Ksiega
1 2 | ja, Pani,~Kuchmistrz i dwóch kuchcików, wszyscy trzej
2 2 | zajazdach, jarmarkach;~Dwóch zarąbałem w kłótni, dwóch
3 2 | Dwóch zarąbałem w kłótni, dwóch na pojedynku;~Jednego podpaliłem
4 2 | Sędziego śniadanie.~ ~We dwóch izbach dwa różne skupiły
5 2 | od tyla łoskotu,~Widząc dwóch ludzi w progu broniących
6 3 | gałęzistej szopie~Usiadłszy na dwóch kołach podjeżdża na dropie,~
7 4 | Dwie chyliły się karczmy po dwóch stronach drogi,~Oknami wzajem
8 4 | Pamiętam, za mych czasów żyło dwóch sąsiadów,~Oba ludzie uczciwi,
9 4 | prapradziadów,~Mieszkali po dwóch stronach nad rzeką Wilejką,~
10 4 | złączył, trzeba się rozłączyć:~Dwóch nas, jak dwóch słońc, pono
11 4 | rozłączyć:~Dwóch nas, jak dwóch słońc, pono zanadto na świecie!>>~
12 5 | Lecz myślą goni źwierzów dwóch; szuka sposobu,~Jak by razem
13 5 | wszędzie jakiś fałsz wyśledzać:~Dwóch zębów braknie w ustach;
14 5 | zachodzić w drogę,~Nigdy we dwóch nie strzelać do jednej źwierzyny".~ ~
15 5 | trafnym strzałem~Ocalił on dwóch panów; sam ja to widziałem,~
16 5 | biegłością i męstwem.~Przecież dwóch dziś odznaczył los niebezpieczeństwem.~
17 5 | kręcić zaczynał.~ ~Stały w dwóch kątach sieni, wsparte o
18 5 | mi swą Rózeczkę,~To my we dwóch, Sopliców tych porzniem
19 5 | i wasale,~Wpadliśmy; ja dwóch zbojców ręką mą zabiłem,~
20 7 | szlachtę, ale w tym rozruchu~Dwóch było ciętych w ręce, ktoś
21 9 | bagnetem przebił Podhajskiego,~Dwóch drugich szlachty zranił,
22 9 | go w górę,~Robi młynka, dwóch zaraz szeregowych zwala~
23 9 | Bo przypadło nań z tyłu dwóch silnych Moskali~I czworo
24 9 | Ledwie który zabije; przecież dwóch Maciejów~Już zraniono i
25 9 | ubił feldfebera.~Potem z dwóch rur raz po raz dwóch sierżantów
26 9 | Potem z dwóch rur raz po raz dwóch sierżantów sprząta,~Mierzy
27 9 | zawody~I pomimo dawniejsze dwóch stronnictw niezgody~Walczą
28 10| Zabiłem własnym sztykiem dwóch dzielnych szlachciców:~Jeden
29 10| rzucił o ziemię, tak nas dwóch ocalił.~Jeśli prawda, że
30 11| skowrody, w rądle, dym wybucha;~Dwóch kuchcików przy piecu siedzi,
31 11| patrzym: pęc, pada z poddasza~Dwóch wroblów bijących się, oba
32 11| razem spadli na szaraka~Ze dwóch stron w jednej chwili, jak
33 12| się dzieje!~Ale, Panie, dwóch orłów razem się nie gnieździ!~
34 12| Dwa serca, pałające na dwóch końcach ziemi,~Rozmawiają
|