Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
drzeniu 1
drzesz 2
drzew 75
drzewa 157
drzewach 9
drzewami 30
drzewcami 1
Frequency    [«  »]
159 ludzi
159 pola
159 ziemie
157 drzewa
157 wolna
157 wszyscy
156 byly
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

drzewa

    Tom, Rozdzial
1 1, 2 | z pola, rzuciła łupanie drzewa i szła do woza.~- Doły jeszcze 2 1, 2 | Roboty jeszcze tyla... zwózka drzewa... siew nie skończony... 3 1, 2 | podmuch zawiał z łąk, że drzewa poczęły się lekko chybotać.~ 4 1, 2 | się czarniawo, pobrzeżne drzewa rzucały na taflę czarne 5 1, 2 | kierz georginiowy i niskie drzewa śliwkowe na płot i drogę.~ 6 1, 3 | dogrzewało, że rozprażone drzewa stały bez ruchu i omdlałe 7 1, 4 | spostrzegając przez płoty i drzewa migające czerwone zapaski 8 1, 6 | bruzdami, albo czerniały drzewa samotne na miedzach - jak 9 1, 6 | pustych drogach, gdzie nagie drzewa trzęsły się z zimna i łkały 10 1, 6 | bydło ryczało z trwogi, drzewa się przyginały z głuchym 11 1, 6 | szumiał głucho wiatr i bił w drzewa na grobli, do której dojeżdżali 12 1, 7 | tak nisko, że darły się o drzewa, widać nie było; deszcz 13 1, 7 | kochana.~A Jezus mu rzekł spod drzewa, które dźwigał na mękę swoją 14 1, 9 | obsiadły lipy przy kościele, drzewa na cmentarzu, sady, kalenice 15 1, 9 | rozlegał głucho, ino te drzewa przydrożne chwiały się niespokojnie 16 1, 9 | ciężkie milczenie, że ino drzewa szumiały posępnie, a echa 17 1, 9 | śmierć, głusi na ból - jak te drzewa, i jak te drzewa kolebały 18 1, 9 | jak te drzewa, i jak te drzewa kolebały się im dusze w 19 1, 9 | cieniami, tłukły się o nagie drzewa kiej te ptaki oślepłe i 20 1, 9 | krzyże ich znaczyły, ni drzewa jakie ocieniały, nic, jeno 21 1, 10| zimno... ani tej szczapy drzewa nie pozwoli... i każdą łyżkę 22 1, 10| i przez nagie, bezlistne drzewa patrzył za staw, hań, na 23 1, 10| się jakby żywym srebrem, drzewa rzucały długie, chwiejne 24 1, 11| przysunęły, że i poniektóre drzewa mógł rozeznać...~Na niebie 25 1, 11| naglądały kudłate,~poskręcane drzewa i coraz niżej chyliły oszroniałe 26 1, 11| się już zdawało, jako te drzewa i ludzie, ziemia i gwiazdy, 27 1, 12| szelestu i pokrywał dachy, drzewa, płoty i ziemię całą jakby 28 2, 13| wozu, tłukła się o płoty, o drzewa i z dzikim kwikiem szukała 29 2, 13| gdzie popadło - w rowy, o drzewa, na płoty ciepała, a nawet 30 2, 13| wnet opierzył wszystkie drzewa i wyniosłości.~Noc się rychlej 31 2, 13| nie dostrzegł chałupy ni drzewa, ni płotu ni czyjej postawy, 32 2, 14| kogo sprawnego do zwózki drzewa.~- Hale, w karczmie mój 33 2, 14| obtulała zaśnieżoną ziemię, drzewa stały bez ruchu, pochylone 34 2, 14| ale ciężka, przy obróbce drzewa pod piły...~- Dyć poradzi, 35 2, 15| i bijatyk.~- Sielny las! Drzewa kiej świece!~- Ale sękate 36 2, 15| niedziwna mu była obróbka drzewa, a i pomyślenie też miał 37 2, 15| zeźliłem się, skląłem juchę, bo drzewa namarnował, i ostałem u 38 2, 16| wilgnych mgieł, to obwalił drzewa sadzią jakby tymi szklanymi 39 2, 16| zakrzepło... wiatr zmartwiał... drzewa ostały, jak je był wicher 40 2, 16| Kolędować małemu !~Zatrzęsły się drzewa i zadygotały światła od 41 2, 17| to do sadu za dom i przez drzewa patrzyła na pola... albo 42 2, 18| kłębami jak domy abo jak te drzewa wielgachne, rozstrzępione 43 2, 18| wszystko mgławicą, że ino drzewa nagie targały się w niej 44 2, 18| mrok zapadał i przygięte drzewa trzęsły się jakoś strasznie, 45 2, 18| nazbierała pod szopą naręcz drzewa i wolno spokojnie wróciła 46 2, 19| rozgorzała miesięczną poświatą, drzewa kładły długie, zgoła niebieskie, 47 2, 21| chwiał z końca w koniec, drzewa kolebały się, od drzew pomruk 48 2, 21| się miejscami w zagony, bo drzewa stały rzadko i bez liści, 49 2, 21| wspierała się brzemieniem o drzewa, wystrachanymi oczami szukając 50 2, 21| niby białą chmurą prał w drzewa, jęk leciał po lesie, 51 2, 21| próżno się chronili za drzewa, to przywierali jak te zajączki 52 2, 21| głębią straszno było iść, drzewa szumiały dziko, cały las 53 2, 21| jednej ręce, trzaskał sobą o drzewa i skrzypiał zardzewiałym 54 2, 21| wybierać się do boru!~- Drzewa zbrakło, warzy nie było 55 2, 22| krajach, gdzie ludzie kiej drzewa, gdzie mocarze, co górami 56 2, 22| wszystko spaliło się na popiół, drzewa poschły, wody wyschły, ziemia 57 2, 23| upragniony świat...~Wiatr zawiał, drzewa zakołysały się trwożnie, 58 2, 24| przystygłą, że jakoby kto z drzewa wyrzezał, jeno oczy gorzały 59 2, 24| kiej lustra, oszroniałe zaś drzewa roziskrzały się w słońcu, 60 2, 24| mżył i trzepał w pochylone drzewa, a czasem pies gdziesik 61 2, 25| ta misa cynowa czarniawo, drzewa nawet skrzyły się od rosy 62 2, 25| napęczniałymi brzuszyskami o drzewa. Smutno było, mokro, zimno 63 2, 25| marca, kiej ziemia odmarza i drzewa soki ciągnąć zaczynają, 64 2, 25| wiedział, przy obróbce drzewa.~Jaki ta dziedzic był, to 65 2, 25| grudę i obmoknięte, czarne drzewa przybladły szroniejące, 66 2, 25| omglony jeszcze i mroźny, drzewa stojały w osędzieliznie 67 2, 25| zawzięcie i zajadle, że drzewa padały jedne po drugich, 68 2, 25| ostatnich, leżały pobite drzewa, kupy gałęzi, wierzchoły 69 2, 25| padało!~Las marł z jękiem, drzewa padały ciężko jako te chłopy 70 2, 25| któryś przyłożywszy ucho do drzewa.~Jakoż i gwar był coraz 71 2, 25| przepierać a zataczać, a bić o drzewa, bo się już byli wywiedli 72 2, 25| uniósł do góry i tłukł nim o drzewa potąd, póki ostatniej pary 73 2, 25| niejeden zataczał się na drzewa i potykał o lada jaki korzeń..,~ 74 3, 26| spienionej, i poniektóre już drzewa co bliższe srebrzyły się 75 3, 26| rozstajach stróżowały święte drzewa krzyżowe i jensze wyobrażenia 76 3, 26| przykrywą tarniowych gałązek, drzewa stały w nabrzmiałych, lepkich 77 3, 27| kamienie polśniewały szronem, a drzewa stały kiej chmury przebielone.~ 78 3, 29| się od wiatru za grubsze drzewa i jakby nic dokoła nie widzący, 79 3, 29| i chałupy, i pojedyńcze drzewa, się zdało, jako z nim 80 3, 29| się o wieżę i rozchwiane drzewa.~Ale wiater, choć był przykry 81 3, 29| błoto ni na rozkolebane drzewa, siekące gałęziami. Jazgotali 82 3, 29| słowa. Dojrzał jeno przez drzewa, że Płoszkowa rej wiodła: 83 3, 29| chałupy srodze przewiewał, drzewa chlastały po ścianach i 84 3, 29| leżały pokotem połamane drzewa, kawały dachów, płoty, 85 3, 29| było tylko kupy połamanego drzewa i przegniłej słomy z poszycia.~- 86 3, 29| ściągali w opłotki gałęzie i drzewa przez wichurę wyłamane.~ 87 3, 29| śledzia, wystruganego z drzewa. Żur ze śledziem szły w 88 3, 30| staw mienił się w ogniach, drzewa zaś, kiejby spławione w 89 3, 30| chciało, cochając się o drzewa i porykując ku polom zieleniejącym. 90 3, 30| już przetaczało ku borom i drzewa poczęły kłaść długie cienie 91 3, 30| całkiem gotowego kogutka: z drzewa był wystrugany i oblepiony 92 3, 30| chałupy, że ino migały przez drzewa bryki, zapchane ludźmi, 93 3, 30| które zachód rzucał przez drzewa.~Chłód mroków owionął, 94 3, 30| był, organistów syn.~Zza drzewa chciała popatrzeć na niego, 95 3, 31| zazierało jasne i ciepłe słońce drzewa się w sadzie chwiały od 96 3, 31| swojemu turkotał, a czasem drzewa zaszumiały. Niebo było wysokie, 97 3, 31| krzyk ogromny, zaszumiały drzewa, zabełtały wody, podniesły 98 3, 32| topolowej, skrabiąc się na drzewa i spychając wronie gniazda, 99 3, 32| rozjaśnił, a wszystkie dachy i drzewa kwitnące, kiej tym bieluchnym 100 3, 32| pozłociały zboża, okwiecone drzewa rzucały cienie, zaś lipecki 101 3, 32| okwieconych, krzyże przydrożne i drzewa samotnie rosnące. Oczy się 102 3, 32| i żyta, krze i ukwiecone drzewa jęły się kolebać, jakby 103 3, 32| w bór niedaleki, między drzewa przydrożne, kaj już wyraźnie 104 3, 32| zaś na polanach samotne drzewa zdały się żywym ogniem płonąć, 105 3, 32| zielone, kaj gęsto kwitnące drzewa gorzały w zachodzie, te 106 3, 32| wynosiły się na jaśnię nieba drzewa pospane, sady szarzały jakby 107 3, 33| zaśpiewały w gniazdach, drzewa też jęły szemrać niby tym 108 3, 33| a cochając się o płoty i drzewa, zaś owce z zadartymi łbami 109 3, 33| sionką.~- Przeciech coś by drzewa dostał z naszego lasu... 110 3, 33| schronienia szukał. Smętarne drzewa, lipy staruchy, brzozy wysmukłe 111 3, 34| odsłaniał.~Rocho przysiadł.~Drzewa szumiały, czasem pies warknął 112 3, 34| uczynki.~- Ale dać tylachna drzewa, które, jak Mateusz rachuje, 113 3, 34| komornice z ciężkimi brzemionami drzewa na plecach. Kozłowa szła 114 3, 34| wysoko, że tylko co najwyższe drzewa szarpały się wierzchołkami; 115 3, 34| wysokiego brzegu, i przydrożne drzewa się trzęsły od naporu. Walili 116 3, 34| palący wiater zakręcił, że drzewa się zatargały i kurz się 117 3, 35| baraszkującym w podwórzu, niekiedy drzewa zaszumiały i sad się rozkolebał, 118 3, 35| przypołudniowej cichości drzewa stanęły bez ruchu, jeno 119 3, 35| ci to, Jaguś? choraś?...~Drzewa się zakolebały bez szumu, 120 3, 36| robactwo rzuciło się na drzewa, owoc oblatywał,. krowy 121 3, 36| od borów.~Zatrzęsły się drzewa samotne, deszcz poschniętych 122 3, 36| twarde skiby, wygrażały drzewa zastępujące drogę, rwały 123 4, 37| fajeczkę godził go do rznięcia drzewa na Stachową chałupę.~Mateusz 124 4, 37| mgławy, zaglądały rozchwiane drzewa, zaś one wysmukłe, gibkie 125 4, 37| piły liście pomdlałe, piły drzewa, piły wyschnięte gardziele 126 4, 37| wiater i rozruchał pola i drzewa, to posypały się rosy niby 127 4, 37| przegarnął i zaszumiały drzewa, czasem zatrzeszczały płoty, 128 4, 38| jaże piersi zapierało.~Drzewa po miedzach stojały kieby 129 4, 38| dworze tuląc się pod mury i drzewa.~Przyjechało też paru księży 130 4, 38| wygnał ludzi spod jakiegoś drzewa i naznosił im stołków, że 131 4, 38| kurzawy wzbiły się ponad drzewa.~- Jakieś spóźnione - szepnął 132 4, 40| okna i niekiedy poszumiały drzewa, gdyż jakoś od samego północka 133 4, 40| niekaj rwały się co wyższe drzewa buchając w górę niby te 134 4, 40| przygrzewało w plecy, że zielone drzewa chwiały się nad głową, że 135 4, 40| jakieś wsie, domy samotne, drzewa pogarbione nad drogami, 136 4, 41| posobnie z lasu z brzemionami drzewa na plecach, zaś w końcu 137 4, 41| masz na długo, tylachna drzewa!~- A chwaci na jaki rok 138 4, 41| miejsce, ale skoro go skryły drzewa, puścił się pędem.~Juści, 139 4, 41| kręciło się przy obróbce drzewa naciętego zimą, że kieby 140 4, 42| ulepisz kiej jaskółka!~- A z drzewa i gałęzi, i z gliny, i z 141 4, 42| poruszył, ni zaruchały się drzewa, ni ptak zaśpiewał lebo 142 4, 43| na dzień do sadu pod drzewa, bo skamlała o to żałośnie.~ 143 4, 43| ulewa i jęczały wichry i drzewa.~Pioruny już biły jeden 144 4, 43| Prawda, dał przeciek Stachowi drzewa na chałupę i tyla wspomaga!~- 145 4, 43| kajś lecieć, i całować te drzewa, i tulić się do tych pól 146 4, 44| Wielgachne, prawieczne drzewa wynosiły się nad nią, kościelna 147 4, 44| że całą hurmą ruszyli pod drzewa, nie bacząc na wójtowe zakazy, 148 4, 45| chłód go ogarnął, rozłożyste drzewa tak przysłaniały drogę, 149 4, 45| pachniało pleśnią a grzybem, drzewa stojały bez ruchu jakby 150 4, 45| wypędzać krowy, narąbał drzewa za Michała, spenetrował 151 4, 45| chyciła się oburącz jakiegoś drzewa i przytulając się do niego 152 4, 45| dziecko wie, co w borach rosną drzewa, w rzekach jest woda i sieją 153 4, 46| chmur postożonych rzędami, drzewa rzuciły cienie przesiane 154 4, 48| po sadzie, zaruchały się drzewa i zagwarzyły cichuśko kieby 155 4, 49| wieczór szedł wiejny, szumiały drzewa, po niebie, zawalonym drobnymi 156 4, 49| jeno w rozkolebane nad sobą drzewa.~Spochmurniało nagle na 157 4, 49| targały się rozpaczliwie drzewa, krzaki i zboża jakby rwiąc


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL