Ksiega
1 1 | kwiatów oddychając,~Oblicze aż na krzaki fijołkowe skłonił,~
2 1 | ubranie~Wysmukłą postać tylko aż do piersi kryje,~Odsłaniając
3 1 | Z opieki nie wypuścił, aż człowiekiem zrobił.~W mym
4 1 | równie pędzel, noty, druki;~Aż osłupiał Tadeusz na tyle
5 1 | Z palcami swemi zabiegł aż do drugiej strony~I "cap!" -
6 1 | w końcu zażył;~Kichnął, aż cała izba rozległa się echem,~
7 1 | Szła hucząc ku północy, aż u Niemna brzegów~Odbiła
8 1 | Jak Jabłonowski zabiegł, aż kędy pieprz rośnie,~Gdzie
9 2 | motyl na szpilce przybity,~Aż ujrzawszy śród łąki ptaka
10 2 | wodę utonął,~I spał twardo, aż zimny wiatr w oczy mu wionął,~
11 2 | drogi,~Prosto kłusował polem aż pod zamku progi.~Hrabia
12 2 | dniem okrzykniony, brzmiał aż do poranku;~A już gotowe
13 2 | I że je chciał odpędzić; aż się zatrzymali~Na górze,
14 2 | Więc za strzelby, do okien; aż tu tłum Moskali,~Krzycząc: <<
15 2 | dogrzewali z góry.~Trzy razy aż pode drzwi to chłopstwo
16 2 | harbuza,~Który od swej łodygi aż w daleką stronę~Wtoczył
17 2 | Podnosił się, drżał chwilę, aż się uspokoił,~Jak woda,
18 2 | nieruchomie~Za nim stali. - Aż w cichym i samotnym domie~
19 2 | tylko Bernardyna trwożył,~Aż gdy skończono powieść, pamfila
20 2 | tylko co okna nie wybił;~Aż mucha, odurzona od tyla
21 2 | rozmową: z wolna się pomyka,~Aż natrafi na przedmiot wielki,
22 3 | się jak wąż przez zagony;~Aż wyskoczył z łopucha. Spójrzała -
23 3 | ręką i mową pieszczoną;~Aż się uspokoiły, objąwszy
24 3 | jarzynach, kwiatach i agreście,~Aż przeskoczywszy parkan, odetchnął
25 3 | różne schylają się strony~Aż do ziemi, jak gdyby wybijać
26 3 | której nie mógł brać udziału;~Aż gdy zaczęto sławić cudzoziemskie
27 3 | ulewą brzemienna~I z nieba aż do ziemi spuszcza długie
28 4 | rękami~Pchnął okienicę, że aż trzasła zawiasami~I rozwarłszy
29 4 | trąbki przyprawił,~Słuchał, aż mu wiatr przyniosł, wiejący
30 4 | arendarz Jankiel, w długim aż do ziemi~Szarafanie, zapiętym
31 4 | To mi tabaka, co to idzie aż do czuba;~Od czasu jak nos
32 4 | Dąbrowski? z ziemi włoskiej?" Aż na koniec razem,~Jakby myśl
33 4 | to Cesarz zażyje tabaki;~Aż w końcu Aleksander, ze swoim
34 4 | Wygląda człek, wygląda, aż się oczy mrużą,~A Moskal
35 4 | litewskich przepastne krainy~Aż do samego środka, do jądra
36 4 | razu;~Potem wciąż kanonada, aż głośniej nad strzały~Ryknął
37 4 | głębi ryk, trzask łomu,~Aż z gęstwy, jak z chmur, wypadł
38 4 | waląc w psów i w ludzi; aż wyłamał drzewo,~Kręcąc nim
39 4 | konduktory w łono ciemnej chmury;~Aż oba jednym razem pociągnęli
40 4 | Wydzierali go sobie; spojrzą, aż tu z pyska~Wielkiego, czerwonego
41 4 | Strzelców, psiarni i zwierząt; aż Wojski do góry~Podniósł
42 4 | coraz czystsza, doskonalsza,~Aż znikła gdzieś daleko, gdzieś
43 4 | zając, coraz daléj, daléj,~Aż mi ducha nie stało, dobiec
44 4 | stało, dobiec ni nadziei;~Aż spojrzę w prawo: sadzi,
45 4 | srebrzysty likwor w kolej, aż na końcu~Zaczęło złoto kapać
46 4 | najlepsze mięsiwa;~I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie~
47 4 | niej wyciśnie~Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie~
48 4 | na koniu Domejko.~Patrzą, aż tu przez rzekę leży most
49 4 | Lecz póty was nie spuszczę, aż się pogodzicie>>.~Oni w
50 5 | siostrzenicę, gniewa się i zżyma;~Aż na dygnienie Zosi krzyknęła
51 5 | go dziś na polowanie.~ ~Aż Wojski Tadeusza wyrwał z
52 5 | płoty,~Bez celu i bez drogi; aż niemało czasu~Nabłąkawszy
53 5 | Od stołecznego wzgórka aż po źródła brzegi~Wydeptał
54 5 | Oczyszczając sukienkę, aż do nóg się zniżył,~Usta
55 5 | dopiero, kiedy podniosł oko!~Aż przeląkł się; bystrzejsze
56 5 | czeka pośród tych rogaczy,~Aż mi go Sędzia razem z zamkiem
57 5 | drudzy oczyma tam biegli,~Aż wreszcie wszystkie głowy,
58 5 | chwilę była głucha~Cichość, aż Sędzia krzyknął: "W dyby
59 5 | niewyraźnie~Mleł w ustach, aż przez zęby wyleciało: "Błaźnie!~
60 5 | napastników oczyma i ławą,~Aż razem z Hrabią wpadli w
61 5 | głosem swoje oświadczenie,~Aż skończył i z pustego zszedł
62 5 | tu będę pilnować zamku, aż rozdnieje,~A ze słoneczkiem
63 6 | kucharza, hałasu kuchcików;~Aż go powoli wprawił w przyjemne
64 6 | ich imieniu~Trwał proces, aż wygrali w szóstym pokoleniu.~
65 6 | rzekłbyś, iż derkacza tropi,~Aż nagle skoczył przez płot
66 6 | Lub pięści, siedzi cicho, aż się pan wyfuka.~I nawet
67 6 | Które z przodu ciągnie się aż pod dworską ścianę,~A z
68 6 | jak człowiek roztropny,~Aż skradłszy się do okna, wpadł
69 6 | tłumna, strasznie zamieszana,~Aż nie mogąc zdań zgodzić,
70 7 | interesu, niby nic nie wiemy,~Aż tu widzimy: wszystkie landraty,
71 7 | głos coraz wyżej wznosił,~Aż posłuchanie częścią ukłonem
72 7 | Co za duch! co za zgoda! aż przypomnieć miło!~Nikt tam
73 7 | Brodę jak wiechę, co mu aż do pasa wisi;~Prawą ręką
74 7 | wojna jeśli będzie, to chyba aż wiosną.~ ~Nu, mówię tak:
75 7 | do góry~Szable, pałki... ~Aż Maciek, dotychczas ponury,~
76 8 | bardziej ku ziemi przybliżać,~Aż oboje, skrywszy się pod
77 8 | cwał w niebieskie progi,~Aż go Michał zbił z wozu, a
78 8 | Dziś dość miałem kłopotów! Aż mi głowa boli!~Ten mi jeszcze
79 8 | ruchu, bez tchu i bez życia!~Aż wyciągając rękę jak miecz
80 8 | przemiany srebrzy się i złoci,~Aż nagle zniknie z oczu we
81 8 | Zbrojną, myśli, że zbójcy, aż Hrabię poznaje.~"Co to jest?" -
82 8 | formalnie; więc za Woźnym biega,~Aż go po długich śledztwach
83 9 | piersi ścisnął co najwężej;~Aż jednym razem kurczy, wydyma
84 9 | czatował jako kot na szczury,~Aż ciął okropnie; może głowy
85 9 | Pchnięciem i wagą broni, że się aż pochylił;~Maciek tam, kędy
86 9 | z bliska Gerwazego boku,~Aż Saka, syna swego, postrzega
87 9 | dziedziniec oczyszczą.~Już aż po szybach dworu zaczynają
88 9 | gęstemi~Środkiem dziedzińca, aż tam, gdzie rosła pokrzywa,~
89 9 | kapelusza.~Okręcił się Tadeusz, aż Kropiciel wpada~Na Rykowa,
90 10| gęstniała, zwieszała się niżej,~Aż jedną stroną na wpół od
91 10| swą trąbą otrębuje burzę.~Aż z całym tym chaosem wody
92 10| ryknie i znów wodą chluśnie.~Aż się uspokoiło wszystko;
93 10| trwały tajemne rozmowy,~Aż je przerwał kapitan Ryków
94 10| milczenie trwało minut kilka,~Aż Ryków rzekł: "Nosił wilk,
95 10| Nie mogła nic przemówić, aż się jej rzuciły~Strumieniem
96 10| był! com nie cierpiał!~ ~Aż Bóg raczył lekarstwo jedyne
97 11| tak wcześnie wygania.~ ~Aż oto nowe stada, jakby gilów,
98 11| rubin i żółknie topazem,~Aż rozlśniło się jako kryształ
99 11| Długo z księżmi Krzyżaki, aż wygrał Jagiełło.~Stąd na
100 11| Rymszów z dominikanami,~Aż wygrał wreszcie syndyk klasztorny
101 11| podwórzu,~Przewracać kulki, że aż zaryli się w kurzu;~My patrzym,
102 11| Jeszcze się w ręku bili, aż leciało pierze,~Taka była
103 11| dym jako z pożaru buchały,~Aż z kłębów dymu, niby biała
104 11| Panu szczerze,~Wpadły mnie aż do serca; odtąd Panu wierzę,~
105 11| Nie chcąc modnego stroju, aż wymogła płaczem,~Że ją tak
106 11| różowemi wstęgi~Od łona aż do szyi sznurowany w pręgi;~
107 12| Na to Wojski, skłaniając aż do ziemi laskę:~"Jaśnie
108 12| Klucznik idąc kłaniał się, aż dobył się z tłoku~I rzekł : ~ ~"
109 12| jakby za niecny uczynek;~Aż spotkał oczy Maćka i zadrżał
110 12| przeczytał ich trzysta,~Aż gdy przyszedł do miejsca: "
111 12| zgodzie tonów skonfederowany;~Aż Klucznik pojął mistrza,
112 12| błyszczał żar młodzieńca,~Aż gdy na Dąbrowskiego starzec
113 12| to nad czołem wstrząsa,~Aż włożył ją na bakier i podkręcił
114 12| odbity, odszedł bez nadziei.~Aż Zosia, już strudzona, spotkała
115 12| zachodu tlił się i rozżarzał,~Aż powoli pożółkniał, zbladnął
116 Ob| Małorosji na przykład utrzymano aż do ostatnich czasów Statut
117 Ob| Jak Jabłonowski zabiegł, aż kędy pieprz rośnie.~Książę
118 Ob| owsianego; płócze się wodą, aż póki nie oddzielą się wszystkie
119 Ob| Wiadomo, że od roku 1821 aż do rewolucji Litwa cała
120 1 | sąsiedzi znajdowali wroga,~Aż nas objęto w ciasny krąg
121 1 | dzieciom użyczała cienia,~Aż do każdego strumienia, kamienia,~
122 1 | kątek ziemi był znajomy~Aż po granicę, po sąsiadów
|