Ksiega
1 1 | czarniutkie oczęta,~Białą twarz, usta kraśne jak wiśnie bliźnięta;~
2 1 | tej znalazł podobne oczy, usta, lica;~W wieku może by była
3 2 | warkocza wstęgi;~I słońce usta sennych promykiem poranka~
4 2 | To mówiąc wykrzywił~Usta, jakby nad własną mową się
5 2 | promienie.~ ~Wtem pomiędzy ich usta mignęła znienacka~Naprzód
6 3 | nieprzyjemne słowa~Na powrót w usta mówcy. ~"A! a! to rzecz
7 3 | objęciu kalin,~Ożyna czarne usta tuląca do malin.~Drzewa
8 3 | zakładzie;~Myśl wielka zwykle usta do milczenia zmusza.~Telimena,
9 4 | Bruśnice świeże jako jej usta rumiane;~Obok młodzieniec
10 4 | na wskroś jakby rubinowe;~Usta widział ciekawe, roztulone
11 4 | przysłowia, sama idzie w usta;~Zamknięta w kotle, łonem
12 4 | Asesor patrzą, otworzyli usta,~Dech wstrzymali; wtem Rejent
13 5 | coś do niej przemówić, już usta otworzył,~Ale spójrzawszy
14 5 | gadając, marszczył brwi i usta krzywił:~Tym bardziej Telimenę
15 5 | sukienkę, aż do nóg się zniżył,~Usta trafem ku skroniom Telimeny
16 5 | duch gościom zasznurował usta.~ ~Mnogie były powody milczenia:
17 5 | przyłożył,~Oczy rozwarł szeroko, usta wpół otworzył;~Milczał,
18 6 | Błogosławioneż niechaj będą usta, które~To zwiastują! - rzekł
19 8 | nadzwyczajnych zdarzeń~Ścięło usta i wzniosło duchy w kraje
20 8 | trupia,~Tupnąwszy nogą, usta przyciąwszy, rzekł: "Głupia!"~ ~
21 8 | ciągnął piersią, i otworzył usta~Ku nim: bo samobójstwo jak
22 10| niebu wznosi wielkie oko,~Usta z dziwu otwiera i wzdycha
23 10| drodze.~Oczy roztwierał, usta szeroko rozszerzał,~Grożąc
24 12| Wzniosł ręce, grozi mówcy, usta mu zatyka,~Pewnie słyszał
25 12| wytrzeszczył, jak pogląda śmiało,~Usta otworzył, jakby chciał zjeść
26 12| szlachta braty~Rzucają czapki, usta otwarli - wiwaty!~A tam
27 1 | mówić o tobie!~ ~Ach! czyjeż usta śmią pochlebiać sobie,~Że
28 1 | przystygła wypłynie?~Nim się te usta znajdą, wiek przeminie.~ ~
|