| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] ateraz 1 atlasy 1 awantury 2 az 762 aze 43 azeby 4 azem 3 | Frequency [« »] 839 ino 802 pod 775 te 762 az 756 jej 755 zas 736 jakby | Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances az |
Tom, Rozdzial
501 2, 25| oborze, to przy kopcach, że aż w chałupie było słychać.~- 502 2, 25| tak rychło się zgodził, aż się temu dziwowano, przemienił 503 2, 25| zgodzie pojechał do miasta i aż drugiego dnia powrócił; 504 2, 25| przepłakała całe długie noce, aż poduszka była mokra, a nieraz 505 2, 25| takiego szczęścia, co to aż do proga śmierci z lubością 506 2, 25| pazuchę, tak go zapiekło, aż szepnął z wyrzutem bojaźliwym:~- 507 2, 25| padł mu lodem na serce, aż się zatrząsł cały z bólu, 508 2, 25| za to, co przecierpiał, aż w końcu brakło mu już głosu 509 2, 25| czekających z minuty na minutę, aż w końcu Kobus, to Kozłowa, 510 2, 25| wystąpić i na drugich oglądał, aż dopiero Antek się wyrwał, 511 2, 25| damy! Nie damy! - huczeli, aż się karczma zatrzęsła od 512 2, 25| psy zawyły tak żałośnie, aż serca truchlały z trwogi, 513 2, 25| bezustannie a tak ponuro, aż strach padł na serca, że 514 2, 25| głosem w świtowych brzaskach, aż ziemia dygotała, aż wystraszone 515 2, 25| brzaskach, aż ziemia dygotała, aż wystraszone ptactwo uciekało 516 2, 25| cały plac przed karczmą aż do drogi, stojąc gęsto, 517 2, 25| podobnie - nie pomogło.~Aż w końcu i ksiądz przyleciał 518 2, 25| kiej ściana i surowy, że aż mróz szedł od niego, ale 519 2, 25| spamiętał!...~Szli mocno, aż się ziemia trzęsła, posępni, 520 2, 25| kto ino mógł dosięgnąć, aż zadudniało, jakby kto groch 521 2, 25| kwikiem nawracały ponosząc, aż rządca, widząc, co się dzieje, 522 2, 25| kiej ten snopek wymłócony, aż Stacho padł nieprzytomny. 523 2, 25| całkiem powściekani, że aż strach było na nich patrzeć, 524 2, 25| Borynę kolbą przez łeb, aż krew chlusnęła, stary jeno 525 2, 25| gdy jej dzieci potopią.~Aż kilkoro ludzi co najbliższych 526 2, 25| nieprzytomnie:~- Zabili go! Zabili!~Aż myśleli, iż mu się z nagła 527 2, 25| wściekły, zdusił za gardziel; aż grdyka zachrzęściała, uniósł 528 2, 25| tę resztę dających opór, aż musieli go w końcu uspokajać 529 2, 25| znów krzykał na cały bór, aż się rozlegało, a wszyscy 530 2, 25| jakby sobie nie wierząc, aż głęboka, cicha radość rozświeciła 531 3, 26| cichuśki powiał od lasów, aż rosy potrzęsły się z drzew.~ 532 3, 26| rosy potrzęsły się z drzew.~Aż z tej omdlałej szarości 533 3, 26| zaś było już ino, ino...~Aż i ono pokazało się zza lasów 534 3, 26| rodzonej wracała, to biegła aż truchcikiem, że ino torbeczki 535 3, 26| świętą, że szła jak pijana.~Aż dopiero gdy sygnaturka zaświegotała 536 3, 26| mało kto ciągnie... ziemia aż się prosi pługa! - mruczała 537 3, 26| po zagonach od kiecek i aż się trzęsło od przyśpiewek 538 3, 26| hi! świętują se chłopy aż miło! - zaśmiała się urągliwie, 539 3, 26| Pieknie się wywiedły, kiej ich aż tyla!~- A będzie kopa bez 540 3, 26| Gołąb był tak pobity, że go aż przywieźć musieli, Płoszce 541 3, 26| kiej te nicie nadgniłe, aż się przelękły wszystkie, 542 3, 26| role podeschły, ziemia aż się prosi o obróbkę, czas 543 3, 26| Agata zgoła nie wiedziała.~Aż stara rozpletła ręce i pochyliła 544 3, 26| miejscach, które była schodziła, aż się niemało temu nadziwowali.~ 545 3, 26| obdzierganą, że gospodyni aż wręcz plasnęła z wielkiej 546 3, 26| jeszcze o nieobecnych.~- Aż strach za grdykę łapie, 547 3, 27| świecie galanty.~Zajrzała aż za opłotki na drogę czarniawą, 548 3, 27| radośnie, buchnął przez kury, aż się pierze posypało, i dalejże 549 3, 27| i wojnę z nimi czyniąc, aż wszystko obejrzawszy bacznie, 550 3, 27| i utrapień tylachna, że aż ją dziw brał, jako to poredziła 551 3, 27| go przeciech nie poszła.~Aż tu przed samym południem 552 3, 27| ciężko nieraz przychodziło, aż ręce opadały. ~Ale krzepił 553 3, 27| białej poduszce spływając aż na ziemię kiej ten len najczystszy, 554 3, 27| Hanka z taką nienawiścią, aż ją w sercu zakłuło i same 555 3, 27| wychodząc drzwiami trzasnęła, aż szyby zabrzęczały.~Obudziła 556 3, 27| dzień i nie przychodziła; aż się już mierziło to długie 557 3, 27| ukrzywdził ją jeszcze tak bardzo, aż dusza pęczniała żalem na 558 3, 27| opieranie, kiej ściskał, aż ją mdliło w dołku, i takim 559 3, 27| byście swoją krowę napaśli, aż z głodu ryczy!~- Powiedz, 560 3, 27| się nad ziemią rzewliwie, aż ją od tych głosów sparło 561 3, 27| wieś...~Prosił tak gorąco, aż przyobiecała, zwracając 562 3, 27| przechodziły pochwalając Boga, aż z wolna wszyscy przeszli 563 3, 27| było wciąż bez przemiany, aż płacz chwytał patrzących.~ 564 3, 27| mogła i zakrztusiła się, aż wodą popijając, albo ją 565 3, 27| Powiedział wyraźnie i mocno, aż struchlała w sobie.~- Dyć 566 3, 27| skrzypicach taką nutę żałosną, aż się im na płacz zbierało; 567 3, 27| głośno szczekać w opłotkach, aż znowu wyjrzała podszczuwając 568 3, 28| zajętą wyparzaniem statków, aż para zapełniła całą izbę.~- 569 3, 28| wieprzkowy łeb między uszy, aż świńtuch z kwikiem padł 570 3, 28| brzuchu, nożem błysnął i aż po osadę wbił w serce.~Podstawili 571 3, 28| chlusnęła kiej z sikawki, aż na ścianę chlewa, i jęła 572 3, 28| kątach i do okien zaglądając, aż je nieraz Józka musiała 573 3, 28| z uśmiechem.~Jagustynka aż głową pokiwała z podziwu 574 3, 28| Nie wiedziałem, żeście aż tylego wieprzka sobie kupili! - 575 3, 28| strachem o męża.~Kowalowi aż kulasy zadygotały i ręce 576 3, 28| urągliwie patrząc w niego, aż przysiadł na skrzyni, papierosa 577 3, 28| przyjacielsko a przychlibnie, aż to Hankę tknęło, i chociaż 578 3, 28| niekiedy buchał w komin, aż głownie wyskakiwały na izbę.~ 579 3, 28| na świat gonić, wiejba, aż dachy trzeszczały, chmurzyska 580 3, 28| batem prażył i jeździł, aż błoto się otwierało.~- Wałkoń 581 3, 28| kiszki, to znowu odbierając, aż w końcu, zmęczona i rozbolała, 582 3, 28| trzęsła nos głośno wycierając, aż znowu jęła mówić boleśnie, 583 3, 28| kiej już ksiądz odjechał, aż tu przylatuje Filipka zza 584 3, 28| niekiedy, pilnie zajęte, aż i całkiem przycichły, jeno 585 3, 28| rozgorzałymi ślepiami.~Hanka aż wodę piła, długo nie mogąc 586 3, 28| cacaną gębusię tak sprawię, aż się czerwoną oblejesz i 587 3, 28| posypały się kiej groch. Aż w końcu oprzytomniała, rzucając 588 3, 29| dalej sięgały tęskliwe oczy, aż po owe wręby wsi i borów, 589 3, 29| chałupy, i pojedyńcze drzewa, aż się zdało, jako z nim w 590 3, 29| Bożym świecie zapomniawszy, aż poruszył się z nagła, doszły 591 3, 29| poszturchując między sobą, aż ciasno się uczyniło w opłotkach, 592 3, 29| spólnie, ciżbiąc się do Rocha, aż uszy zatykał od wrzasku.~- 593 3, 29| uważali niźli dobrodzieja...~Aż w końcu to się już narodowi 594 3, 29| kroku taka marnacyja, że aż za serce ściskało; toć często 595 3, 29| mgnienie rozlecieć się miało, aż Rocho dał spokój szukaniu 596 3, 29| opał. Wiało juści sielnie, aż chałupa trzeszczała, ale 597 3, 29| musiałam potem zadrzemać. Aż tu naraz kiej nie huknie, 598 3, 29| statków i pościeli. Hanka aż parobka swojego przyzwała 599 3, 29| obłapiając się z nimi tak gorąco, aż się wszystkie popłakały. ~- 600 3, 29| klonach i lipach rozłożystych, aż wrzask i ogłuszający świergot 601 3, 29| tak jakoś strapiona, że aż łzy zasiwiły się u jej rzęs 602 3, 29| kiej tęcza i grał farbami aż oczy trza było mrużyć.~- 603 3, 29| obyczaju od piątku rana aż do niedzieli nie godziło 604 3, 29| wiercące w nozdrzach smaki, aż Witek strugający cosik wpośród 605 3, 29| markotność ją chyciła. Jakże, to aż mieniło się w oczach, czerwone 606 3, 29| na drogach, a kajś niekaj aż na stawie się trzęsły wraz 607 3, 29| Uciecha zapanowała, że aż przysiadali na drodze, ale 608 3, 29| pobił się i z drugimi; aż wyrwawszy się poleciał z 609 3, 29| wysypując szerokie opłotki, aż do drogi, piaskiem, przywiezionym 610 3, 29| Hanka wyszła go przyjmować aż na drogę.~Spieszył się, 611 3, 30| się od ściany do ściany, aż się od tego naporu kolebały 612 3, 30| przyduszone skowyty dokoła Hanki, aż przecknęła dojrzawszy naraz 613 3, 30| karty lała ciężkimi łzami, aż ją matka szturchaniem przywodziła 614 3, 30| wstrząsającym po kościele, aż przestał mówić. Dopiero 615 3, 30| grzesznemu i czynić będzie aż do owej pory, kiej Jezus 616 3, 30| Alleluja! Huczał kościół, aż mury się trzęsły, śpiewały 617 3, 30| wrócimy.~I znowuj jedli, aż niejednemu ślepie wyłaziły 618 3, 30| śmiechy się zatrzęsły, aż na całą wieś się rozlegało.~ 619 3, 30| dalekości nieba, kaj się aż trzęsło od gwiezdnych migotów, 620 3, 30| Antka się nie tyczące, aż rozpłakała się nagle, i 621 3, 30| zmyślnie zasadzili na Nastkę, aż ją dostali w pazury i pod 622 3, 30| taką jej kąpiel sprawili, aż matka z kijem leciała na 623 3, 30| wyszła potem na ganek, bo aż dudniało na drogach od przeganiań 624 3, 30| napatoczył, pod sikawki, aż sołtys musiał rozganiać 625 3, 30| coraz śmielej i rozgłośniej, aż wyszedł dobrodziej i po 626 3, 30| Że i teraz się poniesła aż na topolową drogę i szła 627 3, 30| mnie, Jaguś, nie poznali?~Aż ją w dołku ścisnęło od tego 628 3, 31| taką dziwną wieść Hanka aż się uniesła z pościeli, 629 3, 31| zawzięcie raz po razie, że aż na ławie przysiadł.~- Trąbicie 630 3, 31| Rozpłakała się na to Hanka, aż kobiety jęły do niej przepijać 631 3, 31| syczała jej nad uchem, aż tamta pobladła chyląc głowę 632 3, 31| stary, do żywego dotknięty.~Aż pisarz ryknął, by pysk stulił, 633 3, 31| świat wzbierał taką zwiesną, aż ziemia zdawała się kipieć 634 3, 31| panoszyło się bujnie po rolach.~Aż lęk jakiś przewiewał po 635 3, 31| ciepły wiater pociągał, aż się burzyły chwasty pod 636 3, 31| niesła się znowu za nimi, aż dopiero na zmierzchu, kiej 637 3, 31| drzwiami zwlekła się otwierać i aż się cofnęła, tak od Jagny 638 3, 31| mamrotać i ludzi rozganiał, aż go sołtys musiał usunąć 639 3, 31| bezradni i do cna wystraszeni, aż któraś rzuciła w głos:~- 640 3, 31| rosie i na świeżej ziemi, aż do sołtysowej stodoły; tam 641 3, 31| sięgnął, od borów chmurnych aż po wyżnie polnych granic, 642 3, 31| przysmażonej wiały po drogach, aż w nozdrzach wierciło.~Tylko 643 3, 31| sam też z pola nie zeszedł aż do samego końca; sutannę 644 3, 31| topolowej, gdyż tamtędy aż z trzech wsi jechali. Wozy 645 3, 32| trzęsąc radosną wrzawą, aż się zakotłowało w izbach.~ 646 3, 32| wzdęte.~Cierpliwie słuchał, aż wymiarkowawszy przerwał 647 3, 32| jezdem, ale nie głuchy! - aż baranicę głębiej nacisnął.~- 648 3, 32| miał będzie... he! he! - aż brzuchem trząsł i łypał 649 3, 32| Obracał go w garściach, aż trzepnąwszy weń palcami 650 3, 32| radością, kiejby w obraz, aż dostał się Hance, która, 651 3, 32| się jej z wyblakłych oczu, aż Hanka się zdumiała.~- Myślałach, 652 3, 32| wypuszczą, nie...~Hance aż się w głowie zakotłowało 653 3, 32| to na odrobek przyszły, aż dopiero stara, obsadzająca 654 3, 32| bych śmielej baraszkować.~Aż wynieśli się na równię, 655 3, 32| najpierwszymi gospodyniami, aż krzyknęła dojrzawszy kapoty. 656 3, 32| dobrym słowem odpuszczał, aż utrudzony siadł pod krzyżem, 657 3, 32| się przeciągnęły do nocy, aż ksiądz się spamiętał, że 658 3, 32| zawtórowali wielkim głosem, aż bór zajęczał i echami oddawał, 659 3, 32| stowarzyszył, zajęty swoimi. Aż w końcu złość ją zatrzęsła, 660 3, 32| coraz cichszym hukaniem... aż dzieci, baraszkujące po 661 3, 33| przekładała go zza gorsu do rąk i aż w róg chustki zawinęła.~ 662 3, 33| snopy wichurą zakręcone, aż w końcu, zmagając się coraz 663 3, 33| tłocząc się dokoła bezradnie, aż dopiero nadbiegłe chłopy 664 3, 33| z rozdziawionymi gębami, aż dopiero Mateusz pierwszy 665 3, 33| dziwnie frasobliwą troską, aż raz ośmielił się zapytać 666 3, 33| że już słuchać przestali.~Aż tu nowa pomoc im przyszła 667 3, 33| we wsi był coraz większy.~Aż tu któregoś dnia gruchnęło 668 3, 34| Hanka.~Długo coś miarkował, aż rzekł cichym, ważnym głosem:~- 669 3, 34| co Maciej już dochodzi... Aż mi nawet dziwno, że jeszcze 670 3, 34| ostrzegł ją jeszcze i poszedł.~Aż dopiero po południu się 671 3, 34| Gulbasiakiem jechali do dom, aż tu przed Borynowym krzyżem 672 3, 34| podleśną drogą ku krzyżowi, aż tu Gulbasiak leci naprzeciw 673 3, 34| portki po Macieju ochfiaruje!~Aż się pokładali ze śmiechów 674 3, 34| kiej wściekłe, wybiegając aż na pola. Zaś w chałupach 675 3, 34| im gorzałki raz i drugi, aż kiej się podcięli, swoje 676 3, 34| do słońca się podnosiła.~Aż liście trzęsły się od głosów 677 3, 35| zagadywał i porządki wychwalał, aż w końcu powiedział swoje, 678 3, 35| już takie złe nie będzie.~Aż się zdziwił, tak nagle się 679 3, 35| ważył spoglądając na brata, aż w końcu rzekł:~- A to, matko, 680 3, 35| I przyjęła cię, co? - aż się jej broda trzęsła ze 681 3, 35| oszalałą zapamiętałością.~Aż trzasnął ją pięścią między 682 3, 35| stawała w progu, to wychodziła aż na drogę, to znowu długie 683 3, 35| chwila runie na się rogami, aż Rocho przerwał:~- Przyślim 684 3, 35| coraz bliżej i groźniej, aż Mateusz odgarnął Rocha na 685 3, 35| pomioty!~- I czekajcie, aż wam czerwony kogut zapieje!~- 686 3, 36| niego, leżał spokojnie, aż dopiero w czasie obiadu 687 3, 36| Hanka wyglądała za kościół, aż na topolową szła patrzeć, 688 3, 36| zboże naszykowane do siewu, aż nagarnąwszy tyla, iż się 689 3, 36| nieprzepartej, bych siać.~Szedł aż do krańca pól, a gdy mu 690 4, 37| łóżka chciwie bobrowały.~Aż Jagustynka ozwała się kąśliwie: ~- 691 4, 37| Jambroż uwijał się i śpieszył aż do potu z obrządzaniem umarłego, 692 4, 37| morgów! Złodziejka jedna! - Aż ją w dołku sparło ze złości. 693 4, 37| się kiej to złote ostrze.~Aż szary, przemglony świt, 694 4, 37| przytłumionym; srogim lamencie; aż ścichło z nagła i trwożnie, 695 4, 37| i padał przez całą noc, aż dopiero przestał nazajutrz 696 4, 37| przejmujących, żalnych jękach, aż dusze mdlały struchlałe 697 4, 37| przy trumnie, okadził ją, aż zrobiło się niebiesko od 698 4, 37| drzwiom za krzyżem.~A kościół aż się zatrząsł od krzyków, 699 4, 37| niewypowiedzianych boleń, aż twarze kamieniały i dusze 700 4, 37| puka i skamle żałośnie, aż święty Pietr zapyta:~- Któżeś 701 4, 37| odprowadzeni całą hurmą aż w opłotki.~Po ich odejściu 702 4, 37| błąka się dusza zmarłego.~Aż Hanka zaśpiewała rozdygotanym, 703 4, 38| we świat tak rozgłośnie, aż chwiały się źdźbła, aż płoszyły 704 4, 38| aż chwiały się źdźbła, aż płoszyły się ptaki, ale 705 4, 38| długo coś sobie ważył, aż zapytał:~- Jaguś, a co matka 706 4, 38| prześmiechał tak kąśliwie, aż Grzela przyskoczył do niego 707 4, 38| niebo stanęło w zorzach, aż czuby zbóż i sadów jakby 708 4, 38| gdziesik, że poleciała za młyn, aż na łąki, kaj już leżały 709 4, 38| wiedząc, kaj ją niesie, aż niski dom organistów zastąpił 710 4, 39| stado piukających kurczątek, aż Jambroż musiał wyganiać.~ 711 4, 39| niźli łoni. Wszędzie bieda aż piszczy, zaś u komorników 712 4, 39| przepomniał ziemniaczanym dołom, aż Hanka powiedziała:~- Oglądacie, 713 4, 39| Dłużyło się już wszystkim, aż pierwszy kowal zaczął:~- 714 4, 39| mściwość sprężyła pazury, aż skoczyła na izbę i, rozwścieklona 715 4, 39| skrzydłem i żałośnie zapiuka...~Aż Pan Jezus zlitował się nad 716 4, 39| zamysły krwawej odemsty, aż w końcu i to przemogła, 717 4, 40| rogami?~Odszczeknął cosik, aż skoczyła do niego, szczęściem, 718 4, 40| kobiety.~- Robotnice! Czekają, aż im rosa przeschnie, żeby 719 4, 40| dobry i pamiętliwy, kaj?~Aż w końcu poleciała na wieś 720 4, 40| tłukąc się a bijąc i swarząc, aż ścichły nagle przywierając 721 4, 40| nieulękle i niestrudzenie, aż póki Pietruś nie zastąpi 722 4, 40| lejącym się szeroką smugą aż w sad.~Wieczór był cichy, 723 4, 40| się o to mocno sprzeczać, aż wtrącił się Antek:~- Nie 724 4, 41| zarył pod jakiś korzeń, aż krój się oberwał.~Nie było 725 4, 41| ledwie okrzesane z gałęzi, aż ziemia jęczała, zaś sześciu 726 4, 41| jeno chytrymi ślepiami, aż w końcu rzekł cicho:~- Kaźmirz 727 4, 41| bowiem sposobu na Dominikową. Aż dopiero Nastka odciągnąwszy 728 4, 41| skamlał ledwie już zipiąc.~Aż świat się z nią zakręcił 729 4, 41| odprawować po kościołach.~Aż któregoś wieczora, kiedy 730 4, 42| jeno czasu nie mitrężyć, aż go Mateusz hamował w onej 731 4, 42| rozpłakała się żałośnie, aż Szymek krzyknął:~- Nie bucz, 732 4, 43| krzykiem wdzierały się do izby, aż mu Józka kazała oddać, to 733 4, 43| Burza trwała może z godzinę, aż zboża się pokładły i drogami 734 4, 43| wziął się za Szymkiem! - aż przystanęła ze zdumienia.~- 735 4, 43| ugięły, serce zakotłowało aż do utraty tchu, cała stanęła 736 4, 43| uciekła jakby goniona, aż kajś na topolową, pod las...~- 737 4, 44| przebierać ku karczmie, aż wójt zakrzyczał:~- Nie rozłazić 738 4, 44| ciężarem nowego podatku, aż dopiero wójt się ozwał:~- 739 4, 44| przycinki Grzelowych stronników, aż wreszcie zgniewany Grzela 740 4, 44| czas jakiś w milczeniu, aż któryś z Grzelowych rzekł:~- 741 4, 45| Pogadywali z wolna o tym i owym, aż zeszło na zebranie, o którym 742 4, 45| Modlickiem kładą już żyto aż miło.~- Tam piachy, ale 743 4, 45| kryminale - rzucił z przekąsem, aż Antek poczerwieniał, łypnął 744 4, 45| trawę między topolami.~- Aż tutaj pani zawędrowała z 745 4, 45| dorwały żyta łuskając kłosy aż miło, potem brata usadził 746 4, 45| kryminale, mają pociechę! - aż się trzęsła z jakiejś mściwej 747 4, 45| konie zaczęły się rwać, aż furman skoczył zakryć im 748 4, 45| przytajone pod płotami, aż matka biegająca za nim rozkochanymi 749 4, 45| tak wystrojona, że Jasio aż się zdumiał.~- Cóż to, idziecie 750 4, 45| tym słodkim dzwonieniu, aż organiścina spostrzegła:~- 751 4, 45| o tym wszyćkim?...~Jasio aż się cofnął ze zdumienia.~- 752 4, 46| razem, nie odrywając oczów, aż dopiero kiej przed nim stanęli.~- 753 4, 46| stożąc się jak te kamienie, aż póki się z nich nie wyniesie 754 4, 46| nowe siły, nowe ochfiary, aż nadejdzie ów dzień święty, 755 4, 46| drugim, a coraz zapamiętalej, aż musiał ich przyciszać i 756 4, 47| najgorsze la niej rzeczy, aż im przerwała Jagustynka:~- 757 4, 47| drogi, opowiedział.~Mateusz aż się zachłysnął i zaczął 758 4, 48| ta rozmowa, odszedł dalej aż pod niski pleciony płot, 759 4, 48| nie można, grzech, cicho!~Aż umilkła, całkiem wyzbyta 760 4, 48| oddalając się coraz barzej, aż i zginęła całkiem z oczów, 761 4, 49| odzywała się do nikogo, aż po kolacji, kiej ostała 762 4, 49| Nie chcesz do spowiedzi! - Aż głos jej schrypnął ze zgrozy,~-