Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
mzyl 7
mzyla 1
mzyly 3
na 6068
na-rodu 1
nabiedniejszy 1
nabiedowali 1
Frequency    [«  »]
13137 i
10642 sie
6542 a
6068 na
5932 nie
5699 w
5302 z
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

na

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6068

     Tom, Rozdzial
3501 3, 30| puszczać?~- Powiedały, że już na Przewody niektóre wrócą! - 3502 3, 30| obzierając się trwożnie na Hankę, a Jagnę jakby coś 3503 3, 30| podtrzymać Hankę, lecącą na ścianę.~- Laboga! By to 3504 3, 30| pot kroplisty wystąpił na jej twarz, żółtymi plamami 3505 3, 30| dobrze! Psy uwiąż, by za wami na drugie wsie nie poleciały! 3506 3, 30| rano nie były! Łapa! Burek! na tu! - nawoływał wybiegając 3507 3, 30| nie odezwały.~- Musiały na wieś polecieć, bo suka Kłębów 3508 3, 30| powracając natknęła się na Burka; leżał nieżywy pod 3509 3, 30| zakrzyczała Józka.~Rzucili się na Borynową stronę, Jagusi 3510 3, 30| zwichlone. Nie sposób było na razie zmiarkować, czego 3511 3, 30| robota; gorąc przejął na myśl, kiejby się jeden 3512 3, 30| niby tknięta podejrzeniem.~Na szczęście, nic nigdzie nie 3513 3, 30| do Hanki, leżącej znowu na łóżku, ale jakoś dziwnie 3514 3, 30| głowę, że kowal.~- To chyba na cosik upatrzonego polował?~- 3515 3, 30| albo świadków mieć... No, na co się to człowiek waży 3516 3, 30| nie posądził.~- Jego stać na najgorsze, znam ja go dobrze...~ 3517 3, 30| coraz częściej dudniały na moście.~A kiej się do cna 3518 3, 30| bo stary dzieci powiódł na drogę, zasnęła kwardo.~Już 3519 3, 30| szybach, już i przedzwonili na Podniesienie, a ona cięgiem 3520 3, 30| ci takie kupry dźwigają na zadzie, jakby te indory, 3521 3, 30| dziedziczki się głodzą i pasami na noc ściągają, by ino nie 3522 3, 30| się wydawała, niby tyczka, na zadzie jeno wydęta.~- We 3523 3, 30| i jakie mu to już smaki na ozór przychodzą! - zgromiła 3524 3, 30| Obiad też zaraz podawali na ganku, gdyż ciepło było 3525 3, 30| trząchając się cichuśko na gałązkach i gmerząc kiej 3526 3, 30| kaszkiecie Borynowym, srodze na bakier nadzianym, a pobok 3527 3, 30| Pietrkowe.~Wywiedli się na drogę z paradą i najpierwej 3528 3, 30| się kogutka. Witek zagrał na skrzypicy, Gulbasiak jął 3529 3, 30| drugich nie rozpoznał, ale na pokoje odszedł, przysyłając 3530 3, 30| placka, że huknęli mu śpiewkę na podziękę i do organistów 3531 3, 30| ich prowadził rej wiodąc i na wszystko mając czujne oko, 3532 3, 30| wodzili i tak szumnie, jaże na całą wieś roznosiły się 3533 3, 30| insi w pola szli miedzami.~Na nieszpór już przedzwaniali, 3534 3, 30| Zagadywałam: ani spojrzał na mnie. Słońce mu świeci na 3535 3, 30| na mnie. Słońce mu świeci na łóżko, to je palicami zagrabia, 3536 3, 30| się przede mną uskarżała na swoje dziewki, że pół roku 3537 3, 30| me uważa i każe se mleka na podwieczorek podawać! Słyszane 3538 3, 30| zachciewa, ale godzić się na wszyćko muszę, bo pójdzie 3539 3, 30| ciepnęła się ze złości i na drogę wyszła, bezradnie 3540 3, 30| razy się przeobłóczyła, na darmo wszystko, nie pomogło: 3541 3, 30| i teraz się poniesła na topolową drogę i szła zapatrzona 3542 3, 30| dychanie pól przejmowało na wskroś lubym dygotem; od 3543 3, 30| jako te świetliste nici na wodzie, że nie uchycisz, 3544 3, 30| ptaków lecących pod zachód i na kraj świata pofrunęła. Wzbierała 3545 3, 30| skulona, wsparłszy twarz na pięściach, zapadała w siebie 3546 3, 30| drzewa chciała popatrzeć na niego, ale dojrzał.~I 3547 3, 30| smukły był, rosły i biały na gębie.~- Jakbyście mnie, 3548 3, 30| lata idą... Byliście u kogo na Budach?~- Tak sobie ino 3549 3, 30| niekiedy, wtedy podnosiła na niego oczy podziwu pełne, 3550 3, 30| modrawe mroki trzęsły się na pola, zórz dzisiaj nie było, 3551 3, 30| grubachne pnie topoli widniał na niebie złocisty rozlew, 3552 3, 30| stojał w pośrodku i rznął na skrzypcach, zaś przed szynkwasem 3553 3, 30| bo już prawie ciemno było na świecie i mało kto przechodził 3554 3, 30| ściskał i turbacje obsiadały na nowo...~Posmutniała wieś 3555 3, 30| tam kajś niekaj siedzieli na przyźbach dojadając święcone 3556 3, 30| godnie między sobą. Wójtowa na pierwszym miejscu siedziała, 3557 3, 30| fryzkach po uszy nastroszonych, na które tyle korali nawiesiły, 3558 3, 30| poredzać bierąc się wzajem na ozory. ~A kiej kowal się 3559 3, 30| co prosto z miasta wraca, na dobre się rozweseliły. Chłop 3560 3, 30| cicho Józce:~- Wyjrzyj no na drogę...~Ale nikogój nie 3561 3, 30| ledwie się znaczyli na białej ścianie chałupy; 3562 3, 30| przysiedli, a Hanka nieco z boku na kamieniu.~Rozpowiadał o 3563 3, 30| siądzie."~- "Kto ino wyrzeka na złe, nie czyniąc dobra, 3564 3, 30| Zmartwychwstania Bóg je na świat odpuścił i prawią 3565 3, 30| Dusze się wszystkie ważyły na tych słowach, bijących w 3566 3, 30| wsi ujadać, ktoś krzyczał na drogach i zadudniały bieganiny.~- 3567 3, 30| głos przez sad.~Wybiegli na drogę.~Prawda była: dworskie 3568 3, 30| Prawda była: dworskie budynki na Podlesiu stały w ogniu, 3569 3, 30| trzaskały, ludzie w dyrdy a na pół odziani wpadali na drogi, 3570 3, 30| a na pół odziani wpadali na drogi, a coraz większą kupą 3571 3, 30| większą kupą cisnęli się na most przed młynem, skąd 3572 3, 30| co chwila, folwark stojał na wzgórzu pod lasem, więc 3573 3, 30| od Lipiec, widać było jak na dłoni wzmaganie się ognia. 3574 3, 30| dłoni wzmaganie się ognia. Na czarnej ścianie lasu roiły 3575 3, 30| pijany, że ledwie się trzymał na nogach, zaczął wrzeszczeć 3576 3, 30| wrzeszczeć i wyganiać ludzi, bych na pomoc lecieli dworowi.~Ale 3577 3, 30| Kijami tego, któren ruszy! Na stracenie ścierwę! - zawrzeszczały 3578 3, 30| najmłodszych, co je rozkrzyczane na ręku przyhuśtywali, i kłębili 3579 3, 31| Rozdział 6~Na taką dziwną wieść Hanka 3580 3, 31| zawzięcie raz po razie, że na ławie przysiadł.~- Trąbicie 3581 3, 31| Trąbicie kiej w mieście na rynku!~- Bo krzepka tabaka 3582 3, 31| piszczących gąsiąt skrabało się na próg wysoki. Naraz pies 3583 3, 31| krzyk, a kwoki siedzące na jajach gdakać poczęły strachliwie 3584 3, 31| wałacha bronuje zagony pod len na świńskim dołku. ~- Mokro 3585 3, 31| chciałaby zagon pod len na odrobek.~- Tyla odrobi, 3586 3, 31| naszczekała przed całą wsią na ojca, że ukrzywdził. ~- 3587 3, 31| Wprowadzę się do ciebie, Bylica, na komorne i dobrze zapłacę..." 3588 3, 31| siedzi. Wychodziłem, to na progu papierosa kurzył i 3589 3, 31| cięgiem warzy a popija...~- Na darmo tego nie robi, cosik 3590 3, 31| obyczaju, obchodzić cały dom, na węgłach jeno przystając 3591 3, 31| każdym z osobna mówiąc:~- Na wschodzie - tu wieje...~- 3592 3, 31| wschodzie - tu wieje...~- Na północy - tu ziębi...~- 3593 3, 31| północy - tu ziębi...~- Na zachodzie - tu ciemno...~- 3594 3, 31| zachodzie - tu ciemno...~- Na południu - tu grzeje...~- 3595 3, 31| chrześcijanina, któremu Rocho na imię przy chrzcie świętym 3596 3, 31| Niech się zdrowo chowa na pociechę!~- I niechaj z 3597 3, 31| piszczał i majdał kulasami na pierzynie, Dominikowa przetarła 3598 3, 31| Jambroży.~Rozpłakała się na to Hanka, kobiety jęły 3599 3, 31| kobiety jęły do niej przepijać na pocieszenie i w ramiona 3600 3, 31| jadła brali, gdyż jajecznica na kiełbasie już pachnęła z 3601 3, 31| widziałam, jak wietrzyła na płocie przyodziewę po swoich 3602 3, 31| swoich nieborakach!~- Pono na jesień wójt obiecują sprawić 3603 3, 31| pociecha...~- Specjały! I na złocie straci, kto je przepłaci! - 3604 3, 31| niechby kołek, bele w czapie na bakier, zechciał... nie 3605 3, 31| częstując: wypiła i nie patrząc na nikogo, na swoją stronę 3606 3, 31| i nie patrząc na nikogo, na swoją stronę poszła.~Wójt 3607 3, 31| poszła.~Wójt schmurniał, na próżno oczekując, że powróci.~ 3608 3, 31| gdy znowu się ukazała i na podwórze przeszła.~I kobietom 3609 3, 31| wyniósł, a chyłkiem, przez sad na podwórze poszedł. Jagusia 3610 3, 31| poszedł. Jagusia siedziała na progu obory dając pić po 3611 3, 31| mówił rozpinając kapot.~- Na chowanie pójdzie, bo to 3612 3, 31| Dyć wszystkich z dnia na dzień czekają.~- Mówię, 3613 3, 31| Jambroży.~- Że to Rocha wziął na probanta, nie Dominikową! - 3614 3, 31| Pietrze, pisarz ze strażnikami na was czekają.~- Psiachmać, 3615 3, 31| to chwaci czasu; o pożar na Podlesiu i o wasz podkop 3616 3, 31| ująwszy się pod boki pysk na niego wywarła:~- A mam gdziesik... 3617 3, 31| co? Nie psy jesteśmy, co na leda gwizd do nogi się zlatują! 3618 3, 31| zawrzeszczała wybiegając na drogę do gromadki wylękłych 3619 3, 31| niedoczekanie ich, byśmy na bele przykaz rzucały wszystko 3620 3, 31| rana, pusto się zrobiło na wsi, dzieci jeno kajś niekaj 3621 3, 31| czego nie wie o pożarze na Podlesiu. Rychtyk to samo 3622 3, 31| miejscami przepadziste, a na darmo.~Tak byli tym rozgniewani, 3623 3, 31| ów podkop, starszy klął na czym świat stoi, a natknąwszy 3624 3, 31| a natknąwszy się w ganku na Bylicę, z pięściami do niego 3625 3, 31| ale stary się rozwścieklił na dobre. Prostował się hardo 3626 3, 31| pisarek jakiś! Odpasł się na naszym chlebie i będzie 3627 3, 31| tu ludźmi pomiatał... i na ciebie się znajdzie większy 3628 3, 31| zapłacę i jeszczech ci na gorzałkę dołożę, jak mi 3629 3, 31| spodoba! - wołał.~Nie zwracali na niego uwagi opisując wszystko 3630 3, 31| szpitala, ma dwoje przywieźć na odchowanie, niby z tych 3631 3, 31| dzieci weźmie...~- Płacą na utrzymanie, nie z dobrości 3632 3, 31| Pięćdziesiąt złotych na cały rok od sztuki, niewielka 3633 3, 31| Nie wróci: rozżaliła się na krewniaków. Kłębowa nierada 3634 3, 31| panience fryzki wyszywa.~- Pora na zabawę, jakby w chałupie 3635 3, 31| co się przez okno kładło na izbę smugą rozdrganą i gmerał 3636 3, 31| dzieciątko sobie ostawione.~Na wsi też pustką wiało, bo 3637 3, 31| stworzeń, wydających się na świat Boży...~Szły zaś i 3638 3, 31| to było, jak każdego roku na pierwszą zwiesnę, nikto 3639 3, 31| zastanawiał, nie pora była na deliberowanie, świt bowiem 3640 3, 31| sadów przepalonymi szybkami na pola szerokie, na pola nieobjęte, 3641 3, 31| szybkami na pola szerokie, na pola nieobjęte, co jakby 3642 3, 31| ziem wieś całą okrążały, na pola, co niby matka rodzona 3643 3, 31| niby matka rodzona tuliła na podołku dzieciny swoje i 3644 3, 31| przysiwił pola, jeno co na krótko, bo go wnet słońce 3645 3, 31| zeżarło - to i nie dziwota, że na wsi przycichały swary, kłótnie 3646 3, 31| zaśpiewały, wieś zrywała się na równe nogi, rejwach się 3647 3, 31| wiodły, ziemniaki wynosili na wozy i rozchodzili się tak 3648 3, 31| pacierz abo dwa cicho już było na wsi a pusto. Nawet na mszę 3649 3, 31| było na wsi a pusto. Nawet na mszę prawie nikto nie wstępował, 3650 3, 31| kościele, rozlewając się na pola co bliższe, a dopiero 3651 3, 31| pola co bliższe, a dopiero na głos sygnaturki klękali 3652 3, 31| prawie tego znać nie było na ziemiach; dopiero przyjrzawszy 3653 3, 31| przygięte w pracy, gdzie wóz na miedzy i kobiety, co jak 3654 3, 31| wyciągających się w słońcu, na próżno czekając ręki ludzkiej.~ 3655 3, 31| przeciągające się jeno na słońcu, a całe tygodnie 3656 3, 31| a całe tygodnie trawiąc na niczym, zasie na tłustych, 3657 3, 31| trawiąc na niczym, zasie na tłustych, rodnych ziemiach 3658 3, 31| podorówkach jesiennych, a na rżyskach wynosiły się smukłe 3659 3, 31| rostem, pchało się z bruzd na zagony i panoszyło się bujnie 3660 3, 31| dniu bez żadnej przemiany na lepsze; naprzeciw, gdyż 3661 3, 31| nawet przykazała zarznąć na rosół kokoszkę, nie nieśną 3662 3, 31| wstała, postanawiając iść na wywód do kościoła; odradzały 3663 3, 31| Płoszkową.~Chwiała się jeszcze na nogach i często wspierała 3664 3, 31| nogach i często wspierała na kumie.~- Jaże mi się w głowie 3665 3, 31| Tydzień dopiero, a zmiany na świecie za cały miesiąc.~- 3666 3, 31| świecie za cały miesiąc.~- Na bystrym koniu zwiesna jedzie, 3667 3, 31| Tęgie pąki wzbierają na wiśniach, ino patrzeć kwiatu.~- 3668 3, 31| zrodzi, sad dogodzi!~- Ma się na to w Lipcach, idzie po temu!... - 3669 3, 31| smutnie, spoglądając łzawo na nie obsiane pola.~Prędko 3670 3, 31| do izby przyległa nieco na pościeli, ale nie odzipnęła 3671 3, 31| czarnych kiej sagany, z dziećmi na plecach, a uprzykrzonych, 3672 3, 31| było, a narobiły wrzasku na całą wieś.~- Józka, spędź 3673 3, 31| pogroziła kijem i cosik na nią mamrotała.~- Hale, gdzieś 3674 3, 31| nie upilnuje, choćby jej na ręce patrzał, a chcecie 3675 3, 31| chęci, bo Jagna poniesła się na wieś i całe to niedzielne 3676 3, 31| znowu za nimi, dopiero na zmierzchu, kiej Cyganichy 3677 3, 31| sobie wróżyć, nie bacząc na ludzi przy szynkwasie stojących.~ 3678 3, 31| kolacji, zeszły się do Józki na ganek dziewczyny i rajcowały 3679 3, 31| Balcerkównie wesele przepowiedziały na kopaniu, Nastce wielgi majątek 3680 3, 31| siedząca z boku.~Nie zważali na nią, bo właśnie Pietrek 3681 3, 31| chrzcie Oleje święte kładli na nie, i prosto w diablęta 3682 3, 31| a już by ci wąsy wyrosły na łokieć.~- Prześmiewacie!... 3683 3, 31| gospodarz z Modlicy, co to łoni na odpuście beł, nie łaził 3684 3, 31| odpuście beł, nie łaził to na czworakach, nie szczekał?...~- 3685 3, 31| diabła.~- Jezu, że to na świecie takie sprawy, jaże 3686 3, 31| pleć bele czego! - powstała na niego Jagustynka.~- Śmiałbym 3687 3, 31| dodał ciszej oglądając się na wszystkie strony.~- Kubowa 3688 3, 31| maciorkę wzięli... Nie trza się na to spuszczać! - ostrzegła 3689 3, 31| zaś powracając zajrzała na ojcową stronę, czy już jest 3690 3, 31| nie ostawię dzisiaj drzwi na całą noc wywartych.~Ale 3691 3, 31| że u Dominikowej ciemno i na wsi już prawie wszędzie 3692 3, 31| niech se do rana posiedzi na dworze - wygrażała zasuwając 3693 3, 31| jak stała, buchnęła się na łóżko.~- Cie! Że i na odpuście 3694 3, 31| się na łóżko.~- Cie! Że i na odpuście galanciej by się 3695 3, 31| przejść spokojnie, gdyż na samym świtaniu zatrząsł 3696 3, 31| samym świtaniu zatrząsł się na wsi taki wrzask i lament, 3697 3, 31| koszuli śpiesznie wybiegał na drogę myśląc, się kaj 3698 3, 31| pacierzy, jeno że się ledwie na nogach utrzymał: napity 3699 3, 31| Ale i tak mało kto zważał na niego w tym ciężkim strapieniu, 3700 3, 31| opowiadań drepcząc ze stajni na drogę i z nawrotem, nie 3701 3, 31| wrzasnęła Gulbasowa.~- Na śmierć zakatrupić za taką 3702 3, 31| rozwodząc ręce i spoglądając na sie ze zgrozą.~- Konia z 3703 3, 31| bywało.~- Jakaś kara spada na Lipce. ~- I co tydzień gorzej!~- 3704 3, 31| teraz przez miesiąc.~- A na czym się to jeszczech skończy, 3705 3, 31| się to jeszczech skończy, na czym! - poszeptywały trwożnie.~ 3706 3, 31| ślady, znaczne po rosie i na świeżej ziemi, do sołtysowej 3707 3, 31| wyjechali koło młynarza na drogę, biegnącą do Woli.~ 3708 3, 31| spalonymi, przy skręcie na Podlesie, urwały się z nagła, 3709 3, 31| najlepszy! A to mu dopiero na dziesiąty rok szło, samam 3710 3, 31| przez rąk, zwłaszcza teraz na zwiesnę i kiej chłopów nie 3711 3, 31| Balcerkowa co spojrzała na żłób, to nowy ryk wstrząsał 3712 3, 31| zapadał, zabrał sołtysa na brykę i pojechał donieść 3713 3, 31| Balcerkowa z Marysią poszły na sąsiednie wsie szukać na 3714 3, 31| na sąsiednie wsie szukać na swoją rękę.~Ale wróciły 3715 3, 31| mnożyły się kradzieże. Bez to na ludzi padło jeszcze cięższe 3716 3, 31| złodzieje wyprowadzili maciorę na oprosieniu.~Prosto nie opowiedzieć, 3717 3, 31| co się dopiero miały uląc na żniwa.~A naród już nie wiedział, 3718 3, 31| nocy najbliższej.~Jakby na szczęście przed samym wieczorem 3719 3, 31| i dobrodziej wyszedłszy na wieś potwierdzał najuroczyściej - 3720 3, 31| tyla, cała wieś stanęła na nogi; wyprzątali chałupy; 3721 3, 31| rozrzucać nawóz, leżący na kupach - a w której chałupie 3722 3, 31| kura i gąska, ostawiona na przedanie, dały gardło, 3723 3, 31| i niemało znowu nabrali na bróg w karczmie i we młynie, 3724 3, 31| a tak był jaśniejący i na podziw rozmowny, że kiej 3725 3, 31| tyla chłopów się zwali na całe dwa dni do Lipiec, 3726 3, 31| świecie. Przemieni się jeszcze na lepsze, zobaczycie! Naród 3727 3, 31| pomiarkuje, że nie ma się na kogo inszego oglądać, że 3728 3, 31| skrabały się po drabinach na kalenice, patrząc na drogi. 3729 3, 31| drabinach na kalenice, patrząc na drogi. Świąteczna cisza 3730 3, 31| Świąteczna cisza padła na wieś. Dzień przyszedł chmurny, 3731 3, 31| dopiero kiej przedzwonili na mszę, zadudniały głucho 3732 3, 31| Wrzeszczeli ze wszystkich stron na wyprzódki biegnąc przed 3733 3, 31| przybyłych.~I szli zaraz na mszę, bo już w kościele 3734 3, 31| dzwonnicę, gospodynie wystąpiły na przedzie, dzieuchy kręciły 3735 3, 31| przedzie, dzieuchy kręciły się na bokach wiercąc ślepiami 3736 3, 31| nie śmiejąc cisnąć się na oczy dobrodzieja, który 3737 3, 31| jeno spłakane komornice, na darmo czekające, że i im 3738 3, 31| śniadania i częstując gorzałką na prędsze skumanie. Dziewki 3739 3, 31| tak wystrojonych, jakby na zmówiny, a nie do roboty 3740 3, 31| zjechali.~Nie było czasu na rozgadki, tyle jeno mówili, 3741 3, 31| jako jeszcze nie zarobili na sutsze jadło. ~Wrychle też, 3742 3, 31| uroczyste świątko uczyniło się na świecie.~Puste i zdrętwiałe 3743 3, 31| ziemiach się niesła - i na poletkach pod ziemniaki, 3744 3, 31| poletkach pod ziemniaki, na jęczmiennych rolach, na 3745 3, 31| na jęczmiennych rolach, na rżyskach, na zachwaszczonych 3746 3, 31| jęczmiennych rolach, na rżyskach, na zachwaszczonych ugorach 3747 3, 31| rodne ziarna, posiewał trud na plenne jutro, matce ziemi 3748 3, 31| przykładał do zagona. Że nawet na południe z ról nie zjeżdżali, 3749 3, 31| zjeżdżali, przysiedli jeno na miedzach pojeść z dwojaków 3750 3, 31| i drzwi wywartych darły na drogę, w każdej chałupie 3751 3, 31| cielęce beki, gęgoty gęsi na noc spędzonych do zagród, 3752 3, 31| chłopów, że sadzały ich na pierwszych miejscach, podtykając 3753 3, 31| Rocho nikaj nie przysiadł na dłużej, chodził od domu 3754 3, 31| ulżyć, zaprosiła do siebie na kwaterę dwóch Rzepczaków, 3755 3, 31| nie mieli, gorzej niźli na miejskich łachmytków i prefesjantów 3756 3, 31| Hanka narządzić i podać im na stole pokrytym czystą płachtą.~ 3757 3, 31| wszystkim uważnie, że prawie na palcach kiele nich chodziły, 3758 3, 31| straciła, wystroiła się kieby na odpust i siedziała zapatrzona 3759 3, 31| obraz.~- Ma on swoje dwórki, na bose ani spojrzy - szepnęła 3760 3, 31| Jaguś w ogniach stanęła i na swoją stronę uciekła.~Rocho 3761 3, 31| dolega, jutro może przyjść na Rzepki.~- I na każdą wieś, 3762 3, 31| może przyjść na Rzepki.~- I na każdą wieś, panie Rzepecki, 3763 3, 31| stąd bieda idzie...~- I na to już pora przychodzi, 3764 3, 31| Wytoczyli się wnet po wieczerzy na ganek, kaj już Pietrek przygrywał 3765 3, 31| kaj już Pietrek przygrywał na skrzypicy dziewczynom, co 3766 3, 31| białymi kożuchami zsiadały się na łęgach, czajki kwiliły z 3767 3, 31| burymi chmurzyskami, że jeno na obrzeżach zwałów przecierały 3768 3, 31| zasiadłszy z gospodarzami na pro- gach, ugwarzały się 3769 3, 31| i krętaninę wychodzących na robotę.~Na łęgach mgły jeszcze 3770 3, 31| wychodzących na robotę.~Na łęgach mgły jeszcze leżały 3771 3, 31| białe kiej śniegi, jeno na wyższych rolach porzedły 3772 3, 31| brał, że kiej przedzwaniali na mszę, już wszyscy byli na 3773 3, 31| na mszę, już wszyscy byli na swoich miejscach.~Mgły rychło 3774 3, 31| rozwiały i pola stanęły na słonecznej jaśni, że jak 3775 3, 31| indziej zaś to wróble stado, na zasiany jęczmień spadłe, 3776 3, 31| Ksiądz się znowu pokazał na wsi wraz z Rochem, obchodził 3777 3, 31| nieskorzy jesteście dawać na mszę, choć o potrzebach 3778 3, 31| wołam, że dach mi zacieka na plebanii, co dzień modlić 3779 3, 31| byli kiele kowala, skręcali na drugą stronę wsi, kiej im 3780 3, 31| zapłakane komornice z Kozłową na przedzie.~- A to dopraszam 3781 3, 31| głosem.~- Bo czekalim, że i na nas przyjdzie kolej, a oni 3782 3, 31| wam swoich koni, choćby na cały dzień, jeno mi ich 3783 3, 31| już zaczęli się rozjeżdżać na wszystkie strony, drogi 3784 3, 31| Największą kupą tłoczyli się na topolowej, gdyż tamtędy 3785 3, 31| czerwono, mgły się zwijały na łęgach i wieczorna, zwiesnowa 3786 3, 31| za nimi:~ ~Dasz, Jasiu, na zapowiedzie!~Słuchaj ino, 3787 3, 31| ino, tatuś jedzie,~Dudni na moście -~da dana!~Dudni 3788 3, 31| moście -~da dana!~Dudni na moście!~A chłopaki im na 3789 3, 31| na moście!~A chłopaki im na to odwracając się z wozów:~ 3790 3, 32| wypędzającej właśnie gęsi na staw, ta się w ten mig rzuciła 3791 3, 32| już całe Lipce zerwały się na nogi trzęsąc radosną wrzawą, 3792 3, 32| Dzień dopiero co wstał, na wieś już wrzała kiejby na 3793 3, 32| na wieś już wrzała kiejby na odpuście; dzieci wylatywały 3794 3, 32| dzieci wylatywały z krzykiem na drogi, trzaskały drzwi, 3795 3, 32| drzwi, kobiety odziewały się na progach, już wypatrując 3796 3, 32| Już wyszli z lasa, już na topolowej! - wołali na przemiany 3797 3, 32| na topolowej! - wołali na przemiany i ze wszystkich 3798 3, 32| tak wyrywali za kościół na topolową - ale na długiej, 3799 3, 32| kościół na topolową - ale na długiej, zadeszczonej drodze 3800 3, 32| namysłu i w dyrdy rzucili się na drugi koniec wsi, za młyn, 3801 3, 32| drugi koniec wsi, za młyn, na drogę od Woli, boi tamtędy 3802 3, 32| folwarku ktosik zamajaczył na drodze i ku nim się zbliżał.~ 3803 3, 32| znany; pies, któren go wiódł na sznurku, zaszczekał zajadle 3804 3, 32| mruknął nasłuchując uważnie na wsze strony, gdyż cisnęły 3805 3, 32| pośrodku wlókł się huśtający na kulach i nogach pokręconych, 3806 3, 32| za wcześnie; dobrze, by na połednie zdążyli gospodarze, 3807 3, 32| zagadnęła któraś.~- A dawno, coś na jesieni! Zimowałem se u 3808 3, 32| jeno w portkach siedział na progu owijając onucami nogi, 3809 3, 32| nogi, a o buty krzyczał na żonę.~Przypadły do niego 3810 3, 32| chciała, naciągnęła zapaskę na czoło i pierwsza ruszyła 3811 3, 32| jaśniejące radością, a nie bacząc na pluchę, kupiły się pod chałupami, 3812 3, 32| to dopiero nowina. Czekam na nią co dnia, a kiej przyszła, 3813 3, 32| a kowal obręcz naciągał na koło pod ścianą. Spostrzegłszy 3814 3, 32| Dopiero z ganku obejrzała się na świat.~- Maże się i maże... 3815 3, 32| będzie z pługiem, wyjechać na rolę~Udawała spokój:~- Ranny 3816 3, 32| wszystkie się obiecały na odrobek.~W izbie już ogień 3817 3, 32| ciepło było i jaśniej niźli na dworze. Józka skrobała ziemniaki, 3818 3, 32| będzie wywoził od Florki na te zagony kiele Paczesiowego 3819 3, 32| piersi.~- Hale, ady bym na śmierć zapomniała, przeciek 3820 3, 32| odłożoną ze świętego Marka na oktawę...~- Przeciek to 3821 3, 32| Z ambony zapowiadał na dzisiaj, to musi, co i bez 3822 3, 32| Chłopaki będą brały dzisiaj na pokładankę po kopcach! - 3823 3, 32| będą donosili ziemniaki na pole! - zarządzała Hanka 3824 3, 32| zarządzała Hanka wyzierając na komornice, które pookręcane 3825 3, 32| oczy widać, z koszykami na ręku i motyczkami, schodziły 3826 3, 32| wnet do roboty, po dwie na zagonie, głowami do siebie - 3827 3, 32| robiły, stara była jeno na przyprzążkę, do poganiania.~ 3828 3, 32| nabierało się wody, a szmaty na nic się marały w błocie, 3829 3, 32| lubością nastawiały się na pluchę.~Ale już szło na 3830 3, 32| na pluchę.~Ale już szło na odmianę: kokoty piały, niebo 3831 3, 32| śmigać powietrzem kiejby na zwiady, a zaś wrony uciekały 3832 3, 32| długimi odpoczynkami, że to na odrobek przyszły, dopiero 3833 3, 32| dzisiaj gospodyń w polu ni na ogrodach.~- Chłopy wracają, 3834 3, 32| raźniej i weselej; i lekciej na świecie. Która co inszego 3835 3, 32| jak pies.~- Wyczekały się na nich kobiety kiej kania 3836 3, 32| nich kobiety kiej kania na deszcz! - westchnęła któraś.~- 3837 3, 32| a bają trzy po trzy: dyć na to Pan Jezus stworzył kobietę! 3838 3, 32| ludzkie nasienie, prawo ma na świecie jedno i jednako 3839 3, 32| pokiwała głową.~- Szczęść Boże na robotę! jakże idzie? - krzyknęła 3840 3, 32| ziemniaków?~Przysiadła nieco na żerdce.~- Donoszą, ile potrza; 3841 3, 32| krajane...~- Za grubo, dyć ino na pół, przeciek u młynarza 3842 3, 32| zawdy się ziemniaki krajało na tyla, chyla oczków miały - 3843 3, 32| Zadufana w sobie, jakby już na całej gospodarce Borynów 3844 3, 32| zerwała z łóżka i trzymała na nogach, że choć się chwiała 3845 3, 32| nogach, że choć się chwiała na każdym kroku, zaglądała 3846 3, 32| wytarł wałacha! - wsiadła na Pietrka, wyjeżdżającego 3847 3, 32| kupie ziemniaków, leżących na klepisku, pyskał se w najlepsze 3848 3, 32| dawno miał być zniesiony na górę. Skrzyczała za to Józkę 3849 3, 32| goryczą, wywierając całą złość na wieprzaku, jaże z kwikiem 3850 3, 32| poczuła się taka opuszczona na świecie, jako to drzewo 3851 3, 32| jako to drzewo rosnące na wywieisku, samotne i na 3852 3, 32| na wywieisku, samotne i na każdą zła przygodę wystawione! 3853 3, 32| udręki wiecznej i czekania na gorsze...~Źrebak lizał 3854 3, 32| zarżała ku niej, targając się na łańcuchu.~Zawlekła się do 3855 3, 32| kuraska... wróci, synka na koń wsadzi... cicho, maluśki: 3856 3, 32| przypominki słów kowalowych spadły na obolałe serce kiej jastrzębie 3857 3, 32| ostrymi pazurami, zmartwiała na miejscu, obzierając się 3858 3, 32| odstawiła gar z barszczem i na drugą stronę pobiegła. ~ 3859 3, 32| stronę pobiegła. ~Stary leżał na bok, twarzą do okna, jakby 3860 3, 32| twarzą do okna, jakby patrząc na Jagnę, czeszącą długie, 3861 3, 32| włosy przed lusterkiem, na skrzyni ustawionym.~- Czy 3862 3, 32| czesaniem- nie u was siedzę i nie na waszej łasce!~- A ino kaj? 3863 3, 32| a wy ino huru buru jak na tego łysego konia...~- Podziękuj 3864 3, 32| uwidzicie, czyje ostanie na wierzchu!~Odgarnęła włosy 3865 3, 32| nagle, odrzucając włosy na plecy, kiejby przygarść 3866 3, 32| jaśniejszy.~Rachowali, co na przypołudnie słońce pokaże 3867 3, 32| powrotem chłopów, dawał na bórg, ile kto ino chciał, 3868 3, 32| a coraz to ktosik właził na drabinę i z dachów przepatrywał 3869 3, 32| dzieciska, puszczone dzisia na wolę i nie przykarcane, 3870 3, 32| długachnymi tykami; zwijały się na topolowej, skrabiąc się 3871 3, 32| topolowej, skrabiąc się na drzewa i spychając wronie 3872 3, 32| księżego, założonego do beczki na saniach, chcąc go napędzić 3873 3, 32| krawędzią, przystawał jakby na złość, łeb spuszczał, głuchnął 3874 3, 32| łeb spuszczał, głuchnął na wrzaski, cierpliwie się 3875 3, 32| Ale skoro poczuł, że mu na beczkę włażą i do uzdy już 3876 3, 32| w bok, akuratnie prosto na przywarte opłotki Borynowe. 3877 3, 32| rozpędziła wisusów i wywiedła go na drogę, ale że koń wystraszony 3878 3, 32| za drzewami, powiedła go na plebanię.~Dróżką między 3879 3, 32| głębi. Organiścina już była na siedzeniu, a Jasio całował 3880 3, 32| nieśmiało.~- Ojciec, krzyknij na Walka, niech go odbierze! 3881 3, 32| połamał, co? - gruchnęła na parobka.~Jasio, spostrzegłszy 3882 3, 32| ścisnęło, jakby żal cichy.~- Na księdza go odwożę, moja 3883 3, 32| napuszała się dumnie.~- Na księdza!~Podniesła zdumione 3884 3, 32| Podniesła zdumione oczy na niego. Siadał właśnie na 3885 3, 32| na niego. Siadał właśnie na przednim siedzeniu, plecami 3886 3, 32| koni.~- Będę dłużej patrzał na Lipce! - zawołał ogarniając 3887 3, 32| pod domem, a patrzał jeno na nią jedną: w jej modre, 3888 3, 32| dzień majowy bardzo cudne; na jej głowę jasną, oplecioną 3889 3, 32| półkoliście kiele uszu, na jej twarz bialuchną i tak 3890 3, 32| nagle.~Jasio machał czapką na pożegnanie. Wjeżdżali już 3891 3, 32| jakiejś podartej chuścinie na ramionach. Sczerwieniła 3892 3, 32| szmaty, koszyk wyplatał na progu i pogwizdywał srokom, 3893 3, 32| rzucił patykiem w sień na rozgdakane kwoki.~Niby to 3894 3, 32| omroczałą.~- Kaj to matka?~- Na plebanię poszli... Jaguś, 3895 3, 32| uweźmie i pójdzie, udry na udry, to i matki nie posłucha, 3896 3, 32| to i matki nie posłucha, na złość się ożeni, swój gront 3897 3, 32| ożeni, swój gront odbierze i na swoim postawi.~- Pleć, kiej 3898 3, 32| szykować i robić porządki na przyjęcie, jak i drugie, 3899 3, 32| jeden wybiegała patrzeć na drogi, kaj i wszystkie wisiały 3900 3, 32| zadygotało z żałości.~Prawda, na kogoż to czeka? przeciek 3901 3, 32| niej nieśpieszno, przeciek na wszystkim świecie sama jest 3902 3, 32| kreminału nie puszczą, że na długie lata tam pozostanie:~- 3903 3, 32| i aby go stracić z oczu, na ganek znowu poszła.~Kijanki 3904 3, 32| wynosiły się coraz barzej na jaśnię powietrza rozkwitające 3905 3, 32| dumała wystawiając twarz na wiater i na te rosy skapujące 3906 3, 32| wystawiając twarz na wiater i na te rosy skapujące z obsychających 3907 3, 32| komornice ostały daleko na zajdach, ale nie ustawała, 3908 3, 32| nie ustawała, nie zważając na Jagustynkowe przycinki ni 3909 3, 32| ociężała kwiatem prostuje się na miedzy pod tknięciem wiatru 3910 3, 32| podpory i sobie ostawione, na pastwę złej przygodzie łacno 3911 3, 32| częściej się przeciągać, na połednie tęskliwie wyglądając...~- 3912 3, 32| obaczcie, czy chłopów nie widać na topolowej?~- Ani widu, ani 3913 3, 32| odrzekła, próżno się na palcach wspinając.~- Gdzieby 3914 3, 32| drogi...~- I pięć karczmów na rozjazdach! - zakpiła po 3915 3, 32| dobroci zażyły, co te karmiki na pokrzywach z plewami. ~- 3916 3, 32| suchym ziemnioku, a lepiej na wolności - rzekła Grzeli 3917 3, 32| ze sperką, to nie rosół na osikowym kołku! - przedrzeźniała 3918 3, 32| wygadywać o młynarzu, jako na bórg daje stęchłą kaszę, 3919 3, 32| za pieniądze też oszukuje na wadze. Zaś potem już z Kozłową 3920 3, 32| Zaś potem już z Kozłową na spółkę używały na całej 3921 3, 32| Kozłową na spółkę używały na całej wsi, nie przepuszczając 3922 3, 32| Witek przyleciał zwoływać na obiad i kosze zbierać, że 3923 3, 32| któren Hanka kazała podać na ganku, bo słońce się już 3924 3, 32| zamorzone karmicielki wywodziła na postronkach popaść kajś 3925 3, 32| kiej słońce odtoczyło się na parę chłopa z południa, 3926 3, 32| wyglądały tęskliwie za mur, na topolową, zaś ślepy dziad 3927 3, 32| jękliwie, uszami strzygł na wsze strony i potrząsał 3928 3, 32| się jęły zaraz rozwijać na wietrze, trzepać i błyskać 3929 3, 32| przyłączało się po drodze, zaś na ostatku młynarz z kowalem 3930 3, 32| księdza się dociskali.~A na samym końcu, za wszystkimi, 3931 3, 32| ślepy dziad kolebał się na kulach, jeno że od mostu 3932 3, 32| skrzydłami, krzyż kołysał się na przedzie, a głosy rozśpiewane 3933 3, 32| przejrzystym powietrzu, spadając na trawy, na kępy łozin jasnozielonych, 3934 3, 32| powietrzu, spadając na trawy, na kępy łozin jasnozielonych, 3935 3, 32| kępy łozin jasnozielonych, na cierniowe krze, całe w białościach 3936 3, 32| łuskami, w te wsie widniejące na wyżniach suchych, a ledwie 3937 3, 32| podrywa! - szepnął zezując na prawo.~- Przelotne, krzyżówki - 3938 3, 32| zeszłego roku.~- Mają co żreć na moich łąkach, to się z całego 3939 3, 32| stada się pewnie przyłączył, na przelocie.~- Co to jest 3940 3, 32| mokro, ale że mówią, co na suchy rok idzie, to może 3941 3, 32| kołem, jakby przed ołtarzem, na którym, w kwiatach i pszczelnym 3942 3, 32| dalej, bierąc się od razu na lewo, w poprzek łąk, pod 3943 3, 32| starego obyczaju, sprawiały na kopcu poniektórym chłopakom 3944 3, 32| wygrażał.~A za łąkami weszli na szeroki wygon graniczny, 3945 3, 32| rosnących z kraja, jakby na straży pól rodnych. Wygon 3946 3, 32| a całować ziemię, co je na świat wydała.~A gdzie znowu 3947 3, 32| stająca.~Podnosili się z wolna na wyniosłość, obchodząc lipeckie 3948 3, 32| Dzieci jeno plątały się na bokach, chroniąc się księżych 3949 3, 32| baraszkować.~ wynieśli się na równię, kaj i cichość stanęła 3950 3, 32| zwisły, a naród się rozwlókł na staje, że jako te kwiaty 3951 3, 32| biała chmura, kieby owca na modrawych, nieobjętych polach, 3952 3, 32| gdziesik spod kotyry i gnał na oślep.~- Oziminy dobrze 3953 3, 32| spaprał?... - połowa gnoju na skibach.~- Ziemniaki którejś 3954 3, 32| wszystko i złotym krzyżem na niebie świecił.~Zaś po prawej 3955 3, 32| Nie będzie: wytarło się na dobre i chłód zawiewa.~- 3956 3, 32| że pod nim leżą pobite na wojnie. Krzyż stał na nim 3957 3, 32| pobite na wojnie. Krzyż stał na nim niski a struchlały całkiem, 3958 3, 32| wzięli się jeszcze barzej na lewo, na skroś do topolowej 3959 3, 32| jeszcze barzej na lewo, na skroś do topolowej drogi, 3960 3, 32| zaś dzieciska wyparły się na wyprzódki i baraszkowały 3961 3, 32| Borynów, obzierając się na proboszcza, mruczał zeźlony:~- 3962 3, 32| bór.~- Ja siałem jeszcze na Palmową, a dopiero kły puszcza~- 3963 3, 32| puszcza~- Bo u do dobrodzieja na tym dołku zimnica, a tu 3964 3, 32| Modliczaki dobre gospodarze, na dworską modę w polu robią.~- 3965 3, 32| modę w polu robią.~- Tylko na naszych polach ani znaku 3966 3, 32| przestaniecie! - krzyknął proboszcz na chłopaków śmigających kamieniami 3967 3, 32| zagonem, że ludzie, pracujący na modlickich polach, a nawet 3968 3, 32| modlickich polach, a nawet i na dalszych, podnosili się 3969 3, 32| zdejmując, to przyklękając na zagonach, gdzie zaś bydło 3970 3, 32| ksiądz, bo mu już następowały na pięty tłocząc się jedna 3971 3, 32| rozsadzała jej duszę, że zeszła na bok, w bruzdę, i oczy wypatrywała...~ 3972 3, 32| wstrząśniętego, i mimo wołań pognały na przełaj do drogi, jaże im 3973 3, 32| którym tuż zaraz był kopiec, na skraju ziem lipeckich i 3974 3, 32| niechący a cięgiem obzierał się na strony i poczciwymi oczyma 3975 3, 32| płynęły z oczu, uwieszonych na Chrystusie przybitym do 3976 3, 32| zapomnianych; każda swojego na stronę odciągała i każden 3977 3, 32| też porwał i rozpierzchał na strony, chałupami szli, 3978 3, 32| wiela dzieci pomniejsze na ręce wzięło, drugie a co 3979 3, 32| swoich chłopaków nie bacząc na nikogo. A kiej niekiej, 3980 3, 32| wrony z gniazd wylatywały na pola, jaże świece gasły 3981 3, 32| wysokościach, słońce zesunęło się na sam wrąb i nad borami zawisło,. 3982 3, 32| się brzaski złotawe, zaś na polanach samotne drzewa 3983 3, 32| pochylał się nad drogą i na pola zdał się patrzeć, wygrzewając 3984 3, 32| usychające w gąszczach, na którym nawet wrona gniazda 3985 3, 32| głową podniesioną, harda na oko i pyszna jak zawdy. 3986 3, 32| ta męka rośnie z minuty na minutę.~Nie samać jedna 3987 3, 32| dosięgła, już matka wisiała mu na szyi, Nastusia wpół trzymała 3988 3, 32| boru.~Ostatni kopiec stojał na rozdrożu, skąd jedna z dróg 3989 3, 32| nabożeństwo, że to i Walek czekał na niego z bryczką.~Śpiewali 3990 3, 32| niecoś, ale już wszystko szło na rzadki pytel, bo utrudzeni 3991 3, 32| niedaleko, a przy tym i na dworskich polach działy 3992 3, 32| Dziedzic ano skakał po zagonach na swojej bułance za jakimiś 3993 3, 32| prętami, a zaś przy krzyżu, na rozwidleniu dróg i kole 3994 3, 32| pewnikiem, niej wyglądają na chłopów.~- Na Miemców patrzą.~- 3995 3, 32| wyglądają na chłopów.~- Na Miemców patrzą.~- Pewnie: 3996 3, 32| faje w zębach i portki na cholewach.~- Rychtyk, podobni 3997 3, 32| nabożeństwo ksiądz wsiadał na bryczkę wraz z organistami.~ 3998 3, 32| organistami.~Naród się rozbił na kupy i z wolna pociągnął 3999 3, 32| i mroczało nad ziemiami, na zielonkawym zaś niebie rozżarzały 4000 3, 32| rozwłócząc kieby przędzę na wszystkie niziny. W cichości,


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6068

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL