do karczmy ciągała? ona 131 3, 34| ona go do karczmy ciągała? ona po całych nocach w sadzie 132 3, 36| Bogu Przedwiecznemu.~I w oną żywota jego porę ostatnią 133 4, 37| ciężki śpik i zmora dusiła, a ona nie poredzi się przebudzić, 134 4, 37| lamentliwych szlochań, a ona tylko jedna, chocia się 135 4, 37| pokrzywy. - Prawda, dyć ona ma zapis! - przypomniała 136 4, 38| przedzwonili na nieszpór, ale ona cięgiem go miała na oczach.~- 137 4, 38| przeszkadzać Jasiowi.~Chciała i ona do domu, już się była nawet 138 4, 39| niej i przez miłosierdzia! Ona jeno czeka na twojego, obaczysz, 139 4, 39| twojego, obaczysz, co ci ona wystroi! - przechyliła się 140 4, 39| przeciwna. Cichoj!~- A niechta i ona pyskuje! A niechta! Mam 141 4, 39| nad staw za kaczętami, a ona wciąż siedziała na jednym 142 4, 39| A nie wiedzie. Nie traci ona na tym, dają na pochowek! 143 4, 40| cna zgłupiała.~- Zarno się ona pocznie wynosić a nos zadzierać, 144 4, 40| obiecując się na wieczór, zaś ona spytała nieśmiele męża:~- 145 4, 40| pies napłacze. Kajże to ona dzisia?~- Do dzieci poleciała, 146 4, 41| Zgódź się do Jagusi, ona ci tłuściej będzie dawała. - 147 4, 41| dawała. - Pewnie, bo póki tu ona była gospodynią, nikto głodem 148 4, 41| puścił się pędem.~Juści, że ona to była. Szła z motyczką 149 4, 42| słomie i wnet zachrapał, a ona zasiadła pod ścianą i popłakiwała 150 4, 43| zwisają nad nią tak nisko, a ona próżno się zrywa i dosięgnąć 151 4, 43| zawrócił z powrotem do siostry.~Ona zaś wlekąc lękliwymi oczami 152 4, 45| choćby najmarniejsza, jakby w oną godzinę Południca zwaliła 153 4, 45| zostanie kiedyś proboszczem, a ona usiędzie przy nim na stare 154 4, 45| czy też nie chciał, zaś ona szepnęła trwożnie:~- Moja 155 4, 45| toby była cicho! Odbije mu ona jutro za swoje, odbije! 156 4, 45| przedzwaniał kluczami, a ona jeszcze klęczała, zapatrzona 157 4, 45| znojnych przygotowań do żniw, a ona uwijała się przy robotach 158 4, 45| Jasio ruszył się z domu, i ona śpieszyła się niby to do 159 4, 48| ja na to nie pozwolę! Cóż ona zrobiła złego? co? - wykrzykiwał 160 4, 48| ojcowe chrapanie.~- To może ona dlatego... - Zamyślił spominając 161 4, 48| że oczy mu się jarzą, a ona klęczy se przed nim kieby 162 4, 48| razu, uwierzyć musiał, a ona sparła się, piersiami o 163 4, 48| popłakiwały matyjaśnie, a ona wciąż siedziała na jednym 164 4, 49| zaradzić wszystkiemu, jeszczek ona utykała o kiju, z przewiązanymi 165 4, 49| namówiła! Ho, ho, gotowa ona na wszystko, nic dla niej 166 4, 49| Jagusi.~- Święta prawda! Ona wszystkiemu winowata, ona - 167 4, 49| Ona wszystkiemu winowata, ona - zalamentowała rozpacznie. - 168 4, 49| mąci! pomiarkuj ino, cóż ona pocznie, kaj się podzieje? 169 4, 49| i przygarście piachu, a ona leżała kiej kłoda, zapatrzona 170 4, 49| i uciekał zestrachany.~A ona wielkimi krokami pobiegła 171 4, 49| niedziele już przeszło, a ona cięgiem leży bez pamięci,