| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] jajków 10 jajo 1 jajów 1 jak 1351 jaka 99 jakajac 2 jakajaco 1 | Frequency [« »] 1621 bo 1433 tak 1370 kiej 1351 jak 1265 o 1208 jeno 1065 jeszcze | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances jak |
Tom, Rozdzial
501 2, 18| tak samo imają się cepy jak i kużdego! - Ale nie rzekł 502 2, 18| Nowiny powiadacie, ale jak się dziedzic uweźmie i nie 503 2, 18| upominał się za kogo, a jak się mnie krzywda stanie, 504 2, 18| wyprowadził w opłotki i jak zwyczajnie to robił co dnia, 505 2, 19| chocia tak samo się pisał jak nieboszczyk Kuba, ale krewniactwa 506 2, 19| znajomkowie tak se rachowali, że jak się rozochoci, to w domu 507 2, 19| świadczyli sobie godności, jak to przystało na zmówinach.~ 508 2, 19| prawdziwy, żeby takim chłopem jak ja rzucić kiej snopem, no, 509 2, 19| dowodził chełpliwie.~- A jak i potem nie przejdzie? - 510 2, 19| a zdawali we wszystkim, jak przódzi, kiedy to im przewodził 511 2, 19| jakoś, bo mu się wspomniało jak to jeszcze wczoraj a ci 512 2, 19| zaczęli wykrzykiwać.~- Któż jak nie wy?~- A juści, pozwolą 513 2, 19| pójdą.~- Nie wszystkie.~- Jak Boryna poprowadzi, to i 514 2, 19| pomyślenia nie macie, a jeno jak te dzieci, co jeszcze bałykują, 515 2, 19| ciskała się po chałupie jak ten zły wiatr, aże mroziło 516 2, 19| ciągnące oczy parobków, a jak Balcerkówna Marysia, na 517 2, 19| jęknęła, znali go przecież, że jak się rozochoci, to gotów 518 2, 19| nim grała i takie wesele, jak kieby się ten zwiesnowy 519 2, 19| zapamiętaniu! Unosił ją jak ten smok, nie opierała się 520 2, 19| ciżby, rozbijał, tratował, jak burza szedł, aż strach brał 521 2, 19| na wszystkich, że stanęli jak wryci, nikt się i słowem 522 2, 19| Mówię ci, odejdź, bo, jak Bóg na niebie, zakatrupię 523 2, 19| na niebie, zakatrupię cię jak psa! Słyszysz? - krzyknął 524 2, 20| oczekiwaniu czegoś strasznego, jak kieby pod dachem, któren 525 2, 20| wszystkie, bawiły się, to cóż, jak ten samson miała stać w 526 2, 20| rozumu, dobrze sam wiem, jak było, nie trzeba mi waszego 527 2, 20| Czemu? A kto to skamlał jak ten pies? Nie ja was molestowałam, 528 2, 20| uderzyła, szepnął złośliwie:~- Jak baba kijanką nie poredzi, 529 2, 20| jakaś blada, zmizerowana, że jak senna chodziła po domu, 530 2, 20| nastają paskudne!~A Józka też, jak ino mogła, dogryzała jej 531 2, 20| powiedział mu prosto w oczy, jak to u niego było zwyczajne:~- 532 2, 20| dwie! Ludzkie gadanie jest jak ten ogień, nie przygasicie 533 2, 20| był rzekł przed ślubem: jak stary bierze młodą, złego 534 2, 20| izbie krzekorzyć słodko, jak przódzi... Ale wnet ją opamiętał 535 2, 20| wszyscy o tym wiedzą, ale jak mnie kto chlaśnie batem, 536 2, 20| i długo przesiadywał, a jak tylko mógł, podjudzał jeszcze 537 2, 20| siebie ani na zdziebko, jak tego psa przed progiem trzymaj! 538 2, 20| trzymaj! Wnet zobaczysz, jak zmięknie i jak się udobrzy!~ 539 2, 20| zobaczysz, jak zmięknie i jak się udobrzy!~Jagna zerwała 540 2, 20| do serca nie bierz, żebyś jak ten młody śnieg była, sadzy 541 2, 20| niedzielę przystroiła się, jak ino mogła najlepiej, a nie 542 2, 20| zapachy kiej z trybularza, jak potem opowiadał Witek, palce 543 2, 20| powiedział zawzięcie.~- Radzę wam jak ksiądz, a zrobicie, co wam 544 2, 20| mi o tym nie powiadali.~- Jak się parszywa owca do stada 545 2, 20| jest, pstro ma w głowie jak każda kobieta, to trzeba 546 2, 20| zapuchłymi od płaczu oczami, a jak ino mógł, dopadał boćka, 547 2, 20| cicha, głęboka dufność.~Było jak z tym garnkiem rozbitym, 548 2, 20| jeszcze barzej starego, jak zresztą wszystkich bogaczy 549 2, 20| kuma albo i co gorszego, jak o niej powiadali.~- Wezmą 550 2, 20| się za łby i pozagryzają jak te wściekłe psy - myślała 551 2, 20| mnie pobił i sponiewierał jak psa, darowałbym, choć ciężko 552 2, 20| nocami pies latał i użerał jak wściekły, a rzucał się na 553 2, 20| coś uskubnęły. A przy tym, jak to zawdy pod wiosnę, i o 554 2, 20| krowę gdzie indziej - i jak kamień we wodę, ni znaku 555 2, 20| była sroga, choć zmienna jak rzadko; bywały takie mrozy, 556 2, 20| psów obcych? Chodził se jak ten dziedzic po stancji, 557 2, 20| się w polu roboty zaczną, jak nic zarobicie ze sto rubli.~- 558 2, 20| Psiakrótka, żebym to wiedział, jak wypadnie ta moja sprawa 559 2, 20| zadowolony:~- Głupie juchy jak te barany, myślą, że mnie 560 2, 21| jeden rząd z dziadówkami, jak Filipka, stawa, a płakać 561 2, 21| darować!~Nie, nie poredziła. Jak to, ma żonę i dzieci, a 562 2, 21| niechętnie:~- Hanka gania jak ten pies za wroną i myśli, 563 2, 21| przymiera głodem, haruje jak wół, a nikto nawet nie polituje.~- 564 2, 21| wynosiła się nad drugie, jak wszystkie Boryny, ale szkoda 565 2, 21| weźmie, każdy chłop poleci, jak go kiecką przywabią.~- Gdyby 566 2, 21| niespodziewanie i potężnie, jak ten jastrząb spada zgłodniały, 567 2, 21| strasznym krzykiem, a bił już jak ten mocarz oślepły gniewem 568 2, 21| za drzewa, to przywierali jak te zajączki pod jałowcami, 569 2, 21| pomalowanej w takie kolory, że jak żywy się widział; snadź 570 2, 21| zaciętą, nierozpoznaną, jak ta noc, co już szła przyczajona 571 2, 21| gniewem tak dzikim i mściwym, jak ten bór, co się był przygiął 572 2, 21| przecierała oczy, trzeźwiła się, jak mogła, a wciąż jakby zapadała 573 2, 21| wargach. Nie przerażał ją jak dawniej, mówiła niby z równym 574 2, 21| jego wola dać lub nie. A jak to miętko powiedział: "Przyjdź!", 575 2, 21| sposobną porę... to nie wiada, jak by się stało... może by 576 2, 21| drodze z tobą?~Opowiedziała, jak było.~- To idź, córko, bieżyj 577 2, 21| równocześnie, że zaraz z rana, jak przykazywał, zabierze jeno 578 2, 21| starego, choćby Antek nie wiem jak zakazywał, choćby ją nawet 579 2, 22| posłuchać.~Najpierwsza, jak to miała we zwyczaju, przyszła 580 2, 22| wszystkie i wyszczekana, jak mało która, ale ogólnie 581 2, 22| bolały.~Porozsadzali się, jak mogli, kto na ławach, kto 582 2, 22| skrzyniach, którym zaś, jak parobkom, Kłębiaki pieńki 583 2, 22| było młodziaków, wyrosłych jak sosny i już prawie pod wąsem, 584 2, 22| przysmolony na gębie, że jak Cygan się widział, a ciągnął 585 2, 22| potem kiej kokot, zabeczał jak baran, zarżał niby ogier 586 2, 22| opowiedział jaką historię, jak to u Borynów na jesieni:~- 587 2, 22| com wtedy powiadał?~- I jak! Było to o tym Burku Panajezusowym!~- 588 2, 22| wzruszenia, widziała wszystko jak żywe i tam szła duszą, gdzie 589 2, 22| gospodarskiej córce. Jezus, jak się to jej ślicznym widziało!~- 590 2, 22| rzekł to słowo, a poszłaby, jak stała, w tę noc, w ten mróz, 591 2, 22| ale to rychło przechodziło jak cień, gdy chmurka słońce 592 2, 22| tak narownego i próżniaka jak mało, próżno mu dogadzał, 593 2, 22| tobie, wałkoniu i zabijaku, jak błogosławić będą ci, co 594 2, 22| zastanawiając szeroko, jak to Pan Jezus zawsze karze 595 2, 22| powstrzymywali oddechy i jak uroczeni siedzieli wsłuchując 596 2, 22| pod niebo rosły, a płonęły jak te smolne szczapy, że jeno 597 2, 22| prześwietlonych widziadłami, co jak żagwie buchały krwawą pożogą; 598 2, 22| zawołała.~- Słychać, jak śnieg skrzypi pod nogami!~- 599 2, 22| spokojnie i szczęśliwie jak u Pana Boga za piecem.~Aż 600 2, 22| powrócili do domów, a Jastrzębia jak nie było, tak nie było, 601 2, 22| nocach czasami rozmyślał, jak to przyjdzie gorzeć w tym 602 2, 22| skonaniu...~Kobieta broniła go, jak mogła, obrazem świętym osłaniając, 603 2, 22| schodzi do niej z ołtarza, jak stała, w koronie złotej, 604 2, 22| grzesznika, póki nie przyjdę.~Ale jak tu było iść?... noc ciemna, 605 2, 22| pogadywać o tym i owym, jak zwyczajnie.~Młódź zaczęła 606 2, 23| ginęły nie wiadomo gdzie, jak te pomarłe światłości gwiezdne.~ 607 2, 23| zduszone, porwane a strzeliste jak wytryski ognia, słowa błędne 608 2, 23| ciemnościach jakiegoś przepadania, jak kiedy chmura przysłoni słońce 609 2, 23| umierały.~Ale po chwili jak ptaki wystraszone zrywały 610 2, 23| łzy skapywały jej z oczu jak ta rosa z kwiatów; obcierał 611 2, 24| spadnięcia, niejedno twarde słowo jak kamień zawarczało, że nawet 612 2, 24| reszta zaś stała bezradnie jak to stado owiec, kiedy je 613 2, 24| kąśliwa i nieprzystępna jak nigdy, że bali się jej pytać, 614 2, 24| wrogowie, a przyjaciele, jak Mateusz, podnieśli znowu 615 2, 24| pod jarzmem i niósł dolę, jak Pan Bóg przykazał, bez szemrania 616 2, 24| Przewrotny.~Hulano ochotnie jak mało kiedy i do późna, do 617 2, 24| śniadania, ogarnęła się, jak mogła najlepiej, dzieci 618 2, 24| cię kupił, glonkiem chleba jak tego psa - mruknął ponuro.~- 619 2, 24| co się jej stało, a jeno jak ten pies sponiewierany gnał 620 2, 24| się, bez pamięci zgoła - jak zresztą co dnia...~Od owej 621 2, 24| przystali do niego tacy, jak Bartek, Kozioł, Filip zza 622 2, 24| kompaniono, bo bakę mu świecili, jak pieski w oczy naglądając, 623 2, 24| się z nim stało, zupełnie jak wtedy nad stawem.~Ale i 624 2, 24| przy przełazie i czaił się jak wilk. ~Nie spotkał jej nawet 625 2, 24| strzechy nawet, by odganiali jak parszywego grzechem, bo 626 2, 24| będzie - to by wyrwali go jak pokrzywę i precz wyrzucili 627 2, 24| nie zważał na nic, biegł jak błędny, a przerażony i pełen 628 2, 24| się w nim i przewalały, jak te chmury pędzące po niebie.~- 629 2, 24| na niego pysk, sklęła i jak tego psa przegoniła z chałupy. ~ 630 2, 25| mieli co robić, dziedzic jak się był zawziął, że żadnemu 631 2, 25| się choroby różne na wieś, jak to zresztą zwyczajnie bywa 632 2, 25| ludzie czuli się tak źle, jak nigdy do tela, łazili po 633 2, 25| baczyć.~Dzień był posępny jak to patrzenie chorego, co 634 2, 25| błocie, to deszcz pluskał, jak kieby kto tym ziarnem ważnym 635 2, 25| ustępowała bez musu, broniła się, jak mogła, ale to jarzmo i tak 636 2, 25| Kiej nie poredziła żyć jak drugie kobiety, co to i 637 2, 25| wyrywała do niego całą duszą jak przódzi, nie biegała na 638 2, 25| widział się jej takim samym jak i drugie chłopy, gorszym 639 2, 25| wtedy tak straszno w duszy, jak wtedy, gdy dobrodziej naród 640 2, 25| złość zrobić, a czasem, aby jak najprędzej ją puścił i poszedł 641 2, 25| tylachna, że i nie dziwota, jak się człowiekowi wypśnie 642 2, 25| zalała mu serce.~- Cyganisz jak ten pies; wszyscy mnie odstąpili, 643 2, 25| drugimi. Miłujesz mnie, juści, jak tego psa złego, któren ugryźć 644 2, 25| mnie i patrzysz na mnie jak wszystkie, kiej na tego 645 2, 25| wieś przycichła z nagła, jak kieby piorun uderzył, chodzili 646 2, 25| nikto nie wiedział co i jak, bo ino przez okna widać 647 2, 25| swobodnie poradzić, a nie jak te pieski pod cudzym płotem 648 2, 25| Dzisiaj wama wzięli las, a jak się bronić nie będziecie, 649 2, 25| Zawdy naród krzywdzili, jak ino mogli.~- Kiej takie 650 2, 25| powstał taki, bieganina, jak gdyby pożar wybuchnął we 651 2, 25| rucha, całą wsią, wszystkie jak jeden! Nie bójta się niczego, 652 2, 25| Ustawiali się w rzędy, jak komu popadło, chłopy, parobki, 653 2, 25| jeszcze z prostą gałęzią, a jak kobiety, to prosto z pazurami 654 2, 25| wymiarkowali, co zrobić, aby było jak najlepiej, baby podniesły 655 2, 25| wtedy wszystko z nagła, jak kiedy wicher uderzy niespodzianie 656 2, 25| zjawił, że zaś chłop był jak byk, mocarz głośny na okolicę, 657 2, 25| obwalać mu głowę i ratować, jak ino poredzili. Antek zaś 658 2, 25| Antek zwalił się na niego jak piorun.~Próżno się bronił, 659 2, 25| i twarz całą, blady był jak płótno i zupełnie podobny 660 2, 25| szli bezładnie, kupami, jak komu lepiej było, a lasem, 661 3, 26| tę ziemię świętą, że szła jak pijana.~Aż dopiero gdy sygnaturka 662 3, 26| niskich, szerokich chałup, co jak kumy w sobie wielce podufałe, 663 3, 26| dachówki plebanii. Wokół zaś, jak jeno dojrzeć, stały sinym 664 3, 26| barłogu jakim, to w obórce, jak się zdarzyło i kaj ludzie 665 3, 26| siedziały z obu stron stawu jak przódzi, jak zawdy chyba 666 3, 26| stron stawu jak przódzi, jak zawdy chyba od początku 667 3, 26| Dyć to ja, Agata! - Jezus, jak ją spierało pod piersiami !~- 668 3, 26| tratowały i kradły jedzenie, jak ino mogły, rejwach czyniąc 669 3, 26| łzy.~Agata patrzała w nią jak w obraz, nie śmiejąc już 670 3, 26| samej śmierci nie zabaczę, jak ich brali...~- Wzieni mojego 671 3, 27| ci i na kulasy niełacno; jak nic ma na cztery palce słoniny. - 672 3, 27| jakiej szkody z nocy nie ma, jak to czyniła co dnia, polazła 673 3, 27| boru na drogę i powiedali, jak było, a może w pacierz sama 674 3, 27| przyzwoleństwo, chyciła się ziemi, a jak ta suka warowała i broniła 675 3, 27| opiekę? Kiej wiadomo, że jak się sam człowiek nie przyłoży, 676 3, 27| stary zaś tak samo leżał, jak go była ostawiła wieczorem: 677 3, 27| oczach zaświeciło mu cosik, jak kiedy rzeka spod nocy się 678 3, 27| grosz i tak zabiegliwy, jak mało któren.~Oto i teraz, 679 3, 27| bliska w oczy.~- Dyć leży, jak leżał! - odburknęła zbierając 680 3, 27| rudych wąsów, a oczy to mu jak te złodzieje latały po kątach; 681 3, 27| wspominań!~A teraz jest jak ten kołek, sama, nikt jej 682 3, 27| wciąż stawała przed nim jak ten pies, skamląc oczyma 683 3, 27| radością przyglądała się Hance, jak ta włosy rwała łbem tłukąc 684 3, 27| sobie teraz przypomnieć, jak człowieka raz jeden widzianego.~ 685 3, 27| wełniaków odbitą we wodzie i jak się przesuwały wskroś mdlejących 686 3, 27| umie trajkotać tak cięgiem jak ty. Doiła to już krowę?~- 687 3, 27| szmaty. - A to ci powiem, jak było... Wypatrzyłem, że 688 3, 27| ale nie daruję...~- A jak się ksiądz dowie, żeś mu 689 3, 27| niekiedy.~Ale cóż, leżał jak zawżdy, bez ruchu i przed 690 3, 27| Cóż znowu!... zwyczajnie, jak i drudzy!... nie jest mu 691 3, 27| Kiej ociec mówili, że jak się podpasie, to przedadzą - 692 3, 27| To mi powiedział, że jak zechcecie, poredzicie wszystkiemu...~- 693 3, 27| tu u was nowego?~- A nic, jak było... Puszczą go to rychło? - 694 3, 27| może ździebko później, jak śledztwo skończą... A to 695 3, 27| pod nim nasłuchiwać, bo jak raz tam dotykały głowy łóżka, 696 3, 27| ale już nie oprzytomniał i jak przódzi leżał drętwy, nieruchomy, 697 3, 28| nie wyszedł jeszcze, jeno jak co dnia o tej porze kręcił 698 3, 28| niezgorzej z biedą i wiem, jak ta suka gryzie, pamiętam... - 699 3, 28| ma nastąpić; jeno stary jak zwykle na łóżku leżał, wpatrzony 700 3, 28| trudno, skoro musiała, jak to było we zwyczaju u gospodarzy 701 3, 28| kieby złotem posuło świat - jak to zresztą zwyczajnie bywa 702 3, 28| Jeszcze by, już najmniej jak za każdą duszę zapisaną 703 3, 28| Dorobił się! Drze z narodu, jak ino może, a nim co komu 704 3, 28| beknąć, a kaj grubiej i jak wycyganiać. ~- Jenszy by 705 3, 28| było rozeznać, i poleciała jak wściekła. Witek za nią wyjrzał 706 3, 28| wszyćko stoi. A potem będzie, jak Pan Jezus da...~- W kreminale 707 3, 28| kreminale niech se rządzi, jak mu pozwolą... Smakuje mu 708 3, 28| kaj w chałupie schować... jak uważacie?~- Wiem to, kiej 709 3, 28| zęby.~- Rano, po cichuśku, jak pójdzie do kościoła, przenieść 710 3, 28| a głównie rozmyślaniem, jak by odebrać połcie owe i 711 3, 28| że trzeba... z taką to jak z tym łajnem, nie porusz 712 3, 28| zwiesna idzie... bo Adam jak drugie w kreminale... Chłopaka 713 3, 28| Kto nie ma chęci, ten wie, jak wykręci! Nie do was piję, 714 3, 28| siedzicie i dobrze wiem, jak wam ciężko, ale są takie, 715 3, 28| słyszała przemyśliwając wciąż, jak by się do tych ojcowych 716 3, 28| ojcowską stronę; chory leżał jak zwyczajnie wznak. Jagna 717 3, 28| nie obcy, ma takie prawo jak i wy! - wcale się nie ulękła 718 3, 28| co z chałupy zginie, to jak Bóg w niebie, do sądu podam 719 3, 29| przychodziła pora rodów, jak to na zwiesnę zwyczajnie, 720 3, 29| niedzielę po sumie albo jak wczoraj przy zjeździe do 721 3, 29| był w urzędzie przełożyć, jak jest w Lipcach - ozwał się 722 3, 29| suszyła za stodołą?~- A jak to sprały Gulbasiaka, że 723 3, 29| spokojnie, po porządku, jak to było.~- Bych jeno z tych 724 3, 29| westchnęła składając ręce jak do pacierza.~- Zleciały 725 3, 29| drogach jeno wiater hulał jak przódzi i drzewinami miotał.~ 726 3, 29| głowiły się ciężko gospodynie, jak tu wszystkiemu zaradzić, 727 3, 29| gnój na wozie oklepał, jak się należało, i konia batem 728 3, 29| kołtuny i położy!~Pokazywał, jak siać z wiatrem, bo głupia 729 3, 29| zmiarkowała się, siejąc jak popadło.~- A Wawrzon Socha 730 3, 29| We święta mu powiem, jak się to sielnie przypinasz 731 3, 29| wnet na pługu od wiatru, jak to ociec robili, i zakurzył 732 3, 29| najcięższej, pomagał, bo jak u Kłębów drew narąbał widząc, 733 3, 29| Czekali też na ich powrót jak na zmiłowanie Pańskie, czekali 734 3, 29| mu nie spoglądając.~- A jak się ma wasz we wojsku? zdrowy? 735 3, 29| Mogło co do jednego wydusić, jak te gąski Płoszkowej.~- Że 736 3, 29| obróci. Jakże to było?~- Jak? Poszlim spać zaruteńko 737 3, 29| Mleczna będzie, grzbiet jak belka, kłęby wysokie... 738 3, 29| rodzina i właśnie medytowali, jak by tu co niebądź wydobyć 739 3, 29| przez chłopa jesteście, jak drugie. ~- To w taką porę 740 3, 29| rękoma, bo nie był okpis, jak karczmarz albo i drugie, 741 3, 29| płacił niezgorzej, a nawet, jak komu na przednowku było 742 3, 29| wszystkich we wsi i wiedział, jak do kogo przemówić, to i 743 3, 29| tydzień lata do Mateusza i jak pies dni całe waruje pod 744 3, 29| Głęboko się zamedytowała.~- A jak Mateusza wzieni, skompaniła 745 3, 29| nie było, jeno stary leżał jak zawżdy z wytrzeszczonymi 746 3, 29| kowalowi.~I już całe popołudnie jak pies warowała na Jagnę i 747 3, 29| A zjadłam!... tak moje, jak i wasze, to urznęłam kawał 748 3, 29| parobkiem na przednim siedzeniu, jak to gospodynie zazwyczaj 749 3, 29| od rana dzwony umilkły, jak to było we zwyczaju w kużden 750 3, 29| ukraszone i tak galante, jak mało która by potrafiła, 751 3, 29| były, żółte, fiołkowe, i jak lnowe kwiatuszki niebieskie, 752 3, 29| przekrzyków i biegów, bo jak to było we zwyczaju odwiecznym, 753 3, 29| poruszywszy się ani razu, leżał jak zawżdy wpatrzony przed siebie 754 3, 29| wpatrzony przed siebie i martwy jak zawżdy...~Zaraz z południa 755 3, 30| żałosny, z tej ciżby, co jak krze przyziemne tuliła się 756 3, 30| przyjacielskich ugwarzeń, jak Pan Bóg przykazał, jeno 757 3, 30| się w pamięci tak żywo, że jak wtedy w Boże Narodzenie 758 3, 30| Pańskiej powiadał i o tym, jak go to paskudne Żydowiny 759 3, 30| do czysta, włosy obciął, jak drugie, równo nad czołem 760 3, 30| nadziewając się z rozmysłem, by jak najwięcej zmieścić i jak 761 3, 30| jak najwięcej zmieścić i jak najdłużej czuć w gębie smakowitości. 762 3, 30| patrząc wciąż martwym wzrokiem jak zawdy. Może by nawet i więcej 763 3, 30| poleciała na dwór patrzeć, jak prawie z każdej chałupy 764 3, 30| zarówno stojały opłotki, jak i. sienie powywierane, jeno 765 3, 30| ostało długich kiej bicze i jak groch największy!~Magda 766 3, 30| jakie to cuganty jeździł... jak se używał... baczę... - 767 3, 30| Jambroży musi być starszy, bo jak ino baczę, on zawdy był 768 3, 30| juści... wycygania się, jak może... juści... - jąkał 769 3, 30| rachując. Józka ugaszczała je, jak ino mogła, plackiem jajecznym 770 3, 30| podstawiła nogę, że runął jak długi pod ścianę, nie mogąc 771 3, 30| podwórzu przed chlewem, jak nabierał w połę świńskiego 772 3, 30| się stało?~Wykręcał się, jak mógł, wycyganiał, ale w 773 3, 30| go do chałupy, obaczysz, jak parodował na ganku będzie, 774 3, 30| Opowiadała mu, co i jak się robi w gospodarce - 775 3, 30| każdemu z osobna opowiadała, jak to było, poszedł do Hanki, 776 3, 30| zginęło.~- Tak mogli ukraść, jak mogli przynieść z sobą, 777 3, 30| pędzących po wybojach, bo jak to było we zwyczaju, w drugie 778 3, 30| obiadu, jęła opowiadać, jak zwaliło się tylachna narodu, 779 3, 30| rozpowiadała o dziedziczkach, jak to były wystrojone.~- Wiecie, 780 3, 30| była w modlickim dworze, jak to poniektóre dziedziczki 781 3, 30| rozrosła wszędzie, taka, co to jak się człek do niej przyprze, 782 3, 30| zgromiła go Jagustynka.~- Jak taka się przy robocie rucha, 783 3, 30| chorego. Jezu, a to leży, jak leżał... Zagadywałam: ani 784 3, 30| przy łóżku, ale przepiła jak i drugie, sięgając do placka. - 785 3, 30| Świeży chleb pomaga!~- Chleb jak chleb, ale to czeladnik 786 3, 30| Chłop był wyszczekany, jak mało któren, że zaś był 787 3, 30| duszą pijąc te słowa miodne, jak wyschła ziemia pije dżdże 788 3, 30| słowach, bijących w serca jak dzwon, i niesły się w omroczone 789 3, 30| wiorst od Lipiec, widać było jak na dłoni wzmaganie się ognia. 790 3, 30| ścierwę! - zawrzeszczały jak jedna.~A cała wieś się już 791 3, 30| a od czerwonych łun, co jak ogniste płachty wiewały 792 3, 31| Nosi się cięgiem po wsi jak ten pies, że żadnej pomocy 793 3, 31| ojca, że ją ukrzywdził. ~- Jak wam do upodoby, wasz gront, 794 3, 31| Stara rozpowiła dzieciątko i jak je Pan Bóg stworzył, nagusieńkie 795 3, 31| że chrzciny nie takie, jak być powinny Borynowego dziecka.~- 796 3, 31| się do małego; widziałam, jak wietrzyła na płocie przyodziewę 797 3, 31| wydoją, i garnki pomyją jak najsprawniejsze dzieuchy.~- 798 3, 31| pola nie chcą czekać.~- Jak się w porę nie obsieje, 799 3, 31| jeszczech ci na gorzałkę dołożę, jak mi się spodoba! - wołał.~ 800 3, 31| By je głodem zamorzyć, jak to było z tamtymi dwa roki 801 3, 31| Kozłowej?... powiadam ino, jak się mi widzi. Musi kobieta 802 3, 31| drugiej stronie Boryna leżał jak zawdy samotnie, patrzał 803 3, 31| siebie gwarzył z cicha, jak to dzieciątko sobie ostawione.~ 804 3, 31| słońcu roziskrzone, chłodnawe jak one i jak one przejrzyste 805 3, 31| roziskrzone, chłodnawe jak one i jak one przejrzyste i zdziebko 806 3, 31| czarniawych.~Zwyczajnie to było, jak każdego roku na pierwszą 807 3, 31| na miedzy i kobiety, co jak liszki czerwone gmerały 808 3, 31| u Borynów szło wszystko jak zwyczajnie, wolniej jeno 809 3, 31| to jakby słuch za- ginął: jak pojechał wtenczas z proboszczem, 810 3, 31| jął im prawić różności, jak to Cygany swojego króla 811 3, 31| przysunąwszy się rozpowiadała, jak to Cygany dzieci kradną 812 3, 31| Bo złe wszędy się czai, jak ten wilk kiele owiec.~Trwoga 813 3, 31| bróg chodzi, bo widziałem, jak Łapa tam leciał, warczał, 814 3, 31| bliskości pono nie kradną.~- Jak się im uda, dwa roki temu 815 3, 31| potykanie się o sprzęty i to, że jak stała, buchnęła się na łóżko.~- 816 3, 31| tym ciężkim strapieniu, co jak kamienie przywaliło wszystkie 817 3, 31| ukradli z podwórza.~Osłupieli, jak kieby piorun trzasnął gdziesik 818 3, 31| od źrebięcia wychowała, jak to dzieciątko rodzone, dyć 819 3, 31| stratą, gdyż bez konia to jak przez rąk, zwłaszcza teraz 820 3, 31| nie wiedział, co począć i jak zapobiec kradzieżom. Dzień 821 3, 31| karczmie i we młynie, że jak przed wielkim świętem uczyniło 822 3, 31| Zdrowym, jeno radosny, jak nigdy w życiu. Miarkujecie: 823 3, 31| zapłać przyjadą pomagać, jak prawe Polaki a chrześcijany 824 3, 31| nadchodzącym zewsząd, dzieci zaś jak zawdy wrzask podniesły, 825 3, 31| mówili, z których są wsi i jak się wołają, nawet jedli 826 3, 31| gospodarzy tęskniące, a toć, jak okiem sięgnął, od borów 827 3, 31| jednako baczący, a tak samo jak cała wieś pełen wesela i 828 3, 31| przyjacielskie sąsiady to jak te płoty a ściany bronne: 829 3, 31| na słonecznej jaśni, że jak okiem sięgał po lipeckich 830 3, 31| czekać tej pomocy?... a jak się jeszcze i tego ziemniaka 831 3, 31| wyrzekając, a Rocho utulał je, jak umiał, obiecując poczciwie 832 3, 32| Prawda-li to? I kiedy? I jak?...~Nikto jeszcze nie wiedział.~ 833 3, 32| Jakże, szukać takiej wsi jak Lipce! A które to wpodle 834 3, 32| rzekł:~- Wyraźnie stoi o tym jak wół... "Tak jak krześcijany 835 3, 32| stoi o tym jak wół... "Tak jak krześcijany wsi Lipec, gminy 836 3, 32| co inszego powie, zełże jak pies.~- Wyczekały się na 837 3, 32| Musi, miemiecka to moda, bo jak Lipce Lipcami, zawdy się 838 3, 32| myśleć, co poczynać...~- A jak nie wróci? Jezu! Jezu! - 839 3, 32| może...~Uwijała się też, jak mogła, choć nogi się pod 840 3, 32| mówię, a wy ino huru buru jak na tego łysego konia...~- 841 3, 32| a każdemu wara do mnie jak temu psu! - wrzasnęła nagle, 842 3, 32| oplecioną warkoczami, co jak grubachne postronki leżały 843 3, 32| mieć, bych wiedzieć, co i jak... ~- A ma, Jaguś, ma, i 844 3, 32| robić porządki na przyjęcie, jak i drugie, i czekać gorączkowo 845 3, 32| gorączkowo powracających, jak i cała wieś w tej chwili.~ 846 3, 32| przypiekało niezgorzej, jak to zwyczajnie bywa po rannym 847 3, 32| Zawtórowali z całego serca, jak kto umiał, i ruszyli wzdłuż 848 3, 32| się uda. ~- Byle nie tak, jak mój zeszłoroczny: schylać 849 3, 32| rosnące. Oczy się tam niesły jak ptaki, ale nie sięgnęły 850 3, 32| drogi, mierząc pod sam las, jak wiodła wąska i wyjeżdżona 851 3, 32| juchy! zbereźniki!... bo jak paś spuszczę!~Ksiądz, znużony 852 3, 32| wisusy, uszy poobrywam, jak nie przestaniecie! - krzyknął 853 3, 32| barzej w kupę, stowarzyszając jak popadło, bo każdego dziw 854 3, 32| Niech będzie pochwalony! Jak się macie, ludzie kochane!~ 855 3, 32| słowa i szepty, krzyki, co jak śpiew się wydzierały z serc 856 3, 32| Serdeczna Matko", a wszystkie jak jeden człowiek zawtórowali 857 3, 32| podniesioną, harda na oko i pyszna jak zawdy. Kiej zaśpiewali, 858 3, 32| tych łez zdradzieckich, co jak złodzieje wymykały się niekiej 859 3, 32| Nakazywała sobie czując zarazem, jak w niej łzy piekące wzbierają, 860 3, 32| niej łzy piekące wzbierają, jak żal za gardziel dusi, mrokiem 861 3, 32| przesłaniają się oczy i jak ta męka rośnie z minuty 862 3, 32| Tereska żołnierka, czerwona jak burak, rozbeczana, trzymała 863 3, 32| powitań, chciała się cieszyć jak i drugie; przeciek, kiej 864 3, 32| się potem pomiędzy ludźmi, jak ten Łapa szukający w ciżbie 865 3, 32| że nawet nie spostrzegli, jak kowal wyniósł się cichaczem 866 3, 32| to miedzami szli gęsiego, jak ta komu bliżej było do chałupy.~ 867 3, 33| stworzenia buchnął niemy krzyk i jak głucha błyskawica przeleciał 868 3, 33| przeleciał nad światem, jak kiedy człowieczą duszę w 869 3, 33| dzień trudów a boleści, jak wczoraj było; jak z jutrem 870 3, 33| boleści, jak wczoraj było; jak z jutrem przyjdzie, jak 871 3, 33| jak z jutrem przyjdzie, jak zawdy będzie...~Więc i Lipce 872 3, 33| Juści, co nie szło jeszcze, jak było iść powinno, chociaż 873 3, 33| Ratowały się chudziaki, jak jeno mogły, bo już niejednego 874 3, 33| ostatnią koninę wyprowadził, jak to Gulbas musiał, sprocesowała 875 3, 33| Juści, co poredzi, ale jak tu z gołymi rękoma iść do 876 3, 33| rozpalonymi paciorkami.~- Jak się to cieszy z powrotu 877 3, 33| był poczciwy, ale zawzięty jak wszystkie Płoszki: krzywdy 878 3, 33| a ratuj się, póki pora. Jak cię twój bez to kochanie 879 3, 33| każden jednako przysięga, jak sięga, każden jak miód, 880 3, 33| przysięga, jak sięga, każden jak miód, pókiś mu miła. Pomiarkuj 881 3, 33| ludzie! Do sądu podam, jak Bóg w niebie, wszyscy słyszeli. 882 3, 33| przytwierdzę! ja ci zaświarczę! jak ci...~- Podejdź, pani wójtowo! 883 3, 33| wszędy, niby pod sekretem, jak wójtowie srodze zbili Kozłów. .~ 884 3, 33| Jechali podawać skargę, więc jak się byli podnieśli z bitki 885 3, 33| Pan Jacek zaś siedział jak zawdy na progu, papierosa 886 3, 33| progu, zakurzył papierosa i jak przódzi, skubiąc bródkę, 887 3, 33| żołnierka?... zabawa i tyla! A jak to ślepiami sypnęła! jak 888 3, 33| jak to ślepiami sypnęła! jak to harno pod bok się ujęła! 889 3, 33| harno pod bok się ujęła! jak to buchnęło od niej lubością!... 890 3, 33| Tereskę... - skrzywił się jak po occie. Dosyć już miał 891 3, 33| bych się jej musiał trzymać jak ten ogon krowy! Ma przeciek 892 3, 33| nie chycił za taką kaszę: jak uwędzona!...~- Bogać ta, 893 3, 33| pomiłowanie.~Cicha przecież była jak zawsze, uległa i pracowita 894 3, 33| zawsze, uległa i pracowita jak mrówka, nawet rada, że wziął 895 3, 33| ślepiami dodał:~- Wiecie, jak jej nie szczędzą. Nic mi 896 3, 33| Ho, ho, to ino patrzeć, jak do której z wódką poślesz - 897 3, 33| lepiej nie można. Strach, jak wyglądali! Wójt se pozwolił, 898 3, 33| i pasa odpuścić, a kto, jak dzieuchy, do stawu poszły 899 3, 33| nad stawem. Poszła znowu, jak co dnia, wypatrywać po wsi, 900 3, 33| sadzić.~Dzień zrobił się był jak i wczorajszy, śliczny, słoneczny 901 3, 33| pod strachem cięgiem żyje jak ten zając, a nikto nie poradzi.~- 902 3, 33| rozkołysane, na bory widne jak na dłoni, na role zieleniące, 903 3, 33| trwożnie.~- Taki człowiek jak i drugie.~- Hale! gospodarz 904 3, 33| gospodarz taki człowiek jak i drugie! hale!~- Głupiś 905 3, 33| się opowiedziała. Znali go jak zły szeląg, ale wójtem był 906 3, 33| na sądach. Ale Bóg wie, jak to tam było. Wiedziano jeno 907 3, 33| sobie przyjacielstwo, witali jak i przódzi, a nawet nieraz 908 3, 33| bijąc pięścią w szynkwas. - Jak się usadzą na Podlesiu, 909 3, 33| że prawdę powiadali.~Ale jak stoją rzeczy, nie sposób 910 3, 33| morgę. Dziedzic zwłóczy, jak może.~- Ale zgodzić się 911 3, 33| pocałuje.~- Hale, drogi grosz, jak go braknie!~- Miemcy se 912 3, 33| bieda im nie doskwierała jak indziej, to powinno było 913 3, 33| żadnych robót kobiecych, jak przódzi, ani tknęli.~- Dziewkę 914 3, 33| Nie dali się, zacięli się jak i matka i poszli na udry. 915 3, 33| go ucałowali, a za nogi, jak przystało, z pokorą podjęli, 916 3, 33| przesiadywać i po kumach, jak przódzi, musiała teraz robić 917 3, 33| podmawiany, że tak robił, jak mu się podobało, a nieraz, 918 3, 33| Zeszło się sporo narodu i jak się naprędce dało, przybrali 919 3, 33| wysłuchajcie, co rzeknę, a jak księdzu na spowiedzi, tak 920 3, 33| krzyknęła bezwolnie. - Cichocie, jak pod przysięgą mówię, tak 921 3, 33| odejść.~- Ciepiecie się jak głupia - rozgniewał się. - 922 3, 33| kreminale zgnije, Powiem mu, jak to zabiegacie, by mu ulżyć.~ 923 3, 33| pieniądze przysyłają la swoich. Jak tam dobrze, jaką wolę ma 924 3, 34| widzianego.~A on zaś szedł, jak zawdy na kiju się wspierając, 925 3, 34| ale głosu nie dobył.~- Jak Pan Jezus przemieni, to 926 3, 34| będzie długo czekała, nie... Jak duszy pilno ze świata, niczym 927 3, 34| wyszykuje! Nie potrza mówić, jak panu Jackowi dziękował i 928 3, 34| tylachna drzewa, które, jak Mateusz rachuje, warto z 929 3, 34| rozgłoszę, bądźcie spokojni. Jak powiadomią, że pora, pojadę 930 3, 34| Stary jeszcze rzęzi, a ta jak suka... Nie powtarzałabym 931 3, 34| Jacek siedział na progu, jak zawdy, papierosa palił, 932 3, 34| się wyprawia! Wstyd mówić, jak była rozdziana; jaże Filipka 933 3, 34| prawdzie to nie wiadomo, jak było... Na niejedną pyskują, 934 3, 34| któren tak szczeka, łże jak pies!~Zdumieli się tą niespodzianą 935 3, 34| warowała, co? Dobrze wiem, jak przyniewalał i kusił; A 936 3, 34| ostał ni na progach siadał, jak zwyczajnie: wszyscy do sąsiadów 937 3, 34| się śmiechy ni śpiewki, jak zawdy w ciepły wieczór, 938 3, 34| stawiania ołtarza przed wójtem, jak to co rok bywało. Juści, 939 3, 34| Bożego Ciała przyszedł był, jak i poprzednie, wielce pogodny, 940 3, 34| książką w ręku.~- Witek, jak ci się widzę? co? - pytała 941 3, 34| Macieja, leżącego w sadzie, jak co dnia.~Na wsi już całkiem 942 3, 34| na sąd trafiłem... cie! jak to wszystko wiedzą.~- Dajta 943 3, 34| czytujesz, to ci łacniej.~- Bo jak Miemce kupią i zasiędą o 944 3, 34| zasiędą o miedzę, to będzie jak w Górkach: powietrza prosto 945 3, 34| chcecie, mnie już dosyć i jak się ozgniewam, to rzucę 946 3, 34| urządzeniem.~Grzela opowiedział, jak to jest indziej po drugich 947 3, 34| opieka nad narodem, nie tak, jak u nas, gdzie każden chłop 948 3, 34| Mateusz mu przerwał:~- Jak nie ma noża na gardle, to 949 3, 34| będzie miał o czym czekać, jak wypadnie sprawa z borem. 950 3, 34| a trza zrobić tak samo jak z borem.~- Czasem tak można, 951 3, 34| niby to se nie poredzą!... jak Bóg w niebie, tak nas znowu 952 3, 34| będzie inaczej śpiewał, jak mu kupców rozpędzimy, zaś 953 3, 34| swoimi, biedy się użyje, jak i wszystkie, ale jakoś z 954 3, 34| ja się tutaj urodziłem jak i wy, mój dziadek i mój 955 3, 34| ja nie swój?... Przecież jak wam będzie lepiej, to i 956 3, 34| i mnie będzie lepiej!... Jak wy będziecie gospodarze, 957 3, 34| będę z wami handlował!... Jak mój dziadek z waszymi, no 958 3, 35| też nie żałował namów, a jak było potrza na upartych, 959 3, 35| drugich i na kobiety, które jak jedna ani słuchać nie chciały 960 3, 35| pomietło chyciła na Grzelę.~- Jak będziesz niewolił do nowego 961 3, 35| W chałupie cicho było, jak zazwyczaj w niedzielę, kobiety 962 3, 35| się. Żyłaby se spokojnie jak przódzi, jak żyją wszyćkie... 963 3, 35| se spokojnie jak przódzi, jak żyją wszyćkie... Zły go 964 3, 35| nienawistnie:~- Abyś zdechł jak najprędzej, ty stary psie!...~ 965 3, 35| na dziedzicu i myślą, że jak znowu pójdą hurmą z kijami 966 3, 35| prowadzi...~- Zobaczymy, jak to wyjdzie, zobaczymy! - 967 3, 35| głos jej odebrało, stanęła jak wryta, rumieńce pokryły 968 3, 35| z ciężkiem westchnieniem jak długa rymnęła na twarz przed 969 3, 35| proszę; matko, dyć skamlę jak ten pies!...~Łzy mu zalały 970 3, 35| złością, że padła na izbę jak długa, ale w ten mig się 971 3, 35| się jeno obraniał jeszcze, jak mógł, usiłując jej odebrać 972 3, 35| łoni, kiedyś... a teraz tak jak drudzy... jak... - szepnęła 973 3, 35| teraz tak jak drudzy... jak... - szepnęła niebacznie.~ 974 3, 35| skłopotany.~Płacz ją chwycił, łzy jak groch sypnęły się po rozognionej 975 3, 35| przez okno, zaś Szymek, jak i przódzi, siedział pod 976 3, 35| Głuchowa, choć cały świat wie, jak się tłucze z parobkami, 977 3, 35| widzą, co mają na oczach jak wół widne.~- Na darmo się 978 3, 35| ciężko we wsi wytrzymać.~- Jak Maciej był, to i miał kto 979 3, 35| i chłopakami radzili, że jak powróci, to już my razem 980 3, 35| dyć wszystko się rozwodzi jak te koła bez luśni.~Doszli 981 3, 35| wieś napierała się iść, jak wtedy na bór.~Zebrali się 982 3, 35| tego nowy podatek z morga, jak w Dołach.~- Pewnie; ale 983 3, 35| działo w tę wojnę panów, jak za bele co chłopów krajali 984 3, 35| słońcu, pola się zieleniły jak okiem sięgnąć, na pastwiskach 985 3, 35| wszystkich, ca Niemcy też stanęli jak jeden, wynieśli się naprzeciw 986 3, 35| ale stali nieporuszeni jak mur, paląc srogimi oczyma, 987 3, 35| wszystko spokojnie, szeroko i jak się patrzy, ale Niemiec 988 3, 35| zapowiadamy przed Bogiem i ludźmi, jak pod przysięgą, że na Podlesiu 989 3, 35| cię drudzy kijami zatłuką jak psa parszywego.~- Nie zaczynajcie, 990 3, 36| galanty.~- I trawa po pas jak bór, nie taka, jak wczorajsza.~- 991 3, 36| po pas jak bór, nie taka, jak wczorajsza.~- Taka to kiepska, 992 3, 36| osełkami. ~- Sielna trawa jak kożuch, niejeden dobrze 993 3, 36| wyrzekań. Może jeszcze nigdy, jak jeno zapamiętali najstarsi, 994 3, 36| przywtórzyła Hanka.~- A tak będzie, jak się spodoba dziedzicowi - 995 3, 36| poredziła odbieżyć chorego jak przódzi.~A cała wieś była 996 3, 36| głos:~- Czego za mną łazis jak ten pies... nie ucieknę 997 3, 36| światła jedne po drugim, jak oczy snem przywierane. ~ 998 3, 36| przypomnieniach, w ruchach zatartych jak skiby na rżyskach i budziło 999 3, 36| pogrzebał w kominie, zaś potem, jak stał, boso i w koszuli, 1000 3, 36| frasobliwie po świecie.~Widno było jak w dzień, księżyc wynosił