Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
msza 16
msze 21
mszy 18
mu 1045
much 6
mucha 5
muchami 3
Frequency    [«  »]
1265 o
1208 jeno
1065 jeszcze
1045 mu
1042 go
1018 ja
985 od
Wladyslaw Stanislaw Reymont
Chlopi

IntraText - Concordances

mu

1-500 | 501-1000 | 1001-1045

     Tom, Rozdzial
501 2, 25| wzrokiem w ojca, podtrzymywał mu głowę na wybojach i raz 502 2, 25| cicha radość rozświeciła mu twarz, poruszył ustami parę 503 3, 26| kieby ten dzwon umarły, gdy mu nowe serce uwieszą, serce 504 3, 26| rozwianym chałatem zabiegał mu drogę.~- W ogon go pocałuj, 505 3, 26| teraz się lęgnie i trza mu miejsca, i niehonor byłby 506 3, 26| wszystkie, bo wydał się, jakby mu dur do łba przystąpił albo 507 3, 26| Tak się ano zapamiętał, że mu ojca zabili, sam ano ręce 508 3, 27| ryjem wodził za nią, gdy mu żarcie przegarniała dorzucając 509 3, 27| palce słoniny. - Obmacała mu boki z lubością.~Otwarła 510 3, 27| zamamrotał i padł, że trza mu było nożem zęby ozwierać, 511 3, 27| człowiek nie przyłoży, to mu i Pan Jezus nie dołoży.~ 512 3, 27| nadrąbane gałęzie.~Poprawiła mu pościeli strzepując pierzynę 513 3, 27| izbie, a potem nalewała mu po ździebku do ust świeżej 514 3, 27| świeżej wody: pił z wolna, aże mu grdyka chodziła, ale się 515 3, 27| jeno w oczach zaświeciło mu cosik, jak kiedy rzeka spod 516 3, 27| przemówiwszy ni słowa jednego.~Już mu i Rocho przywoził z miasta 517 3, 27| śmierć choruje, to żeby mu już nie wiem jakie leki 518 3, 27| tyle już jeno starunków, co mu ta często odmieniali na 519 3, 27| mleka, bo jeść nie mógł, że mu się to wszystko zwracało.~ 520 3, 27| kowal, co ino upatrzył, co mu tylko w pazury wpadło, to 521 3, 27| kawał deski z garści trza mu było wyrywać i na każdym 522 3, 27| Nie gadał czego? - zajrzał mu z bliska w oczy.~- Dyć leży, 523 3, 27| Pasyjce pod oknem.~- Dłutam mu pożyczył, będzie już z miesiąc, 524 3, 27| rudych wąsów, a oczy to mu jak te złodzieje latały 525 3, 27| zniewolił, to ino bez to mu przyzwala, że ckni się jej 526 3, 27| drugim się pośmiać, ale tak mu do Antka kiej psu do gospodarza!~ 527 3, 27| jak się ksiądz dowie, żeś mu wziął boćka?~- A kto mu 528 3, 27| mu wziął boćka?~- A kto mu to powie?... A odbierę mu, 529 3, 27| mu to powie?... A odbierę mu, bo mój.~- A kaj go schowasz, 530 3, 27| ponieść palmę? co?~- Zachciało mu się!... dyć ino kobiety 531 3, 27| poruchuje wargami, a oczy mu chodzą, jakby chciał cosik 532 3, 27| w głowę całował, ale gdy mu podano jeść, nie jadł: strudzony 533 3, 27| jak i drudzy!... nie jest mu tam tak źle, nie bójcie 534 3, 27| się ruszyć.~- Nie dawaj mu już dzisiaj jeść, niech 535 3, 27| Akuratnie i zapomniałam dać mu po połedniu...~- To i dobrze 536 3, 27| stary Bylica, więc dała mu podjeść nieco, opowiadając 537 3, 27| chłopy!~Krzyczał, ale słowa mu się rwały, jął się trząść 538 3, 27| wyprężył się i padł w tył, oczy mu się zwarły, zarzęział.~- 539 3, 27| zapaloną gromnicę wtykała mu w bezwładną rękę.~-Księdza, 540 3, 27| potrzaskała w kawałki.~- Już mu przeszło, szuka czegoś...~ 541 3, 27| groźnie spojrzał wskazując mu ręką drzwi że się wyniósł 542 3, 27| zwalił się na pościel, oczy mu przygasły i zasnuły się 543 3, 28| się bokiem tak mocno, jaże mu guzik pod szyją puścił u 544 3, 28| przednie nogi, a potem kiej mu nie poprawi już obu rękoma, 545 3, 28| wierzgając kulasami, wtedy mu w mig przysiadł na brzuchu, 546 3, 28| Łapa! widzisz go, juchy mu się chce, post przeciek! - 547 3, 28| bo nim ostygnie, łacniej mu szerść puści! - rozkazywał 548 3, 28| rozkazywał obdzierając mu tymczasem ze grzbietu szczecinę 549 3, 28| sielne sadło.~- Zaśpiewalim mu, przewieźlim, czas go już 550 3, 28| nie strzyma, powiadali, że mu gospodyni cięgiem porcenelę 551 3, 28| trzyma i nos se przytyka, bo mu ano naród śmierdzi, że po 552 3, 28| gdy wleciał kowal.~Widno mu było z twarzy, że ledwie 553 3, 28| zaśmiała się stara podsuwając mu pod oczy połeć.~- I... niecałe 554 3, 28| kreminale niech se rządzi, jak mu pozwolą... Smakuje mu gospodarka, 555 3, 28| jak mu pozwolą... Smakuje mu gospodarka, powloką go w 556 3, 28| pociągnęli.~- Niech ino mu rozum przyjdzie, popróbuję 557 3, 28| zaświtało we łbie, to może mu się leda pacierz całkiem 558 3, 28| całkiem na sucho ujść mu nie ujdzie.~- Po prawdzie, 559 3, 28| więcej i w ten piasek dusza mu się rozsypie żałosny.~Zaniesła 560 3, 28| cierpiących, nie potrza mu o tym z ambony krzykiwać! 561 3, 28| dziecińskie głowiny, tulące mu się do kolan, i zabierał 562 3, 29| do powiatu.~Opowiedziała mu zaraz Sochowa spokojnie, 563 3, 29| swoje przódzi obrabia: gdzie mu to dbać o kogo! Obiecują 564 3, 29| powiedział:~- We święta mu powiem, jak się to sielnie 565 3, 29| z płaczem starszy, kiej mu Rocho odebrał pług i rznął 566 3, 29| przycierała, w oczy mu nie spoglądając.~- A jak 567 3, 29| księdza przed sobą rymnęła mu do nóg wybuchając płaczem 568 3, 29| któraś nieśmiało podsuwając mu kawał deski, bo w błocie 569 3, 29| biedy brał w serce, to bych mu na swoje mocy nie starczyło, 570 3, 29| waszą intencję.~Ucałowała mu gorąco ręce i za nogi obłapiła 571 3, 29| ścisnął, a dzieci tulące mu się z piskiem do kolan przytulił 572 3, 29| Kruczek, nasz... juści, żal mu szkody... czujący piesek... - 573 3, 29| oczyma trzy ruble.~- Niech mu Bóg da zdrowie! - wykrzyknęła 574 3, 29| Co się go naprosiła, co mu się naprzekładała, nie chciał 575 3, 29| Pieska ino zabierz, bok mu skaleczyło... juści... stróżować 576 3, 29| Juści... pisał... skamle, że mu bieda... Ostajcie z Bogiem!~ 577 3, 29| pod kryminałem, a zanosi mu, co ino może.~- Bójcie się 578 3, 29| Święcił jutro będzie, to mu podam, może weźmie...~- 579 3, 29| rykiem do chałupy.~Dołożyła mu jeszcze Hanka od siebie 580 3, 29| święconym ksiądz nakazywał, że mu to czasu brakowało chodzić 581 3, 29| skołtunione włosy i przewlekła mu koszulę i pościele. Boryna 582 3, 30| gospodarzy, to ni słówkiem mu przypomnę przeszłe. - Postanawiała 583 3, 30| Jeno to dziwna, że choć mu za życia w błocie legać 584 3, 30| spojrzał na nią, ale co mu wetknęła w zęby, zjadł chciwie, 585 3, 30| czterdziestu! - podsunął mu tabakierkę.~- I nowe już 586 3, 30| to dziedzic przeda, kiej mu pieniędzy nie potrza?... 587 3, 30| by Nastkę wpół ująć, ale mu któraś podstawiła nogę, 588 3, 30| wciąż popychały.~- Dajta mu spokój, jakże... - przyciszała 589 3, 30| przyciszała Józka pomagając mu wstać, bo choć niedojda, 590 3, 30| nią obrały i zawiązawszy mu oczy, ustawiły go wprost 591 3, 30| przywarował za pługami, że mu ino łeb się bielił.~- Nic, 592 3, 30| łyżką po zębach dzwonił, tak mu się ręce trzęsły, a nie 593 3, 30| cebratki, a ostro nastawała: co mu się stało?~Wykręcał się, 594 3, 30| czeka pan Jacek!- szepnął mu Rocho.~- Na mnie czeka... 595 3, 30| daleką drogą!...~Opowiadała mu, co i jak się robi w gospodarce - 596 3, 30| utęskniona wielce łask jego; żoną mu przeciech ślubną była i 597 3, 30| to jeszcze krzyknął, by mu z bekami nie przyjeżdżała! 598 3, 30| najbarzej! Wiecie, że to las mu sprzedawać wzbronili, a 599 3, 30| pomstą odgraża.~- Głupia, co mu ta zrobi pogrozą!~- Moiście, 600 3, 30| polował?~- Juści... jeno że mu się wypsnęło, do waju tylko 601 3, 30| Kowala trza wypytać, czy mu nie zginęło.~- Tak mogli 602 3, 30| podjadł se mięsem i jakie mu to już smaki na ozór przychodzą! - 603 3, 30| słodziuśkiego placka, że huknęli mu śpiewkę na podziękę i do 604 3, 30| spojrzał na mnie. Słońce mu świeci na łóżko, to je palicami 605 3, 30| Już niezgorzej, że może mu ku zdrowiu idzie!...~- Chłopaki 606 3, 30| wasz Witek i ze ślepiów mu dobrze patrzy.~- Juści, 607 3, 30| tom rada kużdemu, czego mu potrza! - szydziła.~Jaguś 608 3, 30| zbliżał się z uśmiechem, zęby mu grały w czerwonych wargach, 609 3, 30| któren posiał, wzejdzie mu i czas żniwny miał będzie."~- " 610 3, 31| pierzynie, Dominikowa przetarła mu wódką oczy, usta i czoło 611 3, 31| w dzieciaka, niby się to mu przypatrując.~- Cóż to im 612 3, 31| pokaszlując, by nie pokazać mu twarzy szydliwej, ale on 613 3, 31| co! - i już od maci jął mu wywodzić.~- A pilnuj sobie, 614 3, 31| parobku najlepszy! A to mu dopiero na dziesiąty rok 615 3, 31| inszego oglądać, że nikto mu nie pomoże, jeno on sam 616 3, 31| łysiny a odzipnąć.~Radzi mu byli serdecznie, pod 617 3, 31| ze łzami, całując chylące mu się po drodze głowy.~Właśnie 618 3, 32| uderzenie i odchodząc rzekła mu ze straszną nienawiścią:~- 619 3, 32| z błota i grud, których mu nie szczędzili. Ale skoro 620 3, 32| szczędzili. Ale skoro poczuł, że mu na beczkę włażą i do uzdy 621 3, 32| sobie zdychać z głodu, kaj mu się spodoba, bo sztrafu 622 3, 32| stułę, z gołą głową, że mu jaże łysina błyskała w słońcu.~ 623 3, 32| uciekną! - zgromił ksiądz, bo mu już następowały na pięty 624 3, 32| dosięgła, już matka wisiała mu na szyi, Nastusia wpół trzymała 625 3, 33| cicho jęła prosić: - Nie mów mu o liście, Nastuś, nie powiadaj...~- 626 3, 33| rozniesło!~- Nie przywrę, w oczy mu powiem, bo widziałem. Ciotka 627 3, 33| chłop ma portki, Mateusz mu czy Kuba, każden jednako 628 3, 33| każden jak miód, pókiś mu miła. Pomiarkuj sobie i 629 3, 33| rozwalony do kości, jaże mu krew zalewała całą twarz, 630 3, 33| powiadał swachom, rającym mu różne dziewuchy.~A zimą 631 3, 33| pogrozy.~- Wróci Jasiek, to mu oddam, jeszczek gorzałki 632 3, 33| jeszczek gorzałki postawi, żem mu kobiety pilnował - prześmiewał 633 3, 33| powrocie, że to już przykrzyła mu się i z wolna od niej odstawał.~ 634 3, 33| chciwymi rękoma.~Wyrwała mu się z gniewem.~- Poniechaj, 635 3, 33| jej pyskowania.~- Tereskę mu wypomina! Głupia!... co 636 3, 33| wypomina! Głupia!... co mu ta żołnierka?... zabawa 637 3, 33| miał tej płaksy, zbrzydły mu te ciągłe kwiki. Nie ślubował 638 3, 33| że łamała sobie głowę, co mu się stało, sprawując się 639 3, 33| ich niźli skwarków.~- Już mu muchy szkodzą! jaki przebierny! 640 3, 33| ale Tereska ustępowała mu pokornie, nie śmiejąc się 641 3, 33| już ochotę krzyknąć, by mu z oczu ustąpiła.~- Żeby 642 3, 33| wilk się statkuje, kiej mu kły spróchnieją - śmiał 643 3, 33| nikogo nie boja. Któż to mu stanie na sprzeciw? Drugi 644 3, 33| rozniesie.~- A doniesą mu, to będzie wiedział. Niech 645 3, 33| Maciej chory, to kto mu inszy poredzi? Każden się 646 3, 33| odrzucając głową włosy, opadające mu na twarz.~- Obejrzałeś, 647 3, 33| rzadziej. Popuścił pasa, bo mu coś ziemniaki ciążyły, słońce 648 3, 33| gospodarzowi, weźcie - wsunęła mu w rękę samymi złotówkami 649 3, 33| Wychudły był, siwa broda jeżyła mu się na żółtej twarzy kiej 650 3, 33| zdziebko.~Chory drgnął, oczy mu się zatrzęsły, obejrzał 651 3, 33| poznajecie, co?~Czekali patrząc mu w oczy.~- Sam tu, chłopy! 652 3, 33| Józka wpadła na krzyk i jęła mu głowę obwalać mokrymi szmatami, 653 3, 33| zmienić tego człowiekowi, coć mu przeznaczone, nie...~I z 654 3, 33| zaperzył się Pietrek, długo mu tłumacząc, ale Witek nie 655 3, 33| przysposobił sobie świadków, jakich mu było potrza.~Kozioł leżał 656 3, 33| znał dobrze.~Nie wierzyli mu zrazu, ale mimo to cała 657 3, 33| rubli. Oddać nie miał, a ten mu w długu chciał wziąć Podlesie 658 3, 33| z nami w procesie, ciąć mu nie pozwolą. Nie poredzi 659 3, 33| podmawiany, że tak robił, jak mu się podobało, a nieraz, 660 3, 33| przewałęsał po wsi. Groziła mu potem, że niech jeno Antek 661 3, 33| niepoczciwy, ale poredzi mu to? Jeszcze sponiewiera, 662 3, 33| w stodole. Nie wierzyła mu juści ani słóweczka. - Niech 663 3, 33| kreminale zgnije, Powiem mu, jak to zabiegacie, by mu 664 3, 33| mu, jak to zabiegacie, by mu ulżyć.~Przysiadła znowu, 665 3, 34| różańcami na szyi; wiater mu rozgarniał siwe włosy, a 666 3, 34| że zaraz po drodze jęli mu rozpowiadać lipeckie nowiny, 667 3, 34| zwinięty w kłębek, warował mu przy nogach, a Witków bociek 668 3, 34| ozdarł, słońce chlustało mu w oczy i coraz kawał modrego 669 3, 34| słoneczne bryzgi, zalewające mu oczy raz po raz.~Rocho jeno 670 3, 34| zabierając się do mleka, które mu narządziła, i popijając 671 3, 34| Przeciek pan Jacek dał mu dziesięć chojarów.~- Dał 672 3, 34| dziesięć chojarów.~- Dał mu? Powiadali mi coś o tym, 673 3, 34| dał Stachowi list i kazał mu z nim iść do dziedzica. 674 3, 34| dziesięć sztuk budulcu..." Dał mu Kłąb koni, dał sołtys, dałam 675 3, 34| rozumu... A on taki pan, że mu sam dziedzic posłuszny!... 676 3, 34| drzwi na zasuwę i położyła mu węzełek na kolana.~Były 677 3, 34| szeptał całując w głowę, bo mu się do nóg rzuciła z podzięką.~- 678 3, 34| powstając z ławy.~Chciała mu słać Józine łóżko, ale wolał 679 3, 34| Siadajcie. Z radości w głowie mu się pomieszało, całe dnie 680 3, 34| Złapię Kłębiaka, to ja mu dam strachania. Spotkałem 681 3, 34| śmiercią się mocuje, wody mu nie ma kto podać, a ta...~- 682 3, 34| za te jamory: kobieta łeb mu obedrze!~- I z pół roku 683 3, 34| Jagusi to i nieśpieszno mu będzie do swojej.~- Psiachmać, 684 3, 34| Wójt jeno winien! To ona mu korale zwoziła? ona go do 685 3, 34| jakich kropli jej zadał, by mu się nie oparła!~- Obrońca 686 3, 34| chwata!~A że jakoś nie bardzo mu basowali, do karczmy pociągnął. 687 3, 34| sprawia? co?~- Nie pierwszyzna mu przecież! - rzucił ostrożnie 688 3, 34| urzędu, to jedyna rada, zaraz mu trąba zmięknie! - prawił 689 3, 34| wsadzić do koryta! - przerwał mu mamrot Sikory.~- Spił się 690 3, 34| wydzierał po swojemu, że mu to Witek z cicha przygwizdywał.~ 691 3, 34| wszystek naród odgruchnął mu w jeden ogromny, niebosiężny 692 3, 34| kulasami kiej cepem: jeszcze mu się rozlecą! - dodał głośniej, 693 3, 34| zechlaj, pijanico! - podał mu pełny kieliszek i odwrócił 694 3, 34| wszystko wiedzą.~- Dajta mu spokój, robi swoje bez nas, 695 3, 34| powiedział Grzela patrząc mu ostro w ślepie rozbiegane.~- 696 3, 34| niby to drwił, ale wargi mu się ze złości trzęsły.~- 697 3, 34| jeszcze co takiego usłyszy, że mu się odechce.~- Cichojta 698 3, 34| wzdychając żałośnie, a Mateusz mu przerwał:~- Cóż nama z tego, 699 3, 34| może się i zgodzi.~Mateusz mu przerwał:~- Jak nie ma noża 700 3, 34| będzie inaczej śpiewał, jak mu kupców rozpędzimy, zaś nie...~ 701 3, 35| nic nie zważał: zawierali mu drzwi przed nosem - oknami 702 3, 35| oknami gadał; kobiety mu wygrażały - nie gniewał 703 3, 35| wymizerowaną, że zrobiło mu się żal.~- Jaguś! - szepnął 704 3, 35| rzekł Rocho.~Kowal chciał mu zajrzeć przez ramię, ale 705 3, 35| skamlę jak ten pies!...~Łzy mu zalały gardło.~Jędrek też 706 3, 35| Paczesiów zawziętość buchnęła mu do głowy; postąpił na izbę 707 3, 35| nie ustępował, wczepiła mu rękę w kudły, a drugą zaczęła 708 3, 35| żałości a smutku pełne, że mu się serce zatłukło.~- Co 709 3, 35| skarżyła się z boleścią.~- Ja mu, ścierwie, odpłacę! - wybuchnął 710 3, 35| jeszcze o coś pytać, zbrakło mu odwagi. Szli w milczeniu. 711 3, 35| ozór dalej powiódł, niźli mu się chciało.~- Mówił będę, 712 3, 35| też masła i jajków dała mu na święta, a z tego wyszło, 713 3, 35| wypytywał o niego... Nie rzekłem mu wiela, że zeźlił się na 714 3, 35| but dziurawy! - dorzucił mu Grzela.~Przerwali, bo Rocho 715 3, 35| jakiego prawa?...~Znowu mu Rocho wyłożył wszystko spokojnie, 716 3, 35| do spokoju niewolił, ale mu się wyrywali krzycząc jeden 717 3, 35| ziemię kiej drzewo i niech mu kto poredzi, niech poprobuje 718 3, 36| rozumiejąc, jako na koniec już mu przychodzi, kazała go przenieść 719 3, 36| olejami namaścił.~- Więcej mu już nie potrzeba, lada godzina 720 3, 36| się konać, że Hanka już mu gromnicę wtykała, ale się 721 3, 36| przyleciał kowal i zaglądał mu w przywarte oczy, to ozwał 722 3, 36| gdyż drżał nieco, twarz mu się kurczyła w jakimś niemym 723 3, 36| czeka na niego - powtarzała mu w same uszy, stróżując radosnymi 724 3, 36| szyby i chlusnął oblewając mu twarz srebrzystym wrzątkiem 725 3, 36| chciał cosik powiedzieć; ale mu jeno zabulgotało w gardzieli.~ 726 3, 36| księżycowych brzasków, bijącą mu w oczy.~- Dnieje... pora... - 727 3, 36| budził z ciężkiego snu, zdało mu się, że to już duży dzień, 728 3, 36| rękoma dokoła siebie, pacierz mu się rwał, jeno poniektóre 729 3, 36| bezdźwięcznie.~Skołtuniły mu się naraz w mózgu wspominki 730 3, 36| nim się go uczepił, już mu się rozłaził w pamięci jako 731 3, 36| zgniłe przędze, i dusza mu się chwiała, kiej płomień 732 3, 36| Pies radośnie skakał mu do piersi, pogładził go 733 3, 36| gąszczach.~Z nagła przypomniało mu się cosik, bo poszedł śpieszno 734 3, 36| na wszystkie strony, bo mu się wydało, że skądciś wołają.~ 735 3, 36| światłami, jakby zastąpił mu drogę, srebrzące się liście 736 3, 36| przepomniał; rozsypywało mu się wszystko w pamięci kiej 737 3, 36| nagle odskoczył, rozwidniło mu się na mgnienie, błyskawicą 738 3, 36| do krańca pól, a gdy mu ziemi zabrakło pod ręką, 739 3, 36| nowej nabierał i siał, a gdy mu drogę zastąpiły kamionki 740 3, 36| skamleć żyta zastępujące mu drogę i trzęsły rosistym 741 3, 36| żałośnie. Wiater załkał mu nad głową. Mgły owijały 742 3, 36| Przystanął zdumiony, zdało mu się, że wszystko ruszyło 743 3, 36| chciał uciekać, zabrakło mu sił i ziemia chwyciła za 744 3, 36| miejscu, błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, 745 4, 37| ciskał się do drzwi, a kiej mu otworzyli, tak szarpał za 746 4, 37| unosił płachty, zazierał mu w oczy, przyklękał i pacierz 747 4, 37| przekpinkami, ale dzisia było mu czegoś na sercu ciężko.~- 748 4, 37| i pomarł.~- A juści, bo mu to jaka krzywda była!~- 749 4, 37| się to stało.~- Dobrze, co mu Pan Jezus dał lekką śmierć! - 750 4, 37| Tylachna wycierzpiał, to mu się należała.~- Chudziaszek, 751 4, 37| Ani tego słowa, ogarnęłam mu pierzynę, dałam pić i poszłam.~- 752 4, 37| dobroście nieboszczyka, ale oczy mu cięgien szukały czegoś po 753 4, 37| miarę na trumnę.~- Jeno mu domowiny nie żałuj, niechta 754 4, 37| Jezu, za życia to ciasno mu było i na włókach, a teraz 755 4, 37| ostro Pietrka przysłanego mu do pomocy.~Dzień się już 756 4, 37| co nie sposób było wzuć mu je na nogi.~Kowal wraz z 757 4, 37| onej drogi dalekiej.~Już mu się ano dusza korzyła przed 758 4, 37| przytakiwała Hanka.~- Tak mu do mojego, jak wołu do karety! 759 4, 37| do karety! Przyjrzyjcie mu się! - podprowadził je bliżej, 760 4, 37| ze wsią. Namawia, cobym mu pomagał. Juści, co musi 761 4, 37| leciała na Sobótki, ale mu powiedziała żałośnie:~- 762 4, 37| znowu proboszcz, przywtórzył mu słupski wraz z organistą 763 4, 37| wszystkich oczach, a nikt mu nie przeszkodzi.~Jako piorun 764 4, 37| tak się dzieje? - przerwał mu święty Pietr.~- Indziej 765 4, 37| litanię za umarłego; wtórowali mu ochotnie i gorąco, przerywając 766 4, 37| nawet popijał herbatę, którą mu Józka podała, zaś dziedzic 767 4, 37| zgody szuka!~- Ano co, że mu jej potrza barzej niźli 768 4, 38| Bóg zapłać! - schyliła mu się do nóg. - Może Rocho 769 4, 38| Mateusz ta jednego tknął, że mu nie odrzekł na Pochwalony, 770 4, 38| swoje państwo!~- To mogą mu zabrać gospodarkę?~- A mogą, 771 4, 38| pogrzebie się nie pokazał.~- Cóż mu ta Boryna, kiej on z wdową 772 4, 38| chłopakowi wzbronić, kiej mu już obmierzły dziewczyne 773 4, 38| niego, a częsty grosz sypał mu się do czapy.~Hanka przystanęła 774 4, 38| wzruszyła ramionami.~- Korona mu ze łba nie spadnie, że przystał 775 4, 38| honorna.~- A sprowadzę! Już mu tej łyżki strawy żałujesz! 776 4, 38| gęby, a jemu dam?~- Należy mu się wycug od ciebie, nie 777 4, 38| zbraknie.~Józka wetknęła mu w garść michę, jął skwapliwie 778 4, 38| niespokojnie:~- Odpiszą mu to jego morgi, co?~- Ja 779 4, 38| się sierdziście.~- Pomogę mu, Jaguś, we wszyćkim pomogę - 780 4, 38| odciągnął go na bok, cosik mu szepnął i poleciał.~Pogadywali 781 4, 38| Spojrzała oczami, co to jakby mu do nóg leciały z podzięką.~- 782 4, 38| raz jeszcze powtórzył, co mu był kazał dziedzic powiedzieć.~ 783 4, 38| kurzyło, ale nie przeciwiła mu się, myśląc swoje i tęsknie 784 4, 38| matki, a małe siostry jęły mu się drapać na kolana i wieszać 785 4, 38| zabierając się do słania mu na kanapie wprost okna. 786 4, 39| żałował i dlatego Pan Bóg mu błogosławił...~Długo przemawiał, 787 4, 39| kobiety spłakały i jęły mu w podzięce obłapiać kolana, 788 4, 39| kolana, zaś Józka przypadła mu nawet z bekiem do rąk, to 789 4, 39| przyjaciół se kaptuje, bo mu pachnie wójtostwo!~Przeszedł 790 4, 39| wszystkich sił.~- Załóżcie mu pieprzu pod ogon, to rypnie 791 4, 39| Wypchajcie go słomą, przyprawcie mu nowy ogon i powiedźcie na 792 4, 39| od Cyganów!~- Postawcie mu wiadro gorzałki, to może 793 4, 39| przytwierdzi ochotnie, da mu się za to jaki korczyk. 794 4, 39| pokarze, obaczysz!... Spokoju mu nie dawałaś... goniłaś za 795 4, 39| gotowy już drzeć kłami, co mu się jeno nawinie, nienawiść 796 4, 39| skamlał pode drzwiami, abym mu chocia trep swój pokazała! 797 4, 39| nie wypowiedzieć! A tyś mu obmierzła kiej ten stary, 798 4, 39| grdykę twojego kochania, jaże mu się odbijało kiej po starym 799 4, 39| dołożę: jak zechcę, to żebyś mu całowała nogi, kopnie cię, 800 4, 39| w urodzie, trudno. Alem mu ślubna i matka jego dzieci! - 801 4, 39| powie na to wszystko.~- Jak mu pokażę zapis, to się rozchmurzy. 802 4, 39| Taki młody i zdrów! A to mu było dopiero na dwudziesty 803 4, 39| Kłąb wyratował? Snadź już mu było pisane zginąć od niej!~ 804 4, 40| przepomniała nawet boćka, stawiając mu w ganku żeleźniak z wczorajszymi 805 4, 40| oprowadzi kompanię!~- A któż mu to poniesie brzucho! - zaśmiała 806 4, 40| jakby szedł do nieba, tak mu jest w tej drodze lekko 807 4, 40| podorędziu Jagusi, to może mu się odechce.~- Moiście! 808 4, 40| wargi się trzęsły, dawała mu się w ramiona wszystka, 809 4, 40| bezgranicznego miłowania kładły mu się pod stopy kiej psy, 810 4, 40| kapoty i pohuśtywał.~- Rocho mu na imię! Pietras, a chodźże 811 4, 40| spróbował który, dałbym mu tabaki, no!~- Juści, kto 812 4, 40| kogo jeno dostrzegła, to mu już z dala krzyczała:~- 813 4, 40| pilnie przy tym naglądając mu w oczy i wyczekująco, ale 814 4, 40| łyskając oczami, dopiero kiej mu zapis podała, ośmiał się 815 4, 40| pełen siana, przyglądał mu się spod oka.~- Mateusz 816 4, 40| coraz bardziej, gdyż Pietruś mu ciążył i jakoś dziwnie rozbierało 817 4, 40| spławione we słońcu kolebały mu się do nóg bijąc chrzęstliwymi, 818 4, 40| miętkie - za dwa tygodnie czas mu będzie pod kosę! Byle jeno 819 4, 40| Zmęczony się czuł, w głowie mu szumiało i kurz zapierał 820 4, 40| zestrachany gnał na oślep, jeno mu bielało podogonie.~- Jak 821 4, 40| na wolę, do tych pól, jak mu to dusza dziw nie uschła 822 4, 40| na niego; mrówki łaziły mu po plecach, motyle raz po 823 4, 40| to leśne ptaszki cosik mu zaświergoliły nad głową 824 4, 40| ziem nieobjętych, sycąc mu duszę upojną i zgoła niewypowiedzianą 825 4, 40| niewypowiedzianą słodkością.~Zdało mu się, jakoby z tym wiatrem 826 4, 40| Był na jawie, a śpik sypał mu w oczy makiem i wodził kajś 827 4, 40| nie dziwota, co radowała mu się dusza i każde bicie 828 4, 40| gdyby głos sumienia, jął mu prawić swoje gorzkie i bolesne 829 4, 40| przewin i grzechów...~Ciężką mu była ta spowiedź i zgoła 830 4, 40| cierpki prześmiech okolił mu wargi.~Z boru zaczęły klekotać 831 4, 40| gdyż Jagusia przychodziła mu na pamięć, raz po raz widział 832 4, 40| wzdrygał i przystawał. Jak żywa mu stawała, przecierał oczy 833 4, 40| żarem, aże krew uderzała mu do głowy.~- A może i dobrze, 834 4, 40| skóra cierpła i Witek bojąc mu się nawijać na oczy przemykał 835 4, 40| się o różnoście, gdy Rocho mu przerwał:~- Wiecie, naczelnik 836 4, 40| trzeci zaczyna skamłać, abych mu jeszcze dołożyć przyległą 837 4, 40| dworem trzyma, to juści, co mu naród nie zawierza. Słuchają, 838 4, 40| przedstawiając, jako tylko chodzi mu o dobro wsi, jako jeszcze 839 4, 40| przyobiecując pójść za nim, zaś Kłąb mu rzekł:~- Nad narodem zawdy 840 4, 40| uszów, gdy kowal zaczął mu cicho odradzać, aby sprawy 841 4, 40| do ładu, a dziedzic jest mu przeciwny.~- Nieprawda! 842 4, 41| Kto czego zwyczajny, to mu smakuje! ~- Głupiś, cóż 843 4, 41| ścierwę w jakimś kącie i tak mu pysk wyrychtowałem, jaże 844 4, 41| matczynych wymion.~- Co mu się to przypomina, cycoń 845 4, 41| z dwojaków, a Józka jęła mu trajkotać nad uszami.~- 846 4, 41| wpadnie co w pazury, to mu już sam zły nie wyrwie. 847 4, 41| gorąco, przypochlebiając mu się i jakby ciągnąc za język, 848 4, 41| zapaski czernic, nasypała mu jagód w kapelusz i zebrawszy 849 4, 41| nie zdusił tęsknicy.~Już mu się dłużył dzień, że raz 850 4, 41| że coraz częściej pług mu się w rękach chybotał zadzierając 851 4, 41| jakieś grubachne sztaby, pot mu zalewał twarz umorusaną, 852 4, 41| po ludziach.~- Zmierziły mu się Lipce i pociągnął za 853 4, 41| mignęła jakaś twarz, zdało mu się, że to Jagusia, więc 854 4, 41| co go poniesie...~Wstyd mu się zrobiło, rozejrzał się, 855 4, 41| usilnie rozważał wszystko, co mu o niej powiadali.~- Takaś 856 4, 41| przywartymi powiekami, bo jawiła mu się na oczach w całej swojej 857 4, 41| nagle i oczy zaświeciły mu ponuro.~- Zmora ta moja 858 4, 41| świecie, ale szwagierek dał mu się długo trapić szpiegując 859 4, 41| przewąchał pismo nosem.~- A bo mu to dowiedły, że zabił tego 860 4, 41| strażnika?~- Nie czekał, jaże mu dowiedą! Nie głupi zgnić 861 4, 41| zgnić w kreminale...~- Łacno mu było, kawaler.~- Ratuje 862 4, 41| i dławił się nią, darło mu ano wątrobę, jaże ledwie 863 4, 41| jutro, ale wnet odechciało mu się wszystkiego, że jeno 864 4, 41| zaklął siarczyście. Nie szła mu w smak taka robota.~- Zawrzyj 865 4, 41| Już się nawet bojam, żeby mu się rozum nie popsuł. ~- 866 4, 41| osinowa deska; jedne oczy mu gorzały, zaś w wychudzonej 867 4, 41| zaś deliberowali, jak by mu pomóc, ale cóż, kiej nic 868 4, 41| odciągnąwszy na stronę brata cosik mu przełożyła.~- Kobieta i 869 4, 41| śmiałości rozpowiedział mu wszystkie swoje frasunki.~ 870 4, 41| taką dufnością uwiesiła mu się na szyi a kładła głowę 871 4, 41| lubą moc kochania, i dawała mu się też jak kiedyś, w słodkiej 872 4, 41| baba może zaprowadzić.~Było mu czegoś dziwnie wstyd, gdy 873 4, 41| koniec.~Postanawiał, ale było mu jej żal, nieopowiedzianie 874 4, 41| zaś kiej biały dzień jął mu zazierać w oczy, przyleciała 875 4, 41| la niej dobry, że skoro mu opowiedziała, z czym to 876 4, 41| Któregoś dnia powiedział mu Mateusz, że kupili grunt 877 4, 41| chytrze napomykał, że gdyby mu było pilno potrza, to ten 878 4, 41| próbując się wywiedzieć, co mu się stało. Nawet zrazu podejrzewała, 879 4, 41| tej strony. Cóż z tego, że mu służyła jak mogła najwierniej, 880 4, 41| Proszalny dziadek, to kaj mu popadnie, tam i na noc głowę 881 4, 42| przebierać ze sąsieka, gdyż mu się przywidziało, jako do 882 4, 42| i tak się śpieszył, że mu raz po raz cosik leciało 883 4, 42| złociste smugi świtania.~Dłużył mu się czas, że jął się pacierza, 884 4, 42| ze wszystkiej duszy, jaże mu łzy pociekły, i obejmując 885 4, 42| radości, jaże serce biło mu kiej młotem i gardziel zatykało. 886 4, 42| podniesło na pola i zaświeciło mu prosto w oczy.~- Panie Boże 887 4, 42| roboty.~Grzela poradził mu to i owo i wrócił do swojego, 888 4, 42| dzień, jadło przynosiła mu Tereska albo kto drugi, 889 4, 42| haruje kiej wół, ale trza by mu ździebko ulżyć.~- Juści, 890 4, 42| Ale Szymek nie prosił, ani mu to w głowie postało, więc 891 4, 42| westchnął żałośnie i wzbronił mu więcej przyjeżdżać.~- Sam 892 4, 42| hamował w onej zajadłości, ale mu rzekł krótko:~- W niedzielę 893 4, 42| Mateusz z Tereską.~Żyd kłaniał mu się w pas, gorzałkę stawiał 894 4, 42| brzękliwe, lube głosy.~- Bo mu lepszy swój trep niźli buciary, 895 4, 42| się do powrotu, ale było mu jakoś niesporo, ociągał 896 4, 42| chłopak haruje kieby wół, to mu się należy nadgroda.~- Święta 897 4, 42| na odchodnym:~- Nie broń mu, Nastuś! Mało dobrego na 898 4, 42| niestrudzenie, tylko kiedy mu Nastuś przyniesła śniadanie, 899 4, 42| pierwszy.~- Głupiś! Hale, jakie mu to zberezieństwa we łbie! - 900 4, 42| świecie, jaże Szymek dziw mu do nóg nie padł w podzięce 901 4, 42| wymiarkować!~- Nic, jeno mu się w głowie popsuło.~- 902 4, 42| naleźć na świecie.~I był mu niezmiernie wdzięczny za 903 4, 42| sypiali, to jednak nijakoś mu się było z nim podufalej 904 4, 42| po nieszporach - rzucił mu się dziękować.~- Nie robiłem 905 4, 42| Nastuś, jagódki, ale matka mu odebrała.~ ~ 906 4, 43| spierą!~Któregoś razu kazała mu bliżej przysiąść i szeptem 907 4, 43| niespokojnie.~- A juści, obaczył mu jeno podogonie, zając wpadł 908 4, 43| wdzierały się do izby, mu Józka kazała oddać, to insze 909 4, 43| Leciała do brata niosąc mu cosik w zanadrzu.~Zastała 910 4, 43| Zrozumiałam, co od niego, padłam mu do nóg dziękować, ale się 911 4, 43| powieda z prześmiechem - to mu za krowę nie dziękujcie, 912 4, 43| jakby do siebie.~Zajrzała mu pytająco w oczy.~- Cóż ci 913 4, 43| occie.~Jął wyrzekać, jako mu się mierzi życie i wieś, 914 4, 43| namiętnie wójt.~Wyrwała mu się z pazurów rozzłoszczona.~- 915 4, 44| na sól nie starczyło, to mu się jeno w pas kłaniali, 916 4, 44| cosik wycyganił, to owsa mu zbrakło, to potrza było 917 4, 44| pies!~- Bo go się boją, ten mu najmilejszy!~- Kiej strażniki, 918 4, 44| głos.~- Niech sam leci, żal mu przetrząsnąć kałduna - zaśmiał 919 4, 44| Pokrótce to i porcenele wynosić mu każą - przekpiwali.~- Hale, 920 4, 44| niego pytająco.~- Juści, kto mu każe zadzierać z naczelnikiem, 921 4, 44| jest gorzej~Przytwierdzali mu tak samo myślące, zaś stary 922 4, 44| głos podniósł.~- A głupie mu pomagają! rzekłem! - potoczył 923 4, 44| w smak, niech stanie, to mu w oczy przywtórzę, głupie! 924 4, 44| Grzelowe stronniki już mu zaczęły pięściami wytrząchać, 925 4, 44| Jeszcze me...~- A dajże mu ta który w pysk, niech przestanie - 926 4, 44| dobrze, kaj mam...~Przerwały mu szydliwe głosy, bijące ze 927 4, 44| złodzieja! Łapaj!~- A posyp mu soli na ogon, to się wróci!~- 928 4, 44| cosik mówić po swojemu, ale mu się cięgiem odbekiwało.~ 929 4, 44| wygadać do woli, a kiej mu się widziało, co mają już 930 4, 44| opętania. Wójt dzwonił, jaże mu drętwiały kulasy, przywołując 931 4, 44| przeczytawszy list, jaki mu podał lokaj, oznajmił uroczyście:~- 932 4, 44| powozu i ruszył.~Kłaniali mu się pokornie, ani spojrzał 933 4, 44| zapomniał i pisarz zapisał, jak mu się spodobało.~- Tyla było 934 4, 44| szeptał.~- Jak nie wie, to mu powiedzą. Znajdą się takie!~- 935 4, 45| jaże do maci, ale Antek, że mu się to już zmierziły te 936 4, 45| rozwścieklony i kij jaże mu warczał w garściach, więc 937 4, 45| kilkanaście kroków pogroził mu pięścią i zgoła już inaczej 938 4, 45| osobności - mruczał bacząc, póki mu z oczów nie zeszli.~- Tamten 939 4, 45| mój opór, juści, prawda mu nie w smak - rozmyślał i 940 4, 45| do chleba ze serem, jaki mu była Hanka wetknęła w kieszeń.~ 941 4, 45| kapotę, lecz i tak koszula mu przywierała do spotniałych 942 4, 45| nawet i nie miarkuje, co mu potrza - zafrasował się 943 4, 45| to jak świnia, niełacno mu ryja unieść do słońca.~Głowił 944 4, 45| Głowił się i wzdychał, a tyla mu jeno przyszło z tych rozważań 945 4, 45| znowu stawał.~Antek skinął mu głową i przeszedł, ale Żyd 946 4, 45| znajomości!~Zakasłał się, jaże mu ślepie na wierzch wylazły, 947 4, 45| cukierków la dzieci, a kiej mu Żyd jął dziękować, burknął:~- 948 4, 45| Wtrącił z naciskiem, patrząc mu bystro w oczy, dziedzic 949 4, 45| Jaśnie pany, psiekrwie! Jak mu było potrza chłopskiej łaski, 950 4, 45| ze złości muchary stojące mu na drodze.~Już wychodził 951 4, 45| oczy, całkiem pewny, jako mu się przywidziało, ale nie, 952 4, 45| Prawie ksiądz, a chce mu się zabawiać kiej dzieciak - 953 4, 45| otrząchał, zadra i tak dolegała mu do żywego.~- A ode mnie 954 4, 45| Taki łajdus, w sam raz było mu iść na jakiego pisarka, 955 4, 45| zaczął przepraszać, ale mu przerwało jakieś jazgotliwe 956 4, 45| bojał, chociaż obsiadły mu głowę i łaziły po twarzy, 957 4, 45| gdyż wszyscy naraz pragnęli mu usłużyć i być jak najbliżej. 958 4, 45| chusteczką od much, padajacych mu cięgiem na łysinę.~- Tylko 959 4, 45| pastuchami!~Strasznie chciało mu się jechać, ale zlazł jak 960 4, 45| rozbrzęczany, że cięgiem mu się myliło, a gdy nareszcie 961 4, 45| toby była cicho! Odbije mu ona jutro za swoje, odbije! 962 4, 45| przykrzy się wam samej? - głos mu nasiąkł żałością i łzami.~- 963 4, 45| rozum nie rozbierze. Zrobiło mu się jakoś strasznie, ale 964 4, 45| kobiet, a wszędy wielce byli mu radzi, witając przyjacielsko 965 4, 45| by się przeciwił. Życie mu jednym weselem, a bratem 966 4, 45| bogaczem ostaje, a cięgiem mu jeszcze przybywa mocy, kochania 967 4, 45| kazania słuchała.~Jaże oczy mu rozbłysły, a na twarz wystąpiły 968 4, 45| było o polach i lasach, ale mu przerwała:~- Przeciek i 969 4, 46| głowę przez okno, ale nim mu rzekli, przyleciał srodze 970 4, 46| pałaszów i rozmowy...~Zatłukło mu serce i zadygotały ręce, 971 4, 46| wójta.~- I w tej, i kaj mu popadło, zwyczajnie jak 972 4, 46| do starszego i kłaniając mu się w pas zapytał pokornym 973 4, 46| złodziejstwo?...~Urzędnik zajrzał mu jakoś z bliska w twarz i 974 4, 46| ich rozdzielili, więc jeno mu nawytrząchał pięścią, nasobaczył 975 4, 46| z kobietami. Hanka padła mu do nóg, a Józka buchnęła 976 4, 46| wpatrzony w cienie, kaj mu bielała Jagusina gębusia.~- 977 4, 46| z wiarą, że w dwójnasób mu zaplonuje.~- Juści, chciałby 978 4, 46| cieniami drzew, naraz zadrgało mu serce, tęsknica wyciągnęła 979 4, 46| ale nie sięgnął, zbrakło mu bowiem śmiałości i powstrzymywało 980 4, 47| takiemu bogaczowi, kto?~- Jak mu wiatrak postawią pod bokiem, 981 4, 47| postawią pod bokiem, to mu i radę dadzą.~Kłębowa jaże 982 4, 47| temu zdzierusowi, niech mu kałdun spadnie.~Tak jej 983 4, 47| wścieknie ze złości, ale niech mu rura zmięknie! Tak się już 984 4, 47| się w Lipcach, przeciek mu zarno powiedzą!~Antek słuchał 985 4, 47| jak na psim weselu i nikto mu za to nie rzeknie nawet 986 4, 47| zawdy, a nie zechce, bo mu już nowa lepiej zasmakowała, 987 4, 47| Jaśka pod swoją opiekę i już mu wszyćko wyśpiewała.~- Nie 988 4, 47| wyśpiewała.~- Nie ta, to druga by mu pedziała, takie rzeczy się 989 4, 47| niech Bóg broni! Jasiek mu tego nie przepuści, nie!~- 990 4, 47| cosik upatrzonego - wyrwało mu się bezwolnie.~- To me proś 991 4, 47| zaraz po żniwach.~Nie poszło mu to w smak, bo skrzywił się 992 4, 47| Antek pomiarkowawszy, o co mu idzie, rzekł szydliwie:~- 993 4, 47| myślach, po ile to trza by mu spłacać Jędrzycha i Szymka, 994 4, 47| będzie wiekowała.~Spomniały mu się Jagusine sprawki, to 995 4, 47| szeptała zatrwożona - już mu o tym powiedzieli.~- To 996 4, 47| nadchodzą, już Tereska wisiała mu na szyi.~- Ratuj, Mateusz! 997 4, 47| Usadził pobok, lecz cisnęła mu się do piersi kiej dzieciątko 998 4, 47| szeptała:~- Powiedziały mu o wszystkim! Śmierci bym 999 4, 47| że już koniec, i pierwsza mu rzekłam: "Zabij! ulży nam 1000 4, 47| ratuj! - wrzasnęła padając mu do nóg.~- Cóż ja ci poredzę,


1-500 | 501-1000 | 1001-1045

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL