| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] wzywajac 1 wzywal 4 wzywali 2 z 5302 za 1664 za- 1 zab 6 | Frequency [« »] 6068 na 5932 nie 5699 w 5302 z 4993 to 4437 ze 3727 do | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances z |
Tom, Rozdzial
3501 3, 32| zaś chłopy rozpytywały z cicha o folwarek spalony 3502 3, 32| Rychtyk, podobni do Olendrów z Grunbacha.~Szeptali oczy 3503 3, 32| wsiadał na bryczkę wraz z organistami.~Naród się rozbił 3504 3, 32| Naród się rozbił na kupy i z wolna pociągnął do wsi, 3505 3, 32| rozżarzały się zorze ogniste. Z łąk za młynem ruszały się 3506 3, 32| i cała procesja wsiąkała z wolna w pola, że jeno gdzieniegdzie 3507 3, 32| rozognione i jakby oszalałe z wrzasku, jęły usadzać swoich 3508 3, 32| rozłąki się zbyli, bo każden z całego serca cieszył się 3509 3, 32| poleciała do swoich, Józka też z Witkiem poniesła się, kaj 3510 3, 32| Ale cóż, choć ręce mdlały z utrudzenia i krzyż dziw 3511 3, 32| odstępował i pomagając zagadywał z cicha i rozżarzonymi ślepiami 3512 3, 32| przycierał się nieraz tak z bliska, jaże bezwolnie się 3513 3, 32| krzyczała rzucając się z grabiami. ~Ale wnet zapomniała 3514 3, 32| śpiesznie się rozbiegły.~Z obu izb drzwi stały wywarte 3515 3, 32| światła, że co chwila, jakby z niewytłomaczonego musu, 3516 3, 32| niewytłomaczonego musu, spozierały z dala na siebie.~Zaś potem, 3517 3, 32| wspólnie kolację, kręciły się z bliska siebie, ale żadna 3518 3, 32| ci tak! dobrze - syczały z cicha, prażąc się ślepiami, 3519 3, 32| cichy i ciepły; gwiazdy jeno z rzadka przebłyskiwały w 3520 3, 32| a bijące zapachami niby z trybularzówv rozżarzonych; 3521 3, 32| a każden kwiat czuć było z osobna i wszystkie razem 3522 3, 32| porznięte świetlistymi pręgami z okien bijącymi, mrowiły 3523 3, 32| gwarzącą.~Spotkała i brata z Nastusią: trzymali się wpół 3524 3, 32| niechcący na Marysię Balcerkównę z Wawrzkiem: gdziesik pod 3525 3, 32| po głosach i drugie, że z każdego cienia nad wodą, 3526 3, 32| odrosłe, a i to wodziły się z chłopakami, gżąc się a przeganiając 3527 3, 32| domem spotkała się oblicznie z Mateuszem; nie spojrzał 3528 3, 32| kiej to drzewo; wiódł się z Tereską trzymając ją wpół 3529 3, 32| baraszkujące po drogach, jęły się z nimi przemagać i krzyczeć 3530 3, 33| pogodnie; czerwone i ogromne, z wolna wtaczało się na wysokie 3531 3, 33| sadom i rymnął w gąszcze, że z wiśni posypał się ostatni 3532 3, 33| budziło do życia zaś gdziesik z ziemie, ze dna wszelkiego 3533 3, 33| boleści, jak wczoraj było; jak z jutrem przyjdzie, jak zawdy 3534 3, 33| dymy niekajś wykwitały z kominów, a tu i owdzie roznosiły 3535 3, 33| wyniesło się nad wschodem i z boku przez mrocznawe sady 3536 3, 33| wodach i rosy skapywały z dachów sperlonymi sznurkami, 3537 3, 33| powietrzu, boćki leciały z gniazd na żer, kokoty piały 3538 3, 33| radośnie skrzydłami, a gęsi z gęgotliwym krzykiem wywodziły 3539 3, 33| doili pośpiesznie krowy i z każdego obejścia wyganiali 3540 3, 33| płoty i drzewa, zaś owce z zadartymi łbami pobekując 3541 3, 33| pieskowe szczekania rwały się z ciężkich tumanów, znacząc 3542 3, 33| tydzień po powrocie chłopów z kreminału.~Wszystko już 3543 3, 33| Wszystko już w Lipcach wracało z wolna do dawnego, jakoby 3544 3, 33| niemałych, że naród, ochłonąwszy z trwogi, wyrzekając a żaląc 3545 3, 33| przewałęsał po wsi i przegadał z kumami, a zaś drugie spychali 3546 3, 33| ruszyła najpierwej, bo Filipka z płaczem pognała sześć starych 3547 3, 33| było co wstawić.~Któryś też z komorników ciągnął za rogi 3548 3, 33| ostre pazury, to Grzela z krzywą gębą, choć na ośmiu 3549 3, 33| Józek Wachnik, maciorę z prosiętami popędzał.~Ratowały 3550 3, 33| przedawać go pojechał.~Wozy się z wolna wytaczały jeden za 3551 3, 33| lub tęgi gęsior zasyczał z wasąga, a drugie piechty 3552 3, 33| Tereska żołnierka, która z jakąś sprawą przyszła do 3553 3, 33| chałupinie o jednej izbie z półsionką, gdyż drugą przy 3554 3, 33| okopconego komina.~Dojrzała ją z proga Nastka, że to ino 3555 3, 33| biegnąc ku niej.~Tereska z przełazu opowiadała, co 3556 3, 33| co poredzi, ale jak tu z gołymi rękoma iść do niego?~- 3557 3, 33| przywiózł wczoraj wieczorem z kancelarii - Co tam może 3558 3, 33| stoić?~Nastka wzięła jej z rąk zaczerniony papier i, 3559 3, 33| rozpostarła go na kolanach i znowu z niemałym trudem próbowała 3560 3, 33| brodę na pięściach patrzyła z lękiem na te jakieś kreski, 3561 3, 33| lękiem na te jakieś kreski, z których tyle jeno Nastka 3562 3, 33| nic mi do waju. Wróci twój z wojska, to i tak wszyćko 3563 3, 33| trocha i kryjąc się w cienie, z bojaźnią wpatrywała się 3564 3, 33| rozgłośnie spod pierzyny. Z nieśmiałością przesunęła 3565 3, 33| siedziała przed kuchnią z kierzanką między kolanami, 3566 3, 33| słońce wyłaziło za budynków. ~Z księżego podwórza, płotem 3567 3, 33| a rzeźwe ciepła buchało z pól, sady rozkwitłe pławiły 3568 3, 33| obwalone kwiatem wynosiły się z zieleni kiej białe chmury 3569 3, 33| opylone zorzami; pszczoły z cichuśkim brzękiem leciały 3570 3, 33| kwiatowy, to stado wróbli z niemałym wrzaskiem spadało 3571 3, 33| niemałym wrzaskiem spadało z drzew na płoty.~Teresce 3572 3, 33| Teresce naraz łzy się puściły z oczu i ciurkiem pociekły.~- 3573 3, 33| Michał.~- Nie cygań. Wuj się z tobą rozmówi, no...~- Ja 3574 3, 33| Kłębową, a tu proboszcz stoi z brewiarzem, rozgląda się 3575 3, 33| Tereska oddała jej węzełek z jajkami, a podejmując za 3576 3, 33| kawę jął czytać.~Słuchała z zamierającym sercem, bo 3577 3, 33| swój powrót na żniwa, razem z Kubą Jarczykiem z Wólki 3578 3, 33| razem z Kubą Jarczykiem z Wólki i z Grzelą Borynowym. 3579 3, 33| Kubą Jarczykiem z Wólki i z Grzelą Borynowym. List był 3580 3, 33| nie wiedział, co się stało z Maciejem.~Zaś Tereskę te 3581 3, 33| paciorkami.~- Jak się to cieszy z powrotu chłopa! - szepnęła 3582 3, 33| rzęsistszy grad posypał się z oczu. Uciekła biedota, aby 3583 3, 33| sierota? co? - wyrzekała z bezradną żałością.~Juści, 3584 3, 33| chałupie była jeno Jagustynka z Józką: płótno zmoczone rozpościerały 3585 3, 33| prawda, jeno że ten grób z chłopem i dzieciskami lepszy 3586 3, 33| to kochanie sponiewiera i z chałupy wygna, kaj to pójdziesz? 3587 3, 33| siekierkę kijek! Zlecisz z woza, to biegnij potem za 3588 3, 33| biegnij potem za rozworą z wywieszonym ozorem! pod 3589 3, 33| taki żal za Mateuszem, że z rykiem tłukła się po bruździe 3590 3, 33| kłótnia.~Juści: to wójtowa z Kozłową przezywały się od 3591 3, 33| zagadując niekiedy do chłopa z Modlicy siedzącego w ganku, 3592 3, 33| ganku, któren jaże tupał z uciechy, pokrzykując judząco 3593 3, 33| coraz barzej, zaś Kozłowa z rozmysłu nieco przycichała 3594 3, 33| Nie ma tygodnia; by mi co z chałupy nie zginęło! Kokoszki 3595 3, 33| chlasnęła ją kijem przez pysk i z dzikim kwikiem w kudły się 3596 3, 33| Czasem ktosik wyrywał się z kupy, czasem i wszystkie 3597 3, 33| wyszło i paru pacierzy, wójt z zapuchłym pyskiem wraz z 3598 3, 33| z zapuchłym pyskiem wraz z kobietą, też niezgorzej 3599 3, 33| więc jak się byli podnieśli z bitki ni ździebka się nie 3600 3, 33| że ledwie ją poznawali. Z gołym łbem jechała, włosy 3601 3, 33| Bartek pociotkiem jej wypadał z matczynej strony. W chałupie 3602 3, 33| troje dzieci przywiezionych z Warszawy.~Tuliły się do 3603 3, 33| drzwi, już w dyrdy poleciała z nowinami.~U Gołębiów jeno 3604 3, 33| Bylicowego zięcia. Właśnie wraz z nim penetrował rozwaloną 3605 3, 33| zapatrzone, że jeno niekiedy z trześni Bylicowych spadał 3606 3, 33| do cna, samo próchno, nic z tego nie postawi, to darmo...~- 3607 3, 33| Dokupcie na całą chałupę, z tego gnoju nie wybierze 3608 3, 33| to sobie stawiajcie, ja z próchna nie poredzę - rzucił 3609 3, 33| Nadeszła na to Weronka z dzieckiem na ręku i jęła 3610 3, 33| Przeciech coś by drzewa dostał z naszego lasu... juści, żeby 3611 3, 33| zbieraniny wzbronili. Poczekajcie z chałupą do końca sprawy! - 3612 3, 33| znajdzie.~Osłupieli stając z rozdziawionymi gębami, aż 3613 3, 33| Na lewo się wziął zaraz z miejsca, ścieżką wiodącą 3614 3, 33| rad przystawał poredzajac z chłopami o wójtowej bitce, 3615 3, 33| a niejedna matka rada by z nim przepiła choćby całego 3616 3, 33| szły wszystkie zabiegi, z matkami pił, z córkami jamorował, 3617 3, 33| zabiegi, z matkami pił, z córkami jamorował, a od 3618 3, 33| dziewuchy.~A zimą zmówił się był z Tereską i żył z nią prawie 3619 3, 33| się był z Tereską i żył z nią prawie na oczach wszystkiej 3620 3, 33| pilnował - prześmiewał się z przyjacioły jakoś wkrótce 3621 3, 33| już przykrzyła mu się i z wolna od niej odstawał.~ 3622 3, 33| se po drodze pożartować z dzieuchami a uszczypnąć, 3623 3, 33| śliczniejsza! - szepnął z podziwem.~Ugięta była do 3624 3, 33| niego skrzącymi ślepiami z taką mocą, że dreszcze go 3625 3, 33| chciwymi rękoma.~Wyrwała mu się z gniewem.~- Poniechaj, bo 3626 3, 33| swojej żołnierki wróć se z jamorami... wysługuj się, 3627 3, 33| powiedziała, co czuła i z czym się już cały tydzień 3628 3, 33| Gniew nim miotał na przemian z podziwem. Jakże, zawdy była 3629 3, 33| gotów go jeszcze wypomnieć z ambony! Z taką to i człowiek 3630 3, 33| jeszcze wypomnieć z ambony! Z taką to i człowiek flaczeje. 3631 3, 33| człowiek flaczeje. Psiakrótka z tymi babami! - srożył się 3632 3, 33| smutne, ledwie co obeschłe z płaczu.~- Czegoś to buczała?~ 3633 3, 33| cherlawe i wymiękłe... Ni to z pierza, ni z mięsa! Gnat 3634 3, 33| wymiękłe... Ni to z pierza, ni z mięsa! Gnat rozkwaszony. 3635 3, 33| opięte, a ilekroć spotkał się z nimi, odwracał głowę i klął 3636 3, 33| nimi, odwracał głowę i klął z cicha:~- Wytrzeszcza ślepie 3637 3, 33| już ochotę krzyknąć, by mu z oczu ustąpiła.~- Żeby to 3638 3, 33| Kłęby pogadywali o powrocie z wojska Grzeli Borynowego.~- 3639 3, 33| Nie wiecie to? Dyć razem z Jaśkiem Tereski i Jarczakiem 3640 3, 33| Jaśkiem Tereski i Jarczakiem z Woli.~- Na żniwa się obiecują. 3641 3, 33| obiecują. Tereska latała dzisia z listem do organisty, bych 3642 3, 33| niej, chociaż mi powinowata z ojcowej strony, ale żeby 3643 3, 33| Agata, siedząca pod płotem z miseczką na kolanach.~- 3644 3, 33| ino patrzeć, jak do której z wódką poślesz - żartował 3645 3, 33| kapusty we wianie; Franka z przychowkiem; Marysia zbyt 3646 3, 33| jaże się gołębie porwały z dachów.~- Prawdę mówię. 3647 3, 33| złotówkę. Po dydku i już z ojcowym litkupem je przedają. 3648 3, 33| jeno zza węgłów patrzą, czy z której strony swaty nie 3649 3, 33| ciągną Widziałem, które i z dachów, zapaskami powiewały 3650 3, 33| zapłacił, ale jemu włos z głowy nie spadnie. Z urzędnikami 3651 3, 33| włos z głowy nie spadnie. Z urzędnikami się zna, to 3652 3, 33| szepnął stary podnosząc się z ławy.~Podnieśli się wraz 3653 3, 33| zadrzemać, powlókł się do dołu z ziemniakami.~Zaś potem cosik 3654 3, 33| mnie się łoni ulęgła... z mlecznego gatunku. Może 3655 3, 33| Jezus pozwoli dożyć, to mi z nowego oddacie. Wziąć od 3656 3, 33| poredzę.~- Weźcie, dyć jeszcze z pół rubla dołożę, weźcie - 3657 3, 33| bierzcie, do równa - supłała z węzełka dodając po dziesiątce - 3658 3, 33| każdy grosik pruła sobie z wnętrzności.~Pieniądze dziwnie 3659 3, 33| słońcu. Przymrużał oczy z lubości, grzebiąc między 3660 3, 33| będę, co?... Słabam, już z dnia na dzień końca czekam. 3661 3, 33| pokrótce... - jąkała nieśmiało, z bijącym sercem oczekiwania, 3662 3, 33| powinna, zaś Kłębom, niby to z przyjacielstwa, też mówili:~- 3663 3, 33| opowiedział jej o dzisiejszym z Agatą. Spać się już położyli, 3664 3, 33| rozkołysane. Sady się chwiały z poszumem, gęsto trzęsąc 3665 3, 33| pastwisk śpiewy się niesły z wiatrem. W kuźni dzwoniły 3666 3, 33| się od czerwieni.~Kłębowa z córkami też tam pociągnęła, 3667 3, 33| tam pociągnęła, zaś Kłąb z Mateuszem i chłopakami wzięli 3668 3, 33| psubratów! bij! - krzyknął z nagła ogromnym głosem, podniósł 3669 3, 33| milczeniu zgrozy, jakby z grobu wyszli.~- Każdemu 3670 3, 33| Pewnie. Zginął, a drugie się z tego pożywią - westchnął.~- 3671 3, 33| mu przeznaczone, nie...~I z tym się rozeszli.~Zaś drudzy 3672 3, 33| może by i pomarł prosto z głodu, gdyby nie Witkowe 3673 3, 33| stronę.~Chociaż to jeno z Kozłami była sprawa, ale 3674 3, 33| zabiegał. Górę też wziął zaraz z miejsca, bo więcej niźli 3675 3, 33| leżał ciężko chory i księdza z Panem Jezusem sprowadzali 3676 3, 33| co już przedała maciorę z prosiętami na lekowanie 3677 3, 33| ich stronie, a nawet jeden z pomniejszych gospodarzy, 3678 3, 33| niejeden radził jeszczek, by z wójtem nie zadzierali, bo 3679 3, 33| niczego nie wskórają.~Nowe z tego wychodziły historie, 3680 3, 33| niepowściągliwy, łacno się z pięściami ponosił, a baby 3681 3, 33| przebierały.~Więc jeno wrzaski z tego szły i gniewy, bo cóż? 3682 3, 33| wójtowi?~Nawet już Żyd się z nich prześmiewał i na bórg 3683 3, 33| Oto Płoszka zmówił się z młynarzem i wraz otwarcie 3684 3, 33| domyślnie.~- Niech jadą z Bogiem!... co wama do nich? - 3685 3, 33| karczmie przed szynkwasem z dziesięciu Niemców popijało.~ 3686 3, 33| Dopiero Mateusz, któren z Żydami poredził szwargotać, 3687 3, 33| A Adam Kłębiak szepnął z zapalczywością:~- Pchnę 3688 3, 33| Pchnę w kałdun tego j z brzega, zwali me, to pierzta 3689 3, 33| poczuwszy groźby, wzięli antał z piwem i prędko się wynieśli 3690 3, 33| piwem i prędko się wynieśli z karczmy.~- Te, pludry, nie 3691 3, 33| Stacho Płoszka.~- Psiakrew z taką sprawą! - zaklął Mateusz 3692 3, 33| medytować i rozważać, co by z takiego somsiedztwa mogło 3693 3, 33| Przypierali kowala, bo z Niemcami się już zwąchał 3694 3, 33| Lasu przeciek teraz, dopóki z nami w procesie, ciąć mu 3695 3, 33| szli po radę. Nie poredził: z pustego nie naleje.~- Kto 3696 3, 33| napominać, a to Balcerkowa z Gulbasem kudłów sobie nastrzępili 3697 3, 33| najgorzej.~Szymek powrócił z drugimi, Jędrzych wyzdrowiał, 3698 3, 33| za nogi, jak przystało, z pokorą podjęli, ale się 3699 3, 33| ludźmi. - Cała wieś się z nas prześmiewała...~A Dominikowa 3700 3, 33| wywołać i prowadzić się z nią na ogrody.~Na wsi się 3701 3, 33| nie ukryje, dobrze wiedzą, z czego się kurzy i kaj, to 3702 3, 33| kurzy i kaj, to i zgorszenie z tych grzesznych jamorów 3703 3, 33| niczego nie żałuje i zwozi z miasta, co ino może, we 3704 3, 33| wyglądał. W chałupie też się z wolna rozprzęgało. Mogła 3705 3, 33| niech jeno Antek powróci, a z nim się często porachuje.~- 3706 3, 33| odkrzykiwał zuchwale.~Jaże cierpła z gniewu, bić by jeno ten 3707 3, 33| dnia pod koniec maja ksiądz z organistą pojechali na odpust, 3708 3, 33| zaś Jambroży tak się spił z Niemcami, które często zaglądały 3709 3, 33| bramy stojała mała kapliczka z figurą Matki Boskiej. Każdego 3710 3, 33| do obór ściągały; od wsi, z pól, z miedz już niedojrzanych 3711 3, 33| ściągały; od wsi, z pól, z miedz już niedojrzanych 3712 3, 33| że to opóźniali się z nutą niektóre.~A nawet raz 3713 3, 33| stada gołębie i krążąco, z wolna unosiły się ku niebu 3714 3, 33| drogach.~Hanka powracała jeno z dzieckiem na ręku i srodze 3715 3, 33| spowiedzi, tak prawdę powiem... Z Antkiem jest źle! z pewnością 3716 3, 33| powiem... Z Antkiem jest źle! z pewnością ciężko go zasądzą, 3717 3, 33| gorąco upewniać, jako teraz z prostego przyjacielstwa 3718 3, 33| źrebak gonił się w opłotkach z Łapą, a chłopaki rajcowały 3719 3, 33| się wygada, może się wyda, z czym przyszedł - myślała 3720 3, 33| niepoznaki. Grzela wróci z wojska, to spłaciłby z ojcowizny, 3721 3, 33| wróci z wojska, to spłaciłby z ojcowizny, a nie, kupiec 3722 3, 33| Jeno przed nikim ani pary z gęby, bych się strażnicy 3723 3, 33| jęknęła.~- Znam kogoś z Modlicy, kto by dał na dobry 3724 3, 33| Groza ją przejęła, rosnąc z minuty na minutę, a serce 3725 3, 33| zmartwiała, powtarzając niekiej z męką i strachem:~- W cały 3726 3, 34| mszy i długiej rozmowie z księdzem pokazał się na 3727 3, 34| się wspierając, wolniuśko, z podniesioną głową, w tej 3728 3, 34| kapocie szarej, i tak samo z różańcami na szyi; wiater 3729 3, 34| do wszyćkiego, witał się z każdym z osobna, że nawet 3730 3, 34| wszyćkiego, witał się z każdym z osobna, że nawet dzieciom, 3731 3, 34| tak się szczerze, cieszyli z jego powrotu, że zaraz po 3732 3, 34| Hanka przyjęła go radośnie i z całego serca ugaszczać chciała, 3733 3, 34| leżał. Rozruchane gałęzie z cichym poszumem chwiały 3734 3, 34| narządziła, i popijając z wolna, wypytywał, co się 3735 3, 34| polu, ziemniaki osypuje z komornicami i Jagustynką, 3736 3, 34| Stachowi list i kazał mu z nim iść do dziedzica. Nawet 3737 3, 34| na darmo?... jeszcze się z niego wyśmieją, że zawierzył 3738 3, 34| gorzałką i rzekł: "Przyjeżdżaj z wozami, to ci borowy wycechuje 3739 3, 34| wybrał co najśmiglejsze z tych, co to je zimą cięli 3740 3, 34| trzydzieści wozów będzie z gałęziami. Stacho galantą 3741 3, 34| głupawego, że to nie wiada, z czego żyje, i pod figurami, 3742 3, 34| jak Mateusz rachuje, warto z tysiąc złotych, i to jeno 3743 3, 34| kiej to chto chłopu dał co z dobroci? Żeby po najmniejszą 3744 3, 34| niźli miarkujecie - rzekł z uśmiechem.~- Jezus, co wy 3745 3, 34| sprzedaniem się nie śpieszyć: z grontu wyjeżdża się w ogiery, 3746 3, 34| moglibyście co sprzedać z inwentarza!~- Juści, mogłabym 3747 3, 34| powiadomią, że pora, pojadę z wami po Antka. Uładzi się 3748 3, 34| bo mu się do nóg rzuciła z podzięką.~- Rodzony ociec 3749 3, 34| lepszy by nie był - wołała z płaczem.~- Wróci chłop, 3750 3, 34| dnia pojechała do miasta z matką i z wójtem. Powiadały, 3751 3, 34| pojechała do miasta z matką i z wójtem. Powiadały, co do 3752 3, 34| przerwał jej powstając z ławy.~Chciała mu słać Józine 3753 3, 34| się wybierał, kiej Hanka z wielką nieśmiałością się 3754 3, 34| gankiem. Pietrka ino patrzeć z lasu, przywiezie gaci jodłowej 3755 3, 34| świerczaków, zaś Jagustynkę z Józką zarno po obiedzie 3756 3, 34| Jambroży przyobiecał przynieść z kościoła wczesnym rankiem.~- 3757 3, 34| Każcie Weronce, by zaraz z rana przyszła pomagać!~Kiwnął 3758 3, 34| zdziwiony Rocho.~- Siadajcie. Z radości w głowie mu się 3759 3, 34| przed przekrojem i patrząc z lubością na żółte, nabrzmiałe 3760 3, 34| Jacek jeno prześmiechał się z tego nieznacznie i pogadawszy 3761 3, 34| nieznacznie i pogadawszy cosik z Rochem, wziął skrzypki pod 3762 3, 34| źrebców dęba stających. Wiater z różnych stron parł na nie 3763 3, 34| stada na uwięzi rozlewał się z wolna czerwonawy brzask 3764 3, 34| kończącego się dnia.~Zaś z powodu jutrzejszego święta 3765 3, 34| ludzie wcześniej schodzili z pól, kobiety wiły wianki 3766 3, 34| ich jakoś i pognał do wsi z całych sił, jaże koniowi 3767 3, 34| się nieco i jął krzyczeć z całych sił:~- A to nie wiecie, 3768 3, 34| pasłem na smugu i jużeśmy z Gulbasiakiem jechali do 3769 3, 34| powiadomić!~- Wójt jeszcze z miasta nie przyjechali - 3770 3, 34| kole kowala drogę poprawia z chłopakami!... - wołali 3771 3, 34| ludzie jaże się żegnali z przerażenia. A nim słońce 3772 3, 34| przerażenia. A nim słońce zaszło, z pół wsi wyległo na drogi. 3773 3, 34| tam szli niemałą, rając z cicha, młodsi puścili się 3774 3, 34| naprzód topolową, a wszyscy z wielką niecierpliwością 3775 3, 34| drodze wójta i zabrałem się z nim, to cała historia. Wio! 3776 3, 34| po próżności!~Wyrzekali z oburzeniem, rozchodząc się 3777 3, 34| oburzeniem, rozchodząc się z wolna po chałupach.~Jeszcze 3778 3, 34| gdy się pokazały komornice z ciężkimi brzemionami drzewa 3779 3, 34| powiedziała ledwie zipiąc z utrudzenia. - Zabitych w 3780 3, 34| obejrzeć Poszliśmy... widzim z dala, prawda, leżą jakieś 3781 3, 34| rozdziana; jaże Filipka z litości przyokryła ją zapaską. 3782 3, 34| któraś.~- Żeby to parobek z dziewką, ale to gospodarz, 3783 3, 34| ręce.~- A kaj Dominikowa?~- Z rozmysłem ją w mieście ostawili, 3784 3, 34| załamując ręce, że już z tej zgrozy i oburzenia co 3785 3, 34| podrobno i prześmiewały się z całej historii.~- To ci 3786 3, 34| historii.~- To ci kokot z wójta, no! to chwat! - śmiał 3787 3, 34| kobieta łeb mu obedrze!~- I z pół roku nie przypuści do 3788 3, 34| Borynów, przedzierając się z pięściami do Grzeli - któren 3789 3, 34| kieby się to przytrafiło z którego siostrą albo kobietą, 3790 3, 34| ćwiartek nie wynoszę do Żyda ni z komory niczegój nie porywam! 3791 3, 34| porozrywane, i wzbierały z wolna wielgachne chmurzyska. 3792 3, 34| wierzchołkami; ptaki jakieś z wrzaskiem przeciągały niedojrzane, 3793 3, 34| kupiąc się przed opłotkami, a z cicha poredzając.~Wieś była 3794 3, 34| Jagnie dowiedzieć. Poczynały z różnych stron, ale Hanka 3795 3, 34| takiej doli! - myślała potem z dziwną litością i jeszcze 3796 3, 34| nim swoje i nie puszczę z gęby, trzymam! - mruczał 3797 3, 34| znowu Sikora.~- Zwalić go z urzędu, to jedyna rada, 3798 3, 34| wsi, aleć gorsze robił, z dziedzicem zawdy trzymał 3799 3, 34| Borynami, że Hanka wraz z domownikami już od świtu 3800 3, 34| kieby kapliczka, wypleciona z brzozowych gałęzi a zieleni, 3801 3, 34| ołtarzem przyczepili klatkę z kosem, którego Nastusia 3802 3, 34| swojemu, że mu to Witek z cicha przygwizdywał.~A całe 3803 3, 34| były świerczyną na przemian z brzózkami, żółtym piaskiem 3804 3, 34| Jagusi, która wymknąwszy się z chałupy wczesnym rankiem; 3805 3, 34| więcej turkotało wozów, z drugich wsi jadących.~Jęli 3806 3, 34| dziobem w bose nogi, jaże z wrzaskiem rozpierzchali 3807 3, 34| zasznurowanych czerwonymi tasiemkami, z książką w ręku.~- Witek, 3808 3, 34| ta biała gąska! - odrzekł z podziwem.~- Tyla się na 3809 3, 34| schowaj: ksiądz przyjdzie z procesją i jeszcze go obaczy 3810 3, 34| jaże gołębie porwały się z dachów, i naród jął się 3811 3, 34| złość Lipczakom, same obce z drugich wsi.~Cała procesja 3812 3, 34| Cała procesja wywaliła się z cieniów smętarza na plac, 3813 3, 34| Powiedli się do pierwszego z prawej strony ołtarza, do 3814 3, 34| niejeden we staw zleciał z wysokiego brzegu, i przydrożne 3815 3, 34| głowie, ledwie już dysząc z żaru i ciasnoty, ale śpiewając 3816 3, 34| ciasnoty, ale śpiewając z całego serca, całą mocą, 3817 3, 34| że zdało się, jakoby wraz z nimi świat cały śpiewał 3818 3, 34| głosów i ostatnie kwiaty z drzew leciały ~Przed Borynami 3819 3, 34| burzę się zbierało.~Już z dobrą godzinę ciągnęła się 3820 3, 34| kiej burak, ale obchodzili z wolna, posobnie wszystkie 3821 3, 34| bimbały bezustannie; biły z wolna, a długim, mocnym 3822 3, 34| znajomkami, kiej pociemniało z nagła, daleki grzmot zahuczał 3823 3, 34| podniósł na drogach.~Ludzie z bliższych wsi jęli na gwałt 3824 3, 34| szarpiąc zbożami, ptactwo z wrzaskiem uciekało pod dachy, 3825 3, 34| do chałup, bydło wyrywało z pól, a po drogach już się 3826 3, 34| powyrywał, jaże gałęzie i snopki z dachów w cały świat porwał, 3827 3, 34| wyłazić na świat, i dychać z lubością ochłodzonym powietrzem; 3828 3, 34| spienione wody, spływające z radosnym bełkotem do stawu.~ 3829 3, 34| przenikała duszę, że już dzieci z wrzaskiem brodziły po rowach 3830 3, 34| nocuj me!~ ~Zaś od pola wraz z rykiem stad spędzanych darły 3831 3, 34| nieszporów roznosiło się z karczmy zawodzenie skrzypków, 3832 3, 34| przepełniała karczmę, zaraz też z miejsca poszli oberkiem, 3833 3, 34| podziwowi Szymek Dominikowej z Nastusią. Darmo go młodszy, 3834 3, 34| grajkom, Nastkę wpół ujmował i z całej mocy wrzeszczał:~- 3835 3, 34| Jeno ostro, chłopcy, z kopyta, po naszemu!~I nosił 3836 3, 34| obcasami.~- Wiechcie, jucha, z butów powytrzącha! - szeptał 3837 3, 34| kamratami.~- Gorzałki bym się z wami napił na zgodę - rzekł 3838 3, 34| brat, zaczął im cosik raić z cicha; że wsparci o szynkwas 3839 3, 34| jakoś nikto nie zaczynał, z czym przyszli: jaże Mateusz 3840 3, 34| Rzekłeś! Dobrze wama z Miemcami w piątki na sperce 3841 3, 34| Miemcami w piątki na sperce z kawą, to jeszcze lepiej 3842 3, 34| co wiadomo, że co dnia z nimi hańdryczysz.~- Kto 3843 3, 34| Robotę! co inszego ty z nimi obrabiasz - rzekł ciszej 3844 3, 34| ciszej Wachnik.~- Jakeś i z dziedzicem nasz las obrabiał - 3845 3, 34| do dychania w Lipcach i z torbami pójdziemy albo do 3846 3, 34| zaradzić nie poredzą.~- I z gospodarek nam nie ustąpią! - 3847 3, 34| torby se wygrały.~- To i z Podlesia możem wykupić i 3848 3, 34| sprzedają, a potem to znajdziesz z jakie tysiąc złotych za 3849 3, 34| głupie, głupie! To starzy z całego ledwie się przeżywią, 3850 3, 34| zwalił w ciemię.~- Bieda nie z tego, że ojcowie nie chcą 3851 3, 34| gospodarek - mówił dalej - a jeno z tego, że Lipce mają ziemi 3852 3, 34| ugryziesz, choćbyś zdychał z głodu, nie ma jej kupić 3853 3, 34| kogo. Żeby to wciórności z takim urządzeniem.~Grzela 3854 3, 34| mu przerwał:~- Cóż nama z tego, że drugie dobrze mają! 3855 3, 34| piekła, przyleciała bowiem z kijem po synów, chciała 3856 3, 34| jeno co się oparli, matkę z karczmy wypędzili, a teraz 3857 3, 34| sposób, który był taki: z dziedzicem się pogodzić 3858 3, 34| dwanaście pola!~- A nam z dziesięć, cała gospodarka!~- 3859 3, 34| żeby wam dodał po koniu z wozem i po krowie, co? - 3860 3, 34| czekać, jak wypadnie sprawa z borem. Grzelowy sposób jest 3861 3, 34| trza zrobić tak samo jak z borem.~- Czasem tak można, 3862 3, 34| Wykurzymy ich kiej lisów z jamy.~- A juści, niby to 3863 3, 34| dobrze rozważą, czy im wojna z nami pójdzie na zdrowie... 3864 3, 34| zerwał się od stołu i zaczął z całych sił odwodzić od tych 3865 3, 34| zamysłów. Przekładał, jakie to z tego wynikną procesy, nowe 3866 3, 34| kiej w kościele, jakbyś z książki wyczytywał, a nam 3867 3, 34| pięściami w stół, a wrzeszczeć z wielkiej radości:~- Dobra 3868 3, 34| jak i wszystkie, ale jakoś z pomocą boską żyć można... 3869 3, 34| wytłucze!...~- Żyd i trzyma z narodem! Słyszeliśta, co?~ 3870 3, 34| dziadek i mój ojciec też... to z kim ja mam trzymać?... co?... 3871 3, 34| będziecie gospodarze, to ja będę z wami handlował!... Jak mój 3872 3, 34| handlował!... Jak mój dziadek z waszymi, no nie?... A coście 3873 3, 34| jakiemuś Tereskę i puścił się z nią w tany, a za nim drugie 3874 3, 34| nim drugie zaczęły dziewki z kątów wyciągać, na muzykantów 3875 3, 34| bo grajki wiedziały, że z Mateuszem nie przelewki, 3876 3, 34| Roztańcowała się karczma na dobre, z czubów już się galancie 3877 3, 34| szumiały cicho drzewiny, a z mokradeł roznosiły się żabie 3878 3, 34| trzymając się wpół, wysuwała się z karczmy i w cienie szła... 3879 3, 34| ziemniaki, a ta do mnie z pyskiem.~- Wypędzić ją ze 3880 3, 34| Baczę, co tak samo z jedną zrobili za moich młodych 3881 3, 34| poczciwiej...~Rwały się z mroków postrzępione rozmowy, 3882 3, 34| tylko jeden grubachny głos z Jambroża górował wyraźnie 3883 3, 35| nawołując do przepędzenia ich z Podlesia.~Karczmarz ze swojej 3884 3, 35| spokój, Grzela, nie trafisz z niemi do rozumu: trza by 3885 3, 35| przerobisz: inszym trza sposobem z niemi; oto nie przeciwiać 3886 3, 35| nie ma czasu, pomogę wam z chęcią.~I zaraz poszedł 3887 3, 35| kiej ludzie zaczęli ściągać z pól, proboszcz poszedł na 3888 3, 35| pytał o różności, a głównie z kobietami się zmawiał i 3889 3, 35| zmawiał i w końcu każdemu z osobna a cicho powiadał:~- 3890 3, 35| Mieli iść po nieszporach i z Rochem na czele, że to mógł 3891 3, 35| że to mógł się rozmówić z Miemcami po ichnemu.~Właśnie 3892 3, 35| chłopakom; odeszli pohukując z radością; on siedział na 3893 3, 35| osuszone, ciężkie trawy i z pól zawiewał chłód pachnący 3894 3, 35| miskę przed gankiem pojadały z wolna, broniąc się łyżkami 3895 3, 35| się dziewczyny i ktosik z cicha grał na fujarce.~Rocho 3896 3, 35| na nią oczy. ~Przystanęła z zapartym oddechem czekając, 3897 3, 35| westchnienia rwały się jej z piersi, a niekiedy łzy kapały 3898 3, 35| piersi, a niekiedy łzy kapały z zaczerwienionych oczu i 3899 3, 35| wszystko złe przez niego... i z Antkiem by tego nie było... 3900 3, 35| przez szczytowe okno wasąg z chorym pod drzewami, pobiegła 3901 3, 35| ganku, gdy przechodziła z powrotem, ale udawał, że 3902 3, 35| Miemców...~- Prosili, to pójdę z nimi do sąsiadów - powiedział 3903 3, 35| do sąsiadów - powiedział z naciskiem.~- Nowe dybki 3904 3, 35| że jak znowu pójdą hurmą z kijami a krzykiem, to Miemcy 3905 3, 35| wąsy ze złości. ~- Jacek z kancelarii! - zawołał spostrzegając 3906 3, 35| Maćwiejówny Boryna" papier z kancelarii! - recytował 3907 3, 35| wyciągając jakąś kopertę z torby.~Hanka przybiegła 3908 3, 35| papier, nie wiedząc, co z nim począć.~- Przeczytam - 3909 3, 35| zawiadamia, Hanka, że możecie się z Antkiem widywać raz na tydzień.~ 3910 3, 35| łzami, rozwiedła ręce i z ciężkiem westchnieniem jak 3911 3, 35| się jej serce nie rozpękło z radości i z onego żaru dziękczynień; 3912 3, 35| nie rozpękło z radości i z onego żaru dziękczynień; 3913 3, 35| ciekły strumieniami a wraz z nimi ściekała pamięć wszyćkich 3914 3, 35| prostowała się, jakby jej z dziesięć lat ubyło.~- Uwińcie 3915 3, 35| maciory, przedrzeźniała się z boćkiem, a Łapie, któren 3916 3, 35| wracają! Antek wróci!~Jaże z onej radości Jagnę jęła 3917 3, 35| domyśliła się łacno wszystkiego z półsłówek i z tego, co Hanka 3918 3, 35| wszystkiego z półsłówek i z tego, co Hanka wyprawiała. 3919 3, 35| śniadaniu zasiadł pod oknem z papierosem w zębach, strzykał 3920 3, 35| nieszporami przyjść na pacierze.~- Z kimże się to żenisz? - spytała 3921 3, 35| się to żenisz? - spytała z urągliwym prześmiechem.~- 3922 3, 35| urągliwym prześmiechem.~- Z Nastusią Gołębianką.~Nie 3923 3, 35| zaś Szymek przeczekawszy z pacierz ozwał się znowu, 3924 3, 35| wyprawić...~- Posyłałeś to już z wódką, co? - pytała tak 3925 3, 35| tak samo.~- Chodził Kłąb z Płoszką.~- I przyjęła cię, 3926 3, 35| za nogi a molestować wraz z bratem.~Odgarnęła ich od 3927 3, 35| szarpnięciem oderwał wieko i zaczął z niej wywalać na podłogę 3928 3, 35| obleczenia. Rzuciła się z wrzaskiem do obrony, próbowała 3929 3, 35| słabiznę, otrząchnął się z taką złością, że padła na 3930 3, 35| niego. Nie chciał tej bitki z matką, to się jeno obraniał 3931 3, 35| popadło, że już rozwścieczony z bólu oddawać zaczął. Sczepili 3932 3, 35| niego niby pijawka i biła z oszalałą zapamiętałością.~ 3933 3, 35| Juści, co zaraz ją wywlekli z rumowiska, ale chociaż była 3934 3, 35| stara wyrwała się kobietom z rąk, skoczyła za komin do 3935 3, 35| skoczyła za komin do drąga z obleczeniem i zdzierając 3936 3, 35| obleczeniem i zdzierając z niego Szymkowe rzeczy, jęła 3937 3, 35| okno do sadu...~- Precz z moich oczu! Nic tu twojego, 3938 3, 35| strawy, choćbyś zdychał z głodu! - wrzeszczała ostatkami 3939 3, 35| przez srogie boleście padła z rozdzierającymi jękami. ~ 3940 3, 35| stara już prosto ryczała z bólu... Jakże, toć całą 3941 3, 35| ostanę, nie ustąpię! - gadał z ponurą zaciętością, bezwolnie 3942 3, 35| prośby ni molestowania, z miejsca się nie ruszył i 3943 3, 35| przysiadł pobok, nie wiedząc, co z nim począć, zaś Jędrek, 3944 3, 35| bratem nieśmiało.~- Pódę z tobą, Szymek, we świat, 3945 3, 35| tyle co jedna Sikorzyna z nią pozostała.~Wkrótce i 3946 3, 35| siedziały pod chałupą. Mateusz z cicha prawił, Szymek kiwał 3947 3, 35| ponad strzechę.~Jagna wyszła z wiadrem po wodę do stawu.~ 3948 3, 35| ręce kiej to dzieciątko i z nieopowiedzianą dobrością 3949 3, 35| twardo powiedział:~- Ostaj z Bogiem!...~Musiał uciekać, 3950 3, 35| winowata?.. co? - skarżyła się z boleścią.~- Ja mu, ścierwie, 3951 3, 35| zaczęły bić, naród wychodził z kościoła, zaroiły się wnet 3952 3, 35| na siebie i przechodzili z zasępionymi twarzami; nawet 3953 3, 35| pusto: nikt się nie pokwapił z odwiedzinami. Stara pojękiwała 3954 3, 35| przyleciał do Szymka.~- Pójdziesz z nami do Miemców? - pytał.~- 3955 3, 35| mój po ojcu, nie ustąpię z miejsca - gadał swoje chłopak.~- 3956 3, 35| stawem.~- Rocho przyszli już z kościoła? - zagadał~- Przyszli; 3957 3, 35| Prawda to, że ksiądz z ambony kogoś wypominał?...~- 3958 3, 35| żeby ją zaraz wypominać z ambony prawie po imieniu... 3959 3, 35| co wyrabiają! A na dwórki z Woli też nie wygraża pięściami, 3960 3, 35| pięściami, zaś o dziedziczce z Głuchowa, choć cały świat 3961 3, 35| świat wie, jak się tłucze z parobkami, głosu nie podniesie! - 3962 3, 35| Dominikowej Szymek musi się ożenić z Nastką: już ja tego dopilnuję! 3963 3, 35| rozbłysły.~- Jużeśmy o tym z Grzelą i chłopakami radzili, 3964 3, 35| bór.~Zebrali się oczekując z niecierpliwością na resztę.~- 3965 3, 35| resztę.~- Wójt także powinien z nami iść! - zauważył któryś 3966 3, 35| się Kłąb.~- Byłby zaraz. z tego nowy podatek z morga, 3967 3, 35| zaraz. z tego nowy podatek z morga, jak w Dołach.~- Pewnie; 3968 3, 35| dygoczą przed bele łachmytkiem z urzędu.~Wrzeszczał, że stropili 3969 3, 35| jajków dała mu na święta, a z tego wyszło, co na książce 3970 3, 35| Przerwali, bo Rocho wyszedł z izby, powiódł oczyma po 3971 3, 35| się na środek drogi, zaś z tyłu pociągnęło nieco kobiet 3972 3, 35| strugą wynosił się pod borem z jakiegoś ogniska i śpiewania 3973 3, 35| trawie, w koszulach jeno, z fajami w zębach, i pili 3974 3, 35| fajami w zębach, i pili z glinianych garnczków; dzieci 3975 3, 35| miejsca spokojnie, pociągając z kuflów; flecik zagwizdał 3976 3, 35| wżerały się w Miemców, a z twarzy kieby zastygłych 3977 3, 35| odpowiedzieli, nie ruszając się z miejsc. Jeno ten stary, 3978 3, 35| To siadajcie, gospodarze, z Lipiec, widzę, jesteście, 3979 3, 35| ostało w domu! - powiedział z naciskiem Grzela.~- Bardzośmy 3980 3, 35| pierwsi, to może piwa się z nami napijecie... na sąsiedzką 3981 3, 35| targać, nabzdyczać a cosik z cicha mamrotać.~Kobiety 3982 3, 35| warczały pod ścianami, a oni z dobre Zdrowaś stojali tak 3983 3, 35| złością, że już niejeden z pięściami darł się ku chłopom 3984 3, 35| kupować ziemię! Dlaczego? Z jakiego prawa?...~Znowu 3985 3, 35| nie podoba, niech idzie z Bogiem i omija nas z daleka. 3986 3, 35| idzie z Bogiem i omija nas z daleka. No, czego jeszcze 3987 3, 35| Zdzielże który w łeb pierwszego z brzega.~- Juchy im ździebko 3988 3, 35| Damy się to; chłopcy? z całego narodu się wytrząsają!~- 3989 3, 35| kreminałem i przekpiwacie się z nas! Dobra, ale teraz zagramy 3990 3, 35| Dobra, ale teraz zagramy z wami inaczej! Nie chceta 3991 3, 35| nie wysiedzicie! Przyszlim z pokojem, a wy chceta wojny! 3992 3, 35| zaczynajcie, Szwaby, bo z chłopami nie zdzierżyta.~- 3993 3, 35| i wyzywająco. Stali już z bliska, ślepiami się jeno 3994 3, 35| jeno bodąc, przestępując z nogi na nogę, trzaskając 3995 3, 35| pazury i niejeden aże dygotał z gotowości, gdy Rocho ogarnął 3996 3, 35| się krzykając:~- Ostajta z Bogiem, świńskie pomioty!~- 3997 3, 35| Zajrzymy tu potańcować z waszymi pannami!~Jaże ich 3998 3, 35| oddawały, jensi gwizdali z uciechy, to gwarząc obejmowali 3999 3, 35| jedna w drugą; i każda z łąką i paśnikiem.~- Byle 4000 3, 35| Mateusz.~- Wziąłbym tę ziemię z kraju; przy drodze - szepnął