| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Wladyslaw Stanislaw Reymont Chlopi IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Tom, Rozdzial
19716 3, 30| Pietrze, bo Kozłowa ku nam zmierza - trącił go sołtys.~- Spłoszyli 19717 3, 28| na wybojach, jeno węchem zmierzając ku wodzie, bo parob był 19718 3, 31| dojrzawszy jakąś Cyganichę zmierzającą w opłotki, poszczuła ją 19719 3, 32| Jaguś niby to do matki zmierzała, a jęła kręcić nad stawem, 19720 4, 37| pokrótce całą kupą w opłotki. Zmierzchało się już ździebko, bydło 19721 2, 25| światłość, że posępne, ciężkie zmierzchy wisiały nad ziemią od świtu 19722 3, 33| jedz co dnia, a rychło ci zmierznie i odbekiwać będziesz. Kochanie 19723 3, 34| zawiesili mniejsze, ile się jeno zmieściło. Zaś la większej przyozdoby 19724 1, 5 | wieki. Siadajcie z nami, zmieścimy się! - proponowała organiścina.~- 19725 2, 13| jeszcze, jakby kto wapno zmieszał na poły z sadzą i przytrząsnął 19726 1, 6 | siebie nie wiedząc, co mówić, zmieszani dziwnie oboje.~- Wracacie 19727 1, 2 | Zmieści się i krowa, zmieszczą się i ziemniaki-szeptał 19728 1, 4 | wytrzepywano świąteczne szmaty, zmięte całotygodniowym leżeniem 19729 2, 16| choćby to, co psu wyrzucicie! Zmiłujcie się nad sierotą... Czekałam, 19730 4, 41| z tego bojowania ze sobą zmizerował się, zgorzkniał i stał się 19731 4, 40| jego i na jego łaskę.~- Zmizerowałaś się, Hanuś! - szepnął gładząc 19732 2, 17| mogła oczów oderwać od jej zmizerowanej, bladej twarzy.~- Antkowa 19733 2, 24| użalał się nad nią i jej zmizerowaniem; opowiadała wszystko, nie 19734 4, 41| Juści, co chłopak do cna był zmizerowany i wyschnięty kieby ta osinowa 19735 3, 35| chociaż twarz spaloną obwalić zmoczonymi szmatami, alić i tak się 19736 3, 33| Zachodzę po śniadaniu; aby je zmoczyć. Brakuje jednego! Szukam! 19737 2, 25| rozciągnięte do blichu; niebo zmodrzało, odsłoniły się dale przymglone, 19738 1, 3 | wylegujesz! - krzyknął do syna.~- Zmogłem się wczoraj kiej bydlę, 19739 2, 25| mocny, że prawie sam jeden zmordował i pobił tę resztę dających 19740 2, 25| pokrwawionych, a insze zaś zmordowane, osłabłe, chyłkiem uciekały 19741 2, 25| skończyła i Lipczaki, choć zmordowani, pokaleczeni, okrwawieni, 19742 2, 25| szło, bo już był srodze zmordowany, a i stary trzymał się krzepko, 19743 4, 46| Wolniej, bo mi, jucho, szkapy zmordujesz!~Tymczasem zaś Rocho przebrał 19744 1, 10| duszę jęły mu się zwalać zmory smutku, umęczenia, niemocy, 19745 4, 40| tak byli jeszcze śpikiem zmorzeni, że co która głowa się uniesła, 19746 4, 42| świtania zachrapał rychło zmorzony śpikiem.~Już pola szarzały 19747 1, 9 | pacierz jeden i drugi, ale zmorzyły go w końcu monotonne głosy 19748 4, 47| parę groszy:~- Naści, a zmów paciorek za Jagatę! - szeptała 19749 1, 5 | zaczerwienionych oczów.~- Zmówcie pacierz za tatula - szepnęła 19750 3, 28| Szczekasz kiej ten pies, zmówiłaś się z nim, dobrze, ale bacz, 19751 1, 12| śmiechem.~- Z Jagustynką was zmówimy! - wołały kobiety. .~- Gorzałkę 19752 4, 40| pęto, ale da Bóg, że je zmożemy. Hale, Rochu, a kajże to 19753 4, 38| zabierał się do domu, a drudzy, zmożeni spiekotą i utrudzeniem, 19754 3, 35| wrzeszczała ostatkami sił i zmożona wreszcie przez srogie boleście 19755 2, 25| niecoś wyrozumiał, a już nowy zmrok, już noc, już nowe świtanie 19756 1, 9 | przerażające, smutne topiele zmroków; wiatr się poruszył i przeciągał 19757 1, 8 | nim chodziły cięgiem; oczy zmrużone, a świecące urągliwością 19758 3, 27| lubością, że powiódł po niej zmrużonymi ślepiami.~- Wiecie - przysunął 19759 3, 29| że mało kto poredził oczy zmrużyć choćby na pacierz, gdyż 19760 3, 29| których je kolejno zanurzała. Żmudna była robota, bo wosk miejscami 19761 3, 33| synów, chciała ich przemóc i zmusić do posłuchu. Nie dali się, 19762 2, 20| Umyślnie przez złość na was zmusił ją do tańcowania, widocznie, 19763 1, 7 | wiedział, że Zły chciał mu zmylić drogę, coby nie szedł na 19764 1, 12| najbarzej Jambroży dowodził, zmyślał jucha i cyganił w żywe oczy, 19765 4, 37| jakoby ten kołtun zwity zmyśleń przeróżnych a strachań niemałych.~- 19766 4, 45| A tak, wszystko bajki a zmyślenia.~- To nieprawda i o południcach, 19767 2, 14| oni tam robią?... Józka zmywa statki po biedzie, a Jagna 19768 3, 27| wzięły się do roboty. Józka zmywała naczynia, a Hanka słała 19769 2, 24| wieś, zatopioną w mrokach, znaczącą się jeno światełkami okien, 19770 4, 45| niechętnie, dorzucił ze znaczącym prześmiechem: - Nie rozeznałem, 19771 2, 22| niepomiernie, a z nimi także znaczenie, iż nawet sam król zajeżdżał 19772 3, 31| spostrzegła, że to inszy gatunek, znaczniejszy.~Chłopy były drobne i chuderlawe, 19773 4, 42| obchodzić swoje granice, znaczone nawtykanymi gałęziami.~Chodził 19774 3, 30| okrywała, iż ledwie się znaczyli na białej ścianie chałupy; 19775 2, 19| nie popuszczą, a my cóż znaczymy, tyle co te parobki! - unosił 19776 3, 26| Zwoziła Hanka dochtorów, to znających się, nic nie pomaga...~- 19777 2, 15| wygonił.~Dziwno to było znającym Antka, ale tak miarkowali, 19778 4, 39| nie wiedzie się jej z tymi znajdami.~- A nie wiedzie. Nie traci 19779 1, 2 | obory - nie ma tutaj tego znajdka co?~- Witka?... ni, pojechał 19780 1, 3 | się zmarnowała, co?... Ty znajdku, ty pokrako warsiaska! Ty! - 19781 2, 25| odbiegały od siebie daleko, nie znajdowali słów pieszczonych i kojących, 19782 3, 26| sercem, że wszystko tak znajduje, jako i była zostawiła jesienią.~ 19783 4, 45| kobietą.~- Pewnie spotkał znajomą i pogadają. To on tu zaraz 19784 4, 38| po smętarzu i co dojrzał znajomego Lipczaka, przystawał do 19785 4, 44| zaś na odchodnym brał co znajomszych na stronę i radził im niby 19786 3, 33| przesyłał pozdrowienia znajomym i buchał radością powrotu, 19787 4, 41| przystając co trocha ze znajomymi, na drogach bowiem było 19788 1, 2 | tam jaka sztuczka la was znajść znajdzie.~- Bóg zapłać... 19789 2, 18| obejściach, co było niechybnym znakiem, że szło na odmianę.~Pan 19790 1, 11| sama go obetniesz potem... Znałam taką niejedną ... - nie 19791 2, 19| się, a jakby ręką odjął. Znalazłaby się i druga: kiej ożenkiem 19792 2, 22| wlazło, i krzykał:~- Nie znalazłaś se mężyny, naści, babo, 19793 3, 28| ino na spółkę wiedzieć. Znalazłby się większy grosz, to by 19794 2, 14| wzdychach spytała wreszcie:~- Znalazłeś jaką robotę?~- Nie, byłem 19795 3, 28| tym, gdyby się pieniądze znalazły, możem ino na spółkę wiedzieć. 19796 3, 30| poznał! - ozwał się Bylica.~- Znaliście go? - ściszył głos oglądając 19797 1, 5 | miejsc świętych ciągnęły i znały Ostrą Bramę, Częstochowę 19798 3, 32| to był ślepy i wszystkim znany; pies, któren go wiódł na 19799 4, 41| ni zagona, jeszcze me nie znasz... nie popuszczę z pazurów. 19800 3, 29| płotem w czarną i sielnie znawożoną ziemię; jeno że się ruchała 19801 3, 27| i powiem, com se nowego znęcił i obłaskiwał - rozpozna 19802 2, 25| spytała stara zbierając się do zniecenia ognia.~- A cięgiem - odparła 19803 3, 35| słowo! - wyrzekał głęboko zniechęcony.~- Daj spokój, Grzela, nie 19804 2, 24| powiezą strażniki!~Ciekawość i zniecierpliwienie rosło z godziny na godzinę, 19805 2, 17| morga płacili.~Boryna się zniecierpliwił i nie chciał o tym mówić 19806 4, 43| gwałtownie, ktosik ją objął znienacka i przyciskał.~- Nie ucieczesz 19807 2, 20| pilnował i nie wierzył jej, znienawidziła go jeszcze barzej, a coraz 19808 4, 48| przejmowała go ta żółta, znieruchomiała w prześmiech twarz umarłej, 19809 4, 37| dusznym i gorącym pacierzu.~Zniesiono go do chałupy, probując 19810 3, 32| pośladzie, któren dawno miał być zniesiony na górę. Skrzyczała za to 19811 3, 32| ludźmi!... Nie, nie, tyle zniesła, to i więcej przemoże, przecierpi... 19812 2, 17| choćby tymi pazurami! Nie zniesłaby tej złości, gdyby nie wspominki 19813 2, 25| nieba unosił miłowaniem, zniewalał dobrością i był ponad wszystko 19814 2, 16| żałowała i szczerym sercem zniewalała do jadła, cóż, kiej nie 19815 2, 14| cóż ja? Czy to umiem go zniewolić do się? czy to śmiem? A 19816 1, 3 | gdzieś... - odkrzyknął hardo znikając za stodołą.~- Będziesz tu 19817 1, 12| jemu podawał wody, i wnet znikał, leciał na wesele, które 19818 2, 23| się wolno... chyłkiem, to znikały całkiem, jakby się pod ziemię 19819 4, 48| tamtej chodzi, ale gdy jej zniknęli z oczów, długo się plątała 19820 3, 30| łudzi, ryki, straszna groza zniszczenia biły z pożaru, a wieś wciąż 19821 3, 29| jeszcze Hanka od siebie za zniszczony całkiem spencerek i w las 19822 4, 49| strzygł i przystając przy żniwiarzach Boga chwalił, tabaką częstował, 19823 4, 38| się dźwigać z przyźby.~- Żniwna pora, to pilno wam do roboty - 19824 4, 49| szczęśliwości.~Któregoś z takich żniwnych, złotych dni, kiej już zwozili 19825 4, 43| prażyło, zaś czym bliżej ku żniwom, tym jeszczek barzej wzmagała 19826 4, 45| upatrując sposobnego miejsca, to zniżał się przepływając między 19827 4, 47| gasły niby ten dzień letni znojami utrudzony, twarz grążyła 19828 4, 41| robota bowiem była ciężka i znojna, ale kwardą i czujną ręką 19829 4, 43| zrobiło się tak gorąco, znojnie, duszno i parno, jaże ptactwo 19830 4, 45| Dnie szły zwyczajne, dnie znojnych przygotowań do żniw, a ona 19831 1, 7 | parobków, którzy wraz z Kubą znosili kapustę ze stodoły, ale 19832 2, 25| i uciechy żadnej, i rade znoszą domowe piekło, co dnia się 19833 1, 7 | nie... patrzyła obojętnym, znudzonym wzrokiem na dobro swoje, 19834 2, 15| i jakby drzemał nieco ze znużenia.~Młyn turkotał bez przerwy, 19835 4, 43| miarkując, i odwracała się znużona i niechętna.~- Nie chcę, 19836 3, 30| obraziki też nie święte?~- Zobaczcie! - podsunął jej pod oczy 19837 4, 47| Weszła na to organiścina, zobaczyła i srogi gniew nią zatargał.~- 19838 3, 27| już by ich ludzkie oko nie zobaczyło... Moglibyście z wolna, 19839 2, 24| szły z karzmy i pierwsze zobaczyły.~- Moiściewy! ale ich sam 19840 4, 45| zawrzeszczał:~- My się jeszcze zobaczym, panie gospodarzu, i pogadamy.~- 19841 3, 33| Wstyd nim zatrząsł, że zobejrzał się, czy aby kto nie słyszał 19842 2, 16| skowronki śpiewały, już ludzi zoczył przy pługach, a nawet boćki 19843 1, 4 | się na wszystkie strony, a zoczywszy bandę wróbli na śliwkach, 19844 2, 22| gospodarską córką spod Krakowa, a Zofia było jej na imię, dzieci 19845 1, 1 | wysypując swój kosz na kupę żółcącą się na rozkopanej ziemi, 19846 3, 26| piskliwego stada gęsiąt żółciuchnych kiej z wosku, które przygarniała.~ 19847 4, 39| kacząt pływających kiej te żółciuśkie pępuszki; rozczapierzona 19848 4, 40| ale gęsto poprzerabianych żółciznami - kupiła siemię zapaskudzone 19849 2, 21| jakby przytajone przed zimą żółkłe jagodziny albo muchar zaschnięty.~ 19850 1, 3 | osłonięty potężnym wałem lip żółknących i klonów wjechał na szeroki 19851 4, 43| razu przyniósł jej żywą żołnę, rozchmurzyła się nieco.~- 19852 3, 31| Bartkowej chorobę, zasie Teresce żołnierce...~- Pewnikiem bękarta! - 19853 3, 33| ledwie jęknął.~- Do swojej żołnierki wróć se z jamorami... wysługuj 19854 1, 5 | zwierze różne, a serca, a żołnierze i cudaki takie, że i nie 19855 4, 44| po gromadzie, przygładził żółtawą bródkę, nasrożył się, kiwnął 19856 4, 37| spozierając trwożnie w ten dół żółtawy i pusty...~A kiedy prześpiewali 19857 1, 1 | zatopionej w czerwonawych i żółtawych sadach.~Cicho było, ciepło 19858 1, 4 | czarnego pułapu i mdłym żółtawym światłem rozjaśniała jasne, 19859 1, 5 | grubych kiej liny, wały żółtego sadła, boczki wędzone, połcie 19860 3, 33| siwa broda jeżyła mu się na żółtej twarzy kiej szczeć, głowę 19861 4, 43| niesolonym masłem i samymi żółtkami, obwaliła nią grubo twarz 19862 1, 5 | muzyckie rzeczy, w które juchy żółtki la zachęty grali, że taki 19863 4, 43| słońce rozlało się kieby żółtko w piasku, ściemniało raptem 19864 2, 13| pomstować z całej duszy na tych żółtków niechrzczonych!~Tylą krowę 19865 4, 40| zagona z osobna.~- Ho, ho! żółtocha dusi len! - wykrzyknął stając 19866 3, 32| niby te ptaki wielgachne żółtoczerwonymi skrzydłami, krzyż kołysał 19867 2, 16| koszul zielone i portki żołtopasiaste , a pchali się środkiem 19868 4, 38| przeplecione puszystą bielą, żółtością i fioletem; kwitnęły już 19869 3, 30| żupanie i portkach pasiastych żółtozielonych, wygolił się do czysta, 19870 1, 2 | to niechta se Antek na żoniną gospodarkę wróci... nie 19871 1, 4 | którym był w wojnie o wiano żonine - ale nic nie wymiarkował, 19872 1, 1 | ciężko, padały zaraz na zorane zagony i ostrzyły dzioby 19873 3, 30| i tak piękna, że kiejby zorza się widziała, a modre oczy 19874 1, 2 | gdzie z rozczerwienionej zorzam zachodu kurzawie czerniał 19875 1, 2 | mu się zachciewa...~- A Zośka Grzegorzowa na ten przykład, 19876 3, 35| sprawa.~- Wójtem chcecie zostać, a głupiście kiej but dziurawy! - 19877 4, 45| widzisz! Wypędziliby cię i nie zostałbyś księdzem! Ady bym umarła 19878 2, 15| Dobrze, powiem dzisiaj i zostanę na któren wieczór, to się 19879 1, 7 | jeszcze gotowe człowiekowi nie zostawić ni kosteczek myślał z markotnością 19880 3, 28| jeszcze wzburzona.~- Nie zostawię w tamtej komorze, żeby zechlała 19881 3, 26| tak znajduje, jako i była zostawiła jesienią.~Śniadania musieli 19882 2, 23| się od Kłębów.~Cebratki zostawiłam przy dojeniu, jeszcze se 19883 3, 33| pasła; były tam, gdzie je zostawiłem na noc. Dosyć zostawiły 19884 3, 33| zostawiłem na noc. Dosyć zostawiły śladów, można sprawdzić, 19885 2, 22| że aż sam krzyż pod lasem zrąbał, obrazy z domu powyrzucał 19886 3, 26| Agata kusztykając z wolna i żrąc spragnionymi oczyma tę ziemię 19887 4, 41| z nagła rozparła go taka żrąca tęsknica, jaże się cały 19888 2, 23| opite szałem, spojrzenia żrące do szpiku, spojrzenia struchlałe 19889 2, 24| którym nieraz Antek żebra zrachował kijaszkiem...~Rejwach się 19890 1, 1 | się po jej twarzy szarej i zradlonej jak te jesienne podorówki.~- 19891 4, 47| brzękiem kosy i kładły się źrałe, ciężkie żyta, w jakieś 19892 4, 45| owocem ciężarne, niby ten łan źrałej pszenicy, gotów się dać 19893 4, 40| postawiła z pół sitka dobrze źrałych wisien, które była przyniesła 19894 4, 49| dzwonił kiej złotem ciężkim, źrałym ziarnem.~Wieś ostała pusta 19895 2, 24| piuka żałośnie, bych go zratowali.~Płacz nią wstrząsał i przepalał 19896 2, 20| powinniście zbytnią surowością zrażać do siebie kobiety, młoda 19897 3, 31| zapamiętale ganiając za źrebakami, a bujna, mocna radość przepełniała 19898 4, 38| przestań, a załóż koniczyny źrebakom! - wrzasnęła.~Skrzypki umilkły, 19899 3, 30| chałupą, jakby to stado źrebaków przeganiał po grudzi, a 19900 3, 34| poddawały się w tył, kiej stado źrebców dęba stających. Wiater z 19901 4, 46| był siedział okrakiem na zrębie zacinając łuzy la osadzenia 19902 3, 31| dziesiąty rok szło, samam go od źrebięcia wychowała, jak to dzieciątko 19903 2, 16| Hale, Witek, dałeś pić źrebięciu?~- Samam nosiła, ale nawet 19904 4, 39| się za to jaki korczyk. Źrebkę weźmie młynarz, podpasie 19905 2, 24| dachy pozrywano do samych zrębów i rozrzucono, że cała dróżka 19906 4, 45| chałupę wyciągał już do zrębu; postał nad stawem z Płoszkową 19907 1, 4 | przy weselach bywa abo i zrękowinach, nie było. Tańcowali ot 19908 3, 36| stróżując radosnymi oczami jego źrenic, czy pomiarkował, ale snadź 19909 4, 37| niepowstrzymanie; szli kwardzi a zrezygnowani, szarzy i mocni kiej te 19910 4, 40| mało go to już woziłem na źróbce! Przeciek trzymał go będę, 19911 2, 16| maku utrze, jeszcze tyla do zrobienia, a wieczór ino, ino~Jakoż 19912 2, 15| go, jaki mi przyjaciel! Zrobiłbyś zgodę, byś ino mógł mi zwlec 19913 4, 39| chciałem powiedzieć, że zrobiliście po chrześcijańsku zamawiając 19914 2, 20| jako ja, młynarz i kowal zrobiliśmy ugodę ze dworem, że sami 19915 3, 34| bracie, to i rodzone nie zrobiłyby poczciwiej...~Rwały się 19916 4, 39| piersi.~- A mamy, w urzędzie zrobiony i przy świadkach.~- Wszyscy 19917 1, 3 | Wyminął go i zajrzał do źróbki, co stała przy ścianie samej 19918 4, 37| żeście starego podebrali. Zróbmy po dobremu.~Rozczerwieniła 19919 2, 22| ciepło było, trawy po kolana, źródełka bełkotały i skrzyły się 19920 2, 20| w jego oczach, z innego źródliska bije, czuł to dobrze i w 19921 3, 31| Powiadają, że kiedy chleb nie zrodzi, sad dogodzi!~- Ma się na 19922 4, 48| co się z nich była sama zrodziła i kieby ptak rozświergotany 19923 4, 38| wisien muskały ją po twarzy zrosiałymi listeczkami. Szła bezwolnie, 19924 4, 38| jakby me kto nożem żgnął!~Zrównał się z nią i rzekł dziwnie 19925 2, 21| się wyłoniła z kurzawy i zrównała z saniami, powiedział:~- 19926 4, 45| jak mogli najpowolniej, zrównali się z nim pokrótce.~- Kajże 19927 4, 41| kapusty.~- Jagusia! - zawołał zrównawszy się z nią.~Obejrzała się 19928 4, 40| nisko po rosie, wsiąkając w zróżowione świtania.~Pora już była 19929 3, 31| a łęgi kiej tym puchem zróżowionym kwiatami były potrząśnięte, 19930 4, 43| nikt jej wam nie odbierze!~Zrozumiałam, co od niego, padłam mu 19931 2, 25| Jantoś! - krzyknęła z mocą zrozumiawszy z nagła, co się stało, ale 19932 3, 35| krzyczą. Dyć to ciele prędzej zrozumie ludzką mowę niźli kobieta 19933 2, 17| się włazić i z wierzchu zrucać, choć tak Boryna przykazywał, 19934 2, 18| ale tak samo mogą jutro go zrucić i wybrać choćby Jambroża, 19935 2, 21| zapalczywie, aż chustkę zruciła z gorąca, i może w jaką 19936 2, 13| wywlekały się chmury płaskie, zrudziałe, przekrwione, przeropiałe, 19937 2, 21| jaki młody dąbek, pokryty zrudziałymi kudłami, przyginał się do 19938 3, 35| Wyszli na ugory. Okopcone i zrujnowane zręby budynków wznosiły 19939 4, 45| i trochę mi usypała... - zrumienił się wstydliwie.~- Właśnie 19940 3, 27| ramiona i szyja leżały nagie, zrumienione i ździebko ruchające się 19941 4, 40| że Hance łzy kapały po zrumienionej twarzy, a Józka za głowę 19942 2, 23| druzgocącym warkotern wód, zrywających lodowe okowy...~...Ledwie 19943 2, 21| diabelski tan, tysiące kłębów zrywało się z ziemi, toczyło, narastało, 19944 2, 20| prowadzajcie, tyle zakazuję, piersi zrywam, proszę, nic nie pomaga, 19945 1, 7 | różne i dziwować się nad tym zrządzeniem boskim, aż Jagustynka, która 19946 2, 22| zagrody!"~Dziwowali się temu zrządzeniu boskiemu niepomiernie, zastanawiając 19947 1, 3 | stawie wlekły się ostatnie zrzedłe mgły i woda poczynała spod 19948 3, 28| ludzie! - zawołał naraz zrzucając kożuch, zakasał rękawy, 19949 3, 27| siebie i poszedł.~Jagna zrzuciła zapaskę i jęła się słania 19950 1, 10| przysiadł się na snopkach zrzuconych ze sąsieka do omłotu i jął 19951 4, 41| spłatę i jeszcze przyobiecał zrzynów i łat, zaś ślub Nastusi 19952 3, 31| mgły białymi kożuchami zsiadały się na łęgach, czajki kwiliły 19953 3, 31| Teraz, Maryś, takie ziąby -~Zskrzytwiałyby dziewosłąby ;~Dam w Wielkim 19954 3, 30| Przenajświętszym Sakramentem jął zstępować ku narodowi w sinym obłoku 19955 3, 34| monstrancją w ręku wolniuśko zstępował ze schodów. A kiej się jako 19956 2, 17| jej widziało, że święci zstępują z obrazów, że idą ku niej 19957 3, 27| Hanka na nic nie baczyła, zstępując w siebie, w te różne myśle, 19958 1, 1 | czerwieniło się kołem ogromnym i zsuwało za czarne, wysokie lasy. 19959 2, 23| mogąc się uchwycić niczego, zsuwały się bezsilnie w samą głąb 19960 2, 21| Jezus ją doświadcza, krzyże zsyła, to może kiedyś i wynagrodzi... 19961 2, 20| a nim Boryna z parobkiem zsypali do sań pół korca owsa i 19962 1, 7 | jedli, znosił kapustę i zsypywał na kupę, a łakomie wciągał 19963 4, 40| spotykał po drodze, a z kim się zszedł, tego witał krótko i prędko 19964 1, 12| Począł glamać, pogryzać, żuć, ale nie mógł nic przełknąć.~- 19965 1, 11| gędźby i bujnej, mocnej, zuchowatej młodości i wraz pełne figlów 19966 4, 41| okna. Mamrotała jeno na zuchwalca wynosząc chleby w ganek, 19967 4, 44| większość srożyła się coraz zuchwalej, wygadując, co jeno komu 19968 3, 35| Wrzeszczał, że stropili się taką zuchwałością i niejednemu skóra ścierpła 19969 4, 44| to się wróci!~- Jaki to zuchwały, uciekł z kozy i jeszczek 19970 3, 34| całych sił odwodzić od tych zuchwałych zamysłów. Przekładał, jakie 19971 3, 33| się zdumieli, a on tocząc zuchwałymi ślepiami dodał:~- Wiecie, 19972 4, 37| niesły się muchy, przypełzały żuczki i wszelaki Boży stwór, a 19973 2, 16| jednym, postękiwała ino, żuła, ruchała gębulą pomlaskując 19974 3, 30| przyodziewie: w granatowym żupanie i portkach pasiastych żółtozielonych, 19975 3, 36| wydało, że skądciś wołają.~Żuraw studzienny wynosił się tuż 19976 1, 10| skrzypy wrótni i studziennych żurawi, rozmowy, krzyki dzieci, 19977 3, 26| wesele, a za nią ciągnęły żurawiane klucze z klangorem radosnym, 19978 3, 29| gdziesik wielki garnek z żurem, do którego jeszcze dołożyli 19979 3, 34| zebrało się więcej ludzi, zwabionych jej głosem, puściła ozór:~- 19980 3, 27| umyśliłem, że i strażniki nie zwąchają... A potem, kiej przepomną, 19981 2, 23| wiatru siedzim, to i nie zwąchały.~- Bojam się... chodźmy 19982 2, 15| z nim to jakby wyraźnie zwady szukał, że ino, ino do czego 19983 2, 21| z saniami, powiedział:~- Zwal drzewo w półkoszki, przysiądź, 19984 4, 49| jakby całkiem zatonął w zwałach, że jeno kajś niekaj świeciły 19985 2, 15| dwóch warowało przy piłach, zwalało porznięte kloce na ziem, 19986 2, 17| jak to drzewo przywalone zwałami rwie się o wiośnie do słońca, 19987 1, 12| ziemią grubym, rzednącym zwałem, staw leżał martwy, przygnieciony 19988 3, 34| mruczał znowu Sikora.~- Zwalić go z urzędu, to jedyna rada, 19989 3, 27| nabił? - pytała Hanka.~- Zwaliłem się o żłób! - Rozczerwienił 19990 2, 25| napędzał do roboty kiej tego zwałkonionego konia i w niczym nie folgował, 19991 3, 27| leżał wciąż kiej ta kłoda zwalona, jeno w oczach zaświeciło 19992 3, 28| już tam z dołów na kupę zwalone.~Robiła prawie w pojedynkę, 19993 3, 34| Polazł do najgrubszej, zwalonej na dróżkę, kucnął przed 19994 3, 32| tknięta, że to każda kiej zwariowana wyglądała swojego...~Zajrzała 19995 2, 25| na piechty się wybrała i zwarła się w gęstwę kieby w ten 19996 2, 21| Jakoż nawrócili w duży i zwarty las sosnowy, gdzie ciszej 19997 4, 37| siedział kajś w kącie srodze zwarzony, oczy cięgiem przecierał 19998 1, 4 | na staw... mąka się tak zwarzy, że i placka z niej nie 19999 3, 31| patrzeć kwiatu.~- By mróz nie zwarzył, to owocu będzie galanto.~- 20000 3, 28| w kościele... A i reszta zwarzyła się też pod jej sowimi ślepiami, 20001 1, 7 | niektóre słychać było.~Jadło zwarzyli wybrane, aż się dziwił niejeden, 20002 3, 26| padła.~- Do cna, widzę, zwątleliście, nie do roboty już wama, 20003 4, 38| cię, miejsca nie zbraknie, zważ jeno, by cię nie wzieni 20004 2, 20| dosłyszeć, a na trzecie nie zważać, by tym sposobem uchronić 20005 1, 7 | srogo, na przywitanie nie zważała i poszła do komory przeoblec 20006 3, 31| Jagustynka, siedząca z boku.~Nie zważali na nią, bo właśnie Pietrek 20007 2, 19| ustawili, a on prawi:~- Zważta się, chłopaki, któren będzie 20008 2, 24| przepaloną słomą i na pół zwęglonym drzewem i wszelką spalenizną.~ 20009 2, 16| przemarzli, bo stali na zwiadach przed gankiem, nim pierwszą 20010 4, 46| ma we wsi.~- Przewąchał i zwiał, kaj pieprz rośnie! - pogadywali 20011 2, 13| nawet Jaśka Przewrotnego zwiała z mostu do stawu, że ledwie 20012 4, 49| i powlekło w opłotki.~- Związać ją, wyrwie się jeszcze i 20013 3, 35| kapoty, portki i koszule, związał je w płachtę i położył przed 20014 3, 26| postronki przykazali wiązać!~- I związali, ale porwał ci je kiej te 20015 4, 49| krowy, rzucili ją na gnój związaną niby barana i ruszyli wśród 20016 4, 40| jeno do sprawy, prawda? zwiążesz się w cudze jenteresa, a 20017 3, 30| wełna leżały potargane i zwichlone. Nie sposób było na razie 20018 3, 30| waliły słupami, a krwawy, zwichrzony brzask rozlewał się w ciemnościach 20019 4, 48| zbudziła ją z tych cudnych zwidzeń, a głównie Hanka, która 20020 4, 48| w niego kieby w to cudne zwidzenie, a słodki prześmiech zatlił 20021 2, 18| wypieki.~Ale starego nie zwiedła, niby wprost, oczy w oczy, 20022 1, 6 | w okno, bo poczerniałe, zwiędłe georginie, kołysane przez 20023 4, 41| prześmiech jeno wionął po zwiędłych wargach, rozjarzyły się 20024 3, 29| pobiegła, ludzie zaś, rychło zwiedziawszy się o nieszczęściu, gęsto 20025 3, 31| Ulisi Sochównie, że ją zwiedzie kawaler, tej pękatej Weronce 20026 2, 14| nie dziecim, to nas nie zwiedzie- zakończył Kłąb.~Pogadali 20027 4, 47| ocyganiał! Już me teraz nie zwiedziesz! Strach ci Jaśkowego kija, 20028 3, 29| gęsto... niechby wyrósł, to zwieje się w kołtuny i położy!~ 20029 3, 29| trwożliwe głosy poszemrywały w zwiększającej się kupie, to płacz dzieciński 20030 2, 25| w sobie.~Tłum wciąż się zwiększał, zajęli już cały plac przed 20031 2, 23| pożądań padali sobie w ramiona zwierając się tak potężnie jako te 20032 3, 30| niejedna pięść chłopska zwierała się na odemstę, a babi naród 20033 2, 25| pomsty powiódł...~Kupami się zwierali, a w każdej był jakowyś 20034 2, 15| na Antku i pięście mu się zwierały, hamował się jednak jeszcze, 20035 3, 30| posobnie, kiej oczy snem zwierane; milczenie, przejęte cichuśkim 20036 1, 2 | odbijały się gwiazdy niby w zwierciadle stalowym.~Maciej sam nie 20037 2, 20| bliżej nie dopuszczał i zwierzać się a wyżalać nie miał przed 20038 2, 25| wszystkim się przed nią zwierzał i radził, ale ona i tej 20039 2, 22| a po nim głosy różnych zwierząt zaczęły się rozlegać w sieni, 20040 1, 5 | gdzie z ciasta lepione były zwierze różne, a serca, a żołnierze 20041 3, 30| Wiecie, żem nieskory do zwierzeń, a łacniej przecież zabić 20042 2, 20| Rocho przyszedł wieczorem, zwierzył się przed nim.~- Nie wierzcie 20043 3, 36| nadziejach, nawet bydlątkom się zwierzyła przy udoju, bych wiedziały, 20044 3, 35| Rocha za stodoły Borynowe i zwierzyli się przed nim; bojali się, 20045 3, 30| przeszklone... Nawet Jaguś zwiesiła głowę nad książką i na białe 20046 3, 29| mgliste i nagrzane noce zwiesnowe - że trawy już puszczały 20047 3, 29| prężył się a przystrajał do zwiesnowych godów wesela i radości...~ 20048 4, 43| jakiejś ostatniej chmury zwieszającej się nad wsią trzasnął piorun 20049 1, 4 | pęk różnobarwnych wstążek zwieszał się od nich na plecach i 20050 2, 14| ścianie; przędza całymi pękami zwieszała się od belek, a płótno grubachnymi 20051 3, 31| czerwone i pełne nad bory się zwieszało, ziemie gasły, a dale jęły 20052 1, 9 | odeszli tam, pod te brzozy zwieszone, pod te czarne, pochylone 20053 2, 13| od południa szły, ino że zwietrzałe, czerwonawe, podobne do 20054 2, 21| a tylko opadły z dawna, zwietrzały susz zaścielał miejscami 20055 4, 47| takiego postu. A Mateusz zwietrzył kiej pies i dalejże bakę 20056 3, 27| i wyniósł... kiej psy me zwietrzyły... znają me przeciech, a 20057 4, 38| wysokościach, nagrzany, pachnący zwiew pociągał z pól, a niekiedy 20058 4, 37| nieprzeliczone we zbożach i wszędy, zwiewało z pól taką lubą, żywiącą 20059 4, 41| kiej te wiośniane, pachnące zwiewy kolebiące duszę słodkimi 20060 1, 3 | wywczasować.~- Do sądu pojadę... Zwieź ziemniaki, a jak ludzie 20061 1, 2 | Antkowi, że skoro ziemniaki zwiezą, to niech się wezmą do krowy, 20062 1, 6 | drogi nie rozezna. Jutro się zwiezie resztę. Sielną macie kapustę!- 20063 1, 3 | Ziemniaki do połednia zwieziemy, a pod wieczór do lasu, 20064 1, 7 | topieli.~U Dominikowej też nie zwieźli tej reszty, jaka w polu 20065 1, 8 | idzie, to i nie dziwota!~- Zwieźliście już kapustę, co?~- I.. ostało 20066 3, 27| baźkami, Józka jęła je układać zwięzując czerwoną wełną.~- Bociek 20067 2, 13| strzech i ogrodzeń i jęły się zwijać a ze skomleniem uciekać 20068 4, 45| Dominikową a patrzeć za Jagusią zwijającą się po izbie i słuchać jej 20069 3, 33| podnosząc do słońca ciężkie, zwilgocone i senne rzęsy, a lśniące 20070 1, 11| wszystko ujęło się w bary, zwiło w kłąb, splątało, i pijane, 20071 4, 49| daleko. Bolesnym kłębem zwiły się w nim jeno przytajone 20072 1, 8 | przyzbie, wyciągnęła długą nić, zwinęła na wrzeciono i cicho, trochę 20073 1, 2 | motków szarej przędzy i zwinięte w kłęby brudne runa owiec 20074 4, 40| jakby kto cisnął kłębkiem zwiniętej tęczy.~Chłód zawiewał z 20075 1, 11| wtedy.~Czepiec już miała na zwiniętych, grubych warkoczach, ale 20076 1, 7 | lesie, kto znów drew nie zwiózł, a insze, bez mała wszystkie 20077 4, 43| rumianych jabłuszek gałęzie zwisają nad nią tak nisko, a ona 20078 3, 32| potrójnie nad białym czołem, zwisając jeszczek półkoliście kiele 20079 4, 45| niby płaszczem, gałęziami, zwisłymi od jabłek; stała z przywartymi 20080 4, 37| miała jakoby ten kołtun zwity zmyśleń przeróżnych a strachań 20081 3, 31| posłyszawszy targanie drzwiami zwlekła się otwierać i aż się cofnęła, 20082 3, 32| to się z całego świata zwłóczą.~- A ja swojego straciłem, 20083 4, 47| przychodziła się modlić przy jej zwłokach, popłakać a zazdrośnie się 20084 4, 37| szary, przemglony świt, zwlókłszy się leniwie z pól, zajrzał 20085 2, 25| wielce.~Tak ano to ciepło zwodne czyniło, że się już ludziom 20086 4, 39| jutro powróci Antek!~- Nie zwodzicie mnie aby? - nie śmiała już 20087 4, 47| to nie ma sądu na takich zwodzicieli - westchnęła któraś.~- Łeb 20088 4, 39| bych cudzych chłopów nie zwodziła, co!~- Dajcie no spokój, 20089 1, 5 | płóciennymi daszkami, a na nich zwoje kiełbas czerwonych i grubych 20090 3, 29| postawili wielką michę ze zwojem kiełbas, ubranych jajkami 20091 2, 21| jeszcze nikto świata nie zwojował... Antek jeszcze powróci 20092 1, 10| boska. A nic ten dobrego nie zwojuje sobie, któren w zapamiętałości 20093 3, 28| papierosa.~- Bo nic ze mną nie zwojujecie!~Uspokoiła się znowu.~- 20094 1, 2 | kuleje na przednią.~- Józka, zwołaj no Kubę od kopania, niech 20095 3, 26| poszły albo na zebranie je zwołały.~Tłumaczyła tak sobie wchodząc 20096 4, 38| obiecał, że mnie na jakiś czas zwolni, jeśli nasz proboszcz napisze 20097 3, 36| zaczynały piać przed świtaniem, zwolniał w robocie, przystawał częściej 20098 3, 35| Lipcach i Modlicy.~- Niech zwołują: przeciek nie uchwalim! - 20099 3, 33| cosik zeźlona odeszła, kury zwołując po drodze, a Tereska, zawiązawszy 20100 4, 38| lękliwie.~- Do karczmy! kowal zwołuje na narady.~- Poszłabym z 20101 3, 30| zjechały, a po sumie dobrodziej zwoływał gospodarzy do zakrystii 20102 1, 7 | wisi u krowiego ogona - zwoływałby do siebie i zapraszał!~Wójt 20103 2, 19| starsze, zwłaszcza chłopaki zwoływali się z opłotków gwizdaniem 20104 4, 38| odpust ci one tak radośnie zwoływały, boć to był dzień świętego 20105 4, 41| jak czego brakowało, tośwa zworowali abo dała jedna dzieucha, 20106 1, 2 | dzisiaj zwieźć.~- Hale, zwoźcie se sami, ja już kulasów 20107 1, 6 | była zajęta wycinaniem i zwożeniem kapusty; pełno jej było 20108 2, 25| robiło na tartaku, paru zwoziło z lasu drzewo dla młynarza, 20109 2, 20| rubli.~- Kiedy zaczynacie zwózkę? - rzekł po długim namyśle.~- 20110 2, 14| potrzebuję kogo sprawnego do zwózki drzewa.~- Hale, w karczmie 20111 3, 27| mógł, że mu się to wszystko zwracało.~Miarkowali też ludzie, 20112 1, 2 | Boryna~- Hale - ludzie warna zwrócą krowę abo i co poradzą. 20113 4, 44| u proga.~Wszystkie oczy zwróciły się na drzwi, ale wyszedł 20114 2, 23| i biła we świat wszystek zwycięskim krzykiem miłości...~...I 20115 2, 25| rozpierała nieopowiedziana radość zwycięstwa, wszyscy pełni byli wesela 20116 1, 8 | je od maci odsadzają... zwykła to rzecz. Nie we świat idzie, 20117 2, 13| nie mogła.~Wzięła się do zwykłych, codziennych obrządków a 20118 1, 5 | Ostajcie z Bogiem, a na zwziesnę do nas zajrzyjcie... - powiedziała 20119 1, 7 | przypatrywali mu się ; z życzliwą ciekawością, ale gdy przysiadł 20120 1, 1 | swoją drogę, odprowadzany życzliwym słowem i spojrzeniem księdza, 20121 1, 12| też witali się, całowali a życzyli młodym szczęścia, zdrowia 20122 3, 35| i niedbalstwo.~- Prosto żydoska gospodarka, jaże patrzeć 20123 1, 11| pośmiewisko, niechta z kudłami jak Żydowice jakie chodzą - wolno im, 20124 3, 28| wszystko na pociechę albo Żydowinom, co się ze swarliwości a 20125 3, 30| tym, jak go to paskudne Żydowiny ukrzyżowały, że to świat 20126 1, 3 | wjeździe obstąpili go Żydzi i Żydówki i nuż zaglądać do wasągu, 20127 1, 3 | zarżał.~- Hale, parobku żydowski! Żreć to byś choć i czysty 20128 3, 34| ciasnota, to przenieśli się do żydowskiej stancji, gdyż alkierz zajmowali 20129 1, 7 | chodzisz usmarkany kiej Żydziak.~- Jak temu psu Jezusowemu 20130 1, 3 | rynsztokami, pełnymi śmieci, kur, Żydziąt obdartych i nierogacizny.~ 20131 3, 34| betami, w których spały Żydzięta, iż ledwie się pomieścili 20132 4, 39| cała wieś, wszystkie!..~- Żyj poczciwie, a nikto ci nie 20133 3, 36| prawie zapominali o biedzie, żyjąc kieby w tym kotle w ciągłych 20134 3, 36| wynoszony z nawrotem na krawędź żyjącego świata przez chrzęstliwą 20135 1, 8 | Przeciech tego grontu, póki żyjecie, nikt wama nie odmierzy 20136 3, 35| i... - skarżyła się. Żyłaby se spokojnie jak przódzi, 20137 2, 25| Sikory, krępe niby pnie, żylaste i mrukliwe.~A potem Kłębiaki 20138 2, 15| już był, zeschły na wiór, żylasty, prosty - ino się jakoś 20139 2, 14| czy to śmiem? A choćbym i żyłę każdą wypruła la niego, 20140 4, 39| schować w dołach, to po żytach. Ze szczerej przyjaźni wam 20141 3, 34| że mnie weźmiesz~Skoro żytko, jarkę zeżniesz;~A tyś zeżon 20142 4, 49| Rzucił kosę i przysiadł pod żytnią ścianą, jakby się wparł 20143 2, 13| dokupi.~- Owsianki cheba, bo żytniej starczy do zwiesny. Ociec, 20144 4, 37| zwiewało z pól taką lubą, żywiącą mocą, jaże dusze rozpierało 20145 2, 23| Jako te soki, żywiące skryto pod ziemią, budzą 20146 4, 37| człowiecza zewłoka, próżna żywiącego dechu, leżała jakby prześmiechając 20147 4, 38| przenajświętsza w onej mocy żywiącej, jaże piersi zapierało.~ 20148 2, 17| a we wspominaniach jeno żywiących... w kościele się być czuła... 20149 3, 34| zarzewie, zaś ze ścian ściekały żywice, żarem wytopione.~Folgował 20150 3, 29| trześni?~- A dyć moja to, moja żywicielka jedyna!~- Mleczna będzie, 20151 3, 32| Żarli ci też ślepiami tę mać żywicielkę, że niejeden się żegnał, 20152 2, 13| we świat cię powiedą, żywicielko nasza... w cały świat!... - 20153 1, 5 | bursztyny żółte, jakoby z żywicy pachnącej uczynione; korale, 20154 1, 12| których sączyły się na ściany żywiczne strugi, niby łzy krwawe 20155 3, 27| ani wiedząc, kędy jest i żywie-li on gdzie we świecie szerokim...~ 20156 2, 16| przygarnął, wykurował, ochraniał, żywił, sztuk różnych wyuczył i 20157 3, 26| powrócił...~Dyć tym ano żywiła duszę przez długą zimę, 20158 2, 21| rozkrzyczanej, lutej rozwiei żywiołów. Jeno popłakiwała żałośnie, 20159 4, 38| Przesuwała się lękliwie pod żywopłotem, obwisłe gałęzie wisien 20160 4, 37| przemocy nad człowiekowym żywotem.~Jeno te żałosne lamenty 20161 3, 34| lampa przed zagaśnięciem żywszym płomieniem wystrzeli na 20162 2, 25| boczono się nań, patrzono zyzem, niechętnie, odwracano się 20163 2, 15| niewłożonego, to się rychło zziajał i zapocił, aż kożuch sciepnął 20164 1, 5 | wstąpimy!...~- Jakże to?~- Zziębłaś, Jaguś, to się ździebko 20165 3, 32| zielonawe pole, skulały zziębłe kwiaty.~Wrony kołują górą, 20166 1, 4 | borguje, ten się z butów zzuje...-powiedział ostro.~Mimo 20167 1, 10| domyślnie, zrzucił kapotę i jął zzuwać buty, a oni milczeli, nie 20168 1, 6 | kostki, że raz w raz je zzuwała, żeby wylać wodę.~- Szymek,