Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
wzywajac 1
wzywal 4
wzywali 2
z 5302
za 1664
za- 1
zab 6
Frequency    [«  »]
6068 na
5932 nie
5699 w
5302 z
4993 to
4437 ze
3727 do
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

z

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5302

     Tom, Rozdzial
2001 2, 22| razem sporo babiego narodu i z czym która miała: to z wełną 2002 2, 22| i z czym która miała: to z wełną do oprzędu, to ze 2003 2, 22| oprzędu, to ze lnem, to z pakułami, a niektóre z szyciem 2004 2, 22| to z pakułami, a niektóre z szyciem albo z przygarścią 2005 2, 22| niektóre z szyciem albo z przygarścią pierza do 2006 2, 22| zarówno była rada witając się z każdą cicho, że to słabowała 2007 2, 22| Nadeszła później nieco Jagusia z Józką i Nastką, a z nimi 2008 2, 22| Jagusia z Józką i Nastką, a z nimi jeszcze parę dziewczyn, 2009 2, 22| ckniło się chodzić spać razem z kurami, gdyż i tak do świtania 2010 2, 22| ze sto pięćdziesiąt roków z okładem, w ziemię też już 2011 2, 22| zwalił.~Gwar się czynił z wolna, bo cicho jeszcze 2012 2, 22| zęby i prześmiewając się z dziewczynami, że co trochę 2013 2, 22| jadał, Mateusz zaś witał się z niektórymi, nie patrząc 2014 2, 22| pół żywe przywlekły się z lasu, a pono Hanka z Bylicą 2015 2, 22| się z lasu, a pono Hanka z Bylicą jeszcze nie powróciła - 2016 2, 22| że sołtysowa sklęła się z wójtową, i żeby nie ludzie, 2017 2, 22| rozczerwieniona, boć wiadomym było, że z Mateuszem dobrze się znała.~- 2018 2, 22| powiem, niech jeno twój z wojska powróci!~- Wara wam 2019 2, 22| uspokoić mamrocząc cosik z cicha.~- Byli już z niedźwiedziem? - 2020 2, 22| cosik z cicha.~- Byli już z niedźwiedziem? - zagadnął 2021 2, 22| w kożuch do góry wełną, z czapą wysoką, przysmolony 2022 2, 22| przybranego całkiem w grochowiny, z kożuszanym łbem, z ruchającymi 2023 2, 22| grochowiny, z kożuszanym łbem, z ruchającymi się uszami z 2024 2, 22| z ruchającymi się uszami z papieru i z ozorem czerwonym, 2025 2, 22| ruchającymi się uszami z papieru i z ozorem czerwonym, może na 2026 2, 22| przygrywający i cała hurma chłopaków z kijami, bijąc nimi w podłogę 2027 2, 22| w podłogę i pokrzykując z całej mocy.~Niedźwiednik 2028 2, 22| wykrzykiwać:~- Niedźwiedniki my z kraju dalekiego, zza morza 2029 2, 22| dalekiego, zza morza szerokiego, z lasu wielgachnego! gdzie 2030 2, 22| dzieuchy piękne, tośmy przyśli z kraju dalekiego, zza dunaju 2031 2, 22| rzekome niedźwiedniki wraz z chłopakami tak dokazywali, 2032 2, 22| pogwarzali wesoło, dziewczyny zaś z Józką na czele, jako najśmielszą, 2033 2, 22| pochylonych krzy, i zaczął prawić z wolna i niegłośno.~Cichość 2034 2, 22| nie do wiary, że wrzeciona z rąk leciały, a dusze się 2035 2, 22| oczy gorzały, łzy ciekły z nieopowiedzianej lubości 2036 2, 22| serca dziw nie wyskoczyły z piersi z utęsknienia i podziwu.~ 2037 2, 22| nie wyskoczyły z piersi z utęsknienia i podziwu.~A 2038 2, 22| potem, by już być za jedno z chłopami, to się ożenił 2039 2, 22| chłopami, to się ożenił z gospodarską córką spod Krakowa, 2040 2, 22| było jej na imię, dzieci z nią miał, na zamek powiódł 2041 2, 22| widział jako ten święty z obrazów zeszły, boć i był 2042 2, 22| podobien ze siwego włosa, z długiej białej brody i z 2043 2, 22| z długiej białej brody i z tych oczów bladych, zapatrzonych 2044 2, 22| I to sam król tak żył z chłopami? - zapytał Kłąb 2045 2, 22| się one gadki jako te nici z kądzieli, jako ta miesięczna 2046 2, 22| przebijać osikowymi kołkami, by z ludzi krwi nie wypijały, 2047 2, 22| podnosiły, serca zamierały z trwogi, zimny dreszcz przenikał 2048 2, 22| chłop srodze; bo obaczył, że z nim dobrością nie poradzi, 2049 2, 22| schylił się, by mu pęta zdjąć z kulasów, trzasnął go zadnimi 2050 2, 22| odpowiedziały mu jakieś konie z dala, powlókł się za głosem 2051 2, 22| cały ze śrebła, szyby miał z drogich kamieni, a strzechę 2052 2, 22| kamieni, a strzechę kieby z nieba nabitego gwiazdami, 2053 2, 22| nawet pracować ciężko niźli z głodu marnie ginąć... Przestojał 2054 2, 22| skwarze dzień cały, bo nikto z uzdą do niego nie wyszedł, 2055 2, 22| i zarżał, by go przyjęli z powrotem, ale na to wyleciała 2056 2, 22| ale na to wyleciała wdowa z dziećmi, a poznawszy go, 2057 2, 22| wielkiej nędzy żyła wraz z dziećmi.~Nawrócił do borów, 2058 2, 22| roli, wdowa nim orała wraz z krową i dziećmi.~- Poorzą 2059 2, 22| rolim przykupiła, to ci już z serca odpuszczam.~I zaraz 2060 2, 22| strwożeni, gdzie upiory z chichotem przelatywały, 2061 2, 22| jęczą wisielce, a strzygi z nietoperzowymi skrzydłami 2062 2, 22| rzeczywistością- umierali prawie z zachwytów zmartwychwstając 2063 2, 22| mogła wszystko powycinać z papieru. Dali też jej jakieś 2064 2, 22| tak prędko, że tylko jedna z dziewczyn krzyknęła zalękła, 2065 2, 22| nasłuchując, a bojąc ruszyć się z miejsca, opadli nagłą trwogą.~- 2066 2, 22| przezwisko Jastrząb, osiadły był z dawna, rodowy i bogacz, 2067 2, 22| cała wieś odprowadzała ich z płaczem i lamentem pod 2068 2, 22| do niewoli, o czym nawet z cicha jeszcze dziady i wędrowce 2069 2, 22| zbiedzony, zmarnowany, z kosturem jeno kiej dziad...~ 2070 2, 22| ma, płotów nawet nie ma, z lewentarza ni śladu... a 2071 2, 22| lewentarza ni śladu... a z chałupy ino zręby spalone... 2072 2, 22| schorowana wywlekła się z barłogu na jego spotkanie 2073 2, 22| żywota zaprzedali, a żaden z nich się nie turbuje ni 2074 2, 22| pod lasem zrąbał, obrazy z domu powyrzucał i do figury 2075 2, 22| bogactwa rosły niepomiernie, a z nimi także znaczenie, 2076 2, 22| wiejna, że wicher zerwał dach z chałupy i powyrywał wszystkie 2077 2, 22| koło węgłów, a cisnąć się z widłami do środka, bo Jastrząb 2078 2, 22| a okna, ale już ustawała z wielkiej turbacji, by nie 2079 2, 22| Sakramentów i pojednania z Bogiem; to chociaż zakazywał, 2080 2, 22| dworu.~Zapłakała gorzko z frasunku, przyklękła przed 2081 2, 22| prośby...~I schodzi do niej z ołtarza, jak stała, w koronie 2082 2, 22| modrym, zasianym gwiazdami, z różańcem u pasa... jaśniejąca 2083 2, 22| dalej, pił i baraszkował z panami.~Matka Boża jeno 2084 2, 22| żywcem, nim ksiądz nadjedzie z Panem Jezusem; tyle że broniła 2085 2, 22| nim przebierać i ciągnąć z cicha nutą rzewliwą a 2086 2, 22| obronę". Przywtarzali jej z cicha.~A potem zaś z wolna 2087 2, 22| jej z cicha.~A potem zaś z wolna zaczęli pogadywać 2088 2, 22| na baranie ogonem kiwa."~Z trudem się domyślili, 2089 2, 23| błyskawice, a usta spadały na się z piorunową mocą i z takim 2090 2, 23| na się z piorunową mocą i z takim głodnym, pożerającym 2091 2, 23| ogniem, że zataczali się z upojenia, tchu brakowało, 2092 2, 23| oczyma, zrywali się wnet z miejsca i znowu biegli, 2093 2, 23| głębiej... wszystko zginęło z oczu, i świat cały, i sama 2094 2, 23| marzeń, że płynęli jakby z korowodem tych dziwów, wywołanych 2095 2, 23| niebie błądziły, wyrastały z każdym spojrzeniem oczu, 2096 2, 23| przytajali oddechy, zamierali z trwogi i przywarci do siebie, 2097 2, 23| świat na śmierć! - szepnęła z mocą, tuląc się do niego 2098 2, 23| Najmilejsza moja!...~- Siedziałeś z tyłu, czułam, ale bojałam 2099 2, 23| Jezus! o małom nie krzykała z kuntentności!...~- Miarkowałem, 2100 2, 23| świat cały zdał się utkany z mgieł, drgającej wszędy 2101 2, 23| zatopionych w nocy albo od chmur, z tych dzikich rozpadlin, 2102 2, 23| tych dzikich rozpadlin, z których raz po raz wyfruwały 2103 2, 23| przerażających; czasami z nagła spod zwałów ciemnicy 2104 2, 23| cichego nieba.~To znowu z pól czy od chałup, z nieba 2105 2, 23| znowu z pól czy od chałup, z nieba czy z zatopionych 2106 2, 23| czy od chałup, z nieba czy z zatopionych dali, nie wiada 2107 2, 23| mgnienie, przewalała się z serca do serca potokiem 2108 2, 23| pazurami, jakby chcąc wyrwać z siebie wnętrzności i skąpać 2109 2, 23| wszystko, oszaleli, wyzbyci z pamięci stopieni z sobą 2110 2, 23| wyzbyci z pamięci stopieni z sobą jako dwie żagwie płonące, 2111 2, 23| rwały się im gdziesik z samych trzewiów, tylko szepty 2112 2, 23| dygot żądzy że zwarli się z dzikim skowytem i padli... 2113 2, 23| wszystek zakołował i runął wraz z nimi w ogniste przepaście...~ ~. . . . . . . . . . . .~ ~- 2114 2, 23| się przez zwały świata, z krańców ziemi płyną, niebami 2115 2, 23| dnie, się odnaleźli i z jednakim, niezmożonym krzykiem 2116 2, 23| obok nich, że odskoczyli z przerażeniem.~Parzą się 2117 2, 23| do kamionki w milczeniu. Z rozbielonej śniegowymi brzaskami 2118 2, 23| serca tętniały w jedno z ziemią świętą, a spojrzenia 2119 2, 23| rzadkie, ważne wytryskiwały z samego rdzenia duszy, niby 2120 2, 23| radości istnienia...~To milkli z nagła i przystawali zapadając 2121 2, 23| Ale wnet podnosili się z oniemień, radość buchała 2122 2, 23| płynęła rwiącym potokiem z serc wezbranych i biła we 2123 2, 23| siebie, a łzy skapywały jej z oczu jak ta rosa z kwiatów; 2124 2, 23| skapywały jej z oczu jak ta rosa z kwiatów; obcierał je dłonią, 2125 2, 23| nieba bym się uwiesiła i z tymi chmurami poniesła we 2126 2, 23| bliżej i przeszły; ale gdzieś z boku, jakby na tej samej 2127 2, 23| trwożnie co chwila, przystając z zapartym tchem i nasłuchując, 2128 2, 23| straszny kiej trup, czatował z widłami w ręku.~ ~. . . . . . . . . . .~ 2129 2, 23| zapełniał jamę, porwali się z krzykiem, bijąc się o ściany, 2130 2, 23| wparł się całą mocą i razem z nią padł na ziemię, ale 2131 2, 23| Gore! gore! - i biegał z widłami dookoła brogu że 2132 2, 23| ogień objął już cały bróg i z szumem miotając się, sycząc, 2133 2, 24| chyla tyla i ludzie oczy z pomroki nocnej przetarli, 2134 2, 24| pogorzelisku przeredzając z cicha o wczorajszym, a strzygąc 2135 2, 24| jeno dwa słupy sterczały z pogorzeli, opalone kiej 2136 2, 24| Śnieg padał bez przerwy i z wolna pokrywał wszystko 2137 2, 24| przytajonych żarów. a niekiedy z porozwalanych kup siana 2138 2, 24| wnet rzucali się nań chłopi z osękami, dusili trepami, 2139 2, 24| zebrały i zęby będą szczerzyć z cudzego nieszczęścia! - 2140 2, 24| nikt się nawet nie ruszył z miejsca, baby zaś jęły sobie 2141 2, 24| że cała wieś nie poszła z dymem! - szepnęła Sochowa.~- 2142 2, 24| Pono to niedźwiedniki szły z karzmy i pierwsze zobaczyły.~- 2143 2, 24| najlepsze, a tu Łuka, co latał z niedźwiednikami, bębni w 2144 2, 24| może, bo ociec i w złości z sobą żyli.~- Sądów to sprawa, 2145 2, 24| tej chwili, to ani chybi z pięściami rzuciłyby się 2146 2, 24| powstawali na Antka; gniew z wolna ogarniał wszystkie 2147 2, 24| podpaleniem, że stary już z dawna wiedział o tym i całymi 2148 2, 24| to nie zmawiał się wciąż z parobkami, nie buntował 2149 2, 24| złego, wiem ci ja nawet z którymi, wiem, patrzę nawet 2150 2, 24| wrzeszczał groźnie. - Zaraza z takiego na całą wieś płynie, 2151 2, 24| dość obrazy boskiej, żeby z rodzoną macochą... a tu 2152 2, 24| Zmiarkował to Rocho stojący z Kłębem na uboczy i rzekł:~- 2153 2, 24| wczoraj jeszcze piliście z nim w karczmie.~- Wróg mi 2154 2, 24| chcieli bieżyć, wywlec go z chałupy i tak sprać, bych 2155 2, 24| porwani przez pęd szli razem z innymi, nikt ani słuchał, 2156 2, 24| wszystka, wzięły wtór za nią i z krzykiem nieludzkim, rozczapierzone, 2157 2, 24| pięściami, przepychali się z mocą, że jeno oczy błyszczały 2158 2, 24| idący jęli wołać:~- Ksiądz z Panem Jezusem idzie! ksiądz!~ 2159 2, 24| bowiem nadchodził od kościoła z Panem Jezusem; Jambroży 2160 2, 24| Jezusem; Jambroży szedł z zapaloną latarnią na przedzie 2161 2, 24| tumanie, gdy zaczęli powstawać z klęczek.~- Do Filipki idzie, 2162 2, 24| Wzywali go też i do Bartka z tartaka...~- Zachorzał to?~- 2163 2, 24| przygnietło, że pewnie już nic z chłopa nie będzie... - szeptano 2164 2, 24| to stado owiec, kiedy je z nagła pies obgoni, gniew 2165 2, 24| sobie, jakby przecknięci z głębokiego snu, przestępowali 2166 2, 24| głębokiego snu, przestępowali z nogi na nogę, drapali się 2167 2, 24| chyłkiem przebierał się z gromady, która kiej ta woda 2168 2, 24| rozlewała się po drodze i ginęła z wolna rozciekając się po 2169 2, 24| ulżyć złości, skłóciła się z Rochem, któren jej słowa 2170 2, 24| śpi, jedna tylko Józka, z zapuchłymi od płaczów oczami, 2171 2, 24| chałupę na naród i kryła się z nawrotem, że sama Jagustynka 2172 2, 24| pociągnęli do świadczenia.~Drogi z nagła opustoszały prawie 2173 2, 24| często ktoś się przemykał z chałupy do chałupy, baby 2174 2, 24| do chałupy, baby latały z ozorami, nowiny krążyły 2175 2, 24| nowiny krążyły kiej wrony z komina do komina, a w oknach 2176 2, 24| zniecierpliwienie rosło z godziny na godzinę, a nie 2177 2, 24| strażników pobił, wyrwał się z więzów i w cały świat poszedł, 2178 2, 24| karczmy po gorzałkę i że z komina Borynowego sielnie 2179 2, 24| się kurzyło, miarkowali z tego, co jakąś warzę la 2180 2, 24| przejechała wójtowa bryka z pisarzem i strażnikami, 2181 2, 24| niepodobne do wiary...~Noc się z wolna zrobiła ciemna i dość 2182 2, 24| żaden sposób znaleźć wyjścia z męczącej zagadki... We wszystkich 2183 2, 24| nie dowiedział, tyle jeno z tych deliberacji wyszło, 2184 2, 24| nikto nie wiedział, co się z Jagną dzieje, bo stara odpędzała 2185 2, 24| Kłębowa i Sikorowa zaraz z wieczora poszły do niej 2186 2, 24| wieczora poszły do niej z dobrym słowem wziąwszy coś 2187 2, 24| przykazał, bez szemrania i z cierpliwością.~Juścić, że 2188 2, 24| frasunki, jakie dzień każdy z osobna przynosi.~Przyszedł 2189 2, 24| nie rozbłyskało - śniegi z wolna topniały albo podmiękłe, 2190 2, 24| przyogarniano nieco izby, a z każdego prawie domu ktosik 2191 2, 24| objęła świat, bo deszcz jakoś z północka ustał, a oni jeszcze 2192 2, 24| na przypiecku postękując z cicha.~Antka też jakby nie 2193 2, 24| tak zapiekłą miała duszę z żałości i jakby na kamień 2194 2, 24| zgoła inna podniesła się z tej martwicy, twarz miała 2195 2, 24| przystygłą, że jakoby kto z drzewa wyrzezał, jeno oczy 2196 2, 24| opadła przy tym do cna z ciała, że szmaty wisiały 2197 2, 24| zadusiła w całunkach i wraz z nimi buchnęła długim, słodkim 2198 2, 24| przewiedzieć, co się tam z Boryną dzieje... boć dobrze 2199 2, 24| rozdeptane, gasiła je w sobie z rozmysłem, siłą przypominków 2200 2, 24| mroźne a tak rzeźwe, człek z lubością nim dychał. Poweselał 2201 2, 24| chciała ostać sam na sam z duszą własną i Bogiem, przyklękła 2202 2, 24| całego narodu kajała się z win wszelkich, bo juści, 2203 2, 24| przepalał żar próśb i błagań, z duszy jakby raną otwartą 2204 2, 24| skrusze, a często gęsto i z płakaniem przystępował do 2205 2, 24| pod popiół, którym ksiądz z głośną modlitwą pokutną 2206 2, 24| już całkiem w pomoc Bożą.~Z podniesioną głową odpowiadała 2207 2, 24| ten pies zawsze krążyła z dala i żałośnie, ogarniała 2208 2, 24| a tak pamiętliwe, jakby z jej serca wyrosło, z jej 2209 2, 24| jakby z jej serca wyrosło, z jej krwi było. Roześmiała 2210 2, 24| ganek, Łapa się doń rzucił z takim skowytem radosnym, 2211 2, 24| do izby, do nóg mu padła z płaczem, wzruszona jego 2212 2, 24| przypomnieniami bijącymi z każdego kąta tej chałupy 2213 2, 24| Józka~ci krzywą nie jest. Z tym i poszła rozmyślając 2214 2, 24| dnia przychodzą i do zgody z Jagną naglą starego, że 2215 2, 24| dobrodzieja gospodarz chodził wraz z Dominikową, która wczoraj 2216 2, 24| zeszłam na dziadówkę, to i z litości ludzkiej żyć muszę.~ 2217 2, 24| mnie opatrzył, tom wzięła, z głodu mrzeć nie będę ni 2218 2, 24| chwycił czapkę i uciekł z chałupy.~Długo nie mógł 2219 2, 24| ostatnią jałówkę i przepijał z kompanami ,bo stowarzyszył 2220 2, 24| kompanami ,bo stowarzyszył się z najgorszymi we wsi, przystali 2221 2, 24| na darmo, próżno i Kłąb z czystego przyjacielstwa 2222 2, 24| jakieś zatracenie, kieby z tego pagórka spadzistego, 2223 2, 24| mocniej, a że przy tym i kowal z cicha podjudzał, to z wolna 2224 2, 24| kowal z cicha podjudzał, to z wolna odstręczali się nawet 2225 2, 24| przyjaciele, omijali go z dala, pierwsi głośno powstając 2226 2, 24| jakby na złość wszystkim, z Jagną nie zaprzestał, kochanie 2227 2, 24| Antkowej pomocy przy ożenku z Nastką.~Jaguś wychodziła 2228 2, 24| o zmierzchu widział się z nią i ani słówkiem nie wspomniała!~- 2229 2, 24| twarzy stanęło mu w oczach z taką mocą, że cofnął się 2230 2, 24| strwożony, zadygotał cały z przerażenia, nie mógł się 2231 2, 24| strachliwie, chyłkiem poniósł się z nawrotem.~Nie mógł potem 2232 2, 24| czego się ulęknął, co się z nim stało, zupełnie jak 2233 2, 24| następnych nie mógł się z nią zobaczyć, choć całe 2234 2, 24| ubrany w komżę, siedział z boku ołtarza z książką w 2235 2, 24| siedział z boku ołtarza z książką w ręku i raz w raz 2236 2, 24| głosy, ścichały organy i z chóru, jakoby gdziesik spod 2237 2, 24| zaś nic nie słyszał, bo z wolna zapomniał, po co przyszedł 2238 2, 24| otworzył oczy, spotykał się z oczami księdza; któren nań 2239 2, 24| wyższy był nad drugie i już z dala widny, a tak świdrował, 2240 2, 24| zapominał o wszystkim; przecknął z nagła:~Wisi na krzyżu Pan, 2241 2, 24| zahuczał kościół, że jakby z jednej, niepojętej jakiejś 2242 2, 24| zatrzęsły, naród porwał się z klęczek, zakłębił i rozgrzmiał 2243 2, 24| te słowa leciały na niego z hukiem, jakby cały kościół 2244 2, 24| wyjścia, ludzie mu się usuwali z drogi, że kieby ulicą z 2245 2, 24| z drogi, że kieby ulicą z nagła uczynioną przechodził, 2246 2, 24| prędko, by nie paść trupem z męki, by uciec z tych oczów 2247 2, 24| trupem z męki, by uciec z tych oczów szarpiących, 2248 2, 24| wietrzna, topole przyginały się z szumem, że niekiedy gałęź 2249 2, 24| zapamiętałość, że ostro ruszył z powrotem do wsi.~Kościół 2250 2, 24| dookoła stawu i spoglądał z uwagą na pręgi świateł, 2251 2, 24| chlustały gdzieniegdzie z okien na śnieg przemiękły 2252 2, 24| ogniem, że do pierwszej z brzega chałupy poszedł, 2253 2, 24| jeno stara Gołębowa prosto z miejsca wywarła na niego 2254 2, 24| jak tego psa przegoniła z chałupy. ~Ani słówkiem nie 2255 2, 24| i pomiarkowanie, co się z nim dzieje. Powlókł się 2256 2, 24| ruszyć się nie mógł i wyrwać z tych płotów i sadów, i świateł! 2257 2, 24| niewytłumaczonym strachem.~Z głęboką trwogą spozierał 2258 2, 24| dna słuchał, że od domów, z cieniów wszystkich, z pól, 2259 2, 24| domów, z cieniów wszystkich, z pól, spod samego nieba, 2260 2, 24| Sprawiedliwie! - szeptał z najgłębszą pokorą, pełnią 2261 2, 24| mocą wsi potężną.~Światła z wolna gasły jedno po drugim, 2262 2, 25| nocy, zaś niekiedy, jeśli z burych topieli wyjrzało 2263 2, 25| utytłany, błotem ociekły i z zimna skamlący:~Matyjasiło 2264 2, 25| można było sobie dać rady z wodą, waliła bowiem z pól, 2265 2, 25| rady z wodą, waliła bowiem z pól, pełno jej było po rowach, 2266 2, 25| wszelkie światłości; nawet z wieczora mało w której chałupie 2267 2, 25| jaśniały szybki i brzęczały z cicha prześpiewywane Gorzkie 2268 2, 25| na tartaku, paru zwoziło z lasu drzewo dla młynarza, 2269 2, 25| przyprawę.~To juści, że z tych różnych różności rodziły 2270 2, 25| bych na drugich wywrzeć z nawiązką to, co go na wnątrzu 2271 2, 25| kiej wapory smrodliwe biją z tającej ziemie, to i najpierwej 2272 2, 25| przygrzeje, bych można wyjść z pługiem; na role, to i biedy 2273 2, 25| przed chałupami, ludzie z zadartymi głowami tęskliwie 2274 2, 25| dzieci, wszystkie biegały z wrzaskiem po drogach, kiej 2275 2, 25| drogi zaś widziały się jakby z topionego złota uczynione, 2276 2, 25| domem i rad rozprawiał nawet z nieprzyjacioły.~Milknęły 2277 2, 25| kobiety wyłaziły na przyzby z kądzielami, nawet dzieciątka 2278 2, 25| w kołyskach na słońce, a z otwartych obór rozlegały 2279 2, 25| bydlątek, konie rżały rwiąc się z uździenic na świat, gęsi 2280 2, 25| świat, gęsi zaś uciekały z jaj i przekrzykiwały się 2281 2, 25| jaj i przekrzykiwały się z gęsiorami po sadach, koguty 2282 2, 25| po drogach ganiając wraz z dziećmi po błocie.~Naród 2283 2, 25| pierwszą przylaszczkę i latał z nią po chałupach, że oglądali 2284 2, 25| oglądali ów blady kwiatuszek z podziwem głębokim, bych 2285 2, 25| zwiesna się zaczyna, jako wnet z pługami ruszą na pola, więc 2286 2, 25| pługami ruszą na pola, więc z trwogą tym większą spoglądano 2287 2, 25| spoglądano na chmurzące się z nagła niebo, a ze smutkiem 2288 2, 25| deszcz począł mżyć!... A z wieczora mokry śnieg tak 2289 2, 25| narastały kiej te wody płynące z morza wielgachnego, że ani 2290 2, 25| że płakać się ano chciało z tęskności niezmożonej, nikto 2291 2, 25| głuchy wiatr i bił wraz z deszczem w poczerniałe chałupy.~ 2292 2, 25| cicho od ludzi, tylko wiater z szumem przemiatał po błocie, 2293 2, 25| znowu staw barował się ano z pękającymi lodami, bo raz 2294 2, 25| rozlegał i grochot, i wody z krzykiem wychlustywały na 2295 2, 25| pod trepami, tak biegali z wieścią po chałupach, 2296 2, 25| po chałupach, przystawali z nią po drogach, schodzili 2297 2, 25| Długo ich widać nie było z powrotem, nie było chałupy, 2298 2, 25| nie było chałupy, żeby z niej ktosik nie wypatrywał 2299 2, 25| co ino mogła, biegała ano z pyskiem kaj jeno chcieli 2300 2, 25| oczy sprawdziła, że już z dobre pół włóki chłopskiego 2301 2, 25| powołując się na Jagustynkę, z którą się była sielnie stowarzyszyła 2302 2, 25| różnych po chałupach poszła z nimi do Borynów.~Właśnie 2303 2, 25| w izbie czeladnej, Józka z Witkiem obierali ziemniaki, 2304 2, 25| wszystko opowiadać pilnie, a z dobrą przykładką.~Nie ozwał 2305 2, 25| ano od dnia pogodzenia się z żoną, na co tak rychło się 2306 2, 25| wiedział o jej schodzeniach się z Antkiem. Nie pilnował jej 2307 2, 25| jensi jeszcze przebąkiwali z cicha, że pewnie zapis Jagusi 2308 2, 25| radził, ale ona i tej pary z gęby nie puściła przed nikim, 2309 2, 25| już prawie nie wychodziły z chałupy, że nieraz i sypiały 2310 2, 25| że nieraz i sypiały razem z dziadkiem, tak je bowiem 2311 2, 25| piekło, co dnia się bijają z chłopami i co dnia razem 2312 2, 25| obcy i głuchy, że zamierała z bojaźni jako ten ptaszek, 2313 2, 25| wsadzą.~To i nie dziwota, że z tego wszystkiego garnęła 2314 2, 25| biegała na każde zawołanie z bijącym sercem a radością, 2315 2, 25| radością, a jeno szła jakby z musu niewolenia, a i bez 2316 2, 25| strasznym kiej ten zbój z lasów; jakże, sam ksiądz 2317 2, 25| słuchając jego głosu, zamierała z przerażenia, bo widziało 2318 2, 25| ramionach, jakby piorunem z nagła rażona, pozwalała 2319 2, 25| jej nie padała mu do nóg z onej uciechy niepowściągliwej, 2320 2, 25| co to do proga śmierci z lubością wiedzie, ni razu 2321 2, 25| podwórze, robiła od niechcenia, z przykazu jeno, spoglądając 2322 2, 25| był.~- Dyć czekam na cię z godzinę - szepnął z wymówką.~- 2323 2, 25| cię z godzinę - szepnął z wymówką.~- Mogłeś nie czekać, 2324 2, 25| wiatr pociągał od lasów i z szumem bił w sady.~Przygarnął 2325 2, 25| Gorzałka jedzie od ciebie kiej z kufy! - szepnęła odchylając 2326 2, 25| szepnęła odchylając się z obrzydzeniem:~- Bom pił, 2327 2, 25| oddała całunki, to jakby z musu, i jeśli odrzekła to 2328 2, 25| go zapiekło, szepnął z wyrzutem bojaźliwym:~- Przódzi 2329 2, 25| serce, się zatrząsł cały z bólu, i złość, pełna wyrzutów 2330 2, 25| ksiądz wypomniał i wygnał z kościoła kiej zbója, za 2331 2, 25| porwała, że rzucił się do niej z pięściami, ale opamiętał 2332 2, 25| mój, Jantoś! - krzyknęła z mocą zrozumiawszy z nagła, 2333 2, 25| krzyknęła z mocą zrozumiawszy z nagła, co się stało, ale 2334 2, 25| nawrócił, rzuciła się za nim z rozpaczą, zabiegła drogę 2335 2, 25| słowa poleciał, a ona padła z płaczem okropnym, jakby 2336 2, 25| niesprawiedliwość; serce rozpękało z bólu, dusiła się w sobie 2337 2, 25| powróci, i tu miłowanie dawne, z nagła zmartwychwstałe, zwaliły 2338 2, 25| Na ganku zetknęła się z Kłębiakiem, któren jeno 2339 2, 25| tak biegali po chałupach z nowiną.~Juści, rzecz była 2340 2, 25| że cala wieś przycichła z nagła, jak kieby piorun 2341 2, 25| Jakoż przeszedł Winciorek z kulawym Grzelą; przeszedł 2342 2, 25| przeszedł Caban Michał z Frankiem Bylicą, stryjecznym 2343 2, 25| przeszedł Socha; przeszedł Walek z krzywą gębą, Wachnik Józek, 2344 2, 25| którym się palił ogień, a z boku stojał Kłąb, cosik 2345 2, 25| zaś rosła w czekających z minuty na minutę, w końcu 2346 2, 25| jako gotowi się jeszcze z dworem pogodzić, a resztę 2347 2, 25| był tak rozsierdził wraz z komornikami i drugą biedotą, 2348 2, 25| gasił, ale musiał otworzyć i z trwogą patrzył na walącą 2349 2, 25| kupili się gęsto poredzając z cicha i wyczekując, kto 2350 2, 25| cicha i wyczekując, kto i z czym pierwszy wystąpi...~ 2351 2, 25| środek skoczył i ostro, z miejsca zaczął pomstować 2352 2, 25| bitkowy szał ogarniał, to z całej mocy krzyczał na końcu:~- 2353 2, 25| srogo, a że radzili głośno i z gorącością niemałą, to niejednemu 2354 2, 25| podpili, przestygli mocno z zawziętości i zaczęli się 2355 2, 25| zawziętości i zaczęli się z wolna rozchodzić nic nie 2356 2, 25| postanowiwszy.~Mateusz zaś wraz z Kobusem i Antkiem, któren 2357 2, 25| jeszcze gospodarzy, wspólnie z nimi uradzili coś na jutro 2358 2, 25| szronu, ale jakoś zaraz z północka gwiazdy się skryły, 2359 2, 25| żałośnie, serca truchlały z trwogi, przerażających przeczuć 2360 2, 25| mu bronił Jambroży wespół z organistą, sklął ich, chciał 2361 2, 25| nawet bić i swoje robił z całej mocy.~Dzwon zaś bił 2362 2, 25| karczmę, gdzie już stojał Kłąb z niektórymi gospodarzami.~ 2363 2, 25| wsi.~- Na las! Kto ino ma z czym, kosę, to z kosą, cepy, 2364 2, 25| ino ma z czym, kosę, to z kosą, cepy, kłonice, siekiery, 2365 2, 25| wrzawa.~Ale przycichało z wolna, bo zawziętość przejmowała 2366 2, 25| zasłuchany w głosy, jakie z niego idą, i w te bełkoty 2367 2, 25| las nasz tnie, dwór nikomu z naszych roboty nie dawał, 2368 2, 25| się zakołysał, rozpękł i z krzykiem każden w dyrdy 2369 2, 25| czekał Boryna w saniach wraz z Płoszką, Kłębem i co pierwszymi.~ 2370 2, 25| ciągnęły Płoszki, ilu ich było z trzech chałup, ze Stachem 2371 2, 25| i w trwożnym milczeniu, z tłumionym krzykiem rozpaczy 2372 2, 25| rozwiedli się w szeroką ławę i z wolna, w milczeniu wpierali 2373 2, 25| drzewo się jakieś chwiało i z nagła, kiej ten ptak zdradnie 2374 2, 25| swoich, biło gałęziami i z jękiem śmiertelnym padało 2375 2, 25| jakich padało!~Las marł z jękiem, drzewa padały ciężko 2376 2, 25| czasem stado wron przeciągało z krakaniem nad tym polem 2377 2, 25| zwierz jaki wysuwał się z gęstwiny, stawał na skraju 2378 2, 25| padających, a dojrzawszy ludzi z bekiem uciekał.~A chłopi 2379 2, 25| lecieli drudzy, kto był z kijem, kto znów groźnie 2380 2, 25| migotał, a inszy jeszcze z prostą gałęzią, a jak kobiety, 2381 2, 25| a jak kobiety, to prosto z pazurami i wrzaskiem, a 2382 2, 25| las się rozległo:~- Ludzie z Modlicy! ludzie z Rzepek 2383 2, 25| Ludzie z Modlicy! ludzie z Rzepek i skąd to jeszcze 2384 2, 25| Zabierzta, co wasze, i idźta z Bogiem, rąbać wzbraniamy, 2385 2, 25| któren by nie usłuchał, z całym narodem miał będzie 2386 2, 25| zbierać i kupić się do się z pomrukiem gniewnym, a zwłaszcza 2387 2, 25| w kłótniach sąsiedzkich z Lipczakami, to wyklinali 2388 2, 25| poukładane sążnie, a baby, z Kozłową na przedzie, dojrzawszy 2389 2, 25| przedzie, dojrzawszy budy zbite z desek na kraju poręby pognały 2390 2, 25| kilkanaście koni wypadłych z lasu jechało im na karkach...~ 2391 2, 25| na porębę ostro i zaraz z miejsca dopadłszy kobiet 2392 2, 25| cepach, widły przy widłach i z krzykiem ogromnym runęli 2393 2, 25| smagane cepami stawały dęba i z kwikiem nawracały ponosząc, 2394 2, 25| wszystkich stron i wyrwało z konia, że kiej ten kierz, 2395 2, 25| Skłębiło się wtedy wszystko z nagła, jak kiedy wicher 2396 2, 25| kromie pięści walących z wściekłością, a czasem jakiś 2397 2, 25| czasem jakiś wydzierał się z kupy i uciekał kiej oszalały, 2398 2, 25| oszalały, ale nawracał wnet i z nowym krzykiem, z nową wściekłością 2399 2, 25| wnet i z nowym krzykiem, z nową wściekłością rzucał 2400 2, 25| bo dworscy pozeskakiwali z koni, nie ustępując ani 2401 2, 25| zadzierzysty i swoje sprawy z Lipcami mający, to pierwszy 2402 2, 25| nieprzytomny. Skoczył doń któryś z Wachników i trzasnął go 2403 2, 25| że jeno ozwarł ramiona i z tym słowem "Jezus!" rymnął 2404 2, 25| całej wodził się za łby z Rzepczakami, ale nim się 2405 2, 25| się doń dobrał, opadły go z wrzaskiem baby, przechwyciły 2406 2, 25| przygiąwszy do ziemi wodziły się z nim - jako te kundle, kiej 2407 2, 25| ułapił, dusił i taczał się z nim po śniegu, a baby dopadały 2408 2, 25| śniegu, a baby dopadały z boków i darły za kudły.~ 2409 2, 25| przeparli dworskich, paru już z nich leżało pokrwawionych, 2410 2, 25| nic nie baczył, jeno prał z całą wściekłością.~Porzucali 2411 2, 25| zwarli się na moc, chłop z chłopem, pięść na pięść, 2412 2, 25| ponosił, a zwłaszcza Kobus z Kozłową widzieli się całkiem 2413 2, 25| ano przepierali jeszcze, a z coraz większym krzykiem 2414 2, 25| powietrza i wnet dojrzał, co się z ojcem dzieje.~Zatoczył dookoła 2415 2, 25| nie wiedząc zgoła, co się z nim dzieje, naraz rozległ 2416 2, 25| Zabili!~ myśleli, mu się z nagła w głowie popsuło.~ 2417 2, 25| ucichł, przypomniał sobie z nagła wszystko i rzucił 2418 2, 25| rzucił się do borowego. z krzykiem przerażającym i 2419 2, 25| krzykiem przerażającym i z takim szaleństwem w oczach, 2420 2, 25| krwią i swoją, bez czapki, z pozlepianym włosem, siny 2421 2, 25| środkiem drogi szły sanie z poranionymi, jaki taki jęczał 2422 2, 25| różności, a przechwalać się z przewagi i przekpiwać z 2423 2, 25| z przewagi i przekpiwać z pokonanych, gdzieniegdzie 2424 2, 25| poruszył ustami parę razy i z największym wysiłkiem szepnął:~- 2425 3, 26| dzień dźwigał się leniwie z legowisk mroków i mgieł 2426 3, 26| co rosy kapały rzęsiście z drzew pośpionych w mącie 2427 3, 26| czerwone.~Mgły się zakolebały z nagła, wzdęły i ruchający 2428 3, 26| już stawał i przepierał z blednącą nocą, która przywierała 2429 3, 26| kożuchem.~Niebo się rozlewało z wolna światłościami, zniżając 2430 3, 26| przesiąkłe rosą, wyleniały się z nocy; to stawy zamigotały 2431 3, 26| leda pacierz wyłupie się z tych zórz rozgorzałych i 2432 3, 26| się ździebko, przecykał z wolna, ale jeszczech się 2433 3, 26| lasów, rosy potrzęsły się z drzew.~ z tej omdlałej 2434 3, 26| potrzęsły się z drzew.~ z tej omdlałej szarości świtów, 2435 3, 26| omdlałej szarości świtów, z tych sennych jeszcze, omroczałych 2436 3, 26| Przenajświętszą - wystrzelił z nagła głos skowronkowy...~ 2437 3, 26| skowronkowy...~Wyrwał się gdziesik z roli, zatrzepotał skrzydłami 2438 3, 26| jął świergotać, jako ta z czystego srebra sygnaturka, 2439 3, 26| dalekich, wychylało się z przepaści i kieby ogromną, 2440 3, 26| dnia, że wszystko jakby z nagła padło w proch przed 2441 3, 26| światłości.~Mgły kiej wonne dymy z trybularzów biły z łąk ku 2442 3, 26| dymy z trybularzów biły z łąk ku rozzłoconemu niebu, 2443 3, 26| krewniaczka Kłębów.~Powracała ona z żebrów, na któren to chleb 2444 3, 26| jeszcze w kopania, a teraz ci z nawrotem do Lipiec ciągnęła 2445 3, 26| w łachmanach juści była, z kosturem dziadowskim w ręku, 2446 3, 26| kosturem dziadowskim w ręku, z tobołkami na plecach, obwieszona 2447 3, 26| wolnieć i już szła ciężko, z utrudzeniem, jeno tymi głodnymi 2448 3, 26| do wsi wynurzających się z wolna z mgielnych topieli, 2449 3, 26| wynurzających się z wolna z mgielnych topieli, do tych 2450 3, 26| radością opity niesie się z krzykiem w cały świat.~- 2451 3, 26| w słonecznym obleczeniu, z jutrzenkową i młodą gębusią, 2452 3, 26| jutrzenkową i młodą gębusią, z warkoczami modrych wód, 2453 3, 26| one kwietniowe poranki, a z rozpostartych rąk świętych 2454 3, 26| ciągnęły żurawiane klucze z klangorem radosnym, a sznury 2455 3, 26| człowiekowych, że dźwigały się z utrapień i ciemnic, poczynając 2456 3, 26| weselnego, aże same łzy leją się z oczu, aże dusza człowiekowa 2457 3, 26| czuła Agata kusztykając z wolna i żrąc spragnionymi 2458 3, 26| modlitwę, ocknęła stara z nagła padając na kolana.~... 2459 3, 26| palącą rosą, to porwała się z mocą i poszła, pilnie patrząc 2460 3, 26| słowo modlitwy, przypomniane z nagła...~Że zaś dzień był 2461 3, 26| chałupę mogła już dojrzeć z osobna. Młyn ano, którego 2462 3, 26| przechylonych, piaszczyste wydmy, z rzadka porosłe jałowcami, 2463 3, 26| jeszcze zagonów, zlazła z drogi na ścieżkę ciągnącą 2464 3, 26| na to uwagi wpatrując się z lubością i rozczuleniem 2465 3, 26| każden zagon, w każde pólko z osobna.~- Księże żyto, bujne, 2466 3, 26| ździebko.~Nachyliła się z trudem, dotykając drżącymi, 2467 3, 26| ździebeł i głaszcząc je z miłością, jakoby te włosy 2468 3, 26| Juścić, co Michał organistów z którymś organiściakiem. 2469 3, 26| spisie do Woli idą, kiej z tylachnymi koszykami... 2470 3, 26| nadeszli, rada wielce zagadać z nimi coś niecoś, ale chłopcy 2471 3, 26| Kłębowej! - odparł mocując się z biało-czerwonym ciołkiem, 2472 3, 26| Obejrzała się za nim z gospodarską lubością, ale 2473 3, 26| drodze: ciołek wyrwał się z rąk, skoczył na pole i podniósłszy 2474 3, 26| ku wsi na przełaj, a Żyd z rozwianym chałatem zabiegał 2475 3, 26| to ci wróci... szepnęła z kuntentnością przyglądając 2476 3, 26| każda kosteczka trzęsła się z osobna i serce tłukło się 2477 3, 26| wszystko urządzenie na świecie z woli Bożej pochodzi, a nie 2478 3, 26| potrzebne - gromnicę niesła z sobą, co ano wyprosiła 2479 3, 26| jakiegoś umarlaka, i buteleczkę z wodą święconą miała, i nowe 2480 3, 26| się tłumaczyła lękliwie z tych grzesznych nadziei.~ 2481 3, 26| drogą, trząsł się cały i z głuchym łoskotem pracował.~ 2482 3, 26| głuchym łoskotem pracował.~A z lewa staw świecił się ano, 2483 3, 26| przychylonymi olchami, trzepały się z krzykiem gęsi, na drogach 2484 3, 26| przeganiały stadami pokrzykując z uciechy.~Lipce ano siedziały 2485 3, 26| uciechy.~Lipce ano siedziały z obu stron stawu jak przódzi, 2486 3, 26| opłotkach.~Agata wlekła się z trudem, chyżo jeno biegając 2487 3, 26| gęsiąt żółciuchnych kiej z wosku, które przygarniała.~ 2488 3, 26| Przeszła most, pod którym woda z hukiem przewalała się na 2489 3, 26| stojąca pierwsza zaraz z brzega, była zamknięta i 2490 3, 26| krokiem, ledwie dychając z utrudzenia, a barzej i z 2491 3, 26| z utrudzenia, a barzej i z uciechy serdecznej.~Sunęła 2492 3, 26| musieli warzyć, bo kurzyło się z kominów, a gdzieniegdzie 2493 3, 26| kominów, a gdzieniegdzie z wywartych okien buchały 2494 3, 26| żaden wóz nie turkotał z opłotków ni poskrzypiwały 2495 3, 26| szybach; ściany jaśniały jakby z nowa pobielone; obejście 2496 3, 26| puszczały zielone warkocze z ogniłych łbów, to zaś pod 2497 3, 26| ścianami one lilije wyrastały z szarej ziemie bladymi kłami, 2498 3, 26| zwiesna siała się prosto z nieba i tętniąca była w 2499 3, 26| konfesjonale, kilkanaścioro ludzi z dalszych wsi siedziało w 2500 3, 26| zaraz spotkała się oko w oko z Jagustynką.~- Jagata! -


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5302

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL