Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
niczyja 2
niczyjej 2
niczym 39
nie 5932
nie- 1
nie-jeden 1
nieba 41
Frequency    [«  »]
10642 sie
6542 a
6068 na
5932 nie
5699 w
5302 z
4993 to
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

nie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-5932

     Tom, Rozdzial
2501 2, 21| Tak było? Nic mi o tym nie powiedział.~- Kwardy on 2502 2, 21| nim zgodę, na Antka się nie oglądaj, a ino siebie i 2503 2, 21| niego w chałupie piekło... nie dziś, to jutro Jagnę wygoni 2504 2, 21| wygoni i ostanie sam... Józka nie poredzi w tylem gospodarstwie, 2505 2, 21| gospodarstwie, stary jeszcze nie jest, ale też wszystkiego 2506 2, 21| jest, ale też wszystkiego nie zrobi ni dojrzy... dobrze, 2507 2, 21| ręką w sposobną porę... to nie wiada, jak by się stało... 2508 2, 21| by przyzwał z powrotem... nie zdzierżysz tej biedzie, 2509 2, 21| zdzierżysz tej biedzie, nie...~Opuściła na te słowa 2510 2, 21| złością jeszcze nikto świata nie zwojował... Antek jeszcze 2511 2, 21| biedy wyciągnąć... to nikogo nie słuchaj, a bieżyj...~Długo 2512 2, 21| namawiał i przekonywał, a nie doczekawszy się żadnej odpowiedzi 2513 2, 21| wyglądała oknem, czy Antek nie wraca, ale nie było ani 2514 2, 21| czy Antek nie wraca, ale nie było ani słychu.~Siadała 2515 2, 21| Siadała znowu do roboty, ale nie mogła prząść dzisiaj, nitka 2516 2, 21| wtedy radę, co?~Antka już nie wliczała, nie brała w rachubę 2517 2, 21| Antka już nie wliczała, nie brała w rachubę w tej chwili, 2518 2, 21| duszą pazurami, że nic nie oderwie i nie zmoże. Nadzieja 2519 2, 21| że nic nie oderwie i nie zmoże. Nadzieja w niej rosła 2520 2, 21| do starego, choćby Antek nie wiem jak zakazywał, choćby 2521 2, 21| choćby nawet skatował, nie posłucha i pójdzie, a tej 2522 2, 21| pójdzie, a tej dobrej okazji nie popuści... Moc w sobie poczuła 2523 2, 21| choćby z całym światem, nie wahała się już ni bała niczego!~ 2524 2, 21| U kogo się pali?...~- Nie wiem, wracaj do chałupy!~- 2525 2, 22| w porę, jedna za drugą, nie zawodząc ni się zbytnio 2526 2, 22| mało która, ale ogólnie nie lubiana; tuż za nią wsunęła 2527 2, 22| nich wlazła hardo, choć i nie proszona Kobusowa, Wojtka 2528 2, 22| już tak wybrane, o których nie wiada, co rzec, bo podobne 2529 2, 22| kiej te gąski w stadzie, że nie rozpoznał jednej od drugiej, 2530 2, 22| pierza do zdarcia, by ino nie dać pozoru, jako się zeszły 2531 2, 22| wieczory były długie, roboty nie mieli żadnej. Zima szła 2532 2, 22| wspierać, by się do cna nie zwalił.~Gwar się czynił 2533 2, 22| warczało, ale niewiela, bo nie dowierzały zbytnio tym nowomodnym 2534 2, 22| witał się z niektórymi, nie patrząc nawet na Jagnę, 2535 2, 22| nawet na Jagnę, jakby jej nie dojrzał, choć siedziała 2536 2, 22| pono Hanka z Bylicą jeszcze nie powróciła - zagadnęła Sochowa.~- 2537 2, 22| czym innym.~- Jagustynki nie było? - zapytał Rocho.~- 2538 2, 22| Rocho.~- Plotkami ni obmową nie pożywi się u nas, to za 2539 2, 22| sklęła się z wójtową, i żeby nie ludzie, do bicia by przyszło.~- 2540 2, 22| czym poczciwym.~- Nikto się nie znajdzie, żeby jej zapłacił 2541 2, 22| Niechby się mnie czepiła, nie darowałabym! - wykrzyknęła 2542 2, 22| Hale, jakby o tobie co dnia nie pyskowała po wsi szepnęła 2543 2, 22| tu bele co powiadać!...~- Nie drzyj się, kiej cię nikt 2544 2, 22| drzyj się, kiej cię nikt nie zaczepia - zgromiła surowo 2545 2, 22| Płoszkowa, ale Tereska długo nie mogła się uspokoić mamrocząc 2546 2, 22| co wlazło, i krzykał:~- Nie znalazłaś se mężyny, naści, 2547 2, 22| dokazywali, że dziw się chałupa nie rozwaliła od tych wrzasków, 2548 2, 22| A Jasiek Przewrotny, nie poznaliście to?~- Kiej pod 2549 2, 22| pod tym łbem kożuszanym nie mogłam rozpoznać.~- Moiściewy, 2550 2, 22| Jaśkowej sprawy, że nikto się nie przeciwił, jeno domyślne, 2551 2, 22| insze a cudne i wprost nie do wiary, że wrzeciona z 2552 2, 22| nieopowiedzianej lubości i serca dziw nie wyskoczyły z piersi z utęsknienia 2553 2, 22| Słuchali coraz pilniej, nie tracąc ani słowa i dech 2554 2, 22| tając w sobie, bych ino nie przerwać tego różańca cudowności. 2555 2, 22| cudowności. Jagusia zaś całkiem nie mogła prząść, opadły jej 2556 2, 22| kołkami, by z ludzi krwi nie wypijały, o południcach 2557 2, 22| słońce nakryje, że potem nie wiada nawet, czy był... 2558 2, 22| dogadzał, owsem pasł, a nie dogodził, koń robić nie 2559 2, 22| nie dogodził, koń robić nie chciał, uprzęże rwał i kopytami 2560 2, 22| obaczył, że z nim dobrością nie poradzi, założył go do pługa 2561 2, 22| nagiąć, ale koń ciągnąć nie chciał, sprał go wtedy kozicą, 2562 2, 22| zniknęła! Wody chciał popić - nie było, ostało jeno błocko 2563 2, 22| już wrócić do borów, borów nie było! Zarżało konisko boleśnie, 2564 2, 22| bo nikto z uzdą do niego nie wyszedł, dopiero o wieczornym 2565 2, 22| Nawrócił do borów, bo już nie wiedział, co począć, opadły 2566 2, 22| począć, opadły go zwierzaki, nie bronił się nawet, zarówno 2567 2, 22| i starszy powiedział:~- Nie zjemy cię, boś za chudy, 2568 2, 22| przykład o koniu takim, nie przepomni.~- Choćby i ten 2569 2, 22| robaczek wiercący w ścianie, a nie ukryje się przed Jego okiem...~- 2570 2, 22| olśniony, dziwuje się i nie wie sam o sobie, czy jest-li 2571 2, 22| cudowny, że żadne usta tego nie wypowiedzą!~Baśniowy świat 2572 2, 22| by dzień ten przeżyć, a nie pomyślisz nawet, co się 2573 2, 22| całym świecie zapomniała, nie baczyła nawet na niego, 2574 2, 22| baczyła nawet na niego, nie widząc, że się czegoś niecierpliwi, 2575 2, 22| znaki... a nikto drugi też nie spostrzegł tego w zasłuchaniu 2576 2, 22| jakiś uciekał sprzed okien.~Nie zwracali na to uwagi, nie 2577 2, 22| Nie zwracali na to uwagi, nie widząc wcale, że później, 2578 2, 22| Wyjrzyjcie no, chłopaki, tam nie ma nikogo, psy pewnie baraszkują 2579 2, 22| zawołał Rocho i że nikt nie chciał wyjrzeć, sam poszedł 2580 2, 22| sprawiedliwości bronił, podatkami nie uciskał, a poczciwości we 2581 2, 22| domów, a Jastrzębia jak nie było, tak nie było, myśleli, 2582 2, 22| Jastrzębia jak nie było, tak nie było, myśleli, że już był 2583 2, 22| ruszył do wsi...~Nikt go nie witał, nikt nie poznawał, 2584 2, 22| Nikt go nie witał, nikt nie poznawał, że psom się ano 2585 2, 22| oczy, żegna się, a poznać nie może... Jezus Maria! Gumien 2586 2, 22| może... Jezus Maria! Gumien nie ma, stajen nie ma, sadów 2587 2, 22| Maria! Gumien nie ma, stajen nie ma, sadów nie ma, płotów 2588 2, 22| ma, stajen nie ma, sadów nie ma, płotów nawet nie ma, 2589 2, 22| sadów nie ma, płotów nawet nie ma, z lewentarza ni śladu... 2590 2, 22| zręby spalone... dzieci nie ma... pusto... straszno... 2591 2, 22| grady wytłukły resztę... że nie ostało nic, ziemia jeno 2592 2, 22| on jeden ludzi w biedzie nie opuszcza.~Juści, że na takie 2593 2, 22| przed nim.~Jastrząb się już nie pomiarkował w tej złości, 2594 2, 22| wielka krzywda stała.~Głupi, nie pomiarkował, że Pan Jezus 2595 2, 22| niźli przódzi.~Ino dzieci nie było nowych, bo jakże bez 2596 2, 22| w tym piekle wiecznym, i nie cieszyły go ni bogactwa, 2597 2, 22| zaprzedali, a żaden z nich się nie turbuje ni rozmyśla, co 2598 2, 22| miał świat cały.~Głupi! nie baczył, czym przyjdzie zapłacić 2599 2, 22| niego ciężkie choroby i nie popuszczały ni na to oczymgnienie.~ 2600 2, 22| diablich kamratów: nawet zły nie poradzi, kiej nad kim zawiśnie 2601 2, 22| Bożego gniewu!~A i diabli nie stali już o niego: ich był, 2602 2, 22| z wielkiej turbacji, by nie pomarł bez Sakramentów i 2603 2, 22| drogi, a do bezbożnika iść nie chciał.~- Co Pan Bóg opuścił, 2604 2, 22| Panienka święta i przemówiła:~- Nie płacz, kobieto, wysłuchane 2605 2, 22| miłościwe.~- Bez księdza się nie obejdzie, kobietą jeno jestem 2606 2, 22| jeno jestem i takiej mocy nie mam, jaką Jezus dał księżom! 2607 2, 22| Łajdus on jest, o naród nie dba, zgoła zły pasterz, 2608 2, 22| broń nim grzesznika, póki nie przyjdę.~Ale jak tu było 2609 2, 22| diabli wszędzie psocili.~Nie ulękła się niczego Pani 2610 2, 22| niczego Pani Niebieska, nie! Przyodziała się jeno od 2611 2, 22| że rano przyjedzie, teraz nie ma czasu i grał dalej, pił 2612 2, 22| księdza:~- Pódzi za mną!...~Nie mógł się jeszcze pomiarkować, 2613 2, 22| jako "kara za złe nikogo nie minie."~Długie a głębokie 2614 2, 22| póki ostatnie zarzewia nie zaczęły w nich przygasać.~ 2615 2, 22| zawinęła się cicho i wyszła nie wołając nawet Józki, a za 2616 2, 22| przez sad do stodoły.~Prawie nie zauważono ich wyjścia, bo 2617 2, 23| Co?~- Jesteś to?~- Zaśby nie!...~Tyle jeno rzekli, czasami 2618 2, 23| tchu brakowało, dziw serca nie rozpękły; ziemia usuwała 2619 2, 23| oczyma zdumionymi po nocy, nie wiedząc dobrze, zali 2620 2, 23| się stawały te cuda, zali nie sen to wszystko, nie omanienie!...~- 2621 2, 23| zali nie sen to wszystko, nie omanienie!...~- Nie bojasz 2622 2, 23| wszystko, nie omanienie!...~- Nie bojasz się, Jaguś, co?~- 2623 2, 23| to... myślałach, że się nie doczekam...~- A kiej wszedłem, 2624 2, 23| wszedłem, to udałaś, że mnie nie widzisz...~- Głupi... miałam 2625 2, 23| dołku ścisnęło, że dziw nie spadłam ze stołka... ażem 2626 2, 23| słyszeć... Jezus! o małom nie krzykała z kuntentności!...~- 2627 2, 23| bieżyć, a zniewoliłeś...~- Nie chciałaś to, Jaguś, co?...~- 2628 2, 23| szeptał namiętnie.~- Zaśby nie, Jantoś! a cięgiem, cięgiem... 2629 2, 23| Prawda... tutaj nikto nas nie spłoszy... Sami jesteśmy...~- 2630 2, 23| Nie wiało już na polach, jeno 2631 2, 23| przechładzał rozpalone twarze. Nie było gwiazd jarzących ni 2632 2, 23| cały przepadał, że oczy, nie mogąc się uchwycić niczego, 2633 2, 23| czy z zatopionych dali, nie wiada zgoła skąd, drgały 2634 2, 23| żałosnym korowodem i ginęły nie wiadomo gdzie, jak te pomarłe 2635 2, 23| przesłonione bielmami oczy nie widziały już nic, nawet 2636 2, 23| wieczystym głodem trwania... ~Nie mogli już mówić, tylko nieprzytomne 2637 2, 23| me rozum odchodzi!...~- Nie krzycz... cicho, Jaguś...~- 2638 2, 23| abo co!~- Dziw mi serce nie rozpęknie!~- Spalę się... 2639 2, 23| ślepną, że na człowieka nie baczą. Na zwiesnę idzie.~- 2640 2, 23| Od wiatru siedzim, to i nie zwąchały.~- Bojam się... 2641 2, 23| noc zmartwiałą i pustą.~Nie wiedzieli już nic, szli 2642 2, 23| chmurami poniesła we świat.~Nie odrzekł, zamilkli oboje; 2643 2, 23| szepnęła unosząc się nieco.~- Nie bój się, jeszcze spać nie 2644 2, 23| Nie bój się, jeszcze spać nie śpią, słychać głosy na drodze, 2645 2, 23| zniknął pod drzewami...~Nie wyszło i Zdrowaś, kiej się 2646 2, 23| krzykiem, bijąc się o ściany, nie wiedząc wyjścia, oszaleli 2647 2, 23| przebódł widłami do ziemi, nie trafił dobrze, bo Antek 2648 2, 23| do brogu, ale już i Jagny nie było, jeno mu mignęła i 2649 2, 24| płachtą, ale nikto na pluchę nie zważał, schodzili się ze 2650 2, 24| podwórze, a nikt się nawet nie ruszył z miejsca, baby zaś 2651 2, 24| Jezus strzegł, że cała wieś nie poszła z dymem! - szepnęła 2652 2, 24| prawdziwy cud!~- Wiatru też nie było i w czas spostrzegli.~- 2653 2, 24| podpalił. ~- Abo się to nie odgrażał?~- Cała wieś o 2654 2, 24| milcząca dotąd Balcerkowa.~- Nie powiadajcie byle czego, 2655 2, 24| oczy widzieli.~- Widzieć nie widziałam, ale skoro tak 2656 2, 24| na prawie się znała.~- A nie złapał go to stary?...~- 2657 2, 24| widział podpalanie, świadczyć nie może, bo ociec i w złości 2658 2, 24| żyli.~- Sądów to sprawa, nie nasza, ale kto winowaty 2659 2, 24| przed Bogiem i ludźmi, jeśli nie ta suka Jagna? Co - podniesła 2660 2, 24| wszystko, co ino było i nie było, co ino która kiedy 2661 2, 24| poredzali spokojniej, ale nie mniej zawzięcie powstawali 2662 2, 24| na takich, musi! A bo to nie zmawiał się wciąż z parobkami, 2663 2, 24| zmawiał się wciąż z parobkami, nie buntował to przeciw starszym, 2664 2, 24| buntował to przeciw starszym, nie podmawiał do złego, wiem 2665 2, 24| kiej psa wściekłego, bo nie dość obrazy boskiej, żeby 2666 2, 24| Cud jeno, że cała wieś nie poszła! - wykrzykiwał namiętnie, 2667 2, 24| Ale dziedzic to wama nie wrogiem! - dorzucił poważnie 2668 2, 24| zipie, mówią, co wieczora nie doczeka.~- Wzywali go też 2669 2, 24| Zachorzał to?~- Jakże, nie wiecie? drzewo go tak przygnietło, 2670 2, 24| pewnie już nic z chłopa nie będzie... - szeptano spoglądając 2671 2, 24| i docierał...~Boryna zaś nie pokazał się ani razu przez 2672 2, 24| wsze strony, bych czasem nie pociągnęli do świadczenia.~ 2673 2, 24| z godziny na godzinę, a nie wiada było nic pewnego, 2674 2, 24| tym wójt i sołtys, ale ci nie chcieli nic powiadać, więc 2675 2, 24| całodziennych wzruszeniach, nie przestając jednak snuć domysłów 2676 2, 24| przypuszczeń!~Bo juści materii nie brakowało, jeśli bowiem 2677 2, 24| brakowało, jeśli bowiem Antka nie zabrali, to nie on spalił, 2678 2, 24| bowiem Antka nie zabrali, to nie on spalił, więc kto? - Nie 2679 2, 24| nie on spalił, więc kto? - Nie Jagna przecież, nikt by 2680 2, 24| przecież, nikt by temu wiary nie dał, nie stary; taka myśl 2681 2, 24| nikt by temu wiary nie dał, nie stary; taka myśl ani postała 2682 2, 24| Błądzili przeto kieby po omacku nie mogąc w żaden sposób znaleźć 2683 2, 24| tym, a nikto prawdy się nie dowiedział, tyle jeno z 2684 2, 24| tych ostrych cierniach, nie ostawiając całego nawet 2685 2, 24| na nią w złości, że nikto nie wiedział, co się z Jagną 2686 2, 24| marzec i nastały czasy zgoła nie do wytrzymania, dnie były 2687 2, 24| nawet i na to oczów mgnienie nie rozbłyskało - śniegi z wolna 2688 2, 24| Boryna, ni Antek, ni Jagna nie drażnili sobą ludzkich oczów, 2689 2, 24| ruchał nogami, pospieszył, nie bacząc na deszcz ze śniegiem, 2690 2, 24| póki dzwon na kościele nie uderzył na znak, że to już 2691 2, 24| Jeno w Antkowym domu nie było cichości ni spokojnego 2692 2, 24| tego żadne ludzkie słowo nie wypomni.~Juści, że jeszcze 2693 2, 24| pierwsze dwa dni prawie się nie ruszała od przęślicy, prząść 2694 2, 24| ruszała od przęślicy, prząść nie przędła, a jeno ruchała 2695 2, 24| z cicha.~Antka też jakby nie było, wychodził równo ze 2696 2, 24| świtem, a wracał późną nocą, nie bacząc na nią ni na dzieci, 2697 2, 24| ni na dzieci, a zresztą nie mogła się przemóc choćby 2698 2, 24| to jedno słowo do niego, nie poredziła, tak zapiekłą 2699 2, 24| sercu poczuła jakąś dziwną, nie odczuwaną dawniej moc, nieustępliwą 2700 2, 24| ogarnęła je sobą i dziw nie zadusiła w całunkach i wraz 2701 2, 24| winy; zgoda wnet nastąpiła, nie dziwiła się temu siostra, 2702 2, 24| temu siostra, a jeno tego nie mogła zmiarkować, że Hanka 2703 2, 24| zmiarkować, że Hanka się nie skarżyła na Antka, nie pomstowała, 2704 2, 24| się nie skarżyła na Antka, nie pomstowała, nie wyrzekała 2705 2, 24| na Antka, nie pomstowała, nie wyrzekała na dolę, nie, 2706 2, 24| nie wyrzekała na dolę, nie, jakby te rzeczy umarły 2707 2, 24| wtedy przy rozstaniu.~Ale nie poszła zaraz do niego, przeczekała 2708 2, 24| wstępną środę, w Popielec, nie szykując nawet śniadania, 2709 2, 24| niechętnie i wymijająco.~- Nie sporządzisz to śniadania?~- 2710 2, 24| kto kijem zdzielił, ale nie zważając na to wyszła. Nie 2711 2, 24| nie zważając na to wyszła. Nie bojała się już teraz krzyków 2712 2, 24| siłą przypominków tych nie przebolanych nigdy krzywd.~ 2713 2, 24| przymrozek jeszcze się był nie roztopił w odwildze, ze 2714 2, 24| nadchodzili opóźnieni.~Ale Hanka nie cisnęła się do ludzi, poszła 2715 2, 24| skruchy, że dziw jej serce nie pękło, i błagała o zmiłowanie, 2716 2, 24| posypywał przyklękających.~Hanka nie czekając końca tej popielcowej 2717 2, 24| tylachna czasu nogą tutaj nie stąpiła, a jeno jako ten 2718 2, 24| sieni stając w zdumieniu, nie wierząc własnym oczom.~Hanka! 2719 2, 24| Loboga! Hanka!~- Jam ci, jam, nie poznajesz czy co? Ociec 2720 2, 24| zmizerowaniem; opowiadała wszystko, nie tając niczego, wystraszona 2721 2, 24| Rozmawiali długo, ani razu nie wypominając Antka ni Jagny, 2722 2, 24| na saneczkach, boby sama nie udźwignęła, a jeszcze na 2723 2, 24| częściej, choćby i co dzień, nie wiada, co się ze mną stać 2724 2, 24| baczenie, Józka~ci krzywą nie jest. Z tym i poszła rozmyślając 2725 2, 24| naprawiał sobie but pod oknem, nie spojrzał nawet na nią, a 2726 2, 24| ci, psiakrew, byś do ojca nie chodziła !~- Sam mnie przyzwał, 2727 2, 24| tom wzięła, z głodu mrzeć nie będę ni dzieciom nie dam, 2728 2, 24| mrzeć nie będę ni dzieciom nie dam, kiej ty o to nie stoisz!~- 2729 2, 24| dzieciom nie dam, kiej ty o to nie stoisz!~- Odnieś to zaraz, 2730 2, 24| stoisz!~- Odnieś to zaraz, nie potrza mi nic od niego! - 2731 2, 24| żalów wiecznie tajonych, nie darowała mu już nic, nie 2732 2, 24| nie darowała mu już nic, nie przepomniała ani jednej 2733 2, 24| piersiach, przychylił się i nie wiedział, co rzec, złość 2734 2, 24| uciekł z chałupy.~Długo nie mógł pomiarkować, co się 2735 2, 24| wściekł w sobie. Na robotę nie chodził, choć młynarz przysyłał 2736 2, 24| krwawsze zamysły pomsty i nie widząc już nic poza tym, 2737 2, 24| nic poza tym, go nawet nie obchodziły posądzenia o 2738 2, 24| się ustatkował i do zguby nie szedł, próżno mu przekładał - 2739 2, 24| tego pagórka spadzistego, nie bacząc na nic ni na nikogo, 2740 2, 24| nic ni na nikogo, a wieś nie przestała mieć na niego 2741 2, 24| powstając na niego, juści, nie stojał o to, pomstą zaślepiony, 2742 2, 24| złość wszystkim, z Jagną nie zaprzestał, kochanie go 2743 2, 24| zapowiedział groźnie, że jeśli nie wyjdzie do niego na każde 2744 2, 24| zgrzeszy, temu się do niego nie spieszy, ale że groźbą niewolił, 2745 2, 24| się z nią i ani słówkiem nie wspomniała!~- Taiła przede 2746 2, 24| przy przełazie, nawet się, nie pokazała, tak się tym rozjątrzył 2747 2, 24| zadygotał cały z przerażenia, nie mógł się przemóc, a ino 2748 2, 24| poniósł się z nawrotem.~Nie mógł potem zrozumieć, czego 2749 2, 24| stawem.~Ale i dni następnych nie mógł się z nią zobaczyć, 2750 2, 24| przełazie i czaił się jak wilk. ~Nie spotkał jej nawet w niedzielę, 2751 2, 24| rozglądał nieznacznie, ale nie dojrzał Jagny ni nikogo 2752 2, 24| Panajezusowej.~Antek zaś nic nie słyszał, bo z wolna zapomniał, 2753 2, 24| tak rozpierał, że gdyby nie wstyd, nie zdzierżyłby tych 2754 2, 24| rozpierał, że gdyby nie wstyd, nie zdzierżyłby tych łez, co 2755 2, 24| oczów, że już chciał wyjść nie czekając końca, gdy naraz 2756 2, 24| wyjściu, ruszyć się nawet nie mógł przyparty do kraty; 2757 2, 24| stojał, jeno niżej nieco, i nie mógł oderwać oczów, kieby 2758 2, 24| grzesznikach takich, których nie minie ogień wieczny ni kara 2759 2, 24| wszystko i kala, a gdy się nie poprawi, złego nie naprawi, 2760 2, 24| gdy się nie poprawi, złego nie naprawi, pokutował nie będzie - 2761 2, 24| złego nie naprawi, pokutował nie będzie - to by wyrwali go 2762 2, 24| zerwał się na kościele, ale nie słyszał, jeno szedł prosto 2763 2, 24| przed siebie, prędko, by nie paść trupem z męki, by uciec 2764 2, 24| bił ciężko, że dziw głowa nie rozpękła.~Noc była ciemna 2765 2, 24| zacinał w twarz, ale Antek nie zważał na nic, biegł jak 2766 2, 24| niewypowiedzianej ~- Że już i gorzej być nie może! - szepnął wreszcie 2767 2, 24| chmury pędzące po niebie.~- Nie daruję! Nie daruję! - zawyła 2768 2, 24| po niebie.~- Nie daruję! Nie daruję! - zawyła w nim dawna 2769 2, 24| tam sporo ludzi, ale się nie zawahał i wszedł ostro, 2770 2, 24| wódki, jeno że, postawił nie dopity kieliszek i spiesznie 2771 2, 24| zestraszeni, nawet Stacho nie wiedział, co rzec.~- Jakbym 2772 2, 24| a nikt nawet przysiąść nie zapraszał.~Zajrzał jeszcze 2773 2, 24| próby ostatniej, by sobie nie oszczędzić żadnej boleści 2774 2, 24| upokorzenia, poszedł do Mateusza, nie było go doma, jeno stara 2775 2, 24| z chałupy. ~Ani słówkiem nie odrzekł ni się gniewem zapalił, 2776 2, 24| zewsząd, że jakby ruszyć się nie mógł i wyrwać z tych płotów 2777 2, 24| płotów i sadów, i świateł! Nie mógł się pomiarkować, czuł 2778 2, 24| pęta, że już ruchać się nie mógł ni krzyczeć, ni uciekać, 2779 2, 24| powiadał... ale ja mojego nie daruję... żebym skapiał, 2780 2, 24| daruję... żebym skapiał, nie daruję, psiakrew!...~Krzyknął 2781 2, 25| na świat wyjrzeć było nie sposób; co dnia brudne, 2782 2, 25| Matyjasiło się to narodowi, że i nie wypowiedzieć, tym się, jeno 2783 2, 25| tymczasowie flażyło cięgiem nie do wytrzymania, przeciekało 2784 2, 25| wszystkich stron, że już nie można było sobie dać rady 2785 2, 25| tłukących się o płoty.~To i nie dziwota, że Lipce jakby 2786 2, 25| topielą siną się widziały, że nie wiada było zgoła, kaj jej 2787 2, 25| boć nikto roboty żadnej nie miał, paru robiło na tartaku, 2788 2, 25| przednowek się dobierał.~Nie w jednej bo już chałupie 2789 2, 25| a nikto gotowego grosza nie miał ni co wywieźć do miasteczka, 2790 2, 25| bochenek!~Juści, koszula nie rządzi, kiej brzuch błądzi.~ 2791 2, 25| nikogo, gospodarze sami nie mieli co robić, dziedzic 2792 2, 25| Lipczakowi grosza zarobić w lesie nie da, tak i nie ustąpił mimo 2793 2, 25| zarobić w lesie nie da, tak i nie ustąpił mimo próśb, choć 2794 2, 25| wójtowych, najmłodszych, nie odratowały sprowadzone dochtory 2795 2, 25| wyglądał - Dominikowa nie mogła nastarczyć lekować, 2796 2, 25| że ano krowy jeszcze się nie leniły i włos mocno siedział, 2797 2, 25| niebo wymiarkowując, zali to nie na dłuższą odmianę idzie, 2798 2, 25| głosów wód, a tu i ówdzie nie stopione śniegi jarzyły 2799 2, 25| spadły na łęgach za młynem. Nie dawano temu wiary, boć dopiero 2800 2, 25| czas narodowi, to juści, nie dziwota, że Antkowe sprawki, 2801 2, 25| niezmożonej, nikto się już dzisiaj nie kłócił i nie przemawiał, 2802 2, 25| już dzisiaj nie kłócił i nie przemawiał, każdemu zarówno 2803 2, 25| patrzał, by lec i o niczym nie baczyć.~Dzień był posępny 2804 2, 25| las.~Nikt temu zrazu wiary nie dawał, bo skoro do tela 2805 2, 25| dawał, bo skoro do tela nie rąbał, to jakże, teraz by, 2806 2, 25| ale za głupiego nikto go nie miał.~A jeno głupi w marcu 2807 2, 25| spuszczałby budulec.~I nawet nie wiada, kto taką nowinę rozgłosił, 2808 2, 25| się i przysięgał, że nic nie wie, to już i gdzieniegdzie 2809 2, 25| bych sprawdzić nowinę, i nie bacząc na pluchę pchnął 2810 2, 25| zwiady.~Długo ich widać nie było z powrotem, nie było 2811 2, 25| widać nie było z powrotem, nie było chałupy, żeby z niej 2812 2, 25| chałupy, żeby z niej ktosik nie wypatrywał pod las na dróżki, 2813 2, 25| mrok dobry zapadł, a oni nie wrócili jeszcze, na wieś 2814 2, 25| jeszcze nikto wiary pełnej nie dawał, ale wszyscy byli 2815 2, 25| szedł na drogę wyglądać, czy nie wracają...~Kozłowa zaś podjudzała 2816 2, 25| pilnie, a z dobrą przykładką.~Nie ozwał się na to, a jeno 2817 2, 25| domu przyjął, niczego jej nie wymawiał, ale miał teraz 2818 2, 25| też uważał i honorował. Nie pomogły jej przymilania 2819 2, 25| chłopów wojują. Całkiem na to nie zważał, jakby mu obcą była, 2820 2, 25| zważał, jakby mu obcą była, a nie żoną ślubną, że nawet już 2821 2, 25| żoną ślubną, że nawet już nie baczył, co ona wyrabia, 2822 2, 25| schodzeniach się z Antkiem. Nie pilnował jej nawet i jakby 2823 2, 25| jej nawet i jakby całkiem nie stał o nią. Jakoś w parę 2824 2, 25| Juści, że nikto prawdy nie wiedział, kromie Hanki, 2825 2, 25| ale ona i tej pary z gęby nie puściła przed nikim, co 2826 2, 25| a dzieci to już prawie nie wychodziły z chałupy, że 2827 2, 25| był la wszystkich, prosto nie do wytrzymania, bo na czym 2828 2, 25| tak być, jako chciał, a nie, to fora ze dwora.~Juści, 2829 2, 25| ze dwora.~Juści, krzywdy nie czynił nikomu, ale też i 2830 2, 25| też i dobrości społecznie nie posiewał, nie, dobrze to 2831 2, 25| społecznie nie posiewał, nie, dobrze to czuły sąsiady. 2832 2, 25| Rządy wziął w swoje ręce i nie popuszczał ni na pacierz, 2833 2, 25| srogo stróżował, bych dobra nie marnowali, la wszystkich 2834 2, 25| tego użyczliwego słowa jej nie dał, a tak napędzał do roboty 2835 2, 25| zwałkonionego konia i w niczym nie folgował, że i nie było 2836 2, 25| niczym nie folgował, że i nie było dnia bez swarów, a 2837 2, 25| a żadne ustąpić pierwsze nie chciało.~Próżno Dominikowa 2838 2, 25| zgodę sprząc między nimi, nie poredziła przemóc zawziętości 2839 2, 25| zwiesna, o której nikto nie pamięta, a ostała się jeno 2840 2, 25| ciężko i tak przykro, że i nie wypowiedzieć: win swoich 2841 2, 25| wypowiedzieć: win swoich jeszcze nie miarkowała, a kary czuła 2842 2, 25| staremu wszystko na złość, nie ustępowała bez musu, broniła 2843 2, 25| przyginało jej kark, a poratunku nie było znikąd: ileż to razy 2844 2, 25| wrócić do matki - stara się nie godziła, pograżając jeszcze, 2845 2, 25| począć ze sobą? co? Kiej nie poredziła żyć jak drugie 2846 2, 25| kobiety, co to i parobków se nie żałują, i uciechy żadnej, 2847 2, 25| razem spać chodzą pogodzeni. Nie, nie poredziła tego, mierziło 2848 2, 25| spać chodzą pogodzeni. Nie, nie poredziła tego, mierziło 2849 2, 25| pod garnczek wsadzą.~To i nie dziwota, że z tego wszystkiego 2850 2, 25| niej i pomarło, że się już nie wyrywała do niego całą duszą 2851 2, 25| całą duszą jak przódzi, nie biegała na każde zawołanie 2852 2, 25| boleśniejszy, cichszy i nigdy nie wypowiadany żal, że on nie 2853 2, 25| nie wypowiadany żal, że on nie jest tym, jakiego w sobie 2854 2, 25| jeno o jego odmienności, nie poredziła tak jasno kalkulować, 2855 2, 25| gorącej, mocna, a on dziw nie zduszał w uściskach, to 2856 2, 25| że już ni razu dusza jej nie padała mu do nóg z onej 2857 2, 25| niepowściągliwej, ni razu nie omraczało jej czucie takiego 2858 2, 25| lubością wiedzie, ni razu nie zapamiętała się już do cna, 2859 2, 25| zapamiętała się już do cna, nie; myślała wtedy o domu, o 2860 2, 25| szepnął z wymówką.~- Mogłeś nie czekać, kiej ci było gdzie 2861 2, 25| Byłech i wczoraj, czemuś to nie wyszła?~- Ziąb był taki, 2862 2, 25| syknął.~- A przeciech, bo to nie mój chłop! - rzuciła twardo 2863 2, 25| niecierpliwie.~- Jagna, nie drażnij!~- Kiej ci się nie 2864 2, 25| nie drażnij!~- Kiej ci się nie podoba - nie przychodź, 2865 2, 25| Kiej ci się nie podoba - nie przychodź, płakała po tobie 2866 2, 25| przychodź, płakała po tobie nie będę.~- Przykrzy ci się 2867 2, 25| mam swojego tylachna, że i nie dziwota, jak się człowiekowi 2868 2, 25| wypśnie to jakie słowo twarde, nie przez złość przeciech, nie - 2869 2, 25| nie przez złość przeciech, nie - szeptał pokornie i objąwszy 2870 2, 25| wyrzutem bojaźliwym:~- Przódzi nie bywało ci tak pilno...~- 2871 2, 25| to choćby na całą noc się nie bojałaś, przemieniłaś się 2872 2, 25| przemieniłaś się do cna...~- Nie pleć, co się ta miałam przemienić?...~ 2873 2, 25| utopienia się w sobie - ale nie poredzili, bo dusze odbiegały 2874 2, 25| odbiegały od siebie daleko, nie znajdowali słów pieszczonych 2875 2, 25| chcieli sobie powiedzieć i nie poredzili.~- Miłujesz to 2876 2, 25| raz ci to powiadałam? a bo nie wychodzę do cię, kiej jeno 2877 2, 25| przepraszać, że go już miłować nie poradzi, ale on to wnet 2878 2, 25| chcieli, pierwsza byś troków nie żałowała, bych ubić kamieniami, 2879 2, 25| przychwycił za rękę, że ni drgnąć nie mogła, i chrypliwym, złym, 2880 2, 25| powiem, bo swoją głupią głową nie miarkujesz, że jeślim na 2881 2, 25| przeniosłem, nawet i na to nie pomstowałem, że ci stary 2882 2, 25| nagła, co się stało, ale nie nawrócił, rzuciła się za 2883 2, 25| przyszła niecoś do siebie, nie mogąc jeszcze wyrozumieć 2884 2, 25| okropny, że może on już nie powróci, i tu miłowanie 2885 2, 25| smutków, że już i na nic nie bacząc, ryczała w głos idąc 2886 2, 25| srogim, że już drzwi się nie zamykały, tak biegali po 2887 2, 25| nasłuchując czająco, nikto nie krzyczał, nikto nie lamentował 2888 2, 25| nikto nie krzyczał, nikto nie lamentował i nikto pomstą 2889 2, 25| lamentował i nikto pomstą nie trząchał, bo każden czuł 2890 2, 25| czuł w tej minucie, że to nie przelewki, a sprawa taka, 2891 2, 25| taka, na którą babie piski nie poredzą, a ino mądre pomyślenie 2892 2, 25| śpik wszystkich odleciał, nie jedni kolacji odbieżeli, 2893 2, 25| Płoszka - jeno Boryny nikto nie dojrzał, ale mówili, że 2894 2, 25| i on poszedł.~Wójta doma nie było, bo zaraz po południu 2895 2, 25| przywarli drzwi, nikogo już nie puszczając do środka, Kłębiak 2896 2, 25| czy się gdzie strażnik nie pokaże.~Przed domem zaś, 2897 2, 25| radzili długo, jeno że nikto nie wiedział co i jak, bo ino 2898 2, 25| powstawać na radzących, że nic nie uradzą dobrego la narodu, 2899 2, 25| już otwarcie namawiał, by nie zważając na radzących, o 2900 2, 25| póki czas, póki tamte ich nie sprzedadzą...~Jawił się 2901 2, 25| tam swobodnie poradzić, a nie jak te pieski pod cudzym 2902 2, 25| stoły i kąty, nikto bowiem nie pił, a jeno kupili się gęsto 2903 2, 25| czym pierwszy wystąpi...~Nie brakowało skorych do pierwszeństwa, 2904 2, 25| te jego grzeszne sprawki, nie zważał na to, a że go wnet 2905 2, 25| mocy krzyczał na końcu:~- Nie dajta się, chłopy, nie ustępujta, 2906 2, 25| Nie dajta się, chłopy, nie ustępujta, nie darujta krzywdy! 2907 2, 25| chłopy, nie ustępujta, nie darujta krzywdy! Dzisiaj 2908 2, 25| wzięli las, a jak się bronić nie będziecie, to jutro gotowi 2909 2, 25| wraz, kieby piorunami.~- Nie damy! Nie damy! - huczeli, 2910 2, 25| kieby piorunami.~- Nie damy! Nie damy! - huczeli, się 2911 2, 25| sieniach przywarte, których nie ma kto na świat wypuścić 2912 2, 25| a na jedno zgodzić się nie mógł, bo nie było takiego, 2913 2, 25| zgodzić się nie mógł, bo nie było takiego, któren by 2914 2, 25| już w końcu jeden drugiego nie słyszał, bo wszyscy ano 2915 2, 25| dęby, że w pięciu chłopa nie obejmie.~- Kłębiak widział, 2916 2, 25| Wytną i resztę, wytną, nie będą waju prosili o przyzwoleństwo! - 2917 2, 25| zapędzają, kaj chcą...~- Nie dać się, nie dać! Gromadą 2918 2, 25| kaj chcą...~- Nie dać się, nie dać! Gromadą iść, rozgonić, 2919 2, 25| miedzą; kamieniem ciepnąć nie można, bo w dworskie padnie!... 2920 2, 25| Odebrać lasy, odebrać ziemię! Nie dać swojego!~Długo tak krzyczeli 2921 2, 25| trzecim się przypominały nie dojedzone kolacje, że krzykali 2922 2, 25| się z wolna rozchodzić nic nie postanowiwszy.~Mateusz zaś 2923 2, 25| gdzie znowu huki jakieś spać nie dawały, że zrywali się wyglądać, 2924 2, 25| zrywali się wyglądać, czy nie złodzieje; niejeden zaś 2925 2, 25| niego żaden gospodarz by się nie ruszył.~Stojali więc cierzpliwie 2926 2, 25| powtarzał to samo, ale nikto nie zważał na nich ni słuchał - 2927 2, 25| łzami przekładał podobnie - nie pomogło.~ w końcu i ksiądz 2928 2, 25| przyleciał i jął swoje prawić - nie usłuchali, stali nieporuszeni, 2929 2, 25| nieporuszeni, nikt czapki nawet nie zdjął, nikt go w rękę nie 2930 2, 25| nie zdjął, nikt go w rękę nie pocałował, a ktosik nawet 2931 2, 25| prawi!~- Kazaniem krzywdy nie zapłaci - ktosik dorzucił 2932 2, 25| że ksiądz się rozpłakał, nie przestając na wszystkie 2933 2, 25| a do domów rozeszli, ale nie skończył, bo przyszedł Boryna, 2934 2, 25| nikomu z naszych roboty nie dawał, dwór cięgiem na nas 2935 2, 25| zaguby wiedzie!... Bo i nie spamiętać mi tych krzywd, 2936 2, 25| Pozwolim to, na to, co?~- Nie, nie! nie dać! Rozpędzić, 2937 2, 25| Pozwolim to, na to, co?~- Nie, nie! nie dać! Rozpędzić, zakatrupić, 2938 2, 25| na to, co?~- Nie, nie! nie dać! Rozpędzić, zakatrupić, 2939 2, 25| Rozpędzić, zakatrupić, nie dać!- krzyczeli, a twarze 2940 2, 25| Nasze prawo, a nikto go nam nie przyznaje. Nasz bór, a tnie 2941 2, 25| kiej nikt na ;wiecie o nas nie stoi, a wszystkie ukrzywdzają, 2942 2, 25| wama, że rady już inszej nie ma, jeno sami musimy swojego 2943 2, 25| gromadą całą iść i boru rąbać nie pozwolić! Wszystkie chodźmy, 2944 2, 25| wsią, wszystkie jak jeden! Nie bójta się niczego, ludzie, 2945 2, 25| bójta się niczego, ludzie, nie bójta, nasze prawo, to i 2946 2, 25| nasza, a całej wsi karać nie ukarzą. Za mną, ludzie, 2947 2, 25| rolę ciągnął naród, jeno że nie było śmiechów, żartów i 2948 2, 25| na przełaj przez pola... nie oglądając się nawet za gromadą...~ 2949 2, 25| niekaj szeleściły smutno krze nie docięte, to jakaś drzewina - 2950 2, 25| mizerota, której topór nie chycił, dygotała trwożnie - 2951 2, 25| niestrudzenie, jeno świst pił nie ustawał ani na chwilę, a 2952 2, 25| starce, których pioruny nie zmogły i setki lat nie skruszyły, 2953 2, 25| pioruny nie zmogły i setki lat nie skruszyły, a topory na śmierć 2954 2, 25| ni "Jezus!" krzyknąć nie krzykną i wraz całą ławą 2955 2, 25| bez przestanku, zgrzyt pił nie ustawał, a świst gałęzi, 2956 2, 25| zalegały porębę i robota nie ustawała.~Sroki krzyczały 2957 2, 25| póki ostatnia owieczka nie padnie pod kłami.~Dopiero 2958 2, 25| głuchy tupot wielu nóg, a nie wyszło i Zdrowaś, kiedy 2959 2, 25| przerażonych rębaczów.~- Nie rąbać! Wara od boru! Nasz 2960 2, 25| Wara od boru! Nasz las, nie pozwalamy! - wrzeszczeli 2961 2, 25| wrzeszczeli razem, że i nikto nie wyrozumiał, czego chcieli, 2962 2, 25| wzbraniamy, a któren by nie usłuchał, z całym narodem 2963 2, 25| narodem miał będzie sprawę...~Nie opierali się, boć srogie 2964 2, 25| odgrażali się, ale chcąc nie chcąc ustępowali przed siłą, 2965 2, 25| rozwłóczyć po lesie, by i śladu nie zostało.~Boryna zaś, skoro 2966 2, 25| zapowiedzieć dziedzicowi, aby się nie ważył lasu ruszyć, póki 2967 2, 25| ważył lasu ruszyć, póki sądy nie oddadzą, co jest chłopskiego. 2968 2, 25| Kupą, kupą, do mnie, nie dawać się! - wrzeszczał 2969 2, 25| powstrzymywali się w miejscu i nie bacząc na baty, prażące 2970 2, 25| zamęt, taki wir, że już nic nie było widno, kromie splątanych 2971 2, 25| a przeprzeć się jeszcze nie mogli, bo dworscy pozeskakiwali 2972 2, 25| dworscy pozeskakiwali z koni, nie ustępując ani na krok, ile 2973 2, 25| ziemię.~W końcu już i Mateusz nie wytrzymał i rzucił się do 2974 2, 25| mocy jednemu Antkowi równy, nie wytrzymał i pacierza, borowy 2975 2, 25| żagiew na wietrze, to próśb nie słuchał i na nic nie baczył, 2976 2, 25| próśb nie słuchał i na nic nie baczył, jeno prał z całą 2977 2, 25| zrobił, że i wypowiedzieć nie sposób !~Ludzie poszaleli 2978 2, 25| ślepiami, nikto na nich nie baczył, wszystkie ano były 2979 2, 25| pomieszaniu, że ni jednej twarzy nie rozeznał, więc cofnął się, 2980 2, 25| fuzję przyłożył do oka - nie strzelił jednak, strach 2981 2, 25| głowie, że stał długą chwilę, nie wiedząc zgoła, co się z 2982 2, 25| prawie prosto w piersi, nie trafił go jednak jakimś 2983 2, 25| potąd, póki ostatniej pary nie puścił.~A potem jakby się 2984 2, 25| jakby się zapamiętał, że już nie wiedział, co robił; rzucił 2985 2, 25| przetrącony kulas, że stąpić nie mógł i darł się wniebogłosy, 2986 2, 25| tak pobity, że się ruchać nie mógł, Mateusz żywą krew 2987 2, 25| narzekał, a insi też ucierpieli nie gorzej, że prawie nie było 2988 2, 25| ucierpieli nie gorzej, że prawie nie było ani jednego, który 2989 2, 25| górę wzięli, to i na ból nie bacząc pokrzykali wesoło 2990 2, 25| wolno bojąc się, by w drodze nie zamarł, nieprzytomny był, 2991 2, 25| patrzał w Antka, jakby sobie nie wierząc, głęboka, cicha 2992 3, 26| któren legł spracowany, a nie wywczasowawszy się do cna 2993 3, 26| krwawe łuny pożarów jeszcze nie dojrzanych, i tak się galanto 2994 3, 26| brzaskach.~Słońca jeszcze nie było, czuło się jeno, że 2995 3, 26| gdziesik po wsiach, jeszcze nie rozpoznanych w szarościach.~ 2996 3, 26| a miejscami błotna, ale nie zwracała na to uwagi wpatrując 2997 3, 26| wędrowała we świat orał pod nie rolę parobek, a dobrodziej 2998 3, 26| sielny kawał! Juści!... bo to nie gospodarz pierwszy na Lipce?... 2999 3, 26| tylachnymi koszykami... Juści, że nie kto drugi.~Pochwaliła Boga, 3000 3, 26| tylich skrzatów, baczę ich, a nie poznali mnie! - Markotność


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-5932

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL