| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] mateuszowej 2 mateuszowi 9 mateuszu 4 matka 121 matkam 1 matkami 2 matke 17 | Frequency [« »] 123 musi 123 wody 122 izby 121 matka 121 serce 120 isc 119 ciezko | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances matka |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | młynem.~- Juści, abo to im matka da się żenić... abo to im 2 1, 3 | koniczyny.~Pogodzili się - matka dostała pięć rubli, a chłopak 3 1, 3 | boć to była Dominikowa, matka Jagny.~- Oskarżony, Bartek 4 1, 3 | lat?... bo ja to pomnę! Matka, wiele to ja mam roków?...~- 5 1, 3 | kreminale?... karany?... Matka, byłem to w kreminale, hę?...~- 6 1, 3 | Obronę... miałem to co rzec, matka?... Juści, baczę; niewinowatym, 7 1, 3 | Paczesiowa.. u mnie?... Matka, co to wielmożny dziedzic 8 1, 4 | poczekaj! - krzyknęła za nią matka witając się z Boryną.~Zatrzymała 9 1, 5 | Jesień to była, rodzona matka zimy.~Ino się tym pokrzepiano, 10 1, 5 | ją la księdza do Jerzowa. Matka poszła z organistami, bo 11 1, 6 | muzyce u Kłębów?~- A bo to matka mi dadzą...~- Przyjdź, Jaguś, 12 1, 6 | ciągle jednako na tym, że jak matka każą, to pójdzie za Borynę... 13 1, 7 | żeby ich tak po ciemku matka nie zeszła abo i kto drugi, 14 1, 7 | przeoblec się.~- Idź se, bo cię matka zeklną jeszcze... - prosiła 15 1, 7 | pocałować.~- Ale, suka ci była matką, nie ja! - warknęła wyrywając 16 1, 7 | przyszedł... a na zwiesnę, co matka wypominają... to... spotkał 17 1, 8 | wszystkich wyrychtuje.~- Matką jest, to jej psie prawo 18 1, 9 | moje pany tam leżą... i matka moja... juści...~Przedarli 19 1, 9 | dziedzic strzelbę mi dali... a matka ino ze starszą panią siedziała 20 1, 10| Jaguś będzie jego macochą, matką jakby- jakże to może być, 21 1, 11| druhen ino patrzyć- naganiała matka.~Ale Jaguś nie pośpieszała, 22 1, 11| babie wrzaski odpowiadały.~A matka z synami przyjmowała gości, 23 1, 11| za rękę i przyklęknęli, a matka obrazem ich przeżegnała 24 1, 11| krzyczeć:~Kle, kle, kle,~Twoja matka w piekle!~Co ona tam robi?~ 25 1, 12| wystrojoną jeszcze po weselnemu, matka wiedła z braćmi i kumami, 26 1, 12| ugaszczać a przyjmować, ale matka do niczego się jej tknąć 27 1, 12| ochotny, a pozwoli ci to matka?~- Ino porteczek nie zgub 28 1, 12| mruknął zeźlony.~Bo to matka Jaśkowa chciała bronić syna. 29 1, 12| nią tęskliwymi oczyma, a matka aże rosła z kuntentności, 30 2, 14| prawo, w pierwszym kółku, to Matka Boska, święty Jan, Pan Jezus, 31 2, 14| na sianie, święty Józef, Matka Boska, a tu klęczą trzej 32 2, 14| pomodliła się gorąco przed Matką Bolesną i żeby Pan Jezus 33 2, 16| tych szkołach? - zapytała matka.~- Nie bardzo, ale to już 34 2, 16| buchnęła płaczem.~Uspokajała ją matka, uspokajał mąż wystraszony, 35 2, 16| zdziwiony Boryna, popatrzała matka, a potem na siebie długo 36 2, 16| Józka nie usłyszała.~- Wam z matką we łbach się poprzewracało, 37 2, 16| powiadacie, nie!...~- Oboje z matką znamy się na tym, już ja 38 2, 17| się chłopaki.~- Da ci to matka iść, co?~- Pytał się cięgiem 39 2, 18| nie rozezna przed się.~- Matka w chałupie?~- A juści, gdzie 40 2, 21| boi, toć jakby z rodzoną matką się sprzągł! Jezus! Jezus!~ 41 2, 22| przyszła Gołębowa, Mateusza matka, skrzywiona kiej po occie, 42 2, 22| budzi o każdej wiośnie Matka Boża i na świat wypuszcza.~ 43 2, 22| Pomodlił się gorąco przed Matką Bożą, że mu pozwolili jeszcze 44 2, 22| i baraszkował z panami.~Matka Boża jeno westchnęła boleśnie 45 2, 24| spowiedź serdeczną. Przed Matką i Panią całego narodu kajała 46 2, 24| juści, że skryto przed matką, tyle że im Szymek pomagał 47 3, 27| sprzeciw.~Juści, że ją i matka podmawiała, i kowal rychtował 48 3, 27| obiad widzieli ją idącą z matką i kowalami. A ledwie co 49 3, 28| znowu Jaguś, ale wespół z matką.~Witały się, kieby w najlepszej 50 3, 28| czerwoną oblejesz i rodzona matka cię nie pozna!...~Dunderowała, 51 3, 30| siedziała Józka, Jaguś z matką i drugie.~W ławkach stojących 52 3, 30| lała ciężkimi łzami, aż ją matka szturchaniem przywodziła 53 3, 30| chudziaki.~- Wyście to z matką nie pojechali? - pytał Jagny 54 3, 30| odpowiedział. ~- A pozwoli ci to matka, kiejś w chałupie potrzebny 55 3, 30| przeciech ślubną była i matką jego dzieci, to jej nawet 56 3, 30| jej kąpiel sprawili, aż matka z kijem leciała na pomoc; 57 3, 30| że to już kajś indziej z matką się obiecały...~- Poszlibyście, 58 3, 31| okrążały, na pola, co niby matka rodzona tuliła na podołku 59 3, 31| z olszyny, że i rodzona matka potem nie rozpozna, zaś 60 3, 32| wracają dzisiaj z pewnością Matka, daj no papier; co go to 61 3, 32| dziwnie omroczałą.~- Kaj to matka?~- Na plebanię poszli... 62 3, 32| się i tyla...~- A bo to matka pozwoleństwo dadzą, kiej 63 3, 32| ciepło, pleć, bych cię jeno matka nie posłyszeli!~Markotność 64 3, 32| Nim go dosięgła, już matka wisiała mu na szyi, Nastusia 65 3, 33| niego?~- Weź parę jajków.~- Matka wszystkie ponieśli do miasta; 66 3, 33| był la drugich, a niejedna matka rada by z nim przepiła choćby 67 3, 33| dali się, zacięli się jak i matka i poszli na udry. To powstawały 68 3, 33| wiemy, co nama robić. Niech matka pierwsza ustąpi! - tłumaczyli 69 3, 34| dnia pojechała do miasta z matką i z wójtem. Powiadały, co 70 3, 35| Nie chciał tej bitki z matką, to się jeno obraniał jeszcze, 71 3, 35| uchylił i w bok uskoczył, matka dopadała go znowu kiej ta 72 3, 36| strasznie gorąco.~- Jakże tam z matką?~- Po dawnemu, choć może 73 3, 36| przyleciał po siostrę, że matka ją wzywa.~Wkrótce rozeszli 74 4, 38| wpodle pod murem wraz z matką i wielce zamodlonej, ale 75 4, 38| się to wybrał galancie.~- Matka się też puszy kiej ten indor.~- 76 4, 38| komu głód kumą, temu torba matką - wyrwał się naraz, wpadł 77 4, 38| aż zapytał:~- Jaguś, a co matka rzekli na Szymkowe zapowiedzie?~- 78 4, 38| go uproszę! - powiedziała matka zabierając się do słania 79 4, 38| odchodnym, a już najdłużej matka, która go z płaczem tuliła 80 4, 39| ławkach, a tylko Jagusia z matką klęczały przed samym ołtarzem; 81 4, 39| urodna jak nigdy. Nawet matka słuchała jej z podziwem 82 4, 39| dawno przestała i poszła z matką na swoją stronę, Magda się 83 4, 39| trudno. Alem mu ślubna i matka jego dzieci! - duma ją rozparła 84 4, 40| jakby lękliwiej:~Kazała cię matka prosić,~Żebyś mleka dała 85 4, 41| trwożniej i niespokojniej - kiej matka nawet wyklina dzieci, to 86 4, 41| kaj? I żeby to me rodzona matka tak krzywdziła! - jęknął 87 4, 41| Niech cała wieś powie, niech matka zaświarczy! Dajcie mi jeno 88 4, 42| przyciągnął pasa - jeno ci już matka dwojaków nie przyniesą, 89 4, 42| przyobiecał!~- Nie dałaby to matka jakiego wspomożenia? - powiedziała 90 4, 42| i czegoś wzdychał, jaże matka rzekła:~- Ostań w stodole, 91 4, 42| najmilsza, w taką noc?~Matka nalazła se jakąś sprawę 92 4, 42| użyj se choć tyla, kiej ci matka wzbronili żeniaczki, a zabiegaj 93 4, 42| wysoko nad nimi, ozwała się matka strzepując palcami:~- Na 94 4, 42| cię, Nastuś, jagódki, ale matka mu odebrała.~ ~ 95 4, 43| Poczekajta, udobrucha się matka, to wam jeszcze coś niecoś 96 4, 43| burza wpadła do chałupy, matka obierała ziemniaki, a Jędrzych 97 4, 43| boku na bok, więc skoro matka zachrapała, podniesła się 98 4, 44| mówił inaczej, a jeno jak go matka nauczyła! Zaś na ostatku 99 4, 45| wystraszony wielce i niespokojny.~Matka właśnie wyszła go wołać 100 4, 45| przytajone pod płotami, aż matka biegająca za nim rozkochanymi 101 4, 45| kiedyś o jej pobożności:~Matka tylko wzruszyła ramionami.~- 102 4, 45| do prasowania - odrzekła matka.~I przyszła wkrótce tak 103 4, 45| jasne noce, że kiej jeno matka zasnęła, wynosiła pościel 104 4, 46| trwodze dopadając chałupy, matka siedziała w progu z kądzielą, 105 4, 47| jeno płaczą. Mateuszowa matka rozpowiedziała mi, jak to 106 4, 47| chałupą czekała na niego matka.~- Jasiek wrócił - szeptała 107 4, 47| nie wiedząc, co począć, matka chlipała kajś pod ścianą, 108 4, 47| przypołudniowa spieka, wypędziła go matka, żeby se głowy nie przepalił 109 4, 48| gdzie? - warknęła groźnie matka zapierając mu sobą drzwi.~- 110 4, 48| była taka podła, nigdy...~- Matka ci to mówi, rozumiesz? Z 111 4, 48| zwrócił na niego uwagi. Matka siedziała przed kominem 112 4, 48| pierwsze kury, szczęściem, co matka o nim nie zapomniała.~Ale 113 4, 48| w oko z Jagusią, szła z matką i ujrzawszy go przystanęła, 114 4, 48| przestanie - radziła mu matka.~- A gdzież pójdę? Żeby 115 4, 48| odezwał, ale czując, że matka pilnie za nim naglądała, 116 4, 48| jakie mu była powiedziała matka. Piła każde słowo nie spuszczając 117 4, 48| oczymgnieniu; byli na topolowej, a matka stojała tuż przed nimi z 118 4, 48| tak cięgiem jedno w kółko.~Matka zbudziła ją z tych cudnych 119 4, 48| wystrachane oczy Jagusi, matka, siedząca w dworskiej ławce, 120 4, 48| obłokach.~Jagusia szła z matką i z drugimi, była strasznie 121 4, 48| mówił cosik do niej, to matka, to drugie, cóż, kiej tylko