| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] widzisz 24 wie 67 wiec 119 wiecej 126 wiecha 1 wiechciami 1 wiechcie 4 | Frequency [« »] 130 kiedy 127 która 126 soba 126 wiecej 125 jakie 125 koncu 125 mógl | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances wiecej |
Tom, Rozdzial
1 1, 2 | roboty nijakiej, a jedna gęba więcej do miski. Ale nieboszka 2 1, 2 | pasa. - To ino młynarz ma więcej... złodziej, krzywdą ludzką 3 1, 3 | że i teń pies polowy nie więcej. A upadek w gospodarstwie 4 1, 4 | bezwiednie.~- Juści, że nie więcej. Przecież to i Józka i kowalowa, 5 1, 4 | karczmy napływało coraz więcej ludzi, bo już mrok gęstniał, 6 1, 4 | starczy!~- A dziedzic ma sam więcej niż dwie wsie razem...~- 7 1, 5 | się po nagich sadach, i więcej ptaków zlatywało do wsi 8 1, 5 | było co, bo Kuba wartał i więcej, robotny parob, choćby i 9 1, 5 | ruszył i o inwentarz dbał więcej niźli o siebie, choć i kulawy 10 1, 5 | dostaniesz, to pewnie plew w nim więcej niźli ziarna. Niech żona 11 1, 5 | latoś za spis wielkanocny - więcej niż połowa była zbuków. 12 1, 5 | powiedziałem.~- Sześć i pół daję, więcej nie można, pszenica ze śniedzią.~- 13 1, 6 | bogacze?... Grontu to ma więcej od Boryny i na procenta 14 1, 6 | wahająca już i niepewna.~- Więcej by on dał, niźli wziął, 15 1, 6 | by on dał, niźli wziął, więcej.~- Rzekliście!~- Co wiadomo; 16 1, 8 | bełkotał~Jambroży, ale że, więcej godziny popijał, to juści, 17 1, 9 | szeptał Kuba cicho, więcej do siebie niźli do Witka, 18 1, 10| pokorności mam już po grdykę, że więcej nie ścierpię! Choćby i zbój, 19 1, 10| to u ojca i że panienka więcej uczona, bo w szkołach była 20 1, 10| wam za dwadzieścia abo i więcej!~- Jak wam krzywda, idźcie 21 1, 10| wykrzyknął w głos, ale coraz więcej mu się przypominało gadań 22 1, 10| Kupię ci, kupię ci i co więcej, ino dobrą córką bądź, o 23 1, 11| niejedną ... - nie mówiła więcej, bo Witek ją wołał, gdyż 24 1, 11| popuszczał, przeciągał się, by więcej zmieścić...~Kucharki znowu 25 1, 11| jesieni, papierki leciały.~Więcej niźli trzysta złotych zebrali!~ 26 1, 12| spoważniała prędko. - Księdza ci więcej potrzeba niźli dochtora! 27 1, 12| że niechby tylko miał więcej mocy, to nie gniłby dłużej 28 2, 13| przyjdą.~I znowu ani słowa więcej. ,Jakże, któreż miało rzec 29 2, 13| byle miał dach nad głową, więcej mu nie potrza, o dzieciskach 30 2, 13| podarte, że słomy opajęczonej więcej w nim było niźli desek. 31 2, 13| handryczyć a przysięgać, że więcej dać nie mogą, a w ręce przebijać 32 2, 14| szmaty macie, czegóż wam więcej?...~- Juści... wszystko 33 2, 14| się przyjaźnie, rozjaśnił więcej światło w lampie wiszącej, 34 2, 15| przyostrzyć, a na płask więcej... widzicie... Bartek, weźcie 35 2, 15| tyle co Bartek, a może i więcej, tom postąpił. Sprawiedliwy 36 2, 15| nastraszyć, to nie nastawał więcej, schował złość do Antka 37 2, 15| się, ścierwo, przechwalał więcej, żeś u Jagny w komorze bywał! - 38 2, 16| czym by się jej jeszcze więcej przypodchlebić.~Ale Jagna 39 2, 16| przełóż z wody do mleka, to więcej soli stracą, Józka niech 40 2, 16| siedzieć; nie wyganiała ich też więcej, ale się zaraz podniesła 41 2, 16| i te... - nie mógł mówić więcej, płacz go chycił, żal i 42 2, 16| widzenie, majakiem, niczym więcej... Przywarła oczy i długo, 43 2, 17| i nie chciał o tym mówić więcej:~- Gadanie nasze tyle zrobi, 44 2, 17| położyć, przycisnąć - dałby więcej niźli zgodą. Niech se radzą, 45 2, 18| nie wykrztusiła ni słowa więcej, ruszyć się nie mogła, pomyśleć 46 2, 18| śpiewania.~Nie pytał się już więcej, ale podejrzeń się nie pozbył.~ 47 2, 19| darł się do nich, a coraz więcej ludzi wrzało przeciwko, 48 2, 19| morgi, to dziedzic musi dać więcej! - tłumaczył Balcerek.~- 49 2, 19| to sąd i prócz kozy nikt więcej nie wskóra, że trzeba, aby 50 2, 19| pójdzie.~Nie prosiła go już więcej, zawzięła się tak, że ani 51 2, 19| się tak, że ani tym słowem więcej się nie odezwała, popłakiwała 52 2, 20| przybiegła z kądzielą, ale ta więcej do Józki i by się z Szymkiem 53 2, 20| szczere zapewnienia, tym więcej się rozjaśniał, uspakajał 54 2, 20| dawała lepsze podwieczorki, więcej omasty, a czego gęsto i 55 2, 20| niego, taki zbój, podobne.~I więcej nie rzekł, nie chciał się 56 2, 20| do niego musi być cosik więcej niźli gniewy i żale o grunt, 57 2, 20| siedzi a podgryza.~Baczył więcej na dobytek, sprawił złego 58 2, 22| rade dokładały swoje, bych więcej było do śmiechów i zabawy.~ 59 2, 24| czynił niemały, bo coraz więcej nadciągało narodu, że kupy 60 2, 24| się coraz barzej, jeszcze więcej pił i już się całej wsi 61 2, 25| drodze zbierało się coraz więcej narodu, każdy był ciekaw, 62 2, 25| pisk pił.~Walili bór!...~Więcej niźli czterdzieści chłopa 63 3, 26| jeszczech drugich wzieni, że więcej niźli pięćdziesiąt chłopa 64 3, 26| bojała się rozpytywać o więcej, tylko podniesła roztrzęsioną 65 3, 28| Nie frasuj się, narządzę więcej, by la obu starczyło, i 66 3, 28| jako że gorzałki wzięła więcej, aby już i na święta starczyło, 67 3, 28| ruch nadspodziewanie, coraz więcej ludzi człapało po drogach, 68 3, 28| pora, co już nie zdzierży więcej i w ten piasek dusza mu 69 3, 28| oknem, w izbie nie było więcej nikogo.~- A kajże się to 70 3, 29| nieboraków, że go już nawet więcej uważali niźli dobrodzieja...~ 71 3, 29| wzięcia chłopów, trzymało się więcej boską Opatrznością niźli 72 3, 29| dziwota, że z dniem każdym więcej się mnożyło bied, potrzeb, 73 3, 29| Ze wsi nadchodziło coraz więcej kobiet i dzieci, że ino 74 3, 29| weź...~Nie nalegała już więcej, skoro nie chciał. Po prawdzie 75 3, 29| czystej wełny wyszło na niego więcej niźli cztery funty, farbierzowi 76 3, 29| zawzięcie, nie odezwała się więcej ani słowa, jakby z rozmysłem 77 3, 29| Borynów, tyle jeno różnie, że więcej było rąk i z groszem skrzybot 78 3, 30| jak zawdy. Może by nawet i więcej pojadł, ale Józce się przykrzyło 79 3, 30| ale kiej Rocho chciał ją więcej pociągnąć za język, zacięła 80 3, 30| rozgorzały, od miasta zaś coraz więcej nadjeżdżało wozów i coraz 81 3, 30| niechbym już raz zdechła i więcej nie cierpiała! - wybuchnęła.~ 82 3, 31| niech weźmie, a potrza jej więcej, to dopiero po sadzeniu, 83 3, 32| stada.~- I bociaków coś więcej niźli zeszłego roku.~- Mają 84 3, 32| nie, tyle zniesła, to i więcej przemoże, przecierpi... 85 3, 33| początku.~- Nie rozbierę więcej, to darmo. Mateusz to by 86 3, 33| dosyć, to chciałby jeszczek więcej - mruknęła dziewka.~Tereska 87 3, 33| się! Muchami ją zmaściłaś, więcej ich niźli skwarków.~- Już 88 3, 33| wziął zaraz z miejsca, bo więcej niźli połowa wsi za nim 89 3, 33| przeto na zdrowiu coraz więcej. Jakże, i żelazo w końcu 90 3, 34| gorszego.~I skoro zebrało się więcej ludzi, zwabionych jej głosem, 91 3, 34| wynosiło się nad wieś i coraz więcej turkotało wozów, z drugich 92 3, 34| w kominie.~Nie pytali o więcej, gdyż Grzela zaczął wykładać 93 3, 35| zmarszczył, ale czekał, co powie więcej.~- Przynieś wody ze stawu, 94 3, 35| Żebych cię moje oczy więcej nie widziały... żebych cię...~ 95 3, 36| świętymi olejami namaścił.~- Więcej mu już nie potrzeba, lada 96 3, 36| Odwrócił się do ściany i więcej nić nie powiedział, ale 97 4, 37| się nachorzał, jakże, toć więcej niźli kwartał! A komu nie 98 4, 37| tyla co i drugie, a może i więcej, gdyż sam się przymawiał 99 4, 38| głodem morzysz i o świnie więcej dbasz niźli o niego.~- Prawda 100 4, 38| chałupami, ale już coraz więcej ludzi schodziło się na plac 101 4, 38| dziedzic tyle daje, to może i więcej.~Zaczęli się przemawiać 102 4, 39| sprawiedliwie należy się wama więcej. Mnie ta z tego dacie co 103 4, 39| abych cie jeno nie widzieć więcej na oczy. Chciałaś, to masz 104 4, 39| przytwierdzała odsuwając się, aby już więcej nie słuchać, a gdy wszyscy 105 4, 40| zamamrotał i nawet jeszcze więcej cosik gwarzył po swojemu, 106 4, 40| uredziła!~- La ciebie to bym i więcej zmogła - szepnęła gorąco, 107 4, 40| bywa takusieńko z ludźmi! Więcej zrobi z niejednym pogrozą 108 4, 40| radośnie: - I gąsków można by więcej przychować, a i drugiego 109 4, 41| podzięki.~- A może ta i co więcej najdzie Hanka - dodał z 110 4, 41| ugodzić, to dziedzic da więcej, a tera robią w pojedynkę, 111 4, 41| pedzieć, to mi rzeknij, bo więcej już do cię nie wyjdę...~- 112 4, 42| westchnął żałośnie i wzbronił mu więcej przyjeżdżać.~- Sam se już 113 4, 42| już jej zarówno, jeden czy więcej. ~I wygadywała takie trefności, 114 4, 44| to bele pyskacz miałby go więcej niźli sam proboszcz! Prześmiewajta 115 4, 44| Sporo przeszło, ale dużo więcej narodu ostało na miejscu, 116 4, 45| wyroić na plebanii. Proboszcz więcej teraz pilnuje swojego byka 117 4, 45| ćwierć ula! Wyroiło się więcej, Ambrożemu kazałem pilnować 118 4, 45| podoba, co? - nabierał coraz więcej śmiałości.~- Żaden, nie 119 4, 46| Niech jeno nie powraca więcej, nic ta po nim! - rzekł 120 4, 47| trzymał będzie, ale tutaj już więcej jego noga nie postoi.~- 121 4, 47| gniewnie i nie słuchając więcej poleciał na Podlesie przestrzec 122 4, 47| i żeby tutaj nie postała więcej twoja noga, bo cię wyszczuję!~- 123 4, 48| wyssałam. ~- Bajki, nic więcej! Przecież to byłoby straszne! - 124 4, 48| Ni słowa nie przemówili więcej do siebie, ni jednego słowa, 125 4, 49| przepuszczą!~Nie śmiała już się więcej pastwić nad nią, zaś Jagusia 126 4, 49| opłotkach zbiera się coraz więcej narodu, wziął kosę na ramię