Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
widzim 1
widzisz 24
wie 67
wiec 119
wiecej 126
wiecha 1
wiechciami 1
Frequency    [«  »]
120 isc
119 ciezko
119 dusze
119 wiec
118 barzej
118 kuba
118 poszla
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

wiec

    Tom, Rozdzial
1 1, 3 | powstrzymał, bo Józka patrzała, więc się przeżegnał i ruszył.~ 2 1, 3 | prócz plotek i domysłów, więc znowu jęła dowodzić i przekonywać, 3 1, 4 | że jaże w nosie wierciło, więc się i nie zmagał dłużej, 4 1, 5 | ostatni już przed Godami, więc się nań wszyscy szykowali 5 1, 5 | biedniejszych to i nie ma co rzec.~Więc też i jaki taki wyprowadzał 6 1, 5 | słyszał gospodarskiego głosu, więc rozprostowywał skurczoną 7 1, 5 | się w ziemię zapadła; jął więc odszukiwać Antka; niełacno 8 1, 6 | i zabierali się do domu, więc i głosy coraz mocniejsze 9 1, 8 | Wójt był dziewosłębem - więc wójtowa, że mąż srogo przykazywał 10 1, 8 | złości czego nie oberwać.~Więc też w chałupie Borynów cicho 11 1, 10| pytał, siedzieli chmurni, więc przyjrzała się wszystkim 12 1, 10| na nią groźnie. Siedzieli więc prawie w milczeniu i czekali; 13 1, 11| Muzyka rznęła w sieniach, więc co który próg przestąpił, 14 1, 11| mogli, bo same nogi niesły, więc ino do taktu przytupywali, 15 1, 11| bolączka to była piekąca, więc się stłoczyli w kupę i przyciszywszy 16 1, 11| starsze i chłopi bronili, więc się zbiły naprzeciw i smutno, 17 1, 11| głowie, a pędu nabierali - więc kapoty puścili na wiatr, 18 1, 12| mroczyła go coraz bardziej, więc jakby na odegnanie zaczął 19 1, 12| zasnął znowu na chwilę, więc zakopał się w słomę, przyokrył 20 1, 12| rzadka chwytały go bolenia, więc ino nasłuchiwał i rozeznawał, 21 1, 12| Paczesiem. Umówili się przódzi, więc skoro muzyka zagrała, zwarli 22 1, 12| jednego razu nie puściła... więc drugi raz dziabnął ze wszystkiej 23 1, 12| opadła bezsilnie, chował więc pod słomę, nie puszczając 24 2, 15| przodować we wszystkim. Więc i teraz w smak mu to szło 25 2, 16| które rzekło jakie słowo, więc ino skrzybot łyżek o wręby 26 2, 16| społecznie z niemi czujące, więc i opłatkiem trza się z niemi 27 2, 17| przegadywać, ale wszedł Boryna, więc obie przycichły.~- Wiecie 28 2, 17| Boryna się nie odezwał, wiec Jagustynka zwróciła się 29 2, 18| kłębek i ani chciał słuchać, więc sam poszedł, Boryna zaś, 30 2, 18| i różnymi głosami gadał, więc biegł przodem i zestrachanymi 31 2, 18| Nastka właśnie weszła na, to, więc dalejże pociągać za język.~- 32 2, 20| wychodzić do Antka.~Nie dał się więc przekonać, nie wierzył niczemu 33 2, 20| proszę, nic nie pomaga, macie więc za swoje, ale jednak Bogu 34 2, 20| chciał o tej sprawie mówić, więc ksiądz pogadał o c różnych 35 2, 20| starsze kobiety zbierały.~Więc też przeważnie siedzieli 36 2, 20| nikt jakoś się nie odzywał, więc Nastka pierwsza zaczęła:~- 37 2, 20| Dominikowa pozwoli się żenić, . więc znarowiła chłopaka do siebie, 38 2, 21| wiedział, co na to rzec, więc zwrócił się do Jambroża 39 2, 22| takie, króle takie, gdzie?~Więc opowiadał smutnie nieco 40 2, 23| naokół i martwo; podeszli więc chyłkiem, ostrożnie do broga 41 2, 23| mignęła i przepadła w nocy, więc jął ryczeć oszalałym, nieprzytomnym 42 2, 24| nie chcieli nic powiadać, więc ciekawość wzrosła niepomiernie 43 2, 24| zabrali, to nie on spalił, więc kto? - Nie Jagna przecież, 44 2, 24| ostatki były półświątkiem, więc już od samego rana niemały 45 2, 24| wszędzie było to samo.~Więc jakby dla próby ostatniej, 46 2, 24| ni krzyczeć, ni uciekać, więc przywarł pod jakimś drzewem 47 2, 25| że zima potrzyma dłużej.~Więc niech jeno nastała jaka 48 2, 25| z pługami ruszą na pola, więc z trwogą tym większą spoglądano 49 2, 25| tej wieści złowróżbnej, więc jaki taki jeno klął, drzwiami 50 2, 25| się nie ruszył.~Stojali więc cierzpliwie a cicho, kiej 51 2, 25| Antek, spóźnił się wielce, więc przystanął na skraju boru, 52 2, 25| jednej twarzy nie rozeznał, więc cofnął się, chyłkiem przedostał 53 3, 26| lękliwie...~Nie dziwota więc, że skoro się teraz przywlekła 54 3, 27| ona już o tym, wiedziała!~Więc choć i Antka wzieni, uspokoiła 55 3, 27| niczyjej pomocy ozdrowieje.~Więc mieli kole niego tyle już 56 3, 27| głupi a latawiec. Hanka więc i to musiała wziąć na swoją 57 3, 27| jej ociec, stary Bylica, więc dała mu podjeść nieco, opowiadając 58 3, 28| one powtaczały do komory, więc srodze rozeźlona zaczęła 59 3, 28| że tamta jej stróżuje, więc choć po niewoli, dała spokój 60 3, 28| w żałośliwe strapienia.~Więc chocia serce ściskał żal, 61 3, 28| nikaj ni znaku po nim, więc już prosto rzuciła się do 62 3, 29| sam koniec nie przy- szło.~Więc i nie dziwota, jako drugie 63 3, 29| niźli ludzkimi zabiegami, więc i nie dziwota, że z dniem 64 3, 29| dowiedzieć, kiej ich puszczą. Więc tymczasowie jeno zły miał 65 3, 29| się jeść ciepłej warzy, więc głodowali ździebko na chwałę 66 3, 29| bielenie izb i chałupy, więc zaczęła się śpiesznie myć 67 3, 30| powrotem przy ludziach, więc teraz dopiero oddawała się 68 3, 30| stojał na wzgórzu pod lasem, więc chociaż o parę wiorst od 69 3, 31| mierziło się jej to leżenie, więc aby rychlej ozdrowieć i 70 3, 32| głowę nad insze wyniesioną, więc ku niemu rzuciły się jej 71 3, 33| przyjdzie, jak zawdy będzie...~Więc i Lipce jęły się budzić 72 3, 33| skwierczało po chałupach, więc co jeno kto miał jeszcze 73 3, 33| jarmarku lebo na odpuście?...~Więc skoro powypędzano inwentarze 74 3, 33| śmiała go juści zaczepić, więc jeno stanęła przed sztachetami 75 3, 33| Jechali podawać skargę, więc jak się byli podnieśli z 76 3, 33| dopiero dogotowywał, skrzyczał więc Nastkę za mitrężenie i zajrzał 77 3, 33| Nie zaraz się uspokoili, więc by przerwać te przekpinki, 78 3, 33| słowach nie przebierały.~Więc jeno wrzaski z tego szły 79 3, 34| drugich wsi jadących.~Jęli się więc śpiesznie szykować do kościoła.~ 80 3, 35| Jagna patrzyła za nimi, więc odwracając się śpiesznie, 81 3, 35| bełkotali uszom nie wierząc.~Więc im Rocho raz jeszcze i po 82 4, 37| wolna ściągała na świat, więc już do cna przycichło, gdzie 83 4, 38| poredziła oderwać się z miejsca, więc jeno mocniej przywarła plecami 84 4, 39| pierwszy kowal zaczął:~- Więc jakże zrobimy z działami?~ 85 4, 39| przy ludziach. Zawróciła więc do młynarza, któren właśnie 86 4, 39| mógł, a wejść się wagował, więc westchnął jeno, zawracając 87 4, 40| szczęściem, co nie czekał, więc zajrzawszy do stajni czepiła 88 4, 40| byłaby prochy zmiatała, więc jeno niekiedy rwało się 89 4, 41| bochenki.~Przyleciała Józka, więc na niej wszystko się skrupiło.~- 90 4, 41| sposobu dalej orać, zabrał więc pług na sanice i założywszy 91 4, 41| zdało mu się, że to Jagusia, więc chociaż pogadywał, ale już 92 4, 41| już w nim posiał niepokój, więc resztę zostawił czasowi, 93 4, 41| na wypędzenie ze szkody, więc jeno rozglądał się a prawił 94 4, 41| pilnie zapatrzona w księżyc; więc burzył się w sobie i chłódł, 95 4, 41| myślał z rozpaczą w duszy.~Więc z tego bojowania ze sobą 96 4, 42| jeszcze stawać do roboty, więc se przysiadł pod figurą 97 4, 42| mu to w głowie postało, więc też któregoś dnia srodze 98 4, 42| wszystkie wiedziały o ślubie, więc i Dominikowej doniesła któraś 99 4, 42| było zwyczajnie, przysłali, więc skoro ktosik o tym wspomniał, 100 4, 43| stał zawarty na głucho, więc naród przywiedziony do rozpaczy 101 4, 43| kiej ta rozgdakana kokosz; więc kiedy już minęło niebezpieczeństwo 102 4, 43| jej ze wszystkiego serca, więc im powiedziała na odchodnym:~- 103 4, 43| w opłotkach, zabrała się więc żwawo do wieczornych obrządków, 104 4, 43| przewracała z boku na bok, więc skoro matka zachrapała, 105 4, 44| zaproponował wójt.~- Więc cóż, wszyscy jednogłośnie 106 4, 44| przytakująco i oczy przecierał, więc ośmielony tym wójt siarczyście 107 4, 44| zajeżdżał przed kancelarię, więc ludzie, chcąc nie chcąc, 108 4, 45| była jeszcze za blisko, więc ruszył z nimi trzymając 109 4, 45| mu warczał w garściach, więc starszy widząc, że to nie 110 4, 45| co umarłemu kadzidłem.~- Więc czymże? Zmądrzałeś, widzę, 111 4, 45| komu przyszło co z tego.~Więc i Jasio prędko się otrząsnął 112 4, 45| lipeckie to było dziecko, więc jakby w krewieństwie ze 113 4, 45| ale nie mogła wyrozumieć, więc tylko się radowała jej niespodzianej 114 4, 46| ledwie ich rozdzielili, więc jeno mu nawytrząchał pięścią, 115 4, 46| zawzięte, wzgardliwe milczenie, więc jeno rzekł z przekąsem:~- 116 4, 47| dzień miały się rozpoczynać.~Więc i w Lipcach, jakoś w parę 117 4, 48| kieby tym wichrom palącym.~- Więc to tak? - dumał z coraz 118 4, 48| jakimś lubym dreszczem - Więc to tak! - powtórzył naraz 119 4, 49| Tego się nie spodziewano, więc jeno w zdumieniu spozierali


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL