Ksiega
1 1 | niemałą chętkę do swywoli.~Z góry już robił projekt, że sobie
2 2 | lub zająca,~Runie nań z góry jako gwiazda spadająca.~ ~
3 2 | ale celniej dogrzewali z góry.~Trzy razy aż pode drzwi
4 2 | widziałem! Łotr jeszcze do góry~Wzniesioną trzymał strzelbę,
5 2 | Hrabia, ręce podnosząc do góry -~Dobre miałem przeczucie,
6 2 | miał w dłoni~Podniesione do góry węzłowate sznurki:~"Ogórków
7 2 | podniosłszy trzonek z powagą do góry~Jak laskę marszałkowską,
8 4 | była ciemność; gałęzie u góry~Wisiały jak zielone, gęste,
9 4 | dobrodziéj;~Pochodzi z Jasnej Góry; księża paulinowie~Tabakę
10 4 | podbiegł, wspiął się znów do góry~I czarną łapą sięgał Hrabiego
11 4 | i zwierząt; aż Wojski do góry~Podniósł róg, i tryumfu
12 5 | łące, a gdzieniegdzie z góry~Upada jak kiść śniegu gołąb
13 5 | ptastwo tłumnie furknęło do góry.~Zosia, stopami ledwie dotykając
14 5 | klęskę zadał, uderzając z góry.~Ale już goście tłumnie
15 6 | wypogadza; mgła nie szła do góry,~Jak się dziać zwykło, kiedy
16 6 | błonie;~Tymczasem słonko z góry tysiącem promieni~Tło przetyka,
17 6 | wygładza, tymczasem tkacz z góry~Zrzuca jej nitki srebra,
18 7 | mniejszych, każdy swego.~Z góry i z dołu, wielcy wielkich,
19 7 | phu phu, jak nos drze do góry!~Pamiętacie, prosiłem na
20 7 | do Klucznika, podnoszą do góry~Szable, pałki... ~Aż Maciek,
21 8 | basem bąki,~Już bekasy do góry porwawszy się wiją~I bekając
22 8 | niesie toń uciekająca,~A z góry znów garściami spada blask
23 8 | stryczkami łowiąc, ciągnie z góry~Kogutki i szurpate i czubate
24 9 | a teraz głowę wzniósł do góry~I z miną rozjaśnioną, jak
25 9 | drzwi z Rózgą wzniesioną do góry,~Lgnąc do ściany, czatował
26 9 | kłębek długie palce,~I z góry tak uderzył w grzbiet Rosyjanina,~
27 9 | Mordując nieprzyjaciół, ten z góry, ten z dołu.~ ~Lecz Kropiciel
28 9 | leci z szablą wzniesioną do góry,~Krzyknęli: "Górą Maćki,
29 10| nodze,~Jak głaz lecący z góry, zatrzymany w drodze.~Oczy
30 10| wnaszał,~Krzyczał nieraz, do góry podniósłszy szklenicę,~Że
31 10| kiedyś mierzył do mnie z góry?~Utkwiłem oczy we dwie twojej
32 12| przewrócił talerz dnem do góry~Na znak, że jeść nie będzie,
33 12| mógł podnieść ten rapier do góry.~Mówiono, że Dembiński,
34 12| natchnienia.~Spójrzał z góry, instrument dumnym okiem
35 12| głosi.~I znowu spójrzał z góry, okiem struny zmierzył,~
36 12| prędzej, pogląda na rywalów z góry~I swą konfederatkę z czaplinymi
37 12| gdzieniegdzie chmurkami zasłany,~U góry błękitnawy, na zachód różany;~
38 Ob| i nacina się od dołu do góry siekierą tak, ażeby korę
|