Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
msza 16
msze 21
mszy 18
mu 1045
much 6
mucha 5
muchami 3
Frequency    [«  »]
1265 o
1208 jeno
1065 jeszcze
1045 mu
1042 go
1018 ja
985 od
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

mu

1-500 | 501-1000 | 1001-1045

     Tom, Rozdzial
1 1, 1 | dobrodzieju!~Przypadła mu do kolan roztrzęsioną głową, 2 1, 1 | brewiarz, ale oczy ześlizgiwały mu się z czerwonych liter i 3 1, 1 | złe słowo powiedziała, to mu się zaraz taki kołtun zbił 4 1, 1 | dziecko z płachty, nadziała mu czapeczkę z kutasikami, 5 1, 1 | pochowa i trzecią, Panie Boże mu pomóż, a niech dzieciom, 6 1, 1 | kiej moje mnie. Dałyby mu wycugi że na wyrobek by 7 1, 2 | mleko kosmykami opadały mu na czoło i kark, bo był 8 1, 2 | raz po raz trzy razy, mu łzy w oczach stanęły.~- 9 1, 2 | że słonina mocno raziła mu nozdrza, przysiadł się do 10 1, 2 | do sądu.~Ale wójt zaczął mu tłumaczyć i przekładać, 11 1, 2 | zamedytował głęboko, że mu to samemu do głowy nie przyszło. 12 1, 2 | go, rozpustnik... czego mu się zachciewa...~- A Zośka 13 1, 2 | żuł w sobie rozważnie, co mu raili. Nie dał poznać po 14 1, 2 | po sobie tam u wójtów, że mu się ta myśl strasznie udała, 15 1, 2 | fala mocy i pewności zalała mu serce i skrzepiła głuche 16 1, 2 | i odszedł śpiesznie, bo mu uderzyło do głowy, się 17 1, 2 | zaglądał w okna chat, co mu były naprzeciw. Psi nawet 18 1, 2 | nogi spod niej wysuwał, to mu po głowie chodziły sprawy 19 1, 2 | turbacje, a pomyślenia... to mu brzuch ano ciężył srodze, 20 1, 2 | było zwyczajnie, chciało mu się du drugiego łóżka zawołać 21 1, 3 | rzadkie, wyleniałe włosy, co mu się były pozwijały w kołtuny, 22 1, 3 | nozdrzach, klacz położyła mu łeb na ramieniu i pieszczotliwie 23 1, 3 | dostaniesz, widzisz go, owies mu pachnie, próżniakowi - mówił 24 1, 3 | chodził za nim i zaglądał mu w oczy.~- Zjadłbyś i ty, 25 1, 3 | budy, bo świnie ano leciały mu wydrzeć.~- Hale, te swynie 26 1, 3 | łoił go rzetelnie, wybijał mu na skórze swvoją stratę 27 1, 3 | posinioną i z nosa puściła mu się krew, krzyczał wniebogłosy 28 1, 3 | ryczał i tak pędził, mu reszta jaskółek wylatywała 29 1, 3 | nie!... - Tu przyszedł mu na myśl zięć, kowal, któren 30 1, 3 | sam wciąż nastawał, żeby mu sześć morgów odpisać i morgę 31 1, 3 | nie przepomniał. - Chciało mu się zajrzeć do komory, ale 32 1, 3 | bo płowe włosy spadały mu grzywą na oczy, to zaglądał 33 1, 3 | głupowaty uśmiech skrzywiał mu suchą, wygoloną twarz, a 34 1, 3 | podciągając parcianki, bo mu się był obertelek oberwał.~ 35 1, 3 | sądu kary na niego, niech mu już tam Jezusiczek czyśćca 36 1, 3 | dobrze po południu, i chociaż mu Dominikowa napomykała z 37 1, 3 | nie mógł uwierzyć.~- Co by mu z tego przyszło?~- Tyla, 38 1, 3 | zasię tak prosto rzeć, co mu się Jaguś udała?...Honor 39 1, 3 | Juści, ino nie wiada, co mu z tego ostanie, kiej się 40 1, 3 | dobrodziejem koty drze.~- Aże mu się darzy, to ino bez kobietę; 41 1, 3 | do ojców z pyskiem, coby mu jego część dawali. Ze starszych 42 1, 3 | choć już widna nie była, bo mu jak żywa stała w oczach...~- 43 1, 4 | Spiecz se ziemniaków. Co mu się zachciewa!~- Idą już 44 1, 4 | niósł do domu.~Kuba zastąpił mu drogę i pokornie podjął 45 1, 4 | oczach i koniecznie chciało mu się zmówić pacierz, jeno 46 1, 4 | zaraz wyszedł z pokojów, dał mu złotówkę i rzekł:~- Bóg 47 1, 4 | go wołał, i tyla dobrości mu powiedział... Jezus! Aże 48 1, 4 | ułapiło i łzy same leciały mu z oczów, a w sercu poczuł 49 1, 4 | poczuł taką gorącość, jakby mu kto zarzewia nasuł za pazuchę...~- 50 1, 4 | koza żydowska! - szepnął mu ktoś z boku.~- La Pana Jezusa 51 1, 4 | jak w obraz święty, i mu dziwno było, że to ten sam 52 1, 4 | co mówił do niego i dał mu złotówkę bo teraz wyglądał 53 1, 4 | ognistym wozie brzasków, twarz mu pobladła, oczy ciskały błyskawice, 54 1, 4 | chociaż okrutnie chciało mu się wziąć całą - wzion jednako 55 1, 4 | kulas jeden! - rzucali mu, poszturchując nierzadko.~ 56 1, 4 | że niech Bóg broni dostać mu się na jęzór. Boryna ino 57 1, 4 | nic nie wymiarkował, bo mu się nawinęły pod oczy Dominikowa 58 1, 4 | Spuścił oczy, bo wstyd mu się zrobiło i strach, żeby 59 1, 4 | jedzących, zazierał do misek, mu raz w raz ktoś rzucił kostkę 60 1, 4 | ale spać nie mógł, ciężyło mu w żywocie jedzenie, a i 61 1, 4 | jucha! Ale pięć rubli trza mu za taką zapłacić! - rozmyślał. - 62 1, 4 | grosz, jest! - Odechciało mu się spać nagle; od karczmy 63 1, 4 | żarło we wątpiach, ni co mu leżało na sercu niby węgiel 64 1, 4 | niźli człowiek drugi... Co mu tam za kłopoty! Polatuje 65 1, 4 | obsiewa la niego pola, że ino mu zbierać a pożywiać się...~- 66 1, 4 | buchnęła płaczem i jęła mu wyrzucać, że mówi do niej 67 1, 4 | a ten Antek... bo to mu dogodzić można?... Czasem 68 1, 4 | wycug? A dyć dogadzałaby mu, że i rodzonemu nie byłoby 69 1, 4 | brogu i udawał, że śpi, choć mu słońce świeciło prosto w 70 1, 4 | gorzałce i dziwna moc rozlała mu się po kościach.~- Zasługi 71 1, 4 | obliczenie kredą i szepnął mu cicho do ucha:~- Zastrzeliłby 72 1, 4 | Jankiel znowu wyliczał mu szczegółowo....~- Owsa?... 73 1, 4 | stawać miał jesienią, to co mu ta po babie...~Magdusia 74 1, 4 | kąt, do nalepy, i cosik mu mówiła płaczącym głosem, 75 1, 4 | dziedzicem zdejmuje, a te mu wierzą!... Pyskacz jeden!... 76 1, 4 | Jakże?... dwa... - majaczyło mu się.~Jankiel przekonał go 77 1, 4 | strzelby, którą Żyd miał mu przywieźć z jarmarku, a 78 1, 4 | kalkulować, bo nijak nie chciało mu się w głowie pomieścić, 79 1, 5 | na samo podwórze, gdzie mu Witek skwapliwie podrzucał 80 1, 5 | ogień tak długo, Boryna mu przypomniał.~- Słyszałeś, 81 1, 5 | i ciemny rumieniec oblał mu twarz.~- A to i dobrodziej 82 1, 5 | zamroczyła gorzałka, to uwidziało mu się, że w karczmie siedzi 83 1, 5 | Boryna rad nierad dorzucał mu po półrublu, to po złotówce, 84 1, 5 | i stanęło, że obiecał mu na przyszły rok dołożyć 85 1, 5 | głos pod oborą, bo chciało mu się na jarmark.~- Czego 86 1, 5 | zapewniał, lecz mimo to okręciła mu czerwonym szalem szyję.~- 87 1, 5 | Na księdza!~- A bo mu to źle będzie? A bo to któren 88 1, 5 | ręka boska broni, prawie mu iść na doktora.~- Juści, 89 1, 5 | sprać czym twardym, żeby mu żebra zapiszczały- zaraz 90 1, 5 | sprawiedliwość.~- Borowy? Juści, że mu się to należy, ale dworowi 91 1, 5 | zgodził skwapliwie, choć mu ta pieniędzy było żal, bo 92 1, 5 | żal, bo miarkował, że dwór mu wszystko zapłaci, i z nawiązką.~- 93 1, 5 | wytchnąwszy z owej lubości, co mu jak gorzałka buchnęła do 94 1, 5 | ciżba była, a drugie, że mu Jaguś cięgiem w myśli stała, 95 1, 5 | kumów abo i znajomków, żeby mu kto postawił jeszcze jaką 96 1, 6 | może sobie zadać, wyrwała mu niecierpliwie ogromny toboł, 97 1, 6 | pożenił... la siebie, bo mu markotno było samemu pod 98 1, 6 | zapytała miękko, zaglądając mu w oczy.~- Laboga, a dyć 99 1, 6 | tak sprał kołkiem, że mu wątpia odbił.~- O cóż, kiedy?...~- 100 1, 6 | drugiemu na brodę, a co mu kto da, weźmie...~- Nie 101 1, 6 | Tak powiedział! Niech mu Bóg da zdrowie! Dawno się 102 1, 7 | Parobek był starszy, bo mu już dobrze było po trzydziestce, 103 1, 7 | Jagustynka plotkowała, że mu to dzieuchy abo i cudze 104 1, 7 | robił tak sprawnie, że ino mu się robota w garściach paliła; 105 1, 7 | rozpożyczył... Gołąb było mu za przezwisko, choć i do 106 1, 7 | mroczyło na dobre i żeby mu się wyrwać.~- Przywitajże 107 1, 7 | wścieknę... - I tak całował, że mu dziewczyna całkiem zmiękła 108 1, 7 | kazał się przezywać, choć mu ta pewnie i nie Roch... 109 1, 7 | człowiek i dobry... ino mu tej obrączki nad głowę, 110 1, 7 | siebie, na plebanię, to mu rzekł:~- Z narodem mi ostać, 111 1, 7 | rozczerwienił się, łeb mu się rozwichrzył i pot gęsto 112 1, 7 | rozwichrzył i pot gęsto pokrył mu czoło; tęgo robił, ale śmiał 113 1, 7 | ma żadnej... Hale, dużo mu zrobią, wsadzą do kryminału, 114 1, 7 | zwyczajny nie był. Chciało mu się przysiąść do Jagusi, 115 1, 7 | markotnością i przyciągał pasa, tak mu w kiszkach burczało z głodu. ~ 116 1, 7 | miską na kolanach i jadł, mu się uszy trzęsły, nie zważając 117 1, 7 | zawołał Boryna, przysuwając mu stołek do komina.~- Mleka 118 1, 7 | początku i przypatrywali mu się ; z życzliwą ciekawością, 119 1, 7 | czuł z utrudzenia i pić mu się okrutnie chciało, to 120 1, 7 | było...~Pan Jezus, choć mu piersi zapierało i ledwie 121 1, 7 | wiedział, że Zły chciał mu zmylić drogę, coby nie szedł 122 1, 7 | zębami za porteczki, to kapot Mu ozdarł i za torby chytał, 123 1, 7 | kiejś głodny - i rzucił mu z torby.~Ale pies się rozeźlił 124 1, 7 | Ino go szanujta i krzywdy mu nie czyńcie.~I odszedł Pan 125 1, 7 | biedota kochana.~A Jezus mu rzekł spod drzewa, które 126 1, 7 | poszedł na drugą stronę, gdzie mu już Hanka spanie narządziła, 127 1, 7 | chłop wziął kozika,~Urznął mu u dołu ~I stworzył wołu-~... 128 1, 7 | poczciwy; gospodyni lepiej mu pilnować, bo z trzecim chodzi 129 1, 8 | Juści że niemłody, ale mu nie odmówią... nie, gospodarz 130 1, 8 | Przypominał sobie cięgiem, co mu Jambroż prawił o przyjęciu 131 1, 8 | zmiłowania...~Sto razy chciało mu się bieżyć do wójta i pognać, 132 1, 8 | się żeni, dobrze! A to by mu dały taki wycug dzieci jak 133 1, 8 | jak kto nic nie ma, dobra mu i Jezusowa łaska, dobra... 134 1, 8 | zaczynajcie - przerwał mu Boryna, przyniósł za całą 135 1, 8 | i wiódł do gromady, ale mu się wymknęła i podeszła 136 1, 8 | posłyszeli i sama Dominikowa dała mu wódki, przegryźć i parę 137 1, 8 | wnet, a Jędrzych nadział mu czapkę i wyprowadził na 138 1, 8 | trafisz gdzieś... wraziłem mu bagnet w kałdun... zakręciłem, 139 1, 8 | struna i cofał się wolno, mu drewniana noga stukała. - 140 1, 9 | wziął, co pięścią a pazurami mu dały.~A w domu z nikim nie 141 1, 9 | i Antek cięgiem nasuwał mu się na oczy, ino zaraz legł 142 1, 9 | się z nim dzieje. Twarz mu poczerniała, że tylko oczy 143 1, 9 | Witek ostawał się nieco, bo mu markotno było, że to nie 144 1, 9 | nieruchawy jako ten głupi i serce mu się skurczyło z bolenia, 145 1, 9 | złapać tego dechu... i tak mu się ckno zrobiło w dołku, 146 1, 9 | żeby nie paść, a łzy to mu jak te paciorki suły się 147 1, 9 | w nim cosik i oździerało mu duszę do dna. A pomiarkować 148 1, 9 | Marianny i Antoniego, te, co mu pierwsze przyszły na pamięć...~ 149 1, 9 | co przerwał, odpowiadał mu głośny pacierz, mówiony 150 1, 9 | liczy; gospodarz kochany, co mu ta jeszcze dusz ostało, 151 1, 9 | dostał we flaki... wątpia mu wypłynęły... Pan mój przecie... 152 1, 9 | cicho i łzy jak groch sypały mu się tak gęsto po twarzy, 153 1, 9 | utęsknienia, bo jak żywe tak mu to wszystko stanęło przed 154 1, 10| wiatr resztę słów wepchnął mu do gardła, że ksiądz się 155 1, 10| że ojciec rodzony, to już mu wolno wszystko, a dzieciom 156 1, 10| Jagny.~Jak zadra tkwiła mu ona pod sercem, jak zła 157 1, 10| żadnej nie ma, to łatwo mu drugich poganiać. Kobietę 158 1, 10| drugich poganiać. Kobietę mu wypomniał i dzieci... baczy 159 1, 10| on dobrze, baczy! Już mu dość obmierzły jej płakania 160 1, 10| szalony gniew, że chciało mu się chycić kogo za gardziel, 161 1, 10| poruszać, bo na duszę jęły mu się zwalać zmory smutku, 162 1, 10| twarz usmoloną tak, że mu ino oczy świeciły się jako 163 1, 10| Antka i uśmiech złośliwy wił mu się pod rudymi wąsami.~- 164 1, 10| kopania panienka z młyna mu pokazują, bo mój czasu nie 165 1, 10| wygra!~Zapalił fajkę i jął mu przekładać, tłumaczyć, łagodzić 166 1, 10| drzwiami i wyszedł...~Ulżyło mu rzetelnie; spokojniejszy 167 1, 10| do zgody...~Antek podał mu rękę, spojrzał podejrzliwie 168 1, 10| ujmował, nie jego sprawa, to mu wara!~- To samo mu rzekłem, 169 1, 10| sprawa, to mu wara!~- To samo mu rzekłem, bo chciał bieżyć 170 1, 10| Bić mnie... dałbym ja mu bitkę, jak jego pociotkowi, 171 1, 10| nakładać słomę do lady.~- I tom mu przypomniał... - rzucił 172 1, 10| sobie i la tego nie potrza mu się przeciwić. Niech się 173 1, 10| mało wybrał? Ady prawie mu co miesiąc posyła do wojska. 174 1, 10| się dobrocią, to sądy radę mu dadzą... Z Jagusią znacie 175 1, 10| uciekł co tchu.~- Rozum mu się psuje czy co? - myślał 176 1, 10| jagłę zrobili. - Dłużyło mu się w domu czekać.~Ale szedł 177 1, 10| siwy był całkiem, wargi mu się trzęsły i głos miał 178 1, 10| ptaszęcy, a w piersiach mu cięgiem rzęziało...~- Jedliście 179 1, 10| narzekam, ino... ino... - głos mu się załamał nagle...~- Popaślibyście 180 1, 10| prośbą błagalną i łzy jęły mu kapać z zapadłych, poczerwieniałych 181 1, 10| witać, zabrał węzełek, jaki mu Hanka narządziła po kryjomu, 182 1, 10| wywodził swoje żale, w czym mu już i przywtarzała, ale 183 1, 10| izby na powietrze, ckniło mu się w chałupie i niepokój 184 1, 10| Jagusie przypomniał sobie, co mu kowal wczoraj powiedział... - 185 1, 10| od podwórza, Witek nosił mu ściółkę z kupy, a on ubijał 186 1, 10| i zakładał żerdkami, ale mu ręce drżały i raz w raz 187 1, 10| pokurczonych i obsiadły mu serce, czepiały się myśli, 188 1, 10| oczami... pot pokrył mu czoło, oczy rozbłysły i 189 1, 10| złość zawzięta skapywała mu z serca niby te lody ze 190 1, 10| A bo to raz przychodziły mu szalone myśli i postanowienia, 191 1, 10| zakatrupię !~A bo to raz chciało mu się ojcu do oczów stanąć 192 1, 10| moja! Ale strach podnosił mu włosy na głowie, co powie 193 1, 10| bał się myśleć o tym, bo mu serce zamierało ze zgrozy 194 1, 10| zły był, ognie chodziły mu po twarzy i włosy mu cięgiem 195 1, 10| chodziły mu po twarzy i włosy mu cięgiem spadały na oczy, 196 1, 10| nieprzytomnie i gadał, co mu ślina na język przyniesła, 197 1, 10| uspokoić się nie mógł, bo mu cięgiem wracało przypomnienie 198 1, 10| Ale wnet przychodziło mu do głowy i to, co nieraz 199 1, 10| nie zwracał uwagi! Gorąco mu się robiło i dziwnie duszno, 200 1, 10| w głos, ale coraz więcej mu się przypominało gadań ludzkich. - 201 1, 10| Antkowi głowę opatrzył; gęba mu spuchła kiej garnek - dodał 202 1, 10| naprawdę, nie powiadał, co mu jest, choć go się Boryna 203 1, 10| przychodziły do wyrka i obwąchiwały mu twarz, i lizały, a Witek 204 1, 10| a Witek coraz to nosił mu wodę wiaderkiem i ukradkiem 205 1, 10| blady jak ten papier, oczy mu gorzały zaciętością i zęby 206 1, 11| co za każdym idzie, byle mu ino chleba podrzucił! Dobrze 207 1, 11| podrzucił! Dobrze widzę, że mu się krzywda dzieje...~- 208 1, 11| dzieje...~- To może byś mu i zapis oddała... co?...~ 209 1, 11| korali , wszystkie jakie mu zostały po nieboszczkach... 210 1, 11| chleba po grdykę... zachciało mu się bułek, a ma kij i torbę 211 1, 11| przynaglał chłopak.~- Gorzej mu to?~- A juści, tak stęka 212 1, 11| najczęściej z kowalem, bo mu się wciąż na oczy nawijał.~ 213 1, 11| bokach drogi rozglądał, bo mu się zdało, że Antka w ciżbie 214 1, 11| ale rychło zmiękła i jęła mu przez ręce lecieć, wtedy 215 1, 11| młynarz nalewając. Nie w smak mu szły te rozmowy i odgrażania, 216 1, 11| oczami po niej wodził, bo mu się strasznie udała.~Poczerwieniała 217 1, 11| dobrze na trzydzieści i żenić mu się nie da, z domu nie popuści 218 1, 11| wypowiadał, co miał na sercu i co mu dawno ością stało w grdyce! 219 1, 11| jak ta kłoda na ziemię, że mu to i nogi podstawiali, a 220 1, 11| muzyką piosneczki śpiewał, że mu po muzycku odkrzykali, i 221 1, 12| odskoczył, bo pies jakiś rzucił mu się na piersi ze skowytem.~- 222 1, 12| weselu kiełbasę i wtykał mu do pyska, ale Łapa nie rwał 223 1, 12| jadła, jeno szczekał, rzucał mu się na piersi i skamlał 224 1, 12| śpik go morzył, zaniósł mu pełne wiadro i podstawił 225 1, 12| te ptaszki ustałe, tłukły mu się po piersiach i boleśnie 226 1, 12| wpadała z krzykiem, wtykała mu kawałek placka, nagadała, 227 1, 12| jak zwierz dorzynany, mu zatkał gębę kożuchem, ścichł, 228 1, 12| zemdlał z bólu. Oporządził mu nogę, obłożył jakąś maścią, 229 1, 12| przez te łzy i rozpacze jęły mu się wić postanowienia jakieś, 230 1, 12| jak przez sen majaczyło mu się granie jakieś, śpiewy, 231 1, 12| przepijał do każdego; kowal mu pomagał w drugiej stronie, 232 1, 12| gesior przeciech, to nijak mu na oczach wszystkich !~- 233 1, 12| poszukał trzeciej.~- O kobiecie mu się śni, a już na odwieczerzu 234 1, 12| już na odwieczerzu pomroka mu ślipie gasi...~- Jeszcze 235 1, 12| grała, wójt też basował, ile mu ino baczenie na urząd pozwalało.~ 236 1, 12| przyjaźnie, witał nie bacząc, że mu przezwiska jak kamienie 237 1, 12| Przyjąć go czym, gorzałki mu dać! - wołał wójt.~- Przechodziłem 238 1, 12| się kurzy, i myślą, że mu kto wierzy...~- Jasiek, 239 1, 12| Jambroży, srodze zły, że mu przerwali jadło w najlepszym 240 1, 12| szpitala szykował, nogę by mu urznęli i wnet by wyzdrowiał!...~- 241 1, 12| wyzdrowiał!...~- Powiedzieliście mu o tym! Teraz rozumiem, zdaje 242 1, 12| było je nożem podważać by mu nieco wody wlać do gardła.~ 243 1, 12| spokojnie i ani krzyknął, gdy mu Jambroży, nogę składał, 244 1, 12| modlił się tak gorąco, mu łzy ciekły po twarzy, a 245 1, 12| on czuł się teraz; dobrze mu było, spokojnie i nieboleśnie, 246 1, 12| podjadłby nieco, bo jeść mu się chce...~- Leż spokojnie 247 1, 12| całkiem odeszła.~- Księdza mu trzeba przywieźć, póki przytomny!~- 248 1, 12| byście posmakowali.- Wraziła mu miskę w ręce, bo ciemno 249 1, 12| ale nie mógł, nie chciało mu się zupełnie, rosło mu w 250 1, 12| chciało mu się zupełnie, rosło mu w ustach.~- Mój Jezus, tyle 251 1, 12| wąchał. nie mógł, ręka mu opadła bezsilnie, chował 252 1, 12| nie mogę.~Żałość ścisnęła mu duszę i łzy pociekły po 253 1, 12| nie czując jednak, że Łapa mu po cichu obgryzał...~ 254 2, 13| weźmie... Juści, prawda, że mu to i nijako na wyrobek iść, 255 2, 13| starszego chłopaka i ocieplał mu nożęta dłonią nagrzewaną, 256 2, 13| Antek? Cóż miał powiedać? że mu źle? I bez tego wiadomo, 257 2, 13| każdym wspominkiem serce mu się kurczyło z bolenia, 258 2, 13| niej, nieczęsto jednak, bo mu ginęła w pamięci pod nawałą 259 2, 13| miał dach nad głową, więcej mu nie potrza, o dzieciskach 260 2, 13| strach obleciał.~- Co mu jest? - Zezuła trepy, bych 261 2, 13| czułością i niepokojem.~- Ciężej mu, bo nie taki kiej drugie, 262 2, 13| użalisz się, juści! Co mu ta kobieta, co żona tyla, 263 2, 13| radością i nadzieją; patrzyła mu w oczy jak ten pies wierny 264 2, 13| progiem, ino chwilami, gdy mu się przypominały udręki 265 2, 13| przypominały udręki dawne, mdlały mu ręce, zaprzestawał roboty, 266 2, 13| życiu innym. Niespodzianie mu to przyszło, samo z siebie 267 2, 13| nawiała ta chęć i rozżarzyła mu serce niepowstrzymanym pragnieniem 268 2, 13| nieobjęte ziemice... Juści, co mu tu kapieć, czego doczekiwać? 269 2, 13| dusza na wiór wyschła, a co mu z tego?... Ksiądz jest prawy, 270 2, 13| Ksiądz jest prawy, dobrze mu wyłożył, że w sądzie z ojcem 271 2, 13| zimno go przejęło, że zęby mu szczękały i trząsł się we 272 2, 13| ogniem rozbłysłe.~Przygasła mu dusza, omgliła się, jakby 273 2, 13| krzyczał Jankiel zabiegając mu drogę - zapłaćcie, ja wam 274 2, 14| złote postronkowego nie dały mu spokoju, na stole świeciły 275 2, 14| to się przynależą?... mu kulas stergł od postronka, 276 2, 14| dzieci, bo łzy posypały mu się z oczów.~Mróz obwionął 277 2, 14| jaką dla Antka, a we świat mu iść nie da! Teraz dopiero 278 2, 14| pokoju, zaraz też zapłaciła mu, co była winna za kaszę 279 2, 14| wziąć do roboty, zaraz by mu wywietrzały z głowy kochania.~- 280 2, 14| był często zaglądał, choć mu Weronka broniła, a w jakiś 281 2, 14| rzekł prosto.~Dziękowali mu też ze szczerą i głęboką 282 2, 14| swoje upominają.~- Któż mu to las wytnie, jak nie Lipczaki? - 283 2, 14| krzyknął.~- Nie, płaciłam, com mu była winna, a on sam powiedział, 284 2, 14| prosiła miętko i zarzuciła mu rękę na szyję i szukała 285 2, 15| poradzić poradził, niedziwna mu była obróbka drzewa, a i 286 2, 15| go o nic, ale dogadzała mu, jak mogła, przyciszała 287 2, 15| zabierał do roboty, uwarzyła mu garnuszek mleka do ziemniaków, 288 2, 15| stawać na robocie.~I tak mu się zaczęły dnie ciężkiej, 289 2, 15| Mateusz poganiał.~Ale nie to mu się mierziło, nie ciężka 290 2, 15| jak się człek przyłoży, to mu i w piekle niezgorzej - 291 2, 15| cierpła na Antku i pięście mu się zwierały, hamował się 292 2, 15| paląca zazdrość parzyła mu serce.~Nigdy oni nie trzymali 293 2, 15| wszystkim. Więc i teraz w smak mu to szło i rad gadał, że 294 2, 15| puszył i wynosił - wyrwało mu się jednego razu na robocie, 295 2, 15| Poniechajcie go, płacą mu za to, by poganiał! - Nie 296 2, 15| się czasem, rozciągał, mu stawy trzaskały, a fajki 297 2, 15| dwa miesiące wyrychtowałem mu dom, że na dwór patrzył, 298 2, 15| przygarbił teraz i fajka mu latała w zębach, a łypał 299 2, 15| ze złością, ale musiało mu się cosik zrobić na wnątrzu, 300 2, 15| robienia na mrozie twarz mu miejscami łuszczyła się 301 2, 15| golił do cna jak wszyscy, że mu ino te białe zęby grały 302 2, 15| dziedzicowym z Wólki.~- Jacek mu było, znałem go dobrze! - 303 2, 15| wypłacie tygodniowej postąpił mu na całe trzy złote.~Mateusz 304 2, 15| Hankę cieszyło, robił, bo mu się tak podobało, a gdyby 305 2, 15| i bezustannej pracy, mu z wolna przycichła dusza 306 2, 15| niego, jak mogła, w oczy mu cięgiem patrzyła, by odgadnąć, 307 2, 15| czego potrzebuje, służką mu była najwierniejszą i najpamiętliwszą, 308 2, 15| przywarło, przytaiło się, a ssie mu duszę, ssie...~On zaś ani 309 2, 15| ani słowa nie rzekł, źle mu jest czy dobrze, z roboty 310 2, 15| powiedział Kłębowi, któren mu wyrzucał, że nigdy do niego 311 2, 15| popuszczał z uwięzi - ale już mu coraz częściej mdlała dusza 312 2, 15| i coraz częściej chciało mu się ciepnąć wszystko zdać 313 2, 15| będzie czy dobra - zarówno mu było, bo życie mu mierzło 314 2, 15| zarówno mu było, bo życie mu mierzło i przeżerał go smutek - 315 2, 15| darł, i ozdzierał.~Ciężko mu było w tym jarzmie, ckno, 316 2, 15| każden żył po swojemu, jak mu się widziało, jak mu sposobniej 317 2, 15| jak mu się widziało, jak mu sposobniej było, a społecznie 318 2, 15| wyminąć, ale tamten zastąpił mu drogę pierwszy wyciągnął 319 2, 15| spotkaniu, bo do tego nie wiodło mu się jakoś dzisiaj od samego 320 2, 15| przypołudnia, drzewo przygnietło mu nogę, cud prawdziwy, że 321 2, 15| się ze wszystkimi, wciąż mu było źle, wciąż mało, krzyczał, 322 2, 15| dzisiaj, a o którą Hanka mu co dnia głowę suszyła, nie 323 2, 15| i słuchał.~-...wszystko mu wytłumaczyła - mówił Mateusz- 324 2, 15| drugiego przemógł, poprzetrącał mu kości, zabił nawet - rzecz 325 2, 15| uszy i ciepnąć do wody! Że mu ta żebra popękały od żerdek, 326 2, 16| czasie umarł!~- A zmarło mu się, zmarło chudziaczkowi, 327 2, 16| twarz zapaską, wyniesła mu za nie coś sześć jajek.~ 328 2, 16| cna go opanowały! Dobrze mu z tym było, gospodarstwo 329 2, 16| chciał całować, wyrwała mu się ze złością i pobiegła 330 2, 16| na sprzeciw Maciejowi, bo mu markotno będzie...~- Nie 331 2, 16| się a przypochlebiał, by mu prędzej dali, a bociek, 332 2, 16| radosnej nocy cichej były Mu bratami. - A ta sama gwiazda, 333 2, 16| czytał opowieść oną, a głos mu się wzmagał i rozmadlał, 334 2, 16| ognistej i dufności oddawali Mu się w te służki najwierniejsze 335 2, 16| zielone, rozkołysane, już mu plusk szedł od rzeki, skowronki 336 2, 16| Ale upadł na ławę, łzy mu zalały głos, trząsł się 337 2, 16| się zanosił, a Józka też mu serdecznie wtórowała, i 338 2, 16| a przebierał całkiem, bo mu Jagna nowe przyobleczenie, 339 2, 16| rzuciła Jagustynka.~- Sama mu powróci, sama, bo duszy 340 2, 16| usiadła raptem i spojrzała mu prosto w twarz.~Tak, on 341 2, 16| tłukło się jako ten ptak, gdy mu dla swawoli skrzydła przybiją 342 2, 16| ale taka radość rozpierała mu serce, taki krzyk miał w 343 2, 17| zawoła na nią...a oprze mu się to wtedy, wstrzyma duszę, 344 2, 17| świat się poniesie, choć mu ino do cycka iść potrza! - 345 2, 17| rzekła cicho nie przeciwiąc mu się w niczym, choć wygadywał 346 2, 17| Każdy ma dosyć swojego, co mu do obcych! Jeszcze by, żebym 347 2, 17| lepiej?~- Mateusz? Cóż mu się to stało?...~- Nie wiecie?.. - 348 2, 17| Jambroży powiadają, że mu się macica przewróciła i 349 2, 17| radosną wzgardą przyglądała mu się teraz, bo istotnie, 350 2, 17| nogami, garbił się i ręce mu się trzęsły.~- Dziad ten, 351 2, 17| oczymgnieniu! nie oparłaby mu się, nie!...~Bróg stał niedaleczko, 352 2, 17| minutkę, na to jedno słowo, by mu rzec: idź, nie wyjdę, grzech... 353 2, 17| na śmierć chory, na nic mu i dochtory!- dodał Walenty 354 2, 17| ostatniego chojaka pozwolić mu ciąć... a potem dopiero 355 2, 18| je w pasma, a stary, że mu robota leciała z rąk z niecierpliwości, 356 2, 18| do młocki weźmie, pomóż mu, nie ganiaj po wsi jak ten 357 2, 18| kożuch, ale snadź zimno mu było, bo wstrząsał się cały, 358 2, 18| dziwnie i gładził tulący mu się do kolan psi łeb.~Przyszła 359 2, 18| gdzie, pokażę. Jambroży mu krzyż postawił, a Rocho 360 2, 18| wiedział. Pan Jacek przerywał mu pytaniami, przystawał 361 2, 18| chłopak nie wymiarkował, o co mu szło i dlaczego się tak 362 2, 18| Jambroży!~Pan Jacek dał mu dwie złotówki i kazał spiesznie 363 2, 18| Prawda. Cyganił o tobie, tom mu pysk stulił, a każdemu zrobię 364 2, 18| niejasne podejrzenie wślizgnęło mu się do serca, zazdrość kąśliwa 365 2, 18| rozmyślał, w końcu przyszło mu do głowy, że to pewnie Mateusz 366 2, 18| oddaje. Jambroży stawiał mu dzisiaj bańki, a teraz narządził 367 2, 18| zagadnęła miękko, by ino nie dać mu rozmyślać.~Ciepnął się, 368 2, 18| kto makiem posiał, kużden mu z oczów rad schodził, bych 369 2, 18| Abo i ten wójt! Bydło mu pasać, nie przewodzić starszym, 370 2, 18| zmusi.~- Prawda, ale żeby mu kto godny przełożył, ile 371 2, 19| starym uładzi, bo krzyw mu był i córki odmawiał, że 372 2, 19| się, że dziedzic, co ino mu było potrza ludzi do poręby, 373 2, 19| pomstował na dziedzica, w czym mu najgłośniej wtórował Wojtek 374 2, 19| się był z łóżka zwlókł, że mu się to cniło za ludźmi, 375 2, 19| pod światło flaszkę, by mu prawdy z oczów nie wyczytał.~ 376 2, 19| kiecka zachrzęści, drygają mu kulasy - takiemu rychło 377 2, 19| Pryczkowe swaty, nasuły mu za pazuchę kamieni, to w 378 2, 19| co, to gęsiora wsadzili mu pod kapotę i na wagę go 379 2, 19| przyjacielstwo świadczyli i tak mu się umilali a zdawali we 380 2, 19| się ino gorzko jakoś, bo mu się wspomniało jak to jeszcze 381 2, 19| Balcerek.~Przytwierdzili mu gorąco wszyscy, jeden tylko 382 2, 19| i drugie, a Mateusz, że mu to żebra jeszcze nie popuszczały, 383 2, 19| harda, nieustępliwa, mu piersi rozpierało! A Jaguś 384 2, 19| wstrzymywał od całowania! Oczy mu ino latały nieprzytomnie 385 2, 19| przebierać do nich. Ustępowali mu z drogi, bo blady był kiej 386 2, 19| cofnął się bezwiednie, opadły mu ręce, strach go uderzył 387 2, 19| przywiedli przyjaciele, którzy mu skoczyli na ratunek, bo 388 2, 19| i niewiedzący, że darmo mu Żyd przypominał, karczmę 389 2, 19| trwożnie, bo wciąż huczały mu we łbie ojcowe straszne 390 2, 19| chodź, Hanuś! - prosił, bo mu dziwnie zmiękła dusza, a 391 2, 20| rzekła Dominikowa smarując mu boki gorącym olejem; nic 392 2, 20| prawo brać do tańca, która mu się jeno uwidzi, a że 393 2, 20| podnieść nie mógł, przychodziło mu do głowy, co to o niej powiadano 394 2, 20| niego i tak wzdychała, mu się żal robiło i serce zdziebko 395 2, 20| Szymon, sołtys, powiedział mu prosto w oczy, jak to u 396 2, 20| zagniewany, że Boryna nie chciał mu podawać do chrztu; tyle 397 2, 20| człowiek nie przyłoży, to mu i Pan Bóg nie dołoży! Żeby 398 2, 20| wojny, to niech ma taką, aże mu grdyką wylezie! Hale, pozwól 399 2, 20| młodziaka, bo łakomszy i trudno mu po cudzych chałupach szkodzić! 400 2, 20| urządzenie, że któren się da, to mu i kiwnąć palcem nie przepuszczą, 401 2, 20| hardy, to może robić, co mu się żywnie podoba! Nikt 402 2, 20| do grania przyśpiewując mu do wtóru różne piosneczki 403 2, 20| gdy zostali sami, kazał mu przy sobie siadać, odchrząknął, 404 2, 20| siadać, odchrząknął, tabaki mu podał, nos wytarł chusteczką, 405 2, 20| było!~- Nie było! - Twarz mu się rozjaśniła, bo księdzu 406 2, 20| winien, nie ona! - przerwał mu popędliwie. - Umyślnie przez 407 2, 20| Ksiądz się żachnął, popatrzył mu w twarz, ale spotkawszy 408 2, 20| Zawołali chłopaka, ksiądz mu dał złotówkę i polecił przynieść 409 2, 20| musiał, ale serce skwierczało mu z żalu i boleści, nawet 410 2, 20| oczymgnienie nie zapomniała mu tych złości i srogich słów, 411 2, 20| przylgnął do Jagny, że to mu i teraz dawała lepsze podwieczorki, 412 2, 20| roboty powracał, i wtedy to mu w uszy kładła nowiny od 413 2, 20| mnie wzięli, takiego bym mu na dach puścił koguta, że 414 2, 20| Pogódźcie się, odpuście mu co gruntu, przecież i on 415 2, 20| innego nie przychodziło mu jeszcze na myśl.~Kupił od 416 2, 20| wielce srogiego psa i zrobił mu budę pod szopą, a jątrzył 417 2, 20| myślunków i turbacji, że mu ino oczy gorzały kiej w 418 2, 20| się nie dorozumiewał, co mu ta we wątpiach siedzi a 419 2, 20| morgów i to nie wiadomo; czy mu Dominikowa pozwoli się żenić, . 420 2, 20| miał nietabelowe i do lasu mu było nic; wójt też siedział 421 2, 20| upłynie dość czasu... a co mu szkodzi tamtym przytwierdzać, 422 2, 21| przeniewierstwa nie mogła mu zapomnieć, przeboleć i darować!~ 423 2, 21| twarzy chustę spozierając mu prosto w oczy bez dawnego 424 2, 21| brać na sanie, ale gdym mu rzekł żeś przodem poszła, 425 2, 21| zabiegać powinnaś... Byłabyś mu pod ręką w sposobną porę... 426 2, 21| choćby zaraz jutro, staw mu się, kiej przyzywa, bieżyj... 427 2, 21| starego się trzymaj... oczami mu świeć... dobrą mu bądź... 428 2, 21| oczami mu świeć... dobrą mu bądź... pokorne cielę dwie 429 2, 22| pradziada, że rachowali mu ze sto pięćdziesiąt roków 430 2, 22| w pośrodku i najpierwsza mu w oczy wpadła, uśmiechnęła 431 2, 22| kiejście ciekawe!~Przysunęli mu stołek pod lampę, rozstąpili 432 2, 22| próżniaka jak mało, próżno mu dogadzał, owsem pasł, a 433 2, 22| jednego schylił się, by mu pęta zdjąć z kulasów, trzasnął 434 2, 22| pognał na wolność!~Latem było mu niezgorzej, w cieniach się 435 2, 22| a wilki tuż za nim, że mu już niejeden dobrze boków 436 2, 22| boleśnie, odpowiedziały mu jakieś konie z dala, powlókł 437 2, 22| bronił się nawet, zarówno mu już była i śmierć, ale one 438 2, 22| Krakowem żył kmieć, Kazimierz mu było na imię, a na przezwisko 439 2, 22| młynek nad strugą.. Pan Jezus mu błogosławił, wiedło się 440 2, 22| wielce Jastrząb, bo żal mu było doma odbieżyć i ruszać 441 2, 22| gorąco przed Matką Bożą, że mu pozwolili jeszcze swojej 442 2, 22| przyszedł do chałupy mór i pobił mu wszystkie dzieci... pierun 443 2, 22| wstrzymywała, próżno u nóg mu się wlekła błagający, przeklinał 444 2, 22| już od tego dnia zaczęło mu się wszystko wieść, sam 445 2, 22| bogactwa, ni nic... musiał mu Michałek jawić przed oczy, 446 2, 22| brał, by roznieść, mu to do orki przeszkadzała, 447 2, 22| on chorzał ciężko, ciało mu kawałami odpadało, kości 448 2, 22| prędzej skonał, dmuchali mu w one rany straszne, bych 449 2, 22| Sama Najświętsza zamknęła mu oczy, pobłogosławiła kobietę 450 2, 23| i... - szeptała rzucając mu się na szyję i obejmując 451 2, 23| kieby dzieciątko przywarła mu do piersi, zapatrzyła się 452 2, 23| już i Jagny nie było, jeno mu mignęła i przepadła w nocy, 453 2, 24| i tyla!~- Sprawiedliwie mu się to należy: cała wieś 454 2, 24| posadzą w kreminale.~- Co mu ta zrobią? widział to kto? 455 2, 24| jeno w końcu rzekł:~- Rozum mu odjąć musiało, jeśli się 456 2, 24| rzekł:~- Mocno stajecie mu naprzeciw, choć wczoraj 457 2, 24| rwał, rzucał, krzykał, co mu sił starczyło, że kieby 458 2, 24| grał na skrzypicy, od wtóru mu przebierał na fleciku Pietrek, 459 2, 24| wagowała się bowiem nawijać mu się przed oczy tak prędko 460 2, 24| wprowadził do izby, do nóg mu padła z płaczem, wzruszona 461 2, 24| i pochylił mocno, twarz mu jeno ostała dawna, barzej 462 2, 24| Mówię ci, odnieś abo sam mu odniesę i w gardziel wrażę, 463 2, 24| wiecznie tajonych, nie darowała mu już nic, nie przepomniała 464 2, 24| rozwścieklenia, zatargało mu się cosik w piersiach, przychylił 465 2, 24| gorzki, gryzący wstyd tak mu zalał duszę, że chwycił 466 2, 24| nim kompaniono, bo bakę mu świecili, jak pieski w oczy 467 2, 24| zguby nie szedł, próżno mu przekładał - Antek ani usłuchał, 468 2, 24| przede mną! - pomyślał, jakby mu kto żywego ognia nasypał 469 2, 24| przypomnienie ojcowej twarzy stanęło mu w oczach z taką mocą, że 470 2, 24| szedł do wyjścia, ludzie mu się usuwali z drogi, że 471 2, 24| zalękły i słuchał głosu, który mu wciąż brzmiał w uszach kiej 472 2, 24| wprost nieludzki zaszarpał mu duszą i ozrywał na kawały.~ 473 2, 24| witać ze znajomkami, któryś mu tam rękę podał, ale reszta 474 2, 24| niewypowiedziana ciężkość zwaliła mu się na serce, poczuł się 475 2, 24| spozierał na rozbłysłe okna, bo mu się wydało, że go stróżują, 476 2, 25| później, Jagustynka jęła mu wszystko opowiadać pilnie, 477 2, 25| na to nie zważał, jakby mu obcą była, a nie żoną ślubną, 478 2, 25| serce do niego i sztywniała mu nieraz w ramionach, jakby 479 2, 25| wszystko, co myślała, oddawała mu się również potężnie tym 480 2, 25| razu dusza jej nie padała mu do nóg z onej uciechy niepowściągliwej, 481 2, 25| to dobrze, czuł, to jakby mu pokrzyw nakładli za pazuchę, 482 2, 25| pomiarkował, bo ten głos padł mu lodem na serce, się zatrząsł 483 2, 25| niewstrzymanych, zalała mu serce.~- Cyganisz jak ten 484 2, 25| przecierpiał, w końcu brakło mu już głosu i taka go złość 485 2, 25| zabiegła drogę i czepiła mu się szyi, to oderwał 486 2, 25| kieby na pożar...~Próżno mu bronił Jambroży wespół z 487 2, 25| głośno, krzyknął:~- Płacą mu, to prawi!~- Kazaniem krzywdy 488 2, 25| niego, ale oczy jarzyły mu się kiej wilkowi, szedł 489 2, 25| Podawalim do sądu - co mu kto zrobi! Jeździlim ze 490 2, 25| przechwyciły pazurami, wpięły mu się w kudły, splątały i 491 2, 25| Borowy przemagał, ciężko mu szło, bo już był srodze 492 2, 25| stary był na spodzie, czapa mu zleciała, że jeno ten siwy 493 2, 25| strach nagły, okropny ścisnął mu tak serce, że ledwie mógł 494 2, 25| ledwie mógł dychać, ręce mu latały kiej w febrze, zadygotał 495 2, 25| charczał, krew zalewała mu twarz, głowę miał prawie 496 2, 25| ale już oczy zachodziły mu mgłą i kopał nogami.~- Ociec! 497 2, 25| i jęli śniegiem obwalać mu głowę i ratować, jak ino 498 2, 25| Zabili!~ myśleli, mu się z nagła w głowie popsuło.~ 499 2, 25| odwrócił się raptem i strzelił mu prawie prosto w piersi, 500 2, 25| wydobywała się krew zalewając mu oczy i twarz całą, blady


1-500 | 501-1000 | 1001-1045

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL