| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] pnie 8 pniem 1 pniu 2 po 2191 po- 1 pobarujemy 1 pobeczala 1 | Frequency [« »] 3727 do 2569 co 2283 juz 2191 po 1901 ale 1664 za 1621 bo | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances po |
Tom, Rozdzial
1001 3, 26| grzesznemu.~To se jeno tajnie, po cichuśku, przepraszając 1002 3, 26| wchodząc na drogę biegnącą po grobli wyniesionej nieco, 1003 3, 26| wlekło się złotymi włosami po cichej, rozmodrzonej od 1004 3, 26| jako ten wiater, któren raz po raz powiewał po stawie i 1005 3, 26| któren raz po raz powiewał po stawie i gmerał w rudych 1006 3, 26| się jeszcze rozglądając po chałupach.~Wójtowe stodoły 1007 3, 26| kościoła otwartego na rozcież.~Po mszy już było, dobrodziej 1008 3, 26| naglądał psów, baraszkujących po żółtych uliczkach ogrodu, 1009 3, 26| latając przetrwożonymi oczyma po sadzie i chałupie, siedzącej 1010 3, 26| wieki! Kto tam? - ozwał się po chwili zajękliwy głos z 1011 3, 26| Wyprostowała się na te wspominki, a po wynędzniałej twarzy posypały 1012 3, 26| poręby, pobili rębaczów, że po dobrej woli nie ustąpili, 1013 3, 26| Na swoim postawili, a po sprawiedliwości, bo póki 1014 3, 26| bujno, ze śpiewami kiej po tej wojnie wygranej, całą 1015 3, 26| wypytywać, zapisywać, a naród po kolei brać pod stróżę... 1016 3, 26| najemnika dostać nie można po drugich wsiach, boć kużden 1017 3, 26| że nawet i zorze grające po szybach przygasły, i wieś 1018 3, 26| rozgorzałymi oczyma.~A ona najpierw po obraziku poświęcanym rozdała 1019 3, 26| martwe milczenie. - Gdzie to po inne roki, w tym zwiesnowym 1020 3, 26| górkę poszła, kości me bolą po drodze i oczy już śpik morzy.~- 1021 3, 26| jęła się w sionce skrobać po drabce, gdy Kłębowa zaczęła 1022 3, 26| że urwała, dowlekła się po omacku do skrzyni, przykucnęła 1023 3, 26| z tych naleźnych piórek po pastwiskach uścibała... 1024 3, 27| jęła mówić pacierz błądząc po świecie zaspanymi oczyma.~ 1025 3, 27| jaśnią bielonych ścian, zaś po omglonej gładzi stawu wlekły 1026 3, 27| niewidna rzeczka mrowiła się po kamieniach cichuśkim, przytajonym 1027 3, 27| różne zgwarzały się z cicha po sadach jakoby w tym pacierzu 1028 3, 27| rada nierada pogłaskała go po łbie.~- Drugi człowiek a 1029 3, 27| się ździebko wodząc oczyma po oszroniałych dachach, bo 1030 3, 27| A to śpi pokraka, kiej po weselu!~Chłopak się wraz 1031 3, 27| zawarte ścianą dalekiego lasu, po którym rozlewały się płomienie 1032 3, 27| otulały zagony, a kajś niekaj po bruzdach lśniły się poniki 1033 3, 27| chybcikiem na dawne miejsce, po drugiej stronie Borynowej 1034 3, 27| garściach rządy, iż ledwie po dwóch niedzielach, a już 1035 3, 27| ten pacierz, a wszystkie po kątach śpią !~Mamrotała 1036 3, 27| na ganek i wetknąwszy im po glonku chleba przywołała 1037 3, 27| izbie, a potem nalewała mu po ździebku do ust świeżej 1038 3, 27| ciskając rozsrożonymi oczyma po śpiącej.~Ale Jagusia i tak 1039 3, 27| rozplecione włosy burzyły się po białej poduszce spływając 1040 3, 27| dzień zaglądali, to jeno po to, by jej pilnować, czy 1041 3, 27| buchająca i lubością, że powiódł po niej zmrużonymi ślepiami.~- 1042 3, 27| Przeszedł się kołujący po izbie i niby od niechcenia 1043 3, 27| jak te złodzieje latały po kątach; zaśmiał się cosik 1044 3, 27| męża, i tak zawżdy chodziła po izbie, by się nie natknąć 1045 3, 27| wysiedzieć.~To latała z kądzielą po chałupach - ale mogła to 1046 3, 27| się w stawie.~Krzątała się po izbie kiej szczygieł, z 1047 3, 27| skrzyni ubiory rozkładając je po łóżku, rozpatrując, w jakie 1048 3, 27| niej dziwnie pomroczało. Po cóż się to przybierać będzie 1049 3, 27| buchały w górę, zaś na drodze, po drugiej stronie stawu, całkiem 1050 3, 27| wodziła przygasłymi oczyma po rozruchanych drzewach po 1051 3, 27| po rozruchanych drzewach po wodzie, kaj i owe chmury 1052 3, 27| zanurzone w niebieskościach, po wszystkim świecie, nic jeno 1053 3, 27| tęskności, że łzy ważne pociekły po zbladłych policzkach kieby 1054 3, 27| Darmo Józka trzepała trzy po trzy i Pietrek rzucał jakie 1055 3, 27| cię w czoło? - spytała go po cichu.~- Juści, że nie kto 1056 3, 27| Mateuszu? - zagadnęła Hanka po przywitaniu.~- Tyle jeno, 1057 3, 27| wysypując się z opłotków, że po drogach niby te maki czerwieniały 1058 3, 27| zabawiających się ciskaniem kamieni po wodzie i za ptakami; niekiedy 1059 3, 27| albo się pilnie nosiła po krzach, co niby zielone 1060 3, 27| cień wielgachny poniósł się po ziemi.~Hanka modliła się 1061 3, 27| dochodził swojego czasu po ździebku z dnia na dzień, 1062 3, 27| troskliwie obzierał się po izbie. Hanka warowała jego 1063 3, 27| uśmiech kiej słońce przemknął po niej.~- A na odchodnym zapowiedział, 1064 3, 27| jego teraz wola pierwsza po ojcowej - podniesła ostry, 1065 3, 27| dygotem trwogi.~- Może zaraz po świętach. może ździebko 1066 3, 27| przeszedł, bo się już rozniesło po wsi o jego powrocie, i wkrótce, 1067 3, 27| otwartego; prawda, bo niby po zarazie widziało się w Lipcach, 1068 3, 27| chłopów wybije, że jeno po chałupach opustoszałych 1069 3, 27| nieszpory, zbierali się jeno po opłotkach, po drogach stowarzyszali, 1070 3, 27| zbierali się jeno po opłotkach, po drogach stowarzyszali, to 1071 3, 27| Akuratnie i zapomniałam dać mu po połedniu...~- To i dobrze 1072 3, 27| Jambroża, niech jutro, choćby i po mszy, a przychodzi ze statkami 1073 3, 27| raniuśko jechała do miasta po sól i przyprawy...~- Zachciało 1074 3, 27| kraju łóżka rozglądając się po izbie. Hanka przypadła ku 1075 3, 27| zleciał, a on wodził oczyma po niej wlepiając je naraz 1076 3, 27| przy mnie...~Rozkazał stary po jego wyjściu.~Juści, że 1077 3, 27| Mówił wyraźnie, odpoczywając po każdym słowie, a ona, tłumiąc 1078 3, 27| która nadeszła na ten czas i po swojemu zaraz rzekła:~- 1079 3, 27| rzekła:~- Tak se zgodliwie, po przyjacielsku poredzacie, 1080 3, 27| przyjacielsku poredzacie, że się po całej wsi roznosi...~Sklął 1081 3, 28| ognia, ja polecę do Żyda po przyprawy.~- A śpieszcie, 1082 3, 28| Ziąb tu u ciebie, że jaże po łystach liże.~Wzdrygnęła 1083 3, 28| Nie powiadaj bele czego, po dobrej woli poszedł z drugiemi 1084 3, 28| to, że się nażyje dobrego po grdykę; stroi się, po kumach 1085 3, 28| dobrego po grdykę; stroi się, po kumach spaceruje i święto 1086 3, 28| mówię!... nie dzieckom, wiem po co przyszłam i czego mi 1087 3, 28| was, bych przedzwonić pałą po łbie świntuchowi!~- Żeście 1088 3, 28| nie zrobić! Księża dopiero po śniadaniu wezmą się do spowiedzi. 1089 3, 28| wyciągnie.~- A wy zawdy po swojemu, bych o północku 1090 3, 28| brzuchu, nożem błysnął i aż po osadę wbił w serce.~Podstawili 1091 3, 28| zamawiając się bele czym, po sąsiedzku, a ujrzawszy wiszącego 1092 3, 28| obijały, wstępując niby po drodze do kościoła i na 1093 3, 28| dzieci się też sporo plątało po kątach i do okien zaglądając, 1094 3, 28| coraz więcej ludzi człapało po drogach, to wozy z drugich 1095 3, 28| to wozy z drugich wsi raz po raz turkotały, że nad stawem 1096 3, 28| ciepły wiater przewalał się po sadach albo zaś nawet sypały 1097 3, 28| mu ano naród śmierdzi, że po każdym wyspowiadanym złe 1098 3, 28| organiściakiem do Rzepek, po spisie.~- Gęsią orze, piaskiem 1099 3, 28| spowiedzi osobno przeciek bierze po trzy grosze z duszy. Co 1100 3, 28| w garście cudze patrzy, po trzydzieści złotych od pochowku 1101 3, 28| bierze za to, co ta pobeczy po łacińsku i na organach poprzebiera.~- 1102 3, 28| Jagustynka. ~- Nie mogliście to po swojej stronie szlachtować! 1103 3, 28| spokój, zakręciła się jeno po izbie, wzięła różańce z 1104 3, 28| przysłał ryb cały więcierz i że po obiedzie będą jeszcze spowiadali, 1105 3, 28| gdyż siła narodu czeka.~Po prędkim i krótkim obiedzie, 1106 3, 28| Jaki to zmyślny, nawet po ogonie rozpozna czyj!- szydziła 1107 3, 28| mus nie dostaniecie.~- To po dobroci dacie tę oto ćwierć 1108 3, 28| jęły drżeć i trzepać się po odzieniu, taką chęć poczuł 1109 3, 28| gardziel ją chycić, powlec po izbie i skopać, ale się 1110 3, 28| wykupić z kreminału... a po co drugie wiedzieć mają?... 1111 3, 28| któremu pilno z nowinkami po kumach?...~- Dyć przestrzegam 1112 3, 28| parę kroków; boć to nie po raz pierwszy ciska jej w 1113 3, 28| sucho ujść mu nie ujdzie.~- Po prawdzie, że ojca rodzonego 1114 3, 28| zatykał, a do tego zaś i Magda po jego odejściu przyleciała 1115 3, 28| dobrodziej najpóźniej jutro po mszy; nie darmo Dominikowa 1116 3, 28| blichowanego wosku, nosiła się po izbie. Nie odzywała się 1117 3, 28| połcie w cebrzyki a beczkę.~- Po tej stronie w komorze będzie 1118 3, 28| wreszcie przez zęby.~- Rano, po cichuśku, jak pójdzie do 1119 3, 28| do swojej komory i będzie po krzyku! Nie odbije wam przeciech! - 1120 3, 28| długachne flaki, że się skręcały po stole, kiej te węże czerwone 1121 3, 28| wiecie?... pomaga sprzątać po drugiej stronie!...~- Co? 1122 3, 28| ziębiący, wiater ciepał się raz po raz o ściany i tratował 1123 3, 28| to się jej nie chciało po omacku utykać! - myślała 1124 3, 28| napęczniałe przewalały się po zmętniałym niebie, a nikaj 1125 3, 28| spała, wiater jeno hulał po polach i barował się z drzewami, 1126 3, 28| jej stróżuje, więc choć po niewoli, dała spokój odkładając 1127 3, 28| przyjacielstwo trzymał, po kiełbasie lebo czego inszego 1128 3, 28| kiełbasie lebo czego inszego po kawale.~- Juści, łacno nie 1129 3, 28| westchnieniem zmieniając nie po raz jeden zbyt krótkie kawałki 1130 3, 28| to przydając niektórym po kawale kiszki, to znowu 1131 3, 28| się pieknie i rozniesiesz po ludziach...~- Jezus, tylachna 1132 3, 28| ślecie?~- Później się da, po połedniu... juści, że trzeba... 1133 3, 28| procesjami ludzie ciągną po mąkę i kaszę; za ostatni 1134 3, 28| Już i tak wóz się w polu po sękle zarzyna.~- Parę dni 1135 3, 28| chmurzyska przewalały się po niebie kiej roztrzęsione 1136 3, 28| szukała; nikaj ni znaku po nim, więc już prosto rzuciła 1137 3, 28| tam przy beczce z rękoma po łokcie we zbożu i pilnie 1138 3, 28| niespodzianie.~Nie wasza sprawa!... Po coście tu wleźli? - krzyknęła.~ 1139 3, 28| złodzieja...~- Niby to nie wiem, po cóżeście tu przyszli, co? 1140 3, 28| właził będzie i penetrował po beczkach, kłódki może będziecie 1141 3, 28| groziła.~Rozejrzał się dobrze po ścianach i ustąpił wreszcie 1142 3, 28| nie mogąc się opamiętać po tym wzburzeniu.~- Trza je 1143 3, 28| jedzenie i wielce rozgniewany po czapkę sięgał.~- Już mi 1144 3, 29| się na nogach utrzymał, a po drugie, jako strapiony był 1145 3, 29| wsi działo, to jeno raz po raz wznosił rozpalone oczy 1146 3, 29| wybierała swoje gęściej niźli po inne roki - takusieńko było 1147 3, 29| wywozić - to choć urób kulasy po łokcie, a bez chłopa nie 1148 3, 29| zagonami, boćki brodziły po łęgach, kwiaty też kajś 1149 3, 29| sięgały tęskliwe oczy, aż po owe wręby wsi i borów, niedojrzanych 1150 3, 29| i radości...~Zaś wszędy po sąsiedztwach, kaj jeno okiem 1151 3, 29| wesołe przyśpiewy i kukania, po polach błyskały pługi, ruchali 1152 3, 29| dnia nie ciągnęło do miasta po kilkoro ludzi z węzełkami, 1153 3, 29| przewiady.~Zaś w niedzielę po sumie albo jak wczoraj przy 1154 3, 29| jękiem, trzepiąc gałęziami po stawie, snopki ano wyrywał 1155 3, 29| się również uciekającym po niebie, zawlekanym kieby 1156 3, 29| głosy.~Rozejrzał się bystro: po drugiej stronie stawu, przed 1157 3, 29| Kobusowa zaś uwijała się po bokach, próżno chcąc się 1158 3, 29| drapiąc się frasobliwie po głowie, a powstrzymując 1159 3, 29| roboty, a nie penetrowały po chałupach!~- Ścierwy, ukrzywdziciele! - 1160 3, 29| gorzałki i dalejże chodzić po chałupach, a ludzi pędzić 1161 3, 29| Namawiał, aby dać tamtym po mendlu jajek z chałupy albo 1162 3, 29| mendlu jajek z chałupy albo po kurze, tu poniechają i drugie 1163 3, 29| zaraz Sochowa spokojnie, po porządku, jak to było.~- 1164 3, 29| swoją szkołę: święta; a po drugie, że muszą w chałupach 1165 3, 29| za najemnikami na Woli, po trzy złote obiecywałam od 1166 3, 29| nierychło doszedł wstępując po chałupach:~Wieś się już 1167 3, 29| szykować warzę obiednią, a po drogach jeno wiater hulał 1168 3, 29| drzewinami miotał.~Ale wnetki po przypołudniu, mimo wichury 1169 3, 29| ludzi, że w obejściach, po ogrodach, przed chałupami, 1170 3, 29| kilka kobiet pojechało zaraz po obiedzie wioząc cosik pod 1171 3, 29| wytrząchała się z desek po drodze, a dzieuchy we dwie 1172 3, 29| Balcerków znowu Marysia, ta, co po Jagnie Borynowej za najgładszą 1173 3, 29| papierosa.~A Rocho szedł dalej po chałupach miarkując, gdzie 1174 3, 29| jako ten świątek Pański, po zagrodach roznoszący Boże 1175 3, 29| gniły pod chałupami, błoto po kolana i nieporządki pod 1176 3, 29| kiej świnie łaziły samopas po drogach, statki gospodarskie 1177 3, 29| przezpiecznie iść, bo raz po raz leciały na drogę odłamane 1178 3, 29| największymi worami rypał raz po razie we ściany i dachy, 1179 3, 29| przewiewał, drzewa chlastały po ścianach i szyby gnietły, 1180 3, 29| nieraz, co całą wieś wyrwie i po świecie roztrzęsie.~Uspokoiło 1181 3, 29| się pokazało tyle szkód po wichurze, że i nie zliczyć: 1182 3, 29| przerażenia.~- Przyleciałam po was, bo oni tam prosto przez 1183 3, 29| kawał deski, bo w błocie po kostki stojał, przestąpił 1184 3, 29| wiszące nad głowami, a nie po jednym policzku łzy skapywały 1185 3, 29| potrzeby, ja i tak zaraz po świętach mszę odprawię na 1186 3, 29| więcej, skoro nie chciał. Po prawdzie i u niej było ciasno, 1187 3, 29| zapachem topolowych pąków.~A po drogach wsi roiło się od 1188 3, 29| dzieciaków i czerwieniejących po sadach kobiet.~Sienie i 1189 3, 29| stały na przestrzał wywarte, po płotach suszyli przeprane 1190 3, 29| dopiero co szmaty, wietrzyli po sadach pościele, ściany 1191 3, 29| ze świniami bobrującymi po rowach, a kajś znów krowy 1192 3, 29| wóz wyjechał do miasteczka po świąteczne zakupy. A zaraz 1193 3, 29| kogo przemówić, to i raz po raz ciągał na wóz ciołka 1194 3, 29| złodziej obcy też nie przyszedł po parę funtów... To Jagusina 1195 3, 29| znowu zeźliła, że dopiero po pierwszych kurach zadrzemała.~ 1196 3, 29| łóżka przypominając jazdę po zakupy i biegnąc budzić 1197 3, 29| przeszkadzały, nosiły się po drogach, grzechocąc a klekotając 1198 3, 29| dymy w pochmurzone niebo.~Po oborach zaś ryczały inwentarze, 1199 3, 29| ogródkach, drób się wałęsał po drogach, a dzieci robiły, 1200 3, 29| chciały, za łby się wodząc i po drzewach łażąc za wronimi 1201 3, 29| przyjechał i spacerował po wsi w okna jeno zaglądając, 1202 3, 29| saganie kiełbasy parkotały, że po izbie chodziły takie wiercące 1203 3, 29| cosik wpośród dzieci raz po raz nosem pociągał i wzdychał.~ 1204 3, 29| Dziwowali się temu oglądając raz po raz, a kiej Hanka powróciła 1205 3, 29| jeno turkotał zawzięcie, a po chałupach prawie do północka 1206 3, 29| świecie, że naród, chociaż po ciężkiej pracy wczorajszej, 1207 3, 29| onymi różnościami polał się po Witku.~Uciecha zapanowała, 1208 3, 29| spencerek i w las pognała po borowinowe gałązki i wąsy 1209 3, 29| masłem zagniatane i na mleku, po nich następowały placki 1210 3, 29| czasu brakowało chodzić po wszystkich.~Lipce miał najbliżej, 1211 3, 29| Zażył tabaki, powlókł oczyma po kupiących się przy progu 1212 3, 29| chałup lipeckich też raz po raz wychodzono do kościoła, 1213 3, 29| co to z nim mieli pójść po dyngusie.~Hanka wyprawiła 1214 3, 29| izby, przykazując cosik po cichu staremu. Stanął na 1215 3, 29| palcach do ojcowej komory... Po dobrej półgodzinie wyszła 1216 3, 30| kiej ten deszczyk trzepiący po liściach; głowy pochylały 1217 3, 30| sypkie zimno zboża i raz po raz ściskała ramiona, aby 1218 3, 30| wodząc rozpalonymi oczyma po ludziach, a nie dostrzegając 1219 3, 30| oczy kleiły się śpikiem, a po kątach już na dobre drzemali, 1220 3, 30| się jękiem wstrząsającym po kościele, aż przestał mówić. 1221 3, 30| spychać, a sprawiedliwe po prawice swojej sadzać w 1222 3, 30| chłopy...~Uspokoili się po tych słowach, ulżyło im 1223 3, 30| surowizną ziemic i mokradeł, a po drogach roznosiły się miodne 1224 3, 30| docierały z opłotków, a po chałupach tu i owdzie rozbłyskiwały 1225 3, 30| światła.~Hanka, opatrzywszy po drodze stajnie i obory, 1226 3, 30| stawach a rosach, i płynęło po bladym, wysokim niebie, 1227 3, 30| ciszej i smutniej niźli po inne roki w tę porę.~Zaspali 1228 3, 30| dopiero ruch się czynił po chałupach, skrzypiały wierzeje 1229 3, 30| ojcowej izby, rozdzielając po talerzach, że każdemu po 1230 3, 30| po talerzach, że każdemu po równo wypadło po kawale 1231 3, 30| każdemu po równo wypadło po kawale kiełbasy, szynki, 1232 3, 30| do jadła i nawet poszła po Jagusię; przyszła ci zaraz 1233 3, 30| dobrze przyprawione, gdyż po izbie rozniesły się zapachy, 1234 3, 30| Pietrek.~- Zaraz choćby, po śniadaniu.~- Jagustynka 1235 3, 30| na waju!...~- Toście już po święconym? - westchnęła 1236 3, 30| błocie legać pozwalają, to po śmierci radzi go w gorzałce 1237 3, 30| gorzałce moczą! - prześmiewała po swojemu.~- Pijcie na zdrowie 1238 3, 30| że już muchy brzęczały po szybach, jaskółki zapamiętale 1239 3, 30| pusto i żałobnie kiejby po pogrzebie, tyle co wypuszczone 1240 3, 30| i bacznie wodził oczyma po drogach. A wkrótce nadeszła 1241 3, 30| w domu? - zapytał Rocho po długiej chwili. ~- Gdzie 1242 3, 30| wychodzącej.~- A cóż tam po mnie! - wyszła w opłotki 1243 3, 30| z westchnieniem Magda.~- Po matuli, nie poznajecie go 1244 3, 30| bursztyny te wielgachne też po matusi! - pouczała ją Józka 1245 3, 30| Prawda, tylachna szmat ostało po nieboszczkach, to nama ich 1246 3, 30| pytał ciekawie.~- A zaraz po południu iść mają...~- Tyle 1247 3, 30| ich dzieci nie ostanie i po morgu, juści...~- To we 1248 3, 30| i teraz się stawiają... po dwie włóki na osadę - mówił 1249 3, 30| pomagają... a niechby tak po chłopsku z gołymi palicami 1250 3, 30| biegli nowin posłuchać.~Zaś po nieszporach, o samym zachodzie, 1251 3, 30| do dworu na bal, a zaraz po jego wyjeździe organisty 1252 3, 30| Zmierzch się roztrząsał cichy po ziemiach, słońce zaszło 1253 3, 30| pospuszcza.~- I nie zgub czego po drodze! - śmiała się Nastuś 1254 3, 30| przyodziewę kiejby na wyrost.~- Po dziadku dodziera buciarów.~- 1255 3, 30| stado źrebaków przeganiał po grudzi, a piski, wrzawa, 1256 3, 30| Witek!~- Ni, jutro pójdziemy po dyngusie, to obaczą. Jeszcze 1257 3, 30| robiła, światła zapalali po domach, gwiazdy się też 1258 3, 30| jeść skamlały, a Jagna raz po raz zaglądała do izby, kiej 1259 3, 30| czerwony, mało jadł i łyżką po zębach dzwonił, tak mu się 1260 3, 30| nie daruję, i odebrałem... Po tom go pewnie łaskawił, 1261 3, 30| ciepły wiater przeganiał po drzewinach, że szemrały 1262 3, 30| walił z komina, konie rżały po stajniach, skrzypiały wierzeje, 1263 3, 30| się między sobą i ganiając po sadach, że zaś ich dużo 1264 3, 30| Wama cosik niezdrowo po wczorajszym? - szepnęła 1265 3, 30| niczym, przetrzęsły się jeno po kiełbasach i dworowi się 1266 3, 30| wzbronili, a kupce go teraz po sądach włóczą. Klął pono 1267 3, 30| Kozłowa już z tym od rana po chałupach lata i pomstą 1268 3, 30| przeciech rzecz. Dopiero po jakimś czasie Józka posłyszała 1269 3, 30| rozniosło się też migiem po wsi, że w dyrdy lecieli 1270 3, 30| krzycząc, by się nie tłoczyli po próżnicy i do dom szli.~ 1271 3, 30| się z kościoła i brzęczały po szybach, już i przedzwonili 1272 3, 30| dopiero turkot wozów pędzących po wybojach, bo jak to było 1273 3, 30| drugie święto Wielkanocy, po sumie, ścigali się, któren 1274 3, 30| wszystkie dwory zjechały, a po sumie dobrodziej zwoływał 1275 3, 30| się z pościeli, a że zaraz po obiedzie nadeszła Weronka 1276 3, 30| trudem nieco, ale godnie, po gospodarsku podejmowała 1277 3, 30| tym, nie wiada już dzisiaj po raz który, kiej z podwórza 1278 3, 30| ruszyli do dobrodzieja, bo tak po inne roki parobki poczynały. 1279 3, 30| piskliwie:~ ~Przyszliśmy tu po dyngusie!~Zaśpiewamy o Jezusie,~ 1280 3, 30| aż wyszedł dobrodziej i po dziesiątku im rozdał, kogutka 1281 3, 30| przetaczało się nad bory, a po niebie modrym rozwłóczyły 1282 3, 30| wymówiła się słabością, po prawdzie, bo już poczuła 1283 3, 30| spod chałupy.~- A wy to po swojemu tym słowem kieby 1284 3, 30| bezradnie wodząc oczyma po świecie i ledwie płacz wstrzymując. 1285 3, 30| trzęsły się nad wsią, że nawet po szarych polach czerwieniały 1286 3, 30| rozpierało i ponosiło, że po znajomych latała, po drogach, 1287 3, 30| że po znajomych latała, po drogach, w pole wychodziła 1288 3, 30| przysłaniały oczy i ognie się po niej rozlewały; rwała lepkie, 1289 3, 30| chciało, śpiewać, tarzać po runiach zbóż mięciuchnych 1290 3, 30| rozpowiadał komornicom, często po kieliszek sięgając.~Naraz 1291 3, 30| opłotki, naród rozchodził się po chałupach, dobiegały święta 1292 3, 30| nad czołami, we fryzkach po uszy nastroszonych, na które 1293 3, 30| coś trzy razy Płoszkowa po gorzałkę posyłała do Żyda.~ 1294 3, 30| kożuch, gdyż ziąb wziął po zachodzie, była z drugimi.~ 1295 3, 30| cichym głosem powiadał:~- "Po zimie zwiesna przychodzi 1296 3, 31| przyginając się do kichania po tęgim zażyciu.~- Widać już 1297 3, 31| jeszcze nie widno! - objaśniła po chwili Jagustynka, znowu 1298 3, 31| Stary kichał zawzięcie raz po razie, że aż na ławie przysiadł.~- 1299 3, 31| robią? - zapytała Hanka po długiej chwili.~- Pietrek 1300 3, 31| trepy całkiem więzną, ale po zbronowaniu rychlej przeschnie.~- 1301 3, 31| poszła.~- Nosi się cięgiem po wsi jak ten pies, że żadnej 1302 3, 31| niej wywiezie i zaorze, ale po cztery dni odrobku z jednego. 1303 3, 31| potrza jej więcej, to dopiero po sadzeniu, boć nie wiada, 1304 3, 31| zaczęła Jagustynka.~- Bo se po cichu miarkuje, że chłopakowi 1305 3, 31| wietrzyła na płocie przyodziewę po swoich nieborakach!~- Pono 1306 3, 31| na progu obory dając pić po palcu srokatemu ciołkowi.~ 1307 3, 31| Rochem przejechali.~- Ksiądz po wino do mszy się wybierał - 1308 3, 31| kumie, zgonię, bo tu już po was lecą...~Co jeno domówił, 1309 3, 31| urwały! - narzekał Jambroż po czapkę sięgając.~- Józka, 1310 3, 31| zaperzona.~Gospodynią była po Borynach pierwszą, to posłuchały 1311 3, 31| pola... Długo uganiali się po zagonach rozpytując ludzi, 1312 3, 31| do południa, nałazili się po wertepach i zabłocili po 1313 3, 31| po wertepach i zabłocili po pasy, gdyż role były jeszcze 1314 3, 31| obchodził dom, zazierał po kątach, psa nawet kopnął, 1315 3, 31| nie mogąc się uspokoić.~Po skończeniu chcieli co przegryźć, 1316 3, 31| zapomnieć obrazy.~Zaraz po południu któraś wstąpiła 1317 3, 31| się Jagustynka.~- Pewnie po susz do lasu poleciała!~- 1318 3, 31| Warsiawie siedzi od wczoraj, po dzieci pojechała do szpitala, 1319 3, 31| od niej. Wyżala się teraz po wsi, że Kozłowa co dnia 1320 3, 31| siebie i skoro posprzątały po obiedzie, rozegnała wszystkich 1321 3, 31| domem pod okiem Bylicy, a po drugiej stronie Boryna leżał 1322 3, 31| po- nosiło nie wiada kaj i po co, że ino krzyczeć się 1323 3, 31| przeciągać albo tulać choćby i po tych trawach mokrych, jako 1324 3, 31| głos sygnaturki klękali po rolach do rannych pacierzy.~ 1325 3, 31| sadzeniu ziemniaków, zaś po piaszczystych rolach już 1326 3, 31| kole ziemniaków a lnów, a po reszcie pól kuropatki skrzykiwały 1327 3, 31| ozimin; wrony łaziły stadami po ugorujących zagonach, leniwie 1328 3, 31| górę, lebiody trzęsły się po dołkach, rudziały szczawie, 1329 3, 31| szczawie, perze kłuły się gęsto po podorówkach jesiennych, 1330 3, 31| zagony i panoszyło się bujnie po rolach.~Aż lęk jakiś przewiewał 1331 3, 31| Aż lęk jakiś przewiewał po tych polach opuszczonych.~ 1332 3, 31| obwalone białymi pąkami, grusze po miedzach, przelotne ptactwo, 1333 3, 31| stało.~I tak schodził dzień po dniu bez żadnej przemiany 1334 3, 31| zwyczajnie, wolniej jeno niźli po inne lata i ździebko gorzej, 1335 3, 31| rosół kokoszkę, nie nieśną po prawdzie, ale zawdy wartałą 1336 3, 31| ale się uparła i zaraz po sumie poszła z Płoszkową.~ 1337 3, 31| bielały i dachy się wynosiły. Po gąszczach ptastwo świergotało 1338 3, 31| się na to w Lipcach, idzie po temu!... - westchnęła smutnie, 1339 3, 31| tak utrudzoną, że zaraz po powrocie do izby przyległa 1340 3, 31| Jakoż wkrótce rozleciała się po wsi cała banda Cyganek, 1341 3, 31| przezwyciężyć ciekawości wróżby, że po sto razy zawracała do chałupy 1342 3, 31| strachem, żegnając się raz po raz, kazała sobie wróżyć, 1343 3, 31| szynkwasie stojących.~Wieczorem, po kolacji, zeszły się do Józki 1344 3, 31| to Cygany dzieci kradną po wsiach.~- I żeby czarne 1345 3, 31| Śmiałbym to, kiej chodzi cosik po stajni, obroków przysypuje, 1346 3, 31| szepnęła Józka żegnając się raz po raz.~Zatrzęsły się wszystkie, 1347 3, 31| Jagusia.~- Skocz no, Józka, po Jagnę, niech przychodzi 1348 3, 31| spętany.~Przyleciał sołtys, po wójta też posłali, ale go 1349 3, 31| były końskie ślady, znaczne po rosie i na świeżej ziemi, 1350 3, 31| wozu złodzieje i kołując po rolach, wyjechali koło młynarza 1351 3, 31| Skopał mi chłopaka, kumo, ale po prawdzie wałach był przedni.~- 1352 3, 31| dowiedziały się jeno, że po inszych wsiach również mnożyły 1353 3, 31| stróże i w braku parobków po dwie kobiety wespół ze starszymi 1354 3, 31| wyrabiało: tak rozpaczała, że i po dziecku nie poredziłaby 1355 3, 31| zjawił się Rocho i biegając po chałupach roznosił nowinę 1356 3, 31| najuroczyściej - radość buchnęła po ludziach, że już o zmierzchu, 1357 3, 31| krzykami. Zagotowało się po chałupach od gwarów, biegali 1358 3, 31| chałupach od gwarów, biegali po sąsiadach rozważać i dziwować 1359 3, 31| jako trza wystąpić godnie, po gospodarsku, iż bez to niejedna 1360 3, 31| wzruszony, cały dzień uwijał się po wsi popędzając jeszcze tu 1361 3, 31| A rozrośnie się wtenczas po wszystkie ziemie kiej ten 1362 3, 31| przyjadą z pomocą? Chodził po wsi, gdyż do późnej nocy 1363 3, 31| późnej nocy świeciło się po chałupach, że to dzieuchy 1364 3, 31| chłopaki zaś skrabały się po drabinach na kalenice, patrząc 1365 3, 31| Ptactwo zajadle świergotało po sadach, zaś głosy ludzkie 1366 3, 31| i im któryś przypadnie, po wsi zaś rwetes się czynił: 1367 3, 31| radość przepełniała serca i po ziemiach się niesła - i 1368 3, 31| żegnał, potaczał oczyma po rolach, przyginał i pracy 1369 3, 31| sięgnął, od borów chmurnych aż po wyżnie polnych granic, po 1370 3, 31| po wyżnie polnych granic, po wszystkich ziemiach w tym 1371 3, 31| przygiętych w pługach i wozów po miedzach.~Niby pszczelny 1372 3, 31| słoniny przysmażonej wiały po drogach, aż w nozdrzach 1373 3, 31| może niezgorzej oberwać po łbie - co?~- Mądrze mówicie, 1374 3, 31| Wytoczyli się wnet po wieczerzy na ganek, kaj 1375 3, 31| kwiliły z mokradeł i młyn po swojemu turkotał, a czasem 1376 3, 31| późna też w opłotkach i po drogach wrzały przyciszone 1377 3, 31| otrząsając krze roznosił po wsi terkoty, wołania, ryki, 1378 3, 31| jaśni, że jak okiem sięgał po lipeckich ziemiach, pociętych 1379 3, 31| sadzących ziemniaki, a gęsto po czarnych i długich zagonach 1380 3, 31| dobrodzieja, któren zaraz po mszy jawił się przy swoim 1381 3, 31| potem ku zdumieniu chodził po poletkach, pozdrawiał wesoło, 1382 3, 31| poredził lepiej.~I zaraz po obiedzie razem ze wszystkimi 1383 3, 31| niekiedy jeno przysiadając po miedzach, by pot obetrzeć 1384 3, 31| całując chylące mu się po drodze głowy.~Właśnie byli 1385 3, 31| mówię... - bełkotał latając po nich oczyma.~- Juści! pomagali, 1386 3, 31| kobiety, nie skamlajta po próżnicy!... żebyśta nie 1387 3, 31| zwiesnowa cichość przędła się po ziemiach. Żaby jęły gdziesik 1388 3, 31| Dzwoniły młode głosy po rosie i we wszystek świat 1389 3, 32| kiej płomień rozniesła się po Lipcach!~Prawda-li to? I 1390 3, 32| sito i pluskał cichuśko po rozkwitających sadach.~- 1391 3, 32| drepcą? - bo nie poredzę po samym głosie rozeznać?!~- 1392 3, 32| kontentować!... he?~- A nieprawda! po ojców wyszlim - zawrzeszczały.~- 1393 3, 32| wywiezie... co się ma wałęsać po próżnicy!~- Przy was to 1394 3, 32| brały dzisiaj na pokładankę po kopcach! - zaśmiała się 1395 3, 32| Stanęły wnet do roboty, po dwie na zagonie, głowami 1396 3, 32| cięgiem, rozpryskując się po skibach, a trzepiąc po sadach, 1397 3, 32| się po skibach, a trzepiąc po sadach, co zwiesiły okwiecone 1398 3, 32| Stare, a bają trzy po trzy: dyć na to Pan Jezus 1399 3, 32| przewodzić...~- Rzekliście! Ale po prawdzie, co poniektóre, 1400 3, 32| że to pogorszyło się jej po wywodzie. Dzisiejsza nowina 1401 3, 32| każdym kroku, zaglądała po kątach źląc się coraz barzej.~ 1402 3, 32| że go to i Łapa jeszcze po swojemu za ucho odprowadzał...~ 1403 3, 32| potem zajrzała, ale jakby po nową zgryzotę - ano klacz 1404 3, 32| drabkę siano i głaszcząc po mięciuchnych a ciepłych 1405 3, 32| gorsze...~Źrebak lizał ją po twarzy, że bezwolnie przytulała 1406 3, 32| coraz boleśniej.~Cóż jej ta po gospodarce, po bogactwie, 1407 3, 32| Cóż jej ta po gospodarce, po bogactwie, po ludzkim uważaniu, 1408 3, 32| gospodarce, po bogactwie, po ludzkim uważaniu, kiej la 1409 3, 32| przyśpiewywała huśtając go i chodząc po izbie.~- A może i wróci! - 1410 3, 32| świniny la niego, że już po gorzałkę chciała posyłać 1411 3, 32| miejscu, obzierając się jeno po izbie rozpalonym wzrokiem, 1412 3, 32| nie dwa! A wtedy, com ci po północku drzwi otwierała, 1413 3, 32| drzwiami uciekła z izby.~Ale po tej kłótni ruchać się nie 1414 3, 32| przezłocone chmury szły po niebie stadami, a z pól 1415 3, 32| niejedna w dyrdy leciała po gorzałkę, bo Żyd, ucieszony 1416 3, 32| przykarcane, wyprawiały po drogach takie breweryje, 1417 3, 32| Jagnę, jeno śmignął oczyma po ojcach i rękę do niej wyciągnął.~- 1418 3, 32| pogwizdywał srokom, łażącym po płotach.~- Wiesz to, Jaguś?... 1419 3, 32| Błysnęła ślepiami srogo, po matczynemu.~- I... nic... 1420 3, 32| wiedziała, że o to skamle po swojemu.~- Byś już raz zdechł! - 1421 3, 32| już polśniewały kałuże i po gładzi stawu tańcowały złotawe 1422 3, 32| chwieje się ździebko, i patrzy po świecie tysiącami oczu, 1423 3, 32| białym, wonnym okwiatem po rozchwianych, zielonych 1424 3, 32| na rozjazdach! - zakpiła po swojemu Jagustynka. ~- Chudziaki, 1425 3, 32| cieple wyspali i najedli po grdykę...~- Juści, tyle 1426 3, 32| ale one jeno przewlekły po sobie srogimi ślepiami. 1427 3, 32| wiater ździebko przegarniał po drzewinach, ale tak mięciutko, 1428 3, 32| postronkach popaść kajś po miedzach lub nad rowami.~ 1429 3, 32| jak to zwyczajnie bywa po rannym deszczu. Kobiety 1430 3, 32| i dzieci przyłączało się po drodze, zaś na ostatku młynarz 1431 3, 32| miejscami tak grząsko, że po kostki zapadali. Osłaniając 1432 3, 32| rękoma; rozwłóczyli się po wąskiej drożynie, kiej różaniec 1433 3, 32| zeszłoroczny: schylać się nie było po co.~- Kuropatkom się udał: 1434 3, 32| końcu, w pojedynkę albo i po parze w rządku, wlekły się 1435 3, 32| narodowi, chodził oczyma po tym nieobjętym rozlewie 1436 3, 32| krzyżem na niebie świecił.~Zaś po prawej ręce idących rozlewały 1437 3, 32| zagrzebywała ją strzępkami po miedzach la jakiegoś zabobonu.~ 1438 3, 32| łysicy, a rozglądając się po sąsiednich rolach pogadywał 1439 3, 32| rozmowy, chłopaki przywarły po bruzdach, organista znów 1440 3, 32| poczciwymi oczyma chodził po twarzach wynędzniałych.~ 1441 3, 32| ci każdego brał do serca, po głowach całował, po zbiedzonych 1442 3, 32| serca, po głowach całował, po zbiedzonych twarzach głaskał, 1443 3, 32| i utęsknioną.~Juści, co po tych pierwszych przywitaniach 1444 3, 32| chciało się niejednemu huknąć po lesie albo i przypaść do 1445 3, 32| ciekawości.~Dziedzic ano skakał po zagonach na swojej bułance 1446 3, 32| pociągnął do wsi, rozwlekli się po drodze, to miedzami szli 1447 3, 32| powrotem i swoimi, które raz po raz obłapiał i do serca 1448 3, 32| dobrze ściemniało, a łazili po obejściach i sadach, lewentarze 1449 3, 32| że jedna Hanka chodziła po ciemnej izbie pohuśtując 1450 3, 32| często palącym sznurem ciekły po twarzy, a w duszy krzewił 1451 3, 32| przyszło, bo Jagusia zaraz po kolacji wyniesła się do 1452 3, 32| nie wiedzący.~Rozpoznała po głosach i drugie, że z każdego 1453 3, 32| gżąc się a przeganiając po drogach.~Obmierzło jej to 1454 3, 32| aż dzieci, baraszkujące po drogach, jęły się z nimi 1455 3, 33| I wiater się już wałęsał po świecie, kieby ten gospodarz 1456 3, 33| wodząc zaspanymi oczyma po świecie; kajś już się myli 1457 3, 33| myli przed chałupami, to po wodę do stawu wypadały rozdziane 1458 3, 33| gniazd na żer, kokoty piały po płotach wytrzepując radośnie 1459 3, 33| sczerwieniony. Bydło ryczało po oborach, zaś wszędy przed 1460 3, 33| Było to jakoś w tydzień po powrocie chłopów z kreminału.~ 1461 3, 33| wolna do dawnego, jakoby po tej burzy srogiej, co szkód 1462 3, 33| żaląc się na dolę, imał się po ździebku pracy wetującej.~ 1463 3, 33| ów pół dnia przewałęsał po wsi i przegadał z kumami, 1464 3, 33| roboty, boć niełacno było po tylim próżnowaniu brać się 1465 3, 33| robiło się w karczmie i po drogach i co dnia gęściej 1466 3, 33| ciężki, jaże skwierczało po chałupach, więc co jeno 1467 3, 33| porosłej, że to chłop zachorzał po powrocie i do garnka nie 1468 3, 33| zeźlona odeszła, kury zwołując po drodze, a Tereska, zawiązawszy 1469 3, 33| przez sień, rozglądając się po podwórzu, tylko dziewka 1470 3, 33| ludzie mają wszystkiego po grdykę, a ona ledwie się, 1471 3, 33| wypasł: Poszedłem do dnia po konie: gniady leżał, a klacz 1472 3, 33| rozgląda się dokoła i raz po raz popędza je batem coraz 1473 3, 33| Mocowała się, bych nie poznali po niej, bych zdzierżyć spokojnie 1474 3, 33| że z rykiem tłukła się po bruździe jako ten poraniony 1475 3, 33| wyniesła na bielnik. Zachodzę po śniadaniu; aby je zmoczyć. 1476 3, 33| się rozlegały; tulali się po drodze bijąc a wrzeszcząc 1477 3, 33| wystrachane kury gdakały po sadach, psy jęły szczekać, 1478 3, 33| do miasta, byle się jeno po przyjacielsku przysłużyć 1479 3, 33| poczciwie! - darła się, raz po raz wybuchając strasznym 1480 3, 33| toporem jeszcze tu i owdzie po bokach, rzekł stanowczo:~- 1481 3, 33| przódzi, skubiąc bródkę, po niebie wodził oczyma.~- 1482 3, 33| wsi parobków, bo i mocarz po Antku Borynie pierwszy, 1483 3, 33| przyjacioły jakoś wkrótce po powrocie, że to już przykrzyła 1484 3, 33| dłuższą drogę wybrał, bych se po drodze pożartować z dzieuchami 1485 3, 33| tygodnia cię szukam i wypatruję po próżnicy.~- Cygań se psu, 1486 3, 33| uwierzy. Co wieczór zęby suszy po opłotkach, co wieczór innej 1487 3, 33| burak, przygiął się i uciekł po prostu.~A Jagnę, choć powiedziała, 1488 3, 33| Tereskę... - skrzywił się jak po occie. Dosyć już miał tej 1489 3, 33| ślepiami toczył.~Niby to czegoś po sadzie szukał i kole domu, 1490 3, 33| się nie odzywała, to zaraz po obiedzie wziął się i do 1491 3, 33| wszyscy, jeno ślipia obleciały po sobie, a kobiety się sczerwieniły 1492 3, 33| Cie! uważny kiej dziewka po przypadku - mruknęła stara 1493 3, 33| pannę niźli o całą złotówkę. Po dydku i już z ojcowym litkupem 1494 3, 33| wstęgi pletą i kokoszki po sadach gonią, bych je ponieść 1495 3, 33| wszystkie, a oni go dziw po nogach nie całują!~- Sami 1496 3, 33| Podnieśli się wraz i drudzy.~Kto po jadle legł odpoczywać, kto 1497 3, 33| trawy, pszczoły brzęczały po jabłoniach, staw polśniewał 1498 3, 33| słodka senność siała się po świecie.~Że Kłąb, aby nie 1499 3, 33| jął się kiwać i żydy wozić po ścianie.~- Tomaszu! Tomaszu!~ 1500 3, 33| supłała z węzełka dodając po dziesiątce - bierzcie -